Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 05/15/17 in all areas

  1. Psy przebywające na swoim terenie ujadają prawie wszystkie ( moje też) , i mają do tego prawo o ile jest zachowana cisza nocna. Natomiast agresywny pies nie ma prawa być luzem nawet w obecności właściciela. Dziś zaatakował Jedrusia a jutro np. dziecko, bo dziecko też ma prawo sobie pokrzyczeć lub staruszkę podpierającą się laska, bo laska może się psu nie spodobać. Sąsiad jest burakiem i tyle, niestety buraki mają najczęściej agresywne psy.
    5 points
  2. Wraca do swojego domu, gdzie spędziła 13 lat i tak jest najlepiej - szczęśliwe zakończenie historii, wszyscy już cieszą się na powrót Mrówki (Żabki) - a dla niej to jeszcze niespodzianka.
    4 points
  3. Ja mysle, ze nie należy starszej pani straszyć kosztami, ludzie sa biedni w kraju, nie wiem czy jest jakas możliwość opłacania leczenia bezp u weterynarza (przy domu właścicielki) jeśli zostały jakieś fundusze tutaj
    2 points
  4. U Teri wszystko wporządku: uwielbia piszczące zabawki, a szczególnie lubi bawić się piłeczką.Często też idzie sobie na balkon aby podziwiać widoki...:)
    2 points
  5. Podzielam opinię doris66 ...generalizując może mocno?!... ja najczęściej o złe zachowanie psa ,obwiniam człowieka?! ...z drobnymi wyjątkami! biedny Jędruś, napewno się wystraszył :( dobrze ,że miał obrożę! Spokojnego tygodnia, życzę! :)
    2 points
  6. No właśnie. Sunia jest bogata , bo ma 2. mamusie chrzestne. Trzeba zbierać na prezenty.
    2 points
  7. Rozmawiałam dziś z P.Irenką. Mają swój spacerkowy rozkład dnia i wszyscy chłopcy zadowoleni,a i P.Irenka mówi,że na zdrowie takie spacerkowanie Jej wychodzi. U P.Irenki była córka z Anglii i zabierała jednocześnie trójkę psiaków na spacer.Każdy chciał wtedy maszerować na czele i nawet Kokuś starał się tamtą dwójkę wyprzedzać,śmiesznie to wyglądało mówi P.Irenka,która szła z tyłu za nimi. Pani Irence wydaje się,że to bardziej białe oczko u Promyczka jest jakby suche,w każdym razie widzi różnicę między jednym a drugim i jutro idzie z tym do weta,żeby obejrzał. Ze wzrokiem nie zauważyła,żeby coś się pogorszyło,Promyk na razie dobrze sobie radzi. Opowiadała jak tam im jest na spacerkach,co w domu robią,jak śpią,że Promyk w nocy prosi zdjąć z łóżka bo chyba mu za gorąco,że sierść odrasta ładnie i przeszła na temat jedzonka...Mówi,że chłopaki jeść suchej nie chcą...Pewnie,że jeść nie będą,bo czekają na lepsze,mówię. Dostają codziennie gotowane jedzonko z kurczaczkiem,zupka na żeberkach,na kolacje cielęce paróweczki,serki...Jak przychodzi pora jedzenia,to siadają we trójkę równo,czekają i obserwują,czy ręka P.Irenki do właściwej szafki się kieruje..hihi.P.Irenka mówi,że dziś wyjątkowo nie chciało się jej gotować i na obiad wszyscy we czwórkę jedli Devolaje z kurczaka,każdy dostał po kotleciku i nikt okruszków nie zostawił...Utuczy się nasz Promyk jak nic....chociaż jak od Moli go odbierałam,to było już kawał chłopa i było co podnieść...hihi. Zdjęć nie mam,ale mam nadzieję,że się doczekamy. Przekazałam P.Irence pozdrowienia od nas Wszystkich,Was też prosiła pozdrowić serdecznie,więc cieplutko Pozdrawiam Was Ciocie w imieniu P.Irenki!
    2 points
  8. A jej wielbiciele.jak to chuopy ,uwielbiają Halynę,tworzą dla niej rzeźby,o takie na.przykład
    2 points
  9. Ja takiego myku nie zastosuję, bo przecież może się okazać, że pani ma na miesiąc tyle dochodu, ile wydałyśmy na leczenie Żabki. Dla ludzi starszych w większości przypadków ponad 800 zł to ogromna kwota. Też się martwię, ale staram się postawić w sytuacji tej pani. Miała sunię przez 13 lat, teraz bardzo się ucieszyła, że Żabka żyje i bardzo chce, by do niej wróciła. W jaki sposób jej szukała i dlaczego dopiero teraz udało się wnuczce wypatrzeć sunię tego chyba już nie ma sensu roztrząsać.
    1 point
  10. mar.gajko, Mrówka była bardzo krótko w schronisku. Ja pomyślałam, żeby z pieniędzy mrówkowych zakupić na zapas leki, odłożyć na wizyty u weta
    1 point
  11. Kochani , mnie też ta sytuacja denerwuje :( Zachowanie sąsiada bardzo utrudnia nam funkcjonowanie i tak już w trudnych warunkach :( Żeby bardziej obrazowo wyjaśnić Wam jak to u nas wygląda, Krzysiu stworzył taki plan gdzie zaznaczył fioletowymi kropkami stałą trasę spacerów sąsiada i psa a często samego psa który jest puszczany luzem np na kilka godzin :( Ten pies krąży koło nas wokoło , czuje zapachy naszych psiaków i jest bardzo pobudzony :( Dużą czerwoną gwiazdką zaznaczył Krzysiu miejsce ataku na Jędrusia .
    1 point
  12. już doleciało Gabuniu:):) Bardzo bardzo dziękujemy:)
    1 point
  13. Nie rozumiem dlaczego to Wy macie ograniczać zabawy na Waszej ogrodzonej łączce. Domyślam się jaki straszny stres przeżyliście ,ale w końcu to Wasz teren,zabezpieczony i to sąsiad powinien uważać na swojego psa. Z drugiej strony rozumiem ,że musicie utrzymywać poprawne stosunki z sąsiadami....... Widzę tylko jedno wyjście ,lepsze zabezpieczenie łączki od strony sąsiada. Popieram też całkowicie Doris 66.Moje psy,które nigdy nikomu krzywdy nie zrobiły też zawsze ujadają wzdłuż ogrodzenia. Pies nawet ten najłagodniejszy zawsze będzie pilnował swojego obejścia. Brawa dla Jędrusia .Całe szczęście,że nic mu się nie stało.
    1 point
  14. Murka mówiła o domu z ogrodem, bo nie jest pewna jego zachowania w mieszkaniu, szczególnie, gdyby został sam. Kojec, urządza po swojemu, chociaż nie niszczy, a u Murków pewnie nie jest zostawiony sam na 8-10 godzin. Ja sama jestem blokowa, a ONki mam od zawsze. Fakt, że na parterze, a teraz w dodatku emerytka. Też uważam, że mieszkanie, to dla psa buda, ale rozumiem, że ew szkody wyrządzone przez nudzącego się ONka, są większe, niż przez nudzącego się jamnika ;). Oczywiście, jestem przekonana, że wszystko trzeba rozpatrywać indywidualnie. Dla mnie najlepszy Opiekun dla Maxa, to młody emeryt/emerytka, który już kiedyś miał ONka i zna rasę i....... mieszka w bloku :D.
    1 point
  15. Poszła stała dla Misia, mam nadzieję, że tym razem bez błędu.
    1 point
  16. Szczęściarze, którzy rozpoczęli nowe życie: SABA, NINA, BALTAZAR, JASKÓŁKA, MUFA i BUBA
    1 point
  17. ... też zaglądam i z zapartym tchem ,podczytuję co Was? Dziękuję wiolhem170 za to wszystko co zrobiłaś dla suni
    1 point
  18. Moja pierwsza sunia też miała na imię Aza, jest w moim awatarku :) Bardzo lubię też to imię - to jasne :) Gabi, brawo :)
    1 point
  19. Astra pragnie wstać i to widać. Dziś zjadła porcję kolacji i wypila sporo wody po czym merdala ogonem bardzo mocno. Pierwszy raz od kilku porzadnich dni widziałam takie zachowanie u Astruni. Próbuje się podrywac, ale jeszcze coś ją blokuje. Wet powiedział, że jak będzie chciała to jej nie hamować. Jedno co muszę zrobić to znaleźć najtańszy w okolicy dywan , może kto s będzie oddawał i zakupić specjalnie dla Astry by mogła łatwo się podnosić i zacząć chodzić jeśli będzie miała na to ochotę. Minionej nocy śniło mi się, że podniosła się i chodziła dlatego wierzę, że uda się leczenie. Jestem przekonana, że będzie żyła. Moje sny są bardzo często prorocze i chce w nie wierzyć. Mon
    1 point
  20. Dziś cały dzień z moimi człowiekami na podwórku spędziłam. Odkurzaliśmy trawniki. Pańcia coś tam dłubała w doniczkach i w ziółkach. Pańcio grzebał w ziemi i coś tam ciachał. A w międzyczasie ganiali mnie treningowo :)
    1 point
  21. Chciałam Eluś sprawdzić, jak się zachowają w nowym otoczeniu. Zdały egzamin na szóstkę:) Ja byłam bardzo szczęśłiwa, ale dzisiaj spędziłam czas z nimi w DT, żeby nie stresować moich psiaków:) To zdjęcie pokazuje ich więź:)
    1 point
  22. Trochę relacji o psach które zamieszkały u nas w Poznaniu. Hotel: Gufi - problematyczny bardzo. Z zazdrości o człowieka, jego uwagę, głaski zaatakował już 3 psy i sukę. Ma też lęk separacyjny, pozostawiony sam - wyje głośno - absolutnie nie do kamienicy i bloku, chyba że jest ktoś kto nie wychodzi. Natomiast zaprzyjaźnił się z naszym niewidomym podopiecznym z którym razem śpi, spaceruje po ogrodzie. Ten psiak może wszystko i nie wzbudza u Gufcia emocji. Gufi jest jego przewodnikiem. Maniek - już wyleczony po Gufciowym ataku - fajny pies, sympatyczny, bardzo sie zmienił. Adopcyjny... Mundek - słodki i kochany, mieszka z hodowlanymi beaglami w domu, żadnych problemów. Łagodny - super do małego mieszkania nawet. Monica - miała 3 wizyty - państwo byli nią zainteresowani, ale dzisiaj zrezygnowali. Monica nie bardzo nadaje się do bloku. Nie chce chodzić na smyczy, każdy spacer - trzeba ja zagonić w kąt, złapać, zapiąć na smycz. Nie jest doludna za bardzo - wypłosz ogromny. Natomiast Rachel i Fibi... pojechały dzisiaj do domu. Razem. Trzymajcie kciuki. Rybka ma się wspaniale - szczęśliwy pies domowy. Klinika: Forest - już po kastracji, jutro jedzie do hotelu. Super do ludzi, kochający i miły, niestety problematyczny będzie - ma lęk separacyjny. Pozostawiony sam demoluje, niszczy i hałasuje. Przynajmniej w klinice. Zobaczymy jak w hotelu. Otello - mamy kłopot - nie może mieszkać z innymi psami. Atakuje psy głównie przy człowieku, z zazdrości, podobnie jak Gufi, tyle że w większym stopniu i wszystkie. Nie może jechać do hotelu i nie wiem gdzie go zabrać. jest po kastracji. Póki nas nie wyrzuca z kliniki, może tam zostać, ale jak powiedzą dość - kanał. No i trochę policzą, ale jakoś ogarniamy. Pomóżcie nam intensywnie reklamować Otella - to wspaniały, śliczny, łagodny do ludzi, kochający pies.
    1 point
  23. Tak, Halyna lubi widać "życie na krawędzi" i tzw.ostrą jazdę bez trzymanki we wszystkich kolorach tęczy :) Oj, źle bardzo sie moze to dla Halyny skończyć, a przy takim finale nawet wielbiciele nie pomogą nieszczęsnej komarzycy :) A co do życia na krawędzi, fotkę z dziś taką znalazłam: Pasuje? Pogodnego wieczorku :)
    1 point
  24. Bardzo ładny wynik, gratuluję :) O Grażynkę nikt nie pyta? Jest taka cudowna. Uwielbiam trisie.
    1 point
  25. Patrzę i myślę ...oj to przecież posłanie, kołderki i mieszkanie Ewy :)
    1 point
  26. Żeby tylko piła..... Halyna to manipulantka pierwszej wody.Całkowicie opanowała umysły swoich wyznawczyń,nawet tych bojówkarek,zdawałoby się odpornych na wpływy . Wpadła na pomysł zarobkowania.Dodam że bardzo kontrowersyjny,do tego zakazany prawem,tylko popatrzcie A takiej skromnej ziemiance trwa w najlepsze produkcja...o tu,takiego trunku (dodam że Halyna jest autorką receptury jak i kiperem)
    1 point
  27. Jest oczywiste, że trzeba kontynuować leczenie Mróweczki odpowiednio dobraną dawką vetorylu, pod kontrolą weta. Odnośnie leczenia zespołu Cushinga lub choroby Cushinga (bo to nie to samo schorzenie) u psów można poczytać tutaj (tak dla poszerzenia wiedzy) Endokrynologia Nadczynność kory nadnerczy - zespół Cushinga Nadczynność kory nadnerczy (zespół Cushinga) jest często występującym zaburzeniem hormonalnym. Jest jednym z najczęściej opisywanych schorzeń endokrynologicznych u psów, rzadziej występuje u kotów. Stanowi zespół objawów klinicznych wynikających z nadmiernego i długotrwałego oddziaływania na organizm zwiększonego stężenia glikokortykosteroidów (głównie kortyzolu) - hormonów produkowanych przez nadnercza. Trochę fizjologii Glikokortykosteroidy są to hormony biorące udział w metabolizmie węglowodanów, białek i tłuszczy oraz w procesach odpornościowych i adaptacyjnych. Posiadają silne działanie przeciwzapalne i przeciwalergiczne. Zmniejszają jednak poziom przeciwciał w organizmie obniżając w ten sposób odporność (powodują tzw. immunosupresję). Są one produkowane przez niewielkie, parzyste narządy, leżące w bliskim sąsiedztwie nerek - przez nadnercza (dokładnie przez ich obwodową część - korę). Wytwarzanie glikokortykosteroidów przez korę nadnerczy, tak jak większość hormonów produkowanych przez narządy wydzielania wewnętrznego, podlega sterowaniu z centralnego układu nerwowego. Odbywa się to poprzez wpływ hormonów tropowych (regulujących), powstających w przysadce mózgowej. Przysadka produkuje wiele takich hormonów, za pracę kory nadnerczy odpowiedzialna jest kortykotropina (ACTH). Z kolei wytwarzanie ACTH przez przysadkę regulowane jest przez kortykoliberynę (CRH), hormon podwzgórza - nadrzędnego narządu, mieszczącego się również w ośrodkowym układzie nerwowym. Zwiększenie stężenia kortyzolu we krwi powoduje zahamowanie czynności wydzielniczej zarówno przysadki jak i podwzgórza. W ten sposób na zasadzie ujemnego sprzężenia zwrotnego dochodzi do regulacji stężenia hormonów tzw. osi podwzgórzowo-przysadkowo-nadnerczowej (patrz schemat). Jeśli na jednym z etapów mechanizm ten zawiedzie, dochodzi wówczas do zaburzeń hormonalnych m.in. do nadczynności kory nadnerczy. Rodzaje Nadczynność kory nadnerczy (inaczej hiperkortyzolemia, hiperadrenokortycyzm) może przyjmować różne formy. U około 80-85% psów i kotów występuje przysadkowo-zależny hiperadrenokortycyzm (PDH). Wskutek nowotworzenia w przysadce - najczęściej opisuje się gruczolaki (czyli nowotwory łagodne) - dochodzi do nadmiernej produkcji ACTH i wskutek tego, zwiększonego wytwarzania kortyzolu przez nadnercza. Rzadziej mamy do czynienia z sytuacją, w której podwzgórze produkuje nadmierną ilość CRH, stymulując w ten sposób przysadkę do wzmożonej syntezy ACTH. W pozostałych 15-20% przypadków spotykamy się z nadnerczowo-zależnym hiperadrenokortycyzmem (ADH). Dotyczy to sytuacji, w której mamy do czynienia z nadmiernym wydzielania kortyzolu przez nowotwór nadnerczy. Guzy nadnerczy to najczęściej gruczolaki (łagodne) i gruczolakoraki (złośliwe), występują one z jednakową częstotliwością. Jatrogenna nadczynność kory nadnerczy może wystąpić, głównie u psów, w przypadku długotrwałego podawania glikokortykosteroidów w trakcie leczenia różnych jednostek chorobowych. Według nomenklatury medycznej choroba Cushinga to wtórna nadczynność kory nadnerczy związana z gruczolakami przysadki, natomiast zespół Cushinga dotyczy zwiększonego stężenia kortyzolu we krwi spowodowanego pozostałymi czynnikami np. guzem nadnerczy. Występowanie Hiperadrenokortycyzm występuje u psów między 2-16 rokiem życia, zwykle w wieku 6-9 lat. U kotów w wieku 5 do 16 lat, średnio ok. 10 roku życia. Nie ma rasy szczególnie predysponowanej do wystąpienia choroby, ale zwiększone ryzyko wykazują: pudle, jamniki, boksery, owczarki niemieckie, niektóre terriery. Nie obserwowano różnic pomiędzy płciami, natomiast guzy nadnerczy częściej występowały u samic. Spotykane są one częściej u dużych ras, powyżej 20kg. U kotów także nie stwierdzono predyspozycji rasowej, wydaje się, że częściej chorują samice niż samce (ok. 60% przypadków). Objawy kliniczne Choroba rozwija się powoli, od kilku miesięcy do nawet kilku lat. Objawy mogą nasilać się co jakiś czas, okresowo zanikać i powracać. Nie zawsze widoczny jest typowy, całościowy obraz choroby, może wystąpić tylko część objawów. Symptomy hiperadrenokortycyzmu to: poliuria i polidypsja (PU/PD) - wzmożone oddawanie moczu i zwiększone pragnienie są najczęściej występującym objawem klinicznym (80-85% przypadków); polifagia, czyli nadmierny apetyt (60-90% przypadków); powiększenie obrysu brzucha - tzw. obwisły brzuch, w wyniku osłabienia mięśni, otłuszczenia i powiększenia wątroby (70-90% przypadków); zmiany skórne z wyłysieniami - zwykle symetrycznymi, obustronnymi, na tułowiu (60% przypadków); ścieńczenie skóry uwidaczniające podskórne naczynia żylne; zaskórniki, nadmierna pigmentacja, wapnienie skóry, wtórne stany zapalne skóry; senność, apatia, osłabienie; często występuje nasilone zianie; objawy neurologiczne, mogące wskazywać na duży guz przysadki - macroadenoma (10-20% przypadków): zmiany w zachowaniu, otępienie, zaburzenia orientacji, drgawki, niezborność ruchów i niedowłady, ślepota, zaburzenia przedsionkowe. W diagnostyce różnicowej należy wziąć pod uwagę choroby przebiegające z poliurią i polidypsją: przewlekła niewydolność nerek, choroby wątroby, cukrzycę, nadczynność tarczycy i inne, natomiast różnicując objawy dermatologiczne trzeba uwzględnić: niedoczynność tarczycy, zaburzenia w wydzielaniu hormonów płciowych, inne dermatozy przebiegające z wyłysieniami np. nużyca, świerzb, grzybice, itd. Podwyższony poziom glikokortykosteroidów może być przyczyną wielu powikłań. Najbardziej niebezpiecznym z nich jest zakrzepica z zatorami płuc, mogąca spowodować ciężką niewydolność oddechową. Z pozostałych powikłań i częstych chorób towarzyszących należy wymienić: cukrzycę, nadciśnienie, zastoinową niewydolność serca, choroby nerek (zapalenie odmiedniczkowe, nefropatię kłębuszkową, białkomocz), zapalenie trzustki, kamicę pęcherza moczowego. Rozpoznawanie W przypadku podejrzenia zespołu Cushinga należy wykonać szereg badań dodatkowych. Diagnostyka jest zazwyczaj kilkuetapowa i potrafi być skomplikowana. Jej celem jest potwierdzenie choroby oraz zróżnicowanie występującej postaci (przysadkowo- lub nadnerczowo-zależnej). Najpierw wykonuje się rutynowe, pełne badanie krwi (morfologia i biochemia) oraz ogólne badanie moczu. W badaniu morfologicznym krwi możemy stwierdzić podwyższoną liczbę białych krwinek oraz ich charakterystyczny obraz, tzw. leukogram stresowy. W badaniach biochemicznych obserwujemy wzrost aktywności enzymów takich jak fosfataza alkaliczna (AP) oraz aminotransferaza alaninowa (ALT), dochodzi także do wzrostu stężenia cholesterolu oraz często glukozy. W badaniu moczu obserwujemy jego rozcieńczenie (obniżenie ciężaru właściwego), może pojawić się również białkomocz oraz flora bakteryjna. Nie wszystkie odchylenia muszą pojawić się jednocześnie, mogą też być w różnym stopniu nasilone. Dodatkowym utrudnieniem jest to, że mimo iż opisane parametry są charakterystyczne dla zespołu Cushinga, to niestety nie są dla niego specyficzne, tzn. że mogą także występować przy innych jednostkach chorobowych. Badanie krwi i moczu trzeba jednak bezwzględnie wykonać, aby móc ocenić stan ogólny organizmu, stopień uszkodzenia i funkcjonowania narządów wewnętrznych oraz ustalić punkt wyjściowy do monitorowania leczenia choroby i ewentualnych działań niepożądanych leków użytych w terapii. Z dostępnych metod diagnostyki obrazowej najczęściej wykorzystuje się badanie USG. Powiększenie obu nadnerczy w badaniu ultrasonograficznym (podobny kształt i rozmiar) wskazuje na przysadkowo-zależną nadczynność kory nadnerczy (PDH). Powiększenie i/lub zmiana kształtu tylko jednego nadnercza sugeruje guz tego narządu (ADH). Wynika to z tego, że przysadka wydzielająca zwiększoną ilość ACTH, stymuluje w takim samym stopniu oba nadnercza, powodując ich symetryczny rozrost. Natomiast guz nadnerczy występuje zwykle tylko w jednym narządzie, powodując jego rozrost i zmianę kształtu. Obustronne guzy nadnerczy zdarzają się bardzo rzadko. Jak wspomniano wcześniej, nowotwory łagodne i złośliwe mogą występować w nadnerczach z jednakową częstotliwością. Badanie USG nadnerczy i jamy brzusznej jest więc bardzo istotne, ponieważ raki kory nadnerczy mogą naciekać okoliczne struktury (wątroba, nerki, żyła główna) lub dawać przerzuty drogą krwionośną do wątroby i płuc. W celu potwierdzenia hiperadrenokortycyzmu wykonuje się specyficzne testy hormonalne, wykorzystujące fizjologiczne zależności osi podwzgórzowo-przysadkowo-nadnerczowej. Nie ma uniwersalnego badania diagnostycznego nadczynności kory nadnerczy. Wyniki każdego badania mogą być prawidłowe u psa z hiperadrenokortycyzmem i nieprawidłowe u psa z normalną czynnością nadnerczy i współistniejącą inną chorobą. Jeżeli wyniki są wątpliwe lub zaskakujące, wykonuje się inne badanie albo powtarza to samo, najlepiej po 1-2 miesiącach. Stosunkowo prostym badaniem, które można wykonać na początku, zwłaszcza w przypadkach wątpliwych jest oznaczenie stosunku stężenia kortyzolu do kreatyniny w moczu (UCC). Mocz powinien zostać pobrany rano przez właściciela, od zwierzęcia nie będącego pod wpływem stresu. Niepokój związany z podróżą do lecznicy i badaniem klinicznym przed uzyskaniem próbki może spowodować znaczny wzrost wartości wyników. Optymalnie powinno się pobrać 2 próbki moczu (przez 2 kolejne dni) i wysłać do laboratorium jako jedną próbkę, powstałą z połączenia 2 równych części pobranego materiału. Badanie to należy traktować jako przesiewowe, ponieważ stosunek kortyzolu do kreatyniny w moczu podwyższa się także przy innych chorobach. Ujemny wynik badania służy więc wyłącznie do wykluczenia nadczynności kory nadnerczy. Wtedy należy poszukać innej przyczyny zaburzeń. W przypadku otrzymania wyniku dodatniego trzeba przeprowadzić dalsze badania. Do dyspozycji mamy kilka testów, opierających się na badaniach krwi. Każdy z nich ma swoje wady i zalety. Różnice zaczynają się już przy dostępności preparatów, różny jest także czas wykonania badania np. test stymulacji ACTH wiąże się z pobraniem 2 próbek krwi w godzinnym odstępie, a test hamowania deksametazonem to 3 próbki, które pobiera się: przed podaniem psu tego hormonu oraz po 4 i po 8 godzinach. Wydaje się więc, że pierwszy test jest wygodniejszy, jednak preparat z ACTH jest obecnie na polskim rynku trudno dostępny. Wyższa będzie też jego cena. Ważny również jest dostęp do laboratorium weterynaryjnego, które oferuje wykonanie danych oznaczeń. W tym przypadku na szczęście sytuacja z roku na rok się poprawia. W doborze testu uwzględnić należy także jego swoistość i dokładność oraz czy ma on być przeznaczony do rozpoznania choroby, czy do rozróżnienia jej postaci. Wspólnie z lekarzem weterynarii powinniśmy rozważyć możliwości jakimi dysponujemy i wybrać najbardziej optymalne rozwiązanie. Suczka 'Moma' przed... ... i po kilku miesiącach... oraz obecnie Leczenie W przypadku guza nadnerczy usunięcie chirurgiczne jest leczeniem z wyboru, chyba, że w badaniach przedoperacyjnych uwidoczniono przerzuty lub naciekanie otaczających tkanek. Z zabiegiem należy się też wstrzymać lub od niego odstąpić, jeśli pies znajduje się w grupie zwiększonego ryzyka znieczulenia ogólnego, wskutek występujących jednocześnie innych chorób (np. niewydolności serca) lub jest w złym stanie ogólnym. W takim wypadku należy najpierw wyrównać współistniejące zaburzenia. Przed zabiegiem można wdrożyć leczenie preparatami stosowanymi w terapii zachowawczej w celu zmnniejszenia poziomu kortyzolu. Pomaga to zmniejszyć ryzyko wystąpienia komplikacji przed- i pooperacyjnych. W przypadku usunięcia zmienionego nadnercza (jeśli nie doszło do przerzutów) rokowanie jest dobre. Istotna jest terapia stabilizująca, zanim drugie, pozostałe nadnercze podejmie prawidłową funkcję. W przypadku przysadkowo-zależnego hiperadrenokortycyzmu leczenie polega na obniżeniu nadmiernej produkcji glikokortykosteroidów przez zmienione nadnercza. Terapię prowadzi się zwykle już do końca życia i ma ona na celu zmniejszenie nasilenia objawów choroby. Polega ona na podawaniu odpowiedniego preparatu w formie doustnej. Wybór konkretnego środka uzależniony jest od kilku czynników, leki stosowane w tej jednostce chorobowej różnią się mechanizmem działania, nasileniem i częstotliwością działań niepożądanych oraz, co często ma duże znaczenie, ceną. W początkowym etapie terapii ustala się dawkę leku skutecznie eliminującą objawy choroby i jednocześnie wywołującą jak najmniejsze działania niepożądane. Nieodzownym elementem terapii jest monitoring i kontrolne badania, służące ocenie reakcji na leczenie. Wykorzystuje się tu testy diagnostyczne opisane powyżej. Ważna jest także kontrola funkcjonowania pozostałych narządów wewnętrznych (wątroba, nerki, trzustka). Na podstawie wyników badań ustala się optymalny sposób leczenia u danego zwierzęcia. Częstotliwość ich wykonywania zależy od przyjętego schematu terapii oraz stanu ogólnego organizmu. Istotne również jest leczenie współistniejących chorób, jeśli takie występują. Dużą rolę ogrywa też właściwa dieta, zwłaszcza przy współistniejącej cukrzycy, chorobach nerek, czy otyłości. Wszystkie te szczegóły omawiamy wspólnie z lekarzem weterynarii po rozpoznaniu choroby. Skutecznie dobrana terapia pozwala chorym psom na szczęśliwe i komfortowe życie. lek. wet. specjalista chorób psów i kotów Mieszko Smulski Przychodnia Weterynaryjna 'Boliłapka' Warszawa www.bolilapka.portalweterynaryjny.pl
    1 point
  28. Moim zdaniem jest to niepotrzebny wydatek. Jeśli badania wykazały Cuschinga, należy podawać Vetoryl. Poprawy nigdy nie ma po 2-3 dniach. Trzeba poczekać na efekty.W przypadku mojego psa powtórne badanie ACTH mieliśmy po 20 dniach podawania Vetorylu, wtedy wet ustawił dawkę.
    1 point
  29. A po co robić rezonans. Wiedza czy to Cushing przysadkowy czy nie, nie ma wpływu na leczenie. nikt nie będzie operował u psa przysadki. Chyba ,że ramach eksperymentu.
    1 point
  30. Pije to pije, cóż jej zrobisz? Popijać, potem bzdury pisać, żałosne odzywki, takie "śmieszne" że czytać się nie da, łeeee... Zaszyć, to by może pomogło, ale przy okazji bym poleciła usteczka...wróć, aparat ssąco-kłujący zaszyć, to Halyna przestałaby bzdury i głupoty wygadywać, widowisko z siebie robić. Tak, tak... A tu fotkę mam ze spacerkowa: Dziki wilczomleczyk, mokry od deszczu. Spokojnej soboty :)
    1 point
  31. Poczuła się przy Tobie bezpieczna więc chce być jak najbliżej. Jeśli możesz pozwól jej zostać trochę w łóżku, daj jej jakiś kocyk. Ona jest obolała, przestraszona więc szuka bezpiecznego azylu.
    1 point
  32. Bo rozpoczęcie przygody z dogomanią, to prawie jak ślub. ;) Też trzymam kciuki za Ciebie i Ciebie za słowo. :)
    1 point
  33. Dziękuję bardzo za wszystkie serdeczności, którymi jestem szczerze wzruszona. Nigdy nie przypuszczałam, że wejście wiele lat temu na forum, spowoduje tyle dobrej energii wokół mojej osoby. Nigdy nie przypuszczałam, że to nie zawsze ja będę pomagała, a to mnie będzie potrzebna ta pomoc. W każdym razie melduję, że jestem i walczę..............i łatwo się nie poddam !!!
    1 point
  34. Mąż popatrzył na sunię i podjęliśmy decyzję ,że dajemy jej BDT. Już jestem po rozmowie z dziewczyną, która chce jej pomóc. Weźcie więc ją pod uwagę przy transporcie we wtorek..Oczywiście dołożę się do kosztów. Ustaliłam ,że suńka będzie odpchlona i odrobaczona.
    1 point
  35. Już na Białogonkach się chwaliłam więc i u Jędrusia muszę ;) Jędruś i Duży na łączce ;)
    1 point
  36. Alaskan - Bibi wytropiła tam nowe małe mrowisko i niestety nie zdążyłam pstryknąć, bo razem z Mruczkiem wiały, każde w inną stronę. Bibi się zastanawiała co to było i stwierdziła, że jednak w domu bezpieczniej ;-). Dobrze, że to nie ziemne gniazdo os albo trzmieli! A maluch z niej rzeczywiście: trochę rosy i połowa psa mokra, jak pada, cwaniara załatwia swoje sprawy szybko i to tak, żeby nie wyjść poza osłonę dachu ;-)
    1 point
  37. W sumie od bardzo długiego czasu zbieram się żeby to napisać. Kiedy trafiłam na dogomanię (nie pamiętam już jak) strasznie się wkręciłam, pomagałam finansowo, robiłam bazarki, i coraz bardziej świrowałam(nie wystarczało mi na życie, wzięłam kredyt potem następny, to takie proste kilk na koncie). Kiedy już nie wytrzymałam tego cierpienia (wchodziłam na coraz więcej wątków), jednocześnie prowadziłam normalne życie. Poznałam swojego męża, okazało się że ma też jakieś długi, wspólnie wzięliśmy kredyt pod jego mieszkanie żeby było łatwiej spłacać (ok. 50 tys z czego ponad 30 tys. to moje zadłużenie). Z Warszawy przeniosłam się do Otwocka, i zaczęłam wariować, non stop tylko jakieś bezdomne zwierzęta, ale też takie gdzie właściciele wypuszczają a więc też było nie wiadomo czy jest sens wzywać straż miejską. Tutaj też muszę się przyznać, że od dawna nie wyjeżdżałam z Warszawy bo spotkanie bezdomnego psiaka wywoływało u mnie atak paniki, płacz itp. Pamiętam do tej pory jak jeszcze z wcześniejszym chłopakiem pojechaliśmy za Warszawę do jego kolegi, jechaliśmy busem a przy drodze co i rusz psy (w grupie, samotnie itp.) zwariowałam, ukradkiem płakałam. Ale wracając do Otwocka, wychodzenie z domu gdzieś na spacer itp. Sprawiało mi coraz więcej problemów, pojawiła się depresja, z domu wychodziłam tylko do pracy, sklepy czasami te blisko domu, i ciut dalej. Nawet samochodem było ciężko.Doszło do tego, że bardzo się bałam spotkać bezdomnego psa, a jak siedziałam w domu to jak tylko jakiś psiak zaszczekał biegłam do okna i sprawdzałam . Jednocześnie depresja, się rozwijała, natręctwa. Trafiłam do dobrego psychiatry, leki podziałały ale nadal wychodzenie było problemem (pamiętałam każdego psa którego widziałam, i to wracało). Mąż wspierał ale to też dla niego było ciężkie. Ogólnie były lepsze i gorsze okresy- miałam zalecenie żeby iść na terapie ale jakoś tak. A potem nadchodziły gorsze okresy i wiadomo zmiana leków, a terapia musiała zaczekać aż poczuje się lepiej. Gdzieś tam mój mąż zaczął więcej pić (takie wiecie trzy piwka codziennie, niby nic ale jednak- dla mnie dużo mam ojca alkoholika). Mimo moich próśb nadal codziennie pił, jednocześnie mi pomagał, ale mnie łamało że związałam się z moim ojcem (zresztą w pewnym momencie nasz związek wyglądał jak moich rodziców- dla mnie to był szok). Ale nie ważne było coraz gorzej, w pracy sobie nie radziłam, w końcu poszłam na zwolnienie. Myśli samobójcze, na którejś wizycie u mojej lekarki przyznałam się do tych myśli i wizji- dla mnie to po prostu było jak wybawienie od tego co mój mózg mi serwował. Z miejsca powiedziała, że chce mnie wysłać do szpitala, że nie wybaczy sobie jak mnie puści a ja coś sobie zrobię. No i tak się zgodziłam, załatwiła mi szybkie przyjęcie do szpitala w którym pracuje, obiecała przyjść następnego dnia, powiedziała dokładnie że będę na oddziale z ludźmi którzy mają różne choroby psychiczne, żebym się nie przestraszyła. Byłam załamana tym szpitalem, ogólnie byłam tylko tydzień, ubłagałam lekarza- miałam zalecenie pójścia na terapie, ogarnęłam to jeszcze będąc w szpitalu. Trafiłam na terapie grupową, ponad rok byłam na zwolnieniu lekarskim. Okazało się, że jednak też mój mąż był przyczyną mojego stanu zdrowia to było dla mnie dużym szokiem. Jednocześnie powiedziałam mu że jeśli nie ogarnie swojego problemu to koniec, tak trafił na terapie AA ( zresztą do tej pory chodzi do psychologa). Przez ponad rok próbowaliśmy ratować swoje małżeństwo , obecnie jesteśmy w tracie rozwodu (ja podjęłam decyzje) okazało się, że jesteśmy różnymi ludźmi. Dlatego jakiś czas temu napisałam tutaj na wątku że mam trudny czas , i nie bardzo mogę pomagać jak wcześniej bazarkami itp. Muszę też ograniczać wkręcanie się w zwierzęta, bo nadal jest to dla mnie problem. Ale ogólnie mam coraz więcej lepszych dni :) Postanowiłam się tym podzielić, bo wydaje mi się, że jesteśmy podobne. A może też ktoś inny przeczyta będąc w podobnym stanie. Ogólnie dziele się tym, najbardziej wstydziłam się szpitala, też nad tym pracuje ;-) Może komuś to pomoże. To nie jest żadna słabość, być takim wrażliwym i nie mieć siły już znosić ciągłego cierpienia zwierząt. Jesteś bardzo dzielna, mając taką gromadkę przy sobie, opiekujesz się nią. To wszystko to przecież duże obciążenie psychiczne i fizyczne, nic dziwnego że czasami wysiadasz, boisz się tego co będzie później. Mam nadzieje, że nikt nie odbierze tego jak coś co nie powinno być tutaj.
    1 point
  38. A w Białogonkowie na podwórku stworzyła się gruba warstwa błota :( Białogonki za skarby nie chca biegać za to Jędrusiowi nie przeszkadza to wcale ;) Bryka jak konik nic sobie z tego nie robiąc że błoto ląduje mu nawet w uszach ;) Błotny Jędruś pozdrawia :)
    1 point
×
×
  • Create New...