Jump to content
Dogomania

Joanienka

Members
  • Content Count

    233
  • Joined

  • Last visited

1 Follower

About Joanienka

  • Rank
    Advanced Member

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Rocco mokra karma wg karmopedii ma 5/5 gwiazdek, czyli bardzo dobra. Cena też bardzo fajna. Zakupiłam swojemu psu całe dwa pakiety w promocji. Normalnie je suche, ale bywa, że nie chce, a tabletki nie może na pusty żołądek i wtedy podaje puszkę. W konsystencji jak zwarta mielonka. Pachnie ładnie. Mój pies ją je ale niestety nie tak chętnie jak słabej jakości mokry pokarm (uwielbia tą z Biedronki). Mam wrażenie, że im bardziej podłe jedzenie, tym bardziej mu smakuje :( Ogólnie Rocco naprawdę godne polecenia.
  2. Na pewno niebawem ktoś zadzwoni, bo piesio prześliczny, futerko wygląda na mega miękkie... Mój pies też taki jest piękny, a diabeł pod skórą. Ale zapanowanie nad takimi diabełkami to nie lada wyzwanie. Dobrze, że ogłoszenie jest konkretne. Przy atakach na ludzi i psy - kaganiec może być potrzebny w przyszłości...
  3. Tyśka czy wiadomo dlaczego tak nienawidzi inne psy, co może być przyczyną? Teoretycznie można nad tym pracować ale to droga przez mękę i nie każdy będzie miał tyle samozaparcia... Czy na spacerach ma kaganiec? Szczęście w tym wszystkim, że to raczej mały piesek...
  4. Joanienka

    Proszę o radę!

    Tyśka ale mnie przestraszyłaś tym opisem wyboru hodowli BC.... Mnie by to przerosło. A marzyłam sobie tak po cichu kiedyś o BC... Tyle, że chyba nie udałoby mi się to, bo za wiele psów czeka do adopcji i serce by mi pękło, że któregoś nie przygarnęłam (a mogłam). Ale na psa czekałam dłużej niż Twój narzeczony, bo prawie 40 lat :) I jestem teraz z moim cudownym ukochanym kundelsonem przeszczęśliwa.
  5. Mój pies jak był już ciężko chory i przestał jeść - to też tylko rosołek mu wchodził. Ten nieszczęsny rosołek chyba go utrzymał przy życiu. Trzymam kciuki za psiaczka.
  6. Jako lek drugiego rzutu przepisała ją mi pani weterynarz. Ale wg pani neurolog była to błędna decyzja. Dlatego teraz z niej schodzimy. Za około 2 tygodnie już nie będziemy jej przyjmować. Ale fakt, że leki różnie działają. Ostatnio spotkałam panią, która ma ratlerka z padaczką i mówiła, że piesek bierze pexion i to skuteczny lek. U nas wręcz odwrotnie, zero efektu.... No ale są standardowe procedury, które są właśnie "standardowe" bo sprawdzają się u większości zwierząt a to jest właśnie lumnial + bromek potasu (gdy sam luminal nie starcza).
  7. Joanienka

    Agresja lękowa

    Jakie znacie metody przeciwdziałania agresji lękowej u psa? Zadaję to pytanie aby się upewnić, czy czegoś nie przeoczyłam. Mój pies przeszedł już szkolenie, teraz okazjonalnie widuje się też z behawiorystą. Szkoleniowiec stosował metodę mijania obiektu, który wzbudza strach w momencie gdy granica psa nie została przekroczona. Czyli, że widzę kobietę z wózkiem i zbliżam się do niej z psem tylko do momentu gdy zauważę pierwsze sygnały stresu u psa. Jak je zauważę, to kieruję psa w inną stronę. Wg szkoleniowca ta granica powinna się z czasem zmniejszać. Behwiorysta system ma podobny. Zbliżamy się do źródła lęku i przy granicy nerwów odciągam psa (zanim wybuchnie agresja) i nagradzam smakolem, że nie wybuchł. Czy są jeszcze inne metody? Mój pies największy lęk ma przed innymi psami. Również przed wózkami, deskorolkami, autami, dziećmi. Czasem włącza mu się instynkt łowiecki i potrafi znienacka zaatakować szybko oddalającego się człowieka. Gdy człowiek stoi, chodzi powoli lub biegnie spokojnie pies nie reaguje nerwowo. Pies ma nieznaną przeszłość, ale nie był bity, ponieważ nie boi się nagłych ruchów, uniesionej ręki itp. Lepiej reaguje na obce psy, niż psy z najbliżej sąsiedzkiej okolicy, na które wydaje mi się, że szczeka i atakuje już nawykowo. Nawyk atakowania innych psów mógł wynieść ze schroniska. Psy w kojcach ujadały, a mój piesio panicznie się tego bał i w odpowiedzi atakował wszystko dookoła (np ręce osoby która go akurat wyprowadzała z kojca). Metoda wykonywania poleceń typu równaj, siad itp działa mi tylko w sytuacjach mniejszych stresów czyli auto czy biegnący człowiek. Pies skupia się na mnie i mijamy zagrożenie. Nie do końca mnie taka metoda zadowala, bo niestety nie zawsze udaje mi się w porę zauważyć ewentualny powód stresu. A w przypadku największego strachu czyli innego psa, nie działa wcale. Reakcja mojego psa, na innego psa jest oględnie mówiąc - bardzo ostra, wręcz zajadła. Czyli jak już "wybuchnie", to jest nie do zatrzymania albo uspokojenia. Więcej ufam metodzie mojego behawiorysty ze smaczkami, być może po jakimś czasie zbudują się u niego dobre skojarzenia? Tylko nie wiem czy powinnam wycofywać się zanim zacznie warczeć, czy warczenie to już o krok za późno na cofnięcie się i nagrodę. Tego nie dopytałam... Jakieś małe postępy widzę, ale to trwa koszmarnie długo, jestem bardzo zniechęcona i podłamana. Mam dużo utrudnień w ćwiczeniach w postaci piesków-orbitków, czyli takich małych szczekunów, które biegają puszczone luzem dookoła swoich pań i oszczekują mojego psa podbiegając i odbiegając. Nie mam szans się oddalać, bo taki orbitek nas wtedy goni. A Yoru ma kłopot nawet przy spokojnych psach, a przy szczekunach efekt wybuchu jego agresji murowany. Oczywiście wybuch niepohamowanej agresji kundlo-belga-ONka wygląda dość strasznie i nawet gdy Yoru winny nie jest to i tak ja zostaje zmieszana z błotem przez innych ludzi dookoła, a nie właścicielka "orbitka" która gdzieś zniknie po angielsku z daleka wołając pieseczka, co on ma i tak gdzieś ("Pusiu choć już bo tam jest niegrzeczny piesek!"). Metod z noszeniem piłek, szarpaków wykorzystać nie mogę. Pies nie może używać szarpaków niestety. W domu jest psem idealnym. Czuje się tam bezpiecznie i nie stwarza żadnych kłopotów. Gdy jesteśmy poza domem na przestrzeni bez psów i ludzi też jest super. Zawsze przybiega na komendę "do mnie", nie jest psem uciekającym, lubi wykonywać polecenia, sztuczki. Po prostu ten lęk przed innymi psami jest bardzo głeboko zakorzeniony, tak głęboko, że nawet mimo naszej ogromnej więzi, którą stworzyliśmy przez ten rok od adopcji i mimo jego owczarkowej duszy, to w momencie pojawienia się strachu, ten strach przeważa nad jego zaufaniem do mnie. To dla mnie dołujące, ale chcę o niego walczyć, bardzo kocham tego psa. Tylko boję się że nam jego życia nie starczy tak długo ta nauka trwa. To starszawy piesek. Chcę go uczyć póki ma na to siły i póki mu zdrowie pozwala. Czasem mamy fajne spacery z sukcesami. Zaliczam wtedy je jako krok do przodu. A potem przychodzą porażki czyli dwa kroki do tyłu. Mimo moich chęci mam wrażenie że się cofamy...
  8. Z tym nie dyskutuje. Może faktycznie tak jest. Natomiast sama Pani napisała, że CBD "podobno zmniejsza ataki". Bromek u nas nie zmniejszył ataków, a CAŁKOWICIE je skończył. Do tego jest to zwyczajny lek weterynaryjny (Libromide) przepisywany przez weterynarzy i neurologów jako uzupełnienie jeśli Luminal nie jest skuteczny jako lek pierwszego rzutu. Można kupić też w zwykłej aptece jako lek na receptę robiony na zamówienie. A mój pies miał (ma) ciężką postać padaczki. Frezja ma padaczkę łagodną więc jest duża szansa, że już mała dawka bromku by pomogła. CBD na pewno by nie zaszkodziło, ale cena dla mnie osobiście dużo za duża...
  9. Ale tak bez powodu szczeka, czy w jakichś konkretnych sytuacjach? Olejek CBD jest bardzo drogi, a nie zawsze skuteczny, i otępia. Ja zawsze będę reklamować bromek potasu, bo zdziałał u nas CUD. Czyli ustąpienie padaczki po okresie gdy mój pies prawie umarł.
  10. Pies z padaczką i małe dziecko to rzeczywiście bardzo bardzo zły pomysł. Ale zwykle ludzie naprawdę nie wiedzą jak taka choroba wygląda... Choć akurat blok dla mnie nie jest przeszkodą. A Frezja to dla mnie drobinka :D co to jest 11 kg, kwestia spojrzenia. Ja u mojego psa schodzę z gabapentyny. I nie żadnych ma ataków. Luminal i bromek powinny wystarczyć. Żal mi tylko, że tak bardzo te leki osłabiają jego ciało... Choć nie wiem ile jest winy leków, a ile starości. Jaką Frezja ma teraz dawkę luminalu? Czy nie myślałyście dziewczyny o dobraniu drugiego leku żeby całkiem wykluczyć ataki?
  11. Wyjątkowo nieodpowiedzialne zachowanie. Może pani Ola jest jednak zbyt młoda na posiadanie psa. Tylko szkoda, że Kori musiał być królikiem doświadczalnym... Jeśli faktycznie problem przerósł właścicielkę, na szkolenie nie było finansów, a do tego brak czasu (bo praca) to należało samodzielnie poszukać pieskowi nowego domu albo zapewnić miejsce w hoteliku. Nie piszę tego z kapelusza. Przy adopcji (ze schroniska, a nie z dt!) mojego psa, dokładnie określiłam gdzie pies mógłby trafić w razie nieprzewidzianych okoliczności, które uniemożliwiłyby jego pobyt u mnie. A okoliczności było już jakiś milion, ale jak dotąd żaden nie był dla mnie wystarczający aby oddać gdziekolwiek psa. A problem Koriego był do naprostowania, byłoby bajką gdyby schroniskowe psy miały tylko takie "delikatne" kłopoty. Ogromnie mi żal, że nie mogę robić za tymczas, ale właśnie mój adopciak jest skrajnie agresywny i musi być sam. O kosztach jaki generuje (tak tak, szkolenia, behawioryści itp itd plus leki) nie wspomnę. Ale nie można decydować się na psa nie biorąc pod uwagę kosztów. Jak pisała Sowa - pies to nie zabawka.
  12. KalmVet jest dość drogi, a chyba na przypadek Tofika zbyt słaby i na efekt działania trzeba czekać minimum miesiąc. Jest dostępny w kazdym zoologu. U niego musiałby być mocniejszy kaliber tabletek zapisanych przez weterynarza. Tofik nie ma zbyt dużo czasu.
  13. Dokładnie. A z jakiego schroniska był wyciągnięty Tofik? Czy schronisko nie może pomóc w zrobieniu zbiórki funduszy na badania (tak ja otrzymałam pomoc dla mojego psa mimo że był już adoptowany a nie w DT)
  14. Wydaje się to niemożliwe. Taki pies musi być pod stałą kontrolą. Na spacerze zawsze na smyczy, najlepiej w kagańcu. W domu plamę wymiotów na pewno nie da się nie zauważyć. Nam się takie historie zdarzały, wtedy pies zwykle sam zjadał wymiociny albo ja wygrzebywałam te tabletki z wymiotów, bo jak pies jest na stałe na lekach to musi je zjeść choćby nie wiem co. Na razie daje mojemu lekkie ziołowe uspokajacze (oprócz przeciwpadaczkowych) ale niebawem poproszę też weta o mocniejsze. Bo jak były burze to pies atakował moją córkę. Ja naprawdę rozumiem Tofikowy kłopot. Emocjonalnie podchodzę do tego wątku. Żal mi go okropnie.
  15. Jako właścicielka psa z padaczką, pogryziona przez własnego psa (psa z agresją typu aura przedpadaczkowa i typu lękowego) - POTWIERDZAM. Zachowanie Tofika NIE pasuje do objawów padaczki. Przy padaczce, nawet delikatnej widać inne objawy oprócz agresji. A w sytuacji aury nie ustępuje ona nagle, ale kończy się atakiem padaczkowym. Tofik nie ma padaczki! Natomiast uważam, że dobrze gdyby był zbadany przez neurologa, nawet jeśli nie wykryje choroby, to będzie wiadomo, że agresja Tofika to problem wyłącznie behawioralny (mi to tak wygląda).
×