Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 08/21/18 in all areas

  1. Chciałam jeszcze napisać,,że Gucio przyjechał do mnie 13 dni po znalezieniu.Biedny ważył wtedy 8..45 kg.Zalecone karmienie co 2 godziny po maleńkiej garsteczce i ostrzeżeniem,że nawet pety z ulicy to dla niego jedzenie.Nawet woda była porcjowana bo pił bez umiaru i pęczniał.Pomaleńku wodę zaczął traktować jak picie a nie jak jedzenie,Każdy kawałeczek jedzenia dostawał spomiędzy moich palców bo inaczej to było zachłanne łykanie wraz z powietrzem i znów puchł.No i szuflada z lekami,Też na godziny.Przetrwaliśmy,Gucio na moich oczach odżył.To moje trzecie dziecko.
    6 points
  2. Jestem sprawdzonym zdaję mi się DS i BDT,od wielu lat.Skąd nagle taki brak zaufania?Czy ja chcę odbierać ZEA czy wszystkim z dogo wgląd w to co dzieje się z Guciem?Znam sprawy tu na miejscu a nie z dogomani,z postów.Nie dziwię się,że brak domów tymczasowych.Teraz jestem do niczego,bo śmiałam się sprzeciwić.No kto zniesie takie traktowanie?A biedny Gucio to ofiara ludzkich potyczek.
    4 points
  3. Anula i Poker myślą tak jak ja.Dziwię się,że odmawia się mi adopcji Gucia.W umowie adopcyjnej jest punkt,który mówi o obowiązku zapewnienia opieki weterynaryjnej.Wiem,bo Olinka adoptowana z ZEA w 2012,Jestem w stanie zapewnić Guciowi leczenie,.badania.Przecież podpiszę zobowiązanie.Ja jednemu psu jestem w stanie pomóc.A fundacje,Wy kochani z dogomani macie tyle jeszcze do ratowania tych naszych braci mniejszych.Czy ja żle myślę?Mogę nawet wspomóc inne psiaki potrzebujące pomocy.
    4 points
  4. Dostałam od p. Agaty zdjęcia Arii z nowego domu w Krakowie:) Tak, tak - to nasza zamojska sunia ze schroniska - ta w typie belga:) Kolega też ze schroniska - krakowskiego:)
    4 points
  5. Możesz sue powiedzieć, że razie kłopotów zdrowotnych zapewnimy patronat finansowy. Ja się deklaruję osobiście. Gdyby ktoś ją wziął choćby na DT to ja mogę utrzymywać kontakt telefoniczny i pomóc w razie potrzeby.
    4 points
  6. Też trochę nie rozumiem zaistniałej sytuacji... ale mam nadzieję, że to tylko nieporozumienie wynikające z tego, że Tola jest tylko pod telefonem, nie ma jej na miejscu. Uważam, że Gucio ma wspaniałą opiekę, chyba nikogo tutaj nie było, kto by się nie cieszył, że chłopak ma DT na czas nieograniczony... co w jego sytuacji nawet oznaczałoby dożywocie (mało adopcyjny, powiedzmy sobie szczerze). Jakoś wieczny DT brzmiał dla każdego pięknie, a teraz DS jednak już nie. Czy to możliwe? Ja rozumiem, że zanim pies pójdzie do adopcji przydałoby się go zdiagnozować - naprawdę rozumiem tę zasadę i sama stosuję, ale tutaj mamy z lekka inną sytuację. Pies nie zmienia miejsca pobytu, zostaje w DT. Nie wróci nagle z adopcji, bo okaże się, że pies jest nieuleczalnie chory... nie wróci z powodu tego, że koszty leczenia przewyższają możliwości właściciela czy tego, że fundacja zataiła informację o stanie Gucia - bo Rodzina Gucia dobrze wie, na czym stoi i jakiej opieki wymaga Gucio, są z nim od początku, pojawili się na jego drodze, gdy najbardziej tego potrzebował. Co innego, jak chce się psa wydawać do adopcji z DT do DS innego niż DT, a co innego, gdy ktoś wziął psa w ramach DT- niemal hospicjum, psa na DT ze świadomiścią, że pies może "utknąć" na zawsze. Ze wszystkim, co związane jest z opieką nad takim psiakiem. Zwłaszcza, że Gucio w tej chwili jest szczęśliwy - ja jestem przeciwna uszczęśliwiania psa na siłę kolejnymi badaniami, które nie wniosą nic poza wiedzą. I tak się mi nasuwa, aby nie okazało się, że znowu gdzieś w tym wszystkim zostanie zagubiony pies...Vanillce też chciano pomóc za bardzo. Od początku jak pomagam psiakom, dziewczyny z serwisu haszczego powtarzały mi, że "nadgorliwość gorsza od faszyzmu..." - wtedy im ufałam na słowo, im i ich doświadczeniu 20-30letnim w adopcjach... a potem zrozumiałam namacalnie, co to oznacza. Mam nadzieję, że sprawa rozwiąże się na korzyść Gucia, bo on tutaj jest najważniejszy, a nie własne ambicje czy nawet własne opinie nt czegoś. Wiem, że to trudna decyzja, bardzo kibicuję! ale proszę jednak o zdystansowanie się do sprawy, bez własnych przekonań czy ambicji oraz wycieczek osobistych... ale aby celem był Gucio i jego dobro. Tylko on się tutaj liczy.
    3 points
  7. Kochani...mam dobrą niespodziewaną wiadomość... FRESKA przeprowadziła się dzisiaj do swojego domu. Wiem, że nic nie pisałam, ale wszystko odbyło sie bardzo szybko. Pani zadzwoniła chyba w piątek wieczorem, że chce podjechać do hoteliku zobaczyć Freske i Rome. DO spotkania doszło w sobote...Państwo wydali się i mi z rozmowy i Kasi ze spotkania bardzo fajnym domem...ale jako, że poprosili o czas do namysłu, to nic nie pisałam, bo jakoś nie miałam nadziei. A tu nagle Pani dzwoni wczoraj! Chcemy Freske:) Kasia pojechała na wizyte przedadopcyjną. Poznała wszystkich domowników (Małżeństwo plus 2 dzieci nastolatków), dom z ogrodem, wcześniej Państwo mieli pieska Golden Retriever. DOm bardzo psiolubny, Freska będzie spać w łóżku...tacy ciepli ludzie. No i...dziś Freska u nich zamieszkała. Trzymajcie kciuki za aklimatyzacje. Dziś Kasia jeszcze zachipowała sunie, a ja poprosze Sare o zarejestrowanie numeru w SafeAnimal. Sterylizacje Państwo zrobią we własnym zakresie w wyznaczonym terminie. Trzymajcie kciuki
    3 points
  8. Oni sobie już parę razy "pogadali" i ustalili kto rządzi. Grześ lubi bawić się z naszą Kirą, ale Dżeki uważa, że tylko on ma do tego prawo i szybko odpędza Grzesia (zresztą nie tylko jego, zawsze kiedy inny pies zaczepia Kirę, to on od razu się pojawia i próbuje na sobie skupić uwagę). Poniżej kolejna historyjka obrazkowa:) Grześ i nasza Kira, nawet ta ciapa mu zabawkę podebrała:)
    3 points
  9. ...jak kot nie widzi... I kogo pierwszego będzie głaskała Zuzia <3 ...stół jest mój...:) Pieseł spał, ale kotełowi się nudziło, więc rozdarł paszczę i zaczął zaczepiać pieseła. A potem na ławę wskoczył , bo taki tam odważny.
    3 points
  10. Henio nadal ma tryb niańki. Uczymy Michala delikatnego głaskania, ale Heńkowe uszy to jest jak 8 cid świata dla niego. Heniek jest bardzo cierpliwy. Oczywiście, kiedy miłosc Michala jest zbyt gwałtowna i np. ten zrywa się nagle do biegu na czworakach, w strone Heńka z radosnym okrzykiem, to Heńka instynkt samozachowawczy podpowiada mu, zeby zmienic pozycje i poczekać aż Michałowi przejdzie ekscytacja ;)
    2 points
  11. Kilka kolejnych fotek mojego kudłacza kochanego.
    2 points
  12. 2 points
  13. dostałam zdjęcie Gai, kolejne, jak wypoczywa na kanapie. Wygląda jakby było robione "tosterem" ale widać, że kot zadowolony. Państwa tylko martwi, że niewiele je, a nie brakuje im pomysłów na dokarmianie. Bo suchy purizon stoi cały czas, mokre puszki ma, a jeszcze tutaj mięsko, tam wędlinka a ona ledwo co skubnie., Ale u mnie też tak było Waży 2,5 kilograma i nie jest chuda, więc może to urok takiej miniaturki. wiem, że teraz wszyscy mamy pod górkę finansowo, bo dużo wydatków się zrobiło wszędzie. przestałam liczyć koszta utrzymania rodzinki przy 800zł choć pewnie wiele więcej się potem nie działo. Dostałam dodatkowe pieniądze, zupełnie niespodziewane, i za to własnie kupiłam karmę Dorze i za to postanowiłam spłacic kartę kredytowąna której był dług za Gaję i maluchy. Uznaję więc, że Szczebrzeszyniaki są ze mną "na czysto"
    2 points
  14. EwaMarta, a może zaproponować Maksia panom , którzy nie dostali Karata? Jaki on jest duży?
    2 points
  15. W moim odczuciu badanie nic nie zmieni,nie pomoże jedynie powiększy wiedzę wetów i nas(czy zmiany są większe,czy nie).Nikt z wetów nie zasugerował pomocy w postaci operacji Gucia,a więc? Nie jestem za tym aby Gucio został "królikiem doświadczalnym".Bo to nie my będziemy przechodzić badania tylko on.
    2 points
  16. Mozesz zapytac w klatce siedza dwie koteczki dodatnie o drugiej tez myślę......... tylko myślałam ze jak cos znajde dla Perełki to zaczne szukac dla tej drugiej /nie wiem czyja...niewazne/ Perełka jest zdrowa,nic jej nie dolega,ma apetyt,tylko ze stersu gubi sierśc:( A jak wirus sie uaktywni to wtedy trzeba bedzie do weta.....
    2 points
  17. W niedzielę udało nam się w końcu odwiedzić Tobiego :) Miałysmy okazję przebyć całą trasę od wyjścia z klatki, po spacer wokół bloku, " zapakowanie " w torbę, przeniesienie na przystanek tramwajowy, czekanie na tramwaj, stanie w tramwaju gdzie nikt nie ustąpił Dorocie miejsca z wiszącym na ramieniu psem. Tobiś na początku był onieśmielony naszą obecnością, starał się udawać że nas nie widzi trzymając się bardzo blisko nóg Doroty. Na hasło DO PARKU aż dupeczka cała zaczęła mu podskakiwać :) W parku Tobi zachowuje się bardzo grzecznie, chodzi bez smyczy, pilnuje się. Sam piesków nie zaczepia ale jak siedziałyśmy na kocyku, i dwóch absztyfikantów w różnych odstępach czasowych podbiegło do nas a chyba raczej do Tobiego torby ze smaczkami! nie omieszkał im troszkę nawrzucać:) ale odwołany reaguje i nie leci i nie goni intruza :) aczkolwiek swego pilnuje :)Podczas mojej pierwszej wizyty Tobiś bardzo pilnował się Doroty i nawet jeśli położył się obok mnie - na każdy jej ruch ( chociażby odsunięcie się w celu zrobienia zdjęcia ) od razu podrywał się i człapał w jej kierunku - tym razem siedział przy nas, wcinał smaczki, dawał się głaskać i chyba nawet sprawiało mu to przyjemność :) Zaczął nawet dziamgać patyczki które mu podsuwałyśmy :) Jak wstałyśmy z kocyka i pakowalyśmy się - dokładnie sprawdził czy biała torba ( ze smaczkami ) idzie z nami i czy przypadkiem coś z niej tam jeszcze nie wypadło :) Dorota miała ze sobą cały ekwipunek - woda, miska i ugotowane mięsko - śniadanko dla Króla które zjadł po królewsku na trawce :) Zauważalne gołym okiem jest to że dupinka leciutko skrzywiona idzie, po dłuższym postoju i leżeniu na trawce - po wstawaniu natomiast bardziej kuleje przód. Widzę MEGA postępy od naszego ostatniego spotkania, zarówno w zachowaniu do obcych ( czyli nas ) jak i takie typowo socjalizacyjne dla pieska w większym mieście. na zdjęciach wygląda na większego i okrąglejszego a w rzeczywistości wcale tak nie jest - naprawdę:) Poruszymy jeszcze kwestię wózka - potwierdzam otrzymanie 200zł na zakup od bgra - bardzo dziękujemy :) Rozglądałyśmy się za wózkami, coś działałyśmy w tym temacie - teraz natomiast zastanawiamy się czy nie lepiej jednak poszukać mocniejszej torby - ta którą ma Tobi naprawdę ma słabe dno i obawiamy się że jakiekolwiek usztywnienie jej może spodowodować że poprostu się krótko powiem rozerwie. Najlepszym rozwiązaniem dla nas byłby chyba transporter na kółkach - niż sam wózek. Sama widziałam jak w tłumie ludzi kobieta z dzieckiem w wózku nie mogła wejść do tramwaju którym jechałyśmy bo ludzie nie chcieli ustąpić miejsca już od wejścia a co dopiero w środku zrobić miejsce na postawienie wózka.... Z psem w wózku byłoby zapewne to samo - a zazwyczaj wyprawa do parku odbywa się właśnie w godzinach szczytu i powrotów z pracy gdzie tramwaje są niestety mega przeładowane. Rozejrzymy się jeszcze za samymi transporterami i może coś na kółkach takich większych ( zazwyczaj są malutkie i turkoczące )nam wpadnie w oko :)Działamy w tym temacie bo napewno kręgosłupy będą za to wdzięczne i chciałybyśmy podziękować darczyńcom pokazując jadącego Tobisia :) Dorota nie pisze o wszystkim ale ja wiem ile czasu i poświęcenia wymaga od nich pomoc z opiece nad Tobim. Osoba której skradnie serce - będzie miała najlepszego przyjaciela na świecie :) To naprawdę spokojny, sympatyczny i radosny piesek. Wieczorem postaram się wrzucić zdjęcia i filmiki :)
    2 points
  18. to ja rozmawiallam z wetka,ktora zaproponowala konsultacje z dr K.ktorego zna,podczas listop.sympozjum,majac do dyspozycji powtorne badanie CT.Zaproponowala takie rozwiazanie,bo ma powazne podejrzenia,ze to nowotwor,ale pewnosci nie ma.Lekarze,z ktorymi rozmawiala,tez pewnosci nie maja.Czy nie warto wiedziec na pewno,jesli jest cien watpliwosci?Wszak niespodzianki w medycynie to nie rxadkosc.Moim zdaniem Fundacja powinna zamknac sprawe diagnostyki i dopiero wtefy ptzekazac Gucia do adopcji.Warto tez przypomniec,ze weci z Lublina czy Zamoscia = nie pamietam = wyraznie powiedzieli,ze 'pacjent NIE jest onkologiczny.Mysle,ze watpliwosci nalezy rozwiac dla dobra psa.USG jest dobrym pomyslem,jesli obawiamy sie CT.Moim zdaniem,dzis wszelkie decyxje naleza do Fundacji,ktora wziela wyvcienczonego psa pod opieke.
    2 points
  19. Na szczęście Grześ nie traci humoru i wynajduje sobie inne zajęcia, np. tarzanko w trawie lub to co lubi najbardziej - czochranie grzbietu o ścianę domu:)
    2 points
  20. To może ja wyjaśnię pokrótce bo Bogusik już nie ma siły ani zdrowia od rana wisząc na telefonach. Wg.naszej oceny to był dobry dom i byłoby to bardzo krzywdzące gdybyśmy oceniły go inaczej.Pan starał się na ile mógł aby wypełnić wymogi osoby wizytującej.Jednak osoba z TOZu wizytująca nie potwierdziła tego i oceniła dom jako negatywny.W związku z tym opierając się na ocenie osoby wizytującej musiałyśmy ją przyjąć.Nie możemy opierać się na rozmowach telefonicznych,głównie kierujemy się wizytą przed adopcyjną i jej oceną.Dom sprawdzała osoba bardzo rygorystycznie podchodząca do tematu i stąd ocena została wydana negatywna.Nie będę opisywała więcej szczegółów,ponieważ trudno tu polemizować. Szukamy dalej domków dla rodzinki.
    2 points
  21. Upały wróciły (: w takcie spaceru odwiedziłyśmy sąsiadkę - starszą Panią... Roxi napiła się wody, odpoczęła i pomaszerowałyśmy dalej :)
    2 points
  22. W piątek do swojego nowego domu w Warszawie pojechała Tekilka. Zamieszkała z 8 letnią mopsiczką Bubą, na razie jest wszystko ok. Zwierzki zostały nawet na trochę same w domu, a gdy pani wróciła, to Buba była cała;) Wciąż prosimy o kciuki, bo to trudna adopcja... Jaaga - bardzo dziękuję, bo ten DS to Twoja zasługa! Havanka, terra - bardzo dziękuję za pomoc w ogłoszeniach Tekilka w gabinecie Tekilka vel Tekla w DS
    2 points
  23. Apsik nie interesuje się zabawkami, ale udało mi się go nauczyć zabawy w przeciąganie sznurka. Spodobało mu się to:)
    1 point
  24. A ja dziękuję Wam obu i każdej z osobna :)
    1 point
  25. Ojoj, ależ tutaj się zadziało... mam nadzieję, że Państwo zdecydują się na innego psiaka:) A Karacikowi życzę domku ze złota tzn... ze złotym sercem. :)
    1 point
  26. a teraz mam MMS - wyprawka czeka na Reksia, państwo przyjadą w sobotę
    1 point
  27. Jestem z Panami w kontakcie. Wszystko jest w porządku, zaproponowałam inne pieski.
    1 point
  28. Wygląda, że zmiana ogłoszenia pomogła. Kubuś znalazł bardzo fajny dom pod Wieliczką. :) Wizyta pa pro forma- biorę na siebie. Teraz transport.
    1 point
  29. OK, tylko najpierw zapytaj tego kogoś. co się dzieje w psim umyśle, jeśli raz po przywołaniu pies jest karcony, a innym razem jest zabawa.
    1 point
  30. 1 point
  31. Niczym. To jest wznowienie starych wydań.
    1 point
  32. 1 point
  33. Czekamy dalej na wieści o Kodim, do piątku jeszcze trochę.
    1 point
  34. bou, "Twoja" wetka ma poważne podejrzenia, a dr K. nie miał najmniejszych wątpliwości ,że to nowotwór. Wetka , jak się domyślam jest od wszystkiego i mimo ,że może być najlepszą wetką na świecie , to w zakresie radiologii ma na pewno mniejsze doświadczenie niż dr K. On pracuje na klinice i zajmuje się TYLKO radiologią. Jeżeli wetka ma wątpliwości, a zna dr K , to niech zadzwoni do niego i skonsultuje Gucia telefonicznie. Przypuszczam ,że będzie pamiętał Gucia. Zresztą ma badanie wgrane na komputerze. Jak mu poda imię psa i że był konsultowany przez panią , która pomaga psom to na pewno sobie przypomni. Sympozjum ma być w listopadzie, to jeszcze ok. 3. miesięcy. Można dać sobie teraz spokój z TK. Czas pokaże co dla Gucia jest najlepsze. Zadam jeszcze raz pytanie, co oprócz wiedzy ma wnieść wykonanie TK? czy bez względu na rozpoznanie ktoś się podejmie operacji psa , tzn. rekonstrukcji zniszczonego rusztowania kostnego? Dlaczego konieczne jest fundowanie psu stresu i ryzyka utraty życia podczas badania? Jakie znaczenie ma dla życia Gucia i jego komfortu wiedza czy zmiana stoi w miejscu czy się powiększyła? Miernikiem jest STAN Gucia i tym się należy kierować w postępowaniu z nim. U guccia czyli swojej opiekunki przybrał na wadze, ma apetyt, jest wesoły, żywotny , więc niech się cieszy życiem dopóki daje radę.
    1 point
  35. super historyjki. :) a Grzesiu taaaki uśmiechnięty :)))) pozytywny psiaczek:)
    1 point
  36. Elu konto rozesłałam. Jak kogoś pominęłam to przepraszam i proszę się upomnieć:)
    1 point
  37. Dajmy spokojnie zadecydować prawnemu opiekunowi psiaka czyli osobom z fundacji. Niestety niezależnie od tego co się zrobi, to zawsze będzie niepewność czy decyzja była słuszna. Można zaszkodzić zarówno robiąc coś jak i zostawiając wszystko swojemu losowi.
    1 point
  38. Kochane, dobrze że maluchy są w dobrych rękach ale taka jedna uwaga moja- starej hodowczyni i mojego weta, mam go ponad 30 lat - jeżeli to możliwe to nie szczepi się jednocześnie przeciw zakaźnym i ściekliźnie, powinien być co najmniej dwutygodniowy odstęp. Jednoczesne szczepienie osłabia działanie szczepionek. I czy wasi weci szczepią również przeciw leptospirozie? Bo to choroba w objawach bardzo podobna do parwo ale leczy się inaczej, dawniej bardzo dużo psów z tego powodu umieralo - weci leczyli jak parwo dziwiąc się, że szczepienie nie działa a to było lepto i pies umierał.
    1 point
  39. Zmieniłam tytuł, dodałam informację o operacji i cały czas trzymam kciuki za Dysię https://www.ratujemyzwierzaki.pl/dysiapsiszkielet
    1 point
  40. Założyłam wątek moim kociakom tymczasowym i pozostałym Myślałam, że nie dam rady zapewnić tymczasom "niewychodzenia", ale całkiem nieźle się udaje, więc być może jeszcze kiedyś przydam się jako DT, choćby takie awaryjne.
    1 point
  41. Jutro wieziemy Gaje do nowego domu. Wizyta wypadła bardzo dobrze. Musimy tylko z państwem porozmawiać o karmieniu :)
    1 point
×
×
  • Create New...