Jump to content
Dogomania

Ayame Nishijima

Members
  • Posts

    1568
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Ayame Nishijima last won the day on October 31 2015

Ayame Nishijima had the most liked content!

About Ayame Nishijima

  • Birthday 01/28/1982

Profile Information

  • Gender
    Female
  • Location
    Za oceanem
  • Interests
    Trochę nietypowe. Dla własnego spokoju lepiej nie pytać, bo jeszcze spróbuję wyjaśnić...

Converted

  • Location
    Kraków
  • Interests
    Science, science, science :)
  • Occupation
    Zabawa fajnym sprzętem, obliczenia i okazjonalnie gnębienie studentów :)

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

Ayame Nishijima's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

158

Reputation

  1. Dobra robota, Dziewczyny! Gratuluję. Bardzo się cieszę, ze Huzar ma nowy dom. Oby tym razem juz na stałe.
  2. Elik, daj znać czy przelew poszedł. Ponowiłam dziś, bo poprzednio pomyliłam konta. Jak na razie nie mam nowego kontraktu więc wstrzymuję wpłaty na konto Huzara. A fotki faktycznie super.
  3. W sedanie stosowałam szelki i pasy. A teraz kupiłam auto specjalnie po to, by psisko miało wygodnie. Z tyłu mieści się całe posłanie, więc komfort ma. Grzecznie lezy na swoim miejscu, nie pcha się na siedzenia, ale i tak przypinam ją pasami. Wada: czasem się w nie zaplącze jak zmienia pozycję. Zaleta: gdyby coś się stało, jest zabezpieczona, nie przeleci przez cały samochód, nie rąbnie nosem w klatkę... Mam nadzieję, że szelki utrzymają ją w miarę bezpiecznie. Właśnie objechaliśmy 8500 km (nie, to nie pomyłka) w ramach wakacji. Było ok.
  4. W sedanie stosowałam szelki i pasy. A teraz kupiłam auto specjalnie po to, by psisko miało wygodnie. Z tyłu mieści się całe posłanie, więc komfort ma. Grzecznie lezy na swoim miejscu, nie pcha się na siedzenia, ale i tak przypinam ją pasami. Wada: czasem się w nie zaplącze jak zmienia pozycję. Zaleta: gdyby coś się stało, jest zabezpieczona, nie przeleci przez cały samochód, nie rąbnie nosem w klatkę... Mam nadzieję, że szelki utrzymają ją w miarę bezpiecznie. Właśnie objechaliśmy 8500 km (nie, to nie pomyłka) w ramach wakacji. Było ok.
  5. Jasne! Każdy rodzaj wokalizacji.
  6. Zarka, jak bardzo masz rację! :) Bou, dzięki za dobre chęci, cierpliwie czekam na nagrania. Nowe badania wskazują na to, że psy rozpoznają słowa podobnie jak ludzie: uaktywniają się u nich te same rejony mózgu. Ale jak wiele informacji same przekazują w formie dźwięku? I czy psy szczekają z akcentem?
  7. Cześć, Piszę do Was, ponieważ zakład behawiorystyki na uniwersytecie na którym pracuję potrzebuje próbek do badań. Próbką jest nagranie (jakośc z telefonu komórkowego jest wystarczająca), szczekającego lub w inny sposób wokalizującego psa. Chodzi o to, żeby było widać i słychać psiaka, oraz opis okoliczności w jakich wykonano nagranie. Mówiąc bardzo ogólnie, nagrania będą służyć ocenie wzorów wokalizacji. Po analizie ogromnej ilości takich próbek, komputer będzie szukał wzorów w szczekaniu. Być może będzie w ten sposób można wyłuskać coś co stanowi o znaczeniu szczekania. Jeszcze prościej: Być może za jakiś czas odtworzymy szczekanaie jakiegos psa, a komputer odpowie dlaczego ten pies szczeka. (Czy na obcych, czy chce jeść, czy cokolwiek innego). Nie oferuję niczego w zamian, (poza zwykłym "dziękuję"), nie wiem kiedy pojawią się wyniki tych badań. I nie mam pojęcia jakie one będą. Zwyczajnie uważam, że temat jest ciekawy, w żaden sposób nie krzywdzi uczestnika (psa) a może coś dać przyszłym pokoleniom psów. Chętnych do pomocy proszę o przesłanie nagrania i opisu na mojego maila: ayame.ni(tu wstaw dalszą część mojego nicka)@gmail.com Dziękuję!
  8. Hej Dziewczyny, Nie było mnie przez jakiś czas i nie miałam jak zrobić przelewu. Cieszę się, że nasz chłopak ma się dobrze. Dziś wieczorem wpłacę swoją deklarację dla Huzara.
  9. No i jednak. Nawet burze nie stanowią problemu. Bardzo się cieszę, widzę, że Huzar chudnie - to tez mnie cieszy. Dobrze, że ma się gdzie wyszaleć... Zastanawia mnie tylko jak bardzo stabilny musi być Huzarowy opiekun. Pamiętam Huzarowe pierwsze dni: ciągnął na smyczy jak szalony, był podekscytowany, próbował skakać na Beatę kiedy tylko otwierała boks... Szybciutko go wtedy naprostowała. Właściwie jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki Huzar zaczął siadać w boksie i czekać na założenie obroży przed wyjściem, przestał ciągnąć na smyczy, nie kradł jedzenia ze stołu... (Co Huzar zostawił ukradła Mila ;)) Zachowywał się najlepiej w całym hotelu. To ewidentnie uległy pies, który jednak potrzebuje informacji co ma robić. Inaczej wszystko mu się miesza i zaczynają się kłopoty.
  10. Usiata, Rozmawiałam dziś z Beatą, żeby wszystko jej przekazać, więc wiem, że wszystko już z nią omówiłaś. Numer telefonu podeślę na priv - na wszelki wypadek. Ale po pierwsze, jakby co to ja oddzwonię, mnie to kosztuje tyle co nic, a z Polski nie ma tak fajnie, po drugie - niestety - w pracy nie mogę korzystać z telefonu: w pokoju pechowo nie mam zasięgu a w czasie pracy w labie jestem tak ubrana, że nawet nie miałabym jak sięgnąć po telefon, nie mówiąc o tym, że byłoby to mocno nierozsądne. Jak powiedziałam, Huzara nie porzucam, będę i dziś z Beatą umówiłyśmy się, że ona mu album u siebie założy, więc też będę podglądać.
  11. Elik: Nie będę zasmiecać watku bezsensowną dyskusją. Napiszę do Ciebie na priv. Usiata, Nie zależy mi na kontrolowaniu czegokolwiek, wycofuję się z dotychczasowej roli. Robię to z ulgą, bo raz, że patrzymy na sprawę Huzara inaczej, dwa, że jestem za daleko na jakąkolwiek rzeczową pomoc. Trzy, w końcu byśmy się pokłóciły. Tak jest lepiej. Dziękuję za konsekwencję w działaniu.
  12. Elik: Beata nie odbierze jeśli dzwonisz na numer, którego już nie ma. Poprzednio mówiłaś to samo, a później dzwoniłaś na aktualny numer i nie było problemu. Już trzeci raz jest to samo. Z resztą ja rzadko dzwonię, bo nie mam za bardzo jak. Najczęściej kontaktuję się na FB. Nie zwykłam się obrażać o bzdury - a tu naprawdę nie ma o co. Ale skoro tak to odbierasz, to wyjaśnię w czym rzecz. Moja deklaracja wycofania się z decyzyjności jest jedynie logiczną konsekwencją faktu, że mam zdanie odmenne od wszystkich. To banalnie proste. Ja nie jestem nieomylna, a i wszyscy inni nie mogą się mylić. Usiata ma wielkie doświadczenie, wyadoptowała ponad 100 psów i nie zawaliła żadnej adopcji, żaden pies nie wrócił. Skoro tak, należy uznać, że wie lepiej. Ty zazwyczaj masz zdanie bliższe temu co pisze Usiata, niż ja. Ania też patrzy na sprawy tak jak Wy. Coś w tym chyba jest, prawda? Nie ogarniam już wątku tak jak kiedyś, jestem za daleko, żeby sprawdzić samej, widocznie również nie przekazuję informacji dość jasno, skoro widzicie sprzeczności. Dawniej takich problemów nie było. To kolejny powód, żeby zostawić to komuś, kto bardziej jednoznacznie i bez wątpliwości przekaż informacje. Tyle argumentów chyba wystarczy. Rozsądny człowiek potrafi zaakceptować fakt, że sobie z czymś nie radzi. Osobą decyzyjną w sprawie Huzara jest Ania 68. I ja nie wpycham się w Jej obowiązki ani przywileje. Jedyne, do czego zawsze miałam prawo, (ze względu na to, że zabierając Huzara z Olkusza Ania miała obiecane wsparcie (również finansowe) i pewną odpowiedzialność za psa z Elik i mojej strony), zawsze we trzy rozważałyśmy różne ewentualności. To w ramach tej odpowiedzialności jeździłam do państwa pracować z Huzarem i uczyć ich jak się z psem dogadać, dlatego Elik z Anią odwiedzały Huzara razem. Teraz przed umieszczeniem w hotelu we dwie z Anią zastanawiałyśmy się jak to zorganizować. Elik w tym czasie nie była w stanie pomóc. Z Anią zastanawiałyśmy się gdzie umieścić Huzara, na jak wysokie deklaracje możemy sobie same pozwolić i co będzie jeśli nikt nam nie pomoże. (Tu nie znalazłyśmy odpowiedzi.) Wcześniej jeśli chodziło o psie zachowania dziewczyny miały do mnie pewne zaufanie. Ale ostateczna decyzja należała i należy do Ani. Usiata, ja już nie podejdę do tematu bardziej konstruktywnie niż do tej pory. Ze względu na Huzara wróciłam na to forum choć miałam tego nie robić, ze względu na Huzara płacę tutaj deklarację. Ze względu na Huzara konsultuję jego problemy z behawiorystkami i podaję nowe sugestie. Ze względu na Huzara - i jego wątek - dopraszam się o nowe fotki i wiadomości z hotelu (BTW zaraz wkleję kolejne zdjęcia, zobaczycie jak ładnie Huzar chudnie). Poza Huzarem nie żyję już ratowaniem bezdomniaków, (Wpłacam kasę ale nie zajmuję się tym sama, bo sama nie dawałabym rady) ale dla Huzara wróciłam do tematu. Więc proszę, nie sugeruj, że chodzi tu o coś innego, niż o Huzara. Dla Huzara omówiłam sprawy na uczelni i wyszłam z propozycją szukania domu zamiast hotelu. Domu, który by psu pomógł, bo opiekując się jednym psem można zrobić dla niego więcej, niż najlepszy nawet hotel. Nawet podałam przykład jak taka pomoc mogłaby wyglądać. napisałam, że to będzie dom jeden na milion, a może wcale się nie znajdzie. W odpowiedzi przeczytałam o ewentualnej zgodzie na adopcję, sprzecznościach i że nie można w ogłoszeniu ukrywać problemów Huzara. No i tutaj to już ja widzę sprzeczność. Jak można szukać domu, który będzie pracował nad lękami, powiedzieć jak i jednocześnie ukrywać problemy w ogłoszeniu? Trudno mi nie odczytać tego jako przypisywania złej woli - jakbym chciała Huzara wyadoptować, żeby się pozbyć problemu. Spodziewałam się dyskusji o pomocy dla psa. Pytań, które jeszcze zadać w hotelu, pomysłów, namiarów na behawiorystów... Ale nie potraktowania jakbym olewała potrzeby psa. Przykro mi, to był mój jedyny pomysł. Innych nie mam i pewnie miała nie będę. Nie wykręcam się z obietnicy wsparcia finansowego, bo to byłoby nie fair i to jest Ani najbardziej potrzebne. Tak długo jak mogę - będę pomagać. Lojalnie uprzedziłam, że mogę mieć przerwę z wpłatami, bo wiem, że kiedy skończy się mój kontrakt, mój mąż równocześnie straci pozwolenie na pracę i będziemy musieli obydwoje żyć z oszczędności. Jak dostanę nowy kontrakt, od razu wracam do wpłat. Co do przekazywania informacji: właścicielka hotelu nie pisze na dogo. I nie dlatego, że nie ma czasu, (to też) ale głównie dlatego, że nie chce. (I po tym, co się tu działo nawet nie śmiałabym jej prosić, żeby zaczęła pisać). Co do maila co dwa dni, to chyba jest to mało racjonalne. Przecież wiadomo, że praca z psami to więcej niż 8h dziennie, gdyby takie maile do każdego pisać, to kolejne półtorej godziny zleci... (A każdy ma dom, rodzinę.) A ile razy można pisać to samo? Przecież w dwa dni - zwłaszcza spokojne - niczego nowego nie będzie. Poprosiłam o nagranie kiedy Huzar jest sam. Póki co nie ma czym tego nagrania wykonać. Jak się uda sensowny sprzęt załatwić, to będzie filmik - to mamy obiecane. Ania nie miała czasu na bieżąco kontaktowanie się z hotelem, więc kontaktowałam się ja. Kiedy miałam nowe informacje, przekazywałam tutaj. Tyle było do tej pory.
  13. Elik, dobrze wiesz, że spora część hoteli - w tym Huzarowy - nie ma ochoty tracić czasu na dogo na użeranie się z ludźmi, którzy nie mają nic lepszego do roboty i na dogo nie zagląda. Więc na bezpośrednią dyskusję na wątku nie masz co liczyć. Beata nie zmieni zdania tylko dlatego, że my chciałybyśmy informacje bezpośrednio z hotelu. Ale przecież możesz do hotelu napisać. Znasz Beatę, powie Ci co trzeba. Myślisz, że skąd ja informacje biorę? Zgaduję? Zgodziłam się wrócić na to forum tylko dla Huzara. Płacę na niego, bo od początku zajmowałam się jego wątkiem, pomagałam go wyciagnąć z Olkusza. Ale nie jestem w stanie zrobić tyle co kiedyś. I nigdy już nie będę. Nie będę miała tyle informacji i nie będę mogła poświęcić tyle czasu temu wątkowi. Przyjęło się kiedyś, że Ayame się dowie, Ayame zda szczegółową relację, Ayame pojedzie do hotelu dwa razy w miesiącu. I fajnie. Jak byłam w Polsce mogłam jeździć, robić fotki i nie miałam nic przeciwko. Cieszyłam się, że mogę pomóc. Tyle, że już nie jestem. I nie będę. Na dzwonienie czy inną formę bezpośredniego kontaktu mam znacznie mniej czasu niż Wy. Ale kontaktuję się, pytam i piszę co wiem. Z ostatniej rozmowy dowiedziałam się tyle: - gubi zbędne kilogramy, - w stadzie sprawuje się super, - to pies dla aktywnych, lubi być porządnie zmęczony, najspokojniejszy jest kiedy się go wybiega, - w burzę jest problem, pobudza się i niszczy boks, legowiska zostawia w spokoju, - niszczy tylko w czasie burzy (trwającej i zbliżającej się). Myślę, że wobec zaistniałego zamieszania i sprzeczności, ktoś inny powinien zająć się tym wątkiem. Mnie to nie wychodzi. Ponadto, jako że od kiedy Huzar wrócił z adopcji nie zaproponowałam nic, co zostałoby dobrze przyjęte, a nasze wcześniejsze działania spotkały się z krytyką, (z której sporą częścią do teraz się nie zgadzam), powinnam zrezygnować z podejmowania decyzji co do psa, gdyż widocznie się do tego nie nadaję. Nie zamierzam iść w zaparte, potrafię przyznać się do błędu. Liczę na to że bardziej doświadczeni znajdą mu lepszy dom na zawsze. A ja będę trzymać kciuki.
  14. Usiata, gdzie są sprzeczności? Są informacje z dwóch różnych miejsc. 1. Lęk przed burzą i lęk separacyjny 2. Lęk przed burzą i spokój, kiedy Huzar zostaje sam. W hotelu Huzar kompletnie nie przejmuje się tym, że opiekunowie wychodzą. Cisza, spokój, zero zniszczeń. Podobno w domu-nie-stałym była demolka. Różne zachowania przy dwóch różnych opiekunach to nic nadzwyczajnego. To czy powróci do lęku separacyjnego czy nie, nie da się przewidzieć. To zależy od tego gdzie się znajdzie i z jakimi opiekunami. Pytasz mnie skąd pewność... Nie ma pewności. Nie miałabym pewności co zrobiłby mój własny pies przy innych ludziach. Tym bardziej nie potrafię przewidzieć jak zachowa się Huzar. Fajnie, że się zgadzasz na ewentualne szukanie domu dla Huzara, jeszcze pasowałoby mi poznać zdanie Ani i Eli... A co do marginesu, to tak, są domy z ludźmi starszymi, którzy prawie nie wychodzą, są na emeryturze i jak już muszą wyjść do sklepu, to mogą po burzy. Ale to domy dla psich staruszków. Bo taki człowiek psa nie wybiega. Są też domy z ludźmi oddanymi zwierzętom, takimi, którzy rozumieją, że pies może potrzebować pomocy i chcą mu tą pomoc dać. I może nie będą w domu ciągle, ale będą w stanie psa do hałasu przyzwyczaić. I dlatego pisałam, ze szansa na odpowiedni dom jest jedna na milion. Ale jeśli nie spróbujemy, to nawet jedna na dziesięć przejdzie nam koło nosa, a Huzar może utknąć w hotelu. Nawet na trzy lata.
  15. Już wyjaśniam. O lęku separacyjnym mówili poprzedni państwo. W hotelu problemu nie ma. Czemu? Najprawdopodobniej to państwo Huzara wywoływali w psie lęk. Wystarczy, ze wychodzili podenerwowani, abo się czule z nim żegnali. To może dramatycznie zmienić zachowanie psa. W hotelu jest bardziej neutralnie. I bardziej dla Huzara naturalnie. Rozstania są spokojne, obojętne, z sygnałem "wszystko jest normalnie", zamiast "będzie się działo coś strasznego". Już państwo Huzara mówili, że pies boi się burzy. Problem jest w tym, że Huzar reaguje niszcząc. Tak się zdarza. Fobię na głośne dźwięki można łagodzić, wyleczyć pewnie się nie da. ALe czym innym jest pies podenerwowany, który krąży po domu, dyszy i próbuje się schować, a czym innym pies demolujący mieszkanie. W obu przypadkach pies cierpi. Ale w jednym jest szansa, że będzie miał dom i kogoś, kto będzie próbował to cierpienie ograniczyć, w drugim - nie. Jeśli to my mamy Huzara doprowadzić do stanu w którym nie będzie bał się burzy, to potrzebujemy na to pewnie z roku czasu. I sporo kasy, bo pewnie potrzebny będzie behawiorysta, a Huzar będzie potrzebował ćwiczeń mocno angażujących opiekunów w hotelu. Alternatywą jest spokojne szukanie domu, który weźmie psa - już po sezonie burzowym - i z naszą pomocą spróbuje zminimalizować jego lęk. - Desensytyzacja - poprzez odtwarzanie niepokojacych dźwięków, na początku bardzo cicho, podczas zabawy i stopniowe zwiększanie głośności można zmniejszyć poziom lęku. - Można później - już w czasie burzy - nauczyc psa, ze to coś fajnego bo np kiedy jest burza, dostaje dobre jedzenie... I tak dalej. Tyle, że dom, który zapewni psu te ćwiczenia, jednocześnie państwo będą potrafili Huzara zmęczyć w ciągu dnia i będą dobrymi opiekunami, to jak jeden na milion. Dlatego można pomyśleć o poszukiwaniu takiego domu już teraz. Uda się - super. Nie uda się - będziemy działać my. Ale szkoda trzymać Huzara w hotelu skoro nie ma innej niż lęk po temu potrzeby. Psy żyją za krótko, by odbierać im czas szczęścia w oczekiwaniu na niewiadomo co.
×
×
  • Create New...