Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 05/31/17 in all areas

  1. Dziękuję bardzo, kochane, ze jesteście z nami - to wielkie wsparcie! Nadziejko, ogromne dzięki za bazarek, jesteś niezastąpiona! Dziękuję też mojej siostrze A ni za wpłatę 100 zł ("inni pomagają, ja też chcę!") Wczoraj wieczorem dr Paweł przywiózł wyniki - mało płytek krwi, wysoki poziom monocytów, ale wątroba i nerki w porządku, ufff ... Wszystko w granicach normy. Za badanie krwi zapłaciłam 50 zł (to może być ta wpłata od Pokerka, dobrze?) Czyli odkarmiamy niunię, i wzmacniamy witaminami. 3 razy dzienni jedzonko :) Dziś rano już była radosna, chętnie wyszła na niewielki spacer, 2 razy zrobiła siusiu. Po pracy też spacerowałyśmy kilkanaście minut - z jaką rozkoszą Leśna rzuciła się na trawę wytarzać się! Chodzi wolno, ta dupina chuda bardzo, łapki się trochę plączą, i chętnie wraca do kojca. Ale apetyt ma, to najważniejsze.
    5 points
  2. Kajtuś pozdrawia!! Popatrzcie jakie ma posłanko, podusię i zabaweczki!
    4 points
  3. DZiekuje wszystkim za wpisy, rady, porady, przemyslenia, opinie, itp. Osobom deklarujacym sie do wpłąt na Hiltona ( Ewa Marta i mgog ) bardzo, bardzo dziękuje. Nie pojechałam dzis do pracy, rano zadzwoniłam i wziełąm wolny dzień, bo i tak nie mogłąbym pracowac wiedzac, że mam do wykonania dziesiatki telefonów i tyle zmartwień związanych z Dudusiem. Ale jak trzeba to trzeba,....... pisałąm zreszta kiedyś że jak ja jestem zdeterminowana to znaczy nastawiam sie max na działąnie i nic nie jest w stanie mnie powstrzymać, ide jak czołg, jak taran, wyrzucaja drzwiami, wchodze oknem, nie mam czasu na spanie, jedzenie picie, bo cel jest najwaznieszy. Tym celem jest teraz znaleźć dobre miejsce dla Dudusia, pomóc psu i Pani Ewie, Udało się...............Hilton ( od teraz wracamy do jego pierwszego imienia, aby imie Duduś źle sie psu nie kojarzyło ) jutro jedzie do Łodzi do Hop!, która prowadzi domowy hotelik dla psó i która po zapoznaniu sie z wątkiem podjeła sie opieki i pracy z Hiltonem. Dodatkowo podjęła sie dalszej kontynuacji leczenia psa czego wiele hoteli odmawiało od razu. Znam Hiop! i Jej ufam, hotelowałm już psa u niej nasze relacje układają sie pozytywnie, wiec myślę ze tak dalej bedzie. Cena za pobyt i prace z psem jest niska uważam bo 10zł za dobę plus karma. Wyjdzie nam około 300zł i jedzenie. Na miesiac Hiltonowi jedzenia wystarczy, bo ma jeszcze zapasy od Zachary, które pojada razem z psem. Całe swoje wyposazenie Hilton zabiera ze sobą, legowisko, zabawki, obróżkę , gryzaczki i najwazniejsze dokumentacje medyczną. Zawiezie Hiltona do Łodzi Patrycja ( znana nam wszystkim Pati - C za cene 250zł ). Rozliczenie kosztów zrobię jak się ogarne trochę. To tak z grubsza wygląda, tyle udało sie załatwić.
    4 points
  4. Chyba nie ma sensu wszystkiego roztrząsać. Według mnie pani miała swoją wizję. Do znudzenia powtarzałyśmy, że na początku Tropek będzie zestresowany, bo to nowe miejsce, nowi ludzie. Prosiłyśmy, żeby go na siłę nie głaskali, nie przytulali. Naprawdę nie było się do czego przyczepić. Tak, jak napisała anecik nie sposób przewidzieć różnych sytuacji. Tutaj chyba zabrakło serca i zrozumienia dla małej, zestresowanej istotki. A Tropek to nie pralka, czy robot kuchenny, żeby dawać do niego instrukcję obsługi. Tropkowi chyba wyjątkowo pani nie spasowała, bo na początku u anecik też się bał, ale nie było warczenia ani gryzienia. Pewnie dlatego, że anecik nie uczszęśliwiała go na siłę. Tropciu kochany, wracaj do anecik czekamy na super domek.
    2 points
  5. Dzisiaj TZ dostał informację z policji o wszczęciu postępowania w sprawie znęcania się nad Fazim! Mam nadzieję, że się uda i winni poniosą karę!
    2 points
  6. Instrukcja obsługi psa na piśmie.....hmm no nie wiem. I jesteś w stanie przewidzieć każde zachowanie psa - a tym samym "nakazać" właścicielom taką a nie inną reakcję? A jak czegoś nie będzie w "instrukcji? Moją i Gabi rozmowę z Państwem może można byłoby nazwać podstawową "instrukcją". Ale czy słowo pisane czy mówione najważniejsze chyba aby było właściwie zrozumiane i zapamiętane. Jak ktoś nie chce słuchać albo udaje że słucha to póżniej nawet "instrukcja" nie pomoże. Przecież mówiłyśmy żeby dać psu na początek trochę spokoju bo będzie w stresie w nowym miejscu to kobieta latała za nim z legowiskiem przez pół nocy. Tropek został u nich około 20.30 a po 22.00 jak dzwoniłam to już kłopot wg Pani bo ją ugryzł i nie daje podejść do siebie. A minęło niespełna 1,5 godziny. Tropkowi nie dano zupełnie czasu. W ogłoszeniu było napisane że uwielbia być przytulany i głaskany bo tak zachowywał się u mnie. Pisząc ogłoszenia piszemy chyba o tym jak pies zachowuje się w obecnym miejscu w obecnej chwili. U mnie było tak a nie inaczej.
    2 points
  7. Przepraszam, ale w jednym z ogłoszeń wyczytałam, że Tropek "uwielbia być głaskany i przytulany". Taki opis niejako z automatu zachęca zwolenników natychmiastowego przytulania i głaskania. I trudno potem wytłumaczyć, że przytulanie i głaskanie może być po jakimś czasie, gdy pies już zaufa. Zgodnie z opisem Tropkowej historii, pies na początku obawiał się ręki opadającej na głowę i sztywniał brany na ręce. Może warto na piśmie opracować podstawowe przykazania dla przyszłych opiekunów, poczynając od "traktuj psa spokojnie, ale chłodno, dopóki sam nie podejdzie i nie poprosi o czułości". I wręczać taką instrukcję obsługi.
    2 points
  8. Oj smutny ten wątek... Tak czytam, oglądam filmiki i ciągle przed oczami mam "moją" Gandzię. Też trafiła do mnie w stanie agonalnym, więc zastrzyki, kroplówki, zaglądanie do wenfloonu, mierzenie temperatury, ważenie i masa innych czynności, które robiliśmy przy niej skończyła się rzucaniem zębami na nas. Ze strachu. Bo skojarzyła sobie nas z bólem. Z jednej strony widać było, że chciałaby, ale nie jest stabilna emocjonalnie. To powodowało agresję lękową, paniczny lęk separacyjny, terroryzowanie zwierząt, niszczenie.... Ona na miejscu Dudusia, gdybym tak podeszła z aparatem i mówiła do niej, to by piszczała z przerażenia i probowałaby uciec, ot choźby rozpaczliwie drapiąc w kanapę - ew dziabiąc zębami, ale przy gryzieniu trzęsłaby się jak osika... to tak...trochę na pocieszenie... Tak, jak pisałam - to był najtrudniejszy mój tymczas. Mój i moich rodziców. Mieliśmy wiele chwil załamań. Też wiele rzeczy niszczyła, zjadła nam wszystkie dywany, większość mebli i atakowała psa, znęcała się nad kotami. Wszystko wynikało z braku stabilizacji, ale nieraz rodzice mieli dość, mama w pewnym momencie powiedziała, że boi się suni...Pracowaliśmy dużo, efekty były mizerne, ale były. Jednak, po pierwsze - wiem, jakie to frustrujące, że mimo pracy, pies ma ciągłe cofki, że nie pozwala się dotknąc ni nic... dwa - sunia się odblokowała dopiero jak zmieniła miejsce, które nie kojarzyła z zastrzykami: DS poinstruowałam jak mają robić i u nich to zadziałało, niemal od razu było widać jakieś tam niewielkie sukcesiki.Tam praca trwała chyba rok, jak nie z 1,5 roku - taka intensywna. Teraz nadal trwa, choć sunia trafiła do siebie w 2013r. Sunia nadal jest lękliwa, ale... uważam, że gdyby u nas została, to byśmy nie osiągnęli tyle, bo nas sobie zapamiętała jako tych, którzy ciągle coś przy niej majstrują. Czasem ją odwiedzam, u siebie zachowuje się swobodnie, a jak raz przyszła do nas to była po prostu przerażona... Na początku się cieszyła, ale w pewnym momencie, po obwąchaniu wszystkich kątów, jakby sobie wszystko przypomniała. Nie bała się tylko mojej babci, bo babcia zawsze kojarzyła się jej jedynie ze smaczkami. I naprawdę, widok byłęgo tymczasa, który się Ciebie boi jest bardzo bolesny, zwłaszcza że nikt jej nie krzywdził, zwłaszcza że przez pierwszy miesiąc nie spaliśmy, robiliśmy dyżury, bo jej życie było zagrożone i wymagała opieki 24h/dobę. Na dworze czy w DSie cieszy się na mój widok, liże po rękach... ale w naszym domu - totalna cofka. Niektóre psy, zazwyczaj te najbardziej skrzywdzone są bardzo pamiętliwe. Przepraszam, że tak znowu ja o sobie i o Gandzi... ale chciałam tylko powiedzieć, że rozumiem decyzję i rozumiem Panią Ewę. Uważam, że zmiana dla Dudusia może być dobra, a wiem też że ta zmiana przyda się i Panie Ewie, bo powiem Wam szczerze, że jak bardzo lubię tymczasować, tak Gandzię z ulgą oddałam (tzn martwiłam się o jej los mocno i bałam się czy dadzą sobie radę, ale po prostu to był jedyny tymczas, który kosztował całą naszą rodzinę tak dużo - jak wracam pamięcią do tymczasowania małej to pamiętam moją jedną wielką rozpacz, bo nigdy nie widziałam tak skrzywdzonego szczeniaka, bezsilność i niemoc.... i bezsenność).
    2 points
  9. Tak się właśnie zastanawiałem, czy wujek też może być;)
    2 points
  10. Dziewczynki bardzo fajnie się zachowują na ogrodzie, są coraz swobodniejsze. Tinka lepiej się czuje razem z Liką - wczoraj jak wracałam z drugiej części ogrodu, to Tinka wypadła naprzeciwko mnie w podskokach i z machającym ogonem:) Oczywiście trzymają się razem... Razem za mną łażą, razem wchodzą do domu jak je tylko zawołam (pierwsza pędzi Lika:) ). Podłażą pod nogi i ogólnie wyglądają jak normalne psy, póki się do nich ręki nie wyciągnie z zamiarem pogłaskania, wtedy od razu unik. Ech... gdyby mogły znaleźć wspólny dom. Rozliczenie za maj: Stan konta na 30 kwietnia wynosił -303 zł Wpłaty: +151,50 zł Anula +151,50 zł elficzkowa Razem: 0 zł Koszty w maju: -558 zł hotelowanie 1-31.05 Stan konta na 31 maj wynosi -558 zł (Tinka -279 zł i Lika -279 zł).
    1 point
  11. Nie mogę dać deklaracji bo mam Apoloniusza i Halinkę do dokarmienia, ale transport tak do 150 km od Warszawy to bez problemu.
    1 point
  12. Nawet jak zrobi, to ich tu nie wstawi :D :P
    1 point
  13. 1 point
  14. Cioiu serce dziekuje za num konta dziekuje stokroc za zycie za zycie dla suni Leśniutkiej beda cegielenki i pieniazki z fantuckow Sciskam Was stokroc sciskam i dziekuje za wiesci lepsze o bieduni calem sercem lapenki wszystkie pozdrawiamy z szalonego Nadziejkowa
    1 point
  15. Jednorazowo dorzucam dla Torresa 50 zł
    1 point
  16. Dzięki milagros z całego serca!!! Pieniążki z bazarku już na koncie. 614,06 podzieliłam na pół i przekazałam po 307,03. dla dwóch sunieczek u Sybil i dla Funi.
    1 point
  17. Dusia czuje się dobrze. dzisiaj była ostatnia wizyta. W przyszły czwartek zdjęcie szwów.
    1 point
  18. Wiadomo, że nic nie zastąpi zdrowego rozsądku człowieka. Natomiast czy jakikolwiek pies po przejściach nadaje się do domu tych Państwa to nie wiem. Czy na każdy problem z psem będą się go pozbywać, bez próby rozwiązania? U mojej Patti w ogłoszeniu było, ze bez problemu zostaje sama w domu, co było dla nas ważne ponieważ oboje pracujemy na pełen etat. Okazało się, że pies wyje cały czas jak nas nie ma, bo wcześniej zostawał z innymi zwierzętami, a teraz sam. Ale nawet do głowy nam nie przyszło oddawać ją. Potrzebna jest chęć do pracy z psem. U nas to trwało rok, wiązało się z problemami sąsiadami i nadal czasami wraca.
    1 point
  19. Z drugiej strony, to dobrze, że natychmiast zrezygnowali. Tropek się spodobał wirtualnie, a w realu nie było "chemii". Gorzej byłoby, gdyby czekali, zwlekali i nigdy psiaka nie pokochali. Tropek szybko zapomni, trafi do kogoś, kto będzie nadawał na tych samych falach :-)
    1 point
  20. Maluch z pewnością tak zareagował na zmianę ludzi i miejsca. Część osób jest nieedukowalna. Wydaje się im ,że jak mieli 2 psy w życiu , to już znają się na psychice psów. Może pani jest z tych egzaltowanych , ma pokłady uczuć w sobie i chce natychmiast pokazać je .
    1 point
  21. Wizyta umowiona na piatek wieczor Jesli nie bedzie zadnych przeciwskazac to Pani pojedzie po Azunie w SOBOTE Jeszcze 2 dni trzeba wytrzymac- ale sie denerwuje
    1 point
  22. Sama nie wiem co myśleć, pani pewnie chciała dobrze, wzięła psiaka który całe życie nic nie miał i już pierwszego dnia chciała mu dać wszystko by był zadowolony, posłanie, przytulanie itd, powinna dać spokój i czas na aklimatyzacje, nie zrobiła tego i widać nie chce, ale moim zdaniem nie jest to zły dom dla zwierzaka. Gdyby trafił do nich psiak co kocha wszystkich od razu bez strachu miał by tam pewnie dobrze.
    1 point
  23. Wpadam żeby powiedzieć, że wszystko OK:) Panda nie przepada za upałami, ale jakoś tragedii nie ma. W co bardziej duszne wieczory trochę podyszy przed snem, ale nie w nocy, a przynajmniej nigdy nie słyszałem bo to robiła. Dnie (z ładną pogodą) spędza w kojcu (a właściwie pół dnia poza kojcem gdy jestem w domu) żeby nie kisiła się w domu w taką ładną pogodę i do tego przynajmniej ma towarzystwo bo kocie towarzystwo może nie być wystarczające;) Najwidoczniej musia ją zawiewać ostatnimi czasy i stąd te łzy, które np na zdjęciach widać. Już myślałem, że odrastają jej te narośle na powiekach, ale sprawdziłem i niczego nie widać. Nawet miejsc gdzie były te usunięte. Powoli kończy się karma więc kupię w ciągu tygodnia. Mam pozwolenie Danusidanusi na swobodny wybór więc tak też zrobię:) Kupię coś podobnego jak dotychczas. Jakoś mam wrażenie, że szybko ten worek zszedł. A może tylko czas mi tak przeleciał... No i wreszcie musi nadejść ta chwila odrobiny sterroryzowania Pandy, a mianowicie jej kąpieli;) Nie prędzej jak w weekend i musi być upalny dzień.
    1 point
  24. Używanie zdań przeczących wobec psa, bez wskazania czynności zastępczej, powoduje tylko mętlik w psiej głowie. Należy psa nauczyć, co ma robić, gdy na stole leży to, na co miałby ochotę. Jeśli pies nie reaguje na jakieś hasło, to znaczy tylko jedno - nie został prawidłowo nauczony co to hasło znaczy. Wprowadzanie zakazów bez wskazania czynności innej, za którą zwierzę zostanie nagrodzone, nie da zrozumienia sytuacji, podobnie jak izolowanie "za karę" nie informuje co pies ma robić. . Zakładając nawet, że suka rozumie "nie wolno", w jej rozumieniu dotyczy to tylko sytuacji, w której jesteś w domu. Kiedy zostaje w domu sama, sytuacja jest inna. Kładź różne atrakcyjnie dla niej rzeczy na stole i wymagaj wtedy np warowania w dystansie od stołu. Cała sekwencja powinna wyglądać tak - prowadzisz sukę przy nodze dookoła stołu, kładziesz demonstracyjne coś na stole, gdy suka zainteresuje się tym, co robisz, pada hasło - "nie", po czym "waruj, dobrze" i odchodzisz od stołu, Po dłuższej chwili wracasz do psa, powtarzasz - dobrze, i wyuczoną uprzednio komenda zwalniasz psa z warowania, nagrodą jest tylko "dobrze". . Podziała tylko pod warunkiem, że wprowadziłeś pojęcie nagrody odsuniętej w czasie i nauczyłeś, że słowo "nie" lub "nie wolno" oznacza "zachowuj się inaczej niż masz ochotę". I oczywiście spokojnie powtórzysz to ćwiczenie co najmniej 40 razy dziennie przez najbliższy tydzień z rozmaitymi przedmiotami, które zwykle zostawiasz na stole.. A potem trzeba powtarzać kilkakrotnie każdego dnia, dopóki nie zostanie utrwalone w psim mózgu skojarzenie "gdy coś leży na stole, wtedy waruję i po 5 minutach odchodzę od stołu zająć się czymś innym". Jeśli nie nauczysz psa takiego skojarzenia, pozostaje usuwać wszystko ze stołu przed wyjściem, ryzykując, ze znajdzie sobie inne zakazane z Twojego punktu widzenia zajęcie. Tak przy okazji - ile czasu każdego dnia przeznaczasz na naukę rozumienia różnych haseł? W domu i na każdym spacerze? Jak uczyłeś uogólnionego znaczenia słowa "wolno" , skoro zakładasz, że pies rozumie - nie wolno? Pies nie rozumie zdań przeczących, wszystkie "nie sikaj", nie szczekaj". "nie gryź", "nie idź tam" są całkowicie niepojęte dla zwierzęcia. Starczyłoby "nie" pod niezbywalnym warunkiem wskazania innej czynności w konkretnej sytuacji. I nauczenie pojęcia nagrody odsuniętej w czasie.
    1 point
  25. Ale w sumie nie wiemy jak było... może za bardzo chcieli się spoufalać, może nie dali psu przestrzeni... stres robi swoje,w tej chwili Tropek znowu czuje się porzucony - nie rozumie, że poszedł na swoje... Mam nadzieję, że się nie zrażą i dadzą Tropkowi czas.
    1 point
  26. Po tym co Ewa Marta napisała to Duduś potrzebuje wg.mnie normalnych spacerów i obycia ze światem zewnętrznym.W tej chwili Dudusia światem jest tylko mieszkanie P.Ewy i jego kąt.Stąd zaczynają się jego zniszczenia w mieszkaniu.On się nudzi,jest zamknięty w czterech ścianach tak się czuje jak w klatce.Każdy pies zapełnia czas jeszcze spacerem.Daje to mu radość i nowe bodźce.On powinien wychodzić i to na długie spacery bo faktycznie zdziczeje nie znając innego życia.Potrzebny jest inny DT a może nawet nie mieszkanie w bloku a dom z ogrodem.Nie wiem też czy dobrym rozwiązaniem będzie hotelik.Dla Dudusia musi być poświęcone więcej czas niż dla normalnego psiaka tam przebywającego.Jeszcze chodzi w grę dobra Lecznica w pobliżu aby zawsze był do niej dostęp.Trudna sytuacja ale może uda się mu coś sensownego znaleźć i przenieść go.
    1 point
  27. Szukamy domu dla Lilly - nawet tymczasowego. Tak będzie lepiej dla niej :) " Lilly 8 miesięczna suczka w typie TTB szuka domu. Lillka została zabrana z pseudohodowli w wieku ok 6 miesięcy w stanie skrajnego zagłodzenia,karmiona była badziewiem w wyniku czego ma znaczne niedobory,które mogą niestety rzutować na jej dalszy rozwój,mimo obecnego zapewnienia jej wszystkiego co możliwe. Gdy przyjechała robiła pod siebie ze strachu,w tej chwili to fantastyczna suczka,która bardzo lgnie do człowieka.Opanowała już ekscytację na widok jedzenia,potrafi pięknie na nie zaczekać,chodzenie na smyczy też już w miarę ogarnięte,niestety z zachowaniem czystości ma jeszcze problemy.Spokojnie może trafić do domu z drugim psem pod warunkiem,że nie będzie to jakaś miniatura. Lilly jest bardzo skoczna, więc fajnie by było gdyby trafiła do domu,który będzie to rozwijał. Wymagana wizyta przedadopcyjna i sterylizacja po osiągnięciu dojrzałości. kontakt 608 34 66 14
    1 point
  28. Byłam u Dudusia i Pani Ewy ponad godzinę. Zastałam zmęczoną, smutną i mającą poczucie porażki Panią Ewę i przyglądającego mi się bacznie Dudusia. Zawiozłam ciasteczka, które Duduś jadł przy mnie, a nawet dwa wziął z mojej ręki. Potem delikatnie zaczęłam go głaskać, po czym równie delikatnie, ale stanowczo wzięłam za szelki , lekko pociągnęłam i wzięłam na ręce. Duduś nie trząsł się, ale zesztywniał, żeby po chwili odprężyć się lekko. To nie był oczywiście wyluzowany pies, ale przesiedział u mnie na kolanach 4-5 minut. Głaskałam go, a on miał łepek odwrócony w drugą stronę. Kiedy po chwili przesunęłam go obok siebie, szybko zeskoczył z kanapy i wrócił do swojego kącika. Kiedy później wyciągnęłam rękę, zawarczał na mnie, ale popatrzyłam na niego i zapytałam spokojnie, po co warczysz? Przestał i pozwolił mi się pogłaskać. Pani Ewa powiedziała, że w sumie zazdrości mi, że mogłam go tak spokojnie wziąć na kanapę. Jej na to nie pozwala, ucieka, chowa się i nie chce wyjść:( Słuchajcie, nie pora na to, żeby oceniać dlaczego, kto zrobił dobrze, a kto źle... Jedno jest pewne - Pani Ewa robiła co mogła i starała się bardzo miłością cierpliwością wyciągnąć Dudusia z jego stresu. Nie udało się i na dzień dzisiejszy trzeba Dudusia pilnie przenieść. Nie tylko Duduś jest w stresie. Pani Ewa również przyjmuje leki na uspokojenie, a dzisiaj miała założony holter, bo zaczęła mieć problemy z sercem. Pewne jest, że Duduś potrzebuje zmiany, pomocy specjalisty, który będzie umiał dotrzeć do tego dzikuska. Za zgodą Pani Ewy wgram zdjęcia z mieszkania, żeby pokazać Wam co w tej chwili Duduś robi. Przede wszystkim usiłuje dostać się do akwarium. To powoduje zrozumiały wielki stres u Pani Ewy, bo akwarium ma 250 litrów i jak się zbije, to nie tylko Duduś zrobi sobie krzywdę i rybki zginą, ale też zalane zostanie całe mieszkanie Pani Ewy i sąsiadów. Pani Ewa zasłania fotelem dostęp do filtrów. Niestety Duduś wskakuje na fotel i widać po śladach, że wdrapuje się na oparcie, z którego ma dostęp do akwarium. Koło północy zaczyna szczekać, zawodzić, jakby kogoś wołał. Biega i niszczy kolejne partie tapety, zjadł Pani Ewie but skórzany. To nie jest łatwe, choć Pani Ewa nie ma do niego o to pretensji. Jest jej go bardzo szkoda, ale ma świadomość, że ona nie tylko nie podoła jego zsocjalizowaniu, ale jego dzikość będzie narastała. On powinien wychodzić na spacery, a jest to niemożliwe w tej chwili, bo Pani nie jest w stanie znosić go z 3 piętra i wnosić z powrotem.
    1 point
  29. Od lipca mogę zadeklarować dyszkę miesięcznie. W czerwcu muszę jeszcze przelać jedną deklarację dla pewnej psinki, więc wcześniej nie mogę (tylko proszę o przypomnienie, bo ostatnio mam ciut za dużo na głowie)
    1 point
  30. Nie przejmuj się Izunia, też tak mam
    1 point
  31. 1 point
  32. Usiata, oszczędź wstydu sobie i koleżankom. Odpuść. Rdzę Ci to, bo jest mi Ciebie żal. Te Twoje „rewelacje”, którymi tak bezkrytycznie zachwycają się nieświadome niczego elik, ludwa, Hope2… dostarczają mi sporo przydatnej wiedzy za którą bardzo Ci dziękuję Usiata. Dziś dedykuję Ci liczbę 44 – to taka wisienka na torcie. Nie wiem kto na to wpadł, ale zarówno ”mecenas” jak i jego „mocodawczyni” wtopili okropnie. Sprawa na 100% będzie miała dalszy ciąg, bo to jest Usiata KONKRET. tak tak Usiata tak tak
    1 point
  33. Jak dobrze, że na tym świecie jest taka malagos :). Trzymam kciuki za sunię, aż serce ściska, czytając o jej stanie.
    1 point
  34. Aktualizacja: RASTA - opuściła schronisko :)
    1 point
  35. Tekst dla Leydi spłodzony w pocie czoła.Można poprawiać albo nowy napisać. Leydi - 2. letnia piękność szuka domu. Leydi,cudowna,psia piękność czeka w Hotelu dla Zwierząt w Nowej Soli (woj.lubuskie) na prawdziwy,kochający dom.Suczka potrzebuje wyjątkowego traktowania przytulania,głaskania i delikatności.Lubi wygodę i miękkie posłanko.O Leydi można powiedzieć,że jest to psia dama,idealna na salony jako ozdoba. Przyjaźnie nastawiona jest do dzieci,psiaków i kotków.Potrzebuje bliskości człowieka,no bo jest wyjątkowa przecież.W domu sprawuje się wzorowo,nie wyje,nie szczeka i nie niszczy.Zachowuje czystość,ładnie chodzi na smyczy. Suczka waży 13kg,w kłębie ma 44cm. Zaszczepiona i wysterylizowana czeka na najlepszy dom pod słońcem,któremu odwdzięczy się wielką miłością. Więcej informacji o tej ślicznej, wyjątkowej suczce można uzyskać pod wskazanym numerem telefonu w ogłoszeniu. Kontakt: Hania
    1 point
  36. Biedne te ONKI "produkowane" w nadmiarze :( Kochani jesteście Gosiu z Tomkiem, że ją przyjeliście :)
    1 point
  37. Wpłynęło 50 zł od Pokerka, dziękuję bardzo! Na razie sunia pije, wiec z kroplówką nie ma co wchodzić, - tak jak było z Almą, która nie piła wody podczas choroby. Zaraz wracam do domu, podam obiadek, który rano się zdążył ugotować. I spróbujemy przejść się odrobinkę do sadu.
    1 point
  38. Kajtek wyraźnie odmłodniał i czuje sie pewnie i bezpiecznie. oto fotorelacja
    1 point
  39. A ja myślę, że najpiękniejsze co można dać zwierzakowi, który odszedł to dom dla kolejnego potrzebującego. Nie lubię ludzi, którzy po stracie jednego zwierzaka mówią, że już nigdy nie wezmą kolejnego bo tak bardo cierpią po stracie... To dla mnie czysty egoizm bo żeby oni nie cierpieli to muszą cierpieć zwierzaki w schronach... Kochałeś - kochaj! Dla siebie i dla zwierzaka! Monaga - jesteście cudowne! Kolejne psie życie uratowane od zmarnowania!
    1 point
  40. Monaga, napiszę krótko: kocham takie osoby, jak Wy. Dobre i mądre. Wasza decyzja o pomocy następnemu psu to najpiękniejszy hołd złożony Waszej kochanej Astruni. ♡♡♡
    1 point
  41. Nie pisałam wcześniej na wątku Astry ale zaglądałam czasem i podczytywałam, pozwolę sobie teraz wrzucić pewien tekst dla Was. Bo nie ma najmniejszych powodów, żeby odczuwać wyrzuty sumienia z powodu tego, że pomagacie kolejnemu psu. Wręcz przeciwnie.
    1 point
  42. Kamyniu psinuniu pozdrawiam i raduje ze masz dobruskich ludzi przy sobie i na watku Ciocia Agata hohoooo
    1 point
  43. Szczęściarze, maja wspaniałe życie. To największe podziękowanie dla Was.
    1 point
×
×
  • Create New...