Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 10/26/20 in all areas
-
Dom zapowiadał się dobrze i plany pań chyba też były prawidłowe, pytanie tylko co poszło nie tak. Pani babcia z zaangażowaniem przyjęła nowego członka rodziny, kupiła sporą wyprawkę, zapłaciła za transport, zadawała sporo pytań i słuchała odpowiedzi. Wnuczka wydała nam się (Poker na wizycie i mi po przywiezieniu Baffiego) bardzo rezolutną dziewczynką, bardzo cieszyła się z przyjazdu Bafiego, miała zapas zabawek dla niego. Dom czysty, ogród uporządkowany, wielka radość... Jestem przekonana, że Bafi nie chodził na spacery, ponieważ na smyczy zamiast zająć się wyprawą, to ciągle na mnie skacze, albo wchodzi pod nogi. Nikt się z nim nie bawił, nie miał gdzie wykorzystać swojej energii, więc pewnie zaczął szukać zabaw za płotem. Zamiast wtulać się w swoje pańcie, trafił do malutkiego pokoiku, gdzie go roznosiło, a na dodatek Pani babcia co jakiś czas sprawiała mu ból ciągnąc kołtuny jakimś grzebykiem, więc Bafi zaczął pokazywać zębami, że nie jest szczęśliwy. Wczoraj z Piotrkiem odnajdywaliśmy kołtun po kołtunie, wszystkie były przy skórze, próbowaliśmy zrobić zdjęcia, a psiak nawet nie pisnął i nie chciał nas skrzywdzić. Dzisiaj u fryzjera dał się wykąpać, wysuszyć, wyczesać do połowy, im było bliżej głowy, tym był bardziej nerwowy, zacząć podgryzać fryzjerkę. Przy głowie zostały 3 dredy, ale nie dałyśmy rady się ich pozbyć, nie byłam w stanie już go nawet utrzymać, więc stwierdziłam, że na spokojnie rozpracuję mu te kołtuny w domu przy mizianiu. Po chwili przy zakładaniu szelek już mocniej mnie capnął, chyba był bardzo rozdrażniony sytuacją i myślał, że znowu coś od niego chcę. Myślę, że nie ma co przekreślać Bafiego i przyklejać mu łatkę agresora, zwłaszcza, że przed adopcją też był u fryzjera i też jego sierść nie była piękna, a jednak nie gryzł. Bafi potrzebuje silnej osobowości, dużo aktywności, a wymęczony zabawą i bieganiem szybko zapomni o poprzednim domu.5 points
-
Ja jestem w kontakcie:) Wczoraj wieczorem nie zadzwoniłam, bo zwyczajnie bałam się; bardzo przeżyłam informację, że Miła tak przeżywa drogę i rozstanie z Murką, a nic nowego bym nie usłyszała, bo ten pierwszy dzień musi być najtrudniejszy. Dla nowej rodziny Miłej to też na pewno był dzień pełen przeżyć, zostawiłam im czas na wyciszenie myśli i emocji. Dzisiaj od rana czaiłam się, żeby nie było za wcześnie, ale już jestem po rozmowie:). Wszystko jest dobrze:) Ponieważ wczoraj Miła była bardzo zestresowana, podjęli decyzję sprzeczną z zasadami (jak najmniej zmian, nowych ludzi, zapachów) i nie pojechali do swojego mieszkania, tylko do domu pani siostry, gdzie są dwa psy i duży ogród. No i okazało się, że to była bardzo dobra decyzja - Miła bardzo szybo nawiązała kontakt z psami i nawet zaczęła biegać po ogrodzie! Noc spędzili też w tym domu i dopiero dzisiaj wieczorem wracają do swojego mieszkania. Przed wszystkimi sporo wyzwań, a zwłaszcza przed Miłą - na pewno potrzebuje czasu, żeby nauczyć się życia w nowym miejscu, bycia w mieszkaniu; w nocy kręciła się, popłakiwała przez sen, było jej gorąco, ale państwo wszystko to rozumieją i są dobrej myśli:). Mam nadzieję, że ich czułość i troska sprawią, że sunia w niedługim czasie zaakceptuje inność obecnego życia i będzie szczęśliwa :) Jutro chcą zabrać Miłą na działkę, żeby miała przestrzeń do swobodnego chodzenia, pojutrze też już coś zaplanowali. Na pewno będą podjezdzali do pani siostry, bo to miejsce Miła już zaakceptowała:) Chcą też zabierać sunię na spacery. Nie pamiętam, czy Miła miała problemy z chodzeniem? Jestem z panią w kontakcie, jak tylko będą nowe wieści - dam znać.3 points
-
2 points
-
2 points
-
Ale, niestety, to jest Ptyś II. Pierwszy odszedł do lepszego świata. Ten od początku był w znacznie lepszej kondycji fizycznej. Tyle, że jest niewidomy. Ale czuje się coraz pewniej, na podwórku chodzi sobie zupełnie luźno i daje radę. A jaki jest wtedy szczęśliwy! Teraz, już po śniadaniu, poszedł sobie spać. W końcu - co można robić?2 points
-
Jestem tego samego zdania. No nic, teraz już musimy skupić się na tym aby Baffi trafił do domu,który zapewni mu to wszystko czego brakowało mu w dotychczasowym. Ja mimo porażki jestem dobrej myśli, a właściwie po rozmowie z Hanią i dobrej wiadomości o zachowaniu Baffi.Mam też nadzieję,że kolejne dni nie pokażą czegoś gorszego w jego zachowaniu.Musimy być optymistkami bo w przeciwnym wypadku nie dało by się dalej normalnie funkcjonować i pomagać zwierzakom.Zapewne na początku mojego "raczkowania" na dogo taka sytuacja by mnie załamała totalnie.Oczywiście pomogłabym w znalezieniu kolejnego domu ale równie dobrze mogłabym nie podjąć się roli osoby odpowiedzialnej za adopcję kolejnego psiaka.Trochę lat doświadczenia zrobiło swoje i kiedyś bym tego nie napisała ale dzisiaj tak:...Co nas nie zabiło,to nas wzmocni...I tego staram się jeszcze puki co trzymać :) Baffiś stracił pół roku swojego życia ale zrobimy wszystko aby kolejna rodzina do której trafi,postarała się mu to wynagrodzić.Tym razem nie tak łatwo podejmę decyzję,a przyszła rodzina będzie musiała się bardzo postarać o to, aby Baffi do niej trafił. Poker mam do Ciebie 100% zaufanie i wiesz,że jeżeli pojawia się na horyzoncie domek we Wrocławiu to zaraz do Ciebie uderzam z prośbą o wizytę p/a.Ogłoszenie leci na to miasto więc mam nadzieję,że gdyby co,to i tym razem nie odmówisz :)2 points
-
II rocznica adopcji Lolka pechowca. Na szczęście po paru latach tułaczki trafił mu się rewelacyjny Dom.2 points
-
Kotki mają już imiona:) Te co przyjechały pierwsze to Kokosz (rudzielec) i Ari (trisia). Nowe to Kajko (rudzielec), Mgiełka (trisia) i Aurora (największa buro-biała). Rudzielec Kokosz jest już całkowicie oswojony, pełen luz, nie ucieka już przed głaskami, wykłada się często na samym środku kuchni i bardzo lubi zajmować legowisko, które postawiłam na klatce. Ale charakterek też ma:) To Mgiełka: A to Kajko: W tym tygodniu zabiorę kociaki do weta na szczepienie. Sprawdzimy też czy Aurora nie jest w ciąży.2 points
-
Ptysiek śpi i za nic ma wilgoć na dworze, trochę połaził, zjadł i nic go już nie obchodzi.2 points
-
1 point
-
Z tego co piszesz to bardzo fajna sunia, żeby tylko znalazł się ktoś, kto pokocha naprawdę, na całe życie, a nie tylko na chwilę.1 point
-
Suńki już obrobione, szwy zdjęte, zaszczepione (w Zamościu na wściekliznę, a nasz wet doszczepił jeszcze na wirusówki). Axa musi jeszcze trochę ubranko ponosić, bo ma odczyn po szwie i chyba dłużej się u niej będzie goić ranka. Poza tym dziewczynki były mega grzeczne. Niestety nieprzegłodzone wymiotują tęgo podczas jazdy o czym się dziś miałam okazję przekonać :] jakoś nie pomyślałam, żeby ich nie karmić... Ayli powycinałam dredy z ogonka. Z suni jest mały podprowadzacz skarpet i kapci:) Poza tym obie sunie są naprawdę świetne. Na dniach porobię im zdjęcia. A teraz o Ferrim: waży 19 kg, ma ok. 5 lat, z czego 3 lata był w schronisku. Póki co jest bardzo grzeczny i łagodny. Do samochodu sam wskakuje. Bardzo mu się spodobały spacery (sprawnie chodzi na smyczy), ożywił się i jak przyszło do zamknięcia go w boksie to trochę popłakiwał. Brudny jest niemiłosiernie, ale w schronisku usunęli już część dredów. U naszego weta dostał odrobaczenie, uszy czyste. Fiprex podam mu chyba jak pousuwam dredy i go wykąpię. Zaraz wrzucę parę fotek.1 point
-
Fifi nadal na lekach..., przed nami jeszcze kontrolna wizyta w lecznicy. Jak się sprawuje ....., bezproblemowa panienka, super sunia... mała przylepka. Wesoła, pogodna, przyjacielska :). Bawi się ze mną..., baw się z sierściuchami. Ładnie chodzi na smyczy - nie ciągnie, nie atakuje psów. W domu nie niszczy, nie szczeka, nie wyje. Rano bez wpadek - wychodzi na siusiu około 7. Czy wytrzyma 8 / 9 godzin w dzień bez wychodzenia - nie wiem.1 point
-
Zadzwoniła do mnie Pani z Jastrzębia (chyba zdroju) z prośba o zalezienie jej kotka, nie najmłodszego ale spokojnego. Wiek 3+ lat, miziak i jedynak. Nie chce młodeszego kotka bo ma 74 lata i zależy jej na starszym przyjacielu. Płeć obojętna, wygląd też, najbardziej charakter. Mamy coś dla Pani? może byłaby to szansa dla jakiś średniaków z FIV/Felv?1 point
-
Dzisiaj chciałam wstępnie policzyć ile nam zabraknie pieniędzy do opłacenia naszych 5 podopiecznych w hotelikach. Zanim to zrobiłam weszłam na konto, a tam niespodzianka:) Małgosia od Wiki i Dory wpłaciła nam kolejny raz 100 zł dla psiaków:) Bardzo, bardzo dziękujemy!!! Cała kwota zasili konto Natki, która miała już minus. To wielka pomoc, bardzo jesteśmy wdzięczne!1 point
-
trzymajcie sie trzymajcie ludziska coraz potworniejsze na naszem swiecie1 point
-
1 point
-
Zrobiłam jeszcze jeden olx na Kraków tylko na inną dzielnice. Sądze, że najlepiej gdyby zgłosił się dom z Krakowa bo będzie łatwiej i o zapoznania i o wszystko....Trzymam kciuki. To ogłoszenie wyrózniłam na tydzień. https://www.olx.pl/oferta/negro-uroczy-2-letni-mix-labrador-adopcja-CID103-IDH6IOx.html1 point
-
Zdjęcia bardzo fajne. na pewno szybko znajdzie dom, bo to fantastyczny pies. Aktywny, zapatrzony w człowieka, pozytywny, entuzjastyczny. Po prostu głoopia ta kobieta, ze rezygnuje z takiego fajnego psa-jej strata. Pewnie jest dla niego za ociężała, w sensie za mało aktywna i fizycznie i umysłowo.1 point
-
Witam w ciepły choć wilgotny poniedziałek. Kiepskie to życie, strach słuchać jakichkolwiek wiadomości,wali się wszystko i wszędzie. A co dalej?Trzymajcie się przynajmniej zdrowo,bo ze spokojem to raczej trudno będzie.1 point
-
Bombowe zdjęcia obu suniek! Reklamowe :)) A kobita się rozmyśliła - jej strata! Dobrze, że teraz a nie po adopcji.1 point
-
1 point
-
Dobrze Elu ,że u Was wszystko OK i niech już tak zostanie. Współpracownik córki dostał dzisiaj wynik. Niestety nie jest jednoznaczny i musi robić test jeszcze raz. Trzymajcie się zdrowo Kochane Dziewczyny! :)))1 point
-
My tez sie bardzo cieszymy :-) na chwile obecną nie jest nic potrzebne dla Shadowka. Eliza zakupiła mu legowisko, pełno puszek dobrej jakosci karmy i karme suchą. Shadow trafil do psiego raju juz na Ziemi :) Same osobiscie go wczoraj zawiozlysmy i widzialysmy to wszystko na żywo. Aż mu chwilami sama zazdroszcze :-) lepiej trafić nie mógł ;-)1 point
-
Ja za Beatka z mnostwem cieplutkich pozdrowien i kciuki caly czas za wszystkie wszystkie lapunki1 point
-
Dobre wieści. Ja wydzwaniam na początku nawet 2 - 3 razy dziennie. 99 % domków ma cierpliwość i rozumie moje emocje.1 point
-
We Wrocławiu mogę zrobić , mimo że ze względu na wiek obowiązuje mnie zakaz :)1 point
-
Zadzwoniłam do starszej baby. Opowiedziała mi dlaczego oddały Bafiego . Podobno od pewnego czasu zaczął przeskakiwać płot, przewrócił sąsiedzkie dziecko, które się skaleczyło i sąsiadka miała pretensje. Sąsiadce też połamał kwiaty w ogródku. Na początku był grzeczny ,zaczął tak się zachowywać po pewnym czasie. Podobno rzucał się na psy na spacerach. Na pytanie dlaczego odwiozły go do schroniska, powiedziała , że nie czytała umowy i nie wiedziała , że ma powiadomić poprzedniego opiekuna. Biedna , chyba analfabetka. Na koniec pożyczyłam , żeby córka ją , a wnuczka córkę oddały na starość do domu opieki. Ulzyłam sobie.1 point
-
To może i ja wyrażę swoje zdanie. Myślę, że dzieci w tym wieku nie są najlepszą opcją dla Kacperka. Może są nauczone zasad postępowania wobec psów, ale jak to dzieci, przeważnie są głośne, biegające, pełne energii. Kacper nie będzie sie czuł dobrze w takich warunkach. Na pewno będzie zestresowany. Widzę go raczej w spokojnym domu ze starszymi dziećmi lub osobami dorosłymi.1 point
-
Oj tak zostają te nasze zwierzaki w nas na długo długo... Ale żeby tak nie smucić...reszta stada ma się dobrze. Pestka, Sol i Rupert głównie śpią, ale Lalka, Licho i Jack wraz z Jankiem nieźle dokazują...aż sił czasem do nich nie mam :D a najlepiej śpi się na kanapie ;) Zasze można zrobić sobie poduszkę z kota albo z psa a jak chłodno to podgrzewany parapet jest dobry1 point
-
1 point
-
1 point
-
minął miesiąc....niby dużo, niby nie, ale czasem jest ciężko. na ścianach wiszą zdjęcia - bo przecież nie ściągnę ich, ma zostać puste miejsce? bez sensu... czasem Janek ni z gruszki ni z pietruszki powie - Holi chora, Holi boli, Holi nie ma...no nie ma :( potrafi tak powiedzieć zarówno w domu jak i na spacerze, a mi zaraz łzy chcą płynąć, heh. Mówimy mu że Holusi już nie ma, że nic jej już nie boli, że nie wróci, ale nie do końca to rozumie. Kilka dni temu coś mi się śniło...nie pamiętam co, pamiętam tylko, że we śnie nagle się odwróciłam, a ona stała za mną i patrzyła się tymi swoimi ciemnymi oczkami ...jak zawsze, z przekorą ale wielką wiernością, obudziłam się a jej nie było obok mnie, no bo jak mogłaby być. Ogólnie to dobrze, że jest reszta stada jest Janek i jest co robić bo byłoby ciężej. Tak nie ma nieraz czasu na żadne myślenie i wspominanie .1 point