Jump to content
Dogomania

Search the Community

Showing results for tags 'problem'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Ogólne
    • REGULAMIN FORUM
    • DOGOMANIA ON FACEBOOK
    • Wszystko o psach
    • Hodowla
    • Media
    • Pielęgnacja
    • Prawo
    • Sprzęt i akcesoria
    • Weterynaria
    • Wychowanie
    • Wypoczynek
    • Wystawy
    • ZKwP
    • Żywienie
    • Tęczowy Most
    • Foto Blogi
    • Off Topic
    • Administracja
  • Psy w potrzebie
    • Psy do adopcji / znalezione
    • Psy zaginione / ukradzione
    • Przygarne psa
    • Mają dom, ale potrzebuja pomocy
    • Już w nowym domu
    • Akcje
  • Sport - praca
    • Agility
    • Coursing
    • Dogoterapia i psy asystujące
    • Dogtrekking
    • Flyball
    • Frisbee
    • Sporty obrończe
    • Sporty ringowe
    • Obedience
    • PT, PTT, MPPT
    • Sheepdog trials
    • Psi taniec
    • Psy myśliwskie
    • Ratownictwo
    • Tropienie sportowe
    • Tropienie użytkowe
    • Zaprzęgi
    • Weight pulling
    • Wojsko - policja
    • Inne...
  • Rasy
    • Grupa 1
    • Grupa 2
    • Grupa 3
    • Grupa 4
    • Grupa 5
    • Grupa 6
    • Grupa 7
    • Grupa 8
    • Grupa 9
    • Grupa 10
    • Grupa 00
    • Grupa 'Extra' - Kundelki
    • Grupa 'Extra' - Dzikie psowate...
  • Inne zwierzęta
    • Akwarystyka
    • Fretki
    • Gady
    • Gryzonie
    • Koty
    • Konie
    • Króliki
    • Ptaki
    • Płazy
    • Zwierzęta hodowlane
    • Dzikie zwierzęta
  • Dogomania.com
    • General
    • Sport
    • General care
    • Articles
    • Special
    • Working Dogs
    • Books
    • Health & care
    • Jokes
    • Upbringing
    • Nutrition
    • Sport & work
    • Training & behavior
    • Veterinary information
    • Breeds
    • Other...

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


AIM


MSN


Website URL


ICQ


Yahoo


Jabber


Skype


Location


Interests


Biography


Location


Interests


Occupation

Found 54 results

  1. Witam. Kilka dni temu do naszej rodziny dołączył pies. Rasy Akita. Pies ma 4 miesiące. Był szczepiony itp. Niestety nie wiemy czy to normalne, że ta rasa jest tak strachliwa? Pies się wszystkiego boi. Problem się rodzi jednak w tym, że pies za każdym razem sika. Czy może to być powodem tego, że jest w nowym miejscu., z nowymi ludźmi dla niego? Czy raczej wina może leżeć w jakiejś chorobie nerek itp? A drugie z pytań. Naszym drugim członkiem rodziny zaś jest pekińczyk. Też pies. Jest jakaś małą szansa, że Akita nie będzie z nim wojowała o miejsce w stadzie? Ale wpierw chcę się dowiedzieć o powyższej sprawie. Ps. Gdy przyprowadziliśmy Brutusa( Pekińczyka ) do Akity, Pies niestety zadziałał znowu tak samo. Zsikał się po czym po chwili zachował się agresywnie. Pozdrawiam i proszę o odpowiedź.
  2. Witam. Chcę opisać pewien problem, otóż mieszkam z moim psem, kundelkiem ze schroniska. Ma na imię Smajli i jest w wieku ok. 7-8 lat. Często inni domownicy widząc, jak pies żebrze przy stole wcale nie zwracali uwagi na to, że dla psa kiełbasa, czy słodycze są tuczące. Nie musicie pisać mi, że to moja wina, albo, że nie pilnuję psa bo ostrzegałam ich wiele razy, a oni tylko jak wyszłam z kuchni znowu zaczęli swoje dokarmianie. Smajlemu zamówiłam karmę Acana Light&Fit i spisała się dobrze. Smajlemu smakuje, brzuszyska też już trochę zrzucił. Oczywiście ma zapewnione dużo ruchu, bo bez tego całe odchudzanie byłoby bez sensu. Staram się też być przy psie, aby kontrolować jego posiłki (Nie jestem do niego przyczepiona jak rzep. Jedynie, gdy ktoś je to chcę odwrócić uwagę psa od jedzenia.) I tu mam pytanie-Czy mogę coś jeszcze zrobić, aby mój pies się odchudził?
  3. Aravilka

    ciągła kupa na spacerze

    witam, mam problem ze swoim psem, a właściwie suczka. W sierpniu ma mieć rok (data jest poglądowa) piesek jest wzięty ze schroniska w listopadzie. Piesek był z interwencji cytuje "z rodziny patologicznej uratowany przed utopieniem" Od pewnego czasu pojawił się problem na spacerze który jest dłuższy co chwile się załatwia. Na początku myślałam, że taka jej natura, że jest szczeniakiem, że to wina tego, że jak nie zauważyliśmy ona zjadała to co spadało młodszemu synowi z krzesełka i coś jej mogło zaszkodzić. Zabroniłam dokarmiania jej dzieciom. Dostaje jeść dwa razy dziennie między 8-9 i między 19-20. Między 20-21 wychodzi po raz ostatni na spacer. W ciągu dnia staram się z nią wychodzić na dłuższe spacery, potrafimy zrobić ponad 5 km. Ostatnio zaczęłam ją baczniej obserwować. Zauważyłam, że podczas spaceru kiedy załatwi się, potem idzie bardzo niespokojnie, szuka swojego miejsca pląta się pod nogami z jednej strony na drugą do tego stopnia, że jak idę z wózkiem wpada pod koła wózka. nawet nie przykuca podnosi tylko ogon i załatwia się na chodniku. Jak to wygląda dokładnie. raz dwa razy była to normalna kupa, później zaczyna się robić coraz rzadsza aż do wodnistej wody. parę razy zdarzyło się, że była podbarwiona krwią. Podnosi tylko ogon w miejscu w którym jest i w trakcie chodu załatwia się zostawiając na chodniku wodnista kropkę mniejszą lub większą. rozmawiałam z weterynarzem, badania wszystko wyszło ok. Po sterylizacji się to nie zmieniło. Weterynarz sugeruje problem behawioralny i wyjścia dwa leki uspokajające lub behawiorste/tresera. leki bo może zbyt dużo bodźców z zewnątrz, ale czy to nie byłoby widoczne od samego początku?!
  4. zproblemem

    agresywność wobec obcych ludzi

    Witam, Mam problem i nie wiem jak już sobie z nim radzić... Mianowicie, mam psa, kundelka, niespełna dwuletniego, jest radosny, rstrasznie ruchliwy, jednak mam z nim problem... a mianowicie strasznie skacze na innych ludzi (na domowników również jednak to zdarza się rzadziej) nie pozwala nikomu wejść na podwórko a dzisiaj nawet ugryzł Panią, która na podwórko weszła, właśnie wobec obcych ludzi staje się agresywny, co nigdy wcześniej się nie zdarzało, dopiero od niedawna.... Co robić?? Staram się go uczyć, daje smakołyki, ale to nic nie daje, on nadal skacze i robi się coraz bardziej agresywny. Dodam, że gdy ugryzł tą Panią, to nadal na nią skakał, a ja nie mogłam go opanować nawet zatrzymać. Jak sobie z tym radzić?
  5. Witam wszystkich! Jest to mój pierwszy post więc jeśli zrobiłem coś źle, dałem do złego działu lub coś innego to proszę o wybaczenie Mam jamnika szorstkowłosego który ma już 6 lat, jest to suka, nazywa się Nola i jest pewnie problem od dłuższego czasu. Opisze moją sytuacje bo może ma na to wszystko wpływ, wcześniej mieszkałem w wolnostojącym domu, pies spał ze mną w pokoju, nie było jakiś większych problemów oprócz burzy bo wtedy się pies denerwował, sapał, miał język na wierzchu i chodził po pokoju i bardzo chciał wyjść i drapał w drzwi żeby po prostu pochodzić sobie po całym domu, chciał chodzic wszędzie i zaglądać, ubikacja góra, duży pokoj itd, przeprowadziłem się do innego miasta do bloku i mamy też dom letniskowy, cała akcja rozgrywa się tutaj, byłem na studiach do końca czerwca a rodzice tutaj mieszkali cały czas od maja mniej więcej, pies spał przed ich sypialnią w swoim kojcu i zaczęły się problemy ze spaniem u psa, chodził po całym domu w nocy i tylko słychać ten irytujący dźwięk pazurów po podłodze, jeśli grzmiało to pies z jęzorem na wierzchu chodził po całym domu, góra dół, góra dół, zaglądał do każdego pokoju, ubikacji tak samo jak w starym domu przed wyprowadzą . No zestresowany cały nie słuchał nic, mama dała go do garażu to wszedł w rure jakaś wentylacyjną to był wyciągany o 3 w nocy już 2 razy tak, no podaczas burzy jest masakra, no ale wróciłem ze studiów, mam wspólny pokoj z bratem no i pierwszej nocy pies spał z nami w pokoju, to było jakies 1,5 tyg temu, pierwszej nocy obudził się o 3 i drapał w drzwi i chciał wyjść, po co ? gdzie ? dlaczego ? nie wiadomo, po prostu chciał chodzić po całym mieszkaniu a zaznaczam że burzy nie było, ale pokazałem mu ręką na kojec i krzyknąłem lekko ze do spania i poszedł, później 2 noce były normlane, spał grzecznie tak jak za dawnych lat, ale że mój brat ma problemy z alergia i w nocy ciężko oddycha a ja nie moglem wg zasnąć przez to, to przeniosłem się na dół (jest to kuchania z jadalnia i wersalka) spać razem z psem i od tego momentu jest KATASTROFA, była burza to pies chodzi z językiem po całym dole i bardzo ale to bardzo chce isc na góre i zaglądać do rodziców potem do brata i schodzi na dół, na dole robi kółko wokół stołu, zaglada do ubikacji i na góre znowu, brat miał zamknięte drzwi to siedzi i piszczy przy tych drzwiach.. rodzice są już zmęczenie psem i denerwuje ich to bardzo że pies chodzi na góre w nocy i tylko słychać człap człap człap… więc wejście na schody zasłoniłem taką półką i kilkoma krzesłami, i co ? pies siedzi przed tym i piszczy że chce wejść na góre, mi to nie przeszkadza ze chodzi na dole i piszczy, żeby tylko nie szedł na góre no ale pies tą moją barykadę przeskakiwał w nocy, nie szło go upilnować, poszedł do garażu to zaczął drapać drzwi a z racji tego że są nowe to musialem go wziąć stamtą, poszedł do szopy gdzie drzwi są stare i tam spędził całą noc, drapał piszczał no ale innego wyjścia nie było, to wszystko działo się od 3 do 6 w nocy, wołanie psa z góry, przenoszenie go do garażu, potem do domu az w końcu do szopy. To wszystko gdy była burza a teraz? Ostatnie kilka dni to nie było burzy ale pies notorycznie w nocy się budzi i idzie na górę, idzie, zaglada, schodzi i spi, i tak powtrza ze dwa razy w nocy to wsyzstko i idzie spać, dlaczego tak jest ? 2 dni temu była burza to wcześniej w garażu przygotowałem plekse na drzwi żeby nie uszkodzila bo nie chciałem żeby szla do szopy, w nocy zagrzmiało zaczęły się cyrki z nią to poszła do garażu, drapała z 3h w plekse, ogolnie walczyła żeby stamtąd wyjść od 3 do 6 nad ranem no ale pleksa idealnie zadziałała, nad ranem o 7 pies zaczął drapać już mocno w drzwi i mama z góry krzyknela zebym wzial psa, wzialem go z garażu do domu na dol i już spał. Tej nocy pies wstał i zaczął chodzi, burzy nie było, po prostu góra dól, góra dół a rodzie już nie wytrzymują tego łażenie wiec szybko wzialem psa o 3 w nocy i zainoslem do garażu, chwile walczył, gryzł poduszke, porozwalał kilka rzeczy ale cisza, wiec mysle ze dobra poszedł spac, 6 rano i hałas na cały dom, pies drapie w drzwi, mama z góry krzyczy zebym go wziął stamtąd, otwieram drzwi o 4 rano patrze a pleksa rozbita cała, pies drapał w drzwi, lekko sobie ryjek chyba pocięła po 3 krople krwi były, no i ją wziąłem na dół i zasnełą na dole już jak noc wcześniej gdy był burza. Rodzice już nie wytrzymują, garaż odpada bo nawet jakbym zrobił lepszą plekse to i tak rozbija wszystko tam nabija się, wchodzi na stoły że hałas się ogromny, druga opcja to szopa, jest trochę dalej od domu, tam może drapac wszystko i gryźć bo nie ma nic cennego. Jeszcze jedna opcja to zebym wrócił spać do pokoju na górze do brata, bo przez 6 lat pies spał ze mna w zamkniętym pokoju a teraz na dole śpimy, czy to może mieć jakiś wpływ ze pies teraz spi w otwartym pomieszczeniu ? Nie mam pojęcia co robić, oczywiście krzyczenie i klaps w dupe nic nie daje, pies jest trochę rozpuszczony nie będę ukrywać, bo jak idzie do garażu czy do szopy i przez 3h drapie drzwi tzn ze wie ze ktoś otworzy bo jakbym był bardziej zdyscyplinowany to by wiedział ze nikogo nie będzie i ze trzeba isc spać. Jak wspomniałem jak nie było burzy to pies zagladal 2 razy na gore i szedł spać, ale teraz tak rodzice są zdenerwowani że nawet tego nie może wiec musze szybko reagować i do garażu go dawać, od kilku dobrych dni nic nie spie, po zanoszę go po nocach do garażu, jak wracam to nasluchuje ze cos tam rozwala, przewraca drapie, potem nad ranem go wpuszczam bo z góry mi każa i dosypiam jeszcze 2h i tyle. Wiem ze najlepiej byłoby wg nie otwieranie psu nad ranem bo wtedy by się nauczył że drapanie nic nie da, tydzień by drapał i potem coraz mnie, CO ROBIC ? DLACZEGO PIES TAK SIĘ ZACHOWUJE ? BŁAGAM O POMOC.. Jak coś jest niejasne to prosze pytać.
  6. Artur1982

    Szczuply labrador - Acana

    Witam, mam pytanie do bardziej doświadczonych posiadaczy labradorów. Mój pies ma 13 miesięcy, po początkowych problemach z karmą i kilku zmianach(jest uczulony na drób) od 5 miesięcy dostaje karme ACANA Grass-Fed Lamb, wszystko jest w porządku, tzn kupy robi normalne, zwarte i średnio śmierdzące, dostaje troche więcej niż przewiduje producent bo jestesmy bardzo aktywni, (codziennie przyanjmniej jeden spacer 2h i do tego trzy krótsze, bieganie, aportowanie, zabawa itp). Zastanawiają nas z żona dwie sprawy, codziennie na spacerze pies zjada trawę oraz jest cały czas bardzo szczupły i robi dziennie 4-5 kup. Czytałem że pies je trawe gdy ma braki w diecie. Weterynarz mówi że dobrze wygląda ale my tak szczupłego labradora nie widzieliśmy. Czy może to być słaba przyswajalność karmy, jest to pierwsza karma po której sie nie drapie i nie ma gazów. Szukać czegoś nowego?
  7. Puuciek

    mój pies jest nieznośny

    Witam, sprawa jest dla mnie bardzo ważna. Od 5 miesięcy mam psa, Lunę. Od samego początku miała problemy z nieutrzymywaniem czystości. śpi w domu, ma tu swoje legowisko. Wzięliśmy ją ze schroniska, gdzie zapewniano nas że to jeden z tych dobrych psiaków. Niestety już drugiego dnia rano zastaliśmy brudną podłogę.Nawet teraz często potrafi narobić nawet wtedy, gdy 20 minut wcześniej była na dworze. Uznaliśmy ze skoro jest młoda (ma ok. roku) to nie jest nauczona załatwiać się na dworze. Odtąd gdy byłam z nią na spacerze lub wychodziłam z nią na ogródek i gdy się załatwiła się tam, dawałam jej smakołyk i mówiłam ,,dobry piesek", a gdy narobiła w mieszkaniu karciliśmy ją. Pies w tygodniu zostaje sam na ok. 8 godzin, bo ja chodzę do szkoły, a rodzice do pracy i często zostawiała nam po powrocie taką ,,niespodziankę" (w różnych miejscach czasem nawet nasikała do kapci) Oprócz tego wskakiwała na stół, krzesła ( wiemy stąd, bo było na nich pełno sierści i raz złapaliśmy ją na gorącym uczynku.), gryzła długopisy, raz nawet torebkę mojej mamy.często się to powtarzało,czasem nawet parę dni pod rząd. Długo to trwało, ale od pewnego czasu było spokojnie. W zeszłym tygodniu cała rodzina była w domu bo trwają ferie, dlatego tez Luna nie zostawała sama. Później, gdy 21 stycznia poszliśmy do sklepu kupić dziadkom prezent (na ok. 1 h), a Luna była na dworze, zanim poszliśmy, to i tak narobiła w domu.I tak znów przez trzy dni pod rząd (dzisiaj także). moja mama stwierdziła,że pies robi to ze złości, bo nie podoba się jej to, że zostawiamy ją samą. Matka uznała, że miarka się przebrała i chce ją oddać do schroniska. A ja już Lunę zdążyłam pokochać! i nie wiem co mam teraz robić, przyzwyczaiłam się do tego pieska. Proszę pomóżcie, czy istnieje jakiś sposób na wychowanie jej, nauczenie utrzymywania czystości i zachowywania się grzecznie, gdy jest sama w domu? Czy ona rzeczywiście robi to ze złośliwości, to w ogóle jest możliwe?
  8. Cześć! Mam problem z 7,5 tygodniowym yorkiem. Mianowicie nie chcę jeść suchek karmy, którą mu podaje, wiem że ogólnie sucha karma nie jest dla niego problemem ponieważ wybierał karmę z miski mojego drugiego dorosłego yorka (royal canin adult), dziś też dobierał się do kociej karmy. Kupiłam już startery dla szczeniaka 3 firm: acana, royal canin, purina pro plan i żadnej nie chce. Inne rzeczy typu gotowane mięsko chętnie, ale wiem że tego typu karma jest ważna w jego diecie i czy macie jakieś sposoby żeby go do tej karmy przekonać? Co robić? :( próbowałam już namaczać w wodzie, w mleku, mieszać z tym co chce jeść i nie podawać nic z myślą że zgłodnieje to zje ale nic zupełnie nic nie działa
  9. Clariethin

    Jak nauczyć psa zabawy ?

    Witam ! Od dwóch tygodni posiadamy psa ze schroniska. Spędził tam on 7 miesięcy jako młody zwierzak co zapewne zaowocowało zaistniałą sytuacją. Otóż pies niestety nie potrafi się bawić absolutnie żadną zabawką :( Szarpaki, piłki, kulki na sznurkach ze smakołykami wewnątrz, kosteczki do gryzienia - nie działa nic. Jest to o tyle problemowe, że jest on psem podwórkowym i większość czasu ze względu na naszą nieobecność spędza w kojcu na dworze gdzie szczeka gdyż najnormalniej w świecie nudzi się. Próbowaliśmy naszego ganiania za piłką i chwalenia go za choćby podejście do niej i faktycznie dawało to krótkotrwały efekt natomiast sama zabawa nie sprawiała psu frajdy a jedynie była przez niego traktowana jak sposób do pochwały, kliknięcia.  Czy jest jakiś sposób aby nauczyć go zabawy ? Staramy się aby na szkoleniu obserwował inne zwierzaki bawiące się zabawkami natomiast odnosi to również żaden efekt :(
  10. misiorekk

    OGROMNY PROBLEM

    Witam, mam psa rasy maltańczyk niedługo będzie miał 6 miesięcy. Jak wzięłam go do domu to miałam wakacje i ciągle z nim byłam. Teraz jednak idę na studia zaoczne i chciałabym rozpocząć pracę, jednak on ma problem z moim i chłopaka wychodzeniem z domu.... Nawet jak wychodzę do sklepu na chwilę on nie może wytrzymać. Czytałam na forum porady na ten temat stosowałam wszystkiego. Ostatnio staramy się coraz częściej wychodzić (oczywiście "małymi krokami" najpierw 15 min potem 1h potem 2h itp) , zostawiałam mu zabawkę kong ze smakołykami itp. Mam wrażenie że z każdym wyjściem jest coraz gorzej. Nagrywamy go i raz jak wyszliśmy na 2h przez 30 min szczekał bez przerwy a potem przestał i szczekanie zdarzało się rzadko , za 2 dni wyszliśmy na 2,5h obejrzałam filmik i się przeraziłam bo szczekał CAŁY CZAS!!! Mieszkamy w bloku i boję się że sąsiedzi w końcu nie wytrzymają. Niedługo musi zostać sam na 5h boję się że przez 5 godzin będzie szczekał bez przerwy. Do tego są to godziny popołudniowe... Nie wiem co mam już robić i jak sobie z tym radzić. Dopiero jak wracamy pies idzie spać, czy bawić się lub jeść , jak nas nie ma to się niczym nie interesuję tylko szczekaniem. Jak wracamy to przez 2 minuty też bardzo szczeka, próbujemy go ignorować ale to jest straszne. Wiem że źle zrobiłam że od początku ciągle z nim byłam...
  11. Cześć, tak jak w tytule, mamy dwa duże i dwa 2.5miesieczne jamniki. Te mniejsze są karmione przez babcie butelka 1-2razy dziennie. Podaje im kaszke mieszana z mlekiem dla szczeniąt. Rozumiem dawac im to, ale nie z butelki tylko na spodku! Probowalam wytlumaczyc jej i mamie to, ze nie jest to zdrowe dla psów, ale zupelnie nic nie dociera... Potrzebuje pomocy jak przetłumaczyć im ze psy w tym wieku powinny juz same jesc. Straszylam je czy po prostu mowilam im ze robia z psow inwalidow. One do 8 tygodnia byly karmione tylko i wylacznie butelka. Mleko psy mialy wprowadzone z powodu tego ze suka nie mogla ich wykarmic. Bardzo prosze o jakies rady, mam wrażenie ze te kobiety pozjadaly wszystkie rozumy, bo babcia mówi nawet na weterynarza ze "pieprzy" glupoty... Pozdrawiam.
  12. misiorekk

    OGROMNY PROBLEM

    Witam, mam psa rasy maltańczyk niedługo będzie miał 6 miesięcy. Jak wzięłam go do domu to miałam wakacje i ciągle z nim byłam. Teraz jednak idę na studia zaoczne i chciałabym rozpocząć pracę, jednak on ma problem z moim i chłopaka wychodzeniem z domu.... Nawet jak wychodzę do sklepu na chwilę on nie może wytrzymać. Czytałam na forum porady na ten temat stosowałam wszystkiego. Ostatnio staramy się coraz częściej wychodzić (oczywiście "małymi krokami" najpierw 15 min potem 1h potem 2h itp) , zostawiałam mu zabawkę kong ze smakołykami itp. Mam wrażenie że z każdym wyjściem jest coraz gorzej. Nagrywamy go i raz jak wyszliśmy na 2h przez 30 min szczekał bez przerwy a potem przestał i szczekanie zdarzało się rzadko , za 2 dni wyszliśmy na 2,5h obejrzałam filmik i się przeraziłam bo szczekał CAŁY CZAS!!! Mieszkamy w bloku i boję się że sąsiedzi w końcu nie wytrzymają. Niedługo musi zostać sam na 5h boję się że przez 5 godzin będzie szczekał bez przerwy. Do tego są to godziny popołudniowe... Nie wiem co mam już robić i jak sobie z tym radzić. Dopiero jak wracamy pies idzie spać, czy bawić się lub jeść , jak nas nie ma to się niczym nie interesuję tylko szczekaniem. Jak wracamy to przez 2 minuty też bardzo szczeka, próbujemy go ignorować ale to jest straszne. Wiem że źle zrobiłam że od początku ciągle z nim byłam...
  13. Arkona

    Czy pies potrafi wybaczać ?

    Piszę to , i ledwo widzę monitor , tak bardzo jestem zalana łzami . Przepraszam , ale muszę gdzieś to napisać , a , być może , temat ten stanie się przestrogą dla innych . Będzie długo ... W sobotę uspałam mojego psa . Ale , może najlepiej od początku ... To , co napiszę tutaj , jest moją najbardziej skrywaną tajemnicą . Obiecałam sobie , że nikt z bliskich się o tym nie dowie . Spaliłabym się ze wstydu , a może raczej , z żalu , dosłownie , nie mogłabym dalej żyć . Mam dwadzieścia pięć lat , około . Problemy z nerwicą , depresją . Miałam 11 / 12 lat , kiedy zachorowałam . Oczywiście , choruję do teraz . Miało być o psie , ale , muszę tutaj nakreślić pewne sprawy , tło do zrozumienia dalszego tekstu . Podobno , byłam wyczekiwanym dzieckiem . Może i tak , ale , dzieckiem bardzo mocno zaniedbanym , przede wszystkim emocjonalnie . Matka nigdy nie potrafiła mnie kochać . Owszem , kochała mnie , kocha , ale nie potrafiła , do tej pory nie potrafi . Nie winię jej aż tak bardzo , jeszcze przede mną miała bardzo ciężkie życie . Ojciec , kochał mnie , ale myślał , że wszystko jest w porządku . Mieliśmy , jako rodzina , wiele problemów , przede wszystkim finansowe , myślę , że wziął to na siebie , aż za bardzo , nie zauważał po prostu całej reszty . Mieliśmy ogromne problemy finansowe , wykaraskaliśmy się z nich dopiero jakieś trzy lata temu . Ja miałam też problemy zdrowotne , jak miałam 13 lat , podejrzewano u mnie raka , spędziłam sporo czasu w szpitalu . Pieniądze z nieba nie spadały . Bałam się o swoje życie , bałam się też o finanse . Myślę , że było to dosyć trudne dla mnie , wtedy . Wiele razy chciałam się w tamtym okresie zabić . Gdy wyszłam ze szpitala , miałam już pełnometrażową depresję . Problemy z rówieśnikami , szykanowanie , problemy z nauką . Później zawaliłam dwie szkoły . Miałam 13 lat , miałam też ataki histerii . Pewnego dnia zobaczyłam na spacerze psa , owczarka niemieckiego . Chciałam kogoś kochać , chciałam , by ktoś mnie w końcu kochał . Marzenie 13 letniego , zaniedbanego emocjonalnie , głodnego miłości dziecka . Dostałam w końcu szczeniaka . Byłam w siódmym niebie , chciałam też nieba przychylić mojemu nowemu przyjacielowi , jedynemu przyjacielowi . Nie miałam wcześniej żadnych kontaktów ze zwierzętami . Oczywiście , traktowałam go jak człowieka , bo nie umiałam inaczej . Rodzice byli zadowoleni , bo miałam zajęcie , ale się nie przejmowali , bo owczarek mądry pies , sam się wychowa . W mojej świedomości dawałam mu wszystko , czego tylko potrzebował . Jedzenie miał zawsze łatwo dostępne , miska była cały czas pełna . Smakołyki , szyneczka , kiełbaska , cukierki czekoladowe , rybka , kurczak , wszystko , do woli . Miał lepszą karmę , mimo , że była droższa . Ja nie dojadałam , ponieważ dzieliłam się z nim jedzeniem . Spał u mnie w nogach , na łóżku . Jeszcze go na nie podsadzałam , tylko czekał , bo nie chciało mu się samemu ruszać tyłka . Przykrywałam go jeszcze kołdrą w zimę , żeby na pewno było mu miękko i ciepło . Drapałam nogą za uchem , by ładnie usypiał . Nie miał posłania , moje łóżko było jego posłaniem . Jak był mały , nosiłam go na rękach , kiedy nie chciało mu się iść . Potem zawsze chodziliśmy na kilkugodzinne spacery , co prawda zawsze na smyczy , ponieważ wkręciłam sobie , że mi ucieknie , a poza tym , nie tolerował innych psów . Ale swoje wychodził , nie chciałam , żeby zależał się na kanapie , bo to niezdrowe , a poza tym mieszkaliśmy w kamienicy , więc nie miał ogrodu . Chodziliśmy w różne miejsca , więc nie miał w tym temacie monotonii . Pozwalałam mu dosłownie na wszystko . Rzecz jasna , piesek w końcu zrobił się naprawdę duży , zaczęły się więc problemy . Dbałam o niego , jak umiałam , ale miałam 14 / 15 lat , byłam też rozwichrowana psychicznie , miałam poważne problemy w nauce . Marzyłam o szkoleniu dla niego , jednakże było one nieosiągalne ze względów finansowych . Próbowałam nawet sama go szkolić , ale , czy przez mój słomiany zapał , czy przez jego marudzenie , czy też przez moją depresję , skończyło się na tym , że nie nauczył się niczego , dosłownie . A rodziców pies nie obchodził , przecież jest w miarę spokojny , a poza tym , to tylko pies . Dorósł całkowicie i w końcu zaczął pokazywać zęby . Nie kojarzyłam wtedy , że był za bardzo rozpuszczony , właściwie , że był rozpuszczony jak dziadowski bicz . Pokazął zęby jeden raz , drugi . W tym momencie , zaczęłam się wtedy go bać , czułam się atakowana . Zazwyczaj na agresję człowieka reaguję wycofaniem się , zamknięciem w swojej wieży , ale w sporach z nim bałam się , że mnie pogryzie , był w końcu ode mnie silniejszy , i cały czas miał przy sobie broń , mianowicie , zęby . Przeczytałam gdzieś wtedy , że psu należy pokazać , że to ja jestem przywódcą stada , rodziny . Krzyknęłam na niego raz , drugi . Któregoś razu nie pomogło , dałam mu klapsa . Biedak , był w szoku , czy wystraszył się , ale przestał natychmiast . Poza swoimi epizodami agresji był do rany przyłóż , to był wtedy mój mały aniołek . Jednak miał właśnie takie fazy , wtedy dawałam mu klapsa . Ale wtedy , kiedy rzucał się na mnie z zębami , dosłownie , albo , gdy juz widziałam , że to za chwilę nastąpi , przyłożyłam mu mocniej . Wyglądało to tak , że dostał skórzaną smyczą po zadzie cztery , czy pięć razy . Czasem , jak się szybko obrócił , smycz trafiła w bok . Czasem , parę razy go szturchnęłam nogą , albo strzeliłam ręką po uchu . Bardzo ciężko mi o tym pisać . Dzisiaj oczywiście widzę , jakie to okrutne . Jednak wtedy widziałam siebie w roli ofiary , a jego w roli agresora . Bałam się , że mnie pogryzie tak , że wyląduję w szpitalu . Nie miałabym przecież szans . W moich oczach , broniłam się przed nim . A tak naprawdę myślę , że go maltretowałam . Kochałam go na zabój , kocham go nadal , ale chciałam normalnie żyć . Nie chciałam też , by mnie ugryzł , oczywiście , bardzo bałam się bólu , ale chodziło także o to , że rodzice na bank oddali by go wtedy do uspania . Wolałam już więc , żeby mnie nienawidził , ale , żeby żył . Miał wtedy tylko trzy , cztery lata . Był młodym psem , czekało go całe życie . Poza tym , ja nie mogłabym bez niego żyć . Trzymałam się tylko dzięki niemu , tylko dla niego . W tych sytuacjach , kiedy oberwał , czy też , dostał za swoje , za chwilę chciałam go tulić , przepraszać , całować . Czasami trząsł się ze strachu , ale za chwilę wszystko było już dobrze . Przytulałam go , chciałam go przeprosić , dawałam mu coś słodkiego , cały dzień miał smakołyki i głaskanie ekstra . Nie kontrolowałam siebie , nie kontrolowałam swoich problemów . Bałam się jego zębów . On za chwilę zachowywał się tak , jakby tego nie pamiętał . Potem był już grzeczny . W efekcie , raz na jakiś czas musiałam dać mu klapsa , albo raz smyczą . Uspokajał się i dalej funkcjonowaliśmy normalnie . Nikt o niczym nie wiedział , ponieważ wszystkie te sytuacje zdarzały się , kiedy byłam z nim sama w domu , a strasznie się tego wstydziłam . Chcę tu zaznaczyć , że nigdy nie biłam go bezpodstawnie , w moich oczach przynajmniej . On przykładowo na mnie warczał , dostał klapsa , przestał warczeć na jakiś czas , był wtedy najkochańszym psem na świecie . Bijąc go broniłam się , jednak wiem , że go krzywdziłam . Każdego dnia zaraz starałam mu się to wynagradzać , i tak aż do następnego razu . Myślę , że takich epizodów w całym jego życiu było może ze dwanaście , coś koło tego . W sumie może dwadzieścia parę uderzeń ręką , jakieś osiem smyczą . Poszturchań było więcej , jak już się nauczył , że potrafię uderzyć ręką , albo gorzej , smyczą . Warczał na mnie i na moich rodziców . Musiałam go jakoś przywoływać do porządku , a nie chciałam go tak często bić , więc , na przykład , jak siedziałam w fotelu , a on leżał na podłodze , to , gdy zaczął warczeć , z jakiegoś tam powodu , przykładowo , rodzice dają mu resztki ze stołu , a on leżąc , warczy , to szturchałam go nogą . Wtedy przestawał . Takim sposobem trzymałam go w ryzach . Nie chciałam , by rodzice oddali go z powodu agresji . Byłam też przyzwyczajona do tego , że jest miły jak baranek , ale w każdej chwili może się na mnie rzucić , doskoczyć , wyszczerzyć zęby . Dwa razy zamknęłam go samego na chwilę w pokoju , raz na balkonie . Chciałam powstrzymać siebie od atakowania go . Kiedy zaraz się uspokoiłam , wracałam do niego i go przepraszałam . Czasami bałam się go dotknąć , żeby nie popsuć mu humoru . Obchodziłam się z nim jak z jajkiem , dogadzałam mu z każdej strony , na tyle , na ile potrafiłam . Wiedziałam , że najpierw zawarknie , ale potem może ugryźć , a wtedy to byłby dla niego koniec . Nie było mowy o wychowywaniu go wtedy , ponieważ się go autentycznie bałam . Co dopiero szkolenie ... Kochałam go . Kocham . Tak bardzo go kocham , że teraz , jak go nie ma , dosłownie , rozrywa mi serce . Rano , jak zaczęłam o nim myśleć , myślałam , że się uduszę , taką miałam fazę . Na co dzień , jak pisałam wyżej , był grzecznym , zdawałoby się , ułożonym psem . On był grzeczny naturalnie . Miał swoje napady . Nie rozumiałam wtedy , że jak mu przyłożę , to takie napady będą powtarzały się coraz częściej . Umiałam je w ten sposób hamować , dzięki czemu żyliśmy w , być może pozornej , zgodzie . Aż do następnego razu ... Był jednak moim psem , mimo , że czasami go biłam . Jeżeli już kogoś się słuchał , to tylko mnie . Chodził za mną jak cielę . Przychodził się przytulać , uwielbiał drapanie za uszami . Na spacerach był grzeczny , nigdy specjalnie go nie goniłam , pozwalałam mu wąchać wszystko , ile tylko chciał . Jedzenie , dostawał najlepsze kąski . Uwielbiał leżeć na podłodze , kiedy siedząc obok , drapałam go po brzuchu nogą . Był dobrym , kochanym , naprawdę , kochanym psem . Czasami tylko budził w nim się diabeł , jak przekroczyłam jakąś granicę . Nie rozumiałam , co robiłam źle , chcałam tylko spokoju , dla nas obojga . To działało , aczkolwiek było okupone moimi potwornymi wyrzutami sumienia . Ogólnie , miał dobre życie . Powinnam go częściej przytulać . Mam jednak wrażenie , że przekreśliłam wszystko tym jego biciem . Ale , nie potrafiłam inaczej . Wiem , zdaję sobie z tego teraz sprawę , że posypią się tu na mne gromy . Jednak nie miałam wielu możliwości , a potem , zadanie okazało się dla mnie za trudne , wręcz niewykonalne . Ostatnie miesiące , tygodnie mojego psa ... On nigdy nie chorował , był bardzo zdrowy , bo dbałam o niego . Jednak 13 lat to dużo ... Pewnego dnia przestał wdrapywać się na łóżko , zrobliśmy mu miękkie posłanie na podłodze . Któregoś razu przewrócił się na schodach , a mieszkamy w bloku . Potem znowu . Była zima , nikt nie otwierał okien , zdecydowaliśmy , że nie będzie wychodził z domu , bo jeszcze się połamie . Wypróżniał się na balkonie , podkładaliśmy ręczniki , pralka chodziła non stop . Trwało to jakiś czas . Szkoda nam go było jeszcze usypiać , bo w dalszym ciągu był jak szczeniak , chciał żyć . Następnie tylne łapy ... W końcu tylko leżał na posłaniu , czasem ruszył się z miejsca . Karmiłam go z ręki , przynosiłam mu wszystko na każde zawołanie , zmieniałam mu ręczniki i szmaty na mocz , smarowałam modzele , ponieważ od leżenia porobiły mu się na przednich łapach . Wszystko to znosił bardzo spokojnie . Ale było coraz gorzej . W końcu stracił chęć do życia , widać było , że już wszystko go boli , uwiera . Zdecydowaliśmy się , bo uważam , że lepiej za wcześnie , niż zbyt późno ... W sobotę uspałam mojego psa . Wszystko zniósł bardzo dobrze , w samochodzie przytulaliśmy się , zasnął spokojnie , bez żadnych negatywnych oznak organizmu , wtulił się we mnie , cały czas go głaskałam . Byłam przy nim do końca . Miałam wrażenie , że zrobił mi prezent , ponieważ zasnął tak spokojnie , jak tylko mogłam sobie to wymarzyć , jak prawdziwy aniołek , którym przecież był . Mam nadzieję , że czuł się w miarę pewnie i bezpiecznie , mimo tego , że w sumie , znęcałam się nad nim . Takie sprawiał wrażenie , że mi wybaczył , że jest mu dobrze i spokojnie . Ale czy na pewno ... Od tamtej pory nie mogę spać ... Tak bardzo żałuję każdego krzyku , każdego klapsa , każdego uderzenia ... Byłam nieodpowiedzialna , niezrównoważona , okrutna ... Wiem jednocześnie , że bez tego było by nam bardzo ciężko , może nawet rodzice oddaliby go do schroniska ... Chciałam oszczędzić mu tego ... Zapewniając inne piekiełko ... Następnego dnia , w niedzielę , poszłam z ojcem do lasu . Zawsze chodzimy w weekend na takie spacery , wstąpiliśmy w boczną ścieżkę , którą czasem chodzimy , coś mi kazało zajrzeć do paśnika ... A w środku , pełno siana , a w środku śpiący lis ... Leżał dokładnie w ten sam sposób , jak leżał mój pies na wózku u weterynarza , kiedy wszystko miało miejsce , i kiedy było już po wszystkim ... Lis już nie żył ... Nie był jeszcze do końca sztywny , mogłam ruszyć uchem , ale brzuch miał twardy jak kamień ... Musiał umrzeć mniej więcej w tym samym czasie , co mój pies ... Nie wiem , może to był jakiś znak ... Lisa widziałam może z pięć razy w życiu , a chodzimy po tych lasach odkąd pamiętam , przynajmniej dwa razy w tygodniu , po kilka godzin ... A poza tym , zawsze zaglądam do wszystkich paśników ... Aż tu nagle , paśnik , martwy lis , leżący identycznie , jak mój pies , umarł w tym samym czasie , co mój pies ... Wtulony w siano , tak , jak mój pies był wtulony we mnie ... Martwy lis w paśniku to nie jest codzienny widok ... Położył się tam , by umrzeć w spokoju ... Znalazłam go dzień po uspaniu mojego pieska ... Wyglądał , jakby spał ... Jak mój piesek ... Przez chwilę pomyślałam , że mój pies mnie tam zaprowadził ... Wierzę , że psy mają duszę ... O wiele szlachetniejszą niż nasza ... Serce mi się kraje , tak bardzo żałuję . Cały czas płaczę . Wczoraj myślałam , że chyba wezmę jakieś tabletki . Nie przypuszczałam , że można kochać aż tak mocno . Nie mogę znieść świadomości , że tak krzywdziłam kogoś , kogo kochałam najmocniej na świecie . Oczywiście , wiedziałam , że krzywdziłam go tym biciem , ale przecież ... On jest nieśmiertelny , jeszcze naprawię swoje błędy ... Naprawiałam je , ale teraz ... Nie mam teraz nikogo . Rodzice ... Nie mam przyjaciół , nawet znajomych , dosłownie . Nie wiem , co będzie z moim życiem . Chciałabym się z tym wszystkim uporać ... Chciałabym dostać jakiś znak , wiedzieć , że gdzieś tam jest mojemu psu dobrze , że jest bezpieczny , że się nie boi , a jest przecież tak zimno ... Ale może gdzieś tam jest mu lepiej , niż u mnie ... Czy pies potrafi wybaczać ... ? Czy pies naprawdę kocha tak bardzo ... ? Jestem potworem ... Co z moją duszą ? Kiedyś śniło mi się , a może to wspomnienie , jak byłam jeszcze przed narodzinami , mogłam wybrać sobie ciało , w które chcę się wcielić , wybrałam sobie rodzinę , i się po prostu urodziłam ... Czy wszystkie krzywdy , jakie zadaliśmy innej istocie , będą nam gdzieś tam w zaświatach zadawane razy dziesięć , z dziesięciokrotną siłą ? Najbardziej boję się tego , jaki zadawałam mu ból psychiczny ... A dobre uczynki ? Nie wiem , których mam więcej w stosunku do mojego psa ... Martwię się , że jego dusza nie zazna spokoju , że przeżywa to wszystko , co miało miejsce , że go bolą razy na zadzie , że piszczy , że płacze ... Martwię się , że nie może sobie znaleźć miejsca ... Rozumiem , że to przez krzywdy , jakie mi zadano . Mam nerwicę i depresję , nie leczone , nigdy nie byłam u lekarza , bo finanse , bo strach ... Jestem niezrównoważona , okrutna . Ale nie mam na to wpływu ... Prawdopodobnie nikt mnie nie zrozumie , mam takie chwile , kiedy muszę coś zrobić , to jest silniejsze ode mnie ... Boję się , muszę uderzyć psa ... Jestem zła , muszę nakrzyczeć na matkę ... Ze strachu ... Tak , mam wiele problemów ... Na dodatek , właśnie powinnam szukać nowej pracy ... Kiedy dziecko się rodzi , ma pusty zbiornik na miłość . Rodzice muszą go napełnić , opiekując się dzieckiem . Mój zbiornik napełnił mój pies ... Dzięki niemu nauczyłam się kochać ... A ja go karałam ... Kocham go jak głupia , a jego już nie ma . Krzywdziłam go bardzo i nie mogę sobie tego wybaczyć . Nie potrafię sobie z tym wszystkim poradzić ... Moje piękne pieski ... Jego już nie ma ... Gdy zasypiam , wyobrażam sobie , że go przytulam ... Mocno , dopiero , jak sobie go wyobrażę , to po kilku godzinach mogę zasnąć ... Czy pies potrafi wybaczać ? Czy pamięta złe rzeczy bardziej , niż dobre ?
  14. Witam, od 4 dni jestem - wraz z moja narzeczona - wlascicielem 12-tygodniowego szczeniaczka bulldoga francuskiego. Poniewaz to nasz pierwszy psiak, to mam kilka pytan: - Generalnie mala jest dosc leniwa, duzo spi i malo sie bawi. Rano jest rozbrykana, potem kladzie sie i lezy do popoludina, potem znowu sie na chwile rozbryka a nastepnie spi juz do nastepnego dnia. To normalne zachowanie? Czytalem ze ta rasa to nie sportowcy, ale myslalem ze szczeniaczki sa jednak bardziej rozbawione. - Pani, od ktorej kupilismy psiaka, dala nam 4kg karmy Royal Canin (Junior Medium) - mowila ze mala do tej pory to jadla i lepiej zeby jadla dalej przynajmniej przez jakis czas. Tylko ze mala chyba za malo je. Tzn. je praktycznie tylko z reki - wtedy potrafi zjesc okolo 150g na dzien. Z miski po prostu nie chce jakos jesc, czasami podejdzie i cos przegryzie ale nie wiecej niz 70g na dzien. Wedlug tableki na opakowaniu RC powinna jesc cos kolo 200g. - Na "spacerkach" mala nic nie robi. Kupilismy ubranko bo bulldogi francuskie ponoc latwo sie przeziebiaja i pani od ktorej kupilismy Cookie tez nam tak radzila. Wiec ubieramy ja i wychodzimy na "spacerek" a ona albo tylko stoi i sie trzesie, albo siada i sie trzesie. Po prostu sie nie rusza... Moze mozecie mi podowiedziec czy to normalne zachowanie, moze to tylko dlatego ze dopiero co byla ze swoja psia rodzinka, a teraz jest "sama"? Czy moze cos jest z nia nie tak? Pozdrawiam Marcin
  15. MaJunior

    Drugi pies w domu

    Witam Zacznę od tego, że za kilka tygodni zamierzam kupić Dobermana. W domu znajduje się już jeden pies- buldog. Jak wiadomo, szczeniak musi być od samego początku socjalizowany i powinien mieć kontakt z innymi psami. I problem jest w tym, że pies, którego już posiadamy nie jest do końca obyty, nie potrafi zachować się w obecności innych psów, nie okazuje agresji, bardziej się ekscytuje i chce się bawić, ale jest w tym wszystkim bardzo nachalny, uciążliwy, rzuca się, skacze. Nie potrafi do tego spokojnie podejść, Czy myślicie, że nowy piesek może nauczyć się takiego zachowania wobec innych psów w przyszłości?? Lub takie spotkanie z "nieokiełznanym" wywołać strach lub traumę?? Bo o ile na spacerach nad buldogiem mimo wszystko łatwiej jest zapanować, bo nie jest silny to o tyle z dorosłym dobermanem może już nie być tak miło.
  16. Witam, Jest to mój pierwszy post na tym forum i jeśli nie zastosowałem się do którejś z norm jaka tutaj panuje to z góry przepraszam. Teraz przejdę do sedna. Mam młodą, prawie 2 letnią suczkę (22 miesięczną) rasy małej - kundelek. Mam pewne problemy które po nieudolnych próbach nie udało się rozwiązać. Mam również kilka pytań które mnie nurtują i nie otrzymałem na nie odpowiedzi przez osoby które znają się na rzeczy. Spróbuję opisać to w punktach: 1. Największym z moich problemów jest spacer psa bez smyczy. Konkretniej. Mój pies jest niesamowicie aktywnym pieskiem który uwieeeelbia biegać! Może się wydawać że jak każdy, ale po całym dniu na działce u rodziców potrafi zabiegać 3 psy które również uchodzą za aktywne. Niemniej jednak okazję do wyszalenia się psa mam jedynie w momencie kiedy jestem u rodziców na wsi, a bywa to raz na 1-2 miesiące, więc nie tak często. Niemniej jednak mieszkam w mieście gdzie jest sporo miejsc w których mój pies mógłby się wybiegać: parki itp. Mieszkam w Łodzi gdzie naprawdę jest sporo ciekawych miejsc dla psa o dużym terenie. Tutaj pojawia się problem. Mój pies po odpięciu karabińczyka ze smyczy zapomina o właścicielu (mnie) i jak koń z klapkami na oczach oddaje się przyjemności. Psiak słyszy moje wołania ale totalnie je ignoruje, czytałem wiele postów że dzieje się tak w momencie w którym właściciel jest mniej atrakcyjny niż "inny bodziec". Próbowałem przekupywać smakołykami, zabawkami, zabawą patykiem itp. ale nic nie daje pozytywnego skutku. Próbowałem również linki 20metrowej, ale również i ona nie daje efektów w dłuższym użytkowaniu. Czy w takim przypadku pozostają mi spacery z psem na krótkiej - 2 metrowej smyczy gdzie inne psy beztrosko biegają? Dodam również że w domu nie mamy problemu z przywołaniem psa, czy wspólną zabawą. 2. Z obserwacji zauważyłem że wszystkie szkółki szkoleniowe dla psów zajmują się psami rasy średniej i dużej, takimi jak np. owczarki niemieckie, dobermany, labladory, goldeny czy boksery. Czy uczestnictwo kundelka prawie 2 letniego ma sens w takim szkoleniu? Zdaje sobie sprawę że większość problemów może wynikać z mojej nieudolności, a nie z winy psa. Rosska jest bardzo mądra, bystra i naprawdę szybko potrafi załapać o co chodzi - lecz takie rzeczy jak np. spacer bez smyczy bywają katorgą. Na obecną chwilę te dwie kwestie borykają mnie najbardziej i jeśli ktoś z czytelników jest w stanie udzielić mi pomocnej rady, albo prezentuje odpowiednią wiedzę będę bardzo wdzięczny. Ja, żona i Roska! :)
  17. dominika20

    Ratunku

    Witam! Mam problem z moją pięciomiesięczną sunią-ratlerkiem. Owa psina nauczyła sie wskakiwać na krzesło a z niego na stół i łapczywie zjada wszystko co się na znajduje!! Oczywiście później są tego skutki uboczne. Nie można nic zostawić na biórku czy stole a jeśli już coś stoi to nie można wyjść nawet na chwile z pokoju bo jeśli tylko zauważy ze nikogo nie ma startuje na stół!! Nie wiem co mam zrobić żeby ją tego odzwyczaić:( Pies regularnie dostaje jedzenie w odpowiedniej dla niej ilości więc nie robi tego dlatego ze jest głodna. Proszę o radę w tej sprawie.
  18. maarcza

    Problem z wchodzeniem do budy

    Witam, mam problem z moim psem. Do tej pory nie było problemu z wchodzeniem do kojca na komendę "do budy" pies wbiegał na swoje miejsce. Aktualnie pies ma w nosie tę komendę, a gdy słyszy że ma iść do budy ucieka na drugi koniec podwórka i siłą trzeba go tam zaciągać. Nie ukrywam, że są to dla mnie stresujące sytuacje gdy muszę go ciągnąc.. Umilałam mu czas w kojcu, bawiłam się z nim właśnie tam, tam go czesałam, pies również w tamtym miejscu dostaje jeść, nie wiem co może być powodem takiego zachowania.. Proszę o poradę jak mogę przekonać psa, że to miejsce może być dla niego na prawdę przyjemne i właśnie tam może się zrelaksować. Przekupstwo nie działa na niego, nawet za miską nie chce tam wejść.. PS; z góry uprzedzam, jest to owczarek niemiecki, nie będę trzymać go w domu a nawet nie mogę, nie robi mu kojec krzywdy, a zamykany jest tam tylko na noc.
  19. Witajcie, Zwracam się z prośbą o pomoc w rozpoznaniu problemu. Po wprowadzeniu się z żoną do nowego mieszkania i w trakcie oczekiwania na potomka, zdecydowaliśmy się na psa. Piesek został wybrany przez OLX - sunia Cocker Spaniela miała szczeniaki, z psem nieznanego pochodzenia (który przeskoczył przez płot). Po dojechaniu na miejsce nasz nowy członek rodziny od razu rzucił się nam w objęcia. Miała wtedy 12 tygodni. Wtedy nie zwróciliśmy uwagi na fakt, że jej Matka, lękliwie siedziała w budzie i przy próbie podejścia uciekła na tył domu. Tak czy siak - Miszka bo takie imię wybraliśmy, wróciła z nami do domu i od tamtej pory została członkiem rodziny. Bardzo szybko okazało się, że pies jest mega lękliwy, podejrzewam, że przed naszym przybyciem nie widziała nic poza Matką i budą na podwórku. Dzień po tym jak do nas trafiła, odwiedził nas przyjaciel i gdy podszedł do niej by ją pogłaskać ta rzuciła się z zębami na rękę. Przy jego wizycie tydzień później - rzuciła się na niego w objęcia, aby go lizać i całować (sami byliśmy zaskoczeni zmianą). W każdym razie jak tylko zobaczyliśmy jak się zachowuje, rozpoczęliśmy późną (bo w 12 tygodniu) socjalizację: - jeździłem z psiną komunikacją miejską, a raz w tygodniu do centrum na Warszawską patelnię, - spotykaliśmy się w parku z 10cioma dojrzałymi psami, które nie wykazywały za grosz agresji (na jednego się rzuciła z zębami) - jeździliśmy do mojej siostry, która również miała sunię (3 tygodnie starszą) i kilka razy musieliśmy je rozdzielać - dużo, dużo spacerów, na smyczy i bez - zabawy ze sznurem , z piłką, nauka komend W każdym razie, mogę chyba śmiało powiedzieć, że jej nie zaniedbaliśmy. Nie stosowaliśmy kar, a jedynie wyraźne "FE". Pies zna komendy "nie rusz, zostaw, oddaj, wez, siad, waruj, lapa, przybij piatke, na miejsce, itd. itp) Pięknie chodzi przy nodze, wraca na zawołanie, generalnie jest mega mądra i pojętna. ALE! 1.Strasznie boi się dzieci / ustawia je . Tego aspektu też nie zaniedbaliśmy, gdyż moja siostra ma dwójkę 4 latkę i 7 latka, które regularnie się z nią bawiły, częstowały smakołykami, a nawet wydawały komendy. Natomiast jej zachowanie jest o tyle dziwne, że raz gdy przychodzą do nas w odwiedziny to rzuca się im do nóg by ich lizać i by ją głaskały, a innym razem unika, a nawet próbowała kłapnąć przy próbie pogłaskania. (w takich wypadkach zawsze jest izolowana na kilka minut i po powrocie "trochę" odpuszcza). Ale widzimy, że zdecydowanie jej się nie podoba to, że nas odwiedzają. 2. Każda zabawa z innym psem, bez względu jak zainaugurowana, bez względu kto zapraszał do zabawy, prędzej czy później kończy się spięciem, nasza się spina, "wybystrza" i już wiemy, że pora kończyć, bez względu na wiek, rase czy płeć kompana do zabawy. Mało mówić, że w trakcie zabawy rzuciła się na kilogramową 8 tygodniową maltankę i nawet gdy ją podniosłem do góry, to trzymała ją w pysku. 3.Różni ludzie przychodzą do nas w odwiedziny, ostatnio przyjechał amerykanin z wymiany, kochający psy, w ciągu godziny na naszych oczach, pies z lękliwego, przekształcał się w straszną przylepę, następnie znowu go unikała, by 5 minut później wskoczyć mu na kolana, by na sam koniec rzucić się na niego, jak ją pogłaskał. (ponownie ją wynieśliśmy do łazienki) - po powrocie przyszła do niego i zaczęła go lizać po rękach. 4. Suka, ma straszny lęk separacyjny (nad tym pracujemy od miesięcy) i wydaje się być lepiej, chociaż kilka razy wydawało się, że nastąpił regres, cały czas widzimy postępy. 5.Urodził nam się syn w Lipcu i sunia go uwielbia, zanim wrócił ze szpitala, dostała pieluchę tetrową z jego zapachem, nigdy jej nie odrzucaliśmy, zawsze jak jest karmiony piersią leży obok, Jak śpi to często kładzie się obok i go pilnuje, często podchodzi i go liże, a to po ręce, a to próbuje po buzi. Młody w tej chwili skończył 4 miesiące, podczas karmienia wierzga nogami. Do tej pory potrafił ją skopać i Ona nic sobie z tego nie robiła, byle być blisko. Dzisiaj usiadła dalej i była "wybystrzona" w swój specyficzny sposób. Pytanie do was PSIARZY. Co robić ? Jak żyć ? Konsultowaliśmy się z behawiorystami, generalnie większość twierdzi, że jak suka zaakceptowała młodego to z nim nie będzie kłopotu. Skąd to dzisiejsze zachowanie? Niby zaakceptowała moich siostrzeńców, jednak przy każdej wizycie, nie jesteśmy w stanie przewidzieć jej zachowania. To samo jest z gośćmi - jednym razem przychodzi ktoś to warczy i się chowa, innym razem go kocha. Potrafi podbiec do kuriera by go wylizać, by następnym razem rzucić się z zębami do drzwi bo usłyszała dzwonek do drzwi. Czy możliwe, że pies ma jakieś wyjątkowe predyspozycje genetyczne i lepiej być ostrożnym ? Czy jest szansa wypracować jakieś rozwiązanie, biorąc pod uwagę - jej zmienność w zachowaniu? Muszę powiedzieć, że z dnia na dzień dostrzegamy coraz więcej dziwacznych zachowań i bardzo nas to przeraża. W tej chwili sunia, ma 9 miesięcy, pierwsza cieczka prawie przeszła niezauważalnie (kilka plamek krwi). Przygotowujemy się do sterylki, jednak boimy się, czy nie wzmocni "dominacyjnych/agresywnych" zachowań> Nie za bardzo wiemy od czego zacząć pracę, bo jest tego tak wiele, że sami się w tym pogubiliśmy. Ja miałem dwa psy, moja żona dwie suki - z żadnym nie było związanych tyle negatywnych emocji co z naszą obecną sunią. Na tyle nas to zmęczyło przez ostatnie miesiące, że pojawiła się myśl o oddaniu.
  20. Nat88

    Problematyczny pies...

    Post będzie długi ale troche się tgo nagromadziło. 2 miesiace temu adoptowałam ok 10 letnia suczke ze schroniska.W marcu zeszlego roku odeszła od nas poprzednia suczka(rowniez adoptowana) i dlugo nie bylam ogotwa na innego psa. W końcu podjełam decyzje o "nowym " psie.Jako ,ze poprzednia suczka aniolkien nie byla (ale bylo to pod kontrola) to tym razem chciałam psa,ktory nie bedzie miał problemów. Miałam pewne wytyczne co do zachowania i wielkosci.Przede wszystkim suka miala nie wykazywac agresji wobec innych.Z tego co mi powiedziano w schronisku (przebywała tam ok 3 miesiecy a wczesniej żyła ok 10 latgdzieś na łancuchu.)W praktyce okazało sie coś zupełnie innego.Pies panicznie bał sie schodów(choc wg wolo znała schody i nie bała sie ich) wchodzenie i wychodzenia przez drzwi-to juz opanowałysmy. Pies boi sie panicznie kazdego dzwieku(ucieka w kąt na swoje posłanie)i nie mam tu na mysli tylko huku ale te np spadajacego dlugopisa na podłoge.Boi sie wchodzic do kuchni,zlapie przysmak i ucieka ale do miski nie podejdzie.Caly dzien sie wstrzymuje a jak już zaczyna ja "cisnąć " to potrafi krążyć kilka h miedzy kuchnia a pokojem i piszczec.Najwiekszym problemem jest to,ze robi to w nocy a ja mam płytki sen i budze sie na kazdy psi ruch.W kuchni mamy kafelki ale to nie to jest problemem bo gdzie indziej kafelkow "używa " normalnie.Konsultowalismy oczywiscie jej problemy z behawiorystą .Ws.kuchni poradzil by ja tam zabierac na chwile i wydluzac czas(w kuchni nie ma drzwi tylko wnęka)poczatkowo działało ale teraz znowu regres.Doszo do tego,ze wystarczy,ze jedna rzecz(powiedzmy kubek na zlewie)stoi inaczej niz wczesniej i juz panika.Kolejnym problemem sa spacery.Mieszkamy przy bardzo ruchliwej drodze i nie ma mozliwosci puszczenia jej tu luzem.Zreszta ona na kazde stukniecie okna/drzwi balkonowych-biegnie w panice przed siebie.Probuje ją odwrazliwiac na nowe rzeczy(typu matocykl nakryty płachta albo karton stojacy obok smietnika) Ale to duze blokowisko i ciagle pojawia sie cos inengo w innym miejscu..Na smyczy poczatkowo zaczela robic progres ale teraz znowu jest gorzej.Reaguje na komende "wróc" ale jak tylko dostanie przysmaka albo zauwazy ze w ramach nagrody tylko "głask " to ma w dupie i leci dalej. Jest to o tyle niebezpieczne,ze Frania wpada pod nogi "znienacka" juz 4 razy ja podeptalam(a to maly 12 kg pies)bo nie zdazylam wychamowac,wpada ludziom pod nogi,pod rowery itd.a raz prawie spadlam ze schdów bo nagle szarpnela i mi sie zawinełą noga (mieszkamy na 4 pietrze bez windy)Ma 20 metrowa line i nieszczesne flexi ( flexi bylo kupowane pod innego psa,ktorego koniec koncow nie moglam adoptowac)Ile by metrow nie miala(lina treningowa 20 m,flexi 5)to i tak ciagnie.Poza tym biegajac "swobodnie na linie nie ma szans by o co nie zachaczyła a przy odplatywaniu-panika.Nie jest wazne czy chodzi 1,5 h ,2 czy pol i tak ciagnie (dodatkowo biega zataczajac koła,podobnie jak na lanuchu)Rozważam szelki easy walk bo jestem zmeczona szarpaniną ,metoda "drzewak "czyli pies ciegnia a ja staje/zmieniam kierunek nie działa.Behaw.odradzil bo to ponoc bardziej zdezorientuje psa(nagle odwrocenie ciała)No i ostatnio problem... behawiorysta radzil omijac psie wybiegi i duze skupiska psów i tak tez robimy.Nie poleca tez kontaktów na smyczy ale w tym stanie jakim ona jest nie ma szans puscic jej luzem.Moja głowna wytyczna jak szukałam psa bylo właśnie to ,zeby chociaz tolerowała inne psy.Z racji tego ,ze jezdzimy do "tesciow" gdzie jest pies a takze mamy ogrodek dzialkowy i sasiadow z malym psem.I teraz..jamnik sasiadki,juz zostal dziabniety ale temu sie akurat nie dziwie bo on jest bardzo namolny i upierdliwy (choc calkiem łagodny)Frania nie ma reaguly co do psów ,toleruje psa znajomej(przerosniety golden) na ktorego wprawdzie burkneła ale była a kagańcu i byla zainteresowana sciagnieciem go niz samym psem. i psa sasiadki(starszy psiak w typie onka)Na bawiace sie 10 metrow dalej labradory(psy lataly luzem i nawet nie patrzyly w naszym kierunku) dostała szału,nie bylo mowy o kupie czy siku....Na shih tzu sasiadki,ktory nawet nie zwracal na nia uwagi,nie szczekał i szedl pare m dalej(cos sobie wąchał ) -szał./zjeżenie sie i startowanie ewidentnie nie z checia zabawy.Nie umiem zaczaić jakie psy ja konkretni wkurzaja bo z obserwacji -nie ma reguły.Przyznam ,ze jestem juz tym wszystkim zmeczona glownie psychicznie.Z rada behawiorysty kupilam tez ksiazke "moj pies sie nie boi",zreszta duzo rad ,ktore od niego dostalam pochodzi wlasnie z niej. I na koniec mojego wywodu : w kwietniu jedziemy na świeta do tesciow,pies maly 11 letni ale zaczepny wobec psów.Tesciowe maja dom z ogrodem.Pies generalnie jest rozpuszczony no i niewykastrowany wiec zakładam,ze bedzie namolnie ją wąchał(Frania ciachnieta)Na psy i suki reaguje ponoc roznie,choc przez płot oczywiscie startuje, (Frania jest od niego wieksza)I tu pojawia sie problem..bo skoro mam unikac spotykania sie psow na smyczy (na nautralnym terenie) to jak je zapoznac?Oczywiscie oba psy beda wyposażone w kagance ale czarno to widze.Dodam ,ze teściowie nie zawracaja sobie głowy wychowywaniem go wiec nie mam co liczyc na ich pomoc.Dodatkowo (tak jak my) nie maja drzwi ani do kuchni ani do swojego pokoju,chce uniknac sterczenia psa-Liska pod drzwiami pokoju partnera i wycia.Zdaje sobię sprawę,ze to może brzmieć egoistycznie ale ja naprawde chcialam spokojnego,malo aktywnego starszego psa,moc spokojnie pojechac gdzies gdzie sa rowiez inne psy a nia sie ciagle "czaić 'czy ktos nie wyjdzie zza rogu z psem i bede płacicić za ewentualne obrażenia.Nie oczekiwałam ze efekty pracy pojawia sie po tygodniu czy dwoch,ale minelo juz 2 miesiace i pies raz robi krok do przodu zeby zrobic 3 do tyłu.Dodam jeszcze ze ona nie ma ogona,znaczy ma ale kikutek i to wg behawiorysty tez wplywa na to jak psy ja odbieraja.Problem tyko z tym ,ze to oa staruje do psów pierwsza a nie wiekszosc psow do niej. pro
  21. h.a.

    pies opiera się o ścianę

    Witam. Mam 4-miesięcznego labradora i nie mogę go oduczyc opierania sie o sciane... wiem ze to brzmi smiesznie. Pies zawsze jak siedzi to stara sie opierac o ścianę (niezależnie czy sam siada czy na polecenie). Nie chodzi o to ze brudzi ścianę czy coś takiego tylko chciałbym żeby na komendę siadał prosto a nie leżał na ścianie bo to nijak wygląda. Miałem jednego psa i zawsze jak o coś prosił albo siadał na polecenie to kolo mnie i ładnie, prosto a ten byle jak... Próbowałem go odsuwać jak siedział na ścianie to patrzy na mnie jak na debila i się kładzie albo cofa na ścianę ma ktoś jakiś pomysł? Prosiłbym o pomoc. Pozdrawiam
  22. misiorekk

    OGROMNY PROBLEM

    Witam, mam psa rasy maltańczyk niedługo będzie miał 6 miesięcy. Jak wzięłam go do domu to miałam wakacje i ciągle z nim byłam. Teraz jednak idę na studia zaoczne i chciałabym rozpocząć pracę, jednak on ma problem z moim i chłopaka wychodzeniem z domu.... Nawet jak wychodzę do sklepu na chwilę on nie może wytrzymać. Czytałam na forum porady na ten temat stosowałam wszystkiego. Ostatnio staramy się coraz częściej wychodzić (oczywiście "małymi krokami" najpierw 15 min potem 1h potem 2h itp) , zostawiałam mu zabawkę kong ze smakołykami itp. Mam wrażenie że z każdym wyjściem jest coraz gorzej. Nagrywamy go i raz jak wyszliśmy na 2h przez 30 min szczekał bez przerwy a potem przestał i szczekanie zdarzało się rzadko , za 2 dni wyszliśmy na 2,5h obejrzałam filmik i się przeraziłam bo szczekał CAŁY CZAS!!! Mieszkamy w bloku i boję się że sąsiedzi w końcu nie wytrzymają. Niedługo musi zostać sam na 5h boję się że przez 5 godzin będzie szczekał bez przerwy. Do tego są to godziny popołudniowe... Nie wiem co mam już robić i jak sobie z tym radzić. Dopiero jak wracamy pies idzie spać, czy bawić się lub jeść , jak nas nie ma to się niczym nie interesuję tylko szczekaniem. Jak wracamy to przez 2 minuty też bardzo szczeka, próbujemy go ignorować ale to jest straszne. Wiem że źle zrobiłam że od początku ciągle z nim byłam...
  23. misiorekk

    OGROMNY PROBLEM

    Witam, mam psa rasy maltańczyk niedługo będzie miał 6 miesięcy. Jak wzięłam go do domu to miałam wakacje i ciągle z nim byłam. Teraz jednak idę na studia zaoczne i chciałabym rozpocząć pracę, jednak on ma problem z moim i chłopaka wychodzeniem z domu.... Nawet jak wychodzę do sklepu na chwilę on nie może wytrzymać. Czytałam na forum porady na ten temat stosowałam wszystkiego. Ostatnio staramy się coraz częściej wychodzić (oczywiście "małymi krokami" najpierw 15 min potem 1h potem 2h itp) , zostawiałam mu zabawkę kong ze smakołykami itp. Mam wrażenie że z każdym wyjściem jest coraz gorzej. Nagrywamy go i raz jak wyszliśmy na 2h przez 30 min szczekał bez przerwy a potem przestał i szczekanie zdarzało się rzadko , za 2 dni wyszliśmy na 2,5h obejrzałam filmik i się przeraziłam bo szczekał CAŁY CZAS!!! Mieszkamy w bloku i boję się że sąsiedzi w końcu nie wytrzymają. Niedługo musi zostać sam na 5h boję się że przez 5 godzin będzie szczekał bez przerwy. Do tego są to godziny popołudniowe... Nie wiem co mam już robić i jak sobie z tym radzić. Dopiero jak wracamy pies idzie spać, czy bawić się lub jeść , jak nas nie ma to się niczym nie interesuję tylko szczekaniem. Jak wracamy to przez 2 minuty też bardzo szczeka, próbujemy go ignorować ale to jest straszne. Wiem że źle zrobiłam że od początku ciągle z nim byłam...
  24. Od 2 tyg mam bardzo inteligentna suczkę. Ma lekko ponad dwa miesiące, ale potrafi już przynosić zabawkę, ładnie chodzi na spacerach przy nodze człowieka, w podróży śpi i nie robi żadnych problemów. W domu sama z siebie załatwia się tylko na mate, mówiąc kolokwialnie "nie sika po kątach". I tu zaczyna się nasz problem. Wychodzimy z nią na spacer często, mimo to ona wraca do domu i załatwia się na matę. Kiedy byliśmy na wsi u rodziny i tam spędziła dwa dni, bez problemu załatwiała się na dworze. Pomyśleliśmy, że być może jest to problem smyczy, wiec chodziliśmy z nia w bezpieczne miejsce u nas w mieście i puszczaliśmy by mogła pobiegać bez smyczy i się załatwić, ale niestety nie przyniosło to skutku. Co robić ?? Proszę o pomoc 
  25. Falista

    Agresywny pies (szczeniak)

    Cześć! Mam problem z moim psem. To kundelek niewiadomego pochodzenia. Ma już prawie pięć miesięcy i zaczął się robić strasznie agresywny. I nie chodzi mi o gryzienie w zabawie, bo choć go tego oduczam, doskonale wiem, że to nie jest przejaw agresji. Chodzi o coś innego. Warczy, gdy chcę go pogłaskać. A czasami warczy już wtedy, gdy tylko koło niego kucnę. Nigdy nie zrobiłam mu krzywdy - mam go od maleńkości. Kocham go i dbam o niego. Skąd ta agresja? Jak sobie z nią poradzić?
×