Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 12/12/19 in all areas
-
Do Krakowa nie mamy daleko, więc chętnie skorzystalibyśmy z takiej porady - może w jakiś weekendowy dzień gdy jest więcej czasu - gdyby udało się ją oduczyć takiego skakania i szczekania na inne psy - byłoby doskonale. Ja próbowałem już różnych sztuczek z odwracaniem jej uwagi od psów które spotykamy, ale nie przynosiło to jak na razie żadnych wymiernych efektów. Myślę, że ten strach przed psami jest w niej tak mocno zakorzeniony, że takie moje amatorskie próby mogą nie przynieść właściwego efektu ;-) Pozwolę sobie napisać wiadomość prywatną w celu ustalenia ewentualnych szczegółów. A tutaj jeszcze dzisiejsza Mufka i jej aportowanie ;-) Mufka pozdrawia wszystkich obserwujących4 points
-
Przeogromnie cieszę się Aniu, że nasz kochany Lakus tak pięknie i bezkonfliktowo wpasował się w Swoją Rodzinkę. To naprawdę madry, zrownowazony Psiur. A co do tych kijaszkow, które zbiera, to mam swoje podejrzenia. Po prostu szykowal je na mój grzbiet by, jak tylko wejdę w Jego progi, sprawic mi łomot. Przecież oszukałam Go, zdradziłam podle. Obce (wtedy) ręce, porwaly Go i uwiozły w nieznane. I choć szczekal, szalał w aucie, wolal mnie na pomoc, to nic nie zrobiłam, tylko stałam jak skamieniala. Widział mnie a ja jego, dokąd nie zniknął za zakrętem. Ale dość juz o tym, bo nadal to wspomnienie jest bardzo przykre. Pocieszam się jednak, ze jeszcze trochę czasu do spotkania upłynie i daruje mi to, co Mu zrobiłam. Zwłaszcza, ze jest Mu tam tak dobrze, dużo lepiej niż u mnie. A tak nieco poważniej, to On był nauczony zabawy z patykami, bo mówił mi o tym Jego poprzedni Opiekun. Jednak z takimi drągami u mnie długo nie biegał. Owszem złapał, chwilę je niósł, ale zaraz porzucał. Natomiast dłużej bawił się takimi średnimi, w sam raz do pysia. Aniu, bardzo już się cieszę na spotkanie z Lakim i Jego Rodzinką. Trochę mam pietra, czy się nie rozkleję i trochę już boję, jak to będzie przy rozstaniu, ale chęć zobaczenia Go bierze górę. Oby do wiosny :)3 points
-
U Mufki w zasadzie nic nowego się nie dzieje a wszystko toczy się swoim rytmem. Poranny spacer, południowy spacer i wieczorny spacer - obszczekiwanie kotów i innych psów, pilnowanie mieszkania pod naszą nieobecność. Jedyną nowością jest chyba tylko to, że Mufa nauczyła się przynoszenia po aporcie rzeczy do ręki, a nie do swojego legowiska, co do tej pory sprawiało jej największą trudność. Teraz przed nią nauka kolejnych poleceń - myślę o tym, żeby nauczyć jej komendy waruj, oraz nauka posłuszeństwa na spacerach - bo o ile w domu słucha się w 100% to podczas spaceru jest z tym jeszcze różnie ;) pozdrawiam RG3 points
-
Transport Bartusia właściwie jest już dopięty i wyjedzie w niedzielę. Trasa bardzo daleka i zdecydowaliśmy,że samochodem znajomi nie pojadą ,bo nie obrócą w jeden dzień. Raniutko w niedzielę wiozę Bartusia pociągiem do Warszawy. Tam spotykamy się z Zagrodowy PP i Mikunia wiezie Bartusia razem z mężem samochodem do Poznania. W Poznaniu będzie czekać Pan Krzysztof z nowego domku i wiezie do siebie do Szczecina. Domek nie ma własnego samochodu,ale p.Krzysztof poprosił (odpłatnie) kolegę,żeby zrobił trasę Szczecin-Poznań i pieska dowiózł do domku wygodnie. Cała Rodzina nie może się już doczekać niedzieli i Barusia.Imię zostanie. Za odcinek Warszawa- Poznań - ZagrodowyPP nie chce pieniążków i przewiezie Bartusia za free!....Całuję Mikuniu i z całego serca dziękuję! Odcinek Poznań-Szczecin koszt transportu nowy Domek bierze na siebie. Zostaje pierwszy odcinek, Królowy Most- Białystok i Białystok -Warszawa, który ja muszę pokonać. Jestem totalnie spłukana,bo grubą kasę zostawiam u weta przez ostatnie choroby moich zwierzaków i nie mam możliwości pokryć tych kosztów transportu sama:( . Także za ten odcinek pokryję z pieniążków bazarkowych.3 points
-
W sobotę jadę do Rybnika na wizytę dla Amber.Dzwonił też bardzo fajny Pan z Kalet chcą pieska , pokochają każdego bo wszystkie uważają z żona za cudne. Może namówię ich na Olafka. Dzwoniła też super Pani z Wrocławia .Wszystkie psiaki ją zauroczyły ale wyjeżdża na święta i 27 jest gotowa przyjąć pieska. Zaproponowałam Pimpusia. Zobaczymy co z tego wyjdzie.Świąt to chyba nie przygotujębo nic nie robię tylko gadam przez telefon:)2 points
-
Jakie śliczne maluchy. Jeżeli ktoś by się zdecydował na wzięcie psiaka to ja wezmę drugiego. Sama nie dam rady udźwignąć kosztów transportu.2 points
-
Same dobre wiadomości u malagosków. Szarik ma dom , kicia trafiła na fajnego , młodego człowieka. Powiało optymizmem.2 points
-
Dzięki za kciuki. Ciachnięcie o 16 Pani napisała mejl. Wygląda na to , że są zdecydowani na sunię. Koleżanka zgodziła się dowieźć Frytkę do Zielonej Góry czyli mniej więcej w połowe drogi. Pan ma złamaną rękę , a pani boi się jechać do Wrocławia.2 points
-
Pani Aneta się śmieje, że mężowi nie gotuje codziennie obiadu, ale Szarikowi owszem, "on taki szczuplutki....", i nadal dostaje dwie michy dziennie. Karmę w puszce, witaminy, obróżkę dałam na dobry początek :) Nawet były próby nauki chodzenie na smyczy, i mam nadzieję, że będzie dobrze :) Za to mam od wczoraj kota na stanie... Chłopak kurier jechał do nas z przesyłką, i przed nim facet potracił kota :( Chłopak spakował zwierzę w pudełko i przywiózł do naszego gabinetu. Koteńka cudoooowna, mam ją w łazience - obejrzana, obmacana. Uderzona w tył, trochę obolała, ale nic poważnego się nie stało. Dałam kuwetkę, jedzenie , wodę - nie pogardziła :) W nocy w kuwecie przybyła kupka i siusiu. Dzielna kochana dziewczynka! A taka rozmruczana, przytulaśna, rewelacyjna!.... Chłopak ma ją dziś odebrać i szukać jej domu. Jak to dobrze, ze są tacy cudowni młodzi ludzie!2 points
-
Cudowny prezent dla Bartusia to Rodzina :) W naszym stadku Bartuś najbardziej potrzebuje swego człowieka.... i domu bez psów Z perspektywy Bartka (psa), nic gorszego nie może się przytrafić jak niesprawna szczęka - brak możliwości ewentualnej obrony. Po jedzeniu trzeba przetrzeć wilgotną chusteczką nosek..., Bartuś nie dostanie języczkiem, nie zliże przyklejonego jedzonka2 points
-
Czy ktoś pamięta Ksenię? Wątek założony w 2009 roku, rozrabiała psica, rozwalała budy, wcześniej nawet ukatrupiła zwierzątko, śliczna!!! Ale z łatką. Znalazła dom w 2017-tym. Niesamowity ten wątek Kseni był ze względu na to, że nikt się z nikim nie kłócił. Mimo obsuwów z płatnościami, mimo wszystko. Tak, jak tam tylko o psa chodziło, to ja nigdzie nie widziałam.2 points
-
Poczytałam relacje z dzisiejszej wizyty i bardzo się cieszę,że wszystko jest ok :) Teraz jeszcze niełatwa droga rehabilitacji i Alfiś będzie śmigał na czterech łapinkach.Będzie dobrze!:)1 point
-
Byliśmy dzisiaj na kontroli. Łapka na szczęście goi sie prawidłowo :) Wyszliśmy z przychodni już bez opatrunku. Wet wymiętolił łapkę Alfika i o dziwo Alfik nie płakał. Jak powiedziałam, że zaczął płakać nawet gdy dotyka się pupy z tej drugiej strony, to powiedział, że to chyba histeria, bo nie ma powodu, żeby go tam bolało. Ale powiedział też, że Alfik dostał narkozę wziewną (nie jestem pewna czy tak ją nazwał. ale na pewno, że dostał morfinę) i że nie miało prawa boleć go do drugiego dnia, a jednak Alfik pojękiwał. Na szczęście to jest już za nami :) Dostałam jeszcze leki na kolejne 5 dni i mamy się zgłosić 23.12. na wyjęcie szwów. Mamy bardzo uważać, żeby Alfik nie skakał, nie biegał przez te 12 tygodni :( Na razie Alfik oszczędza tą łapkę w ogóle jej nie używa, skacze na 3 łapinkach, ale już dość żwawo. Zdaje mi się, że już wkrótce będę musiała go ograniczać :)1 point
-
Już większej afery niż zrobiłaś, to zrobić się nie da. Przeniosłaś rozmowę z PW na forum. Zamiast wyjaśnić wątpliwości na PW, obrażasz siebie i innych. Zamierzam zrobić tak jak napisałam Ci na PW. Do tego czasu nie zamierzam nikomu niczego tłumaczyć. Zamierzałam napisać to zaraz po tym, jak zamieściłaś swój post. Nie miałam jednak na to czasu ponieważ musiałam załatwić ważniejszą sprawę. Postąpiłaś nierozważnie, tak nie załatwia się takich spraw.1 point
-
Trzymam nieustannie kciuki za Alficzka aby biedak jak najszybciej wracał do zdrowia!1 point
-
Akurat u Muszki był taki problem, że ona pomimo tego kołnierza sięgała pyskiem do rany i ją lizała - musiała nosić taki zwykły, plastikowy. Ale rozumiem, przeczytałam, że potrzebny, więc pomyślałam, że zaproponuje skoro u mnie i tak leży nie używany :)1 point
-
https://www.google.com/search?client=firefox-b-d&q=miękki+kołnierz+dla+psa Warto te z obdzwonić sklepy stacjonarne - może maja w odpowiednim rozmiarze.1 point
-
Pani dzwoniła sie dowiedzieć jak Frytka się czuje po sterylce. Prosiła ,żeby dać jej znać. To dobrze o niej świadczy.1 point
-
Dzisiaj dzwoniła bardzo fajna pani o Jogusia z okolic Lublina. Gadałyśmy z pół godziny:) Pani z ogromnym sercem dla zwierząt i z doświadczeniem. Ma 5 kotów z odzysku (m.in. ze schroniska), miała też sunię wcześniej. Jest w trakcie przeprowadzki do domu z ogrodem (obecnie mieszka w bloku) i chce dokoptować do stadka psiaka, a nawet bierze pod uwagę dwa psiaki, żeby im było raźniej. Przesłałam jej adres naszej strony, żeby sobie zobaczyła inne psiaki. Proponowałam jej adopcję Zefirki razem z Jogim, ale może jakiś większy psiak/sunia się jej spodoba (pani nie chce młodego pieska, chce dać dom starszym). Psiaki oczywiście mają być domowe. Obiecała, że się odezwie jak się już urządzą, tak na spokojnie po Nowym Roku. Mam nadzieję, że się odezwie, bo bardzo fajnie to brzmiało i myślę, że to dobry dom.1 point
-
o, taka jest śliczniusia :) A oczko się przymrużyło1 point
-
Tak, myślę o niej i jeśli będzie wolna to ja zabiore1 point
-
1 point
-
Mam odczucia, jak ewu. My nie wiemy, ile może ważyć suczka w przyszłości, bo ani jedno szczenię nie przypomina Marty. Nikt Panu nie zagwarantuje ani określonej wielkości, ani wygladu, ani tego, że pies mimo odrobaczenia, nie bedzie dalej miec glist. Myslę, że na takie wiadomości lepiej odpowiadać, że prosi się o kontakt tel. Wymagania jak w stosunku do psa rodowodowego. Dobrze, że to nie ja dostaję te wiadomości, bo raczej nie wytrzymałabym. W moich ogłoszeniach jest w treści napisane dużymi literami, że kontakt wyłącznie telefoniczny (dla mojego zdrowia psychicznego). Oczywiście i tak dostaję, bo wielu czyta tylko tytuł i patrzy na zdjecie. Tych wiadomości nie da się strawić. Zresztą uważam, że decyzja o adopcji psa jest na tyle powazna, że należy zadzwonić i porozmawiać. Co do ogłoszen, to jasne, że najlepiej byłoby robić je na pobliskie miasta, tylko problem jest taki, że prawie wcale nie ma pobranych telefonów, a jesli ktoś dzwoni z okolicy, to nie nadaje się na dom. Dotąd odzew największy i od normalnych ludzi był z Wrocławia i Krakowa.1 point
-
Powodzenia Szarik !!!!! Malagos, masz "dobrą rękę" do owczarków :) Świetna robota !!!1 point
-
1 point
-
1 point
-
1 point
-
1 point
-
Ale super :) Niech mu się wiedzie! Uratowaliscie kolejne psie życie :)1 point
-
Sierść coraz ładniejsza, czuje się lepiej, nie boli.., Szagi szybko aklimatyzuje w nowym otoczeniu i to widać po nim :) Pieszczoch straszny :) :)1 point
-
Oczywiście, że nie mam nic przeciwko informacjom o innych psiakach, one wszystkie są nasze i należy się im uwaga i wsparcie. Gdzie jak nie tutaj, na forum, możemy nie tylko ratować psy, szukać dla nich pomocy, ale i rozmawiać o swoich problemach i o problemach z naszymi własnymi zwierzakami. Pisząc o swoich kłopotach nie tylko zyskujemy cenne rady, czujemy wielkie wsparcie, ale i bardziej siebie poznajemy, wzmacniamy więzi, a to bardzo ważne i potrzebne we wzajemnych relacjach :). Trzymam kciuki za Alficzka bardzo mocno, Ciebie Elu przytulam i życzę dużo sił i dużo nadziei, że będzie dobrze.1 point
-
1 point
-
Anusiu, co tu wybaczać, wiem jak brakuje Ci czasu. Czekałam cierpliwie i teraz pasę oczy. Trochę mi się, co prawda zamgliły, na widok tego kochanego łobuziaka, ale trudno, taki los, taka karma... Lakus u mnie, do noszenia, preferowal mniejsze patyki. Pewnie zmężniał... Ciekawa jestem, czy oddaje je Pani Małgosi. Zwykle, gdy mu patyk rzuciłam, przynosił go i kładł przede mną, ale gdy tylko schylalam się, by go podnieść, błyskawicznie go zabierał. I wydawał się wtedy niesłychanie z siebie zadowolony. Musialam być szybsza. Co się naprosilam... Uczyłam "zostaw", "nie rusz", wszystko na nic. I miałam wrażenie, że największą uciechę ma wtedy, gdy bawimy się w przeciąganie, kto komu tego patyka zabierze. A gdy szłam z patykiem i jakiś czas mu nie rzucalam, strasznie się niecierpliwil i tylko kombinowal, jak mi go wyrwać podstępnie. Bardzo cieszę się, ze mordka mu się cieszy. Widzę, ze jest szczęśliwy. Aniu, dziękuję Ci za tą radość. Podziękuj też proszę, Pani Małgosi! I czekam na ciąg dalszy, bo takie fotki mogłabym oglądać bez konca :)1 point
-
Bardzo współczuję Elu bo moja Julika miała podobnie i było podejrzenie zerwania wiązadła.Dostałam skierowanie do kliniki na operację i arthrovet do podawania bo to było przed weekendem.Podawałam,masowałam i płakałam....Jednak z każdym dniem była malutka poprawa i iskierka nadziei,że może jednak obejdzie się bez bardzo kosztownej operacji, rzędu ok.1000e.Szczęście nam dopisało i Julisia wróciła do zdrowia i do końca jej dni ta kontuzja się nie odezwała.Najwidoczniej było to nie zerwanie, a chyba naciągnięcie,skoro ustąpiło... Wiem co wtedy przechodziłam dlatego mocno przytulam i będę jutro mocno trzymać za Was kciuki!1 point
-
Henryczek taki już biedniusi jest, nóżynki wysiadły na dobre, musze go wynosić na siusiu, jeszcze w swoje lapsze dni postoi samodzielnie zrobi ze dwa kroczki ale przeważnie już noszę go na rękach. Ale nadal jest niezwykle czyściutki, siusia na dworze, jeszcze jedzonko mu sprawia radość1 point