Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 12/06/20 in all areas
-
Kamień z serca że dotarła. Miałam sunię która zaznałą od ludzi tyle złego, że głośno płakała na sam widok człowieka, kojarząc go tylko z fizycznym bólem. Trwało to prawie rok, ale minęło. Mam nadzieję że z Amely też tak będzie. Ten biedny, sponiewierany psiak nie zdaje sobie jeszcze sprawy jakiej przemianie uległo jej życie, od teraz będzie tylko lepiej.3 points
-
Trzymaj się czekoladowy piesku! Już niedługo...2 points
-
Cudny widok, a Ferri wydaje się taki szczęśliwy, bardzo zadowolony:). I jak tu nie być uzależnionym od pomagania, dla takich chwil warto się zrobić wiele:) Cieszę się, że w tak krótkim czasie udało się pomóc 3 psiakom, a przy tym dziewczynki zamieszkały w jednym domu, to naprawdę szczęśliwy wątek:) Zaraz poproszę Murkę o fakturę za Axę i teraz to już będziemy tylko czekać na wspaniałe zdjęcia i dobre informacje. Ja tez dziękuję Murce za opiekę nad zamojszczakami; gdyby nie udstępnionie miejsca, ich historia mogła zakończyc się inaczej.2 points
-
Krecik jeszcze nie wył, wyspał się i drepta. Trochę się obija, ale na spacerze po ogrodzie trzyma się blisko domu. anecik podświeca mu dróżkę. Krecik mocno niucha i węszy, cały dom i ogród to jedno wielkie skupisko zapachów:). Podobno piesiulek fajny, poza tym że nie widzi i nie słyszy. anecik nie umie ocenić, który zmysł ma stępiony bardziej. Obserwujemy.2 points
-
Tola, wsparcie dla Andrei przyznane :) Daj znać, jak bedziesz wiedziała, czego konkretnie potrzebujecie dla suni :) Pamiętaj proszę, że jeśli mielibyśmy zapłacić fakturę od weta, to musi być wystawiona na nas. Dane podam Ci na priva lub smsem2 points
-
Malagos, są jednak postępy. Może nie takie szybkie jak byś chciała, ale są.2 points
-
Aj tam , aj tam , nie wolno tak się zniechęcać. Ale ponarzekać możesz, ulży Ci. A jakbyś spróbowała wypuszczać ją samą bez psów? Może wtedy skieruje uwagę na człowieka , a nie na nie. A jak z wchodzeniem do domu? Może ona nie chce już do kojca wracać?2 points
-
Pies,którego coś mocno boli raczej nie kładzie się swobodnie na boku. Ona jest przerażona zmianą,nowym otoczeniem,zapachami. Nie spotkało ją nic dobrego od człowieka,więc nie wie czego i po Tobie się spodziewać. Na wszelki wypadek może reagować histerią. Ponadto ból może być przy samym głaskaniu przy tak wielkim kołtunie na całym ciele,skóra ciągnie. Daj jej spokój póki co i trochę czasu. Przemawiaj łagodnie,nie wymuszaj kontaktu. Może coś łagodnego na stres podać? Obrożę feromonową,Zylkene,jakiś psychotrop zmniejszający stres? Spokojnie,będzie dobrze. Początki zawsze są koszmarne.Jesteś Wielka i dzielna i nie jesteś sama!2 points
-
Psiak przejęty przez TŻ anecik, za około 2h będą już na miejscu. Pani Dorota nie chciała ani złotówki, powiedziała że to prezent mikołajkowy. :) Pomogła z odruchu serca. Jestem tym wzruszona, dziękuję:) <3 Krecik zwymiotował na kocyk, jeszcze jak jechał z pani Dorotą. Troszkę wyje, jak malamut. Więcej napiszę później.2 points
-
2 points
-
Szanowne,drogie Dogomaniaczki.Mam dla Was niezłą wiadomość.:) Wyniki Bingusia nie sa złe,można z nimi spokojnie żyć ! On nawet anemii nie ma!Niskie granulocyty (u niego za niskie) to najpewniej wynik infekcji wirusowej, grzybiczej lub pierwotniakowej.(skóra?). Podniesiony poziom GLDH wskazuje na nieprawidłową pracę wątroby,ale proszę zwrócić uwagę na to,że górna granica normy jest przekroczona w stopniu niewielkim.Trzeba to monitorować (usg,ale nie wszystko na raz,powoli...) (mocznik jest obniżony tak nieznacznie,że jest to bez znaczenia,a spowodowało to najpewniej odwodnienie (pies na czczo itp) Wnioski? Piesa trzeba odrobaczyć,podać preparaty wspomagające wątrobę,odkarmić,nawodnić (!) i - za miesiąc powtórzyć badania,a od razu podać Immunactiv. Weterynarz powie na pewno więcej i da szczegółowe wskazówki co i kiedy podawać,ale ...w tym momencie ja jestem nastawiona optymistycznie,jesli chodzi o stan zdrowia malucha. I - cieszę się!2 points
-
Przybywam, ale niestety na tą chwilę nie jestem w stanie pomóc. Jak tylko dostanę jakieś fanty zrobię bazarek dla Amberka. Agatko, powtórzę się, jesteś niesamowita, wspaniała, cudowna, dziękuję, że ratujesz kolejnego biedaka1 point
-
1 point
-
Ja też bardzo cieszę się, że Amely jest już bezpieczna, chociaż przeraża jej stan psychiczny i wszystko to, co przeszła w swoim życiu. Myślę Jaaga, że powolutku będziesz odkrywała jej straszną przeszłość, ale i pokonywała ból i ułomności ciała i duszy, a za jakiś czas będziemy tu cieszyć się jej metamorfozą i szczęsciem na pysiu. Dałaś radę z Lindą i Barytonem; tutaj tez będzie dobre zakończenie psiej historii, wierzę w to!1 point
-
Lajki mi się skończyły i dlatego cytuję, bo myślę dokładnie tak jak Ty. Pies nie śpi w nocy tylko chodzi i poszczekuje, gdy go coś boli, gdy chce czegoś, co jest niedostępne (wyjść na pole, wyskoczyć na fotel) albo, gdy czegoś się boi (nowe odgłosy, zapachy). A kręcenie się neurologiczne jest tak specyficzne, że nie da się go pomylić z innym - i nie da się zapomnieć :(1 point
-
Mam chwilę (wracam z wyjazdu weekendowego) to podrzucę garść wieści: Krecik w nocy więcej dreptał, mniej wył. To wycie jest malamucie, krótkotrwałe, ale niestety donośne. Pani Dorota mieszka na piętrze, a wchodząc do bloku slyszała już Krecika. Na ten moment przy tym wyciu odpada mieszkanie w bloku, ale zobaczymy po jakimś czasie. Krecik chodzi na smyczy, jak widać na filmiku, dziarsko i bez problemu. Trzyma ładnie sikupkę na dwór. Tylko to pohukiwanie niczym malamut... Droga minęła spokojnie, choć zawodził Pani Dorocie. Zwymiotował też zarówno u pani Doroty, jak i u TŻ anecik, za to już nie wył jak mąż anecik go przejął. Po ogrodzie drepta z nosem przy ziemi, non stop. Chyba też niedosłyszy, bo jak anecik zachodziła go od tyłu to wzdrygał się zaskoczony obecnością człowieka. Za to jak się go woła po imieniu to podchodzi i merda ogonkiem. anecik na dzieńdobry wymacała mu narośl na zadku (grzbiecie przy pupie) oraz na uszku. Miękkie, małe,nie wyglądają na guzki, lecz na narośle, ale o tym co to i czy coś robić z tym to powie weterynarz. Na razie Krecik otrzymuje spokój, ciszę i brak zamieszania wokół niego. Tak z tydzień, dwa. Niech się zadomowi. Krecik tuż po podróży przez godzinę dreptał po ogrodzie, potem poszedł spać. Teraz zapoznaje się z psiakami anecik. Roniś i jeden piesek troche na niego burczą, ale Krecik łagodnie wita się. :) Jutro zamówię Krecikowi karmę.1 point
-
Rozmawiałam z p.Izą i wszystko bardzo dobrze.Dzisiaj był na długim spacerze,z którego Ferri był bardzo zadowolony. Wszystkie potrzeby załatwia na dworze.Najchętniej przebywa w pokoju Aluni,z resztą wczoraj po przyjeździe właśnie tam zaraz poszorował. Bacznie wszystkich domowników obserwuje i przychodzi po głaski.Cała Rodzina jest nim zachwycona :) Dostał dzisiaj zakupioną kość i ze smakiem ją obgryza :)1 point
-
Dziękuję serdecznie :). Już dotarła.1 point
-
Dla babć wpłynęło : Skarpeta Talcott 300 zł Skarpeta Talcott 200 zł Monika z Katowic 40 zł Pani Anna /Domek Ogórka 100 zł Beataczl 100 zł Trudny ten rok cały , przygnębiający, ciężki na wielu polach, nie tylko psich ale też tych ludzkich, codziennych, końcówka roku bardzo dokopała, tak ogólnie , psychicznie skopała leżącego . To co sie ostatnio dzieje, dziesiątki wizyt u weterynarzy , badań , wyjazdów do klinik, leków, zastrzyków , operacja Mańki , pochłonęło ogromne pieniądze , dlatego dziękuję wszystkim za pomoc, za każdą złowtówke posłaną moim staruszkom, dziękuję Skarpecie za udzielane moim babciom wsparcie , Monice z Katowic, Beatyczl , Domkowi Ogórka , naszemu dobremu duchowi - Iwonce która wysłuchuje mojego marudzenia od 8 lat i jeszcze ciągle dzwoni :), wszystkim którzy czytają, wpisują się , trzymają kciuki i posyłają dobre myśli. MANIA : Mania miała w piątek zdjęte szwy, samopoczucie w kratke , dzień lepszy, dzień gorszy , ale ogólnie jest dobrze , chociaż ja do tego "dobrze" podchodzę bardzo ostrożnie, bo RTG Mańki nie było idealne , fakt że płuca były czyste, ale węzeł chłonny mostkowy powiększony , tak czy tak , bez operacji Mani pewnie już dziś nie byłoby wśród żywych biorąc pod uwagę jak bardzo mocno ją złożyło i w jakich kruchutkim była stanie. Nie będę wklejać wszystkich badań, wkleje te ostatnie usg/rtg , które było najistotniejsze w poszczególnych przypadkach . I tak, to jest rtg Mani, które było najistotniejsze przed podjęciem decyzji o operacji ŁATKA: Łatka czeka na kontrol w Groblicach - dopiero wtedy dowiem się jakie będą kolejne kroki co do leczenia. U tutejszych weterynarzy miała zrobione usg dwukrotnie , w żadnej klinice nie dowiedziałam się tego co zobaczyli i powiedzieli w Groblicach , natomiast co z tego wszystkiego wyjdzie , okaże się 11go, póki co bierze przepisane leki Łatka/Groblice : MATYLDA: Matysia też musiała przejść przez x klinik, żeby ktoś trafił z diazgnozą. Matylde łapał od czasu do czasu kaszel, ale nie taki typowy, coś bardziej jak odchrząkiwanie, jakby coś jej przeszkadzało i próbowała to wydusić z siebie . Problem nasilał się po wysiłku, zabawie i w ostatnim czasie przybrał na sile. Matysia dostała skierowanie na RTG klatki piersiowej - badanie wyszło w porządku , zasugerowano problemy z sercem i dalszą konsultacje w tym kierunku. Zapisałam ją na badania do kardiologa, ale zanim doczekalismy wizyty , w klinice prowadzącej wprowadzono leki nasercowe, bo osłuchowo serce pracowało na tyle źle , że uznano je za konieczne . Tak więc brała Matylda dwa różne leki na serce do czasu aż nie trafiła Nam się ta straszna noc, kiedy tak się dusiła, że myślałam że nie doczekamy do rana. W poniedziałek zaczęło się szukanie kardiologa na cito a to nie takie proste, bo u Nas takowego sie nie uświadczy a dostać się gdziekolwiek do specjalisty z marszu - graniczy z cudem . Mieliśmy szczęście, okazało się że ktoś zrezygnował z popołudniowej wizyty i w gdyńskiej klinice zwolniło się jedno miejsce . Diagnoza była dla mnie zaskoczeniem - stwierdzono, że Matylda serce ma zdrowe i odwodnione przez leki, które dotychczas brała a które nie nie był potrzebne . Kardiolog obejrzał płytę (rtg ) i uznał, że problem leży po stronie płuc (podobno obraz płuc na to wskazuje, chociaż radiolog w opisie się nie zająknął) , bezpośrednio od kardiologa trafiliśmy do innego weterynarza w tej samej klinice, który po przeanalizowaniu wszystkich wcześniejszych badań i informacji , obstawił zespół płucno sercowy . Matylda dostała antybiotyki na 10 dni + sterydy do podawania co 3 dni . W piątek jedziemy do Gdyni na kontrol i zobaczymy co dalej . Poprawa na zastrzykach jest widoczna , jeszcze pochrząkuje, zakaszle , ale jest lepiej , tylko że ciężko mi się cieszyć tą poprawą , bo Matylda bardzo mocno oddycha brzuchem, nie cały czas ale bardzo często brzuch chodzi jakby serce i płuca siedziały w jamie brzusznej . Leki na serce odstawione ,konsultacje kardiologiczną mimo wszystko jeszcze gdzie indziej zrobie, bo jak wszędzie takie kwiatki wyskakują, to jak tu wierzyć że ta diagnoza jest tą 100% właściwą. rtg Matyldy i usg1 point
-
Z bazareczku zakonczonego mamy 19 zl 50 gr dokladam kilka zl i posylam 25 zl do Ciebie Agaciu1 point
-
Amely dotarła dopiero o 4.40. Jest gorzej niż myślałam :( Chyba tylko z powodu stresu i dezorientacji z powodu niesienia jej w transporterku, dała się wyciągnąć z niego w domu. Potem już nie. Kwiczy i ucieka w koło przy próbie każdego dotknięcia. Można delikatnie dotykać jej po karku, wtedy stoi i tylko piszczy i skomli, ale przy dotyku dalej, próbuje się odgryzać, ucieka i kwiczy histerycznie. Naprawdę nie wiem od czego zacząć ją ogarniać. Na pewno w pierwszej kolejności zęby, bo ledwo gryzie, a smrodek czuć na 30 cm. Dobrze, że jej namoczyłam karmę w rosole z wołowiną, bo suchego raczej nie pogryzie. Stan sierści jest tragiczny. To iluścentymetrowa lita skorupa, co najwyżej tylko rozchodzi się warstwami. Nie do rozczesania na żywo. Będzie musiała być uśpiona do zębów i RTG, to wtedy ją spróbuję rozczesać. Najpierw jednak trzeba pobrać krew do zbadania + badanie na mikrofilarie. Z prawą przenią łapką ewidentnie jest coś nie tak, unosi ją, ale i reszta nie zachwyca. Stawia je czasem pod dziwnym kątem. Na nosie ma bliznę po jakimś urazie. Może on spowodował problemy ze wzrokiem. Ogólnie sprawia wrażenie, jakby dotyk sprawiał jej ból, więc trzeba całą prześwietlić i w zależności od wyniku, szukać pomocy dla niej już u konkretnych specjalistów. Wydaje mi się, że jakoś widzi. Może nie super, ale jednak nie błądzi gdziekolwiek wzrokiem jak moja niewidoma suczka. Trafiła zaraz po przyjeździe do miski z wodą. Za to kręci stale głową prawo-lewo, więc to może coś neurologicznego. Jej aktywność skupia się generalnie wokół miski. Nie używa legowiska, tylko pilnuje miski i kładzie się na ręczniku, który ma rozłozony do siusiania. przy okazji chciałam podziękować Poker za paczkę z rzeczami psiejskimi. Jak widać ogromny ręcznik nabrał nowego przeznaczenia. Reasumując do zdiagnozowania jest wszystko, nie wiem, jak ją złapię i wsadzę do transporterka, żeby jechać do domu. Nie mam pojęcia co dalej, jak ona ma normalnie funkcjonować z takim lękiem przed człowiekiem. Początkowo myslałam, że jeśli nie uda się nazbierać na jej diagnostykę, to i tak będzie lepiej jej w domu, niż w schronisku i to już wiele. Jednak teraz już tak nie myslę. Nie jest to pies, który może funkcjonować w takim stanie. Zostawienie jej tak byłoby po prostu nieludzkie, bo widać, że cierpi. Nie wiem, jak to się dzieje, że jak wypatrzę jakiegoś psa, to potem okazuje się on chodzącą tragedią.1 point
-
Sunia będzie do wydania po zdjęciu szwów. Będę w kontakcie z wetem i schroniskiem1 point
-
Przepraszam, że nie odpisuję, dorzucam tylko nowe informacje, ale jestem poza domem ;) Wieści z dzisiaj, cytuję :) "Mniej drepta, więcej śpi, załatwia się tylko na dworze. je w malutkich ilościach. Nie posikuje, na smaczki nie reaguje." Krecik na spacerze (: Jutro o 10:00 w połowie drogi przejmie go anecik. Ogromnie trzymam kciuki za szczęśliwą podróż.1 point
-
1 point
-
1 point
-
Pięknie dziękuję! Rozumiem Cię doskonale. Mi tak zapadają psiaki w pamięć, że też spać spokojnie nie mogę. Nie tylko psiaki zresztą. Wszelkie maltretowane zwierzęta - czy to świnie wiezione do rzeźni, czy to krowy, którym odbiera się cielaczki zaraz po urodzeniu, żeby doić z nich ile wlezie, czy to owce przewożone statkami do krajów islamskich, żeby można było je tam torturować i zarżnąć zgodnie z "tradycją".. tych obrazów jest wiele. W sprawie tych wszystkich zwierząt tak niewiele mogę zrobić. Mogę jedynie zrezygnować z korzystania z wszelkich produktów odzwierzęcych. Psom mogę pomóc od razu. Z Waszą pomocą. I za to bardzo bardzo dziękuję.1 point
-
Wnuk i pańcio zachowują się podobnie w sensie zdobywania jej względów. Różnica jest taka , że pańcio nie bawi się z nią w berka:) Oczywiście jest pierwsza do sępienia od pańcia, ode mnie nawet nie próbuje. Mąż unika sytuacji kiedy ona może na niego warczeć, każe mi ją wyprowadzać z pokoju na dół , gdy idą na ostatni spacer. Jak Tyćka schodzi do niego po schodach, to się cały czas ogląda na mnie. Sprowadzam ją do 5. schodka , a potem mąż przypina jej smycz. Ona jest pomieszanie z poplątaniem. Ciągle i chciałaby i boi się. Jak widzi , że chcę kropić krople do oczek , to próbuje uciekać , ale mam smaka w ręce ,a chęć zjedzenia go jest silniejsza od strachu. Daję jej 1 przed kropieniem i po. A i jeszcze coś. Małpa śpi sobie na skórzanej kanapie , nagle zeskakuje i siurrr na dywan. Raz nakryłam ją na gorącym uczynku, wrzasnęłam FUJ i wyniosłam na ogródek. Guzik pomogło. Ona kompletnie nie daje znać jak potrzebuje wyjść. Chyba byłby zwrot z adopcji, gdyby nie została u nas :)1 point
-
Dziękuję Konfirm31, wiem, że kochasz ONeczki...1 point
-
Byłam, wpłaciłam, udostępniłam :)1 point
-
Niewiele się dzieje na tym wątku, ale skarpeta działa! Głównie na fb Dawno nie mieliśmy pod opieką tak biednej ONeczki. Zajrzyjcie proszę, Chcemy Jej pomóc... https://www.facebook.com/events/4130045963736810/?active_tab=discussion https://zrzutka.pl/buu8dg1 point
-
Uiściłam za marzec:) Mam nadzieję, że kasiorka dociera:)1 point
-
1 point