Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 06/09/15 in all areas
-
Słowo się rzekło... ;) Jeszcze tylko dodam, że Niko jest również wypuszczany bez kagańca na wybieg z innymi psami (oczywiście nie ze wszystkimi, ale jest kilka takich, z którymi koegzystuje bez żadnych zgrzytów ;) )4 points
-
Doda_, Twoja propozycja jest po prostu super! z jedną maleńką poprawką - pieniądze Cejlonka w kwocie 417 zł przelejesz na konto Dorci2 lub też konto Kikou do Twojego wyjazdu czyli do końca tego tygodnia, chyba że termin Twojego wyjazdu uległ opóźnieniu. Cejlon jest u Kikou, gdzie jest codziennie karmniony, doglądany i opiekowany; u Kikou jest też Mufka, której jestem deklarowiczką i absolutnie nie wyobrażam sobie sytuacji, żeby Mufka miała być sponsorem Cejlona przez dwa miesiące...3 points
-
Dla mnie glupota jest puszczanie psa dowolnej wielkosci w dowolnym miejsu jak ten pies podbiega do innych (psow, ludzi). To trzeba wyobrazni nie miec albo swojego psa wyjatkowo nie lubic.2 points
-
Nasza niezawodna, Matka Dorota od jamników ... a wczoraj ,jak przeczytałam o dziadziusiu.. wahałam się czy czasem nie zadzwonić?2 points
-
2 points
-
Belu Forest i tak jest szczęściarzem, tysiące nigdy nie dostaną takiej szansy :( i ciągły napływ kolejnych... jak widzę zapowiedzi szczęśliwych miotów na fb to szlag mnie trafia - likwidowałabym wszystkie hodowle jak leci i te pseudo stowarzyszeń miłośników i ZK2 points
-
1 point
-
Mój Bazyl ma dzisiaj 15 lat. Parę dni temu nawet nie myślałam, że uda nam się dociągnąć do dzisiaj. Zastrzyki pomogły. Upały dały nam w d.... Sprawdzanie co chwilę, czy kot jeszcze żyje, masakra. I myślę sobie jakie to głupie ;), bo przecież i tak nie wiem jakiego dnia się urodził, a 9, bo 9 do mnie przyjechał. W książeczce zdrowia napisano tylko czerwiec 2000. Ostatnio mówię do Bazyla- Bazyliusz i Bazylia. Bardziej mu się podoba Bazyliusz, bo wydaje mi się, że Bazyl wie, że bazylia rośnie w doniczce ;) W każdym razie trening czyni mistrza i Bazyl się nauczył odpowiadać "Bazyl żyjesz?"- "Miaaaau". Więc mu tłumaczę, że sprawdzam, czy żyje. Na początek nie wiedział, czemu tak panikuję, ale wydaje mi się, że zorientował się, że jest to dla mnie sprawa najwyższej wagi i jak się wydzieram "Żyjesz?" to on się teraz drze jeszcze bardziej :) Przedtem był za słaby i mrugał tylko oczami. Pewnie myślał "Co ta wariatka znowu ode mnie chce" ;) Jak jest źle to daję mu walerianę na szmatce, narkotyki wpływają na niego pozytywnie ;) i robię mu test szynki, karmię go, jeśli ją je to nie jest źle. Bazyl jest z nami 6 lat i 5 miesięcy.1 point
-
Rozmawiałam z Kasią. Obrzęk ustąpił. Został tylko taki mały wyodrębniony guzek. Prosiłam Kasię, żeby umówiła się na wizytę u weta, żeby Aiszunię obejrzał, obmacał i doradził co robić dalej. Aiszunia czuje się dobrze, przy apetycie i pełna energii.1 point
-
Ja się nie mogę doczekać kanara , jest krótkowłosy wiec pieknie sie beda na nim obróżki prezentować bo na tych moich kłaczolach to mało co widac ;)1 point
-
a Grey już poza schroniskiem, w bdt. Był juz w bardzo złym stanie i dziewczyny postanowiły go zabrać na cito. W domu mu się polepszyło :) Iwna wstawiła film z bdt, Grey też tam jest https://www.youtube.com/watch?v=suQdRISEDiU&feature=youtu.be1 point
-
nowy opis Fresi (prosze o zmienienie na stronie schroniska i dziekujemy za pomoc Alicji ;) ) Freszka ( 840/13) to 4-letnia suczka średniej wielkości (43 cm w kłębie) o bardzo przyjacielskim, łagodnym charakterze. Do nowych osób nieco nieufna ale po przekonaniu się iż dana osoba jest pozytywnie nastawiona, Freszka pokazuje jaka jest naprawdę. A jest to suczka wyjątkowa. Niegdyś zabrana z ogródków, przerażona nie nauczona chodzenia na smyczy ani kontaktów z nowymi ludźmi a mimo to łagodna i uległa. Dziś wpatrzona w człowieka, ufna w stosunku do opiekuna a i do obcych ludzi coraz szybciej się przekonuje i prosi o głaskanie. Potrafi się pięknie łasić a orzechowe wpatrzone w człowieka oczy sprawiają że nie można jej odmówić :) W stosunku do psów bardzo przyjacielska i chętna do zabawy i psot. Ładnie chodzi na smyczy. Czasem może pociągnąć gdy coś ją zainteresuje ale jest na tyle niedużym psem że nie jest to problemem. Freszka to bardzo mądra sunia. Potrafi wykonywać komendę siad (słownie i gestem), waruj oraz łapa. Długie męczące ćwiczenia mogą ją nudzić więc najlepszym sposobem na naukę nowych komend są 3 krótkie sesje z ćwiczeniami w ciągu dnia. Freszka uwielbia spacerki, chętnie biega i zwiedza nowe tereny. Jest psem towarzyskim, który może mieszkać zarówno z osobami dorosłymi jak i z rodziną z dziećmi. Ma krótką wilczastą sierść łatwą w pielęgnacji. Kontakt w sprawie adopcji maszak20@o2 lub 660 899 9681 point
-
Tak się wszyscy śmiali, że z Misi paróweczka, ale patrzcie jaka skoczna paróweczka! :D1 point
-
Wiedziałam, że będzie cacy po wizycie pa. To są takie chwile, kiedy od razu wiesz, że to TEN DOM :)1 point
-
No alleluja wreszcie napisales cos sensownego co sie nawet dosyc przyjemnie czyta. Kazdy pies wychowuje sie w innej rodzinie,kazdy ma inny poglad na to "wychowywanie", jeden zna sie bardziej,drugi mniej.Ty chcialbys, aby Twoj pies byl kumplem wszystkich i wszystkiego - ja takiego psa nie mam i miec nie chce.Ja im wybieram psich znajomych.Moze krzywdze takim zachowaniem swoje psiaki, ale mam do tego jako wlasciciel prawo. Wiec zyjemy sobie juz te kilka lat razem na moich zasadach. Nie wypowiadam sie na temat innych ras bo nie znam.Wiem tylko, ze z Akita zyje sie odrobine ... inaczej (?) Sa dni kiedy jedziemy sami do lasu czy nad wode,a sa dni kiedy idziemy do parku i szukamy kompana do zabawy.Nie podoba jej sie zaden - trudno, zostaje na smyczy - jutro tez jest dzien. Tylko,ze widzisz w odroznieniu do Twoich metod socjalizacji, to ja z innym wlascicielem kontroluje przebieg poznawania.Akita przy pierwszym psim spotkaniu wysyla wiele sygnalow dominacyjnych.Niekazdy pies to akceptuje,wiec droga do spiecia i stresu jest niedaleka,dlatego tak wazne jest dla mnie,aby unikac OBCYCH podbiegaczy wkladajacych jej nos pod ogon.Ona tego nie lubi i ja jako wlasciciel to szanuje i staram sie, aby do takich sytuacji nie dochodzilo.Poznaly sie,polubily to i sama tylek do obwachania nadstawia. Powiedz mi/napisz co Ci szkodzi odwolac wlasnego psa,ktory biegnie sie przywitac kiedy widzisz,ze ktos sciaga do nogi na smyczy wlasnego?1 point
-
Myślę, że wszystkim nam chodzi tak naprawdę o to samo, uważam że na początku nauki pies musi być na smyczy czy długiej lince jak kto woli, oczywiście równolegle trzeba ćwiczyć, a nie w przypadku pojawiania się problemów zakładać kolczatkę czy inną pomoc. Jeśli jesteśmy w stanie dojść do poziomu, w którym tak ufamy psiakowi, że pozwalamy mu chodzić bez smyczy - super, jeśli z jakiś powodów, różnych, nie możemy sobie na to pozwolić, ale na smyczy pies czuje się komfortowo, nie ciągnie się, nie poddusza, to dlaczego nie? Jednak, żeby to poczucie komfortu psa na smyczy pozostało, właściciele tych bez smyczy muszą kontrolować by nie biegały jak chcą, w końcu reagują na komendy, są w 100% odwoływalne, więc w czym problem?1 point
-
Wczoraj nie chciał mi wysłać na maila historii leczenia..dlatego tam pójdę jeszcze raz. Oni robią tam np zdj bardzo starym sprzętem i stwierdzili że ona ma jakieś kwadraciki w żołądku leczyli ja na niestrawność, a dwóch innych lecznicach powiedzieli mi że to są prawdopodobnie odbite palce...więc to jest trochę niedorzeczne. Jak drugi raz poszłam do nich z tym samym problemem i już bardzo nieprzyjemnym zapachem od Gai to powinni zrobić badanie krwi..Jak im o tym powiedziałam to mi powiedzieli że mogłam im zaproponować...no bez przesady to oni są lekarzami..1 point
-
1 point
-
Mój zwykle też, ale zdarzały się sytuacje, że był tak zaaferowany jakimś zapachem, że po prostu nic wokół nie widział :) Podałam kilka przykładów sytuacji, które mogą (nie muszą) psa zaskoczyć i sprowokować do nietypowych dla niego normalnie zachowań. Większość z nas ćwiczyła z psem w tłumie, przyzwyczajała do dziwnych dźwięków i sytuacji, ale nie przygotujemy go na wszystko, a charaktery psie są przecież bardzo różne. Niby mojego tak dobrze znam, a przecież mnie kilka razy zaskoczył. Trudno mi uwierzyć, że ktoś jest swojego psa w każdej sytuacji 100% pewny. Jeśli tak jest, to szczerze zazdroszczę :)1 point
-
No tak,ale mowa o miejscu publicznym czyli np.osiedlu, a w takim miejscu nie wyobrazam sobie spuszczenia ze smyczy dwoch nawet i najbardziej sympatycznych WIELKICH psow i niech biegaja samopas i witaja sie z wszystkimi.1 point
-
Zawsze jak jakis pies podleci nagle do bramy to ja skacze w gore, a mojego psa to wcale nie rusza:D nie wiem czasem, czy on po porostu nie widzi wczesniej tego psa albo go czuje. Dla mnie to nawet fakt, ze pies jest luzem nie upowaznia nikogo do puszczania swojego psa. Toc nawet jak pies innych nie lubi to nie znaczy, ze trzeba go smyczowac non stop.1 point
-
Zgadzam się Hessa, moim zdaniem to właściciel takiego psa, który dobiega do każdego mijanego psa, myśli tylko o swoim psie, swojej wygodzie, podczas gdy inni nie mogą nie zgadzać się na takie zachowanie, bo to już arogancja. A wystarczy nie pozwalać swoim chodzącym bez smyczy psom podbiegać do psa który idzie na smyczy i mamy kompromis i to jest wyjście z sytuacji.1 point
-
Dziękuję za odpowiedź, mam nadzieję że państwo nie wycofają się z adopcji kiedy poznają ile opieki i nakładu czasu i finansów kosztuje utrzymanie staruszka w dobrej kondycji fizycznej, psychicznej i zdrowotnej. Mam również nadzieję że podjęłyście przemyślaną decyzję, życzę Nikusiowi by ten dom okazał się odpowiedzialny i podołał opiece nad nim, a propozycję miejsca w naszym mini BDT otrzyma inny psiaczek.1 point
-
1 point
-
1 point
-
To, że pies jest na smyczy nie oznacza, że jest izolowany. Ja wolę zabrać psa na spacer ze znajomymi, z psami które znam, niż z obcymi. A po drugie, to że jest na smyczy nie oznacza, że jest agresywny do innych. Akurat mój starszy 13-letni pies miał bardzo dużo bezsmyczowych kontaktów. W rezultacie dziś już ma po dziurki w nosie tych kontaktów i woli biegać sam, nie lubi natrętów i tyle, daje do zrozumienia, że pieski mają się od niego odczepić bo nie będzie się bawił. A poza tym ma chory kręgosłup i każde spotkanie z jakimś napalonym labradorem skaczącym mu po plecach może się dla niego źle skończyć. Samo gwałtowne odwracanie się bo jakiś natręt przyczepił się do tyłka, jest dla niego dyskomfortem, bo zwyczajnie może się przewrócić. Więc chodzi na smyczy i naiwnie mam nadzieję, że inni zrozumieją że to oznacza, że nie chcę niekontrolowanych zabaw z przygodnie napotkanymi psami. Niestety zaczynam tracić nadzieję, czytając posty Spike'a bo to oznacza, że inni ludzie, nie znając mojego psa, mają prawo decydować o tym czy się bawi i z kim się bawi. Już nie raz jakiś pies go przewrócił, ale obcych ludzi to nie obchodzi, że pies ma jakieś zdrowotne problemy. Bo to przecież tylko mój problem, szkoda tylko że według Spike'a nie mam prawa w przestrzeni publicznej na ochronę własnego psa przed takimi bolesnymi upadkami.1 point
-
A zostały Cejlonkowi jeszcze jakieś pieniążki? Doda może wypadałoby coś więcej w sprawie rozliczeń napisać.1 point
-
no tak zamieszanie aż strach ....... jak można zakłocać twój spokój jest już czerwiec...............1 point
-
1 point
-
jak na razie mój pies został ugryziony raz i to właśnie przez psa na smyczy który wyrwał się kobicie. głupi byłem bo widziałem że ujada ale se myślałem że skoro jest na smyczy to wszystko OK, tylko że jak drugi raz spojrzałem w tamtym kierunku to już był przy mnie i zdążyłem tylko smycz rzucić żeby mój pies mógł uciec. więc nie opowiadajcie mi bajek jak to smycz cokolwiek załatwia. parę dni temu miałem podobną akcję. jest u nas na osiedlu taki pies w typie potężnego amstafa który się wyrywa do mojego. zwykle go spotykałem z dalszej odległości więc tylko trochę się wyrywał ale ostatnio musieliśmy się wyminąć idąc z naprzeciwka. tak zaczął się szarpać że wolałem zawrócić i iść inną drogą bo uczę się na błędach i drugi raz nie będę na tyle naiwny zeby uwierzyć w magiczną moc smyczy. mój był wtedy wprawdzie też na smyczy ale jak to u niego, smycz była cały czas zupełnie luźna bo sobie szedl obok mnie więc tak naprawdę do niczego niepotrzebna. po prostu zawróciliśmy i obeszlismy z drugiej strony trawnika. 1000 razy bardziej wolę spotkać "podbiegacza" bez smyczy niż taką bestię którą "odpowiedzialni" właściciele trzymają na smyczy ale trzymają ledwo bo pies cały w furii i naprawdę niewiele trzeba żeby krew się zaczęła lać. dla mnie to nie jest żadna odpowiedzialność jak zamiast wychowywać psa trzyma się go na sznurku. a sytuacja będzie się pewnie tylko pogarszać bo taki pies jest na ogół zupełnie izolowany od innych przez "odpowiedzialnych" właścicieli którzy tak jak i wy pewnie by mieli pretensje do kogoś gdyby do ich psa inny podbiegł i został pogryziony. bo pretensji do siebie że wpuszczają między ludzi bestię która nie powinna się tam znaleźć to pewnie nie mają. a w miejscach w których mój pies chodzi bez smyczy i spotyka masę innych też bez smyczy nic takiego nigdy się nie stało. nawet koło placów zabaw, nawet przy biegających dzieciach nic i nigdy. nawet jak się trochę psy posprzeczały, jeden na drugiego kłapnął paszczą czy warknął to i tak u psów które mają kontakt z innymi jest to na ogół taka pokazówka i nie dochodzi do żadnych obrażeń bo te psy wiedzą jak się zachowywać, mają to wyuczone przez codzienne, wielokrotne kontakty z innymi i niebezpieczeństwo że któryś będzie chciał drugiego dopaść i rozszarpać jest znikome.1 point
-
Ciekawostką jest to, że wyczesywanie było jeszcze w Fundacji :) . A i tak było spokojne - pewnie Roki wyczuł, że to "jego" człowieki są :D . A wieści z domku są pozytywne. Pierwsze noce Rokuś chodził i zwiedzał, zwiedzał, zwiedzał. Biedna Pani Marta nie mogła się wyspać tak Rokuś absorbował jej uwagę :) . Teraz jest już lepiej i zwiedzanie zostało zakończone :) . Ogólnie w domu jest wszystko ok. Na początku Juniorek coś obszczekiwał Rokiego ale Grażynka wytłumaczyła mu na uszko, ze to jego większy braciszek i nie powienien tak na niego szczekać. I podziałało, Juniorek zaakceptował kolegę choć czasem spojrzy na niego groźniej :) . Oczywiście upomniałam się o fotki a na stwierdzenie Grażynki "znowu???" powiedziałam, że my chcemy Rokusia dużo a nawet jeszcze więcej i foty muszą być :angry: .Mamy obiecane, że będą :D . A teraz na gorąco zapraszam wszystkich do Skubiego, który z radością zająłby boks Rokiego w fundacji. Zapraszam na jego wątek i proszę o dobre myśli za staruszka. A może ktoś zechce przenieść swoją deklarację z Rokiego na Skubiego? Musimy uzbierać tylko na krmę i leki... http://www.dogomania.com/forum/topic/147305-16-lat-%C5%BCycia-po%C5%82owa-w-schronisku-pom%C3%B3%C5%BCmy-wyj%C5%9B%C4%87-skubiemu/?p=162540071 point
-
1 point
-
1 point
-
czy ty przypadkiem nie mylisz psa agresywnego z psem "rasy uznawanej za agresywną"? bo jak kończą na zachodzie psy agresywne to pokazała historia tajfuna z irlandii, też akity zresztą: http://www.fakt.pl/Kobieta-siedziala-w-areszcie-w-Irlandii-bo-bronila-swojeg-psa,artykuly,223477,1.html ten pies został zabity. w ośrodku w którym był na obserwacji pogryzł się z jakimś rottweilerem podobno i przy rozdzielaniu odgryzł palec opiekunowi. ja nie przesądzam jak było naprawdę, zresztą nie znam tej historii dokładnie, czy pies został sprowokowany czy nie, czy był naprawdę niebezpieczny czy nie. faktem pozostaje że ugryzł i natychmiast został odebrany właścicielce i umieszczony na obserwacji a potem zabity. u nas pewnie by się skończyło na kilkuset złotych mandatu. więc naprawdę nie opowiadaj mi o tym jak to niebezpieczne psy na zachodzie spokojnie sobie chodzą i wszyscy je omijają z daleka szanując "przestrzeń osobistą" ich właścicieli. takie rzeczy możesz opowiadać komuś kto nigdy tam nie był i z psami do czynienia nie miał. już wcześniej pisałem że to co mnie zdziwiło gdy byłem na zachodzie to ze można dosłownie otrzeć się o psa biegnąc, idąc czy jadąc rowerem i pies w ogóle nie zareaguje a to co wy tutaj opisujecie że dzieci, psy i wszystko inne powinno się od was trzymać z daleka bo macie wszyscy "psy problemowe" jest w ogóle nie do pomyślenia. a poza tym oczywiście ze ani na zachodzie ani u nas żadne "prawo do przestrzeni osobistej" nie istnieje. to jest tylko kwestia uprzejmości i dobrego wychowania a w miejscach "ciasnych" tak jak kina, teatry, puby czy restauracje to "prawo" jest notorycznie naruszane i jest to dla każdego oczywiste. to jest jakiś wasz wymysł tylko. natomiast zgadzam się ze na zachodzie jest lepsza kontrola nad psami w ogóle i w związku z tym "podbiegaczy" jest mniej. ale to zupełnie inna sprawa. przepraszam bardzo to nie jest niezgodne z przepisami. to jest niezgodne z przepisami które TY BYŚ CHCIAŁA WPROWADZIĆ. póki co to sprawy prowadzenia na smyczy regulują uchwały rad gmin i różnie to wygląda w różnych miejscach. u mnie wolno wyprowadzać bez smyczy pod 3 warunkami: 1. jeżeli nie stwarza się niebezpieczeństwa. 2. jeżeli pies jest pod bezpośrednią kontrolą opiekuna 3. jeżeli pies nie jest na liście ras niebezpiecznych lub mieszańcem takich ras. dlatego ja swojego psa bez smyczy prowadzam zgodnie z obowiązującymi przepisami. natomiast posłowie z parlamentarnego koło ochrony zwierząt pisali swojego czasu do wojewodów żeby ci uchylali uchwały nakazujące prowadzenie psów wyłącznie na smyczy ponieważ są niezgodne z ustawą o ochronie zwierząt a ustawa jest aktem wyższej rangi niż uchwała rady miasta. więc na dobrą sprawę jakby się przygotować na batalię sądową to można wygrać proces nawet w miastach w których psy wolno wyprowadzać tylko na smyczy.1 point
-
Dzięki dziewczyny za pomoc i rady, były mi bardzo potrzebne:) Mam nadzieję, że Państwo się nie zrażą do adopcji i nie zdenerwują/wkurzą, jeśli usłyszą decyzję odmowną...Postaram się to w racjonalny sposób wytłumaczyć i mam nadzieję, że zrozumieją...Postaram się też pomóc Im poszukać psiaka, który będzie dla Nich odpowiedni, bo tak jak powiedziałam Im w sobotę, wizyta PA nie jest tylko po to, aby "sprawdzić" dom, ale przede wszystkim dopasować dom do psa i psa do domu, a bez wątpienia wizytę PA przeszli pozytywnie...Będzie to po prostu szansa dla innego psiaka na dom, a to też jest ważne.1 point
-
Daredevil! Widziałam Was w dniu rejestracji :p teraz poznaje po szelkach hahhaa stałam obok w biurze zawodów w piątek :p Ja po zawodach inwestuje w sledy. Miały być Zero DC ale biorąc pod uwagę zapał z jakim moja suka ciągnęła znaczną część trasy (30 km) to zasługuje na najlepsze do tego szeleczki :D1 point
-
U Lupuska dni mijają spokojnie na szczęśliwej codzienności, ale chyba trzeba będzie zabrać się za jego ząbki . Nieprzyjemna sprawa ale piesio na pewno po tym lepiej się poczuje1 point
-
Ja pitolę, co za foty!!!! Cudna sprawa, niesamowity widok :)1 point
-
Daredevil zamawiałam w petkarma.pl. Aaaaaaaa piękne te pomarańczki na rudzielcu. Na większych psach lepiej wyglądają. Dogha dogadałaś się z petkarma? Zapytałam o możliwość zakupu wzoru którego nie maja w asortymencie ale chyba nici z tego będą.1 point
-
Tadaaam! :) Przepraszam, że wycięłam twarz, ale wiecie jak to jest z netem, nie każdy życzy sobie upubliczniania swojego wyglądu.1 point
-
a brzusio pięknie się goi :)1 point
-
Dzięki kochani za Wasze głosy :) Wszystko jednak wskazuje na to, że nasza pomoc nie będzie już potrzebna ;) Dzięki sile FB obydwa psiaki (młodzik i sunia) już wysterylizowane i lada moment jadą do nowych domów :) :) :)1 point
-
Przyszła wpłata 25zł od Dobrego Ludka dla Bartusia:) Proszę zaznaczyć w rozliczeniach :)1 point
-
Bernadko trzymaj się kochana. Ja bardzo chciałabym usłyszeć "Nie marszcz czoła". A tak się o to złościłam zawsze. Mama to mama. Zdrowia życzę i oby jak najdłuzej była z Tobą.1 point
-
Gabi, wygrałam quiz ogłoszony przez Usiata na wątku Kajko. Nagrodą była cegiełka, a 30,00 zł na dowolnie wybranego na dogo psiaczka. Wybrałam maleńką :) Podaj proszę na PW Usiata swój nr konta.1 point
-
Ajaj. Bo nie za bardzo ma ochotę żeby jego pies znalazł się w samym środku tych piesków co się kotłują...? Kurczę, jakoś dziwnym trafem tak się zdarza że przeważajaca większośc tych, co z psami coś robi na trochę wyższym poziomie niż "stanie i gapienie jak się kotłują" ma dosc podobne zdanie - bynajmniej nie wzbraniają kontaktów ale z ograniczeniami i w kontrolowanych warunkach. Moze wiedzą o czymś, o czym zadowolony z siebie taki co całe życie woli "stać i patrzeć jak psy się kotłują" nie ma pojęcia - i nawet nie chce się dowiedzieć...1 point
-
" I to jest clou. Zasada złotego środka jest zazwyczaj najlepsza - trudno psa smyczować cały czas, ale też trzeba myśleć o komforcie innych ludzi i zwierząt, nie tylko własnym.1 point
-
Przepraszam, ale to spychanie odpowiedzialnosci :ja nie bede robil, bo nie mam ku temu warunkow. Kupy mozna wyrzucac do zwyklych koszy, jezeli sie nie da, to trudno, zabrac kupe do domu. Co byc powiedzial na wyrzucone w krzaki pampersy? Bo kosza nie bylo Zawsze jakies usprawiedliwienie sie znajdzie, a to przepis glupi, a to droga krzywa, kosza nie bylo, albo po prostu po co stac na czerwonym jak nikt nie jedzie? Pewnie, ze mozna zrobic eksperyment i na jakims odcinku drogi mierzyc predkosc i kazdemu kto jedzie zgodnie z przepisami dawac nagrode. Ale nie mamy do czynienia z psami czy dziecmi, tylko z doroslymi ludzmi. Chyba od doroslych mozna wymagac odpowiedzialnosci i samokontroli? Nie wiem czego trzeba uczyc, zeby spoleczenstwo stalo sie bardziej spoleczne. Zeby ludzie zobaczyli, ze inni tez maja prawo do przestrzeni publicznej, bez tlumaczenia sie, ze psow nie lubie, boje sie, albo mam alergie. Ludzie pozwalajacy psom biegac swobodnie, obwachiwac ludzi, podbiegac do psow itp, ciekawe jak by zareagowali gdyby ktos przyszedl do ich domu i wpuscil psa na ich ogrod? Albo do salonu, na kanape? Czemu w tych przypadkach prawo wlasnosci jest szanowane, a w przypadku psow nie? Przeciez nigdy nie wiesz co to za pies pojawia sie przed toba. Moze jest chory, moze szkolony w jakims celu i psujemy prace? Wiesz pewnie, ze najwiekszym przeklenstwem dla osob niewidzacych z psami przewodnikami sa psy innych ludzi. Kazdemu kto puszcza swojego psa do psa przewodnika dla mnie moglby dostawac kare kamieniolomu. Albo zeby bylo konstruktywnie, tydzien sprzatania trawnikow z psich kup. Wystarczyloby zrozumiec ze nasza wolnosc konczy sie tam, gdzie zaczyna sie cudza i ze przestrzen publiczna musi byc dzielona, nie moze byc zagarniana przez jakas grupe.1 point