Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 03/15/19 in all areas
-
Co do kropli, to skoro są piekące, to ja bym nie podawała psu. Jeśli gałki będą już w kiepskim stanie, to można je usunąć i zaszyć oczodoły. Fotki Fado węszącego po trawniku są budujące, choć raczej widać, że on nie dowierza, że to się dzieje...Fado na pewno miał kiepskie życie zanim trafił do schronu a w schronie....to już wiecie, ani normalnego pożywienia, często w ogóle bez jedzenia więc i słomę jadł i inne niejadalne syfy, gryzienie przez inne psy więc zerowe poczucie bezpieczeństwa...U psa najważniejszym zmysłem jest węch, słuch i dopiero wzrok. To ludzie myślą, że pies tak jak człowiek jest nieszczęśliwy z powodu braku widzenia. Część dogomaniaków pamięta mojego niewidomego owczarka Erniego. Weterynarz od razu stwierdziła,że domu mu nie znajdziemy. Znaleźliśmy bardzo szybko, cudowny dom i od wielu lat nikt, kto go widzi, nie wierzy, że jest niewidomy. Szaleje, biega między drzewami na działce i jest szczęsliwy!.Tylko Erni nie był w schronie i chyba nie doświadczył takiego okrucieństwa od pobratymców i od ludzi co Fado...4 points
-
Właśnie o to chodzi, o ten czas, o którym zawsze piszemy, ze jest tak bardzo potrzebny i ważny w przypadku psów z problemami. Fado go jeszcze nie dostał, a myślę, że warto poczekać, wyciszyć emocje i dać mu szansę, a dopiero potem rozważać inne opcje. Fado został zabrany ze schroniska chyba 2 tyg. temu w strasznym stanie psychicznym o tym mówią wszyscy weci, przeżył piekło, nie widzi, więc tego czasu na pewno potrzebuje znacznie więcej. Ale i jego opiekunka powinna liczyć na zrozumienie i mniejsze wymagania, bo znalazła się w bardzo trudnej sytuacji.3 points
-
Czytam posty i zastanawiam się, skąd wziął się pomysł, że Fado miałby wrócić do schroniska? Jagna wyrażnie napisała, ze nie da rady stosować się do zaleceń weta i zaklaplać psu krople 4 razy dziennie i chyba wszyscy rozumiemy jej obawy. Jeśli opiekunowie psa zrezygnują (przynajmniej teraz) z podawania leku to pies dalej może zostać tam gdzie jest. Na pokonanie innych problemów Fado potrzebny jest czas i to też wszyscy chyba rozumiemy. Jak na razie tego czasu nie dostał ani pies, ani Jaaga. Już parę osób widziało Fado w realu i chyba rozumiemy, jak wielkim wyzwaniem jest praca przy takim psie. Trudno oczekiwać, aby Fado, po tak strasznych przejściach, w ciągu tak krótkiego czasu, obfitującego w ciągłe zmiany i sytuacje stresujące (wyjazd ze schronu do lecznicy, wyjazd z lecznicy do Jagny, wyjazd do weta, wyjazd do okulisty) czuł się bezpiecznie. Moim zdaniem kolejne przenosiny psa doprowadzą tylko do pogłębienie jego braku bezpieczeństwa.3 points
-
Rozmawiałam z Panią ŚLiwkową, sunia spisuje się az za dobrze ) :) z kotkami nie ma problemów, kompletnie je ignoruje, za to Felcia...hmm...to już inna bajka:) Sliweczka śpi z Panią w łóżku i postanowiła uskuteczniać pozbywanie się felki :) wczoraj w nocy warczała na nią i przeganiała! Pani od razu skorygowała zachowanie i zgodnie spały w łóżku w trójke:) Sliweczka została wykapana, wyczesana. Była juz na pierwszym spacerze poza ogród z Felką, na lince oczywiście, biegała za patykiem jak szalona! powoli tez zaczyna merdać do Felki zabawowo, ale...powoli ;) może jeszcze będzie przyjaźń. Wczoraj tez przyjechał starszy syn Pani z Wrocławia (student), żeby zapoznać się z nową psią przyjaciółką- bardzo się spodobała:) Także, Pani jest zadowolona. W przyszłym tygodniu wyśle nam zdjecia. Musze też upomniec się o zdjęcia Meliski, bo jeszcze ich nie mam2 points
-
Nauczyć, że ręka zbliżająca się do pyszczka podaje coś dobrego - najpierw niech to będzie choćby długa grzanka, parówka, żeby ręka była w bezpiecznym dystansie. Potem przybliżana do pyszczka ręka podaje najlepszy kawałek mięska. Kiedy pies je, druga dłoń zbliża się tylko do pyszczka. Potem druga ręka przesuwa się nad oczy. Potem ta druga dłoń trzyma zakraplacz. On musi być karmiony z ręki - żeby nauczył się wybierać delikatnie, pomiędzy palce pięści wkładamy np posmarowane mięsem skórki chleba - wystają z pięści, pies najpierw natyka się na jedzenie. Nie spieszcie się - tyle lat w schronie pies nie miał zakraplanych oczu i przeżył. Przeżyje jeszcze tydzień bez zabiegów, a tylko z nauką, że ręka podaje jedzenie. Ja mam kilka filmików na ten temat, mogę wgrać na pendriva i wysłać, ale to potrwa. Ja zamieszczać nie umiem, nie jestem na facebooku, jestem debil komputerowy, nie umiem korzystać z żadnych technicznych instrukcji. Może ktoś, kto mieszka bliżej, wybierze się do mnie, przegra te filmiki tak, aby tylko na podany link mozna było otworzyć. Konieczne jest uwarunkowanie podawania jedzenia na jakiś wyróżniający się dżwięk, ale melodyjny - może być cichy dzwoneczek, albo bodaj wyśpiewane trzy nuty - jeśli ktoś potrafi powtórzyć potem takie nuty - sygnał. Niemal wszystkie psy mają muzyczny słuch absolutny i lepiej reagują na melodyjne przywołanie niż na głos. Skojarzenie muzycznego sygnału z podaniem jedzenia działa bezbłędnie na psa. Tych filmików w tej chwili nie miałabym jak wysłać bo wyłażę powoli z grypy, ale jeszcze nie wychodzę z domu. Fado wymaga też koniecznie głaskania miękką szmatką - konieczne oswajanie z dotykiem, czyli takie głaskanie zbliżającym się kawałkiem kocyka zabezpieczającym rękę.2 points
-
Oj wielka mieszanka. Ponure, bolące myśli - jak bardzo cierpi, jak bardzo skrzywdzony, nie ma szans na odzyskanie wzroku, mieszają się z zadowoleniem, radością, że ten koszmar jest już za nim, że ma szansę na odzyskanie zaufania do człowieka że serduszko zdrowe. Mieszanina trudna do strawienia. Widok miotającego się w panice Fado długo będzie to we mnie siedział :( Cholernie go skrzywdzono :( Nadzieją na poprawę jego stanu psychicznego jest fakt, że Fado dość szybko się uspokaja.2 points
-
Tysiu, byle była jedyną suczką, może być piesek ale silniejszy od niej, nie ciapa. No i bez dzieci. No i żeby ten urwisowski charakterek się ujawnił trzeba kilka miesięcy pracować na zaufanie Mimiśki. I najważniejsze, Mimiśkowy człowiek musi mieć charakter, bo ona każdą słabość wykorzystuje i próbuje podporządkować sobie każdego, czy to człowiek czy zwierzak. Takim przykładem jest mój Połówek za którym Mimisia już ponad rok chodzi krok w krok, szczeka i podskubuje po łydkach, co wcale nie przeszkadza jej upominać się u niego o głaski, kiedy Połówek siedzi i się nie rusza, z wielkiej łaski Mimisiowej może nawet leżeć ;). Tak, to chyba Maja w koszyku, ale wczorajsza rotacja koszykowa była bardzo intensywna, jakby grali w kółko i krzyżyk ;). I jak tu teraz zabrać tą miskę? Chyba przyjdzie mi dokupić trzeci taki sam koszyk, żeby jakoś wyglądało ;))) Zaraz wybywamy do miasta, nie chcę jej zostawiać sam na sam z Psotką i Jeżynką, a zamknąć mi jej szkoda, a zresztą każdy wyjazd to dla niej nowe doświadczenia, a jej cykoriada rekompensatą dla mnie za domową wredotę, o! Miłe koszykowanie, he he, jeszcze nie wiemy że jedziemy2 points
-
2 points
-
Już jest po wizycie i właśnie rozmawiałam z p.Olą,która ją robiła.Powiedziała mi,że to bardzo fajna,ciepła i bardzo wrażliwa rodzina.Ich piesek Amik zadbany,czyściutki i pachnący.Dzieci bardzo fajne i rozumiejące,że piesek też ma swój czas na odpoczynek i wtedy nie należy mu przeszkadzać.Państwo sa zgodni co do tego,że jeżeli nawet pojawiły by się jakieś problemy, to na pewno skorzystają z pomocy bechawioralnej i tak łatwo się nie poddadzą.Pani Ola mi powiedziała,że z czystym sercem oddała by tam swojego psiaka, bo takich dobrych domów w Radomiu jest niestety nie tak wiele.Jest zielone światło więc nie pozostaje mi nic innego,jak powiadomić o decyzji Hanię i przyszłą rodzinę Kolii :)2 points
-
Różne zdarzają się historie. Wyobrażam sobie jaka jest pani zła na męża. Jak mówiła ,że myślą o dziecku , to milczał. Być może też go maluch przerośnie. Ludzie nie rozmawiają o wielu sprawach przed ślubem ,a potem przychodzą rozczarowania i rozwód gotowy. Dziwię się , że nie ma telefonów o Nanę. Taka śliczna i kochana sunia. Jej jest u nas dobrze ,aż za bardzo korzenie zapuściła. Ostatnio ujawniła zapędy ogrodnika. Z wielkim zapałem kopała doły w trawniku. Przednie łapki wyrzucały fontannę ziemi między tylnymi łapkami z doopką w górze. Była umorusana jak nieziemskie stworzenie. Na szczęście nie trzeba było jej kąpać. Ona ma śliską sierść i wystarczyło ją przetrzeć suchym ręcznikiem. Małych dzieci się boi. Kryła się dziś przed 16. miesięczną wnusią, ale nie warczała . Całkowicie zaanektowała kanapę , pakuje się też rano do naszego łóżka i tuli się na dzień dobry. Budzi mnie tupaniem jak koń po panelach.2 points
-
1 point
-
Poker mam nadzieje, że się nie pogniewasz. Podczytuje watek...w podzięce za to ile pomagasz "moim" psiakom, zrobiłam jeszcze jeden olx dla nany i wyróżniłam na miesiąc. Nie martw się- nic nie usuną, tekst zmodyfikowałam, zdjęcia przycięłam. Trzymam kciuki https://www.olx.pl/oferta/nana-8-kg-pieknie-umaszczona-2-letnia-sunia-szuka-domu-CID103-IDz4e6m.html1 point
-
I już więcej nie napisze, bo widzę, że ją zablokowałaś. ;-)1 point
-
Napisze później wszystko. Teraz piszę z telefonu. Holly została w dotychczasowym domu. Było dużo nerwów, wzajemnego żalu, ale koniec końców po wizycie poadopcyjnej i wsparciu behawioralnym że strony super osoby z Tychów Holly zostaje u nich. Jest tam szczęśliwa.1 point
-
1 point
-
Tiaaaa...aniołek, chociaż może i tak, ale w odpowiednich warunkach. Nie zapominajmy że u Anety pogryzła Tycię, babcia Jeżynka też ma z nią nielekko, a nawet ciężko, a z Psotą to wiadomo awersja i złośliwość obustronna, nie zostawiam nigdy razem żeby się krwawo nie skończyło. Suczki odpadają na 1000000000%, z Yoshim nie ma konfliktów, jak mu za bardzo przed nosem skacze, warknie i Mimi ustępuje. Koty. Tym mniej wojowniczym dokucza, przed kotami stanowczymi czuje respekt. Po mieście to się nachodziłyśmyyyy na rączkach, bo Mimi w mieście nie ma nóg, całkiem odejmuje jej władzę w nogach, najlepiej czuje się w samochodzie, gdzie może oglądać świat przez okno, poleżeć na tylnej kanapie, a w chwilach strachu dać nura pod siedzenie. Pospacerować z nią można tylko na przedmieściach, no i pod klatką, na krótkiej smyczy przejdzie do drzwi i ładnie po schodach wchodzi na trzecie piętro, choć trzeba ją nakierowywać ;). Podczas całej wizyty siedzi na krzesełku i się nie rusza, czapka niewidka. Po takiej wyprawie, jak już wrócimy, puszcza stres i Mimi pada na py..sk, jak teraz, i śpi i śpi i śpi....... Ma też Mimisia w sobie pierwiastek psa dzikiego, nie ma u niej szczekania dla zabawy, szczeka się na poważnie. Zazdrosna o swojego człowieka i gotowa walczyć o niego, lubi się ze mną przytulać, tarmosić uszka, drapać po brzuszku i fikać koziołki, ale jest zawsze czujna i przygotowana do.....czego???????? Nie każdy może zostać opiekunem Mimi, ona musi zaakceptować człowieka, inaczej się zamknie jak żółw w skorupie, nie będzie widzieć, nie będzie słyszeć, będzie egzystować obok, w swoim świecie. Bardzo bym chciała żeby Mimi prędzej czy później trafiła na swojego człowieka, żeby ktoś ją pokochał taką jaka jest, żeby się stała dla kogoś córeczką, ale nie będzie taką picupicu z kucysiami i kokardą, bo ona to taka córunia z dziarami i kolczykiem w nosie joł! Bieeeedna Tysia.1 point
-
Holly w DS, wizyta po adopcyjna wypadła dobrze, Holly jest zdrowa, piękna i wesoła, wiecej później napisze Ewa.1 point
-
Dziewczyny, rozmawiałam z Anecik. Ona jest w domu, a nie w psim domku tyle, że jest izolowane od pozostałych psów i jest w pokoju obok sypialni Anecik. Na noc została zamknięta w dużym kenelu, żeby można było złapać ślady krwi, ale w ciągu dnia klatka jest otwarta i może swobodnie chodzić po pokoju i ma kontakt z Anecik, która ją doglada. Słyszała sunie cała noc, mogła zaglądać do niej. Sunia nie była odrobaczone, anie ma szczepień i to oczywiste, że musi być odizolowana.1 point
-
Czyli Pan miał swoje uzasadnienia. Cóż, lepszy taki dom, niż najlepsze schronisko, ale jeżeli można wybrać lepszy dom ;). Może Pana namówić, na kontakt z najbliższym schroniskiem. Tam też są ONki. Co do suchej karmy dla Miłeczki to jak ona taka wrażliwa z przewodem pokarmowym, to bym zaczęła od leczniczej. Na początku Eukanuba intestinal formula, worek 5kg, żeby sprawdzić, czy jej służy. Z suchą karmą, trudno trafić, bo nie bardzo wiadomo, na jaki jej dodatkowy składni, może być wrażliwy nasz pies. U mnie ta Eukanuba, sprawdziła się na kilku psach z problemami jelitowymi. Inną opcją, jest karma Trovet hepatic hld, na problemy jelitowe, trzustkowe i wątrobowe, też na początek, mniejsze opakowanie. Karmiłam nią swoją poprzednią ONkę z uszkodzoną po babeszjozie wątrobą. Ale to się wyjaśni po badaniach Miłki, która karma dla niej lepsza. Można też dawać karmę mokrą, czysto mięsną, np Rinti PUR jagnięcina (niestety nie sama, ale psy dobrze tolerują ) . Puszki są 800g. Albo ten gotowany barf. Oczywiście, suche i mokre, podawać w osobnych posiłkach, ale Ulv to lepiej wie ode mnie :) . I może kupić to ColoCeum plus?1 point
-
1 point
-
1 point
-
Sowa, zdaję sobie sprawę z tego, że sytuacja jest patowa - to kolejny trudny pies na dogomanii, aczkolwiek Fado wydaje się na ten moment "najbiedniejszy". W tej chwili pomoc to raczej udana próba znalezienia takich ludzi, którzy przyjmą Fado i spróbują coś zdziałać. Wiadomo, że nie zawsze uda się pomóc :( Ale eh, trzymam się kurczowo nadziei...1 point
-
Śliczne mazowieckie podengo :) Mam słabość do takich lisków.1 point
-
Nie jestem w stanie dwa razy dziennie aplikować mu do oczu dwóch rodzajów kropli. Nie dam rady mieć 4 razy dziennie rodeo. Boję się agresywnych psów. Wczoraj osoby, które były z nim w lecznicy miały próbkę tego, co my mamy. Jedne krople są wykupione, kosztują 37,44 zł. Pewnie większosć zostałaby wylana wkoło Fado. Drugie są zamówione, będą jutro. Dziś na spacerze zgryzł smycz i znowu trzeba go było łapać na pętlę z kolejnej smyczy. Po wczorajszym wyjeździe jest w gorszym stanie psychicznym, za nic rano nie chciał wyjść na spacer, rzucał się i zapierał. Mam specyficzne możliwości i na PDT mogę wziąć psa, który potrafi żyć z naszymi psami i nami w domu. Zawsze to zaznaczam. Fado musi być trzymany oddzielnie, nie jest w stanie normalnie z nami funkcjonować. Szkoda, że po zabraniu go ze schroniska, kiedy już było wiadomo, jak on się zachowuje, nikt mi tego nie przekazał. Fado miał być wycofany, ale spokojny. Niestety, już po wyjęciu przez p. Arka z samochodu była pierwsza jazda. Też musiał być wyciągany na pętlę, trzeba było zarzucić na niego prześcieradło, bo tak kłapał zębami i rzucał się. Miałam jeszcze nadzieję, że uda się zoperować jego oko i jak widziałby, to polepszyłoby się jego zachowanie. Niestety teraz nie ma na to szans. Mogę podawać mu tabletki, ale nie krople. Nie będę ryzykować pogryzienia. Już wczoraj dwa razy ugryzł męża przy zakładaniu szelek. Nie mam również czasu i umiejętności, żeby stale pracować z jednym psem. Jak już wcześniej pisałam, za kilka dni trzeba mu wyczyścić uszy, przydałoby się go wykąpać, my tego nie damy rady zrobić. Myślę, że w tej sytuacji osoby, które mają go pod opieką powinny mu poszukać innego miejsca. Oczywiście domyslam się, że zaraz posypią się komentarze, ale niestety, znam swoje możliwości, a opieka nad Fado je przerasta i niczyja opinia tego nie zmieni. Jeśli ma mieć do końca życia zakraplane cztery razy na dzień oczy, to musi być pod opieką kogoś, kto da radę to zrobić.1 point
-
Sama mam sunię po tragicznych przejściach , aby jej pomóc wzięłam drugą sunię też po przejściach aby się nawzajem wspierały (dobra decyzja, bo się wspaniale rozumieją ) dlatego na dogo bywam codziennie i cichutko w kąciku trzymając kciuki podziwiam waszą determinację żałując, że tylko dobrym słowem mogę wesprzeć no i z rzadka radą. Pozdrawiam1 point
-
Tak Ainana Ja rowniez chcialam serdecznie podziekowac wszystkim ktorzy pomogli Sliweczce. Jeszcze kilka tygodni temu nie blo nawet pewe czy zyje, teraz bedzie miala swoja kanape, cieply dom, spacery, ludzi do glaskania Chcialam najserdeczniej podziekowac Anecie ze bardzo szybko przyszla z pomoca gdy szukalam miejsca, transportu, ze wszystkim pomogla migiem. Odczarowala smutna Sliweczke. Sunia odzyla.Wypiekniala Wiem ze Aneta bardzo ja pokochala i rozstanie bylo trudne Dzieki Anetko A wiesci od Pani Lucyny dotarly do nas rano. Sunia doskonale zniosla podroz, Felcie goldenke troche ustawia a koty sa w szoku :))) jutro zadzwonie na dluzsza rozmowe, dzisiaj niech sie zapoznaja na spokojnie1 point
-
Dziękuję za wypromowanie ogłoszenia Grzesia - będzie ono promowane do 13.04.1 point
-
Nawet nie wiem co napisać. Czy to wszystko się kiedyś zmieni??? Togaa trzymam kciuki za męża!1 point
-
No i jak tu nie walczyć. Dla takich chwil warto,warto i trzeba;)1 point
-
Biedna Muffinka, przecież ona nie jest maskotką. Musi się najpierw do kogoś przekonać, a nie tak od razu hurra i w ramiona.. :/1 point