Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 08/06/21 in all areas

  1. Tysiu, na razie karma jest, a znając moją siostrę Anię, która od 15 sierpnia zastąpi mnie na 2 tygodnie, to będzie dogadzać zwierzynie, gotować, kupować smaczki i takie tam "ceregielie", jak mówią na wsi :) Dam znać na czym stoimy pod koniec przyszłego tygodnia. Sprawdzałam, czy aby Mysia nie ma cieczki - nie ma. Za miseczkę z jedzeniem zrobi wszystko, i to jest dobry objaw :) Kupa porządna dziś była na spacerze, siusiu też - czyli nie załatwia się w kojcu!... Teraz siedzi sobie w kuchni, odpoczywa. Przyniosłam ją do domu, i jak zawsze została obwąchana jeszcze u mnie na rękach, potem na podłodze. Warknęła na Diankę, ale spokojnie rozeszły się po chwili. Ze smakiem zjadła obiad, i podskakiwała chcąc jeszcze. Wieczorem, po ostatnim spacerze o 22.00 garść chrupek, jak zawsze dostają moje suczydła (a dowiadują się o tę kolację już od 18.00, czy aby to już nie pora!)
    7 points
  2. Wiecie ja myślę, że to co się wydarzyło na tym wątku jednak na długo pozostanie w niektórych z nas.... niczym taka drzazga która się wbila mocno pod skórę i boli. Jedni usunęli ja szybko, nawet nie poczuli, pobiegli dalej "ratować kolejnego pieska"... Dla innych- będzie długo przypominac o jakimś zatraceniu (wręcz zabiciu) ważnych na tym forum wartosci. Na dogomania już były i osoby które kosztem naiwności zrobiły sobie biznesy na krzywdzi zwierząt - udało się jakoś oczyścić oczyścić z nich forum Potem była fala awantur, krzykaczy itd- i to dogomania przetrwala Teraz w tej garstce jaka nas tutaj została.... nadal nie potrafimy wybić się ponad swoje sympatię czy antypatie. Zapominamy że jesteśmy tu DLA ZWIERZĄT. i choć to jest bardzo trudne, to czasem trzeba się trochę skulić w sobie, troszkę wycofać ego... Nie wiem czy ktoś w ogóle zrozumie co mam na myśli. Tyle dobrze ze udało się jednak wywalczyć dla Promyczka pozostanie u Moli. Gdyby była trudna sytuacja to dawaj znać śmiało. Nie krepuj się. Każdy wie ile kosztuje utrzymanie starego, chorego psa....
    5 points
  3. Wygląda na to, że Norcia będzie miała nowy domek. Obie rodziny mi się spodobaly bardzo - przyznam że glowilam się i cv o chwilę zmieniłam zdanie. Ale ostatecznie wybrałysmy z Kasia jednak ta rodzinę blisko Kasi- bo zaledwie kilka km dalej. Norka będzie miała dom z dużym ogrodem z 9 letnia sunia też z adopcji i kilkoma kotkami. Główna opiekunka jest Pani 70+, ale spokojnie--adopcja jest także na córkę Pani, która jest młodsza, będzie dopisana do umowy jako wspolopiekun, będzie załatwiać sprawy weterynaryjne itd. Córka mieszka doslownie 5 km od Pani i codziennie mamę odwiedza, ma też sama pieska z adopcji. Była z mamą i Kasi, cały czas się udziela, zabiega, widać od razu po rozmowa ze to osoba poważna i bardzo świadoma opieki nad psem. I jej pies i ta 9 letnia sunia mamy są leczone, zadbane. Kasia była zachipowac Norke-chip zarejestruje dla spokoju na siebie. Kasia też kupiła tabsy na odrobaczenie dla Norki i Liwki. A jeśli chodzi o sterylizację to muszę jakos ustalić z poprzednią właścicielka kiedy Norka miała cieczke.... Wtedy umowie termin, córka Pani zawiezie Norka a ja pokryje koszt na paragon czy fakturę. Muszę tak zrobić o martwię się że znowu ktoś to przeciąganie czy inaczej....
    3 points
  4. Ja rozumiem, i jestem pewna że jeszcze wiele innych osób tutaj też rozumie i boli ich ta sytuacja, ale nie piszą żeby nie przedłużać i nie pogłębiać konfliktu. Najważniejsze, że Promyk nawet nie wie co tu się działo i jak ważył się jego los..... Najważniejsze że szczęśliwy. Ja też proszę o info gdyby brakowało na leczenie lub cokolwiek.
    3 points
  5. Ja tego też tak nie widzę - tak to fakt, że darczyńcy decydują o tym komu przekazać pozostałe środki, ale moim zdaniem nikt nie pomyślał o Promyczku o jego dobru . Przeważyły sympatie, układy i wzajemne antypatie. Jaka stara jestem taka naiwna bo naprawdę myślałam,że na Dogo to dobro psów jest najważniejsze, ale tak nie jest niestety. Często czytam, że za mało jest dobrych hotelików, a w tych dobrych brak miejsca, sprawdzonych dobrych DT. Należałoby więc te dobre domy DT szanować i wspierać nawet jak się nie lubi osoby, która taki DT prowadzi, bo ważne jest jak prowdzi DT, czy psy mają tam dobrze. Ciekawa jestem, czy ktoś kto się udzielał na tym wątku poprosi jeszcze kiedyś Moli o DT dla jakiegoś psiaka? Nie wiem co wtedy zrobi Moli, ale ja na jej miejscu po tym wszystkim co się wydarzyło na wątku żdnego psa z Dogo na DT bym nie wzięła. Jak ktoś nie rozumie mojego toku rozumowania to mogę podać nr tel. na priv. i porozmawiać, za subtelność wypowiedzi nie ręczę.
    3 points
  6. Na wniosek mari23 ta biedna sunia Aga otrzymała bezzwrotną pomoc w kwocie 200 złotych od Skarpety im. Talcott. Poproszę o przesłanie do mnie w wiadomości prywatnej numeru konta.
    2 points
  7. Tak Moli została postawiona pod ścianę. Promyczek miał iść do 70 letniej kobiety do bloku. Już raz trenował pobyt u starszej Pani, która niewątpliwie bardzo go kochała, ale kochać trzeba mądrze, bo głupia miłość czyni szkody. Może cofnijmy się trochę w czasie. Pierwsze zdjęcia Promyczka Wesoły, samodzielny piesek. Na początku 2017 roku został adoptowany. Promyś wrócił z adopcji: To już nie był ten sam radosny, odważny pies. Postawiony na podwórku stał jak ten wazon, bał się ruszyć. Trzeba było go uczyć chodzić. Trzeba go było odchudzić, wyleczyć Na wieść że Promyś ma znów trafić do starszej matrony nie było innego wyjścia jak tylko zawalczyć o niego
    2 points
  8. Tylko że ZEA to praktycznie na dzień dzisiejszy dwie osoby. Tola niezbyt radzi sobie czasem nawet z FB, bo zdarza się że mnie pyta o coś i narzeka, że znowu czegoś nie potrafi zrobić,a jej mąż ogarnia wszystko od strony formalnej i logistycznej. Każdy wyjazd do weta, każde rozliczenie. Ja i tak podziwiam, że dają radę ze wszystkim. Działają na najtrudniejszym chyba w kraju terenie przy najtrudniejszych do współpracy ludziach. Dla mnie to sukces, że nie poddają się od lat, robią swoje i pomagają maksylmalnie do swoich mozliwości. Wiem, jak wygląda aktualnie sytuacja na rynku nieruchomości, jakie są ceny. Ceny nieruchomości są dwukrotnie takie, jak w czasie przed covidowym i prawi ich nie ma. Ludzie masowo wykupują nieruchomości, bo boją się trzymac oszczędnosci w banku. Przez to ceny są kosmiczne za byle co. Na geodetę czekaliśmy kilka miesiecy. Koszt wydzielenia jednej działki to 3500 zł. nawet gdyby jakimś cudem udało się nazbierac na działke, to jej ogrodzenie, dostosowanie do potrzeb zwierząt to kolejne min. 20 tys. I podstawowe pytanie, kto miałby się zajmowac psami? Oni nie dadzą rady. Mój mąż pracował w dużym miejskim schronisku z fundacją i wolontariuszami. Wolontariusze to głównie mlodzi, którzy po zetknięciu się z rzeczywistością, po pierwszych mrozach, deszczu, czasem nawet kontakcie z odchodami zwierząt odpadają. co działoby się z psami w kojcach, gdyby choć jeden dzień wolontariusze nie pojawili się? Rotacja wolontariuszy była naprawdę duża. Do wolontariatu fundacja potrzebuje prawnika, szkoleń i ubezpieczyciela. Miejsce, w ktorym mają się znajdowac zwierzeta musi spełniac odpowiednie normy. Jest jeszcze kwestia tego, co działoby się z psami w razie choroby? Fundacja nie będzie miała raczej zapewnionej możliwości leczenia szpitalnego, jak to jest nawet w ostateczności w schronisku. Nie wiem, jak ustosunkuje się do tego Tola, ale dla mnie to za duże obciążenie i odpowiedzialność dla dwóch osób. Myślę, że najpierw trzeba by wspólnie zadbać o promocję fundacji w mediach społecznosciowych, o to żeby ludzie dowiedzieli się o jej istnieniu, o tym, że działa i co robi. Potrzebne sa osoby młode lub biegłe w tej dziedzinie, żeby np. wypromowac fundacyjne adopcje. Są fundacje, które w mediach stale widac i one mają większe możliwosci. Jednak jak ma na dużą skalę pomagać ZEA utzymując się z 1% zbieranego głównie wśród znajomych, nielicznych darowizn i aplikacji FaniMani?
    2 points
  9. Ewunia pracuje a psiaki jej pilnują Baloo przytył 7,5 kg, widać jak wyrósł i jakie ma mięśnie.
    2 points
  10. Dla kochanych darczyńców nowe fotki Ibiska:
    2 points
  11. A tymczasem - niepostrzeżenie - nadeszła 3 rocznica pojawienia się Mufki w Niepołomicach. Szanowna Jubilatka spędza święto tak jak lubi najbardziej - okupując kanapę w salonie i zagarniając wszystkie dostępne poduszki ;-)
    2 points
  12. Tak jak napisała Jaaga - od roku jesteśmy we dwoje; koleżanka po operacji tętniaka rok temu, ze względu na stan zdrowia, zrezygnowała. Pisałam o tym rok temu na zamojskim, często też podkreślam, że oboje staramy się pomagać z całych sił, jak potrafimy najlepiej i na pewno zawsze można więcej, ale w naszej sytuacji, wieku i naszych w warunkach dwie osoby tutaj na miejscu więcej nie dadzą rady. Pomysł na kojec jest jak najbardziej dobry, ale na terenie przy domu, gdzie psy cały czas byłyby blisko, pod kontrolą, miałyby człowieka i jego uwagę. Parę kojców postawionych gdzieś na oddalonej działce, gdzie trzeba dojeżdżać i starsze psy pozostawione na większość dnia same, bez dozoru, plus to wszystko o czym napisała Jaaga to moim zdaniem nie jest dobre rozwiązanie.
    1 point
  13. Kolejny spacer po ogrodzie - owocny :) Moje suczki juz na nią nie zawracają uwagi, ale Myszka jeszcze trochę się boi, zwłaszcza jak wszystkie wchodzą do kuchni (ta kolacja....), trochę powarkuje. Szara Kota od razu podeszła z ogonem podniesionym do góry, otarła się o Myszkę, ogonem zakryła jej pyszczek, aż się sunia żachnęła. Zobaczymy, jak się zachowa w nocy. Zostawię ją w kuchni, bo w razie wpadki podłoga z kafelków :)
    1 point
  14. Też popieram pudełko. Co do zabawy zabawkami, to myślę, że niektóre psy, które za młodu nie miały możliwości zabawy zabawkami, w wieku dorosłym, tego nie będą robić dla własnej przyjemności, no chyba że dla swojego człowieka. ONka Bliss, adoptowana ze schroniska w wieku 2? 4 lat?, zdecydowanie nie umiała się bawić. Kijka wziętego do ręki się bała, do rzuconej piłeczki podchodziła, wąchała i po stwierdzeniu, że to nic ciekawego, odchodziła. Szarpaka nie chciała brać do pyska, a jak już, to przy najlżejszym szarpnięciu - puszczała. Nauczyłam ją biegania za piłką / kijkiem i przynoszenia, szarpania się z szarpakiem itp. Ale cały czas, robiła to bez tej spontanicznej radości, która towarzyszy wzajemnej wesołej zabawie. Patrzyła na mnie, jakby chciała powiedzieć - no, jak tak bardzo chcesz, to się z tobą pobawię. Najbardziej lubiła długie spacery po lesie i po łąkach. To ją naprawdę cieszyło. Zabawki- gryzaki wszelkiego typu, nigdy jej nie interesowały. Co innego, moje poprzednie psy, czy nawet Lerka, przyzwyczajone do zabawy od szczeniaka, czy tymczasy, które kiedyś ktoś tego nauczył. Widać było u nich radość ze wspólnej zabawy z człowiekiem.
    1 point
  15. - Gdzie by tu nowy dołek wykopać? A tak serio, miło widzieć pręguska w świetnej formie! Tak trzymaj chłopaku
    1 point
  16. 1 point
  17. Napisałam na powyższy mejl, ale dla porządku piszę i tutaj. Jako stała deklarowiczka chciałabym prosić o refundację sterylki suczki Myszki. Suczka jest prawdopodobnie w ciąży. https://www.dogomania.com/forum/topic/353850-myszeńka-bo-taka-mała-i- Sterylizacja odbędzie się w środę 11 sierpnia Gabinet weterynaryjny Cyryl ul.Mazowiecka 26 06-300 Przasnysz Koszt zabiegu 300 zł
    1 point
  18. Wspaniale się potoczyło dla suni. :) Tak cicho myślałam, że Norcia się nie zasiedzi. Szczęścia, ślicznotko.
    1 point
  19. Aż mi się oczy zaszkliły... On czuwa cały czas <3 Tak wciąż myślę o tym, jak tu pomóc tym biedakom. Nawet taki "Feniksowy azyl" dla tych najbardziej potrzebujących mógłby powstać, kilka psów choćby i w kojcach, wolontariusze, a karma i wet z funduszu Skarpety im. Feniksa. Tylko gdzie ???? :( :( Bo jak napisała maarit w swoim banerku - stare nie mają czasu :( :( :( tu już czasem nie o życie, a o ulgę w cierpieniu i godną śmierć chodzi :( :(
    1 point
  20. 1 point
  21. U nas wydarzyła się rzecz bardzo dziwna, której nie potrafię wytłumaczyć... Zulka z dnia na dzień zaczęła jeść i to zjada z apetytem! Wcześniej nie jadła prawie nic, podawałam jej na łyżeczce, bo łatwiej wtedy było jej zlizywać; pomlaskała, polizała, ale to naprawdę były znikome ilości. No i do miski przynosiłam ją, bo cały czas leżała...Bardzo schudła, sterczą jej kości. Teraz po porannym spacerze przychodzi sama do kuchni i wyrażnie czeka na jedzenie! Od paru dni reaguje też na szczekanie Florki - gdy ktoś dzwoni do drzwi, zaczyna sama szczekać i... próbuje podskakiwać! A ostatnie dwa miesiące spędziła leżąc,wszędzie była noszona. To jeszcze nie wszystko - chodzi po mieszkaniu, potrafi sama wdrapać się do koszyka, a wcześniej spadała z tego nowego materacyka. Przed blokiem, żeby się mogła załatwić, trzeba ją było postawić, podtrzymać, bo się przewracała przy próbie przykucnięcia... A teraz podtrzymywana na smyczy powolutku chodzi, wącha, rozgląda się! Jest nadal słaba, to starowinka, ale jest inaczej, niż przez te ostatnie 2 - 3 miesiące...
    1 point
  22. spokojnie, nie ma pośpiech, Tysiu! Odpocznij, Dziewczyno, ogromną robotę i nerwy masz za sobą! Szacun za to co robisz, naprawdę!... A my sobie z Mysią poradzimy, będzie dobrze, już co złe, ma za sobą :)
    1 point
  23. Yessssss Pan Grzegorz poleciał dalej, zostawił Mysię, kontenerek i torbę z wyprawką. Na razie zaniosłam Mysię do kojca przy lecznicy - ma spokój, zieleń, miseczkę z wodą i to jedzenie gotowane. Dam jej odsapnąć, zaliczę lekarza, po powrocie zapoznamy stado. Poprzednia tymczasowiczka, Wikusia, pięknie się zachowała "wchodząc" do stada - miałam ją na rękach, dała się moim suczkom obwąchać, nie pisnęła nawet, nie pokazała ząbków, i po chwili już była zaakceptowana. Teraz kolej na Mysię. Ale to pewnie ok. 18.00.
    1 point
  24. Lubię Cię, ale powiem - pierdolenie o Szopenie. Każdy myślący człowiek widzi, jakim trybem to poszło. Zwykły szantaż. Chrzanić. Ważne, że Promyk nie musi bać sie niczego.
    1 point
  25. Pongo zawiera nowe znajomości wakacyjne, jak elegancko towarzyszy nowym znajomym i umila im czas rozłąki z opiekunami. Kochany towarzyski Ponguś. I czym on się różni od tych domowych psów?? Kulturalny, uprzejmy, spokojny ale ma pecha w życiu. Sunia na ławce - Pongusiu bardzo cię przepraszam, że kiedyś dokuczałam ci że jesteś grubaskiem. Nie wiedziałam co mówię, teraz to zobaczyłam.
    1 point
  26. Nie rozumiem o jakim odwróceniu jest mowa. Przecież powinnyśmy się cieszyć, że Promyczek ma dom i podziękować Moli za podjęcie decyzji. Zawsze robimy wszystko, aby dogomaniacki piesek znalazł swój DS. Promyś zostaje u Moli i wszyscy wiedzą, że jest to najlepszy domek dla niego i opiekę będzie miał wspaniałą. Jak piesek ma już DS to i tak myślimy o nim i czekamy na wiadomości. Oraz wspieramy, jeżeli jest taka potrzeba, tak jak np. Sowa wspierała właścicielkę Abi, mimo, że Abi już była w domu stałym. Gratulacje Promyczku i wszystkiego dobrego w swoim stałym domku:):)
    1 point
  27. Z kotami bywa różnie. Zazwyczaj, gdy wypuszczamy kota z klatki po kwarantannie sterylkowej, to wieją, aż się za nimi kurzy Bywa i tak, że nie chcą opuścić działki, bo przez tydzień pobytu w klatce na dobrym żarełku i wygodnym legowisku odechciało się im życia na wolności. Dla tych, które dało się całkowicie udomowić, znalazłam domy. Ale w tym roku mieliśmy taką aparatkę, która nie uciekła, gdy mąż podniósł górę kennela, tylko całkiem spokojnie, powiedziałabym nawet majestatycznie, obwąchując po drodze pomieszczenie, kierowała się do wyjścia. Na tarasie stał Alfik. Wie, że kotków w domu nie wolno gonić. Gonienia tych na polu nie dałam rady go oduczyć. Stal grzecznie, nie podchodził do kotki, ale ta widocznie uznała, że trzeba mu pokazać kto tu rządzi. Podeszła do niego i pacnęła go łapka w pyszczek. Ja zdębiałam, myślałam, że Alfik rzuci się na nią, ale nie. Alfik chyba też zdębiał, bo stał bez ruchu i od tego czasu po prostu boi się kotów. Wieczorem i rano przychodzą na taras po swoją porcję żarełka i głasków. Alfik jak je zobaczy, to udaje że go nie ma. Było mi go żal, ale w sumie to dobrze, że tak się stało, bo teraz nie muszę go pilnować, żeby nie wyjadał kotom ich jedzonka.
    1 point
  28. Uffffff!!! Edurek już po zabiegu. Wszystko przebiegło dobrze. Piesio czuje się ok, nawet już się wybudził. Pani wet bardzo chwali Edurka, że jest mega grzeczny i cudowny. Odbieramy Edurka ok 17.
    1 point
  29. Oby te wszystkie starania przyniosły owoce i udało się odnaleźć klucz do wystraszonej duszy Klausa.
    1 point
  30. Niewiele z Lumi zdziałałam przez pierwszy miesiąc:(, później upały nam przeszkodziły,a i ona okazała się nie taka skora otwierać do ludzi. Wnuczka u mnie była i Lumi z Marcelem musieli wrócić do kojca.Do domu wrócić Lumi już nie może,opróżniam dom do rozbudowy, bo lada dzień prace ruszą.Pobyt w kojcu niestety wpływa źle na Lumi,a właściwie to źle wpływa towarzystwo Marcelka obok:(. Ogólnie Lumi jest grzeczna na wybiegu,śpi w tym "kurniku",ale zachowanie Marcela widzę uwstecznia Lumi:( Pierwszy tydzień zostawiałam na zmianę swoje psy na wybiegu do towarzystwa,ale na dłuższą metę nie mogę,bo żaden nie chce być zamknięty. Będąc w domu Lumi robiła postępy i szkoda,że tak krótko to mogło trwać:(,..żałuję ,że w obecnym okresie zająć się Lumi nie mogę jak należy i widzę,że zaczyna mi się cofać :(... ostatnie dni próbuje mnie nawet unikać,z większą obawą podchodzi do ręki z jedzeniem:(...tu pewnie o mnie chodzi, a mianowicie wyczuwała moje wewnętrzne zdenerwowanie,bo stresu miałam sporo ,a przy takim psiaku potrzebny bezwzględnie spokój wewnętrzny. Wcześniej puszczałam Lumisię z długą linką na działce,ale miałam na oku w razie zaplątania za krzak,teraz nie mam czasu pilnować,a luzem nie mogę,bo nie złapię. Bardzo szkoda mi suni,ale nie mam innego miejsca żeby ją gdzieś umieścić.Marcel wynajduje tysiąc powodów do szczekania jak jest poza kojcem,a w kojcu jak jest, to głowa dla Lumi pewnie już puchnie:(,.obserwuje też jak on mnie unika. Miko,pomyśl,poszukaj innego,spokojniejszego ,lepszego miejsca dla Lumisi ,szkoda jej w obecnych warunkach u mnie:(...może akurat ktoś mógłby trochę czasu poświęcić,bo tak jak mówiłam,ja mieć go nie będę,już właściwie nie mam i tylko na krótki spacer wyskoczę,do tego Marcel wzorem być nie powinien:(.. Ciągle liczyłam na zmiany u niego, na poprawę,ale nic dobrego niestety nie ma. Sunia jest mądra i naprawdę fajna,ale boję się,że przy małym kontakcie ze mną,a mając ciągle z boku Marcela, "zdziczeje" przy nim:( Spokojny dom,czas na aklimatyzację,stateczny człowiek lubiący spacery...tego Lumi potrzeba...Ludzie,plisss odezwijcie się:( Lumi pierwsze dni bała się ruszyć po jedzenie przy wnuczce,później powoli jednak zaczynała sięgać po jedzonko .
    1 point
  31. Psiaki dostały prezencik od zaprzyjaźnionych sąsiadów - zewnętrzna klatka / wybieg, wiklinowe legowisko z podusią i schodki (dla maluszków i dziadeczków) bo na kanapę trzeba się jakoś dostać :)
    1 point
  32. Ze względu na chorobę lekarza badanie MRI przełożone na 16.08.21 Susy Papisia/Orisia :)
    1 point
×
×
  • Create New...