Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 06/15/18 in all areas
-
Maja jest w drodze do nowego domku. Panie, które postanowiły ją adoptować przyjechały dzisiaj po nią, zapoznały się z nią, wypytały o zwyczaje suni. Panie wydają się być osobami wrażliwymi, odpowiedzialnymi. Majka będzie na pewno kochana, rozpieszczana i noszona na rękach :) Majka została wydana z szelkami, obrożą, adresówką, porcją suchej karmy i książeczką zdrowia. Pierwsze zdjęcia to z porannego spacerku, kolejne to ze spotkania z nowymi właścicielkami.5 points
-
Dziękuję Szafirko za relację :). I pojechała kochana Majeczka do swojego domku ... :) Będzie teraz pewnie tęskniła za Szafirkami, zanim zrozumie że teraz ma swój własny dom i poczuje się tam dobrze. Dziękuję bardzo Wszystkim, którzy interesowali się i pomagali Majeczce, żeby miała dobre życie. Bądź szczęśliwa i kochana Majeczko w swoim domku.3 points
-
Mam dobrą wiadomość : Piracik nie musi jechać do hoteliku, ponieważ mama jednej z koleżanek dowiedziawszy się, że Dziadziuś ma jechać tak daleko, zdecydowała się dać mu nawet dożywotni dom tymczasowy w Zamościu :) Nie dawno odeszła jej suczka-starowinka i kobieta chce pomóc kolejnemu staruszkowi. Bardzo się cieszę z takiego obrotu sprawy :) Jeżeli ktoś chciałby wspomóc staruszka karmą , to bardzo proszę. Wetka mówi, że w przypadku Pirata może być każda karma dla seniorów, np.Brit. Dziadzio bardzo też lubi karmę mokrą. Dziękuję Wszystkim za przybycie do Piracika. :) Będę relacjonować na bieżąco jego losy. Wyniki badań histopatologicznych będą dopiero po 20 czerwca.3 points
-
3 points
-
On nie normalnieje - taki po prostu jest. Tylko trochę zapomniał o tym. Teraz wraca mu pamięć. Oby jak najszybciej przypomniał sobie wszystko co dobre.2 points
-
Staruszki po prostu są wyjątkowe ! Mój staruszek terier odszedł blisko 3 lata temu. Ale był niesamowity. W czasie remontu spał u robotników na workach z cementem. Oni w tym czasie maszynami wyrywali parapety i drzwi, które były u mnie zmieniane. On nie słyszał i spał w najlepsze. Nie słyszał też F16 przelatujacego nad domem. Ale np. słyszał świst gwizdka od czajnika. Cieszył się jak szczenię, gdy wracałam z pracy, choć, by mnie zobaczyć musiałam go najpierw zbudzić, bo przecież nie słyszał czy jestem czy nie, a zwykle przesypial cały dzień z przerwami na jedzenie i toaletę. Na spacery chodził, ale szybko wracaliśmy, bo był zmęczony. W ostatnich 3 miesiącach jego życia miałam już Tosie z Miedar. Tosia to wulkan, petarda, na spacerach biegała jak szalona. Cezar dreptal z łapki na łapkę. Ot, taka starość....2 points
-
Zobaczcie jak Tobiś się wita:)2 points
-
Śliczna ta Czarna Perełka...Biedusia kochana :( Moje koty dziś dostały torbę prezentów od mojej siostry. Piłeczki, myszki, kulki - zwłaszcza Lilusia je kocha. Widać też bardzo, jak ona chce wyjśc, jak patrzy w okno, jak siedzi pod drzwiami tarasowymi... Ale i na to przyjdzie czas, na razie boi się psów, nie tak, jak Szarusia, która lubi psy od zawsze.2 points
-
opowiem Wam zaraz bajkę... dwie bajki ;) znaczy - historie, jak z bajki :) tytuł wątku trochę do tych dwóch dni nie pasuje, bo tymczasy bardzo tymczasowe i błyskawiczne były... adopcje to u mnie cud jakiś, a mnie zdarzył się właśnie podwójny! Wczoraj musiałam zabrać z pewnego domu szczeniaka - oczywiście moja "pomagaczka" Kasia była ze mną i to ona na kolanach trzymała malutką 5-tygodniową sunieczkę radośnie obiecując jej wspólne zabawy. Ja zaś za kierownicą mniej szczęśliwa rozmyślałam, gdzie ulokuję szczeniaczkę i co powiem mężowi... nagle telefon - dzwoni mama jednej z moich "wolontariuszek - zwierzolubów". "Pani Marysiu, moja siostra od kilku miesięcy planuje adopcję - nie ma pani jakiegoś kundelka szczeniaczka do adopcji, wygląd obojętny"....tak mnie zamurowało, że pani woła "halo"... po chwili mówię, że właśnie wiozę do domu szczeniorkę, która pilnie domku szuka, ale będzie spora. Ponieważ pan domu jedynie prosił, aby to nie był jakiś york, żeby w nocy idąc do łazienki nie rozdeptał - większa średnia pasuje jak najbardziej, oboje państwo mieli w domu rodzinnym psy, pan wręcz ogromnego psa miał w dzieciństwie, teraz wprowadzili sie do własnego mieszkania, syn za własne pieniądze kilka miesięcy temu już kupił smycz i obrożę, czeka na obiecanego psa. Podjechałam.... ech, nie da się opisać radości i zachwytów nad małą, pani wszelkie koszty bierze na siebie, nie chce nic, tylko sunię wziąć i zawieźć do męża i syna. No i pojechała malutka do Wrocławia na kanapę :) Co godzinę dostaję na Fb zdjęcia - oszaleli i rodzice, i ich 13-letni syn, a sunia za życia do raju trafiła. Cud - adopcja w dwie godziny i to do wyjątkowych zwierzolubów... cud po prostu, tylko Kasia po odjeździe strasznie się rozpłakała i długo w nocy jeszcze nie mogła jej mama utulić, biedna moja Kasia też malutką pokochała, choć rozsądnie oddała pani sunię, to jednak żal był ogromny, nie dała rady być dzielna, jeszcze rano płakała. Ale dzisiaj "pociecha" się znalazła, pies w nocy znaleziony w lesie trafił do mnie, wielki, słodki, młodziutki , prawie dzieciak. No to się uradowała Kasia, otoczyła psa "opieką nieustającą" ;). Ale ja medytując, gdzie psa ulokuję usłyszałam nagle jego tubalny głos... i przypomniałam sobie o panu, który dzwonił i szukał dużej suni do adopcji na ogromną, ogrodzoną posesję - w sam raz dla kolosa. Wysłałam zdjęcia, bez przekonania, tak sobie, bo pan przecież sukę chciał... no i telefon - proszę podać adres, jadę z żoną, zobaczymy.... i znów Kasi w oczach łzy stanęły. A państwo z psem tak sobie do serca przypadli, że kolejna adopcja. No i oczywiście umowy adopcyjne mam, wizyty będą poadopcyne, bo osoby nie z ogłoszenia, a z polecenia, znane. a to moja roztańczona Kasieńka - tym razem już nie w komunijnej, a swojej sportowej sukience - Kasia tańczy i zdobywa medale w klasie sportowej H do 9 lat :) edit: ależ ja się chaotycznie rozpisałam z tego nadmiaru emocji...2 points
-
2 points
-
To może jeszcze tylko dodam ,że leków jest naprawdę sporo ale wszystko pod kontrolą lekarza , antybiotyk , probiotyk i leki poprawiające odporność, kał będzie badany w kierunku pasożytów, niestety podczas badania lekarzowi nie podobało się że słyszy szmery w serduszku i że zbyt wolno bije stąd , wizyta u kardiologa, jeśli chodzi o kaszel to nalotu na gardle nie ma, więc trzeba szukać dalej! może to kardiologiczne problemy powodują? lub jakieś płucne? dodatkowo lekarze zdziwieni są skąd tak ,duży nalot na zębach u tak młodej sunieczki? też się będzie trzeba tym zająć na poważnie, bo będą kłopoty :( Salunia podczas wizyty była spokojna i grzeczna jak pisze Bogusia na razie p Ania kupiła karmę specjalistyczną i kontynuuje leczenie, później jaką będzie podawać , zobaczymy? :) Anulko, jeśli chodzi o podawanie węgla to ja podobnie jak Poker w pierwszym rzucie 1-2 dni węgiel +głodówka i jeśli nie przechodzi to wtedy Nifuroksazyd ale należy podawać 5-7dni / tak zaordynował wet, ponieważ Tasia miała tych biegunek dwa lata temu?? kilkanaście? w przeciągu kilku miesięcy? podobno jakieś ... bakteryjne to były infekcje i psy łapały jeden od drugiego / .. i masz rację! woda we Wrocławiu jest naprawdę mocno chlorowana! i chyba w ogóle okropna! :( Tolu , masz rację! rodzinkę Sali ma wspaniałą, miała sunia szczęście ... dziękuję Poker, imię zostaje Sali :) a o szeleczki dopytam jak będziemy rozmawiały, na razie daję p Ani złapać oddech... trochę duże się tego nazbierało... a jeszcze się musi uczyć! :) Bogusiu, dziękujemy za zdjęcia co foty, to foty! :)1 point
-
Można mieć doświadczenie, ale każdy przypadek jest inny i to doświadczenie właściwie niewiele pomaga. Wet obejrzał wyniki badań z gorzowskiej lecznicy (Sara2011 wstawiła je w drugim poście). Nie znalazł nic, co by go zaniepokoiło i było powodem ataków. W tej chwili nie ma sensu ponownie robić badań. Na początku lipca będą robione badania krwi pod kątem zabiegu sanacji jamy ustnej i oznaczenia stężenia fenobarbitalu. Przy tej okazji warto byłoby zrobić badania zalecone przez neurologa. We Wrocławiu jest bardzo dobry neurolog, dr hab. Marcin Wrzosek - http://www.wet.upwr.edu.pl/dr-hab-marcin-wrzosek.html. Można się z nim skontaktować, pokazać badania z gorzowskiej lecznicy i poprosić o wykaz badań, które on by zalecił. Jeżeli wszystkie badania wyjdą dobrze, to pozostaje wizyta u neurologa i pewnie rezonans magnetyczny (robią go w znieczuleniu ogólnym tylko we Wrocławiu i w Warszawie, jest dużo lepszy i dokładniejszy, niż tomografia). 5-6 lat. Byłam zaskoczona, że u młodej, niedużej suczki jest spondyloza. Frezja już odczuwa ból, siada jej tył, tylne łapy są lekko ugięte, porusza się jakby okrakiem. Takie problemy widziałam dotąd tylko u starszych, dużych psów. Z czasem może dojść do niedowładu tylnych łap, nietrzymania moczu, kłopotów z wydalaniem. Już tylne łapy są słabsze i spowolniałe w reakcjach. Niewskazane skoki po kanapach, chodzenie po schodach... Kolejnych ataków nie było.1 point
-
Moi Drodzy. Zrobię szybkie podsumowanie. Od tego poniedziałku przebywam w Indiach na delegacji o której dowiedziałam się 4 dni wcześniej...Będę poza domem do 25 czerwca. A co do wieści: Wróciłam 5tego czerwca po 2 tygodniach nieobecności. Kociaki przeżyły, zostały zaszczepione i dostały nową tabletkę na odrobaczenie. Mamusia została także zaszczepiona i 25 czerwca czeka nas sterylizacja. Kociaki sa już gotowe do adopcji, ale nikt o nie nie pyta :( Poproszę Brata żeby więcej zdjęć zrobił i wstawię na wątek. Wszystkie szkraby to dziewuszki. Niestety podczas mojej nieobecności bardzo pochorował się Rambo. Miał silną biegunkę i wymioty. Trzeba było podac antybiotyk. Brat stanał na wysokości zadania i kotuś po kilku wiytach i podawaniu leków w domu stanął na nogi. Na tę chwilę domu szukają u mnie: Rambuś, Gaja (miziasta matka maluchów) i 3 kolorowe dziewczynki. Bardzo proszę o: -pomoc w ogłaszaniu jak już tylko wstawię zdjęcia ( był jeden dom oglądać, ale 4 piętro bez opcji zabezpieczenia balkonu) -pomoc w zakupie karmy suchej (Purizon), puszek (kotki jedzą 1 dziennie dużą MAC's, oraz żwirku. Wszystko już nam się kończy. Za wizyty zapłaciłam 300zł na szczepienia (75 od kota) + 70 za odrobacznie x2. Przed nami jeszcze sterylka Gaji i 2 szczepienie kotków. Nie wyrobię po prostu.1 point
-
Melduje się u staruszka. Na razie nie pomogę $ ale będę miała na uwadze1 point
-
Wiem, że się powtarzam - ale ten psiak powala na łopatki I to jest pytanie!1 point
-
1 point
-
Rzadko zaglądam na dogo, bardzo rzadko... Już zdaję relację. U nas dużo się dzieje, może nawet troszkę za dużo. Duży remont zbliża się wielkimi krokami, przygotowań cała masa, a większości jeszcze nie zaczęliśmy ;) Trochę mnie to przeraża. Bo będzie taki moment, że będziemy mieć w rodzinie dwa remonty jednocześnie. Moi rodzice, zmuszeni są przeprowadzić się po 40 latach życia w jednym miejscu do innego mieszkania - spore wyzwanie, choćby jeśli chodzi o pakowanie, nie wspominając o całej reszcie :( Poza tym jest cała masa różnych rzeczy do ogarnięcia, a życie codziennie nie stoi w miejscu... Do tego dołożyć trzeba najważniejszą super fantastyczną wiadomość - w październiku powiększy nam się rodzina :) Na świat przyjdzie nowa dogodziewczyna :)), nasza Córka :) Przed nami zatem kolejne wyzwania i cała masa zmian. By nie powiedzieć: życie do góry nogami! Jestem ciekawa jak to będzie, jak damy sobie radę, jaka będzie ta Przygoda Życia. I jak Mela zareaguje na nowego domownika. Chociaż myślę, że nie powinno być żadnego problemu. Może troszkę później, jak Mała będzie już raczkująca, chodząca. Punktem spornym może być jedzenie, bo Melanek to okropny żarłok i myślę, że może jej się zdarzyć okazać niezadowolenie, gdy ktoś - w jej mniemaniu - będzie stanowił zagrożenie w pozyskiwaniu żarełka. Będziemy oczywiście czujni i myślę, że jeśli jakikowliek wyskok się dziewczynie zdarzy to szybko uda się ustawić ją do pionu. Bo Melanek to super pies. Bardzo się zmieniła przez te lata. Jeszcze nie wyszła ze wszystkich traum, ale różnica jest ogromna! Aż serce rośnie i lico się raduje, gdy się na nią patrzy. Moja Melutka Milutka :) Tak wyglądała w zeszłym roku na wakacjach. Teraz jej się troszku przytyło... Obecnie jesteśmy na etapie poszukiwania odpowiedniej karmy. Bo nie dość, że z dziewczyny straszny żarłok (a ponieważ spojrzenie kota ze Szreka opanowała do perfekcji, to ciągle ją ktoś dokarmia), to jeszcze na dodatek ostatnia karma okazała się dość kaloryczna i przytyła nam Mela co nieco. Odchudzamy więc, tak z półtora kilo powinna zrzucić. Nie tylko dla pięknego wyglądu, ale przede wszystkim dla kręgosłupa, który okazał się być zdezelowany i spondylotyczny :((( Jak w zeszłym roku, po badaniach usłyszałam "spondyloza w dwóch odcinkach kręgosłupa" - to mi się słabo zrobiło. Ale na szczęście - odpukać we wszystko, co się da - dolegliwości kręgosłupowe zdarzają się rzadko. Zażywa dziewczyna regularnie leki i może to pomaga. W każdym razie nie jest źle. I oby tak zostało jak najdłużej! Takie wieści od nas, w skrócie ;) Pozdrawiamy serdecznie i dziękujemy za pamięć!1 point
-
Z mojego bazarku przeznaczyłam na potrzeby Sali 236,34zł.Anulko potwierdź proszę na wątkach http://www.dogomania.com/forum/topic/345610-rozliczam-domowy-misz-masz-zapraszam-do-250518/1 point
-
Przeczytałam wszystkie posty o pobycie Sali w nowym domku i myślę, ze sunia trafila do wspaniałego domciu:) Rodzina ciepła, troskliwa, no i jeszcze mamusia chrzestna w osobie anica to już lepiej być nie może:) Miałam do przeczytania 2 strony, doszłam właśnie do problemów zdrowotnych - co z Sali, lepiej już?1 point
-
Myślałam, że Grześ będzie zawsze spięty i wypłoszony na spacerach. Tymczasem on już biega! Ogon już prawie cały czas w górze. Dzisiaj nawet podbryknął do Kiry w celu zabawy:) Dużo lepiej czuje się na ogrodzie jak są jakieś psy.1 point
-
Na razie ludzie są zachwyceni sunią, wciąż powtarzają, że jest pocieszna, bardzo wesoła. Na początku pan dzwonił do mnie po 2 razy dziennie, martwili się, że sunia nie chce się wysiusiać mimo częstych spacerów. Ale w końcu stres ją puścił i w poniedziałek po południu zrobiła dłuugie sioo na trawce:) Mieszkanie jest w bloku, ale Państwo mają piękne tereny spacerowe blisko (jezioro, rzeka) oraz bliską rodzinę w pobliżu, która ma dom z ogrodem i tam sunia może się wybiegać bez smyczy.1 point
-
Nifuroksazid to nie jest mój wymysł.Kiedyś zapisał go wet dla mojego pekinka w przypadku biegunki.Węgla nie podaję bo mi wet odradził proponując przeze mnie go. Natomiast woda z osmozy to jest woda,którą filtruje osmoza inaczej filtr,kilka filtrów.Jest nam potrzebna do akwarium morskiego a także używamy ją do picia i np.do żelazka,które lubi zachodzić kamieniem.Czajnik też nie zachodzi kamieniem.Mam także filtr Britt ale używam wodę tym sposobem np.do zaparzania kawy,herbaty.Oba te trunki w moim przekonaniu są smaczniejsze. Nie wiem jak w tej chwili bo dawno nie byłam w gościach ale dla mnie we Wrocławiu np.herbata jest nie do wypicia.Ogromnie wyczuwalny jest chlor.Jak mieszkałam we Wrocławiu to nie czułam tego a przecież zawsze tam woda była chlorowana,natomiast teraz czuję ogromną różnicę w naszej wodzie a wrocławskiej.Nawet mój Miki nie chciał się kiedyś napić tej wody. Wody w butelkach nie gazowanej używam w przypadku Mikusia jak jesteśmy gdzieś na wyjeździe a sami też nie gardzimy ją.1 point
-
Ja stosuję węgiel w tabletkach w razie biegunki. Czasem wystarczy 1. kapsułka , czasem 3 - 4. Dopiero potem sięgam po konkretne leki typu Nifuroksazyd. I nie daję jeść przez 12 godzin.A potem ryż z marchewką i trochę indyka czy kurczaka.1 point
-
Grześ, jak ja dawno tu nie byłam :( Kurtka na wacie, czasu ciągle brak :( Głaski dla Grzesia zostawiam i pozdrowienia dla Bywalczyń i Bywalców :)1 point
-
1 point
-
1 point
-
Nie wiem czemu Ciebie Mufeczko nikt nie chce ale narazie czekamy cierpliwie na super domek dla Ciebie. A na konto mufciowe przyszły pieniążki dla Mufeczki od: Marudy666 - 15zł Czarnej Kafki - 10zł seramarias - 10zł Istar19 - 10zł agat21 - 20zł ślicznie dziękuję :). Dobrej nocy i miłego spokojnego czwartku :).1 point
-
Gucio mimo tego guza jest uroczym psiaczkiem, i takim pełnym chęci życia mimo tyle nieszczęścia co go spotkało, mam nadzieję że będzie jeszcze mógł się nacieszyć dobrym psim życiem. Miziaczki za uszkiem Guciu :).1 point
-
Malagos:) moje serce powiększyło sie z radości,nikt nie dał by jej takiej szansy jak siedziała pod krzakami również udawało mi sie ja 'w przelocie" pogłaskać ale póżniej te przeżycia...niezrozumiałe dla kota:( spowodowały strach i nieufnośc a teraz Lilunia jest szczęśliwa:) i ufa Ci:) i niedługo bedzie Ci siedziała na kolankach bardzo Ci dziekuję:)1 point
-
1 point
-
I tu za Nesiowatą zaglądam... Spokojnego dnia dla wszystkich Przyjaciół Grzesia.1 point
-
Dzień dobry szczęściarzu - wypatruj domku dla siebie!1 point
-
Dzisiaj jeszcze Kora została odrobaczona więc może na przyszły tydzień umówię się na badanie krwi. Takie ogólne? Korunia radzi sobie całkiem nieźle. Musieliśmy trochę przeorganizować w domu bo Kora nie ma wstecznego ( jak wejdzie w jakąś szczelinę to nie wycofa ). Słabo też raczej widzi bo wchodzi często do miski, taranuje psiaki śpiące w legowisku. I tak dreptać potrafi bardzo długo - jak już się zmęczy to zwija się w kłębek i śpi. Nigdy natomiast nie śpi w legowisku, zawsze na podłodze. Teraz co prawda upały więc płytki przyjemnie chłodzą ale i tak przenoszę ją jak dobrze zaśnie na legowisko ( rano i tak znajduję Korę śpiącą na płytkach). Zjada tylko gotowane jedzenie Zamówiłam jej specjalne mięciutkie krokieciki dla seniorów - inne psy szaleją za nimi - Kora tylko wącha:-) Mamy też nowego podopiecznego - szczeniaka Bolka - uwielbia Korę;-) Bardzo często śpi "na Korze" :-) Wstawiam paragony za szczepienie, odrobaczenie. Postaram się szybko o nowe fotki Kory ( te dwa są dzisiejsze:-) )1 point
-
1 point
-
Dzień dobry - muszę się pochwalić kolejnym postępem naszej Lilusi :) Od jakiegoś czasu potrafi się ocierać o nogi, jak nakładam jedzonko do miseczek. Dziś rano też się tak ocierała i po raz pierwszy ją dotknęłam. Miałam rękę kilka cm od niej i delikatnie ją połachotałam po grzbiecie. Znieruchomiała, ale zamiast uciec, jak do tej pory, wyprężyła się i widac było, ze dotyk sprawił jej przyjemność. Za moment juz jej nie było, ale pierwszy maleńki kroczek zrobiony :)1 point
-
1 point
-
Mari, pisz, co Ci serce dyktuje :). W życiu chyba więcej jest smutku, niż radości, szczególnie kiedy przybywa lat nam i naszym zwierzakom. Ciepłe myśli przesyłam :).1 point
-
Mam bardzo dobrą wiadomość dotyczącą porzuconej szorstkiej suni, którą pokazywałam tutaj jakiś czas temu - mała ma własny dom! Wczoraj do TZ dzwoniła kobieta, która zgłaszała bezdomność suczki i która zaopiekowała się nią tymczasowo - sunia została zaakceptowana przez rezydentkę i zostaje w tym domu na stałe. Chodzi o tą dziewczynkę1 point
-
Weszła wpłata za czerwiec od gabrysia2424 30 zł , dzięki :) Dziś byłam u Bazyla , zapłaciłam za kolejny miesiąc. Połaziliśmy jak zawsze po lesie. Bazyl jest mega rozdziadowany. Zawsze woziłam mu trochę boczku jako smakołyk , teraz zapomniałam kupić i wziełam kiełbasę i on początkowo pogardził spoglądając na mnie z wyrzutem a potem łaskawie z niesmakiem zjadł :)1 point
-
Ewuniu pamietamy kochana zal stokrosci serce zal a u nas kilka lat juz rozowy pudeleczek cudny zabawenka psiaczkowa ktory u Ciebie Ewuniu kupilam1 point