Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 01/31/21 in all areas
-
Hurra! Amik juz u siebie. Bez najmniejszego problemu. Przywitał swoja Rodzinę bardzo radośnie, dał się pogłaskać przez obojga i zaczął zwiedzać mieszkanie. Podobno zupełnie inny pies :) A Rodzina wywarła na Panu Macieju wspaniałe wrażenie, powiedział że chyba Amikowi się poszczęściło, pan bardzo konkretny i sympatyczny. Pierwsze uff.5 points
-
Dzisiaj wyjechał ze schroniska kolejny pies, Quatro; to ósmy pies w ciągu ostatnich dni, który dostał szansę na nowe życie. Bardzo dziękuję wszystkim, którym zapadł w serce los zamojszczaków i pomagają jak mogą. Za ok. 2 - 3 tyg. podjadę znowu, żeby porobić zdjęcia, pokazać kolejne psy, bo dla tych w boksach ogólnych to czasami jedyna szansa na zaistnienie no i na nowe życie. Ja wiem, że tych psich nieszczęść wciąż ogromna ilość, że nas tutaj mało, że pomoc ogranicza brak funduszy, brak miejsc. Ale jak jest szansa na wyjście chociaż dla jednego takiego psiego rozbitka, to trzeba je jak najczęściej pokazywać.3 points
-
Emisia miała wczoraj gorący dzień. Była u Pani wet, która operowała jej kolano. Dostała jeszcze zastrzyk przeciwzapalny, zastrzyk z kwasem hialuronowym i ogólnie wetka uznała, że kolano jest w porządku, ustabilizowane jak nalezy, potrzeba natomiast jeszcze czasu i przydalaby sie rehabilitacja. Dostaliśmy wypis i zalecenia na najbliższy czas. Prosiłam o to bardzo bo........:D A no bo szczęśliwe okazały się ogłoszenia które zrobiłam kilka dni temu :) Zadzwoniła rodzina z Katowic. Z Panem rozmawiałam długo, uczciwie o całej sytuacji Emi związanej z operacja, opieka pooperacyjną itd. Państwo postanowili, że się nie obawiają i że chcą poznać Emi. Wczoraj więc odwiedzili Kasie. Emisia zaprezentowała się wspaniale, taka radosna, przyjacielska, ale nienachalna, dogadująca się z kotkami, a akurat Państwo mają kotka przygarniętego. Ogólnie- postanowili że chca zabrać Emi :) Wieczorem zdzwoniliśmy się i zrobiłam wizyte online, która tak naprawde jeszcze mocniej mnie upewniła. Państwo mają dom z ogrodem w pięknej części Brynowa, dosłownie kilka kroków od ścieżki do Parku Leśnego. Mimo, że jest ogród, to Państwo z psiakiem będa wychodzić 3 razy dziennie na spacery. Wcześniej był w tym domu piesek Bursztynek, który niestety zachorował w wieku 13 lat na mastocytome. BYł leczony onkologicznie w Gliwicach, ale nowotwór był tak agresywny, że- jak mi Pan opowiadał- guzy dosłownie rosły w oczach. Bursztynek odszedł i pozostawił pustke. Ciesze się, że zdecydowali się adoptować EMi. W tym tygodni pójda z nią do lecznicy na Brynowie i umówią się na rehabilitacje. Na wiosne umówiliśmy się, że równiez zrobią sterylizacje we własnym zakresie. Emi dzisiaj przeprowadza się do DS w Katowicach :)3 points
-
Zapoznanie odbyło się całkiem dobrze, neutralnie dość, ale była też niespodzianka: oprócz Johna przywitał się z Amberkiem nowy członek rodziny w postaci szczeniora :) Amberek też ładnie się przywitał z rodzicami p. Magdy. W domu raz na razie sytuacja się zdarzyła, że Amber zawarczał na Johna i chciał go łapą pacnąć, natomiast szczeniak go kupił kompletnie :) Amberek tatusiuje mu :D3 points
-
Trudno było oczekiwać innego zachowania po Amberze. Chciał wreszcie być pierwszy w hierarchii, to naturalne. John na swoim terenie nie chciał ustąpić - to też naturalne i jak najbardziej zrozumiałe. Nie da się powiedzieć psom w takiej sytuacji, aby na dzień dobry od razu chciały się polubić. Któryś musiał się podporządkować - za Johnym stał jego teren i właściciele, za Amberem - dotychczasowe doświadczenia. Nic to, ważne, że są inne domy w rezerwie.2 points
-
Stawiam na p. Huberta :)2 points
-
Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło...2 points
-
2 points
-
W moim śniegu pycholka nie byłoby widać. A kciuki zaciskamy.2 points
-
Zostały na wolności do kastracji czy sterlizacji 3 młode,jeden cały bury tylko ciemniejszy.Nie wiem co.Dowiem się dopiero jak złapię.2 points
-
Argo jest bardzo przywiązany do swojego kojca. Nawet kiedy były duże mrozy to bardzo opornie szedł do domu (zabieraliśmy go na noc), a potem rano pędził do boksu. Dlatego w dzień przeważnie sobie tam siedzi (chyba, że jest duży mróz), tylko na noc go przeprowadzam do boksu wewnętrznego lub do domu. Kiedy go nie ma to Samba jest niespokojna, bez niego nie chce wejść do boksu ani z niego wyjść. Ech, te staruszki. Poniżej zdziwione, że boks zamknięty (chciałam im fotki cyknąć zanim mi wparują do środka):2 points
-
Mam jeszcze 4 podopiecznych, ale mdło mi się robi, jak myślę o tych biedactwach w zimnych betonowych boksach :( Choć jednemu skróci się cierpienia :( Poza tym zostało trochu kasy i miejsce u kikou więc najlepiej wykorzystałaby to kolejna bida ze schronu. Smutno mi, że Oruś odszedł, wolałabym, żeby sobie jeszcze posiedział u Kasi , ale rzeczywistości nie zmienię :( Oczywiście to nie tak już, czekam na sygnał od Kasi.1 point
-
Biedna Masieńka i Ty przy niej :( :( Mam nadzieję, że jednak będzie poprawa na dłużej i tego całym sercem życzę! <31 point
-
1 point
-
1 point
-
Nadal zaciskam kciuki aby chłopacy się tolerowali bo kochać się nie muszą :)1 point
-
1 point
-
1 point
-
1 point
-
Heidi rozkręciła się już na całego. Zaczęła zaczepiać koty, ale to w ramach zabawy, no i wskakiwać na nasz parapet, na którym koty mają jedzonko. Lubi kłaść się blisko moich nóg, w ogóle lubi bliskość, przytulanie. Chętnie siada na krześle przy stole i towarzyszy nam w posiłkach :)) https://youtu.be/aJ021fQz1Q81 point
-
1 point
-
Ponieważ miałam niezłą pobudkę po 1 w nocy (Ptyś pamięta, że jeśli wlezie na mnie co najmniej dwoma łapami i szczeka mi nad uchem to dość szybko wymiękam i wstaję i korzysta z tego)więc"aniołkowata" trójka skwapliwie skorzystała z możliwości wyjścia. Na szczęście nie trwało to zbyt długo. Ale moje spanie nie było możliwe. Lala poszła sobie do brata a pozostała dwójka starała się wzajemnie przeszczekać. W rezultacie zauważyłam awarię dogo i nawet obejrzałam kawałek filmu. Z Ptysia zrobił się terrorysta. Głaskanie u cisza jego jazgot ale ile można? Kiedy przestaję - podrzuca moją rękę pyskiem a kiedy i to zawodzi bierze ją delikatnie w pysk. No ale w końcu i on zmęczył się, położył i zasnął. Miałam więc nieco czasu na sen. Nawet nie słyszałam jak brat wstał i wyszedł do pracy. Żadne wtedy nie otworzyło pyska. Mamy dziś trochę wczorajszego śniegu i lekki mróz, całkiem przyjemnie. Nawet Lala korzystała skwapliwie z tych dobrodziejstw1 point
-
1 point
-
Jaśminkowi tulineczkowi cudnemu poslalam z kramku 86 zl1 point
-
Przepraszam, że się wtrącę, ale Balbinka jest jednym z moich ulubionych psów wśród podopiecznych kikou i tak się zastanawiam czy jej adopcja to dobry pomysl? Wiem, że wszyscy się cieszą, że w końcu ktoś chce jej dać dom, ale Balbina - w swoim mniemaniu - mam już dom. Po tylu latach bardzo zżyła się z kikou - jestem u nich średnio co kilka mc i widzę jak suczydło jej wpatrzone w "swoją mamusie". Balbina lubi mieć człowieka tylko dla siebie i na początku była "średnio miła" dla innych dziadeczków, jak któryś też chciał mieć Kasie dla siebie, po jakimś czasie nauczyła się dzielić Kasią z resztą stada i żyć w harmonii. I tu moje największe obawy czy Balbina zestresowana nowym miejsce, rozłąką z Kasią jak będzie chciała "dopchać sie " do człowieka nie zrobi np krzywdy temu starszemu psiakowi, który ma problemy z łapami - Balbinka to dość silna i żwawa suczka. Oby nie było jak z Aureliuszem, który wrócił do Kasiu po krótkim pobycie w nowym domu :(1 point