Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 06/07/20 in all areas
-
Cała przyjemność po naszej stronie. To jest sukces dr Bieżyńskiego. Bez niego niczego byśmy nie zdziałali. Tyćka była dziś z nami i z suniami na pierwszym spacerku w parku. Na początku bardzo się bała. Ale jak widziała maszerujące Loczkę i Sunię , to je naśladowała. Oczywiście cały czas obserwowała mnie czy nie zniknę. Po pewnym czasie niosłam ją , żeby nie forsować zbytnio łapki. Tyćka jest jeszcze na takim etapie , że jakby się wyrwała na wolność , to by nie reagowała na wołanie i popędziłaby przed siebie. Na ogródku przychodzi na zawołanie , ale wpada do domu. Nie podejdzie do mnie. Zrobiłam jej manicure i pedicure , bo pazurki bardzo jej urosły. Nie miała jak ich ścierać przez ograniczony ruch. Teraz powinno być lepiej, bo już może biegać i robi to chętnie. Nasz wnuk nazywa ją krokiet co nam się podoba i czasem też tak do niej mówimy. Małpiszon jakiś , jak się rozszczeka , to końca nie ma. Najgorsze jest to , że szczeka na pańcia gdy jesteśmy z nią na dole , a on schodzi z góry albo jak wchodzi do domu . Z siusianiem pod siebie ciut lepiej. Ona to robi też z radości i ze wzruszenia , więc już nie ciumkam do niej jak idę po nią , by ją wziąć na ręce. Natomiast w domu leje równo, mimo że jest wypuszczana na ogródek regularnie. Pierwszy raz trafił się nam taki mały szkrab co ma swój niezaprzeczalny urok.3 points
-
3 points
-
Bardzo, bardzo się cieszę i tak jak powiedziałam Poker w trakcie naszej rozmowy, ta wiadomość to taka gwiazdeczka na ciemnym ostatnio niebie zamojskich zwierzaków i niech jużz tak zostanie. Bardzo dziękuję Poker i Jej TZowi za ogrom miłości, troski i za wspaniałą opiekę, bez tego wszystkiego nie byłoby takiego sukcesu:)2 points
-
Nie niepokójcie się, wszystko jest w porządku, tylko ja bardzo wolno się resetuję psychicznie, ale jest lepiej. Tak Tysiu, szelki z dogowego bazarku, dobrej firmy i dobrej jakości, to widać i czuć w rękach. Kubrako-szelki mają z Psotką na jesień-zimę, jednakowe, tylko rozmiary inne. A u nas szorstka przyjaźń trwa w najlepsze ;)2 points
-
Jestem pozytywnie zaskoczona; Pola już chodzi na smyczy:) Co więcej: cieszy się do mnie, podchodzi do ręki nawet poza boksem (na smyczy), przytula się. Pani Monika zrobiła tu kawał dobrej roboty:) Owszem sunia jest lękliwa wobec obcych osób, nowych sytuacji, jeszcze jest ostrożna w kontakcie ze mną, ale najważniejsze jest to, że potrafi zaufać i przywiązuje się do ludzi. Dzisiaj już sunia zrobiła siku na spacerku (do tej pory miała opory, zresztą samo chodzenie na smyczy pozostawało wiele do życzenia). Może trochę pomogło to, że razem z sunią biegał piesek (on luzem, Pola na smyczy). Sunia bardzo fajnie na niego reaguje, nie boi się, nawet nie odstrasza, mimo, że tamten był dość bezpośredni. Mam więc nadzieję, że agresja do innych psów, o której informowała mnie p.Monika to raczej będzie dotyczyć innych suczek (p.Monika nie miała okazji sprawdzić reakcji Poli na chłopaki). No, chyba, że Pola się jeszcze nie zaklimatyzowała i dopiero potem pokaże charakterek. Oby nie:) Ogólnie to Pola ma w sobie dużo uroku i mimo zwyczajnej urody myślę, że ma dużo szansę na adopcję.2 points
-
Kochani, pokazujemy się, jeszcze jest mi ciężko, ale pomału idzie ku lepszemu. U Mimisi wszystko ok, dzisiaj była przymiarka zimowego kapoka ;) Mimi długa Nóżka w pełnej krasie: zaraz po powrocie do domu przebieranka w normalne szelki, nie powiem żeby Mimi lubiła przebieranki, ale ze spokojem znosiła przebierankowe tarmoszenie. Nadal nie jest w stanie zaprzyjaźnić się ani z Psotką ani z Yoshim, nadal tylko ja się liczę i dwa koty. Pozdrawiamy wszystkich serdecznie.2 points
-
Nie mogę się napatrzeć na pierwsze zdjęcie.1 point
-
teraz ciuszki https://www.dogomania.com/forum/topic/352047-na-wesele-do-ogródka-pomóż-spłacić-dług-kocurka-do-15-czerwa-godz-2100/1 point
-
1 point
-
Właśnie o to chodzi,że psiaka można bardzo łatwo zrazić do zabiegów pielęgnacyjnych.Jeszcze raz dobrze oglądnęłam zdjęcia i Muki jest niestety bardzo zadredziony.Podejrzewam,że każde pociągnięcie zgrzebłem będzie dla niego bolesne.Możemy tylko liczyć na umiejętności fryzjerki,że jednak nie ogoli go na zero.Gdyby udało się zachować chociaż taką długość to już by było bardzo dobrze,a może uda się właśnie te 5-6cm to już w ogóle będzie super.Znalazłam tylko takie zdjęcie i nie bardzo podoba mi się obcięcie na głowie,a szczególnie grzywka i okolice oczów...1 point
-
ewu właśnie mi napisała, że zadzwoniła do niej anecik z propozycją, że weźmie Nadię do siebie do domu, aby zobaczyć co z tym kikutkiem-łapką się dzieje; czy nie trzeba operować. Nadia będzie pod opieką finansową Pani Beaty od trójłapków. anecik prosiła, aby podmienić ogłoszenie Nadii na innego psiaka.1 point
-
Każdego życia szkoda. Tym bardziej tego ,któremu chciało się pomóc.1 point
-
Nic dodać i nic ując w tym co Elu napisałaś....:( Bardzo smutne wiadomości :(1 point
-
1 point
-
Ludzie sa kretynami bez serca. Wystarczyło dać ogłoszenie, a nie wyrzucać i skazać na śmieć w cierpieniu, jest wielu chętnych na szczurki. Zresztą sama bez problemu wziełabym ja do siebie. Tych schroniskowych bardzo mi żal, jak napisała tez Anula. Inne mają szansę i jest efekt. gdyby tam był normalny wolontariat, a nie dla kilku psów z pokazowego boksu (jak mniemam), to tez z chęcią ogłaszałabym psiaki, bo widze ile jest adopcji psiaków, które ogłaszam z M. Udostepniłam psiaczka i kolezanka, która jest wirtualną opiekunką Tyci tez już coś wpłaciła, inne znajome równiez udostepniły.1 point
-
O matko, biedny Staś (*) ..... Toku współczuję Wam Muszę zmienić tytuł bazarku1 point
-
Jeśli Miła ma 15 lat to nie widać tego po niej. Dla mnie to ona od paru lat jest dziarską 11-latką:) Kupiłam dla niej karmę, koszt 176,60 zł (na fakturze jest doliczony koszt transportu, ale ja mam smarta na allegro i nie płaciłam, nie wiem czemu dopisali to do faktury): https://www.fotosik.pl/zdjecie/pelne/1447b319e25abc0c1 point
-
Witam wszystkich, Właśnie dzisiaj dowiedziałem się, że Binio ma swój własny fan-club. Bardzo się cieszę, że Pani Ela i Pani Kasia obdarzyły nas zaufaniem i to właśnie do nas Binio trafił. Binio już zostaje Biniem do końca swoich dni, przechrztów nie będzie. Binio ma się świetnie, wczoraj jeszcze trochę wyglądał jakby nie mógł znaleźć sobie miejsca, ale już dzisiaj wygląda jakby mieszkał u nas lata. Syna nie odstępuje na krok, razem robią lekcje on-line, razem biegają po podwórku i razem śpią. Przesłałem Pani Eli kilka zdjęć i wyraziłem zgodę na umieszczenie ich na tym forum. Na koniec chciałbym podziękować wszystkim, którzy przyczynili się do tego, że Binio jest teraz u nas. Dziękuję Pan Jan :)1 point
-
I na koniec coś, czego kompletnie się nie spodziewałam - Dziękuję Ci słońce Nasze za cuuudowną niespodziankę Jakże miło było wśród wielu ostatnich zmartwień i trudnych chwil , otrzymać taki piękny, słodki i ciepły prezent pocieszyciel . Przyniosłeś mi ze sobą tyle dobra .... - dziękuje Ogóniu kochany...1 point
-
Kama ma 16 lat , zmarniała trochę ostatnio, taki z niej sucharek, chociaż nie widać bo gęste futro dobrze ukrywa to, co już przy głaskaniu czuć wyraźnie . Serce osłuchowo w porządku jak na jej wiek, ale gdyby zdecydować się na operację, trzeba byłoby ogarnąć temat szczegółowiej . Tutaj chyba nie ma dobrego rozwiązania :( , każde jest ryzykowne , bo gdyby zostawić w spokoju i nie ruszać/ nie wycinać , guz może w którymś momencie pęknąć , natomiast czy operacja się powiedzie i co się stanie po operacji ? - tego nie wie i nie powie nikt . Miałam z Palucha dwie babcie owczarkowate, których historie opisywane były na Iwonkowych wątkach - Zoja miała ogromnego guza śledziony i szczęście , bo po operacji żyła jeszcze dwa lata, skończyło się przerzutami i wodobrzuszem, ale dwa lata były jej przez los darowane. Druga była Aza - przyjechała wyczerpana chorobą i śledzioną z guzem tak wielkim że w każdej sekundzie groził pęknięciem - ta sytuacja nie pozostawiała wyboru więc nie mając innego wyjścia podjęliśmy próbę ratunku - operacja się udała, Aza przeżyła, wybudziła się i niedługo później umarła - pomoc przyszła za późno, w schronisku spędziła całe życie, u mnie zaledwie 11 dni , do domu nie wróciła żywa :(:( Kama jest gdzieś po środku, między przypadkiem Zoi a Azy - w gorszej formie fizycznej niż Zoja, dużo starsza, słabsza, ale nie tak zmaltretowana chorobą i przez los jak Azunia . Wiecie czego boję się zawsze najbardziej ? - że zostawie je na zabieg/operację, pójdę sobie a one zostaną same, wystraszone, "porzucone", nie rozumiejące czemu ktoś obcy zamknął je w obcym miejscu, w klatce. A potem umrą, już ich nie odbiorę z kliniki z bijącym sercem, nie zobaczą że to było na chwilę, że ich nie odcdałam, nie zostawiłam, nie porzuciłam. Wrócą do domu i zapomną a jak przyjdzie im odejść na zawsze, to nigdy samym i w samotności, bo będę z nimi zawsze i do końca. Na ten moment nie wiem co będzie. Postaram się umówić Kamę na badania kardiologiczne, sprawdzić serce, zrobić rtg, potem zobaczymy... Wracając do Łatki, jutro jeszcze zawiozę siku do badań, bo w swoim szaleństwie postanowiła dostarczać mi prania więcej niż mam zwykle, posikując w łóżko i na kanapy - może to jakieś zapalenie a może psychicznie z nią gorzej niż wygląda.1 point
-
Witam wszystkich w deszczowy dzień. Dawno nie pisałam co u nas. U Mijki wszystko na szczęście dobrze. Jest zdrowa i szalona , ale nieco spoważniała . Nie kopie już tak zapalczywie dziur w ogrodzie, nawet donice posiadają kwiaty;) Pilnuje swoich włości czasem bardzo zapalczywie z irokezem na grzbiecie. Coraz częściej musi nadrabiać też za siostrę, której starość zaczyna coraz mocniej doskwierać. Podczas odwiedzin znajomego psa , Felka, niejednokrotnie go musztrowała, jak tylko Boksi pisnęła , gdy ją coś zabolało podczas zbyt nachalnych zaproszeń do zabawy z jego strony. Strasznie pilnuje siostry ale jest jednocześnie zazdrosna jak ona otrzymuje większa ilość głaskania. Zaraz wpycha się przed Boksi. Miała psina też stres związany z całkowitym rozjechaniem się schematu dnia z powodu naszej pracy. Mija strasznie tęskniła, po powrocie do domu asystowała przy każdej czynności obserwując , czy aby nie robimy pojemników z jedzeniem, bo to oznacza znowu dłuższe rozstanie... Sytuacja w kraju dała nam i pewnie większości z Was w kość. Mamy nadzieję, że kiedyś wrócimy do normy sprzed wirusa. Ściskamy i pozdrawiamy wszystkich. Zdrówka dla Was i wszystkich zwierzaczków.1 point
-
Od wczoraj sunia u ANety i jestem wreszcie spokojna, bo wiem, że ANeta kocha pieski, a zwłaszcza ma słabość do taki bid. Jak sama ANeta powiedziała, na widok tej małej same łzy się cisną, to bida nad bidy.... Na razie Aneta musi ją karmić 4 razy dziennie i okrywac kocykami gdyby marzła. Potem trzeba będzie powtórzyć badania krwi. Szczepienia i cokolwiek innego odpada w tym stanie. Szukam jej domu, ale- nie będę ukrywać- SZUKAM POMOCY FINANSOWEJ. Nie planowałam tej suni. Myślałayśmy z koleżanka że wróci do nas na kojce...ale ...nie mogłyśmy pozwolić by przez nas nie dostała szansy. Zakładam ten wątek z nadzieje...może na jakieś deklaracje, jeśli nie- to na fanty na bazarek...Musze uzbierać 350 zł na miesiąc plus wet....(reszte za hotelik dokłada tutaj osoba z gminy)....Wczorajszy transport opłace sama....ale na więcej będzie mi po prostu cięzko bez pomocy..... a tak śpi u Anety1 point