Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 06/07/15 in all areas
-
Ta biedna sunieczka zaszyta w kąt tej drewnianej klatki nie daje mi spokoju... :) Blekuś dzisiaj pojechał do domku i mam nadzieję,że szczęśliwie trafił :) Wiadomo,że musimy odczekać przynajmniej dwa tygodnie na ewentualny zwrot z adopcji.Tfu,tfu...ale takie są warunki podpisania umowy adopcyjnej.I tak sobie pomyślałam,że jeżeli wszystko okaże się OK z adopcją Blekusia i jeżeli za zgodą dotychczasowych deklarowiczów można by przekazać te pieniążki dla suni na utrzymanie w hoteliku u szafirki,to było by naprawdę dobrze i sunia miała by dobre warunki,aby dojść do siebie.Nie omawiałam tego z Hanią,ale wiem,że chętnie przyjmie następną bidulkę od Ciebie ewu.Tak sobie tylko głośno myślę,bo inaczej nie mogę pomóc... :(3 points
-
Jeżeli ewu tak pisze po wizycie, to możemy być spokojne. Kamień spadł mi z serca i sumienie przestanie dręczyć. Tylko ewu po co Ty jeździłaś na tym skuterze? Odważna z ćiebie kobieta! Ale jak ewu powierzyła swoje życie Mamie Weroniki :) , to i Misię Mamie i Weronice można powierzyć :)2 points
-
2 points
-
Spike1975, być może Twoj pies nie był na serio atakowany. Nie stać mnie było na życzliwe pouczenie w sytuacji gdy czyjś pies z rykiem leciał przez jezdnię do mojego zwierzaka idącego po drugiej stronie ulicy na smyczy. Na szczęście dla nas atakujący pies zderzył się z samochodem - kierowca jadący prawidłowo nie miał szans zahamować, pies z rozpędu uderzył w bok auta tak, że odrzuciło go z powrotem do krawężnika. Przeżył; od tej pory nareszcie chodzi na osiedlu na smyczy, ale miota się do wszystkich psow nadal. Nie stać mnie na uprzejmość, gdy bezkutecznie proszę o odwołanie labradora, który dobiega bez cienia agresji i chce się tylko zabawowo tłamsić przed blokiem, kiedy moje o pół mniejsze zwierzę jest po operacji i ma na sobie widoczny z daleka opatrunek. Moim zdaniem, jeśli prowadzę psa na smyczy, to dla właścicieli wszystkich innych zwierzaków powinien to być sygnał, że nie życzę sobie bliższych kontaktów. A dlaczego, to już tylko moja sprawa.2 points
-
Widzę że na FB jest jeden wpis sugerujący że ktoś zastanawia się nad domkiem dla Nikusia, jeśli to nie wypali, mogłabym przyjąć psinkę na BDT, czas leczenia i nieśpiesznego szukania dobrego domku stałego, odpowiedzialnego i mającego doświadczenie z psimi starowinkami.2 points
-
Pani podpisała umowę, powiedziałam, że jeżeli będą z Blekim trudności, to ma się nie krepować, tylko dzwonić i pytać i mówić w czym problem. Poinformowałam ją, że ma prawo oddać nam Blekiego, że musi go zaczipować, zaszczepić ponownie za ok. tydzień. Pani dzwoniła dzisiaj do mnie, powiedziała, że Bleki spał trochę na swoim posłaniu, trochę na dywaniku koło łóżka i że jest tak kochany, że nie ma mowy o oddawaniu. Dzisiaj pójdzie do sklepu kupić smycz rozciąganą i kropelki na pchły. Coś mi zdjęcia nie wchodzą :/2 points
-
Bardzo się cieszę, ze mogę pomóc suni, a przy okazji zyskam drugiego psiaka. Gdyby nie to, ze we wtorek idę do szpitala na zabieg chorego łokcia, to sunia mogłaby dość szybko być u mnie. Niestety jedna sprawna ręka nieco mnie wyklucza z opieki nad psiakiem. Mam nadzieję, ze w lipcu malutka będzie już u mnie. Z hotelikiem wszystko dograne. Poprosiłam, by w pierwszej kolejności sunię odrobaczyć i podać jej krople na pasożyty, następnie po 2 tygodniach zostanie zbadana, zaszczepiona. Poprosiłam o badania krwi. Chcę wiedzieć czy jest zdrowa. Jeśli coś jej dolega, to chcę to wiedzieć, by móc zastosować odpowiednie leczenie.2 points
-
Udało mi się pokonać mężowską niechęć do dania DT bezdomniaczkowi (ostatnie tymczaski Tosia i Czikunia dały się nam mocno we znaki) i łaciata sunia pomieszka z nami do czasu znalezienia odpowiedniego DS. Mam nadzieję, że nie będzie szczekliwa i nie będzie siusiała w domu :) We środę rano wyjeżdżamy i wracamy za dwa dni. Nie moglibyśmy zabrać suni z sobą więc sunia poczeka na nas do czwartku w innym DT. To nasza nowa tymczaska. Na razie jeszcze w schronie. Jutro zorganizuję bazarek na imie dla sunieczki.1 point
-
Spike, ale zdaje się, że w tej Twojej wizji chodzi o to, żeby ludzie sprawowali kontrolę nad psami, ci którzy tego nie robią byli surowo karani, a jednocześnie ci którzy to mają opanowane, mogli komfortowo spacerować z psami spuszczonymi ze smyczy, czyż nie? No to jeśli tak, wytłumacz mi proszę, w czym Ci wadzi np. Sowy, Jowity czy moje nie życzenie sobie aby cudzy pies podbiegał do nas bądź naszych psów na smyczy? Bo na moje oko, nie dopuszczanie do sytuacji, w której psy są poza kontrolą , poprzez ich właściwe wychowanie, to właśnie jeden z Twoich postulatów. Więc co Cię mierzi czy ktoś "uprzejmie prosi" czy "sobie nie życzy", jak istota sprawy jest taka sama, tylko nazwana innymi słowami? Poza tym ludzie i sytuacje są różne. Jesli komuś nawieje pies, ale widzę, że ten ktoś się stara, żałuje i przeprasza, to uwierz, że się na takiego kogoś nie wydrę, tylko albo sobie pójdę, albo mu wytłumaczę jakiej natury mam zastrzeżenia, tak aby miał szansę ZROZUMIEĆ moje powody. Jeszcze się zatrzymam, aby mu było łatwiej jego własnego psa złapać. Kiedy widzę rodziców, którzy pytają, czy dziecko może pogłaskać pieska, odmawiam, ale robię to grzecznie, tłumaczę DLACZEGO nie i chwalę odpowiedzialną postawę. Ale daruj, w obliczu chamstwa, cwaniactwa i buractwa - nie mam i mieć nie zamierzam tak dalece rozwiniętych instynktów misjonarskich żeby się powstrzymać od ciętej riposty albo groźby. I nie dziwię się ludziom, których psy są lękliwe albo chore, bo niby z jakiej paki mają stawiać wyżej cudze dobre samopoczucie, niż dobre samopoczucie własnego psa? Sjette, ja też przy mijankach łapię na krótko (normalnie chodzi przodem na długiej) i dosyć często słyszę "dziękuję, bo ja się takich dużych boję". Czasem się wdam w rozmowę, idziemy w małej odległości i po chwili sami chcą głaskać albo zaczynają opowiadać historie o psach w rodzinie ;)1 point
-
Widzisz,Basiu,właśnie to jest piękne i pomaga dalej pomagać jak się dostaje wiadomości o Twoich psiakach.To jest właśnie podziękowanie za Twój trud i wielkie serce.Trzymam kciuki za jutrzejszą wyprawę.1 point
-
Chyba mam gorączkę przez co zamówiłam red dingo z linka Valietowej... :D tylko ni w cholerę nie wiem czy któryś suk mi wlezie w obroże :P1 point
-
1 point
-
Cieszymy radujemy ale i martwimy boc czlek mysli calunki czas, aby jak najlepiej sieb dziadziuniowi los odwdzieczyl aby w spokoju i milosci sobie zyl kochaniutek malunki dobrze byloby aby ktos mogl sprawdzic domek1 point
-
Spike, jeśli nie rozumiesz, że poszanowanie cudzej przestrzeni osobistej nie jest arystokratyczną fanaberią tylko najzwyklejszym dobrym wychowaniem, a naruszanie tej przestrzeni - najzwyklejszym chamstwem, to mam nadzieję, że nie spotkamy się w realu. Ostatni raz wyjaśniam - spaceruj (i inni własciciele psów) ze swoim psem/psami jak chcesz i gdzie chcesz, na smyczy czy bez, byleby Twoje i inne luzem puszczone zwierzęta nie zaczepiały mojego idącego na smyczy psa.1 point
-
Biduniek o matko biduniek :( zaciskam kciuki aby sie udalo zalatwic cos spokojnego bezpiecznego dla Czupinka1 point
-
Odwiedzam wieczorem Czupurka, dzielny psiaczek :-)1 point
-
W ciągu całego miesiąca do domu pojechali Witek, Oskar, Berta, Tytuska, Diana , Agis, Jędruś , Lucky, Korba, Bolesław ,Black, Tajson, Sonia, Aksa, Dorek, Tona, Lusia1 point
-
Ło matko - cały tydzień czekania?!?!?! My to mamy los! ;) :)1 point
-
Gorąco proszę, zgódźcie się na propozycję juguska. Jeśli państwo nie zrezygnują z adopcji, Nikuś mógłby pojechać od joguska. Jednak nigdy nie można być pewnym adopcji, dopóki ona nie nastąpi. Już kilka razy czytałam na wątkach o pewnej adopcji, która jednak nie doszła do skutku. Ponawiam pytanie, czy ten dom był już sprawdzony ?1 point
-
A może dobrze by było gdyby Nikuś ten miesiąc do adopcji był w domowych warunkach a nie w schronisku, stare pieski ciężko znoszą schroniskową codzienność, gdybyście się jednak zdecydowały, to ten miesiąc do adopcji Nikuś może spędzić u mnie w domu.1 point
-
Cioteczki jestem po rozmowie z P. Agnieszką wolontariuszką opiekującą się Nikusiem i sprawy mają się tak: Jest małżeństwo zainteresowane adopcją Nikusia! W związku z tym,że są w trakcie przeprowadzki adopcja będzie możliwa na początku lipca. Póki co odwiedzili psiaka już dwa razy,interesują się co u niego słychać i utrzymują kontakt z P.Agnieszką. Podobno wyglądają na zdecydowanych i konkretnych. Umówiłam się z P.Agnieszką,że da mi znać czy adopcja doszła do skutku. Nikuś jest podobno bardzo dzielny i krzywda mu się nie dzieje więc z optymizmem patrzy w przyszłość :) Brzmi niezle,prawda cioteczki? Co myślicie? Jak wszystko się uda to popijemy! ;)1 point
-
Jagusiu JESTEŚ WIELKA daj pychala do ucałowania! Dzwonię zaraz do wolontariuszki i popytam za chwilę -jak odbierze -relacja :)1 point
-
Byłam na wizycie pa. Bardzo wzruszająca i pełna emocji wizyta. Poza uroczą, miłą, ciepłą Panią na Misię czeka 11-letnia Weronka. Misia będzie cały światem Weroniki. Dobry, czuły, kochający dom , mili otwarci ludzie, śliczna okolica, przy domu ogrodzony , uroczy ogródek. Przy okazji wizyty miałam frajdę bo jechałam z Mamą Weroniki skuterem, fantastyczne uczucie:)1 point
-
Dzisiaj była wizyta pa w Kotulinie. Na Misie czeka domek i 11 letnia dziewczynka. Mieszkanie w bloku ale z małym ogrodkiem. Organizujemy transport.1 point
-
U Reksiulki bez większych zmian, skóra znowu trochę lepiej niż wczesną wiosną, apetyt dopisuje, przyswajanie beznadziejne i odporność marna - łapie biedula każdą infekcję... Reksiulek jest też moim największym pupilkiem, nie odstępuje mnie na krok, zawsze kładzie się na moich stopach, jest strasznie oddany, chyba najbardziej ze wszystkich psineczek jakim kiedykolwiek dane było mi towarzyszyć1 point
-
Misia powoli pakuje walizki, dt bardzo ciezko, malenka tez bedzie smutna, ale nadzieja ze w ds bedzie kochana i szczęśliwa.1 point
-
Balbina pytałam kiedyś o smycze z tej serii i zdania były podzielone. Jednak po zdjęciu wstawionym przez Agatę zrezygnowałam bo kiepsko wyglądała ta smyczka. Trochę dopasowałam szelki i wydaje mi się że je zostawię. Z tego co pamiętam Katasza rozmiar xs odsyłała bo za małe były, a mamy piesy o podobnych wymiarach. Jak patrzę na małą i drobną Ginę Illusion w xs to też myślę iż nie ma szans żeby Pepper się zmieścił w ten rozmiar. [URL=http://www.fotosik.pl][/URL]1 point
-
Czyli nadal dobre wiadomości i oby tak zostało na zawsze.1 point
-
A jak by mi Nikusia podrzucono np. do Kędzierzyna to już we wtorek bym mogła po niego podskoczyć, tak więc niech się dogoduszki zastanowią nad moją propozycją.1 point
-
Dziękuję Ci Aniu, że napisałaś na dogo informację, bo ja rozmawiałam z Panią, kiedy wychodziłam na rodzinne wesele, a nie mam już internetu w telefonie (skończył mi się pakiet danych) i nie miałam jak sama tego zrobić:/ Tak Asiu, poprosiłam koleżankę, żeby napisała na fb, bo pamiętałam, że jest taka grupa ludzi przeprowadzających wizyty PA :) Dzięki Gabi za informację, zaraz odezwę się do Szafirki, bo napisałam niedawno smsa do jednej osoby, do której dostałam kontakt (nie chciałam dzwonić w niedzielę), ale póki co nie mam odzewu.1 point
-
1 point
-
Przylazłam z bazarku,kocham takie parówy,kocham p.Darka ,a przede wszystkim kocham oboje Nutusiostwo1 point
-
1 point
-
Nutusiu, pewnie nie uwierzysz, ale jak już polazłam z dogo (po przeczytaniu o suńce u... Imki?), to się chwilę zastanawiałam nad tym, jakie imię by do niej pasowało i... najpierw przyszło mi do głowy Kora, ale kojarzyło mi się z czymś mniej miękkim niż ta "Twoja" piękność, potem drogą skojarzeń pojawiła mi się Szyszka, ale uznałam, że też zbyt "kolczasta" z wyglądu (bo sosnowa mi się "wyświetliła" we łbie), choć w brzmieniu już nie i uznałam, że chyba by może nawet pasowała. I na tym zastanawianie się zakończyłam, bo nic mi już nie chciało przyjść do głowy... A dziś co widzę?! :blink:1 point
-
Molinka także poszła do DS :) Więc do adopcji został już tylko Tytuś.1 point
-
Potrzebny ktoś do PA. Paulina nie może dziś pisać, bo jest na rodzinnej imprezie (wesele).1 point
-
Jednak gdzieś czuwają Anioły. Kruszynkę pokochała Malwa:) Zabiorę ją w poniedziałek i zawiozę do hoteliku a w lipcu mała wyruszy do swojego domu u Malwy. Malwa -dziękuję:)1 point
-
Kopiuję z fb :) Pozdrowienia od Rafta:))).Raft czuje się dobrze, jest wesoły, lubi kontakt z człowiekiem, chętnie bawi się zabawkami.Zdjęcia Czareta wstawię na dniach...Kilka słów na temat Czareta: Dobrze odnajduje się w domu, dogadał się już z resztą psów. Udało się opanować jego posikiwanie w domu. Ogólnie jest typem psa "mnie tu nie ma". Lubi spać pod wersalką albo pod biurkiem, gdzie czuje się wystarczająco schowany. Trochę poszczekuje, szczególnie z samego rana, koło 7 gdy się obudzi i chce iść na dwór. Bieganie po ogrodzie i jedzenie ciasteczek to jego ulubione zajęcia. Niedługo powinien mieć kontrolne USG, żeby sprawdzić, czy to, co miał na prostacie zaczęło się zmniejszać.1 point
-
Dobrze, halciu, że uprzedzasz o wyjeździe - nie będzie niepokoić cisza na wątku.:)1 point
-
Filip był "nieszczęsliwy i ułomny" juz na pierwszy rzut oka...więc łacznie rozczulał go.No i Filip był twardzielem co podobało sie TZ.Nie chciał,a pokochał,bo i Filip sam go szukał,choc po chwili potrafił ugryzć :)Duży dosc i piękny... Ale mysle ze w wiekszosci domów dogomaniackich jest takie podejscie TZ jak u nas :) Chcemy z Ecia jechac w niedziele wieczorem do Mielca na 2 tyg.Więc nie będzie info,bo nie biore komputera.1 point
-
Przychodzę z dwoma wiadomościami, złą i wspaniałą. Zacznę od złej. Bójka znowu zaczęła od początku swoje chorowanie, wymioty, biegunka i inne tego typu atrakcje. Wspaniała jest taka, że nasza dziewczyna poszła właśnie przed chwilą do adopcji! :) Zaadoptowała ją pani weterynarz z lecznicy, do której chodzimy. Pani wet zakochała się w Bójeczce, kiedy to we wtorek została w klinice na leczeniu. Więc mimo swego choróbska, które nie odpuszcza, małej się poszczęściło. Teraz będzie miała i miłość i należytą opiekę 24h na dobę ;)1 point
-
Jakoś dziwnie spokojna jestem, że wszystko wróci do normy Ovo też (może nie aż tak) koncertowała po moim wyjściu, rzucała się na drzwi, rozpaczała "nie zostawiaj mnie!". po jakimś czasie zrozumiała, że zawsze do niej wrócę .... Komentarzami też nie przejmowałabym się wcale, acz zadziwia mnie niezmiennie, że brak empatii, głupie rozczulanie, twardogłowie jest, jakże często, normą - przecież to dopiero kalectwo! Karteczkę informacyjną+przeprosiny warto wystosować. U nas takowe, acz nie dotyczące psów, zawsze się sprawdzały - mogliśmy zabalować do rana,czy też remontować przy wyrozumiałej aprobacie sąsiadów ;) Trzymam kciuki1 point
-
Byłam dzię u kikou i przyszłam zameldować że Cejlonek cały, zdrowy i nawet miał chyba lepszy dzionek bo wyszedł na dwór się przywitać ze mną:)1 point
-
Ale czy ta wetka aby nie przesadza??? Mogła w odwecie też pokazać mu zęby, a nie tak od razu...ostro, brutalnie i bezwzględnie... :) Żarty, żartami...a tak naprawdę to podczytując ten watek jestem wciąż w nieustannym zachwycie (nad przekochaną Mari), przerażeniu - kiedy dzieje się tyle niedobrych spraw na raz...zdumieniu i zadziwieniu - że jednak jakoś Marii daje radę i wszystkie przygarnięte, czy podrzucone bidy dostają tyle ciepła, miłości i opieki oraz szansę na nowy, dobry domek. Aż często nie wiadomo, co napisać. Choć chciałoby się bardzo...1 point
-
A to kolejna koleżanka, staruszka, ale Oli przy niej wymiękł... taką miała ochotę do zabawy :D Przy jej masie ciała, gdy chciała go zdominować i przycisnąć do parteru - oburzał się, że co ona sobie wyobraża z takim ciałem :D Nie dało się zrobić ładnych zdjęć, bo cały czas szaleli :D dopiero później padli oboje :D Natomiast po raz drugi mieliśmy okazję zaobserwować nietypowe zjawisko - na ogródku raz i teraz kolejny - jeśli Oli stoi przy mnie, a inny piesio zbliża się do nas, to następuje poważne warczenie... "to jest moja Pani! tylko i wyłącznie! zakaz zbliżania się do niej bezwarunkowo!" Przy okazji wyciągnęliśmy pierwszego kleszcza - droga obroża na nic się zdała :/ w tym tygodniu zakropimy jeszcze kropelki, które czekają po drugim kąpaniu specjalnym szamponem, bo niby Oli nie ma problemów skórnych, a jednak coś go swędzi czasem.1 point
-
Nie, nam to nie przeszkadza :) Tylko zastanawiałam się czy to normalne. Ale skoro Wy też macie pieski nie szczekające to chyba wszystko jest ok. Rozszczekiwać jej nie będę bo jeszcze jej się spodoba ;) Dziękuję1 point
-
Niektóre psy tak mają, że nie są szczekliwe. Ja nie cierpię tych szczekających. Z moją goldenką miałam problem żeby jej nauczyć komendy "daj głos", ponieważ również jest raczej "cicha". Także nie ma co się przejmować tylko cieszyć ciszą :D1 point
-
Opodatkowanie sprzedaży zwierząt podatkiem od czynności cywilnoprawnych (PCC) może budzić wątpliwości. Jednak wątpliwości takich nie mają organy podatkowe. Jak podkreśla Piotr Chmieliński, doradca podatkowy w kancelarii podatkowej Ożóg i Wspólnicy, fiskus od dłuższego czasu w interpretacjach podatkowych wskazuje, że transakcje sprzedaży zwierząt podlegają opodatkowaniu PCC. Ekspert dodaje, że problemy z opodatkowaniem sprzedaży zwierząt PCC pojawiły się wraz z uchwaleniem w 1997 roku ustawy o ochronie zwierząt. Przepisy prawa cywilnego stanowią bowiem, że rzeczą są tylko przedmioty materiale. Zwierzę należy co prawda uznać za przedmiot materialny, ale jako istota żyjąca, zdolna do odczuwania cierpienia, nie jest rzeczą. – Właśnie z tego sformułowania podatnicy wywodzą, że skoro zgodnie z ustawą o PCC opodatkowaniu podlega tylko sprzedaż rzeczy i praw majątkowych, a zwierzę nie jest rzeczą, to nie podlega też opodatkowaniu tym podatkiem – tłumaczy Piotr Chmieliński. Zastrzega, że ustawa o ochronie zwierząt wskazuje też, że w sprawach nieuregulowanych w ustawie do zwierząt stosuje się przepisy dotyczące rzeczy. Zatem, skoro ustawa ta nie reguluje kwestii obrotu zwierzętami, w tym zakresie należy stosować kodeks cywilny. Analizy tych przepisów dokonał ostatnio WSA w Warszawie (sygn. akt III SA/Wa 615/09), który podzielił pogląd fiskusa, że przepisy ustawy o ochronie zwierząt wprowadzono w celu zapewnienia ich humanitarnego traktowania, a nie w celu wykreowania przywilejów podatkowych w związku z obrotem nimi. – Oznacza to, że – zdaniem sądu i fiskusa – sprzedaż zwierząt podlega PCC – stwierdza Piotr Chmieliński. Dodaje, że wyjątkiem będzie dokonywanie takiej sprzedaży w ramach prowadzonej firmy, gdzie przynajmniej jedna ze stron będzie z tytułu jej dokonania opodatkowana VAT lub od niego zwolniona. Wówczas sprzedaż zwierząt nie będzie podlegała PCC. 2 proc. wynosi podatek od umowy sprzedaży zwierzęcia Sama się zastanawiam,co powinnam zrobić? Kupiłam szczeniaka już 2 miesiące temu i w ogóle nie wiedziałam o żadnym podatku.1 point
-
Tak, bordery (i borderopodobne) to bardzo piękne i inteligentne psy, ale ostatnio niestety często widać je za schroniskowymi kratami:-( Jak już człowiek się decyduje na psa, to niech z nim pozostanie, a nie wyrzuca :/1 point