Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 12/02/20 in all areas
-
Mam chwilę to spróbuję teraz zebrać to, co działo się od paru dni :) Chociaż jest ciężko, bo zmiany scenariuszy, kombinacji było naprawdę mnóstwo. Marta musiała nieźle się nagimnastykować, aby znaleźć jakikolwiek DT Krecikowi, później aby znaleźć kogoś, kto zawiezie go do SPA (ona wtedy pracuje), a następnie aby ktoś przenocował malucha po SPA. Do tego wizyty w lecznicy, praca, dom i inne bezdomniaki, które aktualnie znajdują domy i trzeba zrobić wizytę, pojechać po szczeniaki te 50km i je zawieźć do swoich domów... no szaleństwo. Bardzo mocno od samego początku zaangażowała się anecik, która nie dość, że zorganizowała transport to jeszcze szukała pomocy, aby psiak po SPA nie został na lodzie. Ale, już tłumaczę. Krecik trafił z łańcucha do DT, który Marta wybłagała u koleżanki. Ciężko tu o miejsce gdziekolwiek, zwłaszcza że pies zapchlony, zarobaczony. Ulitowała się nad psiakiem koleżanka, która ma psy agresywne do samców. Kiedy Krecik pojawił się w domu psy wpadły szał, dostały piany na pysku i chciały za wszelką cenę dostać się do ślepaczka - dla jego bezpieczeństwa zamieszkał niestety w kojcu i w ocieplanej budzie ze słomą. Nie są to może rewelacyjne warunki, ale na pewno byt psiaka się poprawił: sucho, czysto, względnie ciepło, brak łańcucha, duży bezpieczny kojec - no i spacerowanie po ogródku, kiedy psi rezydenci byli w domu, a opiekunka mogła Krecika nadzorować. Marta też miała już Krecika blisko, więc mogła umówić się wieczorem do lecznicy i pojechać z psem - gdyby psiak był nadal w przytulisku nie udałoby się to. To awaryjnie na parę dni, więc po prostu na to przystałam, nie było innej opcji. Było jednak jasne, że do budy psiak wrócić nie może po wykąpaniu i po strzyżeniu. Od wczoraj rano byłam na łączach z anecik i Martą. Marta kombinowała, błagała i szukała kogoś na miejscu (w końcu pies wykąpany i pachnący już tak nie odstrasza, żeby wziąć go do domu), a anecik kombinowała na odległość, aby kgooś znaleźć, kto weźmie Krecika po SPA do siebie. Ja też szukałam, ale mnie nic się nie udało, wszyscy psiarze z okolic zapsieni po brzegi. Udało się za to anecik i Marcie. Pani Dorota, która ma wieźć bezpłatnie psiaka z Rzeszowa do anecik zgodziła się wziąć psiaka do siebie na tę parę dni. Co prawda wolałaby psa niewyjącego i niesikającego, bo wynajmuje mieszkanie... ale znała historię psiaka i powiedziała, że weźmie mimo wszystko... Uff! :) Tylko trzeba by zaraz po SPA (które miało być o 12) gdzieś przechować, a potem psiaka przewieźć do Rzeszowa - ale tak, aby pies po SPA nie musiał wrócić do budy, a jednocześnie pani Dorota zdązyla już wrócić z pracy. I tutaj niby niedaleko, a pojawił się problem, bo okazało się, że nikt nie zgłaszał się na ochotnika, aby przewieźć. Co więcej, kiedy wstawiłam post na grupie przewozowej (ludzkiej) post był usuwany... Jednak! Wczoraj wieczorem Marta zadzwoniła do mnie i powiedziała, że jakaś pani(koleżanka koleżanki koleżanki) widziała mój post na FB i akurat w czwartek jedzie do Rzeszowa w swoich sprawach i mogłaby pomóc... Jeśli jednak nie udałoby się to cudem udało się Marcie znaleźć jakąś koleżankę koleżanki, również z Biłgoraja, która zgodziła się przenocować psiaka przez parę dni u siebie w domu. Ufff. :) Czyli wczoraj po 21 mieliśmy już dwa kilkudniowe po-spa DT, jeden u pani Doroty w Rzeszowie, drugi - u jakiejś dalszej koleżanki Marty w Biłgoraju. Dzisiaj ta pani chętna na zawiezienie psiaka do Rzeszowa niestety nie odezwała się, a czas naglił. Marta więc przeniosła SPA na dzisiaj, aby - gdyby transport pojawił się na dzisiaj wieczorem/jutro rano to żeby SPA nie zatrzymało psa... a anecik w tym czasie zapytała panią Dorotę czy mogłaby, w zamian za zwrot kosztów paliwa zrobić kółko Rzeszów-Biłgoraj-Rzeszów, pojechać po Krecika po pracy. I wiecie co? zgodziła się :) To jest naprawdę jakiś cud :) Poprosiła tylko o karmę, kocyk, obróżkę - bo nic zupełnie nie ma dla psiaka. Marta napisała, że uda się to załatwić, bez problemu - i te koszty Martusia weźmie na siebie. Marta, złota kobieto!!! Podsumowując: - Krecik aktualnie jest w SPA - bezpłatnie, - po SPA jedzie do znajomej znajomej Marty, która weźmie go do domku - albo poczeka parę godzin na przyjazd p. Doroty, albo spędzi tutaj noc i jutro wieczorem zostanie odebrany przez p. Dorotę, - wieczorem (koło 18) Marta jedzie z Krecikiem do lecznicy, odbierze wyniki badań, będzie wykonane też USG pod kątem prostaty oraz - jak się uda (dziękuję Moli@ za wskazówki na pw!), zbadane nerki i mocz, - pani Dorota odbierze psiaka po pracy: albo dzisiaj, albo jutro (to do ustalenia) i psiak będzie u niej do 11.12., - 11.12. psiak rusza do Katowic, do anecik :) Ufff. W całej akcji czuję się mocno mała, bo całą robotę zrobiły tak naprawdę Marta z anecik oraz cudowna Pani Dorota. Ja tylko w sumie trzymałam kciuki i nadzorowałam, i coś szukałam, ale nieudolnie... ;) Jestem wdzięczna Dziewczynom za tak sprawną akcję. Są MEGA :)4 points
-
Tak się nastawiałam bojowo do akcji łapania Arii, a tu niespodzianka - podeszła do mnie i chwyciłam ją za obrożę, przypięłam smycz. Towarzyszyła mi Bezia :) Aria wyskoczyła z kojca, szarpnęła smycz i ... się położyła. Dr Magda podeszła i podała jej premedykację. Potem przeszłyśmy do naszego gabinety, te 50 m, trochę chaotycznie, ale na własnych nogach. Zostawiałam ją w rękach dwóch lekarzy i czekam w domu na koniec operacji.3 points
-
Neruś się pakuje :D A ja Wam powiem tylko, że świat jest mały, po prostu mały. Przyszła pani Nerusia to moja znajoma z klubu fitness sprzed 20 lat! :D Razem tam pracowałyśmy i wyjeżdżałyśmy zgrupowania trenerskie :))) Potem ona założyła rodzinę, wyprowadziła się z Warszawy i nasz kontakt się urwał. Dziś go odnowiłyśmy :) I obie stwierdziłyśmy, że to nie przypadek. To była jej ostatnia próba adopcji, bo dwa poprzednie psy, które chciała adoptować już ktoś inny wziął. I stwierdziła, że jeszcze ten jeden raz spróbuje i zadzwoni. No i Neruś będzie miał super rodzinę. Bardzo troskliwą i kochającą. Dzieci bardzo fajne, dziewczyna już taka całkiem odpowiedzialna, a dziesięcioletni syn od razu najchętniej po Nerusia by jechał. Jak się dowiedział, że zgadzam się, żeby psiak do nich przyjechał, to - jak to się ładnie mówi - nie posiadał się z radości :D Jutro zakupy wyprawki dla Nerusia, a w piątek - jazda do hotelu :) Za 2 - 3 miesiące, jak Neruś ochłonie po adopcji, będzie kastracja. Jak mi się coś przypomni, to napiszę jeszcze, na razie już mi czacha po dzisiejszym dniu dymi .. :D Ale jestem szczęśliwa!2 points
-
piękna jest :) Pamiętam jak odbierałam po kastracji złapanego na pętlę Strażaka (Kajtusia) - ze strachu gryzł - kiedy wybudzał się z narkozy głaskany delikatnie, chyba zobaczył, że ręka człowieka nie stanowi zagrożenia - do dzisiaj nikogo nie ugryzł, teraz to już głuchy staruszek. Może i Aria "przy okazji" sterylizacji pozbędzie się lęku...oby!!!2 points
-
Rabarabar był w schronisku nie 7, a ponad 8 lat! Kwarantannę odbył w lipcu 2012 roku. Oceniany na 12 lat. Waży 15 kg. Bardzo fajny, spokojny, łagodny psiak. W samochodzie jechał grzecznie, spał niemal całą drogę i puszczał smrodliwe bąki;) Sprawnie i chętnie chodzi na smyczy. Pozwolił się bez problemu zbadać, osłuchać, umyć uszy. Ten jego schroniskowy kolega to psiak typowo średni, wielkości drobnego labradora, na oko waży 20 kg.2 points
-
Figa to trikolorka, mama Maczka, tego białego z rudym ogonkiem, a także Czarusia (czarnego) i Rudusia (rudo-białego). Figa jedzie w sobotę do Warszawy, dom sprawdzony, zabezpieczony, do towarzystwa 1,5 roczny kocurek, wykastrowany. Nusia może zostać z takim imieniem, będę pamiętać, że szylkretka to Muffinka i Nusia w jednej kociej osobie ;)2 points
-
Kochane, jestem pełna nadziei, że sfinalizuję adopcję Nerusia w ciągu najbliższych dni. Mogę wtedy zająć się Rudzinkiem czy Amberkiem. Pytałam już Agi w hotelu, ale ona od 10 grudnia ma sporo psów właścicielskich od znajomych w związku ze świętami i feriami, co to niby ma ich nie być, ale chyba jednak będą. Na razie więc go nie weźmie. Czy możecie znaleźć miejsce w jakimś innym hotelu dla niego? Sorry, ale nie wyrabiam się już i sama tego nie zrobię. Jutro do późna w pracy, a potem jadę pod Warszawę na wizytę pa dla Nerusia. Nie wiem nawet o której wrócę. Do tego wysyłka fantów z mojego bazarku dla Nerusia. Pomóżcie, to razem go uratujemy. Szkoda czasu.2 points
-
Zdążyłam i ja, by jutro powitać Rabarbara w nowym życiu ! Bardzo się cieszę, ze już tylko godziny dzielą go od hoteliku Murki. Oneczko, przypominam, ze na bazarku czeka dla niego 238 zł. Mnie też bardzo ujął ten Rudasek, który stoi obok szczęśliwca. Mam cichą nadzieję, ze i on wkrótce zakotwiczy u Murki. ten jego błagalny wzrok... Gdyby się udało go wydostać, to mam dla niego na dobry początek 322 zł z bazarku.2 points
-
Nadziejko kochana ! 75 zł to wspaniały DAR SERCA i w zupełności wystarczy, właśnie dlatego, że Z SERCA :) DZIĘKUJĘ ! A to Misiowa foto-relacja: W samochodzie - droga z pól do domu na moich kolanach :) W cieniu niebezpieczeństwa - Olga obserwuje przybysza Z Łatusiową czerwoną obrożą - Misiowy pierwszy spacer (na dwóch smyczach profilaktycznie) Wizyta u weterynarza - Misio był cudownie grzeczny i dzielny. Stan zdrowia dobry, pies zaszczepiony Spacer z Olgą, dobrze, że Asia ma pomoc koleżanki w tych spacerach. Druga z suk - Jadzia nie jest tak spokojna i przyjazna, jak Olga :( Jest domek chętny adoptować Misia, jednak ludzie mają dobre chęci i dobre serca, za to całkowity brak doświadczenia ( i ogrodzenia wokół nowego domu), gdyby nie obawa przed ucieczką w pola, Misio mógłby u nich zamieszkać. Zdjęcia z komputera mogę dodawać, z telefonu - nie da się :(2 points
-
A ja spieszę z wieściami o Misiu - tułaczu. Nie było łatwo, ale z pomocą Sedalinu udało nam się go złapać ( ja dodatkowo złapałam przeziębienie, chyba nawet zapalenie zatok). Biedulek przerażony był, ale zupełnie bez agresji, stawiał tylko "bierny opór", nosić Misia trzeba było. Po kilku godzinach u mnie Asia, która karmiła go i do niego bardzo się przywiązała przyjechała.... i Misio pojechał do niej :) Ona ma dwie wielkie oneczki, w tym jedna trochę niezbyt towarzyska, ale ma możliwość odizolowania ich od Misia w pokoju z oddzielnym wejściem. Tak więc Misio bezpieczny, teraz tylko kastracja i oględziny weta ( trochę źle wygląda jego siusiaczek,nawet na tym zdjęciu widać) być może tylko efekt przeziębienia, stanu zapalnego...oby! Misio był naprawdę przerażony....nagle zobaczyłam na biurku czerwoną obrożę Łatusia mojego, którą zdjęłam mu po powrocie z zabiegu operacyjnego....Łatuś wiele razy pomagał takim przerażonym biedakom, pomyślałam, że może jego obroża przyniesie szczęście, jakoś pomoże biednemu Misiowi.... i działa! Misio pokonał lęk, już chodzi na smyczy, załatwia co trzeba na spacerku, przestał się bać :) Pies - ideał ! Został tam drugi biedak - Misiowy przyjaciel, owczarek tych tępych, nieczułych ludzi :( :( widziałam słupki czyli wymiary "kojca"....brak słów! Powiększyli go byle jak dopiero po interwencji Fundacji Dwa plus Cztery z Wrocławia. Uszy psa.... chyba świerzbowiec, sierść brzydka :( teraz po zabraniu Misia może Asia ostrzej z nimi porozmawiać, a jak nie pomoże, będzie interwencja, temu biedakowi jest tam gorzej, niż bezdomnemu Misiowi!!! Misio mógł przynajmniej po polach biegać :( Na pytanie "po co takim ludziom pies" odpowiadam już teraz: pies jest im tam potrzebny, pomiędzy laskiem a domem stoją maszyny rolnicze, ogrodzenia nie ma, więc biedny pies po to tam tkwi, zaniedbany, karmiony byle czym :( :( za to przed domem "pokazowo", nawet kwiaty w starej oponie...ech....2 points
-
2 points
-
Pani Dorota jest aniołem! Poznała wszelkie możliwe problemy z psiakiem, a mimo to weźmie psiaka na te parę dni. Jeśli byłoby naprawdę źle to wtedy będziemy myśleć, Kasia od Fety awaryjnie zgodziła się przejąć Krecika, ale niestety dopiero od wtorku (nie ma jej teraz w Rzeszowie). Zaoferowała się tez, że może jeździć w czasie nieobecności Pani Doroty i wyprowadzać Krecika na spacer. Dostalam tez od niej namiary do polecanych kameralnych hotelów, gdyby coś się działo, tfu tfu. Krecik tymczasem uspokoił się troszkę, jedna z suczek zaczepia go do zabawy i podgryza, więc sam wszedł do klatki (otwartej) i wydaje się, że mu się podoba. Wcześniej leżał na legowisku suczki, ale teraz najchętniej wchodzi do klatki. Najbardziej ciągnie go na dwór, w domu wydaje się, że jest mu za ciepło. Jak wyjdzie z klatki (otwartej) to kieruje się w stronę drzwi. Mądrala :) Mam zdjęcia i filmik, ale filmik mogę zgrać jak będę na komputerze. To już jutro.1 point
-
Obie minki fajne. Moje dwie zarazy też ciągle domagają się smakołyków, gdybym dawała tyle ile by chciały to chyba nie mieściłyby się w drzwiach.1 point
-
Puchy i ciasteczka dla Szagusia i ciasteczkowy prezencik dla stada. Dziękuję :)1 point
-
Zero problemu. Nawet newralgiczne miejsca (ogon, portki) można spokojnie czesać bez obawy, że kłapnie. Jak traci cierpliwość, to po prostu siada na poopie lub się ewakuuje. Usuwanie dredów odbyło się bez żadnego problemu. Kąpiel też zniósł spokojnie, po prostu siedział i czekał aż skończę się nad nim znęcać:) Trzymam kciuki za wizytę. Pani z Krakowa miała się dziś odezwać i cisza.1 point
-
Przepraszam Was najmocniej za ciszę. Dzisiaj króciutko. Przed chwilą wysłałam nr konta tylko asikowskiej, reszcie jutro. Bardzo dziękuję Wam za pomoc, obecność i troskę o piesiulka. :) Dzisiaj miałam długi dzień, pozwólcie że resztę opiszę jutro. Ustaliłam z anecik, że będę skarbnikiem... i dopiero przeczytałam deklarację Aldrumki, za którą jestem bardzo wdzięczna. Ale tym razem nie chcę nikogo tym obciążać. Robię to po raz pierwszy (tzn, skarbnikuję), więc na wstępie proszę o wyrozumiałość. U Kudłatka względnie dobrze. Aklimatyzuje się, zwiedził wszystkie kąty w ogrodzie, dużo drepta, węszy i znaczy teren. Czasem błądzi i potrzebuje pomocy, ale czasem ma też momenty jakby wiedział dobrze, dokąd idzie. Jest uroczy, choć troszkę wyje jak zostaje sam albo czuje się zagubiony. Wyniki badań przekazane były telefonicznie - jak na wiek względnie dobrze, jedynie wątrobowe wyniki poza normą. Kudłatek jutro będzie miał usg pod kątem prostaty, wtedy Marta odbierze też wyniki i mi je podeśle, razem z paragonem za wczorajszą wizytę. Aaa, piesek został ochrzczony na Krecika farcika :) Farcik u anecik już był na DT, więc padło na Krecika. Malutki, nieco bezradny i niewidomy. Chyba pasuje ;) Życzę Wam dobrej nocy. Przepraszam, ze wieści dzisiaj tak po macoszemu, ale po nieprzespanej nocy i mocno aktywnym i stresującym dniu już ciężko jest mi pozbierać myśli.1 point
-
Sądzę, że w Klinice Teodorowscy https://www.klinikadlazwierzat.pl/kontakt/1 point
-
Jestem u kociaczków. Na razie muszę ogarnąć Nerusia. Potem zobaczymy. Kiedy ta operacja miałaby być?1 point