Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 09/14/21 in all areas
-
Kochana, ale i kochająca. Czuję to jej serduszko, jej oddanie i ufność. Bardzo nam dobrze z sobą. Teraz mi lekko na duszy, a tak bałam się podjąć jakąkolwiek decyzję w tej sprawie. I na TAK i na NIE. Jedna i druga obarczone wielkimi emocjami, ale krańcowo odmiennymi. Ta którą wybrałam, to ta radosna4 points
-
Pojechał maluszek w sobotę..... tulił się do mnie bardzo, ale też i do "swoich" ludzi się cieszył..... domek z polecenia, dzieciak będzie sąsiadem "mojego" Kruczka, który trafił do mnie po śmierci obojga właścicieli, a wcześniej bywał u mnie na czas ich wyjazdów. Po pożegnaniu z maluszkiem widzę, że chyba coraz mniej nadaję się na dom tymczasowy :(4 points
-
To było oczywiste, w końcu to sama słodycz:)3 points
-
Mąż jest zachwycony jej charakterem, tym że jest taka kontaktowa, zabawowa, przychodzi na głaski, wchodzi na kolana i się przytula. Kiedy odeszła Ptysia zaklinał się, że już żaden pies w łóżku spał nie będzie, Ivcia już po kilku dniach brylowała w poscieli za pozwoleniem pancia. Jest całkiem inna niż Ptysia, ale może to i dobrze, dzięki temu nie porównujemy ich. Ptysia była taka całkiem moja, Ivcia to pies rodzinny. Obie cudne, obie bardzo kochane. Ból i żal po odejściu Ptysiuni w sercu pozostał, żaden pies jej nie zastąpi, ale w naszych sercach jest też Ivi i tam pozostanie już na zawsze.3 points
-
Kochani, mam psy ponad 54 lata i wiele razy przeżyłam choroby i starość i nigdy nie żałowaliśmy pieniędzy na leczenie i ratowanie dopóki się dało. Więc cieszę się na twoją decyzję i obiecuję, że w razie potrzeby i w miarę możliwości pomogę bo sunia jest tego warta.2 points
-
Suzi skradła i jego serce Mała spryciara2 points
-
Dobry wieczór! Chcieliśmy Wam tylko przypomnieć, że dokładnie 2 lata temu członkiem naszej rodziny stało się pewne całkiem spore włochate cudo Dlatego też dzisiaj Kapselek świętuje swoje drugie adopciny, takim oto tortem Zapraszamy na Kapselkowy Instagram, tam dostojny jubilat relacjonuje swoją reakcję na piespodziankę Pozdrawiamy Was wszystkich!1 point
-
Pewnie, jestem za. Proszę, podaj swoje konto :) Cieszę się, że dług zostanie spłacony. Wszystkiego dobrego dla Suzi i Jej Rodziny ♡♡♡♡1 point
-
Szedlem doliny cale w milczeniu w glodzie w sloncu co konca jazni nie mialo szedlem bez sily bez tchu w mroz w dzien i noc calą Mroz mi bolu dodawal wszelkiego odbieral czucie odbieral rozum nie widzialem juz nawet drogi do Niego Szedlem bez mysli bez konca gdzie knieja Byla ze mna caly czas maluczka jeszcze nadzieja Szedlem a nogi moje juz isc nie zdolaly jakby swit przeslonil wszytko bialy jakby cierpienia nigdy poczatku konca zadnego zadnego nie mialy Szedlem i u progu nicosci juz bylem glowe w swem marnem istnieniu pochylilem Jestem jeszcze Jestem ale i gotowy na nieuniknione juz teraz nikt nie uratuje nie pozbiera wszystko zatracone... gotowy na wszelką nicosci juz juz bylem u progu tej doliny o zycie bez celu bez milosci Nagle zza mgly oczu moich ujrzalem ...Ziemie ujrzalem Braci swoich Ujrzalem istnienie pojawila sie iskierka znow nadziei co nie minie co zawsze bedzie przy mnie dzien i noc kazdenki listek..ziarnko kłos Wiedzialem ze jesli spojrze jesli zdolam dojsc wspolny bedzie wspolny nasz los Szedlem powoli nie wierzylem ze ..jestem jeszcze nie smialem nawet uniesc rąk na wietrze Wyszly ku mnie wyszly naprzeciw wszystkie cudowne stworzenia pomyslalem ocalala nasza Ziemia zwierzeta ocalaly bedzie wspolny los nasz caly Na zawsze na zawsze razem kazdenki duzy kazdenki maly razem przez wzgórza ku Nadziei dotrwamy razem uleczymy jeszcze wiele zdolamy Trwamy od tej pory razem Trwamy Nigdy Nie ulekniemy juz nie poddamy Ewa Nadziejka napisala wyczarowala1 point
-
1 point
-
Był...nawet fajnie brzmiący..do tego stopnia, że po konsultacji z Dexterką szukałam wizytatora... Pani jednak się wycofala z adopcji po rozmowie z córką. Tzn wycofala się na ten moment. Powiedziala, że jak już się przeprowadzi do Krakowa i urządzi a Runo nadal będzie do adopcji, to się odezwie. Pożyjemy, zobaczymy...1 point
-
Trzymaj się Argusiu Nasz Kochany1 point
-
No nie mam lajków ale znowu uśmiałam się serdecznie. Cudowne te psiaki i te Wasze opisy i komentarze:):):):)1 point
-
Podpiszę się pod tym i gdyby była taka potrzeba - pomogę i ja DS Suzi <31 point
-
Oby to tylko jesienne "łamanie w kościach" było. Argusiu, trzymaj się dzielnie! Wpłynęło dla Argo 250 zł z bazarku Aldrumki, dziękujemy za pomoc !!! Zaraz zrobię przelew do Murki, której wszyscy dziękujemy za troskliwa opiekę nad naszym kochanym dziadeczkiem <31 point
-
Im zależało konkretnie na Sali z jej charakterem i cechami. Wczoraj Pani z Katowic rozmawiałam już z moim mężem. Z Tola zadecydowalysmy, że pierwsza do wizyty będzie rodzina z Krakowa, bo już długo czekali. Pani z Katowic mąż zaproponował nasze przedszkolaki, miała rozmawiać z partnerem i odezwać się, gdyby mógł być inny pies. Nie zadzwonili. Wczoraj też poprosiłam Pana inspektora z krakowskiego TOZu o wizytę u ludzi z Krakowa. Po 2 godz zadzwonil. Myslalam, że czegoś brakuje mu w adresie czy danych, a on chciał zdac relacje, bo już byli u nich na wizycie. Dal zielone światło, podobała mu się bardzo nowa rodzina Sali. Zadzwonilam do Toli z informacją i tez była zaskoczona jak ja, szybkoscia wizyty. Przyjeżdżają po nią w piątek. Szkoda drugiego fajnego domu, tym bardziej że sami moglibyśmy zrobić na miejscu wizytę, ale trudno. Pani była bardzo rozczarowana, ze nie dostaną suni. Na pewno w końcu i tak wybiorą jakiegoś innego psiaka w potrzebie.1 point
-
rozi, ale tu znamy sytuację i są chętni do pomocy, bo sunia zostanie na dogo. Inna sytuacja jest , gdy pies idzie do ludzi, z którymi nie ma tak bliskiego kontaktu. I są obawy, że w razie jak nie dadzą rady finansowo, to pies wyląduje na bruku ,a w najlepszym wypadku będzie zwrócony do DT czy hoteliku. Zdarzały się jednak takie przypadki i na dogo , że wspieraliśmy finansowo DS.1 point
-
https://www.fotosik.pl/zdjecie/usun/HjHCGETzAxVI4636oCq3sjLfJ1u9DP Tylko tak da się wstawić zdjęcie... Kuti Malinowska... Tosia zostanie w naszych sercach na zawsze.1 point
-
Tyle tu prawdziwych, dobrych, ciepłych słów, za które bardzo, bardzo serdecznie Wam Nadal mam obawy, ale postanowiłam adoptować Suzi. Od jakiegoś czasu moje psiaki mają problemy zdrowotne, a ja wydatki finansowe. Zaczęło się od ostrego zapalenia trzustki u Masiuni, potem były guzy na śledzionie i konieczność jej usunięcia, potem Alfinek zerwał ścięgno w łapce i trzeba było operacyjnie wstawić nowe, potem wykryto zespół cuschinga u Alfika, a dobiła mnie padaczka i zapalenie płuc u Masiuini [*] To wszystko wydarzyło się w okresie od grudnia 2019 r. do lutego 2021 r. - niespełna półtorej roku. Jeśli to przetrzymałam, to może dalej też dam radę? Tysiu, wydawało mi się, że na dogo były przypadki robienia bazarków na psy właścicielskie, ale nie byłam pewna, czy tak można. Twoje słowa upewniły mnie, że taka forma samopomocy jest na dogo dozwolona. Dzięki i już z góry dziękuję także za fanty Limonko dzięki wielkie za Twe Serce Wielkie i za... wiesz za co Dziękuję Wam wszystkim za pomoc w podjęciu tej decyzji1 point
-
Ja napewno pomogę. Każdy kto ma lub miał starszego, chorego psiaka, wie ile to kosztuje, a przecież nie ma innej opcji - trzeba ratować. Mam nadzieję, że Suzi będzie cieszyć się dobrym zdrowiem, ale w razie czego - jestem.1 point
-
Bardzo proszę o numer konta Suzi - mam do przelania pozostałość po Kreciku w wysokości 142,02zł :)1 point
-
Niestety, starość = choroby, a to kosztuje i u ludzi ( pomimo ubezpieczenia ) i u psów . W dodatku, im większy pies, tym koszty leczenia wyższe. Nie będę pisała, ile mnie kosztowała starość i choroby ONki Bliss, ale nie żałuję żadnej wydanej złotówki i cieszę się z każdego dnia, który z nami spędziła. I oczywiście żal, że tych dni nie było więcej. Najbardziej boję się, że nasz pies może nas przeżyć, lub że nie będziemy mieli siły się nim zajmować. Dlatego Lerka zostanie chyba jedynaczką, chociaż cały czas zwalczam pokusy, jak widzę ogłoszenia starszych psów, szukających domu i widzę, jak się ona cieszy na spacerze do innych psów. Ale przecież nie wiemy, co nam szykuje Los i w każdej chwili, może stanąć na naszej drodze jakieś nieadopcyjne psie nieszczęście i nie będziemy mieli żadnego wyboru.....1 point
-
Adopcja starszego psa to zawsze perspektywa większych wydatków na leczenie. A weci nie tanieją ani trochę. Gdybym wiedziała, ile razy będę z moim Tito-Malutkiem u weta już w pierwszych trzech miesiącach, nie wzięłabym go. Na pewno już by nie żył. A tak, to jakoś trwamy, chociaż z obawą myślę o najbliższych miesiącach. Suzi zachowuje czystość, przy drugim psie spokojnie zostaje, jest w zasadzie niekłopotliwym psem (byle szynka nie została na talerzu na stoliku...) związała się z Tobą tak bardzo, że możesz puszczać ją luzem na spacerze. Być może znalazłaby jakiś inny dom - ale czy jeszcze potrafisz ja oddać bez własnego stresu, silniejszego niż obawy o koszty prawdopodobnie nieuchronnego kiedyś leczenia? Mało który pies przechodzi spokojnie w starość i po prostu zasypia któregoś dnia czy nocy.1 point
-
No tak, priorytety:) Odświeżyłam ogłoszenie Saszy na Kraków.1 point
-
U Finki-Nutki każdy dzień przynosi coś nowego :) Po schodach już śmiga. Na spacerze nawet czasem zadrze wysoko łapę do góry i znaczy teren :) Z ludźmi spędzać czas lubi, daje się głaskać, choć na razie nie ma odwagi sama prosić o bliższy kontakt czy kłaść się na łóżku. Psiaki są na dystans, ale zawsze gdzieś obok siebie. Śpi na boczku, zazwyczaj na którymś z legowisk. Jest dobrze:)1 point
-
Ja podpisałam zrzeczenie,bo ja odopwiadałam za Farcika wyciągając go ze schroniska wyżej napisałałam o trudnościach dodzwonienia się do Ady nadal będę próbowała, to jest numer na który dzwonię,może ktoś spróbuje? przeciez można zapytać o psiaka 788 416 157 mam od nich 3 sms-y /do wglądu/, niestety nie mogę się dodzwonić na ten numer,a innego nie mam może ma ktoś pomysł jak mam się z niumi skontaktować? Pani Iwona,która "załatwiła" miejsce w Adzie ma numer do właścicieli Ady,więc się dodzwoniła i mówiła,że wszystko jest w porządku,będą Farcikowi szukac domu.I powiadomia ją jak taki dom się znajdzie.1 point
-
Chciałam Wam jeszcze tylko napisać o Hebanie. Jeśli są osoby, które czytaja ten mój wątek i śledzą losy psów. Heban jest u nas gdzies ok. 3 tygodnie, z początku w ogóle nie znał smyczy, był mega pobudzony, wręcz nie do ogarnięcia. Nawet sobie nie możecie wyobrazić, jakie zrobił postępy...a przeciez nie pracuje z nim ani behawiorysta ani szkoleniowiec, wszystko co dla niego robimy to jeden pół godzinny spacer na dzień...I TO WYSTARCZY. Heban się wyciszył, bardzo dobrze zachowuje się na smyczy, nauczył się super reagował na opiekuna, potrafi sie skupić, nie ciągnie juz tak na smyczy. Uwielbia węszyć. A jeszcze bardziej uwielbia WODE. Zobaczcie- to pole zalane jakiś czas temu ok. 20 cm wody....o dziwo nadal stoi tam i Heban zawsze się tam kąpie :D ma wielką frajde. To cudny pies. Powtarzam więc-SPACER daje więcej niż można sądzić. To taka rada dla hotelików w których psy maja tylko wybieg i na tej podstawie ocenia się je np jako nadpobudliwe itd.1 point
-
A mój Dżekuś odwrotnie - przednie ząbki bardzo starte, ale są, za to kieł ostał się jeden :-))1 point
-
1 point