Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

My mamy babę, która wychodzi z dwoma psami, siada na trawniku u nas przed domem, psy latają luzem. Suka to w zasadzie się toczy, bo to taka sympatyczna zapasiona parówka na bardzo krótkich nóżkach, która rozwija zawrotną prędkość 10 m/h. Od ponad roku mieszka z nią jednak chłopaczek, taki ponizej kolan, ma koło roku właśnie. Lata luzem, nie został nauczony niczego. Jak wychodzimy z psami, on lata w kółko i drze ryja, rzuca się na moje - już raz "przypadkiem" rozpuściłam Filipowi flexi na full, Filip go pognał i uszczypnął w zad, więc młody trzyma dystans. Jednak po pierwsze wychodzę z psami z moim mega brzuchem, co nieco zmniejsza mobilność, po drugie szarpanie się z psami mnie wkurza, a po trzecie ten pies stanowi zagrożenie - głównie dla siebie, bo lata też po ulicy. Moja sąsiadka wychodzi z kotką na spacer, już kilka razy się biegiem ewakuowała, bo tamta pańcia właśnie "wyprowadza" pieseczka. Nic nie pomaga, bo kobita się tylko durnie uśmiecha, kiwa głową i odchodzi. No mam ochotę jej strzelić z buta w tę roześmianą facjatę. No i psa szkoda, bo mógłby być fajnym towarzyszem, ale jako szczeniak źle trafił.

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Wiecie, co ja rozumiem, że ktoś mieszka w domu i nie wymagam od niego, żeby czesał np. huskieog na perskich dywanach, ale można by było te kudły zebrać. Sama chadzam na łąkę, ew. za dom ale zawsze zbieram wszystko do worka i go zabieram do domu.

Posted

anorektyczna.nerka napisał(a):
Wiecie, co ja rozumiem, że ktoś mieszka w domu i nie wymagam od niego, żeby czesał np. huskieog na perskich dywanach, ale można by było te kudły zebrać. Sama chadzam na łąkę, ew. za dom ale zawsze zbieram wszystko do worka i go zabieram do domu.

a do domu zabierasz po co? nie można wyrzucić do śmietnika na dworze? :diabloti:

Posted

ziele77 napisał(a):
a do domu zabierasz po co? nie można wyrzucić do śmietnika na dworze? :diabloti:

Może nie ma po drodze tego śmietnika :diabloti: Grunt, że nie zostawia kudłów "ku uciesze" reszty społeczeństwa.
Nie cierpię tych fruwających kłaków :roll: Kiedyś musiałam je psu z pyska wydłubywać, bo coś mu odbiło, postanowił skosztować i mu się do jęzora przykleiło.

Posted

Ja rozumiem, że można psa czesać na łączce, nie każdy chce/może (np. domownik alergik) czesać psa w domu. Ja też kiedyś czesałam sukę husky na dworze. Ale zbierałam kudły do reklamówki i potem wyrzuciłam, a nie radośnie rozrzuciłam dookoła :roll:

Posted

Spotkałam się kiedyś z argumentem, że te kłaki warto zostawić, bo to świetna wyściółka do ptasich gniazd. Noż kurczę, są takie dni, że chyba kondory byłyby potrzebne, żeby to zagospodarować.

Posted

U mnie sierści dużo nie lata, ale w sumie mi to nie przeszkadza. My czeszemy psy w domu, bo Felek jest za niski, żeby się skręcać przy glebie, więc wsadzamy go na kanapę, na której jest i tak psia kapa łatwa do wyczyszczenia, jedna osoba trzyma małą piranię, druga najpierw psika odżywką, potem czesze kundliszcze, a kule sierści wywalamy. Jak byłam mała, chciałam z sierści mojej suki prząść wełnę na swetry, bo się naczytałam dziwnych ksiązek :D

Posted

A u mnie psiarze robią tak bardzo często. O tej porze roku to jest stały widoczek na spacerach. Tylko siedzą po krzakach, bo się boją dostać opieprz od matek z małymi dziećmi - to spory teren zielony, ścieżka rowerowa, plac zabaw, trawniki - ludzie leżą i się opalają i takie tam.

Posted

Z psiej sierści naprawdę ludzie robią fajne rzeczy. Chyba gdzieś tu na forum dziewczyna podlinkowała wyroby z samoyedziej wełny - rękawiczki itp. Bajeranckie :)
Z pudla to by się dało spokojnie sporo wydziergać - tylko gręplarka, kołowrotek a potem na druty. Kiedyś umiałam prząść - muszę przemyśleć :D Jakiś kołowrotek może by w skansenie wypożyczyli :D Albo filc - też by się dało. Właściwie sam się robi :) Jeszcze tylko biały pudel by się przydał, żeby można było farbować.

Posted

Zdaje się, że też z nowofundlandów ludzie dziergają, kiedyś widziałam filmik, jak kobitka kilogramy sierści ze swoich psów wyczesywała i potem z tego robiła swetry. Raz na tydzień, czy dwa wyczesywała wory sierści.

Posted (edited)

filodendron napisał(a):
Spotkałam się kiedyś z argumentem, że te kłaki warto zostawić, bo to świetna wyściółka do ptasich gniazd. Noż kurczę, są takie dni, że chyba kondory byłyby potrzebne, żeby to zagospodarować.


To prawda. Jak mieszkałam w lesie to zostawiałam kudły w ogrodzie i obserwowałam jak ptaszki z lasu przylatują i wybierają sobie kłaczki. Czasami w dziesięć minut cała wełna już znikała. Tyle, że ptaki nie wiją gniazd przez cały rok, więc zazwyczaj jednak te kłaki zbierałam.

Edited by strix
Posted

ulvhedinn napisał(a):
Bzdura kosmiczna!!!!!!!!!
Jeśli sie po psie sprzata, to gucio powinno obchodzić otoczenie gdzie się ów pies wypnie. Poza tym- trawniki nie są własnością prywatnąposzczególnych osób z bloku, ale przestrzenią publiczną, do użytku mieszkańców. Zazwyczaj tym, co czepiają się psom przeszkadza wszystko- ptaki, koty, dzieci, ludzie na ławce- i to niestety ale ONI maja problem. Prawda jest taka, że jeśłi ktoś nie potrafi żyć w społeczności, to trudno, on powinien sie ewakuować (niech sobie kupi dom na zadupiu, wybetonuje dookoła i postawi drut kolczasty nawet).
Pies w mieście jak najbardziej ma racje bytu, niezależnie zreszta od swojej wielkości- pod dwoma warunkami, pilnujemy, żeby nie był uciążliwy i zapewniamy mu zajęcie i ruch. I od razu mówię- da się.


O, haha!
Widzę, że teraz można sobie zarobić łatkę beznadziejnego aspołeczniaka za to, że się nie odnajduje przyjemności w widoku cudzych kupkających piechów, taaak? xD
W sumie, gdybym mieszkała na parterze, też bym sobie nie życzyła, żeby mi ktoś pod nosem toaletę dla psów urządzał.
I co z tego, że sprzątniesz?
Ja tu sobie np. jem kanapkę, patrzę w okno, a tu mi wypięty psi zadek - chyba niezbyt przyjemnie, co?

Wg mnie jest szczytem chamstwa puszczać swojego psa na 'podblokowe' trawniki (i już naprawdę, sruuu z tym czy są zadbane czy nie)

W ogóle... no pewno, ten obustronny egoizm, egocentryzm... ja-ja, ja-człowiek...
A pies?? - pies to pies?

Odpowiedzialność, doprawdy :roll:

ulvhedinn napisał(a):
jeśłi ktoś nie potrafi żyć w społeczności, to trudno, on powinien sie ewakuować (niech sobie kupi dom na zadupiu, wybetonuje dookoła i postawi drut kolczasty nawet).


O właśnie! - jak najbardziej ;P

ulvhedinn napisał(a):
Notabene, ja mam wyłączony domofon, właśnie dlatego, że ktoś nieżyczliwy dzwonił o dzikich porach po to, żeby psy szczekały.....


Całkiem dobry pomysł - szkoda, że mnie na taki luksus nie stać _-_ ...
A tam, chyba po prostu na razie kupię ja sobie zatyczki do uszu... + para dobrych nauszników i wiooo! - w codzienność, haha xDD
...*wzdycha*...

Posted

Nenecha napisał(a):

I co z tego, że sprzątniesz?
Ja tu sobie np. jem kanapkę, patrzę w okno, a tu mi wypięty psi zadek - chyba niezbyt przyjemnie, co?


A jak pod oknem będzie Ci przechodził brzydki człowiek, np. z nieestetycznie wyglądającymi krostami na twarzy, to uznasz że nie powinien, bo obrzydza Ci jedzenie? ;) bo to jedna chwała co opisana sytuacja.
Akurat tu komentarz Ulv pasuje jak ulał; niektórzy po prostu mają problem z dostosowaniem się do życia w społeczeństwie... Na szczęście zawsze są jeszcze posiadłości na pustkowiu i oddziały zamknięte ;) choć może wystarczyłoby trochę pasji życiowej, żeby w czasie jedzenia kanapki móc sobie o niej poczytać zamiast gapić się przez okno na srające psy :D

Posted

Sybel napisał(a):
Zdaje się, że też z nowofundlandów ludzie dziergają, kiedyś widziałam filmik, jak kobitka kilogramy sierści ze swoich psów wyczesywała i potem z tego robiła swetry. Raz na tydzień, czy dwa wyczesywała wory sierści.

na wystawie we Lwowie kiedyś spotkalam panią która zbierała psi kłaki - mówiła, ze robi z nich skarpety. Ludzie chętnie dawali jej tony psich kudłów.
U mnie na krety mam psy - i powiem, ze wolę jak mi krety kopią niz jak psy ryją w poszukiwaniu kretów.

a co do jedzenia kanapek i kupkania - kurza morda - dziewczyno - zasłoń sobie okno, popatrz w TV a nie podglądaj ludzi z psami! To jakbym ja się oburzała, że jak mam przerwę śniadaniową w biurze a za oknem idzie pogrzeb - no dlaczego ktoś sobie umarł i go niosą jak ja jem kanapkę.... I dlaczego cmentarz jest za oknem biura????

Posted

No, albo brudne auta jeżdżą, dzieci biegaja i wrzeszczą, ptaszki latają i o zgrozo, może któryś się wypnie..... Spotkałam sie nawet z genialną koncepcją jednego z mieszkańców, żeby wyciąć drzewa, bo... robaki lezą....

Psie kudły się fenomenalnie filcuje ;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...