Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 11/01/20 in all areas
-
Tak, oczywiście, na pewno przekażę życzenia:) Państwo wiedzą, że wiele osób kibicuje suni i że te 4 lata w hoteliku była dzięki Wam - darczyńcom; mówiłam im o tym i ja i AlfaLS. Pani za każdym razem dziękuje za sunię, a ja wtedy mówię, że to my wszyscy dziękujemy za ogromne serce, wrażliwość no i za taką decyzję.4 points
-
Niestety, u Tinusi nastąpiły zmiany. Jej Pani miała udar dwa miesiące temu. O całej sytuacji dowiedziałam się w piątek wieczorem. Od jakiegoś czasu Pani nie odbierała ode mnie telefonu (a dzwoniłam do niej z okazji 3 lat życia z Tinusią), i w końcu zaniepokojona brakiem wieści poprosiłam Poker o pomoc. Bardzo, bardzo dziękuję Poker za zaangażowanie i pomoc, bo to Poker udało się dodzwonić pod numer pani Krystyny. Odebrał Jej syn, który poinformował o tym, że sunią po udarze Jego mamy zajęła się sąsiadka. Tylko tyle. Nie wiedziałyśmy nic więcej. Wiedziałam tylko tyle, że Tinusia raczej nie trafiła do wrocławskiego schroniska, bo chip nadal jest zarejestrowany na mnie, a nikt się ze mną nie kontaktował. Po telefonie od Poker od razu postawiłam na nogi Murkę i elficzkowa, zaczęłam też szukać wizytatora na FB, który podejdzie tam i sprawdzi, gdzie trafiła Tinusia. Ale bezskutecznie, jedna organizacja prozwierzęca zgodziła się pod warunkiem, że przejmą suczkę, inni albo się bali chodzić po ludziach i pytać o psa, albo sami byli chorzy. I tutaj bardzo, bardzo dziękuję Anuli za pomoc, za to że wczoraj podesłała mi długą listę Dogomaniaków z Wrocławia. To dzięki tym namiarom nawiązałam kontakt z mila-ada, która mimo, że mnie nie zna ani nie znała historii Tinusi wcześniej to przejęła się jej losem i zgodziła się pojechać tam do końca weekendu i poszukać suni. Dziękuję też Filipki, którzy również w międzyczasie odpisali mi na wiadomość i byli w pogotowiu, aby pojechać do tej Pani po weekendzie. Dzisiaj, przed 12, mila-ada odwiedziła kamienicę, w której mieszka Tinusia. Sąsiadka z piętra pani Krystyny na szczęście była wtajemniczona, gdzie trafiła Tinusia (zgodnie z obietnicą daną na wizycie przed/a interesowała się losami suni) i podała informację, gdzie mamy szukać nowej pani Tinki, pani Edyty. Tinusia przeprowadziła się z 5. piętra na pierwsze. mila-ada pukała tam, ale nikt nie otworzył. Wyszła na dwór i zaczęła rozglądać się za panią, bo może akurat wyszła na spacer. Na podwórku spotkała sąsiada pani, który ją dobrze zna i dał więcej informacji o nowej Pani Tinusi. Jej Pani jest młodsza (o około 15-20lat), jest wrażliwa i uchodzi za wielką psiarę. Poza Tinusią mieszkają z nią jeszcze dwa inne psiaki, którym podobno niczego im nie brakuje, są rozpieszczane i zadbane, i Pan zapewniał że Tinusi jest tam dobrze. Powiedział też, że dzisiaj Pani Edyta ma wolne i odpoczywa, więc jej się dzisiaj nie złapie. mila-ada obiecała pojechać na tygodniu, może uda się Jej jutro i spróbuje jeszcze raz Panią uchwycić, sprawdzić jak żyje się Tinusi, czy jest szczęśliwa, spisać dane Pani, dać Jej namiary do mnie. Mamy nadzieję, że mimo pracy na 3 zmiany uda się Panią złapać. I jeśli Pani będzie zainteresowana oddaniem Tinusi albo mila-ada zauważy coś niepokojącego to w weekend z mężem pojadę do Wrocławia po Tinusię. Awaryjnie może być u nas, przez chwilę, a później elficzkowa zaoferowała się z pomocą. Mam jednak nadzieję, że suczka faktycznie jest szczęśliwa. PS: Po raz kolejny przekonałam się, że na Dogomaniaków ZAWSZE można liczyć. Dziękuję.3 points
-
2 points
-
A póki co mamy nowe zdjęcia Kacperka i propozycję napisania nowego tekstu ogłoszenia dla Kacperka. I nowe wiadomości o Kacperku. Kacperek jest cudowny :) Zrobił się z niego przytulasek straszny. Uwielbia wspinać się pod górki, spacerować i pokonywać przeszkody, nie odpuści żadnemu murkowi czy powalonemu drzewu Jest też zakochany w mojej Kuzi. Powysyłam zdjęcia o które Pani prosiła i jeżeli Pani pozwoli zrobię mu opis jaki bym dała do ogłoszenia. Może się przyda,fajnie gdyby mógł już jechać do domu. Jest w pełni gotowy. Martwię się Albinkiem :( Proszę dać znać jak będzie wiadomo co mu dolega. Pozdrawiam serdecznie i zdrówka. OD KACPERKA: wczoraj byłem na jabłkach, najpierw szczaw,potem jabłka, naprawdę nie mam łatwo :) Tak się zmęczyłem, że później musiałem odpoczywać na tarasie, pojadłem też jabłek, zdecydowanie lepiej je jeść niż zbierać :)2 points
-
Mango i Bella dzisiaj pojechaly do swoich domów. Trzymajcie kciuki żeby wszystko było ok.2 points
-
BARDZO WAM WSZYSTKIM DZIĘKUJĘ ZA CAŁĄ POMOC DLA MIŁECZKI za bycie z Miłeczką, za wszelkie wsparcie i pomoc, za obecność na wątku, za Wasze rady, nadzieję, życzliwość w okresie tych długich kilku lat od kiedy Miłka opuściła schronisko i zamieszkała w hoteliku, za zawiezienie MIłej do swojego domu mimo tak długiej drogi; bez Was Miłeczka nadal by żyła albo już nie.. w schronisku, bez Was nie byłoby możliwe żeby mogła się wylegiwać na kanapie we własnym kochającym Domu. Kasiu - bardzo dziękuję za opiekę na MIłeczką Asiu - bardzo dziękuję za prowadzenie finansów suni. I TAK - chciałabym uratować przed zimą jeszcze jedno albo dwa istnienia z zamojskiego schroniska - dlatego proszę -zostańcie z nami..2 points
-
Gucio :) (zdjęcie z pobytu u szafirki) Wczoraj minęły 4lata i 1miesiąc jak zamieszkał w swojej Rodzinie. Pani dzisiaj do mnie zadzwoniła i z taką samą miłością opowiadała o psiaku jak te 4lata temu. Chwilami i pan dołączał do rozmowy, coś dodawał od siebie :). Gucio, a właściwie Pan Gustaw aktualnie mieszka już z nimi, bo jego opiekunka, mama pani Marii jest od jakiegoś czasu po amputacji nogi i nie była w stanie sama się sobą zajmować. I teraz Gucio ma powiększoną Rodzinę o dwie osoby: panią Marię i jej Męża. I tak jak był królem osiedla u Pani Mamy, tak teraz zachwyca na osiedlu Państwa. Sąsiedzi zachwycają się jego zadbaną, błyszczącą sierścią, a Pan Gustaw jak tylko widzi, że ktoś idzie na przeciwko to ogon podnosi wysoko i kroczy dumnym krokiem. Dzieci go uwielbiają, podbiegają go pogłaskać :) Świata nie widzi za panem domu, kocha go mocno. Razem z panem chodzą na długie spacery, które uwielbiają obaj, są to spacery również bez smyczy, bo Gustaw jest bardzo posłuszny, karny i wychowany, więc i tym zapatrzeniem w pana zaskarbia sobie serca obcych ludzi. W domu jest idealny i szczęśliwy, dba o radość w domu i o atrakcje, ciągle coś wymyśla nowego do opowiadania innym. Pani Maria opowiedziała, że jak tylko Gucio się do nich przeprowadził to przy pierwszej burzy, której się panicznie boi próbował schować się do szafy. Szafa była przesuwna i się tam zaklinował przy próbie otworzenia... I w środku nocy pan poleciał psu na ratunek, rozbierał szafę, z sercem w gardle wyjmował Pana Gustawa. Pani obiecała nowe zdjęcia jak tylko znajdą chwilę. Zapewniała mnie, że Gucio przez te wszystkie lata za nic nie stracił z uroku, choć uśmiech ma już szczerbaty (stracił ząbki z przodu). Pan Gustaw dwa razy do roku chodzi do psiego SPA, gdzie jest porządnie kąpany, wyczesywany, ma pedigure i full servis :).2 points
-
Zadzwoń tutaj to apteka po niemieckiej stronie Zgorzelca https://www.zgorzelec.info/#!/firms/37 Wysyłają do Polski. Realizują recepty itp.1 point
-
To naturalne, proponuję zaczekać, aż ona poprosi o mizianie. Sunia niekoniecznie ma dobre skojarzenia z dotykiem człowieka, a poza tym każdy pies, wchodząc w nowe środowisko, nie oczekuje, aby "gospodarze", ludzcy czy zwierzęcy, okazywali serdeczność na dzień dobry nowemu dorosłemu osobnikowi. To przybysz, w myśl psich norm obyczajowych, powinien starać się o względy gospodarzy. Wyjątkiem w pewnym stopniu są tylko małe szczeniaki.1 point
-
Pamiętamy, wspominamy.. Jestem pewna, że Pan Marian z zadowolonym Reksem u boku, trzymającym w pysku "zwiędniętą" piłkę nożną - patrzą na nas i do nas machają. Jeden ręką, drugi ogonem. :-) Dziękuję, że o Nich pamiętacie.. ** Pani Emilka ogarnęła grób, nie zdążyła zanieść kwiatów i wkładów do zniczy. **1 point
-
1 point
-
Bardzo Ci dziękuję kochana! Ja od jakiegoś czasu klecę bazarek ciuszkowy dla naszych 6 psiaków, ale ciągle mnie coś od tego odsuwa. Wbrew pozorom praca zdalna z domu zajmuje znacznie więcej czasu niż ta w biurze. Rozmywają się godziny pracy i nawet dzisiaj siedzę i kończę coś, co muszę mieć gotowe na poniedziałek:(1 point
-
Ambereczku, Miłości moja Piękna, Skarbeczku Najukochańszy, pamiętam o Tobie i tęsknię za Tobą,... odpoczywaj... ściskam Cię...1 point
-
Peysiowi Grzesiowi Pierwszemu Misiowi Nesiowemu1 point
-
Cudownie jest patrzec na to jak pies sie zmienia. Z kojca do domu i przemiana psa. A jak pierwszy raz sie zdecydowal sam do Elizy do pokoju przyjsc to od razu wskoczyl na łóżko. Jakby juz kiedys mial dom...1 point
-
Otrzymałam nr tel. od Hani do Pani Agnieszki z Wrocławia,która jest bardzo zainteresowana adopcją Baffiego.Pani jest osobą młodą,pracuje zdalnie w domu.Mieszkanie własnościowe w bloku.Jest osobą aktywną,lubiącą spacery,wyjazdy i wędrówki.Pochodzi z Bieszczad i często odwiedza swoje rodzinne strony więc Baffi wszędzie by jej towarzyszył.Wie o problemach z czesaniem i że to może być długa i wymagająca cierpliwości droga aby to zmienić.Jest też gotowa aby w razie potrzeby skorzystać z porad behawiorysty. Poprosiłam naszą kochaną Poker o wizytę p/a i się zgodziła ją przeprowadzić, za co bardzo dziękujemy :)1 point
-
a czy ja gdzieś napisałem iż był przywiązany przy budzie?? Niekiedy NIE ROZUMIE ludzi, jestem na kilku grupach na facebooku i często jak ktoś odda psa to jak by grom z jasnego nieba, atakują, obrażają itd. weźcie ludzie na wstrzymanie, są sytuacje jakie są, lepiej iż ludzie oddają do SCHRONISKA niż przywiązują do drzewa... został oddany gdyż po konsultacji z behawiorystą i tym co napisało mi kilka osób bezpieczniej dla pieska było oddać do fundacji niż szukać mu nowego domu. Są różne sytuacje, niektórzy oddają bo się znudzili, niektórzy BO coś poszło nie tak a niektórzy bo np. dziecko ma alergię (nowonarodzone) - po takiej pani też jechali jak by kogoś zabiła bo napisała iż musiała oddać psa ze względu na alergię niemowlaka - nie chodzi o to czy prawda czy nie ale o zachowanie ludzi, tyle teorii ostatnio się naczytałem na ten temat iż nawet PiS wymięka w przedbiegach, że jak tak można, co to za kobieta, na pewno kłamie, nie dawać jej zwierząt itd. ludzie nie znają kobiety a zachowują się jak by rozumy pozjadali i jasnowidzami byli... Niekiedy jak się czyta co ludzie piszą to się człowiek zastanawia czy warto adoptować psa, lepiej będzie wziąć szczeniaka od małego niż ryzykować z psem ze schroniska aby później wysłuchiwać gdy coś się stanie. To tak na koniec, moja matka sobie z psiakiem nie poradziła i tyle. Ja przez COVID-a i tak nigdzie nie pojadę a Łatek znalazł nowy dom. Więc wsio się dobrze skończyło... tylko czemu w ludziach taka złość i jad często... to tak ogólnie, bez konkretnego adresata.1 point
-
Lilek zrobił kolejne postępy. Do furtki biegnie pierwszy, ale tylko rano. Po południu trzeba go na spacer namawiać. W dalszym ciągu ma swoje fobie i lęki. No i daje się głaskać obiema rękami równocześnie, co wcześniej było niemożliwe.Traktował to jako osaczenie, czego się zresztą nadal boi (patrz drzwi).1 point
-
Dom zapowiadał się dobrze i plany pań chyba też były prawidłowe, pytanie tylko co poszło nie tak. Pani babcia z zaangażowaniem przyjęła nowego członka rodziny, kupiła sporą wyprawkę, zapłaciła za transport, zadawała sporo pytań i słuchała odpowiedzi. Wnuczka wydała nam się (Poker na wizycie i mi po przywiezieniu Baffiego) bardzo rezolutną dziewczynką, bardzo cieszyła się z przyjazdu Bafiego, miała zapas zabawek dla niego. Dom czysty, ogród uporządkowany, wielka radość... Jestem przekonana, że Bafi nie chodził na spacery, ponieważ na smyczy zamiast zająć się wyprawą, to ciągle na mnie skacze, albo wchodzi pod nogi. Nikt się z nim nie bawił, nie miał gdzie wykorzystać swojej energii, więc pewnie zaczął szukać zabaw za płotem. Zamiast wtulać się w swoje pańcie, trafił do malutkiego pokoiku, gdzie go roznosiło, a na dodatek Pani babcia co jakiś czas sprawiała mu ból ciągnąc kołtuny jakimś grzebykiem, więc Bafi zaczął pokazywać zębami, że nie jest szczęśliwy. Wczoraj z Piotrkiem odnajdywaliśmy kołtun po kołtunie, wszystkie były przy skórze, próbowaliśmy zrobić zdjęcia, a psiak nawet nie pisnął i nie chciał nas skrzywdzić. Dzisiaj u fryzjera dał się wykąpać, wysuszyć, wyczesać do połowy, im było bliżej głowy, tym był bardziej nerwowy, zacząć podgryzać fryzjerkę. Przy głowie zostały 3 dredy, ale nie dałyśmy rady się ich pozbyć, nie byłam w stanie już go nawet utrzymać, więc stwierdziłam, że na spokojnie rozpracuję mu te kołtuny w domu przy mizianiu. Po chwili przy zakładaniu szelek już mocniej mnie capnął, chyba był bardzo rozdrażniony sytuacją i myślał, że znowu coś od niego chcę. Myślę, że nie ma co przekreślać Bafiego i przyklejać mu łatkę agresora, zwłaszcza, że przed adopcją też był u fryzjera i też jego sierść nie była piękna, a jednak nie gryzł. Bafi potrzebuje silnej osobowości, dużo aktywności, a wymęczony zabawą i bieganiem szybko zapomni o poprzednim domu.1 point
-
Sporo jest takich osób, które nie do końca wiedzą co chcą. Dokładnie, jej strata:) Figuszka jest czarująca. A z Natką wyglądają obłędnie:)1 point
-
No daj ,) Jak długo mam jeszcze czekać!1 point
-
Gabunia robi postępy każdego dnia. Już można podejść i ją pogłaskać i nie wbija się w ścianę czy w legowisko jak wcześniej. Kiedy Pani połozy się koło niej to potrafi wylizać panią po twarzy a Pani jest cała szczęśliwa wtedy. Dzielnie obszczekuje przechodniów przechodzących obok posesji a listonosz to już boi się wejść na teren posesji a jak wejdzie to stoi przy furtce bo Gabi jest tak najeżona że skora jest ugryźć. Gabi bardzo lubi wynosić różne przedmioty i zanosi je wszystkie pod furtkę-kapcie, dywaniki, różne buty, poduszki ogrodowe. Kiedy giną kapcie to wiadomo że trzeba szukać ich koło furtki :). Jeszcze do niedawna Gabi poruszała się tylko po parterze domu a ostatnio zaczyna już wchodzić za Panią na górę, widać że czuje się coraz pewniej. Pani jest tak zakochana w Gabi że nawet sobie nie wyobrażacie, jest tak wzruszona kiedy opowiada o Gabuni że i mi się udziela. Jestem przeszczęśliwa, że Gabuni trafił się taki cudowny, empatyczny i wyrozumiały domek.1 point
-
1 point
-
Ambereczku, Skarbeczku kochany, tak bardzo brakuje Ciebie; była taka piękna tęcza...Dziękuję Kochanie i ściskam Ciebie mocno1 point
-
Nie wiem to się wypowiem. Pies chodzi tylko na kolczatce? Mam rozumieć, że kolczatka to "rozwiązanie"?1 point
-
Nie oduczać miłości do ludzi, tylko uczyć kontroli. Uczyć skupienia na Tobie i wykonywania komend w każdej sytuacji. Nie da się jednocześnie siedzieć i skakać na człowieka, nie da się jednocześnie iść przy nodze i ciągnąć do obcego. Co do gości, to wiem coś o tym, Wika najchętniej siedziałaby moim gościom cały czas na kolanach (albo przeskakiwała z jednych na drugie), albo molestowała ich obślinionymi zabawkami przynoszonymi i kładzionymi na kolanach właśnie - ale dobry gryzak typu ucho wołowe załatwia sprawę na jakiś czas ;-)1 point