Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 12/05/19 in all areas
-
Wprowadziłam psiaki do domu, cofnęłam się po Szagusia .... mały "biegnie" do wejścia a w oczach strach - zostawiła :( Wzięłam na ręce..., wtulił się w oczy patrzy po twarzy liże...4 points
-
Kasia była dziś w domu Rolki na wizycie poadopcyjnej połączonej z podpisaniem umowy:) Ufff Szczęsliwie wszysto jest OK. Kasia zobaczyła szczęsliw Rolke, a teraz KULKE, która śpi na kanapie lub w łóżku, na wypasione legowisko, piękne nowe szelki, dwie adresówki, jest kochana...a do tego nauczyła się wędrówek po meblach!! i wskakiwania na parapet, żeby z okna obserwowac świat. Pani Kulkowa od razu po wizycie Kasi wysłała mi kilka zdjęć:) no...ciesze sie...4 points
-
Orion awansował i na dobre zamieszkał w biurze. Powodów jest kilka, raz - że tutaj jest najcieplej, a Orionowi po kilku latach na łańcuchu należy się odrobina luksusu. Dwa - że dzięki temu zwolnił się boks na dwa psy (były w pilnej potrzebie). Trzy - Orion ma możliwość ćwiczyć swoje umiejetności społeczne, bo to jest serce hoteliku, do którego zaglądają OBCY ludzie. Rafał śmiał się z początków Oriona jako psa biurowego. Pierwsze co zrobił ten łańcuchowy pies to w ślad za Rafałem wgramolił się na skórzaną kanapę :) Jednak jest bardzo grzecznym psem, bo wchodzi na nią (i na pozostałe meble) tylko w obecności ludzi, a tak poza tym to idzie spać (kompletnie nieuczony i niezmuszany do tego) w otwartym kennelu. Jak ma dość wrażeń to też tam sobie drepcze. Ilekroć Rafał przyjdzie do biura to Orionek wychodzi zrelaksowany z kennelu, Orion naprawdę lubi tę miejscówkę :). W biurze odnalazł się raz-dwa, więc obecnie dostał tytuł kanapowego królewicza. Nic nie niszczy, nic nie wybucha :), wspaniale zachowuje czystość i jest spokojny, i naprawdę polubił kanapę, tylko czeka aż ktoś na niej usiądzie, aby móc zrobić to samo :). Jednak an razie obcy ludzie to OBCY ludzie. Wystarczy tylko powiedzieć "dzień dobry" i już - witanie się działa jak płachta na byka i Orion automatycznie zaczyna ujadać i odganiać intruza. Nawet jeżeli "obcy" wszedł jakiś czas temu i tylko powtarza po raz kolejny "dzień dobry" to działa to tak samo. Za to do swoich ludzi jest świetny, bawi się z nimi jak szczeniak, domaga się pieszczot i powoli rozszerza swoją miłość na nowych pracowników i wolontariuszy. Mam nadzieję, że orionkowa praca w biurze i kontakt z obcymi pozwolą nieco wyprostować jego stosunek do intruzów i nieco zobojętnią hasło "dzień dobry!", bo tak poza tym to mamy praktycznie ideał. I Orionek w kennelu, zdjęcie słabe jakościowe, ale mam nadzieję, że wybaczycie. PS: Rafał przepraszał mnie, ale w tym miesiącu fakturę dostaniemy nieco później. Dlatego czekamy :)3 points
-
Oczywiście że potrzebna jest zmiana ustawy. A jeśli chodzi o koszty - bezpłatna przez dwa lata sterylizacja psów na wsiach skutkowałaby tym, że gminy w niedalekiej przyszłości nie ponosiłyby kosztów utrzymywania schronisk. W Niemczech dało się wprowadzić egzekwowane niemałe podatki, nie ma tam na wsi takich problemów z kundelkami mnożącymi się na potęgę. I jest wyższe opodatkowanie drugiego i kolejnego psa. U nas, lata temu, podatek za psa płaciłam razem z czynszem w spółdzielni mieszkaniowej, zarządca budynku wiedział, kto ma psa, chociaż nie było chipów. W sejmie było koło poselskie zajmujące się problemami szeroko rozumianej ochrony zwierząt, teraz pewnie też jest. I stamtąd wychodzą projekty ustaw czy zmian w ustawie o ochronie nad zwierzętami. A zwolnienie od podatku mogłoby przysługiwać tylko właścicielom wysterylizowanych psów - i na wsi, i w mieście, niezależnie od wieku właściciela. Dopóki nie ograniczy się rozrodu, wszelkie akcje pomocowe będą jak wyczerpywanie oceanu sitkiem.3 points
-
Dzisiaj dzień rozpoczął mi się o trzeciej nad ranem. Mimisia zaczęła stepować po panelach w sypialni naprzemiennie z bieganiem do ganku. Taaaaaak mi się nie chciało wstawać, myślę sobie -aaaaaaaaaa tam, najwyżej rano posprzątam-. Mimisia jednak ścisnęła mocno swoje cztery litery i zaczęła stepować ze zdwojoną mocą cóż było robić, poszłam w tą zimną noc, w piżamie i szlafroku, w kapciach, tyle mojego, że było piękne, przejrzyste niebo. Widoczność wyjątkowa, krystalicznie czyste niebo i widoczne Plejady. A potem nie mogłam zasnąć do piątej Teraz Mimisia śpi sobie jak suseł, a mnie głowa napiernicza. Dobrego dnia.3 points
-
Proponowałabym mówić "dzień dobry" różną intonacją przy każdym podawanym smakolu i codziennej misce. Jeszcze lepiej byłoby nauczyć Oriona, że słowa "dzień dobry" oznaczają tyle co "siad, nagroda". Musiałby taką naukę oczywiście zacząć opiekun, do którego Orion ma pełne zaufanie. Psu wszystko jedno, czy siada na "siad" czy na "dzień dobry"...2 points
-
Ale zrozumcie jedną istotną prawdę: co Wam da jakakolwiek umowa jeśli nie ma możliwości jej wyegzekwowania? Po drugie: zmusicie kogoś do podpisania weksla? Jak? Chyba, że ustawodawca wprowadzi przepis, że przy umowie adopcyjnej obowiązkowy jest weksel. No, ale jesli nawet, to co z tego? Znajdziecie wtedy chętnych? A jeśli się znajdą tacy, którzy nawet podpiszą weksel, ale jednak okaże się po jakimś czasie, że jednak nie chcą psa. To co wtedy zrobią? Wykupią ten weksel i zwrócą psa? Pozbęda sie raczej psa, tak czy inaczej. W ostatecznosci, jak nie będą miec mozliwosci bezkosztowego oddania komus psa, to chociażby np mogą psu pomóc zejść. Co będziecie wtedy mogly zrobić, jak to zamierzacie im udowodnić, że się "przyczynili"? Będziecie robić badania patologiczne albo toksykologiczne? I zawiadomicie póžniej prokuraturę? Jesli nawet to wszystko zrobicie, to ostatecznie sprawa i tak trafi do sądu. I co wtedy? I życzę powodzenia. :-( Ugrzęzniecie na lata, o kosztach nie wspomnę. Tyś(ka), piszesz, że weszły w życie martwe przepisy, których nikt nie egzekwuje. Ale dlaczego ich nikt nie egzekwuje? Ano z tego samego powodu, z jakiego nie jestesmy w stanie wyegzekwowac umowy adopcyjnej. Powtórzę pytanie jeszcze raz: dlaczego majac umowę adopcyjną w przypadku nie wywiazania się z niej nie pójdziesz do sądu? Odp jest prosta: bo kontaktując się z aparatem urzędniczym narobisz sobie samej tylko kłopotu. A dlaczego? To nie kwestia przepisów, tylko własnie tego "aparatu" urzędniczego. Bo oni są od odpowiedniej interpretacji nawet niedoskonałych przepisów i powinni kierowac się nie tylko literą prawa, ale przede wszystkim duchem prawa. Pozytywny skutek może przynieść tylko to, o czym pisze Sowa i co postuluje np. Argos (od razu mówię, że nie jestem z Nimi w żaden sposób powiązany) czyli dążenie do kontrolowanego, stopniowego zmniejszenia populacji psów, tak, aby pies stał się "dobrem luksusowym" - moim zdaniem tylko to może przynieść poprawę sytuacji.2 points
-
I już wiemy, co z oczkami. Gajulka była jak zwykle bardzo grzeczna w serwisie, pewnie dlatego że pod opieką Lepszej Połowy;) Okulista obejrzał oczka. To gdzie sobie rozdrapała wygląda na stan zapalny. Mamy smarować maścią i za dwa tygodnie na kontrolę. Na drugim oczku zrobił się gruczolak. Będzie go trzeba usunąć, ale dopiero jak wyleczymy stan zapalny będziemy ustalać termin. To pewnie dlatego, żebym miał się czym martwić przez najbliższy czas. Gajka to wyjątkowa sunia, żeby tylko zdrowie jej lepiej dopisywało.2 points
-
Beza nie ma lamblii, ani żadnych innych robali!!!!! HURRRAAAAA!!!!! Jaaga, dzięki!!!!!1 point
-
Serdecznie dziękuję za wpłaty dla Axuni kochanym Darczyńcom <3. 20zł -Livka /28.11.2019 /stała XI 20zł -Dulska /02.12.2019/stała XII 30zł -certusowa /02.12.2019 /stała XII 10zł -markofix1 /02.12.2019 /stała XII 15zł - Ajula /03.12.2019 /stała XII 15zł - Patrycja96 /03.12.2019 /stała XII 80zł -Maciej Kościelak /04.12.2019 /stała XII Axunia ma mieć w sobotę odwiedziny pewnej pani z Gliwic. Nie wiem czy coś z tego będzie, czy pani przyjedzie, czy Axunia się spodoba, czy nam spodoba się pani ale trzymajcie kciuki.1 point
-
Byłabym wdzięczna. Może ktoś postronny powinien spytać. Z nami mogą jednak inaczej rozmawiać...1 point
-
Zaglądam do cudnego Szagusia :)1 point
-
Cudeńko, pześliczna jamnisia. Kochani rozglądam się tez za domem dla niej1 point
-
1 point
-
ale to jest takie myślenie życzeniowe obowiązek jakikolwiek musiałaby wprowadzić najpierw ustawa - a przepchniecie takich zapisów w ustawie - nie wiem która organizacja byłaby w stanie to zrealizować; no i potem to przecież nie organizacje społeczne by mogły "egzekwować" taki obowiązek ; straż miejska by to sprawdzała czy psy sa oznakowane ? jakaś inspekcja do spraw zwierząt? pracownicy gminy -w ramach kontroli? pewnie zależy do kogo by wpływały pieniądze z kar za brak oznakowania'. A jak byłyby kary to i ktoś by musiał je wymierzać - tez przecież nie organizacja społeczna. Musiałaby to dostać jakaś administracja -bo tylko oni mogą wymierzać kary administracyjne, no albo sąd -gdyby to uznać za wykroczenie. Sam obowiązek znakowania, bez kary za brak znakowania ( typu - kto nie znakuje swojego psa podlega karze w wysokości ...), to byłby martwy całkiem przepis. Podatek/opłata od psa jest podatkiem lokalnym i w wielu gminach go wcale nie ma , ani od pierwszego ani od kolejnego. Gmina by sterylizowała wszystkie psy bezpłatnie? a pieniądze skąd? i dlaczego ludzie nie mogliby zapłacić za sterylizację swojego psa? organizacja społeczna która ma sterylkobus, rozumiem że od razu z vetem i całym wyposażeniem, i jeździ po wsiach i bezpłatnie sterylizuje wszystkie psy - to taka wizja życzeniowa - bo skąd ma na to pieniądze ? od państwa? od darczyńców? organizacja nie może zbierać podatków/opłat lokalnych -bo to jest dochód samorządu terytorialnego. teraz jest tak 1. Rada gminy może wprowadzić opłatę od posiadania psów. Opłatę pobiera się od osób fizycznych posiadających psy. 2. Opłaty od posiadania psów nie pobiera się od: (osób niepełnosp[rawnych, dyplomatów itp) 3) osób w wieku powyżej 65 lat prowadzących samodzielnie gospodarstwo domowe - z tytułu posiadania jednego psa; 4) podatników podatku rolnego od gospodarstw rolnych - z tytułu posiadania nie więcej niż dwóch psów wysokość opłaty tez określają przepisy obecnie stawka opłaty od posiadania psów nie może przekroczyć 123,18 zł rocznie od jednego psa,1 point
-
Roozliczony! Szarikowi 69 zl, Bazylkowi 38 zl, Nussi 69 zl.Wyslane!Dziekuje Dobrymduszkom do 26.11 Nusienko dla Ciebie z kolejnego kramku poleciały pieniazki1 point
-
Witaj Czarnulku - powoli rozjaśnia się niebo, przymrozek za oknem i niewielkie chęci do wychodzenia z domu. Ale to normalne, jeszcze trudno zaakceptować taka pogodę. Pewnie z czasem będzie lepiej. Trzymaj się zdrowo i wesoło!1 point
-
1 point
-
1 point
-
Myślę,że pies ma jakieś niedobory,to nie tylko kwestia behawioralna.Niektórzy polecają podawanie żwaczy,są też jeszcze inne preparaty,pomagającer uporać się z problemem.Popytaj.1 point
-
Takie miłe pozdrowienie przyleciało do mnie pocztą... Dziękuję najserdeczniej Pani Annie ze Szczekocin. Teraz anioł wisi na ścianie i przypomina mi Pelikanka oraz krąg wspaniałych Ludzi, którzy Go wspomagali.1 point
-
1 point
-
Wspaniałe wieści ! Teraz niech tylko Nussi szybko wraca do sił, bo na dłuższą metę, bicepsy Szafirki mogą tego nie wytrzymać... Nussi, najgorsze już za tobą !1 point
-
Szanta zdecydowanie woli ciepełko, niż jesienny chłód. Wychodzi na dwór, szybko załatwia swoje potrzeby i pod drzwiami przebiera łapkami, aby mogła już wskoczyć na ciepły kocyk. Jest wielkim pieszczochem i uwielbia się przytulać, nawet na dworze w oczekiwaniu na inne psiaki i pójście do domu. Za listopad poproszę 360 zł.1 point
-
Halo, halo! Dawno nas tu nie było. Kapselek jest po wizytach u weterynarza. Wyniki niby ok, ale ma podwyższony mocznik i problemy jelitowe wiec zaczynamy akcje pt. Leczymy się o_O. Po wielu eksperymentach z karmami i gotowaniem włączyliśmy karmę lecznicza, dla psów z problemami gastrycznymi. Do tego tabsy na wątrobę, poprawę apetytu i trawienia. Poza tym nadal będziemy gotować, ale w nieco zmodyfikowanej formie. Kapselkowi włączyło się również PTSD, zaczęło się strzelanie fajerwerkami wiec spacery są dla niego bardzo stresujące, co oczywiście przerzuca się na apetyt i zapominanie o potrzebach fizjologicznych. Zanim zaczniemy behawiorke, chyba zdecydujemy się na leki przeciwlękowe, bo się meczy chłopak. Z dobrych rzeczy: Kapselek był na co prawda krótkim, ale pierwszym w swoim życiu urlopie. Był przeszczęśliwy. Zrobił 20km w jednym dniu i dalej było mu mało. Nie było żadnych problemow z uciekaniem, bardzo się pilnował. Relacja oczywiście na instagramie. W miniony weekend Kapsel zorganizował Andrzejki, na które zaprosił 13 osób. Był tort pieskowy, prezenty, dużo glaskow i smakolyczkow. Jednym słowem skradł show! Aktywnie reklamował również sytuacje swojego brata Gibsona, zbierając chętnych do pomocy. Niestety po imprezie miał mega kaca i przespał cała niedziele. Chyba do tego wszystkiego podłamał się sytuacja kumpla Koriego. Dodatkowo od tygodnia jego ulubioną zabawą jest zaczepianie swojej pani o 4:00 rano i zapraszanie do zabawy. Kapsel regularnie trenuje swojego Pana w komendach. Najpierw pan robi leżeć, a potem on. W tej nauce to w ogóle jest prymusem i wykonuje czynność przed usłyszeniem komendy. Jednym słowem jest jak taki kujon z pierwszej ławki: „Ja wiem, ja wiem!”.1 point
-
Oni po prostu nie chcą psa. Pewnie są za wygodni , albo nie czują radości z bycia z psem tylko kłopotliwy obowiązek. Mam nadzieję, że już nigdy nie wezmą psa.1 point
-
Łza się w oku kręci z dwóch powodów. Z powodu odejścia Pelikana, którego, gdy ktoś poznał, a ja miałam tę okazję, nie da się zapomnieć i z powodu tak wspaniałego upamiętnienia Twego kochanego psiaczka. Moniczko ściskam, utulam i bardzo serdecznie dziękuję za wspaniałe wsparcie moich seniorów. Pragnę, żeby żyli jak najdłużej i w możliwie najlepszym zdrowiu, żeby zapomnieli wszystkie niedostatki poprzedniego okresu życia. Peluś miał wspaniałą opiekę u kresu swego życia i takiej pragnę dla moich seniorów. Twoja pomoc finansowa bardzo w tym pomoże.1 point
-
Dobrze dogaduje się też z Kapitanem (to ten poniżej Szarpa). Kapitan to w ogóle niezwykły psiak - przyjechał z Wojtyszek i z miejsca od razu zaakceptował wszystkie psy, wszystkie po prostu zapraszał do zabawy nie zważając na nic. Dzięki temu od razu został zaakceptowany nawet przez te, które wszelkie nowości przyjmują ostrożnie lub wrogo.1 point
-
Szarp ma już całkowitą swobodę na ogrodzie, świetnie bawi się z psami, zwłaszcza upodobał sobie Dżekiego.1 point
-
Dziękuję :) Niestety, domku coś znaleźć nie może Azorek... nawet za bardzo nikt nie dzwoni - poza dwiema paniami, które miały się zastanowić i zamilkły... A niestety, Pani Marzenka już dłużej mieć psiaka u siebie nie może. Jej rezydentka ze stresu zaczyna uciekać, to starsza sunia i potrzebuje spokoju... Czarna na spacerze człapie łapa za łapą (w domu z Azorkiem szaleje, ale tylko w domu), bo to też babcia... a Azorek to dzieciak, więc biega, skacze, szaleje... Ogarnąć trójkę, zwłaszcza że obie babcie nie pałają do siebie miłością nie jest najłatwiejsze. Czy może ktoś pomóc w ogłaszaniu Azorka? Mamy czas do końca tygodnia, po tym czasie Pani Marzenka będzie zmuszona oddać psiaka do kojca, już jej mąż kręci głową coraz mocniej, Pani Marzenka grała na czas, ale już więcej nie może :( Wiem, że Azorek nie ma chwytliwej urody: dłuuugi i krótkołapny, ale charakter ma na medal... łamie się pani Marzence (i mi) serce na myśl, że znowu wróci do zimnej budy, on człowieka potrzebuje jak powietrza. Nawet DT byłby na wagę złota... Pani Marzenka do kojca (do którego ma wrócić Azorek) ma 12km w jedną stronę, a oprócz niej nie ma komu jeździć tam, aby nakarmić, pobawić się, wyjść na spacer. Edytowałam opis w ogłoszeniu krakowskim... może teraz uda się znaleźć dom, już sama nie wiem... https://www.olx.pl/oferta/pilne-labrador-na-krotszych-lapach-cudny-dzieciak-CID103-IDBZhO9.html1 point
-
Dżentelmen całym pysiem, a poburczeć troszkę musiał....., kto się czubi ..... Też bym go utuliła, ale nosek pewnie by ucierpiał....., oczywiście mój......1 point
-
1 point
-
Latek,to ona ma więcej Elu, 8-to w samym Węgrowie spędziła a jeszcze później był drugi schron.Ponad 9lat ,a nawet blisko 10 dziewczyny mówiły w obu schronach siedziała,a z tego co wiem nie szczeniakiem trafiła do pierwszego Nieważne ile ma tych lat już za sobą,liczy się życie nowym,dniem teraźniejszym.1 point
-
Tymczasem przedstawię Wam nowego członka naszej rodziny od wczoraj.Nazwałam ją Masza. 9 lat w schronie,z czego 8 lat bez możliwości wyjścia z kojca na spacer:( Schron w Węgrowie,w którym 5 lat kiedyś siedział wyciągnięty Dżamalek (niektórzy pewnie pamiętają) ,a także 1rok mój Tinulek [*]-pogryzionego zabraliśmy. Masza trafiła do schronu jeszcze przed nimi,nie wiedzieliśmy o jej istnieniu ...ciągle czekała:( Już u nas, Pierwszy wspólny spacer z chłopakami.1 point
-
Incydent jaki miał u nas miejsce latem, pozwolił mi bardziej zaufać Moriskowi i przekonać się, że jednak woli mnie i mój dom niż dawną "wolność". Moris wystraszony wystrzałem pewnego dnia wydostał się pod siatką z wybiegu na podwórko,a wzorem za nim i Amik dla rozrywki.(Moris jeśli jest na swoim wybiegu, to zawsze przeskakuje ,albo prześlizguje pod siatką, gdy jest burza albo strzelają (boi się) i leci wtedy do mnie na drugą część podwórka).Tego pechowego dnia na podwórku pracowali obcy zupełnie ludzie, ja byłam przy nich i okazało się,że wchodząc/wychodząc nie zamknęli właściwie bramy.W pewnej chwili ciocia mi krzyczy,że brama uchylona i psy poleciały na ulicę.W szoku wybiegłam , ale śladu po psach już nie było i co gorsza nie wiedziałam w którą stronę poleciały.Pomyślałam, oby tylko nie w kierunku wioski,bo tam mega ruchliwa droga...Zaczęłam się drzeć ile sił w gardle wołając najpierw Amika i po chwili patrzę, z daleka (z 500m) z za zakrętu wyłania się ledwo co widoczny mój mniejszy kundel,.. zaczęłam więc drzeć się ..Moris,Moris.. i po kilku chwilach z za zakrętu wyłania się galopem rudy kundel.Pędził co sił w łapach z jęzorem na brodzie w moim kierunku...ufff, ulżyło od razu jak zobaczyłam tego drugiego.Wiedziałam,że pozwoli mi się złapać jak tylko będzie trochę bliżej.Nauka polecenia "czekaj" i "siad" wałkowana od początku miliony razy pomyślałam,że teraz się przyda jak nigdy wcześniej.Mamy to opanowane dosyć dobrze. Cieszył się jak mnie zobaczył, wykonał polecenia i za fraki grzecznie szedł do domu. Ale na tym nie koniec,bo tego samego dnia, kilka godzin później,historia się powtórzyła z wystrzałem,z bramą panowie nawalili znów ,ale tym razem Moris przeskoczył wybieg i sam wybiegł na ulicę.Nie zdążył jednak odbiec daleko i udało mi się szybko zawrócić. Psy biegły w znajomą im stronę pól i lasów,tam gdzie chodzimy na spacery.Myślę,że bez problemu znalazłyby drogę powrotną do domu,no ale co do Morisa,to miałam obawę.Po tym dniu obawiałam się również,czy on nie zacznie mi robić teraz wędrówek. Ogrodzenie posesji na działce mam z lichej siatki,która Morisowi nie stanowiłaby żadnego problemu ,żeby wyjść w każdej chwili,ale na szczęście nie próbuje,nic nie kombinuje ,żeby wyjść poza posesję.To był jednorazowy wybryk spowodowany strzelaniem ,obecnością obcych panów i brakiem mnie w zasięgu jego wzroku. Z wybiegu co kiedyś samowolnie zaczął wydostawać się na drugą część podwórka ,zaczęłam pilnować i przyłapany kilka razy na gorącym uczynku , słownych upomnieniach,że nie wolno , odpuścił szybko. Bardzo długo i opornie szła nam nauka przywołania.Teraz jest już dosyć dobrze,ale nieustannie ćwiczymy dążąc do (raczej nieosiągalnej nam ) perfekcji :) Nie sądziłam,że kiedykolwiek odważę się puścić Morisa luzem na wolnej przestrzeni,ale po powyżej opisanym zdarzeniu Moris biega teraz na długiej linie swobodnie w rejonach łąk i pól.W lesie nie pozwalam.1 point