Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 12/02/18 in all areas
-
Teo jeszcze nie ma kontaktu z innymi pieskami, ale słyszy je i jest zaciekawiony odgłosami. Jego głównym zajęciem w ciągu dnia jest spanie, oprócz tego chodzi sobie, obwąchuje, nasłuchuje, jak jesteśmy z nim, to chętnie poddaje się wszelkim głaskom i mizianiom. Na dworze idzie już pewniej, po węchu zaczyna chyba rozpoznawać swój teren. Obecnie wychodzi na malutki wybieg, by dać mu jak najwięcej poczucia bezpieczeństwa. Dostaje sporo jedzonka, więc w nocy zdarza mu się zrobić kupę, ale siku i kolejne kupy robi zdecydowanie na dworze - mądry i kulturalny psiuniu.5 points
-
Cieszę się ,że Julita mogła relacjonować Wam co u Miki . Dostawałam w pracy na bieżąco wiadomości od Julity i od p.Sławka. Pan Sławek specjalnie zamienił się dzisiaj na zmiany aby przywitać Mikusię w domku. Mała dostała miseczkę chrząstek i ze smakiem je zjadła. Na spacerze krążyła jak orbita wszystko wąchając. Wołana do wyjścia na dwór podchodzi, wącha smycz i ładnie daje sobie ją zapiąć. Na spacerku ogonek co jakiś czas wędrował do góry. Jestem pewna,że mała będzie tam kochana. Oby jak najszybciej zdała sobie sprawę ,że jest bezpieczna i kochana :)4 points
-
Kochana, bardzo Ci dziękuję!!! <3 <3 <3 Masz rację, ona jest taka kochana i garnie się do ludzi, to byłoby nieludzkie wywalić ją znowu do kojca. Oprócz porządnej karmy Riki dostaje Geriativet i witaminy, plus teraz jeszcze antybiotyk i probiotyk. Rana jeszcze w jednym miejscu jest nieładna, trzeba będzie raczej przedłużyć kurację antybiotykową. We wtorek albo w środę jedziemy rano na pobranie krwi i weźmiemy nową receptę na antybiotyk. Dzisiaj podejmujemy pierwszą próbę socjalizacji kundli. Co prawda wczoraj Bruno samowolnie przedostał się do Riki i było OK, ale z moją Tolą może być gorzej. Oczywiście próba odbędzie się na spacerze, po tym jak Bruno i Tola zostaną wybiegane.3 points
-
3 points
-
Byłam w odwiedzinach u Luli/Algi. Możecie być spokojne. Lula jest kochana, zadbana. Ma jeszcze swoje lęki ,ale pana i panią kocha. DS jest z niej bardzo zadowolony.Mówi ,że to psi ideał. Jest bardzo posłuszna, niekłopotliwa. Dostaje gotowane jedzonko i po wieczornym spacerze chrupki z ręki. Sunia nie chciała pić wody. Państwo próbowali różnych sposobów , by ją zachęcić, aż wpadli na pomysł i dolali ciut mleka. I to był trafiony zatopiony. Całe lato była z państwem w letniskowym domu. Dużo chodziła na spacery. Z sąsiedzkim psem zaprzyjaźniła się. Na szczęście nie jest spuszczana ze smyczy. Lula za nic w świecie nie chce wejść do kuchni. Staje w progu i ani rusz dalej. Na wiosnę chcą ją ostrzyc. Państwo byli bardzo mili. Nie miałam problemu z umówieniem się.2 points
-
W cudnym towarzystwie obracasz sie Pelikanku :) Glaski dla calej gromadki i zyczenia dobrego zdrowia! Dobry domek tez bylby jak najbardziej na miejscu...2 points
-
Trzymam kciuki, żeby wszystko było ok. i Sarcia miała dobry dom. Tolu, dobrze że dałaś pani z Piasku telefon do mnie. Porozmawiałyśmy o jedzeniu i innych sprawach. Poprzednia suczka zmarła na raka. Pani nie wiedziała,że wczesna sterylizacja jest profilaktyką nowotworową dla suczek, na czym polega kwarantanna poszczepienna i że jest konieczna w przypadku szczeniaka. Dość długo więc rozmawiałyśmy. Przekazałam info o szczepieniach i odrobaczeniu, nauce czystości, pielęgnacji. Myślę, że Yuri w takim domu z towarzystwem będzie się miała dobrze. Są dwa króliki, więc pewnie jej dotychczasowy trening przy nutriach się przyda ;) Pani bardzo się ucieszyła, że jest kontaktowa, nie lękliwa.2 points
-
2 points
-
Przelałam na podane konto 200 zł, na puszki dla suni. Jestem tego samego zdania co anica i Zosia123, że psiak zaraz po operacji nie powinien trafić do kojca. Co więcej, pies, który mieszka w domu nie powinien zostać wydany do budy. Chyba jej serducho pęknie, jak z ciepłego domku wyleci na dwór.... zaoszczędzicie jej tego, przetrzymajcie proszę ile można. Może ktoś ja adoptuje do domu, może jednak się uda. Czasami cuda się zdarzają....2 points
-
Malutka niedawno pojechała. Troszkę się bała, ale tylko troszkę. Dostała ode mnie podstawowe wyposażenie i smycz od b-b. W przypadku Miki będzie to pomocne, bo w "nowym świecie" znajdzie trochę "starego", który znała i w którym czuła się bezpiecznie. Rodzina Miki już nie może się na nią doczekać. Koszt transportu 520 zł. Dom Miki pokryje całą kwotę. Trzymajcie kciuki bardzo mocno!2 points
-
Info z DT Alutki: Alutka jest niesamowicie spokojną kotką z pięknymi, mądrymi oczami. Akceptuje dosłownie wszystko co się jej przydarza- podnoszenie, noszenie na rękach, kąpanie, przytulanie, zostawianie samą w mieszkaniu... Ta kotka to istny anioł. Niesamowite, ponieważ musiała wiele przejść- jakiś bydlak do niej strzelał... Ale Alutki to nie zraziło, dalej ogromnie lgnie do ludzi. Uwielbia głaskanie, a jeszcze bardziej jedzenie ;) Bezproblemowo korzysta z kuwety.2 points
-
2 points
-
2 points
-
Trzy kociaki z lasu już w domu tymczasowym, ciepło i bezpiecznie. Kocurek bardzo rezolutny i ciekawski, zaraz po przyjeżdzie obleciał cały dom :) Bura koteczka trochę ostrożniejsza, ale też wyszła zobaczyć co i jak. Szylkretka rozespana została na razie w transporterku, ale zrelaksowana, Super kociaki, cudownie mruczą głaskane, będą przytulaste i nakolankowe.2 points
-
2 points
-
Hmm, mała różnica ; ) Sądzę, że od spokoju do napaszczenia wystarczą 3 sekundy : )1 point
-
Bou dziekuje za rady wszystkie, czy on cierpi? To dla mnie zagadka bo zachowuje sie jak zawsze ,pamietam jak chorowal na grypę, pare lat temu mial kaszel i byl osowialy ale tylko 2/3 dni i wtedy wiecej czasu leżał w swoim koszyku ,gdy cos mu dokuczalo zawsze tam uciekal,nawet nie przychodzil w nocy do łozka a teraz w jego zachowniu nie ma typowych zmian dlatego nie wiem czy cierpi powiedzialabym że nie . W środę czwartek piatek nic nie zjadł (w piatek wieczorem pare frytek) to wszystko na te 3 dni a wczoraj zjadł rozlozona na 3 porcje cała nogę kurczaka :-) podgotowaną ,dzis z rana zjadł świezej mielonej wołowiny okolo 120 gr , wymieszana z zółtkiem i spiruliną . ;--) .I taka to bieda z moja psina gdy ja juz przezywam ze to koniec on nagle wraca do zywych . Ja najbardziej obawiam sie ze przegapie ten moment ze on zacznie bardzo cierpiec i nie chce do tego dopuscic, po tych 3 dniach myslalam ze jakos przebrniemy ten weekend, te dni postanowilam z nim zostac nigdzie sie nie ruszac . Jest przy mnie spokojnie spi po sniadaniu ,poranny spacer bez problemow . Jest niepokojacy sygnal bo zauwazylam ze po spacerze ma mordke w slinie z domieszka krwi ,on ma najprawdopodobniej guza w mordce odrost po ostatnim ale nie daje za zadne skarby zajrzec do mordki . Caly czas wierze ze ten olej cbd cos zadziala ,jesli węzeł sie zmniejsza to i ten w mordce moze tez ? wiem wiem ... z czym sie mierzymy ale bez wiary i nadziei czym bylaby milosc ,on potrzebuje tez mojego wsparcia tak mysle wiec mowie mu ze wygramy ta walke ze musi byc silny a ja mu pomoge i bede z nim... moze nie uda sie moze to tylko marzenia scietej glowy ale zawsze warto walczyc do konca ...1 point
-
Faktycznie ,ale jak grzecznie czekają w kolejce. Miłej niedzieli1 point
-
Każdy się spieszy a drzwi nie chcą otworzyć...1 point
-
Ale Grześ nie jest materialistą, nie zwraca uwagi na tak przyziemne sprawy. Trzymaj się Czarnulku - robi się cieplej. Dziś już nawet mgła za oknem.1 point
-
Zagladam z mnostwem pozdrwien Pani Joli wszytkim lapenkom alec cudne serca na zdjeciu ludeczkowie i lapenki1 point
-
1 point
-
Trzymajmy, bo to trudna adopcja, za miesiąc będzie wiadomo już na pewno.1 point
-
Abi pojechała do domku. Przywitanie z psem rezydentem było spokojne. Pieski się powąchały i straciły sobą zainteresowanie. Na noc Abi i pies rezydent zostały zabrane do domu. Abi zachowywała się bardzo spokojnie, pozwalała się dotykać i położyła za kanapą. Przedtem była wyprowadzona na działkę ale nie załatwiła się. W domu zjadła jedzenie i bardzo dużo piła. Potem ni z tego ni z owego wyszła zza kanapy, nasikała na dywan i znowu się schowała. Wyglądała zza kanapy jak gospodyni kręciła się po domu, na psa rezydenta w ogóle nie zwracała uwagi. W nocy tak od drugiej zaczęła chodzić po domu i tak do rana. Ale nic nie zniszczyła. Potargała tylko swoje posłanie. Rano została wypuszczona pobiegła w krzaki i sama wyszła dopiero na karmienie. Garnek z jedzeniem miała podany w otwartym kojcu, sama weszła do kojca i zjadła swoją porcję, rano ze względu na dietę rezydenta psy dostają gotowane jedzenie. Abi chętnie zjadła a następnie zaczęła się przymierzać do miski rezydenta. Oczywiście Pani nie pozwoliła jej wyjść z kojca i podchodzić do miski rezydenta. Potem wybierały się na spacer. Abi na wołanie Pani nie chciała podejść, a była luzem na działce, ale jak Pan zawołał przysiadła i pozwoliła sobie zapiąć szelki i smycz. Na spacerze w ogóle się nie załatwiła. Wychodziła niechętnie ale wracała chętniej. Na spacerze spotkały dwa małe pieski luzem, to Abi przysiadła i nie chciała się ruszyć. Dopiero jak pieski przeszły to poszła grzecznie dalej. Na działce obeszła wszystkie kąty i wykopała kość psa rezydenta. Zaczęła delikatnie zapraszać psa rezydenta do zabawy. On ma 11 lat więc nie bardzo reagował. Abi przez cały dzień na okrągło wchodziła i wychodziła z kojca. Kojec jest cały czas otwarty. Do budy zagląda ale nie kładzie się, chociaż leży tam jej posłanko od Anecik i gruby koc. Jak się zrobiło cienno to Pani zabrała psy do domu.1 point
-
ziś był dzień wyjątkowego ukochiwania psów w zasadzie to cały dzień pieszczoty i frykasy do pyszczków żeby im wynagrodzic że nie nie było . Bardzo im sie spodobało ze cały czas je pieszczę i karmię z ręki one to uwielbiają , tylko ze pieski są takie ze dasz palec to całą rękę chcą teraz chciałam się położyć a one dalej do kochania teraz leżę mam laptopa na brzuchu za laptopem na Brzuchu siedzi Gusia na jednym ramieniu Bambisia na drugim lala a na piersiach Bońka i zasłania monitor że ledwie zerkam chyba będę miała taka całą noc. Gusia zlazła ze mnie ale tylko po to żeby wypchnąć Lale z mojego ramienia i jest na ramieniu a Lala o zgrozo siedzi mi na włosach i jeszcze się rusza i mi je ciągnie w każdym razie był wyjatkowy dzień cały pełen kochania. Jest tak zimno ze Pieski nie chciały wcale latać na dworzu i ciągneły do domu . Nie wiem jak wy co macie też psy małe czy one tak nie chcą wychodzic w mróz ? Moje jutro nie wyjdą będę im proponować ale wiem ze zadnego odzewu na propozycję nie bedzie po dzisejszym , możę zrobie drugi dzień wyjątkowego kochania. Ta miłość do psów nie dosłownie leczy już sie lepiej czuję jak one tak wlazły na mnie.1 point
-
Zera nie umie chodzić na smyczy, jeszcze, ale będę ją uczyć, bo wiem, że moja więź z tym stworzeniem jest mocniejszym fundamentem niż strach - a na tym ma sie opierać metoda Sjette.. Nie wyobrażam sobie sytuacji żebym miała choćby pomyśleć o zrobieniu krzywdy mojej suni. Ba, spowodowanie jej dyskomfortu sprawia MI dyskomfort! Znam człowieka, który ma sunię w bloku obok i uczy ją wszystkiego poprzez przemoc i jest to najbardziej znerwicowany i posłuszny pies jakiego znam. Ale nie merda ogonem, nie cieszy się na nic, tylko ze strachem patrzy na właściciela. Sorry, ale to nie jest metoda na życie z przyjacielem.1 point
-
Już rozawiałam z Rozi jest ok . Ja też za emocjonalnie do tego podeszłam bo jestem trochę zdenerwowana po tym co sie stało na gastroskopii ,że to płuco i do tego jak mnie reanimowali bo nie oddychałam to mi nabili guza na szczęce i boli ,nie wiem jakim sposobem można nabic guza przy reanimacji ale widać można, mojemu bratu połamali żebra i mostek , ale on umarł a mnie nie było aż tak żle tyle ze oddech nie chciqł wrócić, skończyło sie dobrze i już nastepnego dnia było całkiem nieźle. Nerwy jednek mi to poruszyło wiec się przeraziłam że stracę Gusieńkę , jeszcze tak się złozyło, ze jak przyjechałam i weszłam do budynku to spotkałam sąsiadkę na schodach , wiedziała ze wy macie przychodzić i powiedziała ze może nie zastane piesków bo są ładne i drogie wiec niech uważam , taka złośliwa jak potrzebowałam pomocy to by nie przyszła do piesków a gadać to gada. No i sie nakręciłam tym wszystkim a tu czytam żebym ją oddała . całą noc drzwi zamkniete na 2 zamki i łańcuch i takie straszne scenariusze w głowie że Rozi ze strażą miejską mi je odbierają, że bedą wszystkie w schronisku bo sobie nie radzę z nimi . i tak do rana nie spałam . Dzieki ze Rozi zadzwoniła to się uspokoiłam bo wariowałam, ale sie martwię bo je za bardzo kocham , jeśli któraś mi umrze to dostane sie do szpitala wariatów, nie przeżyje tego , Lala ma 14 lat zaczęła 23-go listopada 15-ty rok co mnie przeraża. Niby zdrowa i w miarę sprawna , tylko skóra i włosy jej marnieją ale sama po schodach wchodzi w większości dni, bywa ze nie daje rady ale rzadko musze ją wnieść. No to jest ok , moja wina ze sobie nawkręcałam za duzo. sorrki dziewczyny.1 point
-
dziękuję za spojrzenie z boku :) Themagda proszę uznaj sprawę za wyjaśnioną i to , że troska o psy spowodowała, że emocje wzięły górę. Przestań myśleć, ze już do szpitala nie pójdziesz a rozi przekreślisz na wieki. Dla porządku zwrócimy klucze a w styczniu je ponownie weźmiemy. Każde z tych schorzeń, o których piszesz może spowodować, że nagle nie będziesz zdolna do opieki nad psami. Trzeba leczyć się z sensem. Jestem pełna podziwu dla tego jak sobie radzisz, już dzień po szpitalu i jednak inwazyjnym badaniu wyszłaś z psami i po zakupy, ale jednak różnie może być .... Co do piesków: ja z przyjemnością do nich chodziłam i było dla mnie zaskoczeniem, że się nie boczą i radośnie witają, a jak wychodziłam nie robiły problemu, nie "płakały" tylko spokojnie szły spać. A ostatnio we wtorek, kiedy Lala czuła się lepiej leżały nawet wszystkie razem. Rozi ma inny obraz bo przy pierwszej wizycie Gusia kilka razy była przeganiana i smutna chowała się pod stołem. Myślę jednak, że spowodowane to było nie tylko warczeniem koleżanki lecz także nieufnością do nowych osób. W kolejnych dniach to się nie powtórzyło, bo wszystkie kluseczki traktowałyśmy tak samo. A tu w poniedziałek sunie przy mnie razem tylko Lala (yorczka) z dala,. Szkoda , że we wtorek nie zrobiłam zdjęcia :) ufff ile napisałam :)1 point
-
Cudny piesio cudny oby im tam cieplutenko bylo w hoteliku poslalam przed chwilka na konto Fundacji 15 zlociaszkow dla duzutkiego Ksieciunia1 point
-
1 point
-
Tydzień temu porządkowaliśmy w domu książki i okazało się, że mamy nadmiary;) Część czytadeł postanowiliśmy przeznaczyć do działkowej biblioteczki. Miejsca na książki zawsze brakuje, więc postanowiliśmy przejechać się z książkami na działkę. Pojechaliśmy dzisiaj i oprócz książek zabraliśmy Gajkę. Po wyjściu z samochodu oczywiście Gaja obwieściła całemu światu radość z przyjazdu. W domku już wszystko powyłączane, ale nie przeszkadzało to napić się herbaty z termosu, zjeść kanapki i pochodzić trochę z Gajulcem. Po powrocie z wędrówki mała mordka pobiegała jeszcze po ogródku, a potem trzeba było wrócić do rzeczywistości;) Na działce Gajulka prezentowała się tak. Wraz z nami do domu przyjechało całe stado kleszczy:/ Na szczęście zostały już odnalezione (mam nadzieję, że wszystkie) i unieszkodliwione.1 point
-
Są takie dni kiedy myśle, ze chcialabym żeby Heniek żył jeszcze z 20 lat aż Michał dorośnie. Dzisiaj Michał miział Heńka po swojemu a jemu się tak podobało, że nie reagował na moje wołania, że ma się nie dać tłamsić. Chłopcy chodzą razem jak dwa pieski a Michał Heńka uwielbia. Tak bardzo bym chciała zeby cały swiat widział jak "stary" pies, który ma swoje lęki, zachowuje się przy małym dziecku. I że dziecko to nie powód do odsuwania psa ze swojego życia. Wujek Heniek jest ba medal i emanuje stoickim spokojem.1 point