Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 07/23/20 in all areas
-
A bo kiedyś się brało psa i nawet do głowy nie przyszły kłopoty, musiał się podporządkować, najwyżej klapa dostał. Teraz behawioryści, szkoleniowcy, całe zamieszanie, szkolenie pozytywne, tego ne wolno, to trzeba itd. Człowiek nie ma możliwości normalnie dogadać się z psem, bo najpierw się nasłucha, jaki to ten pies jest i co z nim trzeba robić...no to mu się odechciewa na wejściu.3 points
-
Mam klatke łapke ale nie mam niestety możliwości tam.jezdzic i pilnować :( jutro jadę z mężem nad ranem nastawimy na chodniku klatke bo one o stalej porze idą czekac na karmocielke a jak sie nie uda to bedziemy lapac na żywioł :( do klatki złapałam jej córkę w zeszłym roku ale teraz one chodzą razem :( i jak znowu wejdzie ta co juz byla lapana :( moze jakos bedzie pamietac i nie wejdzie na to licze... Trzymajcie kciuki ja chyba spac nie bede z nerwow :( koty to nie moja bajka no ale nie ma im.kto pomoc :(2 points
-
Co tam szkolenie pozytywne..., jeden z hotelików ogłasza na swojej stronie że szkoli psa w 5 dni za 300zł ,) Od razu zatęskniłam do starych czasów gdzie podstawowe szkolenie psa (psa towarzyszącego) trwało 2,5 miesiąca - 2 razy w tygodniu po 120 minut..., na koniec egzamin. Psy szkolone w grupach 15 / 20 psów. Pies ćwiczył z opiekunem. Ech życie :)2 points
-
Elu kochana, przytulam i utulam mocno. Biedny kociulek, ale pomyśl jak by się męczył na wolności bez leków, ciepłego posłania i troskliwej opieki. Kocie niebo jest pojemne, mieści wszystkie nieszczęśniki "wyprodukowane" przez ludzką głupotę. Robisz tak dużo dobrego dla zwierząt, że niestety, porażki są w to wpisane.2 points
-
Wychowanie/szkolenie wyłącznie pozytywne psów i dzieci nie istnieje. Jeśli jakaś szkółka reklamuje się, że tylko pozytywnie szkoli, to lepiej omijać z daleka. Jak mi pies będzie chciał wbiec na jezdnię, to go zablokuję smyczą i nie będę się zastanawiać czy to jest pozytywne czy nie. Ale Amik, który był trzymany na łańcuchu i szkolony butem, potrzebuje także uwierzyć, że zablokowanie smyczą nie oznacza kopania za chwilę.2 points
-
Po prostu w tej chwili jest za słaby aby przetrzymać zabieg. Przy końcu sierpnia mamy się pokazać, jeśli będzie znacznie lepiej to zrobimy badania i będzie decyzja. Teraz musimy jeść i zaokrąglać się. Rano, ledwo wstałam i puściłam go na podłogę (a znów spał ze mną) od razu zameldował się przy misce i czekał. Wyszliśmy na dwór, wysikał się i znów wrócił pod miskę. teraz już zjadł i położył się na podłodze i dosypia. Jest naprawdę dzielny. O glukozie będę pamiętać. A tak przy okazji - jaka jest różnica między krzywą cukrzycową a insulinową? Zapomniałam wczoraj o tym.2 points
-
Tego ja nie wiem niestety. P.Damian fachowcem od łapania nie jest,obiecał pomoc,ale "gołymi rękami" mówił,że raczej Boryska nie złapie,nawet jak będzie kilka osób i zamknęli np.na posesji.Potrzebna byłaby większa siatka do zarzucenia.P.Damian ma jakąś siatkę,ale zbyt małą. Z tego co mi mówił, psiak nie ma stałego swojego kącika i śpi w różnych miejscach,pod krzakiem,płotem na placu,czasami u tego pana na posesji. Mówił,że troszkę mniej niby teraz utyka ,ale widać,że tylne łapki mu dokuczają.Jakieś dwa tygodnie temu widział Boryska jak stał w środku kałuży wody i się kiwał :( Mój Morisek,dawny dzikusek,radził sobie doskonale w tamtym rejonie, przeszedł długą drogę w oswajaniu z mnóstwem stresu będąc u mnie,ale jestem w 100% dziś pewna,że gdybym zawiozła go dziś do Tomaszowa na dawny plac,to obleciałby dookoła i migiem wskoczył z powrotem do samochodu.Latem lubi podwórko,a zimą poza spacerkiem ani myśli siedzieć na podwórku, pierwszy pakuje się do domu jak tylko załatwi potrzeby. Na dzień dzisiejszy nie będzie łatwo złapać Boryska, wcześniejsze życie go raczej nie oszczędzało i ludzka ręka nie była mu przyjazna stąd dla własnego bezpieczeństwa trzyma dystans do wszystkich ludzi.Myślę podobnie jak Tianku,że być może psiak żył sobie na tych ulicach,ale nikt wcześniej większej uwagi mu nie poświęcał,żeby się zbliżyć do niego. Konkretów póki co poza wyglądem prawie żadnych o piesku nie mamy i może zanim docelowo trafiłby do dt Moli poprosić Murkę o przetrzymanie i z grubsza poznanie Boryska?.Transport znacznie bliższy byłby niż do Moli. W razie gdyby po złapaniu staruszek okazał się agresywny,albo nie nadający do socjalizacji z człowiekiem,to może dałoby się troszkę przetrzymać w lecznicy,podleczyć łapki,zabezpieczyć i.... ew. wypuścić z powrotem:(.... (ciężko mi to pisać nawet) .Uważam jednak,że nie powinien na ulicy tam mieszkać.On jest już zmęczony tym wałęsaniem i któregoś dnia opadnie zupełnie z sił jak kiedyś Promyczek:(2 points
-
Ja też jestem jednak za zabraniem Tuptusia z prostych względów.Psiak jest starszy,kuleje na jedną łapę,nie jest odrobaczany,odpchlany,być może ma kleszcze,nie ma szczepień może podłapać jakieś choróbska.Z jedzeniem wielka niewiadoma(niby jest karmiony przez właściciela terenu) ale nikt tego nie widział.Wałęsa się po ruchliwej ulicy,ulicach,byle gdzie śpi.Teraz jest lato a co będzie jesienią,i ta najgorsza zima co dla dziko żyjących zwierząt jest straszna.Jeszcze jest więcej przeciwności ale tu nie wymieniam.Każdemu psu należy się opieka i raczej nie można tego tak zostawić. Pomyślałam o Jamorze bo on tam łapał psiaki,zna teren,ma siatki,odpowiedni sprzęt, tylko nie wiem czy damy radę uzbierać kasę dla niego. Jamor ma Hotel może by się udało dograć transport do Warki i kilka dni przetrzymać psiaka a później zorganizować transport stamtąd do Moli.2 points
-
Forest zaprzyjaźnił się z Cyganem, kto by pomyślał, bo oba chłopaki charakterne:)1 point
-
Cudowna Rodzinke Calunia Pozdrawiamy Ogromnie Ogromnie Milion caluskow dla Heniutka od mojej ukochanej Burzuni1 point
-
wiedziałam ;) :) Ja osobiście (ale Ty nie musisz tego robić oczywiście) wsparłabym ich mocno tzn. że dadzą rade, że są swietnymi ludźmi, że w gruncie rzeczy wielu rzeczy nie przewidzimy, ale że chyba wszyscy czujemy że warto spróbować (oczywiście nie wiem Agat, czy Ty tak czujesz i czy tak powiesz, ale ja myśle że tego im brakuje, że oni się boją, bo strasznie duża odpowiedzialność na ich barkach, usłyszeli już wiele razy, że Szante dwukrotnie oddali)...Oni ją kochają, skoro mimo lęku idą naprzod- weprzyj ich ;) tego im potrzeba Trzymam kciuki1 point
-
1 point
-
1 point
-
1 point
-
Coraz częściej podchodzi (za Małą) i nadstawia zadek do drapania/głaskania. Mruczy przy tym i udaje, że gryzie. Ale to on decyduje, kiedy podejść. TZ wyraźnie preferowany.1 point
-
1 point
-
KAWIARNIA Pierwsza relacja z kawiarni od trenerki: W SPA diabołek, tutaj aniołek :) Samo dojście do kawiarni było przyjemne, na wszystkich przejściach na smyczy z punktu A do punktu B też bardzo grzeczny, wąchał, załatwiał swoje sprawy. W kawiarni - miodzio :) Co prawda aniołek trochę się kręcił... ...ale po chwili siadł na pupie i oglądał świat. Jednak długie siedzenie przy kawie znudziło Amika, więc zaczął baczniej obserwować Ludzi i na niektórych szczekać. Po pierwszym takim wyskoku, jak ktoś się zbliżał, Amik profilaktycznie był łapany za obrożę i to wystarczyło, aby zaniechał oszczekiwania. Kiedy jednak nie zdążyli z reakcją i Amik podniósł już podniósł głos na kogoś to wówczas trenerka łapała z góry za obrożę i delikatnie naciskała na nią (nie było to typowe podnoszenie, bo wszystkie łapki miał na ziemi, ale sygnał na zasadzie: "spokojnie, mam kontrolę nad tym") i wtedy czując że ktoś go trzyma i nie ma szans na ruch, milkł od razu. Zapytałam czy były jakieś kryteria, którymi się kierował Amik przy wybieraniu ludzi do oszczekania i trenerka opisała mi to tak: "Chętniej szczekał na ludzi, którzy na niego patrzyli i myślę, że może to być związane z jakimś lękiem, być może jak był bity to taki kontakt wzrokowy kojarzy mu się tylko i wyłącznie z konfrontacją. Ale tu wystarczy mu pokazać że nie musi się tak bronić bo przewodnik zadba o jego bezpieczeństwo" I na koniec podsumowała, że Amik jest rewelacyjnym psem, po wyjeździe jeszcze bardziej go polubiła i chciałaby takiego psa ;), i dodała: "Bardzo kumaty piesek potrzebujący zasad. Jeśli ktoś go adoptuje to chyba nie wysłałabym tych ludzi do behawiorystów, raczej do bardzo dobrego szkoleniowca. Amikowi behawiorysta nie potrzebny"1 point
-
GROOMER Amik dość ładnie przywitał się z panią fryzjerką i czekał aż jego opiekunowie powiedzą, co ma robić. Pozwolił się ze spokojem podotykać obcej osobie, która stwierdziła, że sierść nie jest w dramatycznym stanie... ale winowajcą są złe szczotki w hotelu. Martwa sierść nie jest porządnie wyczesana, co powoduje że tworzy niepotrzebną, wypchaną warstwę. Obejdzie się bez strzyżenia, kołtunów też nie ma, wszystko jest do zrobienia dobrym sprzętem. Pani pokazała, czym będzie czesać... i wyprosiła opiekunów... Początkowo oponowali, bo Amik naprawdę jest nieufny i tylko przy opiekunach jest aniołkiem, ale skoro specjalista kazał... wyszli... I za 3 min wrócili. Pani groomer stwierdziła, że dałaby radę, ale trwałoby to wiele godzin, bo pies nie chce współpracować (no kto by się spodziewał...?), jej mocniejsze złapanie wywołuje to, że Amik się odwija obronnie i kłapie zębami. I tyle. Z racji, że nie ma tragedii to w hotelu powoli będą próbowali rozczesywać ten martwy, ale mocno trzymający się podszerstek. A że opiekunowie zrobili ok 80km, aby pies trafił do SPA to umówiłam się, że oddam im pieniądze za paliwo - nie chcieli, ale zaproponowali, żebym zamiast tego kupiła szczotkę do wyczesania kłaków. Za chwilę zrobię zamówienie ;). Opiekunowie stwierdzili, że jednak nie chcą zmarnować wypadu i pójdą na socjalizację do kawiarni...1 point
-
Strasznie przykro :( podczytuje wątek i postanowiłam dziś tylko krociutko napisac Tysiu czy nie sądzisz że lepiej by było skupić się na szukaniu domu dla Amika bliżej hoteliku??? Z obowiązkiem przynajmniej jednego spotkania zapoznawczego w hoteliku? Z tego co piszesz to dość trudny pies... Czy naprawdę powinno się go przewozić w ciemno na drugi koniec Polski? Zmasowac ogłoszenia na dostepnym terenie np do 150 km od hoteliku... Ja bym tak zrobila1 point
-
Ja adoptowałam psa, który bał się ulicy i dużych przejeżdżających autobusów, jest u mnie juz ponad 7 lat a jak go wzięłam miał 5 i teraz spokojnie chodzi na spacery nawet wzdluż ulicy i nie reaguje zupełnie, przekonał się, że to nie jest groźne. Dla niego był wazniejszy spokojny dom i towarzystwo suczek.1 point
-
Pies to pies. Nie trzeba go kochać. Wystarczy akceptować jako psa, i chcieć mieć konkretnego psa w domu. Taki pies z adopcji to zawsze jest worek z niespodzianką, bo nie wiadomo jak się zachowa w nowym domu. Przecież zachowanie psa w dużej mierze , bardzo dużej, zależy od jego właścicieli. Jeśli właściciel psa akceptuje, traktuje jak psa, nie oczekuje cudów, jest dla psa czytelny, i jest człowiekiem zdecydowanym, wie czego chce i nie myśli nad każdą decyzja tydzień, to pies się dostosuje szybko do nowych warunków , bo psy sa świetne w dostosowaniu sie do warunków, które są dla nich zrozumiałe i pozwalają psu być psem. A jak właściciel kocha psa, to czasem ta jego miłość do psa powoduje, że za dużo wymaga od psa, którego kocha przecież, i nawet nieświadomie chce od psa czegoś w zamian -jakieś wdzięczności. odpłaty za uczucie. A psy rzadko bywają "wdzięczne ". Do tego Szanta juz miała mało zdecydowanych, nieczytelnych opiekunów, którzy sami nie wiedzieli czego chcą, i raz ją chcieli, a raz nie, i miała z nimi problem. Ona potrzebuje człowieka, takiego zdecydowanego, jak ci jej obecni opiekunowie, żeby to on decydował -a ona chętnie się dostosuje. I takiego, który nie będzie próbował jej wynagradzać na kazdym kroku, bo ona taka biedna i nieszczęśliwa. bo naprawdę będzie biedna i nieszczęśliwa. I jak ci ludzie mają ją adoptować z nastawieniem, że mają "jej nieba przychylić" to samo założenie, jak dla mnie, jest bez sensu. Albo ją chcą, albo nie. Podoba im się albo nie. Jak im się podoba to ją biorą, akceptują i zapewniają normalne dobre psie warunki i tyle. Oni nie maja być jej służbą, która sie obawia, że nie spełni jej wymagań, ale włascicielami. Psy do towarzystwa i piękne tereny do spacerowania to są wszędzie. Z takim nastawieniem, ze może nie zapewnią jej takiego szczęścia jak powinni to nie będą potrafili nauczyć jej, że pewnych rzeczy nie wolno, pies ma być posłuszny, a to podstawa żeby zyli razem długo i szczęśliwie.1 point
-
Jak dobrze widziac cala druzynke radosna Gajunkowie Igunkowie1 point
-
Dla mnie to takie pitu-pitu. Szanta nie potrzebuje przecież jakiś specjalnych wymagań. Ani nie jest duża,ani agresywna, ani dzika,ani chora.Jakby naprawdę zaiskrzyło to by ją wzięli za pierwszym razem. Przecież Szanta przywiązuje się do. każdego kto jej okazuje odrobinę sympatii i zainteresowania. Nie jest skomplikowana. Do tego jest młoda i bardzo ładna. Trzymam kciuki,żeby się jednak nie zdecydowali, ale żeby pojawił się ktoś kogo naprawdę Szanta zachwyci. I zaiskrzy.1 point
-
Kocia mamusia napędziła nam wczoraj stracha, bo wieczorem zostawiła maluchy i gdzieś poszła. Najprawdopodobniej poszła coś przekąsić, ale i tak było trochę nerwów. Rano siedziała z dziećmi i można było zabrać rodzinkę. Normalne zdjęcia porobię w międzyczasie, na razie wygląda to tak pudełko oryginalne, zabrane z działki, na której okocila się kotka, pewnie trzeba będzie im to zmienić, ale na razie siedzą. Kociaki kluskowate, w kilku odcieniach burego. Nie widzą jeszcze, ale już zdążyły mnie ofukać. Mama bardzo miła, mrucząca i przyjazna. Zjadła mokrą karmę, suchą poskubała ale może zje później.1 point
-
Kicia, na którą niedawno udało się zebrać 100 zł, została dzisiaj wysterylizowana :) Jeszcze raz dziękuję za wpłaty :) I dziękuję guccio oraz zaprzyjaźnionemu wetowi za sprawną akcję z koteczką. Jest tam jeszcze kilka kotów, w tym dzika kotka (jedna z tych ośmiu o których wspomniałam wyżej) do sterylizacji. Jest srebrny kocurek, dla którego prawdopodobnie będzie domek w Warszawie, oraz maluszki. Za jakiś czas spróbujemy towarzystwo poogarniać/wyłapać itd. Na razie jest pilniejsza sprawa, bo małżeństwo z Zamościa będąc w Szczebrzeszynie na działce zgłosiło, że na sąsiedniej, nieużywanej działce jest kotka z trzema kociętami. Pod gołym niebem uwiła sobie gniazdko i tam karmi maluszki. Są jeszcze ślepe. Dziś ma dotrzeć klatka kennelowa od Ingrid44 (dziękuję!<3) i tam zamieszka rodzinka, prawdopodobnie jutro do mnie dotrą i będą przynajmniej pod dachem.1 point
-
Cały czas uważam, że dawne średnie wykształcenie jest co najmniej równe dzisiejszemu wyższemu.1 point