Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 03/25/19 in all areas
-
A teraz troszkę o rodzinie zainteresowanej Bezą: mieszkają w Warszawie, dzieci są już dorosłe; pani pracuje w domu, pan prowadzi firmę. Parę lat temu adoptowali bardzo wycofaną małą Misię, suczka wymagała ogromu pracy; teraz to kochany przytulak i co roku lata z rodziną na 3 miesiące do ich domu w Hiszpanii:). A to Misia (prosto od fryzjera), mam nadzieję przyszła koleżanka Bezy - czy kogoś Wam przypomina ? ;) Już wiem, dlaczego wybrali właśnie Bezę;)5 points
-
No tak, ale to jest wersja Guccio, niestety Tofik nie może się wytłumaczyć. Tofik ugryzł dwie osoby z tego co pamiętam, a piszę się o nim tak jakby ataki pojawiały się co najmniej kilka razy dziennie. Trudno powiedzieć co się stało u Guccio, ale coś Tofika sprowokowało do ataku, coś sprawiło, że wpadł w szał. W hotelu u szkoleniowca był kilka miesięcy i nie atakował Pani Kasi. Mnie zawsze uczono, że jest bodziec jest reakcja. Wiem, że dotkliwie pogryzł suczkę, ale nie tak dawno w innym hoteliku rezydentka zagryzła sunię przebywającą na tymczasie, ale z tego co kojarzę z innego wätku też powodem zwrotu Kaśki było zagryzienie innego psa. Tofik nie jest tu jakimś ewenementem.3 points
-
Czy dobrze pamiętam, że Tofik zanim tak mu się życie pokomplikowało i zaczął być przenoszony z jednego miejsca w inne, miał swojego człowieka, z którym jego relacje były przyzwoite? Tak myślę, że skoro wcześniej nie zagryzł swojego człowieka to może jednak w odpowiednich rękach może żyć z człowiekiem. Wydaje mi się, że dotychczasowe postępowanie z psem i całe to szkolenie było nieodpowiednie dla akurat tego psa. Moim zdaniem to, że jedno szkolenie nie odniosło pozytywnych skutków, nie znaczy że pies jest stracony. On wymaga innego rodzaju, szkolenia, innego podejścia i w przyszłości bardzo mądrego człowieka, który nie da mu się zastraszyć i nie pozwoli na przekraczanie pewnych granic. Bgra dla Ciebie pełen szacun, że chcesz pomóc temu psy, nie poddajesz się. Wyobrażam sobie jak trudne i stresujące to musi być dla Ciebie i ile zdrowia i nerwów Cię kosztuje.3 points
-
Nanusia już w DS od godz. 14. Kochana sunieczka spisała się bardzo dobrze. Domek jak marzenie , lepiej trafić nie mogła. Państwo zachwyceni nią. Mają świetne podejście do psów. Ich Pablo to oczko w głowie , ale bardzo mądrze kochany. Członek rodziny pełną mordką. Pani już zakochana w Nanie po uszy. Miała łzy w oczach , mówiąc że wreszcie spełnia się jej marzenie o suni. Okazuje się ,że pani śledziła Nanę w ogłoszeniu co najmniej od miesiąca i dziwiła się ,że nikt jej nie chce. Ona chciała ją od razu ,ale musiała popracować nad mężem. Pablo na powitanie zaczął wąchać Nanę ,ale ona burknęła, więc natychmiast odpuścił. Zgodnie sępili o smaczki. Pablo zaanektował od razu piłeczkę Nany przywiezioną od nas i ją pogryzł .Pani się śmiała ,że musi zrobić zapas piłeczek. Jak zwykle poszliśmy na wspólny spacer i potem zniknęliśmy. Serca nam pękały. Mąż w drodze powrotnej przyznał się ,że nie mógł spać w nocy. Dzwoniłam po kilku godzinach. Pani opowiedziała ,że Nana po naszym zniknięciu przez chwilę była zaniepokojona , ale spacer odwrócił jej uwagę. Po powrocie do domu przez pół godziny piszczała pod drzwiami. Na szczęście zjadła ładnie kolację i zmęczona emocjami usnęła obok Pablo. Widać ,że pies daje jej poczucie bezpieczeństwa. Państwo są nią zachwyceni czemu my się wcale nie dziwimy. A nam w domu bez niej smutno i pusto. pociesza nas myśl ,że ma najlepszy domek , na pewno lepszy niż. nasz.3 points
-
I bardzo dobrze,że nowe DT chce się podjąć opieki nad Tofikiem.Może przyniesie to inny obraz.2 points
-
2 points
-
Strasznie skrzywdzony psiak. Biorąc pod uwagę jego historię trudno się dziwić,że tak się teraz zachowuje.2 points
-
Może on kiedyś był bity gołą dłonią i jakiś uraz mu został dlatego atakuje ręce gdy w jego mniemaniu czuje się zagrożony czy prowokowany .2 points
-
Wizyta PA chyba dopiero w sobotę, bo w tygodniu po pracy to masakra przejechać przez całe miasto i dalej. Kasiu, jak Toska sprawuje się na smyczy? Da radę jako miejski piesiul?1 point
-
Glinka jest bardzo energiczną sunią, wszędzie jej pełno :) kocha wodne szaleństwa - buszuje w oczku wodnym i wygląda jak prawdziwa Glinka :-) Dzisiaj była u nas "burza śnieżnna" i gradobicie a ta wariatka biegała w najlepsze po ogrodzie :-) rozruszała nam stado i szaleje głównie z Tosią i Arielką :-) Została odrobaczona i odpchlona/zabezpieczona przed kleszczami.1 point
-
Rozmawialam z Pania Bozena z hoteliku , stan Belli troche sie poprawil ale nie jest jeszcze taka jak byla wczesniej. Zdrarza sie, ze sie przewroci gdy sie chce nagle odkrecic w inna strone i traci orientacje :( . Belli bardzo jest potrzebny domek. Dziekuje w imieniu Suni za ogloszenie i wyroznienie, to zwieksza szanse, ze ktos w koncu kochana Belle zauwazy. Kazan, kolega Belli nabral juz sil ladnie je, to co najgorsze juz minelo. Zdjecie Kazanka jak chcial sie wprosic na kawke, jak beda nowe zdjecia Belli to wstaie na forum1 point
-
Myślałam, że są młodsze, ale za szybko czas mi przelatuje :) To faktycznie pora na nie, oby ktoś je wypatrzył. U nas zastój...1 point
-
To już jutro, miejmy nadzieję, że wszystko się ułoży. To prawda, dt, domu stałego z kojcem cały czas też szukała. Mam jeden, z dużym zagrodzonym ogrodem, jednak właścicielce tego domu ktoś tylko dogląda. Gdyby była na miejscu nie zawahałabym się. Miała azjatę trudnego i dała radę. Niestety teraz odpada. Tak, miał swojego pana przez dwa lata i nie było żadnych problemów. To ten pierwszy dom po zabraniu od patoli. U Anecik nie było problemu z psami, ludźmi, dopiero przy transporterze , po czym całą drogę ze Śląska do Zwierzyńca przejechał spokojnie, spał. Wyciągnięcie odbyło się bez żadnych problemów jak i wprowadzenie do domu. Siadł dupinką ze mną na fotelu, nie burknął nawet jak kazałam mu zejść, bo też bezceremonialnie pakował się na kolana. Od stolika z kawą i ciachem też mogłam go odwołać, bez negatywnych reakcji z jego strony. Ja znam go tylko z dobrej strony, przy ataku na Anecik stałam przy nim na krótkiej smyczy, on ma zawsze"pretensje " do dłoni. Mam nadzieję, że w nowym dt najwyżej znowu "ogłuchnie". To też była pewnie forma radzenia sobie. Bigduniu kochana, ja czuję się nieodpowiednią osobą. Tofik jutro jedzie do nowego dt, bo musi opuścić hotelik, pogryzł sunię szkoleniowca, dotkliwie.1 point
-
Jesteśmy po pierwszej lekcji. Szło nam świetnie, będę teraz to samo ćwiczyła w domu. Jestem pełna pozytywnej energii i nadziei. Czuję się też dumna z mojego psa, bo radził sobie bardzo dobrze. Pani szkoląca zwróciła uwagę, że Yoru jest w typie rasy owczarek belgijski (Groenendael) i w zasadzie trzeba traktować go jak typowego belga. To potwierdziło moje wcześniejsze przypuszczenia, pani szkoląca ma psa tej rasy więc ma też dobre porównanie. Teraz muszę załatwić dobre smaczki, bo te moje za duże były, a pracujemy też nad odchudzaniem.1 point
-
Dziękuję za obecność i słowa uznania. Ja wciąż mam poczucie ,że robimy niewiele dla psich nieszczęść. Sowo, Pablo na pewno jest z hodowli , bo pytałam. Dopytam właścicieli z jakiej. Pablo jest niezwykle łagodny, mimo że niekastrowany. Jest tez mądrze prowadzony. Oczywiście dzwoniłam dziś do pańci Nany .jest lepiej niż można by się spodziewać. Noc przespała pod stolikiem w salonie , po g. 5 wpakowała się do łóżka. Wyraźnie faworyzuje pańcię, która jest z tego powodu przeszczęśliwa. Ja też jestem szczęśliwa , bo to jedna z lepszych adopcji.1 point
-
Jesteśmy już w domciu, Mimiśka oczywiście nie zjadła ani pół smaczka, ani kropelki wody nie wypiła, wszystko wmłóciła jak już wjechałyśmy z powrotem na podwórko i zaciągnęła się swojskim powietrzem;). Po dłuższej nieobecności, kiedy wrócimy do domu i odepnę smycz, Mimi biega po domu i warczy, niech mi mądrzejsi powiedzą o co kaman. Zjadła napiła się i padła, stres odpuścił. Biedny rudzielec, po przejażdżce złachany jak Łysek z pokładu Idy ;)1 point
-
Miłeczka ma się dobrze! :) sensacje żołądkowe się uspokoiły, badanie chyba nic nie wykazało? chyba? bo coś Magdzie się spodobało! więc powtórzono badanie kału, na wyniki czekamy, jeśli chodzi o wizyty p/adopcyjne to dwie rodziny ,spotkały się z Miłeczką na spacerkach, poważnie potraktowali adopcję, zresztą z Magdą nie ma inaczej, byli nawet po dwa razy, jedna rodzina właśnie się wycofała... też jednym z argumentów jest ,że jest... za duża :( druga rodzina, również po rozmowach i uświadomieniu czego ON potrzebuje, jak trzeba z nią pracować, zdecydowała że się zastanowią? jeśli Państwo się zdecydują , Magda jeszcze prosi , żebym jednak pojechała i przeprowadziła wizytę p/adopcyjną... czekamy na decyzję :) dzisiaj Magda ma być u mnie ,będzie okazja dowiedzieć się więcej :)1 point
-
1 point
-
Nie chcę naciskać Toli, ani obiecywać niewiadomo czego, bo nie wiem jak to wyjdzie. Nie mogę dać gwarancji, że Tofik zostanie u mnie do samej adopcji, bo może być tak, że relacje między zwierzęce będą trudne i trzeba będzie jednak w maju odwieść go do hoteliku. Myślę, że Tola jak znajdzie czas i przemyśli wszystko wybierze to co najlepsze dla Tofika, bo dobro psiaka jest tu najważniejsze.1 point
-
Dziewczyny, zaproponowałem pomoc i staram się podchodzić do tematu uczciwie, ponieważ uważam , że wszystkie wątpliwości powinny być rozwiewane i nie powinno być żadnych niedomówień i przykrych niespodzianek. Warynki u mnie są jakie są, nie przyjmuje psiaków na tymczas na codzień i tak naprawdę Tofik byłby pierwszy. Do tej pory wspierałam psiaki i kociaki finansowo czy przez zakup karmy. Nie mam doswiadczenia w adopcjach dlatego chciałabym, żeby w pierwszej kolejności osoby odpowiedzialne za psa rozmawiały z osobami chcącymi adoptować Tofika i żeby to ich numer tel. był w ogłoszeniu. Natomiast nie ma problemu, żeby później konkretna osoba mogła do mnie przyjść poznać Tofika. Jeśli chodzi o koszty weta to też uczciwie mówię, że nie mam żadnych zniżek i te koszty mogą być sporo wyższe niż w hoteliku.1 point
-
Może ja się też wypowiem,chociaż i tak obecnie decyzyjną osobą jest Tola.Dla mnie najważniejszą rzeczą jest to,czy Tofik powinien być w możliwie najbliższym czasie wykastrowany,ze względu na to,że jest wnętrem.BDT będzie to w stanie zrobić, ale najszybciej w maju.Tu poczekajmy spokojnie co powie jutro wet bo Tola ma do niego jechać z psiakiem.To co teraz napiszę, dotyczy Twojej wypowiedzi ,że Tofik był by nadal pod naszą opieką.Jeżeli byłaś na jakimkolwiek wątku psiaka pod naszą opieką, to powinnaś wiedzieć,że hotelik jest przygotowany na przyjęcie psiaka i ma możliwość izolowania/kwarantanny.Ma też w lecznicy spore ulgi i badania, zabiegi są liczone po promocyjnych cenach, a nie w cenach, jak z kosmosu.Utrzymujemy psiaki w zasadzie tylko z naszych deklaracji i bazarkowych pieniędzy.Numer telefonu w ogłoszeniach psa do adopcji jest podany do Szafirki i tu jest pierwsza weryfikacja.Jeżeli chętny domek według Hani jest godny zainteresowania,podaje mi namiary i ja jako osoba decyzyjna dzwonię,rozmawiam,oceniam i podejmuję decyzję o wizycie p/a.Dalszy ciąg adopcji też ja dogrywam i mam później kontakt z domkiem.Najzwyczajniej współpracujemy ze sobą i wszystko mamy dograne i opracowane.Ja mieszkam w DE więc wiadomo,że w ogłoszeniach nie może być podany mój nr. a do Anuli także nie,ze względu na to,że ma poważną wadę wymowy.Nie znam tego BDT ,nie wiem na ile jest w stanie też uczestniczyć i zaangażować się w procedury adopcyjne ,oczywiście zakładając,że Tofik by mógł tam zostać.To dalsze sprawy, ale nie mniej dla nas istotne, jeżeli miałybyśmy przejąć opiekę od A-Z.Żeby to było jasne,nie jesteśmy uprzedzone do BDT ,bo to ogromna pomoc dla psiaka,ale też musimy mieć jasność,jeżeli psiak miałby nadal pozostać pod naszą opieką. Natomiast jeżeli chodzi o pomoc w wydatkach na opłacenie weta,gdyby Tofik trafił do BDT, to na pewno pomożemy.1 point
-
Ale na legowisku tak dobrze i spokojnie sobie leży :) Fajna mordułka1 point
-
Dobrze, że choć trochę jest lepiej, oby tak dalej.1 point
-
Wczorajsze i przedwczorajsze zajęcia wymęczyły Gajulca. Dzisiaj Lepsza Połowa pojechała pracować z psiakami ze schroniska, a Gajula odsypia. Nawet na spacerku snuje się łapa za łapą i przysiada, żeby popatrzeć na świat:) Pozdrawiamy wiosennie.1 point
-
Wiosenne szaleństwa Bajeczki...:)1 point
-
W Krakowie poranek chłodniejszy, ale słoneczny, więc nastrój mamy optymistyczny. Dla relaksu biegamy z kolegą po podwóreczku i trochę szczekamy - hihihihi.1 point
-
Musiałam wyjechać z domu na 5 godzin, z psami został Tomek. Jak wróciłam, na fotelu zatrzepotał się ogonek...Bazia sobie leży w salonie i odzyskuje siły :)1 point
-
Baltimoore, obecnie mamy 4psy w hotelach bez deklaracji, teraz dojdą dwie nowe sunie, w tym jedną czeka długie leczenie (i CC z uśpieniem maluchów), a drugą "tylko" badania i sterylka (być może aborcyjna) :( Nie mamy za co na razie założyć, a weci niechętnie podchodzą do późnego terminu spłacenia. Pani karmicielka sama wysterylizowała kilka już kotek z tego miejsca i wyadoptowała 3 dorosłę kotki (i kilkanaście małych) - zostały jeszcze 3. Pani w poniedziałek ma iść do gminy dowiedzieć się czegoś... oby dali odpowiedź teraz właściwą, powiedziałyśmy na czym ma się oprzeć. Sytuacja kotów w miastach jest bardziej dramatyczna niż psów, panuje spychologia... nawet jakiegoś miejsca dla bezdomnych kotów nie ma :( Mam nadzieję, że wyróżnienia pomogą trochę w poprawie losu chociaż jednej z nich, są śliczne,jedna jest bardzo młodziutka.1 point
-
ale po co się ma obwąchiwać z obcymi psami? ja mam dwie suki, ok 8 letnie, jak były młodziutkie/ tak do 3 lat/ chętnie się bawiły z innymi psami; przy czym najchetniej ze znajomymi psami teraz bawią się i witają/obwąchują tylko ze znajomymi psami, sporadycznie z jakimś nowym psem/ który z czasem tez się staje znajomym psem; idąc na smyczy - obce psy po prostu mijają / po co miałyby sie obwąchiwać z kazdym mijanym psem? tym bardziej jak nie znam psa ani jego właściciela moje suki mają po ok 20 kg, mamy zaprzyjaźnionego jednego młodego maltańczyka - ale ten maltańczyk po prostu skacze jak oszalały, jak sie widzimy, a moja jedna suka/ktora go lubi/ po prostu stoi spokojnie i pozwala mu skakać -trudno to nazwać wspólna zabawą, ale oba psy bardzo to cieszy najlepiej się bawią ze sobą, bo wiadomo, że nawet zapasy/ szczerzenie się, i przewracanie jest bezpieczne; a obcy pies nigdy nie wiadomo jak zareaguje przy zabawie/ czy nawet obwąchiwaniu1 point
-
A mnie zastanawia jak on przeżył te osiem lat u ludzi?W takim razie w jakim stanie są ci ludzie? chodzi mi o pogryzienia,ataki.1 point