Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 03/17/19 in all areas
-
No to tak...... Pojechał.... Mój mały Pikulinek pojechał do swoich, mam nadzieję, ludzi i swojego, mam nadzieję, DOMKU. Państwo bardzo sympatyczni, pani serdeczna, ciepła, pan energiczny i taki "swojski". Jako że nie jedzą słodyczy od jakiegoś czasu, to nie upiekłam ciasta, ale kartoflaka, z domowym kiszonym ogóreczkiem. Zjedliśmy w południe, poszliśmy na spacer na dwie smycze - ja z Dianą, państwo na zmianę z Pikusiem. Kupiona wyprawka, w tym adresówka, którą zaraz Tomek przyczepił do obroży, i prosiłam o niezdejmowanie obróżki przez cały czas. Szelki ma nowe, identyczne z tymi naszymi starymi :) Pikuś podchodził do nowych znajomych po smaczki, ale pana bardziej unikał. Potem położył się koło moich nóg - on doskonale wiedział, ze coś się kroi :( Jak już wszystko zostało podpisane (umowa z TOZ Wyszków, ja podpisałam i postawiłam pieczątkę, jako inspektor oddziałowy, a co!...), wzięłam Pikusia na ręce i zaniosłam do samochodu. Bardzo był stremowany, oglądał się na Dianę :( Po 2 godzinach SMS - ze już w domu, i że ma chorobę lokomocyjną, ale że to nic, ze już w porządku.5 points
-
3 points
-
Organizacyjnie Juro do swoich domów jadą: trikolorka Malinka/Magdusia/Melba złapana przez Dorę na sterylkę (trzeba będzie od razu poprosić o rozliczenie w Royal Vecie) oraz weteran stażem w Izbicy buro biały Teodorek. Transport zorganizowała Ala 123, plus odbieranie kotków z lecznic, bardzo bardzo dziękuję :)) We wtorek mamy zaplanowane dwie wizyty PA: dla burej Trójłapki Malwinki ze stacji benzynowej (DT Zamość) w Krakowie oraz dla buro białej Lali/Tiffany z Izbicy w Warszawie. Tiffany we wtorek ma mieć sterylkę. To koteczka o zdecydowanie najdłuższym stażu w lecznicy. Bosmanek w DT w Rzeszowie ma się bardzo dobrze :))2 points
-
Calineczka jest w dt u wolontariuszki. Było bardzo źle ale miała przetaczaną krew i jest coraz lepiej. Mam filmik ale nie umiem go wstawić.2 points
-
A ja poznałam siostrzyczki - luxtorpedy. Kiedy wejdą na obroty - lepiej zejść im z drogi. Obydwie mają w tej chwili rujkę, jutro mają jechać na szczepienie. A drapak jest niesamowity - wielki mebel w salonie, przy oknie. Z zaciekawieniem oglądają świat prze szyby. Spacerują wszędzie na wysokościach gdzie się daje. Większa to Lila, mniejsza - Kika. Obydwie przyszły do mnie, dały się pogłaskać choć Lila mniej chętnie. Kika wskoczyła mi na kolana. Potem obydwie pomaszerowały na drapak przespać się, kiedy wyjeżdżałam znów ganiały po mieszkaniu. Pani, która je oddała wydzwania teraz bo koniecznie chce przyjechać z dzieckiem zobaczyć kotki. Czyżby miała ochotę na kontrolę?2 points
-
U nas dużo się działo w tym tygodniu :) Albo tylko mam takie wrażenie, bo ponad tydzień spędziłam sama z 20 futrzakami, 4 żółwiami i zaległościami zawodowymi. Ogłoszenia na pewno będą potrzebne, niestety mam problem ze zrobieniem dobrych zdjęć. Mini na wszystkich wychodzi jak rozmyta czarna kupka futra a Kenya nie jest w stanie usiedzieć bez ruchu... Spróbuję jeszcze innym aparatem. Mini nie reaguje na imię więc zaczęlam na nią wołać Lili, chyba jej się podoba. Dziewczyny łazikują już po prawie całym domu ( muszą być cały czas pilnowane), uczą się kontaktów z innymi psami i kotami, choć początki nie były łatwe... Mini/Lili boi się Hathor, ale już przed nią nie ucieka z piskiem. Ma też wątpliwości czy świat zewnętrzny jest godny zaufania.W ogóle jest taka bardzo ostrożna, wsyzstko robi swoim rytmem. Gdy młode poznawały dom, Kenya zdążyła zwiedzić wszystko zanim Mini/Lili przeszła na druga stronę korytarza. Na początku miałam też jazdę z Dorotką, mała zołza 2 dni spędziła warcząc na maluchy i chcąc je gryźć ( choć sama jest niewiele starsza...). Na szczęście zapoznania z kotami poszły dużo sprawniej i mniej nerwowo. Maluszki we wtorek były na 1 szczepieniu ( termin drugiego wyznaczony jest na 2.04) i zespół w lecznicy był pod wrażeniem jak Kenya urosła, ważyła 6,3kg; Lili 3,9kg. Kenya mniej się wywraca, chodzi stabilnej ale nadal gryzie tylne łapki i wydaje mi się, że przednie mają tendencję do puchnięcia po większej ilości ruchu.2 points
-
Wrzuć proszę linki do ogloszeń Borysa. Pomogę w ogłaszaniu.2 points
-
Kochani, Pralinka od kilku dni w domu stałym :). Zamieszkała w Jordanowie, ok.70 km od Krakowa. W domu oprócz Pani i Pana mieszka jeszcze córka z zięciem i wnuczką chociaż oni za kilka miesięcy wyprowadzają się do własnego domu. Córka z zięciem mają swoje dwa pieski i na początku baliśmy się jak ułożą się relacje pomiędzy nimi. Dodatkowo w domu jest też przygarnięty kotek i też obawialiśmy się czy Pralinka nie będzie go ganiać. Nasze obawy okazały się zupełnie niepotrzebne. Od samego początku trwa najlepsza komitywa pomiędzy psiakami, razem się bawią a pani się śmieje że tylko chodnik fruwa podczas ich zabaw. Z kotkiem relacje też poprawne, może jeszcze nie śpią razem wtuleni ale przechodzą obok siebie patrząc z zaciekawieniem. Pralinka chodzi z panią na spacery, świetnie wie już gdzie jest jej domek bo wracając ze spacerku ciągnie prosto do domu. Wszyscy zdziwieni że od samego początku Pralinka świetnie odnalazla się w nowym domku, nie przejawiała jakiegoś stresu, zachowywała się tak jakby od zawsze tam mieszkała. Kiedy przyjechali goście, obszczekała ich najpierw a potem podchodziła po głaski. Wydaje nam się że Pralinka będzie miała tam dobrze, wiele rąk do głaskania , dużo terenów spacerowych, dodatkowo własny ogród. Obawiamy się tylko, czy Państwo jej nie będą przekarmiać, uczulałyśmy z Anią na tę kwestię ale wpływu co się będzie działo nie mamy. Bardzo serdecznie dziękuję Ani za te kilka miesięcy pracy na "figurą" Pralinki, Ania wykonała ogrom pracy. Dziękuję Ani za zrobienie PA oraz zawiezienie Pralinki do DS. Buziaki dla Ciebie Aniu <3. Dziękuję również Hani za opiekę nad Pralinką, zarówno tę przed adopcją jak również tę po adopcji <3. Bardzo serdecznie dziękuję Darczyńcom, dzięki którym miałam możliwość utrzymania Pralinki w hoteliku, zakupu odpowiedniej karmy i na jej inne wydatki <3.2 points
-
1 point
-
1 point
-
1 point
-
Co do Meliski to tak samo pomyslalam Ainana od razu! Ze wygladaja jak brat z siostra :)) a co do Fruzi to po prostu nie wierze ze to ona! Odmlodniala o kilka lat, promienieje takim blaskiem. Cudna cudna! bede dorabiac ogloszenia bo niestety nikt poki co nie dzwonil o czarnulke ale- znajdzie sie ta milosc :)1 point
-
1 point
-
1 point
-
1 point
-
zagladam sciskam caluni czas Pikuniu1 point
-
17 lat to bardzo dużo jak na psa, ja mam 14-latkę i też starczo chudnie i coraz gorzej chodzi ale jeszcze się jakoś rusza i je. Ale poprzednie umierały mi dużo wcześniej więc cieszę się, że ta tak długo żyje. Twój pies po prostu się starzeje i oczywiście dopoki nie cierpi pomagaj ale jeśli całkiem przestanie jeść i się podda nie męcz go, daj mu spokojnie odejść. Wiem, że dla nas jest to ciężka decyzja ale ważnioejsze jest, żeby pies nie cierpiał.1 point
-
1 point
-
Miła ma aktualne ogłoszenie OLX na Wrocław ale nie jest wyróżnione. https://www.olx.pl/oferta/milka-2-letnia-cudna-spokojna-sunia-czeka-na-swoj-wlasny-dom-CID103-IDyoVWl.html I teraz podmienione z Kolii na Miłeczkę - wyróżnione do 04.04.19 także na Wrocław.Może podmienić na inne miasto? https://www.olx.pl/oferta/2-letnia-sliczna-mila-czeka-na-swoj-domu-CID103-IDyW7bO.html1 point
-
Też jestem ciekawa ,mam nadzieję że chociaż go toleruje. Życzę wszystkim słonecznej niedzieli1 point
-
Dobrej psiej niedzieli blond dżentelmenie. Może zaakceptowałeś już nowego lokatora?1 point
-
1 point
-
Nie tylko się zgadzamy, ale nawet gorąco polecamy.1 point
-
Czysta prawda, potwierdzam :) Wspaniała rodzina wielopokoleniowa, a wszystkie pokolenia zwierzęciolubne :) Bo nie tylko psy, ale i kot jest troskliwie opiekowany w chorobie, koszatniczka, która miała być pokarmem dla węża ma schronienie. Pani ze łzami w oczach wspominała, jak musiała rozstać się z nieuleczalnie chorą sunią po kilku miesiącach bezskutecznego leczenia Dom z dużym ogrodzonym terenem wokół, ale pani, która nie pracuje, co najmniej dwa razy dziennie wychodzi z psiaczkiem na spacer. Jack russell terrier bardzo wesoły, energiczny, towarzyski psiak z pewnością początkowo będzie onieśmielał sunię, ale myślę, że gdy sunia przekona się, że nic jej ze strony psianka nie grozi, to pewnie chętnie będą się razem bawić. Pani bardzo chciałaby już przytulić sunię. Będzie czekała do skutku. Jestem całkowicie spokojna i pewne, że sunia będzie w tym domu, z tymi ludźmi bardzo szczęśliwa. Oby więcej takich domów. Co do tego drugiego domu, to jestem umówiona z panią, że zadzwonię po niedzieli i uzgodnimy termin spotkania. Asiu, czy udało Ci się znaleźć kogoś na wizytę w Skawinie?1 point
-
Transport na 25 przewidywany,więc p.Ania będzie miała czas, aby zamówić adresówkę i zakupić niezbędne akcesoria :)1 point
-
A ja Pana rozumiem całkowicie. Może jednak Pan pomyśli o dwóch psiakach? Będą mieć swoje towarzystwo. Plus ważne, aby Pani codziennie pracowała i spędzała czas z pieskiem. To jest utrudnione jak jest brzydsza pogoda, ale się da ;) I są szczęśliwe psy budowe. Oczywiście to nie dom dla Miłki... ale może zaproponować mu innego pieska? Pomysł psa z Wojtyszek to świetny pomysł! A skąd jest ogólnie Pan? Bo mam parę owczarkowatych, które byłyby szczęśliwe z takich warunków, ale są w różnych częściach Polski... Trzymam kciuki za chętnych na Miłkę - fajnie, że coś się dzieje i jest odzew z ogłoszeń. Anico, ulv, dajcie znać czy coś z tych spotkań wynika :)1 point
-
1 point
-
Zaglądam i czytam. Tak się spodziewałam już z wcześniejszych wpisów Jaaga,że będzie problem z opieką.To ogromne wyzwanie i nikt tu nie powinien krytykować wypowiedzi Jaaga i mam nadzieję, że tak mnie zrobi. Bezradność jest okropna. Nadzieja jest. Może Malwa ma opcję dla Fado. Jeżeli nie, to może znajdzie się ktoś inny, dysponujący czasem i gotowością dla Fado. Tak naprawdę nikt nie mógł się spodziewać, ze będzie tak źle. Bądźmy szczerzy. Inaczej jest tylko czytać wątek i kibicować, a inaczej BYĆ obecnym i doświadczać zachowań tak biednego psa. Musimy czekać i mieć nadzieję ,że sprawa trafi na dobre tory. Musimy być tutaj i wspomóc jak będzie potrzeba. Jaaga zrobiłaś wiele. Mam nadzieję,że się uda.1 point
-
1 point
-
Muszę Wam napisać, że Rikulina zrobiła się niezwykle silna, pełna energii, wigoru, radości. Na łapkę już o wiele mniej kuleje, więc zrezygnowaliśmy z kaftanika. Futro ma o wiele lepsze. Zupełnie nie wygląda na swoje 12 lat. Jedzenie pożera w pół minuty, smaczki zjada razem z ręką. Boję się ją spuszczać ze smyczy, bo straszna z niej wariatka :)1 point
-
Różne zdarzają się historie. Wyobrażam sobie jaka jest pani zła na męża. Jak mówiła ,że myślą o dziecku , to milczał. Być może też go maluch przerośnie. Ludzie nie rozmawiają o wielu sprawach przed ślubem ,a potem przychodzą rozczarowania i rozwód gotowy. Dziwię się , że nie ma telefonów o Nanę. Taka śliczna i kochana sunia. Jej jest u nas dobrze ,aż za bardzo korzenie zapuściła. Ostatnio ujawniła zapędy ogrodnika. Z wielkim zapałem kopała doły w trawniku. Przednie łapki wyrzucały fontannę ziemi między tylnymi łapkami z doopką w górze. Była umorusana jak nieziemskie stworzenie. Na szczęście nie trzeba było jej kąpać. Ona ma śliską sierść i wystarczyło ją przetrzeć suchym ręcznikiem. Małych dzieci się boi. Kryła się dziś przed 16. miesięczną wnusią, ale nie warczała . Całkowicie zaanektowała kanapę , pakuje się też rano do naszego łóżka i tuli się na dzień dobry. Budzi mnie tupaniem jak koń po panelach.1 point