Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 04/29/15 in all areas

  1. Ewu, jestem u Was codziennie, bo wstyd nie bywać nie odzywam się, bo po próżnicy gęby strzępić nie będę jestem dla Ciebie, Twojej determinacji w pomocy dla Ogonków pełna podziwu Pozdrawiam serdecznie :)
    2 points
  2. Pozdrowienia dla cioteczek od Rudaska oglądającego tv ze starszą-młodszą Pańcią ;)
    2 points
  3. Fantastyczne wiadomości! Gratuluję:) Nasza Patka od Ewu też w weekend znalazła super domek:)
    2 points
  4. To kolejny maluch który do mnie nie dojechał od Ewu. Może Basiu musimy się częściej umawiać na takie ratowanie sytuacji a psiaki szybko znajdą domki :)
    2 points
  5. A nie wydaje Wam się, że to kolejny sposób na powolne trucie psa? Substancja czynna - fluralaner - jest akarycydem i insekcydem zatwierdzonym do użytku raptem rok temu. Ile przeszedł badań? Wiadomo tylko, że pozytywnie przeszedł badania w kierunku skutków ubocznych o charakterze natychmiastowym (biegunki, wymioty itp.). Nic nie znalazałam na temat skutków odsuniętych w czasie - mam wrażenie, że to się dopiero testuje na naszych psach. Jakby na to nie patrzeć, jest to toksyna wprowadzona do krwiobiegu psa i ma za zadanie utrzymywać się tam przez 3 miesiące po czym ponawiamy dawkę. Czyli poniekąd mamy psa z trującą krwią - krwią przetaczaną przez wszystkie narządy, w tym wątrobę, która musi sobie z tym jakoś radzić. Pakujemy w psa co trzy miesiące insekcyd i co pół roku środki odrabaczające - ile ta wątroba i jak długo wytrzyma? Na innym forum znalazłam wpis userki, której starszy pies po podaniu Bravecto ciężko się rozchorował i miał b. złe wyniki wątrobowe. Młodszy znosi go dobrze - ale jak długo? I przy tym wszystkim w ulotce Bravecto stoi, że kleszcze, aby narazić się na działanie substancji czynnej muszą przytwierdzić się do gospodarza i rozpocząć żerowanie. Działanie rozpoczyna się w ciągu 12 godzin od rozpoczęcia żerowania przez kleszcze. Co w dalszym punkcie implikuje stwierdzenie, że w związku z koniecznością żerowania nie można wykluczyć ryzyka wystąpienia choroby przenoszonej przez pasożyty.
    2 points
  6. BAZYLEK ok 5 lat lekko karłowaty "labuś retriveruś" :) Odebrany interwencyjnie z "działeczki" starszemu panu. Pan podpisał zrzeczenie, zupełnie nie rozumiejąc tego co zrobił. "Niejeden pies chce mieć tak jak ten!" Bo przecież psa można psa ulokować w przedsionku "działeczki" - OBITYM BLACHĄ Z KAŻDEJ STRONY, na gołej ziemi i zastawić mu wyjście... No bo co złego jest w tym, że pies PRZEZ 2 LATA NIE WYCHODZI NA SPACER i służy tylko do szczekania. Co złego jest w tym, że blaszak zimą nie chroni przed mrozem a latem nagrzewa się, robiąc psu saunę? No co złego w tym wszystkim? Przecież pies ma się wyśmienicie, bo dostaje do wiadra chleb, kości i ścinki kiełbas, w końcu to TYLKO PIES PSZE PANI! NIE PRZESADZAJMY! :( Bazyl adoptowany został przez byłego już właściciela jakieś 2 lata temu i zgotowano mu piekło. "Działeczka" usytuowana jest w polu, tuż za szkołą, ok 150 metrów od domów z ogrodami. Wiele osób spaceruje tamtędy z psami, które Bazyl obszczekiwał zamknięty i odizolowany od świata, od świeżej trawki, od słońca... Okoliczni psiarze wiedzieli, że coś jest nie tak, no bo jak mogło być dobrze, skoro z żadnej strony psa nie widać, za to słychać... A pan pytany o pieska mówi, że ten ma się świetnie! A czemu nie wychodzi na spacery? A panii! Przynajmniej głodny nie jest! Bazyl po pewnym czasie nie szczekał już na przechodniów, liczył już tylko na to, że ukochany pan przyniesie garnek z paszą i może poda trochę wody...? Z pewnością spełniały się te drobne marzenia Bazyla, bo inaczej nie wytrzymałby tyle czasu w tym piekle... Wiem, że przed Bazylem mieszkały tam inne psy. Najpewniej nie wytrzymały. Na samą myśl robi mi się przykro... Oto "dom" Bazyla. dokładniej - zamknięty był pod tą stertą śmieci na dachu, na kilku metrach... O sytuacji dowiedziałam się jakiś czas temu i od tamtej pory byłam tam każdego dnia z psem (mieszkam niedaleko). Robiłam zdjęcia, rozmawiałam z ludźmi, nagrywałam szczekającego psa. Pewna Pani, z którą często odbywamy wspólne spacery, rozmawiała z właścicielem Bazyla. Pan niczego nie przyjmowal. Pytała go, czy zdaje sobie sprawę co wyczynia, jaki los gotuje psu, czy naprawdę tak ciężko wziąć psa na spacer i zadbać w najmniejszy nawet sposób? Pan odpowiadał, że pies nie jest głodny, więc jest OK. W czwartek 23.04.2015 r, zadzwoniłam poprosiłam policję o pomoc i w jej asyście Bazyl został uwolniony. Pan na szczęście oddał psa dobrowolnie, podpisując zrzeczeniej, jednocześnie nie zdając sobie sprawy gdzie miałam problem... I TERAZ PRAWDZIWY HIT: Jeden z policjantów również nie wiedział bo powiedział mi żebym pamiętała, że to jest jednak tylko pies a nie człowiek... A powiedział tak gdy z mojej strony padło pytanie do właściciela, czy uważa że garnek z brudną wodą na dnie to w taki upał odpowiednie zaopatrzenie dla psa. HMMMMMM. Niestety, mnóstwo ludzi uważa, że pies wychudzony to owszem, pies skrzywdzony. Natomiast pies, który ledwo chodzi bo jest tak utuczony chlebem i kośćmi - to jest oznaka dbania bo NA ZABIDZONEGO NIE WYGLĄDA! A GDZIE TAM! :/ co z tego, że taka otyłość jest dużo groźniejsza od niedowagi... Ten sam policjant powiedział, że nie wejdzie po psa ani na działkę, bo się boi... "Działeczka" położona jest ok 10 minut pieszo od schroniska. Jako że nie byłyśmy w stanie wsadzić Bazylka do samochodu, poszliśmy pieszo... BYŁ TO PIERWSZY SPACER BAZYLA OD 2 LAT! NIE BYŁ W STANIE DOJŚĆ DO SCHRONU. MUSIAŁYŚMY GO DOPINGOWAĆ, ROBIĆ PRZERWY NA LEŻENIE, PILNOWAĆ ABY NIE WPADŁ NA DROGĘ, BO TAK SIĘ CHWIAŁ :( Co do byłego właściciela Bazla, to starszy człowiek z wiejską mentalnością. Rozmawiałam z nim jak z dzieckiem, tłumaczyłam... On naprawdę nie rozumiał, że zrobił cokolwiek źle! Jest mi go szczerze żal... ************************************************************************** CO O JEGO STANIE ZDROWIA WIEMY NA TEN MOMENT? -PIES MA SKRAJNĄ NADWAGĘ Poprzednim razem w schronisku, miał już lekko krzywe łapki (pewnie wada wrodzona. Bazylek na moje oko miał styczność z pseuduchami, bo generalnie zdaje się być trochę karłowatym labradorem). W tej chwili krzywica łap jest bardzo pogłębiona. Patrząc na jego masę w ogóle to nie dziwi ... :( -BYŁ OKRUTNIE ZAPCHLONY. PCHŁY DOPROWADZIŁY DO TEGO, ŻE NA JEGO GRZBIECIE WIDNIEJĄ GOŁE PLACKI SKÓRY... -PAZURY JAK U NIEDŹWIEDZIA... -SIERŚĆ BAZYLA TO JEDNA, WIELKA, TWARDA, ZASUSZONA ZLEPKA BŁOTA I INNEGO SYFU... -MA ZAPALENIE SPOJÓWEK, W OBRĘBIE OCZU BRAKUJE MU SIERŚCI -KONDYCJA ZEROWA! - PIJE JAK WŚCIEKŁY... DO JEDZENIA DOSTAJE TYMCZASOWO KARMĘ LIGHT, KTÓRĄ POCHŁANIA Z PRĘDKOŚCIĄ ŚWIATŁA, PO CZYM ZWRACA... W NAJBLIŻSZYCH DNIACH BĘDZIE MIAŁ ROBIONE KOLEJNO WSZELKIE MOŻLIWE BADANIA: OD MORFOLOGII, BIOCHEMII, BADANIE SERDUSZKA, USG, CUKIER I INNE. JEST TO KONIECZNE! Bazylkowi brak kondycji... Wolontariat spędzamy na terenie schroniska, na spokojnie, dużo odpoczywając. BAZYL KOCHA ŚWIAT! JEST GO SPRAGNIONY! NIE WIEDZIAŁ, CO MA ZROBIĆ Z PATYKIEM... NIE MOŻE ODERWAĆ SIĘ OD WĄCHANIA TRAWY ♥ WITA SIĘ Z WSZYSTKIMI LUDŹMI I PSIAKAMI, JEST NIESAMOWICIE POZYTYWNIE NASTAWIONY. WIELKI PIESZCZOCH Z NIEGO ♥ WSPANIAŁY PIES! MĄDRY! Z OGROMNYM POKŁADEM ZAUFANIA DO LUDZI, POMIMO TEGO, CO GO SPOTKAŁO..♥ **************************************************************************** KOCHANI! W TEJ CHWILI BAZYL NIE PÓJDZIE DO ADOPCJI. SKUPIAMY SIĘ NA DIAGNOSTYCE, NA ODBUDOWANIU TEGO, CO ZOSTAŁO ZNISZCZONE... KIEDYŚ BAZYL KOCHAŁ BIEGAĆ, TERAZ NIE POTRAFI PRZEJŚĆ 100 METRÓW SWOBODNIE... TAK BARDZO CHCE I PRÓBUJE SKAKAĆ Z RADOŚCI, ALE NIE POTRAFI... TO WIDOK ŁAMIĄCY SERCE. GDY BAZYLEK ZOSTANIE ZDIAGNOZOWANY OD A DO Z, będzie szukał DT/DS. Koniecznie z doświadczeniem, koniecznie odpowiedzialnego i sprawdzonego przez wolontariuszy. Odchudzanie psa jest duuuuuuuuuuużo trudniejsze niż pomaganie psu wychudzonemu.... Do tego nie wiemy co wyjdzie na badaniach... W jakim stanie ma serduszko i inne narządy... Potrzebny będzie mu spokój, równowaga, regularność i wielkie pokłady cierpliwości. PRZEDE WSZYSTKIM MIŁOŚĆ I ODDANIE ♥ Jeśli ktoś śledzi losy Fundacji Przystanek Schronisko, opiekującą się katowickim schroniskiem, wie, że przybywa nam chorych psów, potrzebujących diagnozy, leków, specjalistycznej karmy... Bazyl jest kolejnym :( BŁAGAM, WSPOMÓŻCIE CHŁOPAKA JAKIMŚ GROSZEM.. ZŁOTÓWKA, PIĘĆ ZŁOTYCH? DZIESIĘĆ? KAŻDA KWOTA SIĘ LICZY, WSPOMÓŻCIE NAS W DOPROWADZENIU ZDROWIA BAZYLKA DO PORZĄDKU.. PROSIMY... JAK ZAWSZE - PROSIMY... Fundacja "PRZYSTANEK SCHRONISKO" UL.RYMERA 1A LOK.26, 43-190 MIKOŁÓW Numer konta bankowego: 67 1050 1243 1000 0090 3014 0421 W tytule przelewu "Darowizna dla Bazyla - labradora z interwencji" Z góry pięknie dziękujemy<3 Kontaktować w sprawie przyszłego DT/DS można się już teraz, ze mną :) Agnieszka: 534 877 984. Można, się ze mną umówić na spotkanie z Bazylkiem, nawet wielokrotne, w celu poznania kochanego laba! Kochani moi, pierwszy raz mam pod opieką psa, w którego oczach zapaliła się nadzieja, gdy wkroczył na teren schroniska... Ma teraz boks z częścią wewnętrzną, gdzie ma swoje własne, wielkie legowisko, jednak Bazylek preferuje leżenie na deskach lub w zewnętrznej części boksu, gdzie jest jasno i skąd może obserwować świat... W czwartek gdy przyszedł do schronu, był słaby i tylko leżał. W sobotę gdy go odwiedziłam, oczywiście potrzebował częstych przystanków na trawce, ale widać, że już w nim więcej energii! Chciał podchodzić do wszystkich i prosić o głaski, o przytulanie... Znalazł sobie nawet psią koleżankę, którą uroczo lizał po uszku :D taki amancik z Bazylka! Bałam się, naprawdę się bałam... Czy te 2 lata w zamknięciu nie sprawią, że pies zdziczeje... Na szczęście ta psia przylepa dobrze wie, że nikt mu u nas krzywdy nie zrobi i zamiast nienawidzić - kocha. Kocha wszystkich :) ZOSTAŁ WYZWOLONY Z PIEKŁA, TERAZ BĘDZIE JUŻ TYLKO LEPIEJ, PRAWDA? ♥ URATUJEMY BAZYLKA, PRAWDA? ♥ ON WIE, ŻE MOŻE LICZYĆ NA WSPANIAŁYCH LUDZI. WIE, BO MU POWIEDZIALAM... ;) numer schroniskowy: 270/15 Bazyl kastrowany będzie gdy dojdzie do siebie i będziemy wiedzieli, że jego organizm jest silny. Na dzień dzisiejszy jest zaczipowany, został też odpchlony (było to konieczne!) facebookowych zapraszam na wydarzenie Bazyla! https://www.facebook.com/events/420477288133211/?notif_t=plan_user_joined
    1 point
  7. nie. po prostu ludzie widza stado 3 fajnych, socjalnych psow, z ktorymi sie milo zyje i ktore kochaja nie tylko nas ale tez i siebie. a to chwyta za serce. co z tego, ze ktos nie wie, co to jest kwarantanna? trzeba bedzie, to sie dowie. zreszta ja sama nie przestrzegalam za bardzo kwarantanny i nie bede walic sciemy, ze do 3 szczepienia szczenaczek tylko na raczkach. klatka...kazdy tego kiedys nie wiedzial. serio: nic mnie nie obchodzi, ile ktos zna nazw psich sportow. wazne jest aby mial otwarty, chlonny umysl i zebym miala z ta osoba dobry kontakt.
    1 point
  8. Jutro rano jedziemy po małą :-)
    1 point
  9. 1 point
  10. Dla zainteresowanych:
    1 point
  11. Tak, ale nie oddala się teraz. Bo nie ma dni płodnych. Jednak nie wiesz czy w TE dni nie nastawi tyłka psu. Lepiej zapobiegać niż leczyć. Co zrobisz, gdy psy (sory, że walę prosto z mostu) sie zaszczepią? Zaczniesz je rozdzielać ryzykując pogryzieniem? A co się stanie, gdy po tym suczka wróci z niespodzianką? Od razu polecisz do weta na zastrzyk poronny czy poczekasz aż bedzie widać ciążę - i czy odważysz się wykonać na niej sterylkę aborcyjną? albo uśpisz szczeniaki zaraz po porodzie? Bo w tej chwili nie ma miejsca na szczeniaki - niespodzianki, po wpadce...Niestety, ale ja nie wierzę w odwoływalność suk w czasie cieczki. Znam takie posłuszne, odwoływalne, "pani, ona nawet w czasie cieczki nie ucieka ode mnie", a potem widzę ogłoszenia "zaginęła", widzę sukę grubą jak beka bo zaciążyła ("nie wiem jak to się stało, chyba powietrze ją zapyliło, przecież ona nie ucieka"). I nie Ty pierwsza myślisz, że zdążysz, jakby coś się stało. Nie zdążysz. Psy w takich chwilach sa bardzo pomysłowe. Znałam taką posłuszną sukę. Nagle, wg jej właścicieli "coś jej odbiło" - zaczęło ją ciągnąć do psów. Musieli ją zacząć zamykać w kojcu na czas swojej nieobecności - wsadziła łeb między kraty i się udusiła. Innej suce kojcowej - duży pies odgiął METALOWE kraty i suka miała jak wystawić tyłek. Inną - dożycę zapłodnił pin mini, ot wszedł na schodek... chyba więcej wymieniać nie muszę... Akurat z instynktem nie wygrasz, więc chociaż w czasie rui, gdy ma sucz "ciągotki" to ją trzymaj na smyczy, bardzo Cię proszę. I szczerze mnie nerwica bierze, jak widzę, że suka nastawia tyłek każdemu psu, a właściciel jej mówi, że suka jest posłuszna i odwoływalna. No krew mi się zalewa. Jeszcze rozumiem - na początku cieczki i pod koniec, można pozwolić ODWOŁYWALNEJ (a nie, że nam się zdaje, że jest odowływalna) spuścić sucz ze smyczy, ale nie, gdy ma dni płodne... Za dużo napatrzyłam i się nasłuchałam tych hisotryjek pt "to była wpadka, jej coś odbiło, bo zawsze się mnie słuchała". Wierzę, że ją pilnujesz i jesteś odpowiedzialna. Jednak nie chcę byś musiała się przekonać na własnej skórze, że jednak to psy idąc za instynktem są mądrzejsze niż człowiek. A filmik fajny. Najfajniejsze są zabawy z bulwą :D
    1 point
  12. Roma, skarżyć się można prawie wszędzie (ponoć konstytucyjnie zagwarantovane) .... a w niechcianych gaciach ? i Ty i my zostaniemy .... Ovo znająca się na polityce wszelakiej i ginekologii ;) A Ty, Rambo, nie fikaj, ok ?
    1 point
  13. Zdecydowanie - nie lubi. Każdy ma swoje gryzie, co go mole - nawet Lerka Śmerka:). Spodenek w aktualnej ofercie psiej mody - nie było :(. Widocznie, w tym sezonie, nie są na topie ;)
    1 point
  14. Lerka nie lubi sukienek! może spraw jej spodenki? ;)
    1 point
  15. Dzis w lesie uslyszalam szczekanie. Przez chwile myslalam, ze to jakis pies, ale szczekanie dochodzilo z gory i szybko przemieszczalo sie. Wrocilam do domu i wklepalam w IPada "ptak ktory szczeka" --- i okazuje sie, ze to baczek - nasza najmniejsza czapla :)! Lubie te moje malutkie "eureki" :). I udalo mi sie przez chwile nie myslec o Nutusiowej wizycie przedadopcyjnej, ale teraz znow jestem cala w nerwach...
    1 point
  16. No to jak to miejscowe drzewko to nie prościej tam kupić na miejscu niż ściągać stąd? Myślałam, że piszesz, że coś wypiłam przed tymi okscesami moimi, cha cha. Faktycznie, przecież napisałam, że kawa paskudna. Miód był lipowy i dodany tylko dlatego, że nie było mleczka. :) :) :)
    1 point
  17. Dostaję też filmy z Laną , która uczęszcza na agility i jest tam mega gwiazdą:)
    1 point
  18. Moim zdaniem - bardzo trafna uwaga :) Kolejny zestaw pytań, niekoniecznie do odpowiadania na forum, bardziej do własnej ale na maksa szczerej i rzetelnej analizy: 1) jak wyglądają relacje człowiek- pies w Waszym domu. Czy są jasno określone zasady i granice, które są konsekwentnie przestrzegane? Czy raczej "wkrada się" coś na kształt: "oj tam, oj tam, raz nie zawsze", pies raczej robi to co chce, np. wchodzi na łóżko mimo że mu nie wolno, zawsze przejmuje inicjatywę, np. w: inicjowaniu zabawy, wyjścia na dwór, głaskania, "wyłudzania" smaczków i dostaje to co chce ? 2) ile czasu poświęcacie psu w ciągu dnia i jak to wygląda? co robicie na spacerach Czy jest to bierne spacerowanie / bieganie, czy jest też czas na regularny trening komend z posłuszeństwa oraz wspólną zabawę psa i przewodnika ? 3) ad 2: jak to wyglądało wcześniej / w czasie tego wspomnianego wolnego / teraz - chodzi o wychwycenie różnic 4) ad 3: wszelkie różnice w Waszym zachowaniu względem tego co było wcześniej / podczas urlopu / jest teraz 5) ewentualne przykre / stresujące zdarzenia, które miały m-ce w ostatnim czasie Behawiorystą nie jestem, ani nie zamierzam, ale z tego co wiem, oni chyba jakoś tak gadają, jak robią wywiad środowiskowy, zanim doradzą co robić :) A "co robić", z reguły sprowadza się do: - zapewnić optymalną dawkę ruchu - wprowadzić jasno określone zasady i konsekwentnie ich przestrzegać - przy czym, moim zdaniem to trzeba zrobić rozsądnie, pamiętając że pies to nie poliglota ;) Tzn. nauczyć psa, pokazać mu czego się oczekuje, naprowadzić, nagrodzić (wzmocnić; pokazać psu że przestrzeganie zasad mu się opłaca), utrwalić. Tzn. nie wolno przewracać wszystkiego do góry nogami z dnia na dzień, w myśl "bo od teraz są zasady" i oczekiwać, że pies sam z siebie załapie o co chodzi. - wprowadzić regularne ćwiczenie posłuszeństwa To takie podstawy, co mają zastosowanie chyba do każdego problemu z psem. A co do zostawania samemu, to warto ćwiczyć metodą małych kroków, o czym już było. Klatka też jest pomocna, pod warunkiem że zostanie dobrze wprowadzona, w przeciwnym razie nie pomoże, a może zaszkodzić. I wychodząc z domu nie żegnamy się z psem, a powitanie - normalnie, bez wpadania w euforię i nadmierną ekscytację. Wszystko z umiarem i wyczuciem ;) Wątek jest trochę starszawy, ale może komuś innemu się przyda :)
    1 point
  19. Wczoraj dostałam na skypa film z cudnym podkładem muzycznym od Pani pierwszego wyciągniętego przeze mnie z tego schroniska pieska. To sunia Tafi, ta która mieszka za granicą i u , której byłam w Munster na wizycie po adopcyjnej. Ryczałam ze wzruszenia cały wieczór. Filmik cudny, zakończony wpisem: "Jak dobrze,że jesteś z nami , że wyciągnęliśmy cię zza krat". Wspaniała Rodzina:) Jak będę w Niemczech znowu odwiedzę Tafi (teraz Dafi).
    1 point
  20. Brawo! Z całej tej tu naszej rozmowy wyniknęła taka korzyść, że wszyscy chyba zaczęlismy doceniać wagę ewentualnego oglądania filmów, nawet po kilkakroć, ale takiego świadomego. [i jeszcze, tak off topic, pominąwszy zakompleksiałego jegomościa od "polaczków", to ta dyskusja jest na Dogo ale zupełnie nie jak na Dogo ostatnimi czasy - patrzcie, można po prostu pogadać, powymieniać poglądy, całkiem merytorycznie i sympatycznie]. Wracając do meritum, to podejrzewam że foksik wyrośnie na niezłego skurczysynka :-) (uwaga: bardzo, bardzo lubię teriery). A one coś zeznają w ogóle? Może być tak, że bardzo starszawy miłośnik (w tym przypadku.... czka, w sensie: miłośniczka) psów już nie może mieć zwierzaka. To bardzo smutna, ale jednak odpowiedzialna decyzja (zobaczcie choćby tutaj, ile jest ogłoszeń o psach szukających domu ktore zostały po śmierci starego właściciela; jak wiadomo spadkobiercy bardzo lubią dziedziczyć mieszkania, domy czy działki, ale psów to już nie). I to jest dla niego / dla niej jedna z nielicznych opcji gdy będzie bliżej tych psów, gdy będzie choć mógł czy mogła poobserwować je, a może pogłaskać... To by oznaczało raczej świadome wchodzenie na wybieg, a nie pomyłkę czy brak uwagi. A to już niestety immanentna cecha naszego społeczeństwa, zwłaszcza - wrzućmy trochę złośliwie kamyczek do czyjegoś ogródka - jego młodszej, podlegajacej rozrodowi części. Każde zwrócenie uwagi jest obrazą majestatu którą należy karać - najlepiej śmiercią. DDD Zwłaszcza tzw. młodzi rodzice i zwłaszcza gdy podejrzewają, że ktoś ośmiela się mieć coś do ich dziecka, wpadają w amok. Na szczęście są też jednostki najdoskonalej normalne i nawet! dobrze wychowane. Choć wydają się być w mniejszości...
    1 point
  21. Radzę Ci zadzwonić, ja zawsze się kontaktuję z Wozą telefonicznie. Mam jeszcze jedną smycz dla owczarka przepinaną o szer.2 cm i breloczki do kluczy różne brałam, także na prezent i byli bardzo pomocni i uprzejmi.
    1 point
  22. Tyle dobrych wieści - pogrzeję się trochę tu :)
    1 point
  23. Ogromnie się cieszę, że Mimisia już prawie Anecikowa jest!!! Od razu czułam, że to super fajna Ciocia! :) Trzymam kciuki za wszystkie sprawy, zwłąszcza te, związane ze zdrowiem psiaków i sercem Pokerka...
    1 point
  24. Dzwoniłam do Pana, wydaje się być w porządku :) Vita ma mieszkać na ogródku, ma podobno swoją budę i sobie biega. Wszystko już obwąchała. Na zimę zobaczą jeszcze, czy ją będą brać do domu. Obskakuje wszystkich i chce być głaskana. Pan mówi, że musi ją tego oduczyć :p Vita ich podobno zainteresowała, bo jako jeden z nielicznych psów nie szekała ;) A! No i państwo byli z nią już u weterynarza, więc wiedzą jak ją karmić i wszystko :) Wydaje mi się, że domek dobry :)
    1 point
  25. Konfirm tak zamawiała psiaki w Radysach - co zamówiła któregoś na DT, szedł do adopcji! :)
    1 point
  26. Dzielna, kochana Krysia, tylko Ona wie, ile sił i nerwów takie interwencje i wizyty u ludzi, i rozmowy, kosztują nerwów i sił...
    1 point
  27. Domki ogarnijcie się! :) taka cudna ta Tinka :) cały czas się zachwycam jej lśniącym futerkiem pewnie milutkie w dotyku hi hi
    1 point
  28. Nas też dawno nie było ... U Tinki bez zmian czyli wszystko w porządku. Tina jest jednym z tych zupełnie bezproblemowych psów,które u nas były/są :-)
    1 point
  29. 1 point
  30. Nie wiem jak Wy to odczuwacie, ale mnie ogromną radość sprawia każda informacja o tym, że jakieś stworzenie znalazło ciepły dom, nawet jeśli to jest pies z angielskiego programu telewizyjnego.Bardzo potrzebuję takich wieści, na miau czytam też wątki optymistyczne, bo w powodzi nieszczęścia z jakim mamy do czynienia jest to dobre dla równowagi psychicznej.Moje wątki na miau też staram się tak prowadzić, aby były miłe, chętnie są wtedy czytane.Jest to wątek Ergo, ale piszemy na nim również o innych sprawach i dobrze, prawda? Nie ma już na nim dramatu, psy są u Murki, mają dobre warunki, są zdrowe, zadbane również pod względem behawioralnym, co zwiększa ich szansę na adopcję.Wiem też, że nie zostaną wydane byle komu, że nie trafią na łańcuch, czytaliśmy przecież o potencjalnym domku dla Iry.Dla mnie to ważne, chociaż te pieski znam wyłącznie ze zdjęć.Bardzo wierzę, że dla Ergo też jest gdzieś domek, wszyscy chcielibyśmy, aby to było już, ale życie nauczyło mnie, że czasem warto poczekać.Moje koty siedzą czasem bardzo długo, ale za to jadą potem do takiego domku o jakim mi się nawet nie śniło.Rozumiem, że chodzi też o pieniądze, utrzymanie zwierzęcia kosztuje, ale tyle jest ludzi dobrej woli, że na pewno wspólnymi siłami sobie poradzimy.
    1 point
  31. Jak takie radosne wieści to musi być wesoło. Co prawda niewiele wiem o tego typu grzybach,ale dla nas to żadna przeszkoda. Co to w ogóle za pytanie??? Przy Waszej pomocy i pobliskiego weta damy rade. Muszę biec na bazarek zakupić smaczki dla Mimisi :)
    1 point
  32. Aniu, ten banerek zrobiłam Grafiemu chyba z rok temu. I po prostu bez zastanowienia dorzuciłam do sygnaturki. A co do zawracania głowy, to na taki drobiazg zawsze jest czas. Banerek można zrobić w porze lunchu do sałatki, albo kiedy trwa jakiś pomiar. Można po trochę... Z banerkami nie jest źle. Nigdy ale to nigdy nie będe tak zapracowana, żeby jednego banerka nie zrobić ;) A skoro banerki chodzą na bazarkach, to do następnego możecie dorzucić i 5 w moim wykonaniu.
    1 point
  33. Dzięki Dziewczyny <3 psy wymiziane, wycałowane, wygłaskane ;)
    1 point
  34. Że co? Może chleb to jest idealnie zbilansowana dieta dla psa? Ręce i wszystko opada. Dobrze, że nie wydadzą Go nikomu bez Twojej wiedzy.
    1 point
  35. Ja też wspomogłam Tiffani groszem i proszę już nie o rozliczenie finansów, bo nie wierzę, że coś takiego uda się uzyskać, natomiast bardzo chciałabym zobaczyć jej zdjęcia z nowego domu i relację z wizyty poadopcyjnej. W tej chwili to mnie interesuje NAJBARDZIEJ i myślę, że jest nas tu więcej tym zainteresowanych.
    1 point
  36. Neosinku kochany jestem u ciebie!!! W domu nadal pusto, w sercu też!!! Pamiętam o tobie Panie Neosławie każdego dnia. Przytuptałeś do mnie którejś nocy, tak jak zawsze po cichutku mruczałeś przy łóżku!!! Jest wiosna, u ciebie skarbeńku jest zieloniutko i szumią brzózki.
    1 point
  37. Widocznie w poprzednim życiu porządnie nagrzeszyłam (może byłam jakimś padalcem, który skrzywdził psa) i teraz muszę... odpokutować! ;) Pokrywka na klamce wystarczyła??!? Kochana, nasza poprzednia boksia w 10 minut opracowała metodę otwierania drzwi z... gałki!!! Takiej przekręcanej, na mocnej sprężynie! Przez długi czas mieliśmy dom bez klamek :) Wyjmowaliśmy je i zatrzaskiwaliśmy drzwi przed wyjściem z domu. Drzwiczki w kuchni i w regale w pokoju miały gałki, które związywaliśmy sznurkiem. Ale co to za problem? Nutusia... odgryzała gałkę, sznurek spadał i szafka stawała otworem! Wyciągała całą jej zawartość, przynosiła do pokoju na dywan, rozszarpywała w drobiazgi, po czym zawijała dywan tak, żebyśmy po powrocie do domu nie zauważyli od razu co zmalowała. I tak mieszała nam np. mąkę z solą, budyniem i kawą (w ziarenkach). A ja siedziałam potem jako ten Kopciuszek i wyciągałam ziarenka, płukałam, suszyłam, bo w 87 roku kawa była przecież nie do zdobycia... Regularnie rozszarpywała nam narożnik, więc upychałam posiekaną gąbkę z powrotem, łatałam szyjąc na okrętkę i spaliśmy na takich "górach i dolinach". Raz ogołociła drzwi wejściowe z wyciszenia tak skutecznie, że nie mogliśmy wejść do domu! Bardzo skutecznie odbierała także telefon - podnosiła słuchawkę i kładła obok aparatu. Demolanctwo trwało prawie 3 lata. Do momentu narodzin naszego Tomcia... Tak więc, jak to mówią... był czas przywyknąć ;) M.in. dlatego nie zdecydowaliśmy się na kolejnego boksera po śmierci Nutki. I czas jakiś żyliśmy jak ludzie. Aż do czasu, gdy po śmierci ONkowej tymczasowiczki Tosi, gdy zaczęłam się rozglądać za kandydatką, Sławek powiedział: "mówiłaś, że następna będzie boksia". No to jest i... mamy co chcieliśmy! Że też pozostałe 3 boksie, które mieliśmy na tymczasie były i są grzecznymi panienkami, którym demolka jest całkiem obca! No, ale one są jedynaczkami. Myślę, że już w tej chwili, kiedy Lili ma 6 lat, gdyby była sama, myślę, nie siałaby aż takiego spustoszenia. Może kiedyś zaczniemy żyć jak ludzie - będziemy mieli pluszowe, czyste kanapy, biały dywan i żadnych kłaków na talerzu. Może... ;)
    1 point
  38. Ale się słodko zrobiło! Myślę, że sprawę mogą załagodzić tylko konkrety: zestawienie faktycznych wpłat na rzecz Tiffani z podsumowaniem, udostępnienie do wglądu skanów potwierdzeń poniesienia na Tiffani dodatkowych niezbędnych wydatków i podanie pozostałej kwoty do rozdysponowania. Można o to prosić? Przerzucanie się słowne nic nie wnosi do sprawy.
    1 point
  39. Ja też odwiedzam Frodzia...Piesku będzie dobrze - ja to wiem,tylko czasu trzeba... Ela
    1 point
  40. Kwitna gruszki i reneklody, jutro napewno jablonie...pozeczki i agrest tez.....pieknie jest....nawet figi maja juz malutkie owoce, jezeli nie bedzie przymrozku, bedzie duze fig.....kwitna poziomki....bedzie tez miod.... Przesylamy wiosenne pozdrowionka...
    1 point
×
×
  • Create New...