Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 06/03/20 in all areas
-
Rozmawiałam dzisiaj z Panią Małgosią, właścicielką Pajdy :) Sunia ma się bardzo dobrze, czuje się jak u siebie, chodzi już sama po ogrodzie, gania za piłeczką, codziennie ma trzy spacery, ładnie chodzi na smyczy, jest absolutnie bezproblemowa i w ogóle same ochy i achy :) Sikanie na dywan więcej się nie powtórzyło. Pani Małgosia kilka razy powtarzała, że są z Pajdą bardzo szczęśliwi :)5 points
-
4 points
-
Jutro rtg. Trzymajcie kciuki za chomika, który zaczął biegać jak torpeda. Podczas chodzenia utyka. Małpa jedna szczeka na męża i wnuka jak się pojawiają na horyzoncie. A głoś ma jak dzwon. Metoda jednoczesnego dawania smakola i podnoszenia częściowo zdaje egzamin. Dziś uczę Tyćkę chodzenia na smyczy. Średniawo nam idzie. Próbuje gryźć smycz. A poza tym jest słodka .3 points
-
Witam wszystkich, Właśnie dzisiaj dowiedziałem się, że Binio ma swój własny fan-club. Bardzo się cieszę, że Pani Ela i Pani Kasia obdarzyły nas zaufaniem i to właśnie do nas Binio trafił. Binio już zostaje Biniem do końca swoich dni, przechrztów nie będzie. Binio ma się świetnie, wczoraj jeszcze trochę wyglądał jakby nie mógł znaleźć sobie miejsca, ale już dzisiaj wygląda jakby mieszkał u nas lata. Syna nie odstępuje na krok, razem robią lekcje on-line, razem biegają po podwórku i razem śpią. Przesłałem Pani Eli kilka zdjęć i wyraziłem zgodę na umieszczenie ich na tym forum. Na koniec chciałbym podziękować wszystkim, którzy przyczynili się do tego, że Binio jest teraz u nas. Dziękuję Pan Jan :)3 points
-
Korzystając z tego, że mam chwilowe luzy zwierzakowe w domu, zrobiłam Sambie trochę fotek. Samba na początku nie była zachwycona moim pomysłem;) Ta mina: gdzieś Ty mnie, Murka, przywlokła?? Potem się trochę wyluzowała, ale co jakiś czas popatrywała mało przychylnie na Dżekiego siedzącego grzecznie za moimi plecami, więc sesja była krótka:)1 point
-
No ja im grzecznie wytłumaczyłam, że Grześ to by się sam sarny wystraszył...1 point
-
Piegusek vel Dropsik zwany też cukierkiem niebawem wybiera się nad morze, a potem w góry. Chłopak to praedziwy światowiec ! Na osiedlu też już ma sporo znajonych, i psich - szaleje z nimi zapamiętale, i ludzkich - jest już wręcz legendarny w miescie, i ludzie za nim się oglądają. Pani napisała, że trafił im się pies celebryta :D1 point
-
Powinien być wystawiony na bazarku :)1 point
-
Tonik jest już po kastracji, zabieg miał przy narkozie wziewnej, dodatkowo po wybudzeniu dostał jakąś kroplówke. Weci bardzo dbali o niego i zabieg zakończył się powodzeniem. pani Ewa odebrała Tońcia ok 17tej i od razu po wejściu do domu zaczął zachowywać się dość żwawo :) mam więc nadzieje, że szybko się wszystko zagoi i będzie dobrze. Cięzki to był dzień i dla mnie i dla Pani Ewuni, dużo stresu, na szczęście weterynaryjnie Tonik jest już ogarnięty i to najważniejsze (za 10 dni trzeba jeszcze ściągnąć szwy, a jutro wet poprosił by pokazać się z Tonikiem na konrtoli). Kastacja (plus kołnierz) kosztowała 340 zł plus 80 zł wpisane jako wizyta- to 2 listki Cardisure 10 mg. Prosiłam by Pani Ewa od razu je kupiła, żeby miał taki mini zapas na ponad miesiąc. Wstawiam udokumentowanie zabiegu :) Pani Ewie przelałam 420 zł zwrot. Tym samym konto Tonika jest praktycznie wyczyszczone...(rany- a był taki bogaty jakiś czas :( )1 point
-
Mi też pokapały łezki.Cudne,nietuzinkowe podziękowanie.1 point
-
Aż mi łzy pokapały ... Rozi warto było, co ?1 point
-
1 point
-
Niestety przegrałam tą walkę. 3 dni temu nastąpiło duże zaostrzenie chudł i słabł w oczach. Wczoraj odszedł :( .1 point
-
WOOWW!! ale cuuudoooo....<3 <3 <3 wspaniały podziękowacz,.. a nawet bym powiedziała...wyciskacz łez- szczęścia :)1 point
-
Dziękuję Agatko za zaproszenie :( Byłam na wątku Szanty. Faktycznie bardzo przykra i trudna sytuacja :( Pani Kasia jedzie teraz na urlop, a po powrocie zabierze Tolusia ze schronu 15.06. i pojedzie z nim w Bieszczady. Przynajmniej taki jest plan i miejmy nadzieję, że nic nie stanie na przeszkodzie i tak będzie :) Maluszek jeszcze musi poczekać w schronie, ale już jest zarezerwowany.1 point
-
Ewu przesyła do ogloszeń sprawdzone w schronisku psiaki, info ma od wolontariuszek, zdjecia tez one robią. Tam jest inna sytuacja. Jest jeszcze kwestia tego, że gdy jakiś psiak wraca z nieudanej adopcji, to ewu staje na głowie, żeby umieścić go w hoteliku, by nie musiał wracać do schroniska. Ma kilka w niedalekiej odległości. W sytuacji Zamościa to dodatkowe utrudnienie, bo psa nie byłoby gdzie umieścić. Jesli Marta pośredniczyłaby w nieudanej adopcji, to schronisko mogłoby później robić problemy z wydawaniem psów fundacji. Juz przerabiałysmy to z Tolą. Ogłaszałam tak Freyę i inne psiaki w typie ras. Wyszły z tego tylko nieprzyjemne sytuacje i ani jeden pies nie pojechał do domu. Freyę w końcu wzięłam do siebie. Adoptującym trzeba przekazac podstawowe informacje jak wiek, profilaktyka zdrowotna, charakter, stosunek do ludzi, psów, chodzenie na smyczy. Inaczej kontakt urywa się po pytaniach o te kwestie.1 point
-
1 point
-
Jak już ktoś zauważy Czarnulka to sam nie wie dlaczego. Pecha wyjątkowego ma nasz księciuniu.1 point
-
Dzisiaj zapytałam pana z nowej rodziny Rufika vel Luka, jak się nasz chłopak sprawuje. Otóż czuje się coraz bardziej u siebie, jak syn państwa przyjeżdża ze swoim psem, "to jest już pełne szaleństwo" :D Byli już na paru kilkukilometrowych spacerach i bardzo się Lukowi podobało. Apetyt ma "nienasycony" ;)) Fajnie...:DDD1 point
-
Na koncie 145,00 zł za badania Szagusia Dziękuję :)1 point
-
Na prośbę mari23 staruszek Argo otrzymał bezzwrotną pomoc w kwocie 300 złotych. Uprzejmie proszę o przesłanie konta skarbnika Argo do asikowska - skarbnika Skarpety im. Talcott.1 point
-
Co mi się wyświetli wątek, to myślę, że malagos ma tę wyczekiwaną wiadomość. No cóż, trzeba poczekać.1 point
-
Witam bardzo gorąco Panie Janie Wspaniałą niespodziankę nam Pan zrobił :) Ogromnie się cieszę i zapraszam serdecznie do zaglądania na wątek Benia i oczywiście relacjonowanie od czasu do czasu, jak sprawuje się nasz ulubieniec. Bardzo dziękuję za pozwolenie na wklejanie zdjęć Binia i Pana Rodziny. Oczywiście zgodne z życzeniem nie będą pokazywać twarzy. Jestem ogromnie wdzięczna za przyjęcie Binia do swojej Rodziny i obdarzenie go uczuciem. Będę bardzo wdzięczna za wiadomości i zdjęcia.1 point
-
Gdyby Kama była moim psem... ja bym ją zostawiła tak, jak jest. Dała jeszcze więcej oceanu miłości, dbałabym najlepiej jak potrafię, karmiła pysznościami - i nie męczyła badaniami i bólem pooperacyjnym. A gdy przyszłaby pora, która okazałaby się oczywistą - to pomogłabym jej odejść. Starości się nie wyleczy, można wydłużyć o tydzień, dwa, może miesiąc czy parę miesięcy życie - ale po co? :( Dla psa liczy się tu i teraz, a teraz... Kama jest szczęśliwa. Oczywiście to moje zdanie, uszanuję każdą Waszą decyzję.1 point
-
Ojej, rady dobre tylko jak ja mam to zrobić jak muszę brać ją na ręce kilka razy dziennie . Zawsze , gdy idę na górę i na dół . Nigdy nie biorę jej gwałtownie. Zawsze mówię do niej słodko, że idziemy na dół , chodź na rączki , idziemy na siusiu.Jak leży na posłanku , to kucam. Jak na kanapie , to siadam. obok niej. Głaszczę ją , daję buziaka, wsuwam rękę pod brzuszek i dopiero podnoszę. Zdarza się , że się nie posiusia,. Ale w 80 % niestety tak . Z tego powodu już nie śpi z nami, bo przy porannym braniu jej na ręce, siurkała. Zanim ją podnosiłam , to szła do mnie po kołdrze machając ogonkiem, głaskałam ją, a potem i tak lała. Ona nie ma problem z głaskaniem po brzuszku , sama go podstawia. Spróbuję kłaść się na podłodze chociaż ja będę miała problem ze wstawaniem Wysiadł mi układ ruchu. Zastanawiam się jaki smakol zastosować.Chyba gotowane mięso. Wczoraj zabraliśmy ją do prawnuka z okazji Dnia Dziecka. Jechała na kolanach pańcia. Na początku dygotała , ale po ok.4 km uspokoiła się. Wnuki ma 8. miesięczną sunię , 5 x większą od Tyci i w pewnym momencie wyglądało tak , jakby chciała zapolować na chomiczka. Biedna Tycia skupciała się. Potem leżała na podłodze przy moich nogach. W drodze powrotnej już była spokojna, nawet usnęła. Chyba czuła , że wraca do siebie. Z Tyćki to wielka szczekaczka. Potrafi nawet arie śpiewać. Po ogródku bardzo ładnie biega , lubi tez wygrzewać się na słonku. Wczoraj troszkę pobiegała za patyczkiem , a dziś zaczepiała sunię do zabawy. Teraz na próbę zdjęłam jej ochraniacz z łapki i obserwuję czy liże. Na razie spokój. Ale na noc założę. Ale się rozpisałam.1 point
-
I na koniec coś, czego kompletnie się nie spodziewałam - Dziękuję Ci słońce Nasze za cuuudowną niespodziankę Jakże miło było wśród wielu ostatnich zmartwień i trudnych chwil , otrzymać taki piękny, słodki i ciepły prezent pocieszyciel . Przyniosłeś mi ze sobą tyle dobra .... - dziękuje Ogóniu kochany...1 point
-
Kama ma 16 lat , zmarniała trochę ostatnio, taki z niej sucharek, chociaż nie widać bo gęste futro dobrze ukrywa to, co już przy głaskaniu czuć wyraźnie . Serce osłuchowo w porządku jak na jej wiek, ale gdyby zdecydować się na operację, trzeba byłoby ogarnąć temat szczegółowiej . Tutaj chyba nie ma dobrego rozwiązania :( , każde jest ryzykowne , bo gdyby zostawić w spokoju i nie ruszać/ nie wycinać , guz może w którymś momencie pęknąć , natomiast czy operacja się powiedzie i co się stanie po operacji ? - tego nie wie i nie powie nikt . Miałam z Palucha dwie babcie owczarkowate, których historie opisywane były na Iwonkowych wątkach - Zoja miała ogromnego guza śledziony i szczęście , bo po operacji żyła jeszcze dwa lata, skończyło się przerzutami i wodobrzuszem, ale dwa lata były jej przez los darowane. Druga była Aza - przyjechała wyczerpana chorobą i śledzioną z guzem tak wielkim że w każdej sekundzie groził pęknięciem - ta sytuacja nie pozostawiała wyboru więc nie mając innego wyjścia podjęliśmy próbę ratunku - operacja się udała, Aza przeżyła, wybudziła się i niedługo później umarła - pomoc przyszła za późno, w schronisku spędziła całe życie, u mnie zaledwie 11 dni , do domu nie wróciła żywa :(:( Kama jest gdzieś po środku, między przypadkiem Zoi a Azy - w gorszej formie fizycznej niż Zoja, dużo starsza, słabsza, ale nie tak zmaltretowana chorobą i przez los jak Azunia . Wiecie czego boję się zawsze najbardziej ? - że zostawie je na zabieg/operację, pójdę sobie a one zostaną same, wystraszone, "porzucone", nie rozumiejące czemu ktoś obcy zamknął je w obcym miejscu, w klatce. A potem umrą, już ich nie odbiorę z kliniki z bijącym sercem, nie zobaczą że to było na chwilę, że ich nie odcdałam, nie zostawiłam, nie porzuciłam. Wrócą do domu i zapomną a jak przyjdzie im odejść na zawsze, to nigdy samym i w samotności, bo będę z nimi zawsze i do końca. Na ten moment nie wiem co będzie. Postaram się umówić Kamę na badania kardiologiczne, sprawdzić serce, zrobić rtg, potem zobaczymy... Wracając do Łatki, jutro jeszcze zawiozę siku do badań, bo w swoim szaleństwie postanowiła dostarczać mi prania więcej niż mam zwykle, posikując w łóżko i na kanapy - może to jakieś zapalenie a może psychicznie z nią gorzej niż wygląda.1 point
-
Tycia już nie jest taka tycia. Niepostrzeżenie przybrała do 4,300 kg. Mała kluseczka się zrobiła. Jadła karmę na odpowiednią wagę , ale jednak ma za mało ruchu. Może po rtg , na które jesteśmy umówione na czwartek , będzie mogła więcej biegać i zaczniemy wychodzić na spacery do parku. Łapcia wygojona , ale jeszcze chodzi w woreczku , bo się obawiam , że mogłaby rozlizać świeże blizny. Ostatnią noc spała na legowisku , a nie z nami w łóżku. Podjęłam taką decyzję , bo rano posikuje na kołdrę , gdy ją chcę wziąć na ręce, żeby nie zeskakiwała. W ogóle przy braniu na ręce posikuje gdzie popadnie. Nie wiem jak temu zaradzić. Mam wrażenie , że ona boi się brania na ręce. Ale na razie jest to konieczne. Gdy wypuszczam ją na ogródek , muszę założyć jej na łapcię folię. , bo zamoczyłaby woreczek. Gdy idę na piętro , muszę ją wnieść , a potem znieść. Mam wrażenie , że to siusianie jest ze strachu , a Tycia się poddaje. Dopieszczanie przez pańcia.1 point
-
Z malutkiego bazarku przelałam dziś pieniążki na koszty leczenia starowinek BAZAREK z WIOLKĄ1 point
-
Bardzo się cieszę , że manele się przydadzą, a dziadeczkom przypadły do gustu zabawki. Jak uzbieram kolejną partię maneli , a córcia będzie jechała , to chętnie podam.1 point
-
Pani Anno, mam nadzieję że Pani zagląda z Ogósiem do moich babć - bardzo dziękuję za wpłatę i nieocenioną pomoc ! Łącznie na weterynarza/leczenie moich staruszków wpłynęło: 200 zł - domek Ogósia - wykorzystane przez Kulkę 670 zł - rozi 150 zł - domek Ogósia Moje staruszki mają wielkie szczęście - Bardzo dziękujemy Z pierwszej wpłaty (o czym pisałam w postach wyżej) skorzystała Kulka - badania krwi i leki Kolejno będę pisać co , komu , na co i ile A na koniec jeszcze raz Mania i dziadek Amos radysiak1 point
-
aaa, już się przestraszyłam ,)1 point
-
Pierwsza spokojna noc psiny :)1 point