Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 10/02/18 in all areas
-
Dixi trochę nam biegunkowała, ale już jest ok:) Rozmawiałam z Panią od Toni, bardzo sunie chwaliła. Z córką są nierozłączne. Tonia jest bardzo łagodna, zrównoważona, pięknie chodzi na smyczy. Trochę obszczekuje psiaka z sąsiedztwa przy płocie, ale nie jakoś strasznie. Ma pewne lęki np. boi się szybkich samochodów, i jakiś nieznanych dzwięków, ale to dopiero kilka dni w domu, więc leki stopniowo będą mijać. Pani wychwaliła sunie i Szafirków, że są wspaniałymi ludźmi i tworzą takie dobre miejsce dla piesków i kotków. Pani tez poczytałam o Radysach i jest zszokowana, że taki twór w ogóle istnieje:( Myśle, że Tonia będzie szczęsliwa w tej rodzinie:)2 points
-
Niestety, nie wszystkie porady z internetu są godne powtórzenia, zwłaszcza że każdy pies to troszkę inny przypadek, można zaszkodzić. Niemniej jednak czytać można, byleby mądrze wyciągać coś dla siebie. Cieszę się, że Ty tak postępujesz i w ogóle cieszę się przeogromnie, że dałaś DT Toffisiowi - powtórzę się, ale jesteś psim Aniołem, który wie, kiedy się pojawić na drodze psiaka w potrzebie. Z radością czytam o Toffiku, o jego postępach... a w dodatku posty o nim są takie pełne miłości :) Czy można Cię sklonować? :) Trzymam kciuki, aby Toffiś kroczek po kroczku wracał ku normalności, ku zaufaniu człowiekowi. Dostał ogromną szansę od Losu, oby z niej skorzystał. :) Na niedotykalność łapek faktycznie dobrze jest nauczyć podawania łapy i "przypadkiem" ją dotykać coraz dłużej, mocniej, dalej. Chociaż u mojego najbardziej pomogło nauczenie komendy "trup" (inaczej: zdechł pies) i kiedy pies leży do góry kołami (bo Morus kocha tę komendę), ja go dotykam po całym ciele, on dalej się nie rusza... więc mu obcinam niespostrzeżenie wilcze pazury i zaraz dostaje soczystego smaczka. To też był wstęp do nieuciekania przed nożyczkami, gdy chcę mu podciąć sierść - a na nożyczki przez długi czas miał alergię, uciekał, burczał, wysyłał masę sygnałów, żeby zostawić go w spokoju. Nie pomagały początkowo nawet smaczki, a pomogła komenda, która mu się spodobała najbardziej na świecie: jak ją tylko pojął to problem zniknął jak ręką odjął :)) Co pies to sposób.2 points
-
Zaczął się październik - może w końcu odmieni życie Blekiego? Oby tak się stało!2 points
-
2 points
-
Nie wierzyłabym w opowieści poprzednich opiekunów Vanilki. Za dużo w tych opowieściach niekontrolowanych emocji, za mało spokoju. Chyba lepiej, aby trafili na czarna listę, zanim okaże się, że następny pies też nie spełni oczekiwań i zostanie oddany jeszcze szybciej niż Vanilka. Przypuszczam, że towarzystwo spokojnego człowieka, dającego psu opiekę i jakiekolwiek zajęcie (zajęcie to równie dobrze siad czy przywołanie czy szukanie piłeczki) będzie dla Vanilki tak samo dobre jak towarzystwo drugiego psa.2 points
-
2 points
-
wiesz, u nas też nie jest różowo, bo wszyscy zaufani ludzie wśród znajomych mają już zwierzaki :) a dać , aby oddać nie wchodzi w grę. Dobro tej rodzinki leży mi na sercu, więc spokojnie :) Tak jak wcześniej pisałam, rozesłałam zdjęcia znajomym, ale konkretów nie mamy. Chciałabym, żeby mieszkały w domu, wśród normalnych ludzi :) a nie na dworze ! Teraz są uczone obcowania w domu, mam 2 psy i kota:) Kotka moja nie wchodzi nawet do ich pokoju a psiaki wchodzą, ale mama się denerwuje, więc są wypraszane:) Ogólnie jest zgranie :)1 point
-
Elus, nie przepraszaj! Domyslilam się, ze albo musialas wyjść (jak ja za chwilę z Usia), albo musialas zająć się czymś innym. Przecież nic by się nie stało, gdybym trochę poczekala. Ale zjawiła się Tysia i skwapliwie skorzystałam z Jej oferty pomocy.1 point
-
Cudnie cudnie to Gajulek niechaj rozrabia za cztery hoho1 point
-
Zrobiłam zaległości u Abi - przepraszam, kolejny przelew dziś poszedł.1 point
-
aaa......tu masz racje niestety:( jedne wydamy do domów, a zaraz na ich miejscu sa następne...ciągle i ciągle... :( to jest bardzo dołujące...chyba najbardziej dołują zwroty z adopcji...jak się mysli, że wszystko będzie już dobrze, a życie układa swoje scenariusze. Sama ostatnio bardzo ciężko przezyłam zwrot z adopcji po tygodniu naszego Kubusia z przytuliska...mój drugi zwrot (a 3cia nieudana adopcja), Pani robiła rewelacyjne wrażenie, byłam jej niemal pewna, a ona po 2 dniach od adopcji dzwoni z pretensjami, bo juz tyle kasy wydała na psa a i tak musi go oddać i odwieśc nie może bo już kasy nie starczy....te dni do jego powrotu były piekłem:( wszystko musiałam ogarniać, Pani jedynie zapłaciła (JEDNAK) za paliwo....ale szok, po prostu szok....pies z ciepłego domu wrócił do betonowego boksu :(1 point
-
O kurcze, ale wieści !!! Tonieczka ma dom z uroczą, młodą panią !!! Szczęścia i dużo miłości malutka !!!1 point
-
tak, trudno to przyjąć...sunia miała szanse na wspaniałe życie, los chciał inaczej. Nie wiadomo gdzie jest, jak jej tam będzie....eh... Poznajcie kochani IMKE IMKA - suczka-przytulanka. Nieduża, bardzo miła, troszkę nieśmiała. Z wielką chęcią na czyjeś kolana, a nawet ręce. Ma na pyszczku ten wyraz zafrasowania, który często widzimy u delikatnych, pewnie kiedyś domowych psów, które teraz kompletnie nie wiedzą, jak odnaleźć się w schroniskowym życiu. Imka do nich należy i mamy nadzieję, że prawie pół roku, jakie tutaj już odsiedziała, skończy się na pół roku. Że te ręce i kolana na nią już czekają. Imka ma ok. 3-4 lat. W schronisku przebywa od kwietnia 2018r.1 point
-
Kochani, postanowiłam do tego wątku dołaczyć kolejną malizne NESTEA, która juz od stycznia jest w Radysach....zobaczcie jak skarb...Jutro będzie juz u Kasi. Jako, że na watku większość pieniązków jest ogólnie- dla radysiaków, to po raz kolejny prosze, jesli ktos chce zrezygnować ze stałej deklaracji może to zrobić w każdej chwili. Jesli ktos chce dołaczyć to zawsze jest mile widziany:) A tutaj NESTEA NESTEA - ta to dopiero ma charakterek. Niby sunia, niby niunia, niby nieduża. Nie dajcie się zwieść. Kombinatorka, jakich mało. Kiedy wyprowadzałyśmy do zdjęć psy z sąsiedniego kojca, z wielką ciekawością robiła podkopy pod wspólną ścianą, aby dowiedzieć się, co takiego niezwykłego dzieje się tuż obok - a potem wsadziła łapę do dziury i usiłowała zaczepić sąsiada, który właśnie z sesji zdjęciowej powrócił. Innym, większym psem w swoim kojcu też próbowała rządzić, tyle, że potraktował ją pobłażliwie. Słowem: kierowniczka. Natomiast dla człowieka zrobi wszystko i nadal będzie w niego wpatrzona jak w święty obraz. Bardzo miła i przyjazna. Nie przesądzamy, że w domu powinna być psią jedynaczką, być może jeśli trafi na psa, który nie będzie prowokował i za wszelką cenę chciał postawić na swoim - Nestea odpuści i przestanie być zadziorna. I wydaje nam się, że wtedy całą jej para pójdzie we wspólne zabawy i szaleństwa. A człowieka będzie kochała tak czy inaczej. Nestea ma ok. 2 lat. W schronisku przebywa od stycznia 2018r.1 point
-
Nie miała nic - nawet imienia. Miała tylko 2 lata i swoje cierpienia. Przyszła kobieta, powiedziała : - Lizo chodź ze mną, koniec Twej męki. Poszła nie wiedząc dokąd i po co. Zaufała. Szczęście trwało bardzo krótko. Może woli życia zabrakło? miłość zbyt mała? … nie obroniły … wirus był silniejszy. Teraz Liza zdrowa, szczęśliwa radośnie biega za Tęczowym Mostem … czeka na swoją Panią Kobieta co dzień patrzy na fotografię. Lizo [*] dziś jest 10 rocznica naszego pożegnania.1 point
-
Znajdą się w końcu domki i dla Betinki i dla Maksa, tylko pewnie potrwa to dłużej:)1 point
-
Nadal trzymam kciuki z pięknego Kwiatuszka, niech już będzie zawsze spokojna i zadowolona z życia.1 point
-
ślimak szukał dodatkowego domku, a może znalazł kolegę?1 point
-
To na dobranoc - trzeba było nie wyłazić z łóżka Próba przekupstwa na najnowszy i najbardziej milusiński kocyk z domu I zakończenie powodzeniem ...znaczy już oddycham...i jestem prawie zupełnie spokojna.. Niestety prawie wszystko u mnie w takich kolorach.. jeszcze gdzieś zielony był ale na tamten nie pójdzie, bo to nie głupi kocio :) a na bordowym nie wygląda korzystnie, jeszcze sierść nie ta, parę zdjęć cyknelam, niestety odbijają się rude odcienie futerka1 point
-
Bardzo się martwiłam - teraz mogę się przyznać - że Frezja jakoś "odchoruje" ten wczorajszy dzień. Tak dużo wrażeń, nowych ludzi, miejsc.. Serce mi pękało na myśl, co ona musi czuć. Dobrze, że atak był krótki i słaby i tylko jeden. Oby teraz już było z górki. Niech będą z panią bardzo szczęśliwe :) Frezja jak mało który pies zasługuje wreszcie na stały dom i swojego własnego człowieka.1 point
-
Jak Żabka się szybko wyadoptuje, to mogłabym ją wziąć. Oby tylko na kota nie polowała.1 point
-
1 point
-
Po obejrzeniu takich fotek od razu humor w górę.1 point
-
Piękne są nowe fotki naszego Grzesia. Ta fajna... Trzy Rudzielce i jeden Czarny. Czarny Książę, jak kiedyś pięknie napisała Nesiowata.1 point
-
Fajnie ,że wypoczęliście i będziecie mieć siły do wszystkiego. A radość psów jest zawsze powalająca.1 point
-
Witaj w domu i na forumie :).1 point
-
Znalazłam fotki Ibisa na fanpage'u Biały Pies - Facebook (zrobione klika mięsiecy temu). Ozdobiłam i wklejam - niech ucieszą oczy wiernych Opiekunów Ibiska:1 point
-
sciskuniam za Ciebie rycerzu dzielny kochany ile zlego na jendo istnionko kochane ech ...1 point
-
Vanilka jest u nas już ponad tydzień. Jak to możliwe, że do tej pory nie ma rozwolnienia, zjadania kup, zwracania, osowienia...? Ostatnio chciałam nagrać filmik, ale nie miałam przy sobie telefonu, a pomyślałam też, że oszczędzę Wam widoków, no chyba, że ktoś mógłby mi nie wierzyć. Vanilka robi normalne kupy, czasami powącha lub nie co zrobiła i odchodzi. Je bez problemu suchą karmę, nie daję jej mokrej i tu moja wątpliwość - może podać jej kilka dni animondę, aby upewnić się, czy po tym ma kupę luźniejszą? co sądzicie? W domu utrzymuje czystość - w nocy też, nie widać śladów po zjedzonej kupie. Raz zdarzyło się Vanilce zrobić siku, kiedy ja chciałam przed wyjściem na dwór wstawić jeszcze zmywarkę. Powiedziałam do niej wtedy "Vanilka, no coś Ty, już idziemy na dwór", a ona od razu usiadła skulona :( I jszcze inna obserwacja - jak siadam np. w kuchni przy kompie, to wszystkie psiaki koło mnie układają się do drzemki, a Vanilka prawie zawsze idzie do przedpokoju i kładzie się w legowisku, albo na kocyku. Myślę, że Vanilce potrzebny jest nie tyle dom z ogrodem, co z drugim psem.1 point
-
Kasiu myślami Cię chyba ściągnęłam:):), miałam zamiar dzwonić w poniedziałek. Kochany nasz dziadziuś, ale radzi sobie z Twoją pomocą. Niech jak najdłużej jeszcze sobie je, wącha i patrzy na ten niedoskonały świat. Dziękujemy za fotki:)1 point
-
1 point