Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 07/03/16 in all areas
-
nie bywam ostatnio zbytnio na dogo. widzę, ze u erga w sumie - nieźle. ciesze się i popatrzyłam na swoje deklaracje, mogę się dopisac do stałych deklaracji dla erga - 10 zyla /miesiąc. ale od sierpnia, bo mam teraz mega dużo wydatków zdrowotnych i wiem już, że lipiec będzie na minusie. do kogo robić przelewy?2 points
-
Ooo, szkoda, że wydało się to dopiero teraz, miło byłoby się spotkać ;) Tęsknotę rozumiem - mnie tez nieustannie ciągnie w te urokliwe zakątki :) Sarny i jelenie faktycznie są, widzimy je często pod lasem ;) Parę lat temu, w zimie, nasze niedokończone ogrodzenie uratowało życie sarnie uciekającej przed psami. Biedne zwierzę, gonione przez miejscowe psy, wykorzystało wyłom w płocie - wbiegło na nasze podwórko, a stąd już prosto do lasu.2 points
-
Byliśmy z odwiedzinami. Pojechaliśmy rano, by uniknąć korków nad morze. Pan Marian czekał na nas na ławce. I Reks i Pan Marian ucieszeni. Foto z torebką - Foto. Rozpakowaliśmy zakupy, kupione w Szczecinie - Foto. I cały bagażnik kartonów do palenia. Dałam Reksowi tabletki na odrobaczanie z puszką. Wciągnął chętnie, jadł mi z ręki delikatnie. (nie pomyślałam tylko, by kupić drugą dawkę, by Pan Marian powtórzył odrobaczanie za dwa tygodnie, kupię tabletki i wyślę pocztą. Tak by przed szczepieniem czysty wewnątrz chłopak był). I zgadzacie się bym zamówiła obrożę na kleszcze/pchły dla Reksa ? W tym roku był zakrapiany w marcu tylko. (po wizycie pojechaliśmy z TZ i naszym psem na spacer do lasu/na łąki za Stepnicą. I wróciłam do domu z wbitym kleszczem ! A Bragi z jakimiś pajączko-kleszczami w sierści). Reks radosny, z nieodłączna piłką. :) Siedzieliśmy z Panem Marianem na ławce przed domem nim zaczęło padać. Później usiedliśmy na ganku. Reks usilnie chciał usiąść pomiędzy nami. :D (filmik na dole postu). Przyjrzałam się jego zębom. Jak na starszego psa ma je bardzo ładne, czubki pościerane, ale kamienia zbytnio nie widać. Foto ; Suche trzeba by zamówić chłopakowi w tym tygodniu. Zamrażarkę obejrzałam, górna szuflada, przestronna. Coś w niej Pan Marian miał, szron na sobie miało. To jakoś tam mrozi. Dopytałam Pana co kupić i pojechaliśmy do Biedronki. Zakupy zrobiłam znaczne, to się przyda, to się przyda to i tamto, to może postać długo. I wyszły dwa koszyki... Z mięs wzięłam udka, gulaszowe z indyka i całego kurczaka. Foto1 ; Foto2 ; Foto3 ; Paragony ; Z tymi zakupami i z zasiłkiem z gminy (270 zł) za czerwiec, który dostał w zeszłym tygodniu - lipiec przetrwa. W lipcu jedzie Pan Marian do Urzędu Pracy (ostatnie "odhaczanie" było telefoniczne, ale teraz musi się stawić osobiście). To przy okazji poproszę by podszedł od salonu Orange i zarejestrował kartę Njumobile na siebie (zgodnie z nowymi zmianami). Gaz jeszcze jest, ale w sierpniu pewnie trzeba będzie zamówić, bo częściej teraz używany. Pan Marian dziękuje, życzy udanych urlopów i pozdrawia was Wszystkie /-ich. Reks pozdrawia. :) Reks poznał się z naszym Bragim. :) Mój przed większymi psami chodzi spięty jak agrafka. Tu też się spiął, ale wyszło w porządku. Reks był zainteresowany Bragim. Foto ; FILMY : 1. https://youtu.be/lFGofzjK0qc 2. https://youtu.be/cQYYoKrnXZE 3. https://youtu.be/HbBFfjpNFcY2 points
-
Przepraszam Was za moją nieobecność, ale proszę o zrozumienie - TZ Antoni, urodzony 1.07. - podwójna uroczystość, kilkudniowi goście. Nie było zbyt wiele czasu, ale już po wszystkim :) Basiu, Asia mówiła, że w schronisku zawsze mówią, że książeczkę doślą, ale jej nie dosyłają. Oczywiście poczekamy kilka dni, bo może tym razem będzie inaczej, ale tak, czy siak, odrobaczyć maleńką trzeba :) Jutro jedziemy całą paczką do kraka, a wracamy we środę lub czwartek. Kupię i podam suni tabletki na robale. Z uwagi na bezpieczeństwo, konieczny jest także zakup szelek.1 point
-
1 point
-
Terra, przyjmij też ode mnie podziękowania ! Dzięki Tobie tyle kocich bezdomniaków ma już wspaniałe domy ! Za "chwilę" Maciejka skorzysta ze szczęśliwego ogłoszenia, zrobionego Twoją ręka. Trojeczka zmieniła się bardzo. Wyrosła na piękną kicię ! No i ma przyjaciółkę w podobnym kolorze.1 point
-
1 point
-
1 point
-
joanka, ja wklejam zdjęcia z pulpitu, ale wcześniej je zmniejszam. Zrzucam z telefonu na pulpit. Prawym przyciskiem myszy, edytuj,potem zmniejsz obraz, ja wpisuje 40, zapisz. Jak piszesz odpowiedź, tam na dole jest dodaj plik. klikasz, i z pulpitu wstawiasz zdjęcie .Mam nadzieję, że pomoglam1 point
-
Maurycy jest kotem w typie norweski leśny. Ale skąd on się wziął u tej pani, tego nikt nie wie...1 point
-
1 point
-
O przeszły :) Zamieszczam wyniki badań chronologicznie. Znalazłam trzy wydruki, nie mogę znaleźć pierwszego, ale znajdę go na bank. Czyli badanie drugie, wykonane po tygodniu intensywnej terapii :) Badanie wątroby i nerek: Ale nie umiem obrócić, wklejam z zapodaj, takie malutkie zdjęcie: Kreatynina 0,8 mg/dL - NORMA od 1 do 1,8 Mocznik 58 mg/dL - NORMA od 25 do 70 Fosfor 1,55 Norma od 3 do 6,8 ALT 315 NORMA OD 20 DO 107 /ale Wampir brał wtedy sterydy/ ALP 13 NORMA OD 23 DO 107 I ostatnia morfologia, gdzie jedynie brzydkie są eozynofile, ale dostał Wampir kolejną dawkę na robale, żeby te eozynofile opadły:1 point
-
Myślę, że dopisz ją do konta zamojskiej Poli. Pozostaje jeszcze kwota 769,30 zł, która jest na koncie anecik; proponuję 250 zł dla Poli u Murki 250 zł dla Aschity u Murki 269,30 zł dla starowinka Misia u Gabi1 point
-
Tak do końca nie rozumiem już czy to wątek pomocy Suni Sławci należącej do Marty, czy kuźnia kabaretowych dowcipów. Marta - odezwij się do mnie na priva - jestem z Poznania. Postaramy się w Fundacji jakoś pomóc suni. Daj znać, co stwierdził wet i u którego byłaś. Mamy kontakty jako Fundacja z kilkoma lecznicami. Może się uda wyleczyć sunię. Pomożemy także z karmą. Tylko napisz.1 point
-
Ja tez mocno zaciskam kciuki, zeby wszystko było ok!!! Izunia nie dziw sie nam kochana. Moze kiedyś, gdy jeszcze nie " siedziałyśmy " w adopcjach w realu podchodzilibyśmy do tego tematu inaczej. Niestety zycie weryfikuje to wszystko. Ludzie sa różni i nie mozna ich oceniać swoją miara, dlatego miałyśmy duże watpliwości związane szczególnie z odległością, ale Pan Arek odpowiedział nam na wszystkie nasze pytania i dlatego zdecydowałyśmy, ze nie mozemy odbierać Lakusiowi szansy na taki domek.1 point
-
1 point
-
joanko, co tam u Wampirzastego? U nas dzisiaj lało, więc Maurycy cały czas w domu, ani myślał wychodzić. Nie napisałam Ci, że Maurycy jest kotem kastrowanym. Skoro Wampirek jeszcze klejnoty ma, to może znaczy w ten sposób teren?? Mojej sąsiadki kot tak robił, po kastracji wszystko ucichło (oczywiście za jakiś czas), Maurycy głośno oznajmia, kiedy już nasika do kuwety!!! Na zasadzie: idź posprzątaj!! Ostatnio, jak nie był wypuszczony na dwór, to nasikał w obie kuwety, a kupa wylądowała na podłodze w łazience....Widocznie ten typ tak ma.....ale jak go nie kochać???1 point
-
1 point
-
1 point
-
Trochę ogłoszeń dla Misia : http://www.gumtree.pl/a-psy-i-szczenieta/katowice/misio-maly-piesek-czeka-na-swojego-ukochanego-pana/1001697590290910470665509 http://alegratka.pl/ogloszenie/misio-maly-piesek-czeka-na-swojego-27780695.html http://katowice.lento.pl/misio-maly-piesek-czeka-na-swojego-,4484863.html http://www.morusek.pl/ogloszenie/316660/Misio-maly-piesek-czeka-na-swojego-ukochanego-pana/ http://owi.pl/ogloszenie/misio_maly_piesek_czeka_na_swojego_ukochanego_pana,1158553 http://www.hirosi.pl/ogloszenia/13244 http://katowice.oglaszamy24.pl/ogloszenie/488054993/katowice-Misio-maly-piesek-czeka-na-swojego-ukochanego-pana.html http://tablica.com/category/939/Psy-bez-rodowodu/listings/57524/Misio,-maly-piesek-czeka-na-swojego,-ukochanego-pana.html https://sprzedajemy.pl/misio-maly-piesek-czeka-na-swojego-ukochanego-pana-nr40492382 http://www.adin.pl/ogloszenia/249136.html http://olx.pl/oferta/misio-maly-piesek-czeka-na-swojego-ukochanego-pana-CID103-IDgowYd.html1 point
-
1 point
-
Dzień dobry :) nareszcie zelżał upał ;)1 point
-
Melduję się u Figuni. Elu, tak się cieszę, że maleńka jest u Ciebie!!!1 point
-
Tobie również joanko Mnie tak nazywa moja serdeczna przyjaciółka, kociara, więc domyślam się, że tez masz na imię Asia1 point
-
Gabi, może nie przysłużę się Misiowi, bo ma u Ciebie jak w bajce, ale wyskrobałam tekst do ogłoszeń dla niego. Nie pisałam w nim celowo o problemach zdrowotnych, bo o nich można powiedzieć w czasie rozmowy telefonicznej. Misio, mały piesek czeka na swojego, ukochanego pana. Starość ... coś co w schronisku odbiera nadzieję na lepsze jutro... Spokojne, ciche, zrezygnowane, z siwymi pyszczkami i tą mądrością w oczach...one wiedzą, że prawie nie mają szans... Życie jednak potrafi zaskakiwać w najmniej oczekiwanym momencie. Misio został wybrany spośród wielu innych współtowarzyszy niedoli i rozpoczął nowy rozdział swojego życia w cudownym domu tymczasowym. Ten zrezygnowany, malutki piesek odzyskał w nim radość życia. Bardzo przywiązał się do swojej pani i wykorzystuje każdą okazję, by się do niej przytulać. Misio ma ok. 10 lat i niedosłyszy. Jest bezproblemowy, grzeczny i cichutki. Niestety, piesek nie może zostać tu na zawsze. Szukamy dla Misia wyjątkowego człowieka, który pokocha go takiego, jakim jest. Chcemy, żeby piesek przeżył resztę życia w cieple, szczęśliwy u boku swojego troskliwego pana. Jeżeli możesz, pokochaj go. Daj prawdziwy dom i dużo miłości, a on odwdzięczy Ci się przyjaźnią na dobre i złe. Więcej informacji udzieli Gabrysia, pod podanym numerem telefonu.1 point
-
Dzięki za informację, podeślę w jedno miejsce - a może?.. ;)1 point
-
1 point
-
1 point
-
Oj...trafilo sie Piracikowi:) Dobrze ,ze tu jestes Maglosiu:) bedziemy wiedzialy na biezaco co slychac u psiaka:)1 point
-
Edytuję, napisałam, zanim doczytałam do końca. Lecę czytać :) Doczytałam :) - Asiu, a może go trzeba wpierw z samą kuwetą oswoić, może mu w pustej podawać jedzenie? Kot z problemami urologicznymi najczęściej ma specyficzne rytuały towarzyszące sikaniu - kręci się, szuka miejsca, jest niespokojny. Nieraz pomiaukuje żałośnie przed sikaniem - to by może pasowało do Wampirka. Mój Szeryf w takich okresach nieraz usiłował oddać mocz wisząc czterema łapami na obrzeżu kuwety ( wtedy jeszcze miałam odkryte). Miszka z kolei potrafił siedzieć po 10 minut w skupieniu w kuwecie, po czym wychodził ... i nic. Po oddaniu moczu wylizuje się o wiele częściej i dłużej niż zdrowe koty - to tak z tego co zaobserwowałam u swoich. U Wampirka do końca nie wiadomo, czy to tylko stres i niechęć ( lęk? ) przed kuwetą, czy problemy z oddawaniem moczu. Jego zachowanie na szczęście wskazuje, że to chyba raczej ,, kuwetofobia " ;) Asiu, a tego sikania w jednej porcji jest sporo, czy ,, kropelkuje" ? Ufff, to chyba mój najdłuższy post na dogo :)1 point
-
1 point
-
i jeszcze Fifi w ogrodzie :-)1 point
-
Fifi w Swoim Domku :-))))))) z Muszką z Pipi w domku :-)1 point
-
Zarka, ona mi życzy wpadki w wieku 20lat i zebym w tym samym czasie miała chorego i 10 letniego psa, tak żebym wiedziała, że psa trzeba się pozbyć w czasie ciąży:D jakie "ona psa nie wyrzuca"? chce go wyrzucić z domu i tyle. a wychwalanie jej pod niebiosa, bo nie wywiozła go do lasu i nie wywaliła z samochodu jest po prostu straszne. ten pies tak czy tak będzie cierpiał, tak czy tak będzie się męczył, tak czy tak zostanie z dala od swojego domu, od swojej rodziny. bez kitu, mam 9 letniego psa i największym skur*syństwem jakie teraz mogłabym mu zrobić to wywalenie go z domu. nawet jeśli to wywalenie byłoby oddaniem go komuś w takie same warunki jakie ma u mnie. ona nie prosi o pomoc, ona prosi o "zabranie problemu". ona nie ma wątpliwości, nie ma serca, nie kocha tego psa, nie chce dla niego jak najlepiej, ona po prostu chce, zeby ktoś go zabrał, bo to uciszy jej sumienie. gdyby faktycznie zależało jej na psie... albo dobra, skoro tu niektórzy tacy dobrzy i mi życzą idiotycznych sytuacji to: - po pierwsze z psem poszłabym na już do mojego weterynarza. jednego mam od szczepień, drugiego od leczenia, oboje mnie znają i nie mam wątpliwości, ze w sytuacji podbramkowej, kiedy naprawdę nie miałabym pieniędzy to wybłagałabym, żeby po pierwsze policzyliby sobie tylko za leki i to nie zawyżone ceny, a po drugie rozłożyli mi płatność na raty. przynajmniej wiedziałabym co psu jest i by się zwierzątko nie męczyło, bo ja nie mam pieniędzy. - jeśli całe życie zaniedbywałabym psa i nie miała swojego weterynarza, który by mnie znał i zgodził się na pomoc to bym poszukała weta w kontakcie z fundacjami, czy chociażby z tym forum. - jeśli by się zdarzyło, że leczenie byłoby naprawdę kosztowne, a ja nie miałabym żadnych środków do życia (tia, tylko ciekawe z czego utrzymuje domek w którym mieszka, lekarza, czym się żywi), a stan zdrowia nie pozwalałby mi na podjęcie żadnej pracy, dodatkowo nie miałabym żadnej rodziny ani przyjaciół to znalazłabym chociażby to forum, znalazłabym jedną drugą trzecią fundację i błagała o pomoc. przedstawiła swoją sytuację, przedstawiła rachunki za leczenie, wszystkie dokumenty związane z chorobą, poszukałabym kogoś z pobliskiej miejscowości i prosiła, prosiła i jeszcze raz prosiła. starałabym się z całych sił i szukała wszelkich środków i możliwości pomocy, bo wiedziałabym, że mój pies mnie kocha całym swoim psim sercem i jestem mu to winna. - jeśli bałabym się, ze zarazi dziecko to tym bardziej poszłabym do weta. jeśli nie wykluczyłby zarażenia potomka to izolowałabym dziecko od psa, po zajmowaniu się psem dezynfekowałabym ręce, nie dopuszczałabym do kontaktu rzeczy dziecka z rzeczami psa (chociaż równie dobrze w tym przypadku może być tak, ze psa się wyleczy w miesiąc zanim dziecko w ogóle się urodzi, no ale po co się starać i coś działać dla dobra tego zwierzęcia). tu nie ma sytuacji 50kg psa w bloku, tu nie ma problemów z agresją, czy nie wiadomo czym. tu jest kwestia wzięcia na siebie odpowiedzialności za zwierzę, które miało się całe jego 10letnie życie. tak, wymaga to poświęcenia, wymaga to nakładów przede wszystkim czasu, wymaga to schylenia głowy i próśb o pomoc. ale nie jest niemożliwe do wykonania i absolutnie jedynym rozwiązaniem nie jest wywalenie psa z domu (no bo sorry, nazywajmy rzeczy po imieniu).1 point
-
Przyszłam się przywitać do Figuni1 point
-
Elu jak w ciągu paru dni nie przyjdzie książeczka ( myślę ,że do Asi) z wpisaną wścieklizną i sterylką to poproszę Gosię żeby się upomniała. Cieszę się ,że Figa jest grzeczna a ,że fotogeniczna to jasne:) , piękności tak mają:):):)1 point
-
Beatrx i inne osoby które tak łatwo napadacie na Martę , co uzyskałyście swoimi wypowiedziami oprócz wyżycia się? Chyba jesteście małolatami, które niczego w życiu nie widziały oprócz swojego nosa. Nie chcecie pomóc, nie pomagajcie,ale nie wylewajcie pomyj na głowę. Życie przynosi różne niespodzianki łącznie z ciążą i dzieckiem , na utrzymanie którego nie ma pieniędzy. Byliście kiedyś w życiu w sytuacji kiedy nie mieliście grosza na chleb? Beatrx,życzę Ci z całego serca nieplanowaną ciążę w XXI wieku.1 point
-
1 point
-
To dobrze, że powoli się odnajduje w nowym miejscu. Ile on się ostatnio biedaczek najeździł i "nazwiedzał" ...Niech już zapuści wreszcie korzenie :) Fuksik... ;))1 point
-
1 point
-
Zaczynam wierzyć, że się uda i będzie dobrze Dziś pierwszy raz wszystkie zostały w domu, bo musiałam już pojechać do pracy, nie wiem czy Emilka płakała bo jak wychodziłam to był jeszcze syn, mąż do nich zaglądał i nic nie słyszał. Dom stoi w całości nie naruszony i nie było nabrudzone. Dziś też wreszcie malutka zaczęła reagować na słowo chodź :) Wieczorem mnie ubawiła, dostały jeść, ja siedziałam w pokoju obok oglądałam film i mała przyszła po dokładkę, to znaczy przyniosła pustą miseczkę w zębach i położyła mi pod nogami. Ogólnie dzień pełen nowych wrażeń. Byłam z dziewczynami w lecznicy, Emilka na szczepieniu, a Bulimka do przeglądu bo saneczkowała, jak się okazało miała zatkany gruczoł. Emilka przy zastrzyku warknęła, ale była spokojna, Ogólnie obie były grzeczne. Bawiły się też przez chwilę z Hanią 4-letnią córeczką naszej Pani Doktor. Wzajemnie byli sobą zachwycenia, Hania psicami, a psice Hanią. Potem jeszcze była z nimi na spacerze "po mieście" czyli centrum Radziejowic, w pewnym momencie tak mnie oplatały smyczami, że mało orła nie wywinęłam, stanęłam na chwilę bo rozmawiałam przez telefon, a one jakby się umówiły, żeby mnie zaplatać :) Bulimka chyba faktycznie chce dogonić dogi, bo dziś ją zważyłam i ma 8 kg, nic dziwnego, że Emilka taką kruszynką się wydaje mając 4 kg. Zawsze wydawało mi się, że Bulimka jest mała, a z niej kawał baby jak się okazuje. :) Chłopaki mają urlop bo Bulimka teraz ma inną kumpelę do zabawy, ale jak dwie baby się dogadają to i dużym dają popalić, dziś Leon uciekał przed rozpędzonym tornado :)Mała coraz śmielsza, tylko to nie jest stałe zachowanie, bo bawi się a za chwilę zmyka i chowa się pod stół. Najważniejsze już reaguje na Emilka lub Milka. 5 dni przywoływania na różne sposoby zaczyna dawać efekty, jest jeden mankament wszystkie psy w domu to Emilki, podpatrzyły, że jest nagroda za przyjście i każdy reaguje na Emilka, nawet 1 kot :) Mała ma lekkie zapalenie prawego ucha, narazie przemywamy i kropelkujemy. Właśnie całe towarzystwo zasnęło i chrapie, Emilka też nieźle daje :)1 point
-
Ja też nie brałam pod uwagę :(. To jeden z tych psów co myśli się , że będzie żył wiecznie1 point
-
Wg mnie najlepsza jest solidna, metalowa klatka. Tak wcześniej podróżował Piracik do Wrocławia. Poza tym klatka później może być wykorzystana jako psie legowisko. Ja psie klatki sobie bardzoo chwalę, pies "nie lata", może spokojnie spać. Można też mu doczepić jakąś zabawkę oraz doczepić wodę. Jak się nie ma klimatyzacji, można co jakiś czas kłaść mokry ręcznik na wierzch albo wkłady do lodówki. Na pasach i płachcie psiaki więcej "latają". Przynajmniej odnoszę takie wrażenie.1 point