Jump to content
Dogomania

Sowa

Members
  • Content Count

    2,664
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Sowa

  1. I jak, Miłe Panie, spróbujecie zrobić miniinformatkę z krótkim tekstem (niekoniecznie akurat tym sugerowanym przeze mnie) i rysunkami?
  2. Czyli zasygnalizowała, szkoda, że jej natychmiast nie wprowadziłaś. Ale ta częstotliwość oddawania moczu nie wydaje się normalna - zrób może aktualne badania.
  3. To akurat bardzo dobrze rozwiązanie - pies nie wpuszcza intruza na swój teren, ale akceptuje osoby, które już są, ZANIM pies wejdzie do jakiegoś pomieszczenia. Ale przy wychodzeniu pies powinien wyjść pierwszy do innego pomieszczenia/pokoju, nie może widzieć wychodzącego człowieka, bo może nabrać przekonania, że wypadałoby to wychodzenie przyspieszyć. Tak właśnie nakręca się agresja u psa za ogrodzeniem - pies widzi przechodzącego człowieka, szczeka alarmująco - człowiek przechodzi - pies nie wie, że człowiek przeszedłby i tak, w psim przekonaniu intruz został skutecznie przepędzony, to następnym razem pies szczeka tym chętniej, atakuje przez płot, aż w końcu może dojść do dramatu, gdy pies wydostanie się za ogrodzenie - tak jak w Twoim przypadku. Owczarki kaukaskie są rzeczywiście bardzo terytorialne. Ale ten pies zachowywał się bardzo prawidłowo - skoro właściciel wprowadził psa do pomieszczenia, w którym już byłaś, to w psim odczuciu miałaś prawo tam być. Nie byłaś intruzem wchodzącym na jego teren. Nie prowokowałaś go żadnym ruchem w jego stronę - tak on odbierał Twoją obecność. Jeśli mieszkasz blisko Rzeszowa lub Krakowa, dam Ci namiary na grupy ćwiczące z psami. I przekonaj znajomych właścicieli 5-miesięcznego szczeniaka, aby już teraz - najwyższy czas - nauczyli go innych zachowań wobec znajomych. Jeśli podoba Ci się blog Mrzewińskiej, to kup sobie także jej poradniki.
  4. Oczywiście, ale od przedszkola aż do matury nie ma ani jednej półgodzinnej informacji o zwierzętach, które towarzyszą nam na co dzień. Są za to na biologii klasówki ze znajomości przekroju liścia.
  5. Długa instrukcja jak wychować adoptowane zwierzę mogłaby zniechęcić przyszłego właściciela - była wizyta przedadopcyjna, będzie po. Więc proponuję na dzień dobry tylko kilka zdań - tak dla zachęty, nie dla pouczania, plus rysunki i konieczne rysunek zrobiony na podstawie zamieszczonej tu fotki. Tekst do wręczenia razem z psem, plus dopisany telefon do dotychczasowego opiekuna: Twój pies był wiele razy krzywdzony przez ludzi Twój pies jeszcze nie wie, że to Ty dajesz mu bezpieczny, najlepszy dom. Twój pies może bać się gwałtownych ruchów, głośniejszej rozmowy, może bać się wszystkiego, co bierzesz do rąk, boi się, gdy nie może wycofać się przed Tobą. Popatrz na te rysunki i pokaż je rodzinie. Nie głaszcz po głowie, nie obejmuj, nie pochylaj się nad zwierzęciem, nie wpatruj się mu w oczy, nie chwytaj za łapy. Pozwól psu spać spokojnie, pozwól, by czuł się bezpiecznie na legowisku, nie zaganiaj go do kąta, z którego nie może wyjść. Poczekaj, aż pies sam do Ciebie podejdzie, daj mu czas, aby zaufał Ci bez granic. Daj mu czas, aby sam poprosił o Twoje serdeczne gesty. Ale też od pierwszego dnia spokojnie ucz, czego wymagasz – pies poczuje się bezpieczniej, znając zasady życia w Twoim domu. Możesz zawsze zatelefonować do opiekunów, którzy przekazali Ci psa. I z problemami, i z dobrymi wiadomościami. Daj psu trochę czasu, abyś stał się dla niego kimś najważniejszym na świecie.
  6. Te rysunki były już na wielu stronach. I dobrze, że są dostępne. Wobec psów adopcyjnych, po przejściach, lepsze jest moim zdaniem bardziej ostrożne podejście. Pies wychowywany w domu miał szanse od szczeniaka zaakceptować wszelkie ludzkie zachowania, łącznie z tym nieszczęsnym klepaniem po głowie czy oferowaniem kontaktu wzrokowego na dzień dobry; udręczona bida azylowa czy bezdomna znajdka może być wrażliwsza na ludzkie gesty.
  7. Uwaga, rysunek "ukucnij przy psie" jest błędny i to bardzo - ręka powinna być wysunięta w bok i niedopuszczalne jest na dzień dobry wpatrywanie się w psa, początek znajomości powinien być bez kontaktu wzrokowego - warto zmienić to na schematycznym rysunku. Wpatrywanie się przez kogoś obcego oznacza w psim świecie groźbę, przymiarkę do ataku - dlatego psy nie lubią "wpatrujących się" aparatów fotograficznych czy komórek.
  8. Sądzę, że rysunek na podstawie tej fotki starczy - nadmiar ilustracji rozprasza uwagę. To jak, przygotować krótki tekst?
  9. Sowa

    czy to zazdrość?

    Spróbuj najpierw nauczyć psa, że człowiek może leżeć, a pies może wskoczyć mu na plecy, zawarować obok, zaproś leżąc psimi gestami do zabawy. Twoje pewnie azylowe psiątko nie nauczyło się w szczenięctwie, że leżąca pozycja człowieka też nie zapowiada nic złego.
  10. Wszelkie rady na odległość w przypadku zachowań agresywnych wobec domowników są zbyt ryzykowne. Jeśli behawiorysta, na którego czekasz, ma jednocześnie duże doświadczenie trenerskie, to może wskazać rozwiązania. Ta sytuacja już nauczyła psa, że warczenie na dziecko przynosi oczekiwany skutek - dziecko wycofało się. Bura niekoniecznie została przez psa skojarzona z poprzednim warczeniem. Kładzenie się na plecy może oznaczać zaproszenie do zabawy lub apel o pozostawienie w spokoju - różnica jest w ustawieniu ciała - jeśli człowiek pomyli te sygnały, pies zacznie się bronić. Branie na ręce/w ręce czegokolwiek/kogokolwiek jest dla psa sygnałem trudnym do zrozumienia - psa trzeba nauczyć, że branie czegokolwiek na ręce/w ręce nie oznacza możliwości ani tym bardziej zachęty do szarpania tego, co mamy w rękach. Dla psa to, co unosimy w rękach, może być zdobyczą, czymś, co można i należy poszarpać. Pies wychowywany poza warunkami domowymi nie zrozumie od razu prawidłowo takiej sytuacji. Proszę, napisz, czy i w jaki sposób behawioryście udało się zmienić relacje między dzieckiem a psem.
  11. A może dołącz bez psa do grupy pracującej z psami - choćby do grupy tropiącej - z otwartymi rękami przyjmą kogoś, kto zechce ułożyć ślad, schować się dla psa. Wręcz zasypią Cię wyjaśnieniami na temat zachowania psów - niemal każdy rasowy psiarz kocha mówić o swoim zwierzaku, pokazywać, na co i jak zwierzę reaguje. Znajdź wśród znajomych kogoś, kto chodzi na szkolenie z psem i sam codziennie pracuje z psem na spacerach - przecież możesz dołączyć, obserwować pracę, prosić o wyjaśnienie, co jakie zachowanie psa oznacza - oswoisz się z widokiem psów biegających luzem, dużych i małych, przebiegających obok Ciebie gdy są przywoływane - może takie postępowanie okaże się pomocne? Być może celowa byłaby także rozmowa z psychologiem. Oczywiście pies wyczuwa nasze emocje, także lęk, ale to nie znaczy, że na dzień dobry atakuje, chociaż na pewno, bojąc się zwierzaka nie wyegzekwujesz reagowania na polecenia. Są też sposoby, aby u dziecka przepracować lęk przed psem - przy pomocy doskonale wyszkolonego zwierzaka. Może i u dorosłych da się.
  12. Kurs trenerski nie wydaje mi się celowy w tej sytuacji. Trener musi umieć pracować z obcymi, dorosłymi, nieraz trudnymi psami. I co trudniejsze - z ich właścicielami, którzy na dzień dobry mogą o psach wiedzieć bardzo niewiele. Trener bez własnych doświadczeń w wychowaniu psa od szczeniaka i bez praktycznego wyszkolenia nie tylko własnego psa - to się nie sprawdzi. Chyba lepiej zacząć od wychowania własnego szczeniaka łagodnej, łatwej w prowadzeniu rasy i wyszkolenia go potem w najbardziej podstawowym zakresie - z pomocą dobrego trenera. A lektur opisujących psią psychikę jest naprawdę do wyboru, do koloru - ile chcieć.
  13. Opisujesz rewir za pozorantem; nie o to chodziło. Pies może rewirem przeszukiwać teren na zgubioną złotówką lub kluczami od mieszkania, może zgubę aportować albo warować przy niej. Rób to, co uważasz dla Was za lepsze - nikt tu Ci niczego nie narzuca, prosiłaś o sugestie, więc je otrzymałaś. Do Krakowa na pewno nie musisz jechać ani trenować na Plantach - mam nadzieję, że zrozumiałaś to tak jak było napisane - jak grzecznościowe zakończenie sympatycznej rozmowy.
  14. Proponuję, aby zachować te fotki zamazując twarze, zniekształcając sylwetki ludzi - ale zachowując ustawienie. Bo to wręcz klasyczny, najczęstszy błąd. Mogę przygotować krótki tekst, czego nie robić na dzień dobry - można zilustrować tymi fotkami, albo niech ktoś narysuje takie sytuacje. A potem wręczać wszystkim na wizycie PA i w chwili wydawania psa. Jak co piąty chętny na zwierzaka zastanowi się nad tym, to i tak będzie doskonale.
  15. Kiyoshi, jeśli Sally trafi do Krakowa, mogę pokazać ewentualnemu DS, jak postępować z Sally na co dzień - oczywiście pokażę nieodpłatnie. Tylko ludzie muszą chcieć tego sami, inaczej nie będą cenić.
  16. Pies cierpi na pewno, odczuwa doskonale strach, odtrącenie, ale nikt, nie znając właściciela, raczej nie znajdzie sposobu na dotarcie do ludzkich emocji i na poprawę relacji właściciel-pies.
  17. Murka, uczul ludzi, aby na dzień dobry nie głaskali suni po głowie, nie obejmowali pochylając się nad nią, nie osaczali zwierzątka, to ogromny dyskomfort dla niej.
  18. Doskonale poradzisz sobie z dwoma psami na jednym spacerze, jeśli nauczysz rewiru i zguby. Wtedy jeden pies może pracowac - Ty czekasz z drugim - a ten drugi chce naśladować pierwszego, aż rwie się do roboty. Na śladach nie da się pracować jednocześnie z dwoma psami. Jak się wybierzesz do Krakowa, zobaczysz jak można wspaniale uatrakcyjnić spacer psom, i sobie także. Książkę Górnego przeczytaj jasne, jeśli tylko dostaniesz, wiedzy nigdy dość. Oczywiście na wspólnym spacerze możesz pozostawić męża z psami, gdy sama będziesz układać dwa ślady z przedmiotami na końcu, potem je kolejno z kolejnym psem rozwiązywać, ale psy będą czekać godzinę na pracę. Lub mąż z jednym psem ułoży ślad, a Ty z drugim będziesz rozwiązywać, ale zważywszy, że ślad, który ma psychicznie zmęczyć psa, nie powinien być zbyt świeży, to chyba nie najlepszy pomysł. Ale będąc z dwoma psami możesz zostawić je na chwilę odchodząc bodaj na 20 metrów, zostawić pod drzewem jeden liść wśród dziesiątków innych i posłać jednego psa by go znalazł, potem to samo zrobić z drugim psem. Możesz idąc gubić o kilka, kilkanaście, kilkadziesiąt metrów przedmioty osobiste, nie zaczynając od kluczy od mieszkania ani karty kredytowej jasne, a potem posyłać psy śladem wstecznym kolejno na poszukiwanie - w tym czasie, gdy jeden pies szuka, drugiego masz pod kontrolą. Dołóż ćwiczenia posłuszeństwa; możesz, wzmacniając koncentrację, zostawiać psy o 20 metrów na siad czy waruj i przywoływać razem lub po kolei, zatrzymując po drodze inną komendą i tak dalej, i tak dalej - starczy uruchomić wyobraźnię. .
  19. Książka nie jest wznowieniem - informacja sprzed chwili z Multico. Czy pierwsze i jedyne jak na razie wydanie było w 2012 czy 12 lat temu, to już nieistotne moim zdaniem. "Nowoczesne szkolenie psów tropiących" Górnego było przedtem wydane w Multico dwukrotnie; różniło się tylko okładką. Zaawansowane tropienie - na obcych śladach wymaga zawsze wielu ciągle nowych pozorantów, na własnych - pozostawiania psa na czas układania i odleżenia śladu - Górny przeznaczył ten poradnik dla pracujących z psami niejako zawodowo lub sportowo. Dlatego informacja o tym poradniku jest m.in. na stronie Stowarzyszenia Cywilnych Zespołów Ratowniczych z Psami STORAT. O ile dobrze zrozumiałam problem Shnooreck, chciałaby łatwo dać zajęcie psom - rewir i zguba na wstecznym śladzie jest łatwiejsza i całkowicie realna bez obecności w terenie pozorantów. Też o ile dobrze zrozumiałam Shnooreck, ona chce oduczyć pościgu i dać psom zajęcie, a nie wzmacniać sygnalizację. Sarnę/zająca/kota można spotkać nie tylko w lesie, gdzie psa obowiązuje smycz; także przy polnych drogach i na ściezkach spacerowych, gdzie ludzie często puszczają luzem psy. Tyle ode mnie w tym temacie.
  20. No ja nie nagradzam wystawiania/sygnalizowania jakiejkolwiek zwierzyny - moje psy pracowały na zdobyczy pośredniej i zastępczej, ale to jest bardzo trudne do osiągnięcia w przypadku psów ras północnych, tych użytkowanych m.in w zaprzęgach. Na koniec tej rozmowy chciałam jeszcze raz podkreślić - zachowanie psa zależy kolejno - od wrodzonych popędów i ich nasilenia - od cech celowo wzmacnianych w historii użytkowania psa - od warunków wychowania i możliwości rozwoju do 9 tygodnia życia - od celowego szkolenia w okresie dorastania i kontynuowanego w całym życiu psa - od przeżyć osobniczych, z największą pamięcią pierwszych stresów i sposobów ich rozwiązania - a dopiero na szarym końcu od zachowań wyuczonych przez człowieka. Patmol, książka, o której piszesz, została wydana 12 lat temu - gdyby to było wznowienie, Górny ucieszyłby się perspektywą bodaj najskromniejszych honorariów, inni autorzy też. Książka Górnego pierwszy raz wydana była ok. roku 2002-2003 - nie pamiętam dokładnie, potem po kilku latach, razem z innymi publikacjami Multico włączona została do książki, o której piszesz.
  21. Pies na smyczy a pies bez smyczy to są dwie różne sytuacje dla psa. ONA NIE WIE o co chodzi w innej sytuacji. Sytuacja, od której pies się uzależnia to nawet rodzaj smyczy , miejsce treningowe, znane, czy nieznane, humor właściciela, pora roku lub dnia, rodzaj obroży - wszystko to pies rozumie lepiej niż słowa i we wszystkich nowych sytuacjach trzeba od nowa warunkować znaczenie słów, inaczej się nie da. Ale nam najtrudniej się z tym właśnie pogodzić - że pies myśli, ale w inny sposób niż my, że kojarzy pojedyncze słowa z konkretną sytuacją, ale ich nie uogólnia od razu ani nie po miesiącu codziennej pracy też. . Jak przerobisz tysiąc sytuacji, jest szansa, że w nowej tysiąc pierwszej pies zareaguje na znane wydawałoby się słowo. Szansa, nie pewność. Tak przy okazji - najbardziej wyczerpującą psychicznie dla psa jest intensywna praca węchowa.
  22. Lepsze jest waruj na zatrzymanie na odległość niż stój. Dla urozmaicenia spacerów przydałoby się szukaj, przynieś, aport, przeszkoda - przeszkodą może być także Twoja ręka czy noga oparta o słup czy drzewko. Aport to przynoszenie regulaminowe, przynieś - dowolne. Zresztą słowa są psu obojętne, równie dobrze możesz mówić "akuku", ważne, jakie słowo pies skojarzy. A jeszcze ważniejsze - uczenie znaczenia tych samych haseł na każdym spacerze, bo to samo słowo rozumiane w domu/przed domem/w znanych miejscach - na początku nie jest rozumiane przez psa w nowych sytuacjach. To nie jest nieposłuszeństwo ani lekceważenie przewodnika ani robienie na złość - po prostu pies najpierw uzależnia się od sytuacji, potem zrozumie z ogromnym trudem, że to samo słowo oznacza to samo zachowanie w różnych sytuacjach. Acha, po każdej komendzie "nie" MUSISZ wskazać pożądane zachowanie, za które pochwalisz.
  23. Gdzie mieszkasz? Może ktoś wskaże Ci dobrego trenera. Tropy z kiełbasy nauczą ją tylko zjadać wszystko co znajdzie - a przecież każdy nowy zapach jest ciekawy dla psa - lepiej, aby szukała czegoś o Twoim zapachu, co celowo zgubisz (zimowa rękawiczka np). Psa można łatwo nauczyć bez kiełbasy pracy na śladzie właściciela czy znajomych, to równie naturalne jak pogoń za sarnami, to inna forma realizacji zachowań łowieckich - z innym zakończeniem. Można też nauczyć przeszukiwania terenu za przedmiotem o zapachu człowieka - to też bardzo łatwe wbrew pozorom. Pies, który raz zakosztował pasji pościgu za sarną czy zającem musi być tego oduczony - ale najpierw musi mieć opanowane podstawowe posłuszeństwo. Czyli musi np umieć wracać na gwizd ze sporej odległości i warować w biegu przy maksymalnych rozproszeniach - jeszcze nie przy sarnie. Potem oduczanie pościgu za zwierzyną będzie jednorazowo przykre dla psa - ale jednorazowo, a zapewni bezpieczeństwo i psu i zwierzynie.
  24. Nie, nie przerywasz. Jak nie zauważysz - trudno, sprzątanie bez słowa. Przymiarkę do kucnięcia, przykucanie przerywasz natychmiastowym wyprowadzaniem. No i uczysz sikać na hasło na spacerze. Czyli jak ona sika, nie wcześniej - mówisz jakieś hasło, zaraz bardzo chwalisz - to konieczne - po pochwale nagradzasz najpierw za każdym razem, a potem okazjonalnie smakolem. Jeszcze nie możesz podawać hasła wcześniej niż ona sika, bo nie ma jeszcze szansy skojarzyć z czynnością.
×
×
  • Create New...