Jump to content
Dogomania
  • Content Count

    87
  • Joined

  • Last visited

About [email protected]

  • Rank
    Advanced Member

Contact Methods

  • Website URL
    http://www.wyzel.com.pl

Converted

  • Location
    Krakow

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Ambereczku, Skarbeczku, pamiętam o Tobie i bardzo za Tobą tęsknię. Śpij spokojnie Skarbeczku...
  2. Arysku, Skarbie, pamiętam o Tobie i bardzo za Tobą tęsknię. Śpij Skarbeczku...
  3. Arysku, Skarbie, dzisiaj mija ósmy rok od kiedy Ciebie nie ma tutaj, nie wiem, jak to możliwe. Bardzo mi Ciebie brakuje i bardzo za Tobą tęsknię. Bardzo Ciebie kocham. Ściskam Cię mocno Skarbie.
  4. Ambereczku Kochany Skarbeczku, dzisiaj mija rok od kiedy Ciebie nie ma, tak bardzo mi Ciebie brakuje i tęsknię za Tobą. Skarbie mój ukochany, dziękuję Ci za wszystko, ściskam i całuję, myślę o Tobie...
  5. Ja kiedy już naprawdę nie chciałam, żeby ktoś je tłamsił i pipkał do Nich, na co One były bardzo łase szczególnie od kobiet, to starałam się unikać kontaktu wzrokowego i przybrać minę w stylu nie dotykaj bo zagryzę - moje psy są łagodne, ale ja nie:); niezbyt to może było grzeczne, ale wychodzę z założenia, że po pierwsze w jakiś sposób chronię psy od różnych zagrożeń, a po drugie psy to nie własność społeczna. Uważam, że takie szelki to dobry pomysł, a ćwiczenie zrobi swoje:)
  6. Mosquitka, ja osobiście zaczęłabym od wizyty u porządnego weterynarza (ogólny serwis, wydotykanie, oczy, słuch, serce, ogólne badania nawet jeśli wetek nie zaleci), aby wykluczyć dolegliwości natury fizycznej. My mimo najlepszych chęci i starań nie zawsze widzimy, że nasze skarbki cierpią. Następnie chyba zamiast wybiegania tam, gdzie robicie to zwykle, w dłuższej wolnej chwili, po prostu pochodziłabym, zwykły wolny spacer, posiedzenie na ławce mimo zimna, aby zobaczyć, jak wtedy zachowuje się; tak, żeby miała czas na poczucie Twojego spokoju, zauważenia, że nic się nie dzieje; może zaproszenie znajomego pieska z poprzedniego miejsca zamieszkania da jakieś wnioski lub spokojny spacer w innym nowym miejscu? Dwa lat to chyba wystarczająco dużo czasu na adaptację do nowego miejsca. Ja a posteriori mogę powiedzieć, że nasze zawsze bardzo intensywnie odbierały nasze emocje, to nic nowego, ale chce powiedzieć, że może warto mieć na uwadze szereg możliwości i stosować drogę eliminacji w rozpoznaniu, jeśli lekarz nic nie znajdzie. Pozdrawiam:)
  7. My mieliśmy nieco inny patent, kosztował 0 zł. Kiedy Amber coraz trudniej chodził na tylne łapki, przednie miał sprawne do trzeciego wylewu, pomagaliśmy Mu dźwigając tylko tył/pupkę i Amber prawie sam nawigował. Otóż, męskie polo rozcięliśmy od dołu, w zasadzie przecięliśmy na pół wzdłuż linii kręgosłupa i z przodu, związaliśmy rozcięte końcówki, a łapki wkładaliśmy do rękawów i wio do góry i na spacerek. Oczywiście rozmiar portek zależy od wielkości psa, Amberek ważył 44kg. Ponadto należy uważać na jąderka, aby były po środku(!) i nie szarpać psem, tylko iść za Nim. Pytałam lekarza czy nie obciąża Mu to stawów biodrowych, czy nie niesie zagrożenia i możemy tak robić, pozwolił. Trudno tak będzie zrobić z psem ważącym 50 czy 60kg, ale u mniejszych może sprawdzić się. Amberek nie mógł mieć nic pod brzuszkiem, gdyż wtedy wysikiwał wszystko nim zdążyliśmy zejść na dół. Wysikiwaliśmy Go opierając pupkę na kolanie i naciskając na pęcherz. Materiał nie powinien rozciągać się, wcześniej używaliśmy bawełnianego prześcieradła złożonego po przekątnej, którego końcówki związaliśmy w pętelki i też były nogawkami. Chodzi o to, aby materiał był miękki i stabilny, nie może być zbyt cienki, żeby nie wcinać się(!). Pozdrawiam:)
  8. Arysku, Skarbie mój, nie ma Ciebie już siedem lat i dwa dni, dołączył do Ciebie braciszek i jesteście teraz razem, a tutaj została pustka i straszna cisza. Bardzo Ciebie kocham i strasznie za Tobą tęsknię. Całuję i ściskam Ciebie mocno
  9. Ambereczku, Skarbeczku kochany, tak bardzo brakuje Ciebie; była taka piękna tęcza...Dziękuję Kochanie i ściskam Ciebie mocno
  10. Dziękuję dwbem, Rottki mają takie słodkie oczka, ale rzeczywiście też ważą nieco. Co do łapek to Amberek nie chodził od dwóch lat, postępowało to stopniowo, ale z każdym wylewem było Mu trudniej. Ponieważ był leżący to pojawił się ostatnio też płyn w prawym płucku, zapalenie płucka, do tego tętniak aorty, niedomykanie zastawki, tachykardia z bradykardią, niedoczynność tarczycy... Wiem, że Jego serduszko wytrzymało bardzo dużo. Ostatnio, kiedy miał ataki widziałam w Jego oczach prośbę o pomoc, żebym coś zrobiła, a ja nic nie mogłam. On mnie nigdy nie zawiódł, a ja Jego owszem, nie umiałam Mu pomóc. Był moim ukochanym psim dzieckiem. Jutro jedziemy do Brna...
  11. Wczoraj wieczorem umarł Amberek - Amber z Rabsztyńskiego Wzgórza, wyżeł weimarski, miał 14 lat i 5 miesięcy. Odszedł na moich rękach, kiedy wracaliśmy od lekarza, próbowałam go reanimować chociaż wiedziałam, że już nie żyje i nic nie można zrobić. Miał bardzo chore serduszko, było już bardzo, bardzo zmęczone i dużo wycierpiało. Amberek był bardzo dzielny, a przede wszystkim wspaniały i niezastąpiony, najpiękniejsze oczy i zmarszczone czółko na świecie. Serduszko było chore, ale było bardzo dobre. Tak bardzo, bardzo Go brakuje. Jest tak nieznośnie pusto i cicho bez Niego. Jest teraz razem ze swoim braciszkiem...
  12. Dziękuję wszystkim za opinie i porady:) zatem, rozmawiałam z właścicielką mieszkania, powiedziała, porozmawia z nim jeszcze raz; sama proponowała mu kiedyś pomoc, ale przyjął ją tak jak naszą. Poinformowałam, że daję chłopakowi czas na ''refleksję" do końca weekendu, w przyszłym tygodniu podejmę stosowne kroki formalne, jeśli nie nastąpi zmiana. Spodziewam się co prawda jednego zakończenia, ale chcę wiedzieć, że wyczerpałam wszystkie możliwości. Zobaczymy. Domek może być i na dzionki i na stałe - wiadomo co lepsze; dowiedziałam się także, że miałaby psie towarzystwo (ludzkie też:)) Osobiście uważam, że to znęcanie się nad psem (dowiedziałam się także paru innych rzeczy!) i nie mogę tego tak zostawić. Dziękuję Wam jeszcze raz:), będę informowała o postępach. Pozdrawiam, Grażyna
  13. Dziękuję, mniej więcej też tak myślałam, porozmawiam jeszcze z właścicielem mieszkania, wiem, że tez martwili się o sunię, jeśli nic to nie da, zostaje druga droga, dziękuję, pozdrawiam, Grażyna
  14. Cześć, potrzebuję Waszych opinii, mnie już puszczają nerwy, a interesuje mnie tylko najlepsze rozwiązanie dla pieska. Kilka miesięcy temu, w mieszkaniu obok zamieszkała śliczna, kochana, mądra sunia, adoptowano ją ze schroniska. Normalnie super, czego chcieć więcej? Marnie szło im od początku, ale przecież uczą się, sama też popełniałam błędy; od słowa do słowa, mała dostała lepszą karmę, poszła do weta, wydawałoby się, że wszystko jest na najlepszej drodze. Pozostał jeden problem. Spacery, a raczej ich brak. Nawet kiedy para mieszkała razem i dziewczyna była w domu, nie oznaczało to, że mała sobie pobiega, po prostu było cicho. Teraz po rozstaniu zaczyna to przypominać więzienie. Chłopak wychodzi do pracy przed 9tą i wraca po 18tej. Niby nie ona mała jedna sama w domu przez tyle godzin, nie ona jedna pewnie piszczy, skacze itp. Nie chodzi o piski i takie tam, to mi nie przeszkadza. Problem polega na tym, że chłopak wyprowadza ja rano na 15-20 min i to samo wieczorem, ostatnie zejście na siku o północy. Tak samo podczas weekendów. Ja rozumiem, że życie towarzyskie, praca są ważne, ale potrzeby małej też. Jeśli nie ma czasu, woli siedzieć i oglądać filmy to po co ją brał? Proponowałam, że możemy ją wyprowadzić w ciągu dnia, ktoś inny, że weźmie ją do domu z ogródkiem, nic. Proponowałam frisbee - mała chyba się do tego świetnie nadaje, może pójść z nią na Błonia, pojechać nad wodę, pobiegać (nie zabiegać na odczepnego) na rowerze. Tyle rozwiązań, a tu nic. Mała siedzi przez tyle godzin sama i piszczy, wyje, żali się. Podkreślam, że nie chodzi o jej płacz, ale o to, że miała mieć dom, a trafiła do więzienia. Już widzę zmianę w jej oczach, jest smutna, a kiedy biega po podwórku to wyraźnie odreagowuje, prostuje kręgosłupek, mam wrażenie, że zmierza to w złą stronę. O co chodzi? Sam nic nie robi, pomoc odrzuca. Mój ma 12 lat, chore serce, kręgosłup, powłóczy łapkami, ale ma więcej ruchu niż roczna sunia. Teraz też płacze - od 19tej chłopak pędzi życie towarzyskie. Proszę Was o opinie i rady. Pozdrawiam, Grażyna:placz:
  15. Myślałam, że tylko ja nienawidzę siebie za to, że byłam niewystarczająco dobra dla mojego Aryska, że nie poświęcałam Mu wystarczająco dużo czasu, że czasem nie panowałam nad sobą, dziękuję Wam, myślicie, że nasze Aniołki są razem, że bawią się ze sobą, że są zadowolone, radosne, nic Je nie boli, nie czują się samotne? Lubię wyobrażać/przypominać sobie Aryska, kiedy bawi(ł) sie z innymi pieskami, był taki zadowolony, przyjazny, radośnie merdał ogonkiem, kłaniał się, popiskiwał, a kiedy nie mógł natychmiast być przy innym piesku, darł się aż do chrypki, kochał inne pieski, był taki cudowny, wspaniały, jedyny, najukochańszy na świecie, tyle mnie nauczył, jest moim mistrzem, tak bardzo chciałabym już tulić mojego Aniołka, Jedynaczka, Króliczka-Królewiczka, tak strasznie tęsknię,
×