Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 02/10/19 in all areas
-
Napisałam na psitulową stronę pożegnanie Pegi. Pegi miała siwą brodę, siwe brwi i mądre oczy. Trafiła do schroniska razem ze swoim kumplem Kapslikiem prosto z ogródków działkowych. Ich pan zostawił je i wyjechał szukać lepszego życia a psy ... no cóż... trafiły do schroniska. Kapslik jakoś się przystosował, szybko zresztą pojechał do psiego hotelu żeby nauczyć się jak przestać być psem działkowym, a zostać domowym, potem został adoptowany i ma się do dzisiaj wspaniale a bardziej zaradna Pegi została w schronisku, które postanowiła urządzić według własnych zasad. Ten człowiek nie, ten tak, ten pies nie, ten tym bardziej nie... Aż w końcu się doigrała. Siwa Babuleńka Pegi została dotkliwie pogryziona. Biedna, posiniaczona, zmaltretowana pojechała i ona do hoteliku, by w spokoju wydobrzeć. Uznaliśmy, że tej starszej znerwicowanej pani należy się odrobina spokoju i luksusu. Tak właśnie zmieniło się życie najbardziej złośliwej zołzy, jaka kiedykolwiek trafiła do Pstiutla. Właściwie powinniśmy zarabiać na niej kupę szmalu pokazując jak na konferencjach coachingowych, dotyczących asertywności. Co to był za asertywny pies! Chce się bawić, zabieram piłkę. Nie chcę, zostawiam. Nie lubię cię w tej chwili - gryzę, a teraz akurat cię lubię, to się na ciebie położę. Nie wchodź mi tu - gryzę. Oddaj mi swoją miskę - gryzę. Pomiziaj mnie po brzuszku - daję brzuszek. Wystarczy - gryzę! Kilka prostych komunikatów i cały świat kręcił się koło Pegi. Jej Pani w hoteliku z pogryzionymi piętami, stąpała ostrożnie by nie narazić się na zęby piranii i cierpliwie rzucała piłkę, kiedy Pegi miała ochotę. Bo Pegi to była bystra zołza! Potrafiła się przypodobać! Wymyślała różne akrobatyczne sztuczki, żeby rozbawić świat, umiała zrobić "pokrzywdzoną" minkę i zwalić winę za zrzucony garnek na kogoś innego. Umiała robić maślane oczka i "jaka jestem biedna babulinka" i tak przez... 9 (słownie: dziewięć) lat... (Te siwe brwi i broda chyba były doklejone). Pegi nie płynęła z prądem. Kształtowała świat na miarę swoich ostrych ząbków! A taką pasję trzeba w końcu cenić! Pegi tylko jedną rzecz zrobiła spokojnie. Umarła. Zasnęła sobie we śnie po jednej stronie, a po drugiej obudziła się z zębami wbitymi w piętę św. Franciszka i zaczęła urządzać niebo po swojemu.4 points
-
3 points
-
Wieczorny update: Meliska walczy, krwi w pieluszkach śladowe ilości i to nie za każdym razem. Śluzu też już nie ma. łapka jest lekko spuchnięta, więc póki co nie ruszam wenflonu. Szałwia bez zmian. Chociaż trochę się przeciągała w klatce i sama z niej wychodzi na zmiany pieluch. Mini OK Za to Kenya jest wstrętnym kupo-malarzem, saneczkarzem, w trakcie robienia, normalnej, kupy naszła ją wena na saneczkowanie i bieganie po świeżo umytej podłodze... Szczegóły były śmieszno-drastyczne, może kiedyś się podzielę. Jedyne co wam zdradzę to to, że z powodu tego "fiasco-picasso" chwilowo jestm bez czystych jeansów...2 points
-
no suuuuuuper wieści. Dziewczyny wyglądają jakby były z sobą od zawsze. Może mój bazarek był szczęśliwy :) zrobiłam go dla Loli i Zefira. Zanim się skończył oboje znaleźli domki.:)2 points
-
2 points
-
2 points
-
Witam wszystkich w piękny, słoneczny i ciepły niedzielny dzień. Nic - tylko spacerować. A mnie jak na złość chce się spać. I z pewnością trochę się prześpię, bo po południu będą skoki narciarskie i wtedy muszę być całkowicie sprawna. Wszystkim życzymy spokojnego niedzielnego relaksu i jak najwięcej zdrowia.2 points
-
Wczoraj mała mordka była padnięta, ale dzisiaj jest już w formie. Na popołudniowe wyjście pojechaliśmy w fajną okolicę, gdzie Gajka mogła się wybiegać. Gajula wyglądała na zadowoloną.2 points
-
2 points
-
1 point
-
Wizyta odbyła się dzisiaj: Już po wizycie. Łukasz dał zielone światło. Państwo mieli owczarki, czyli posesja zabezpieczona porządnie. Od frontu podwójny płot, żeby psy nie doskakiwały do ludzi na ulicy. Od tyłu - wyjście do lasku - fantastyczne tereny. Pani zależy żeby pies był w miarę spokojny ale przede wszystkim nie agresywny. Czarne scenariusze, jak posiusianie w domu nie stanowią problemu. Państwo chcą sami pojechać poznać psa. Naszym zdaniem to dobry dom. Cała rodzina to psiarze.1 point
-
Dziękuje za te słowa <3 Dzisiaj było jakby trochę lepiej po południu. Pochodziłyśmy sobie, daleko od wszystkiego co straszne, około 1,5 h, w międzyczasie przewijało się kilka osób i dość ładnie reagowała na słowo "zostaw", a potem na odbieganie razem. Najfajniejsza jest wtedy kiedy chodzi na całej długości tej 5 m taśmy i przychodzi na zawołanie, albo chętnie biegnie razem ze mną, wtedy czuję z nią jakieś połączenie.1 point
-
Mam informacje od Pani z hoteliku. :) Bella nie dostaje juz lekow. Chodzi juz duzo lepiej i sie nie przewraca. Ma jeszcze lekkie przekrzywienie glowki ( to jest widoczne na ostatnich zdjeciach) Belli bardzo jest potrzebny domek, dlatego prosze jezeli jestescie na FB udostepniajcie Sunie :) https://www.facebook.com/events/195654917744686/?active_tab=discussion1 point
-
No i trafił się TEN domek dla maleńkiej :D Bądź szczęsłiwa maleńa :)1 point
-
Jeszcze tak sobie rozmyślam o tych ucieczkach na wieś. Nie puszczałabym psa luzem, póki nie byłabym pewna, że wróci. Długa linka 10- 12 m na spacery, a posesja powinna być ogrodzona płotem nie do pokonania. Mając psa tak temperamentnego, trzeba spodziewać się, że można nie raz się wyglebić ( mnie to się zdarzało - np. podciął mnie, goniąc za piłką, ale nie robiłam z tego problemu, nie wesoło było tylko, jak pies pomylił patyk z moją dłonią, ale i to nie zniechęciło mnie ). Ciągnięcie zaś na smyczy jest do wypracowania. Pies jest śliczny, myślę, że może być trochę chętnych na niego, ale nie wydałabym go osobie, która dostrzeże w nim tylko urodę, nie zdając sobie sprawy jakie ma potrzeby.1 point
-
znalazłam: https://www.dogomania.com/forum/topic/347085-nieprzewidywalny-owczarek-z-obsesją/?tab=comments#comment-173372291 point
-
MiniCooper nadal bezobjawowa, za to głosik i płucka ma niesamowite. Mój ojciec stweirdził, że dzięki niej ogłuchł już do reszty ;) Keyna ( jasna puchatka) miała rano trochę świeżej krwi w kale, ale poza tym też nic się nie dzieje. Na wszelki wypadek dostała leki i wlew podskórny, no i oczywiście antybiotyk i witaminy. Mini tylko antybiotyk i wit. Szałwia podnosi się do robienia kupy i wojowała z zastrzykami i kroplówką podskórną ( część poszła tą drogą bo do żyły bardzo wolno leciało, a chcemy przetrzymać wenflon do jutra). Jej rokowania są ostrożne. Meliska jest nadal bardzo słaba i tu, mówiąc szczerze, trzymamy kciuki żeby przeżyła do jutra. Rano była krew w pieluszce, oczywiście leki przeciwkrwotoczne zostały podane. Na razie udało się ocalić wczorajszy wenflon, mimo że w ciągu nocy łapka poniżej wkłucia spuchła. Siedzę i masuję łapkę, żeby wracała do normy. To na razie chyba tyle. Dziewczyny teraz śpią, dezynfekcja i pranie w trakcie, a ja idę zobaczyć moje psy.1 point
-
O tak! Leniuchować uwielbiamy, ale w każdej wolnej chwili wypatrujemy Pani Wiosny!1 point
-
Dziś (przynajmniej u mnie) jest cudna słoneczna pogoda więc pewnie Blondynek będzie bardziej aktywny, wyspał się wczoraj.1 point
-
1 point
-
Dzisiaj Kota miała tajemniczego gościa, który przyniósł jej jedzonko. To było dobre jedzonko, kocie, na talerzykach i dużo- nie jakieś odpadki. Kto to był - nie wiadomo. Może ta pani, która kiedyś obserwowała, co tam się dzieje. W każdym razie Kota sobie pojadła i nie zaszczyciła Uli swoją obecnością - kiciane nie pomogło. Tyle jedzonka zostało, bo tego było za dużo jak na jedną kicię :) Ciekawe, czy wyjaśni się, kto to był, czy to tylko jednorazowa akcja.1 point
-
Wszystko dzięki Wam - zaangażowanym człowiekom :) Zarówno dla chorowitki jak i dla szczeniorki schron to wyrok byłby.1 point
-
Kołnierz na razie leży sobie na półce... Odwiedziły dziś nas dzieci - Pikuś znów zachował się dobrze, bo ani nie szczekał, anie od razu nie podbiega witać i się miziać. Pozwolił się pogłaskać, nadstawiał łepek, nawet łapką poprosił, ale dopiero po jakimś czasie. Bardzo fajny pies z niego, bardzo :)1 point
-
1 point
-
Pojechały wczoraj i wczorajszy wieczór przesiedziały pod stołem, a dzisiaj jak widać - pani Bogusia mówi, że szaleją, szczególnie Zojka, jest bardzo energiczna, trudno zrobić jej zdjęcie. Miałam napisać o domku - rodzina nauczycieli, jeden dorosły syn, drugi jeszcze mieszka z rodzicami, w domu starsza suczka, wysterylizowana. Państwo niedawno stracili psa staruszka, a w domu zawsze było 2 - 3 psy, stąd pomysł na takie dopsienie. Mieszkanie znajduje na parterze, więc jak najbardziej dla jamnikowatych.1 point
-
Ach! Te nieustanne zmiany pogody... Taki jestem śpiący!1 point
-
Spacerujemy wytrwale, śnieg powoli się topi, będzie łatwiej chodzić. https://www.fotosik.pl/zdjecie/dfe90dd09205ec281 point
-
To tak jest jak się wejdzie do piekła:( Ani to rzucić ani z tym żyć:(1 point
-
I puchaty zabawko-palco-niszczarek Filcuś Na pierwszym jak dama z kwiatkiem :) to by się pofochowal jakby zobaczył..1 point
-
Moje wszystkie córki i wnuczęta kochają zwierzęta. Całe szczęście, bo by się źle działo w rodzinie .1 point
-
No i jak poszło? Zuzi też by się przydało, bo zaczął jej się gromadzić osad, ale nie ma chętnego weta na podanie jej narkozy. Ponoć jeszcze nie ma konieczności czyszczenia.1 point
-
CUDNY WIDOK!!! Kapselek tyle czekał, aż doczekał się najwspanialszego domu pod słońcem!!!1 point