Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 10/30/19 in all areas

  1. Z mojego bazarku link do bazarku 1/4 będzie dla Tani , wyślę pieniążki tak jak poprzednio na konto fundacji ZEA , tylko poproszę potwierdzenie na wątku bazarkowym :).
    3 points
  2. Cudów ciąg dalszy! Moja Przyjaciółka Ania J. poratowała Fido kwotą 150 zł!!! Minus się zmniejsza:)
    3 points
  3. Warto było zapoznać się przed kupnem, co to za rasa owczarek belgijski malinois. NAJOGÓLNIEJ - ta rasa , to psy bardzo aktywne, które muszą mieć zajęcie, by zmęczyć się fizycznie i psychicznie, ten pies musi coś robić, by był szczęśliwym, a przez to jego opiekun będzie usatysfakcjonowany, że pies jest spokojny. Pies ten musi mieć kontakt z człowiekiem, wielką krzywdę mu się robi, gdy jest izolowany od człowieka, nie tylko dając mu za schronienie jakieś odludne miejsce, ale również nie zauważając go, jego potrzeb, żyjąc obok niego, a nie z nim. Najlepiej iść z nim na szkolenie, samemu z nim pracować i bardzo dużo czytać. Polecam książkę pani Zofii Mrzewińskiej - Zwykły niezwykły przyjaciel, i inne jej książki również. Autorka ma bardzo dużą wiedzę - teoretyczną i praktyczną o szkoleniu psów, w podanej pozycji, w bardzo prosty i zrozumiały sposób, opisuje swoje doświadczenia z suczką owczarka belgijskiego malinois, której jest właścicielką - krok, po kroku od wieku szczenięcego. Czytając tę książkę, wiele zrozumiesz.
    2 points
  4. Bardzo dziękuję. Byłam zaskoczona jak zobaczyłam na mailu informację o wyróżnieniu Malwinki :). Momentalnie zwiększyła się oglądalność ogłoszenia. Niech to zwiastuje dom, z poczuciem humoru i dystansem do swoich mebli ;)
    2 points
  5. MAMY 7 SZCZENIAKOW Potem opisze Muszę migiem szukać im miejsca i zabierać bo Pani Ania już 3 ugadala wydać na lancucb
    2 points
  6. Ja naprawdę się rozglądam i na szczęście nie widzę. Nasza dyskusja w przypadku DORA jest czysto teoretyczna. Do kupowania taniej karmy , zamrażania jej , gotowania trzeba mieć czas i warunki. W przypadku DORA ta opcja absolutnie odpada. Ja się czegoś nauczyłam w życiu podczas szykowania mojej przyjaciółki do wyjazdu zagranicę na stałe. Serce mi pękało , najchętniej bym jej nie pomagała , byle ją zatrzymać. Ale wtedy zrozumiałam , że to byłby mój egoizm. Że pomoc osobie w potrzebie to spełnienie jej oczekiwań, a nie działanie zgodnie z moimi potrzebami i odczuciami.
    2 points
  7. Mika - Sara w swoim domku :) Dziewczyna w pełni się zaaklimatyzowała. Rodzina ją kocha i podobno z wzajemnością. Ale jak wnioskuję z opowiadań p. Sławek nadal jest tym NAJ :D Sara w łóżku p. Sławka :)) Zwariowana dziewczyna :D
    2 points
  8. Wpadam, a tu tyle czytania :), teraz muszę gnać do dentysty na pieszczoty, wieczorkiem poczytam i coś skrobnę. Serducho się trzyma, ale tarczyca, DNA i cukrzyca, przypuściły atak. Do wieczorka, u Mimi wszystko ok.
    2 points
  9. Wiecie co , ta dyskusja naprawdę nic nie da. DORZE na pewno nie pomoże. Nie wyobrażam sobie jak Dora przechodzi obok cierpiącego zwierzaka i udaje , że nie widzi. Zawiezienie chorych kociąt do schronu jest wyrokiem śmierci dla nich. DORA robi co może , a nawet więcej. Kto chce i może niech pomaga. Dora nigdy nie domaga się pomocy tylko informuje o sytuacjach. Tacy wrażliwi ludzie jak ona są bardzo potrzebni , bez nich świat byłby zimny .
    2 points
  10. "Pelikanku, trafiając do nas stałeś się członkiem naszej rodziny. Dbaliśmy o Ciebie najlepiej jak potrafiliśmy. Byłeś bardzo kochanym i dzielnym pieskiem. Żyłeś sobie w strefie ciszy, ale mieliśmy swój własny język i doskonale się rozumieliśmy. Pelikanku, dzisiaj nadszedł dzień, smutny dzień kiedy nas opuściłeś i potuptałeś na tych swoich chorych, biednych łapeczkach za Tęczowy Most. Będziesz Pelisiu tam szczęśliwy i wolny od bólu. W naszych sercach zostaniesz na zawsze . Żegnaj Peli! Ewa i Marek" **** Pozwalam sobie opublikować na wątku to piękne pożegnanie od krakowskiego domu tymczasowego, w którym miał szczęście żyć i mieszkać nasz ukochany Pelikanek.
    2 points
  11. Patmol, teraz mnie trochę zdziwiłaś swoim wpisem. Wyobrażasz sobie jak Dora przechodzi obojętnie obok miauczącego rozpaczliwie małego zagłodzonego kociaka z ropiejącymi oczkami lub bez oczek albo z uciętą łapką- bo przecież powinna mierzyć siły na zamiary ???
    2 points
  12. To ja tak tylko napiszę, że przez jakiś czas razem z becialublin prowadziłam stronę szczebrzeszyńską na FB. Na prośbę Dory, przestałam ją prowadzić, strona umarła, ale w czasach świetności miała wiele polubień (potem wraz z zaniedbaniem/porzuceniem strony polubienia spadały, bo miałam nawet informację na mailu o tym)... nie był to kaprys Dory, ale to, że ludzie jeszcze bardziej zaczęli podrzucać koty. Było więcej pretensji i roszczeń niż pomocy - mimo, że zwierzaki bezdomne pokazywałam na wielu grupach, dbałam o udostępnianie postów. Tak naprawdę do prowadzenia takiej strony potrzeba paru osób, to jest czasochłonne i wymaga również odporności psychicznej. Mówię to jako (była) prowadząca stronę tomaszowską. Z 40 polubień osiągnięliśmy 2,5tys. ale im większa publiczność, tym więcej oczekiwań... i więcej pracy. Pod koniec było nas 9cioro, a i tak się nie wyrabialiśmy. Owszem, dało więcej możliwości pomocy i jestem pod wrażeniem ilu zwierzakom udało się pomóc, ale gdyby nie to, że co jakiś czas się spotykaliśmy, aby odreagować, złapać dystans... gdyby nie to, że było na kilkoro, a nie zaledwie dwie, trzy to byśmy wyszły po tym doświadczeniu z większym załamaniem,ludzie już wiedzieli gdzie mieszkamy i potrafili w środku nocy podrzucić pod płot psa/kota - a anonimowe nie mogłyśmy zostać, skoro robiłyśmy zbiórki i psie eventy w mieście. Urok małego miasteczka: ludzie się znają... Szczerze, wątpię aby Dora miała czas i ochotę użerać się z ludźmi z fejsbuka, a i o stronę trzeba umieć dbać, wiedzieć co udostępniać, jak gdzie... można tego się nauczyć, owszem - ale zabiera też cenny czas, a o hejterach i "ciociach dobrych rad" nie wspomnę, każdemu łatwo się klepie w klawiaturę... W okolicy nie ma żadnej organizacji, a z gminami zazwyczaj trzeba się szarpać, aby cokolwiek dostać na wsparcie... oczywiście da się porozumieć, jednak czasem wymaga to duuużo rozmó z gminą, a i w takim wypadku trzeba by z dziesięć Dor, aby ogarnąć wszystko: karmienie kotów, łapanie, rozmawianie z patologią, szukanie domów, rozmowy z lecznicami, szukanie transportu... promowanie adopcji na fejsbuku i dbanie o stronę, odpowiadanie na setki wiadomości na fejsbuku, odbieranie telefonów, rozmowy z gminą i latanie na spotkania z urzędasami i domagania się praw... no i kontrolowanie całym procesem pomocy. To wymaga już niezłej organizacji i stalowych nerwów. Ja przyznaję, po 2latach takiej działalności siadłam całkiem psychicznie, przeszkoliłam nowych wolontariuszy i odeszłam z pomagania na taką skalę. Dorę w okolicy już znają, nie potrzebuje dodatkowego rozgłosu i kolejnych zgłoszeń... Przynajmniej tak mi się wydaje.
    2 points
  13. :( Niektórzy powinni mieć pozwolenie jedynie na psy pluszowe. Włożą do legowiska i można głaskać, ile się podoba.
    1 point
  14. "Moja" Mimi na dom czeka od 2017 roku... wydawałoby się, że malutka, młodziutka (w chwili znalezienia miała może z pół roku, może z 11msc...) i przezabawna sunia znajdzie szybko dom... jednak też jest delikatna jak chińska porcelana i ma szczególne wymagania... a ludzie, którzy dzwonią kompletnie nie czytają ogłoszenia albo czytają i dzwonią, aby się upewnić czy NAPRAWDĘ sunia nie akceptuje suczek/jest szczekliwa/lękliwa/nie do dzieci. Jakbym miała kłamać w ogłoszeniu. A ileż ja nasłuchałam się pretensji i obelg, że WYMYŚLAM i utrudniam adopcję, bo wcale nie chcę wydać Mimi... i to słyszałam od ludzi, którzy chcieli ją albo do budy (6kg psa, który trzęsie się przy niskiej temperaturze), albo dla swojej córeczki... :( Rozumiem więc Wasz stan, człowiek robi tyle dla psa, a znaleźć domu nie może...idzie się załamać... jednak wierzę, że dla Tani, jak i dla Mimi jest gdzieś ten człowiek... TRZYMAM KCIUKI.... takie starchulce są mi szczególnie bliskie.
    1 point
  15. Nie chcę zamęczać Kasi, umówiłyśmy się na jutro po południu na telefon. Od Basi wiem, że zjadł troszkę indyka i zaczął delikatnie merdać ogonkiem. Jutro wizyta u weta, zobaczymy co powie.
    1 point
  16. Zagląda,zagląda i czeka z niecierpliwością na wiadomości,a już zdjęcia to jak miód na serce. Jestem zdania aby wykastrować Milusia.Nic nie stoi na przeszkodzie skoro ma jeszcze dobre wyniki.Czym szybciej tym lepiej.
    1 point
  17. Bardzo dziękuję wszystkim wpłacającym :) Zaktualizowałam rozliczenie, można zerknąć. Cieszy mnie plus. Wspaniale, że w końcu ludzie zaczynają dostrzegać Oriona. Podoba mi się Twój opis, mniej odstrasza niż mój, jest konkretny. Szkoda, że na razie piesiulek wpada ludziom z psami, zwierzakami albo mieszkającym w bloku... ale nie należy się poddawać, masz rację :) Katowice dobrze mi się kojarzą, zamieszkał tam 3 lata temu Gucio, d. Murzynek z ulicy dzikuskowej.
    1 point
  18. Po długim rozważaniu i przeliczaniu i żeby nie przedłużać tego rozliczenia, udało mi się przekonać Figunię ,żeby przyjęła pieniążki , ponieważ poniesione koszty utrzymania Lakusia i tak były większe , Ania jak się okazało nie odliczała pieniążków za wizyty czy leki, kropelki ,zastrzyki ,które na początku musiał dostawać ,przez te biegunki, nie były liczone jego miski czy też szelki ,smycz, a jedzonko miał z najwyższej półki, od marca do października to jest osiem miesięcy, gdybyśmy kwotę 1100zł podzielili na 8 to daje nam 137,50zł miesięcznie, to chyba naprawdę niewiele ,jeśli mamy pod opieką 40kg psiaka, zresztą przecież wiemy ,że jak tylko wróci to przygarnie kolejną bidę , zrozumiałam że taka ,też jest wola wszystkich ,którzy wspierali Lakusia, proszę jeśli ktoś ma jeszcze jakieś pytania, po prostu napisać :) Eluniu, żeby nie pominąć naszych wrocławskich staruszków, ja proponuję , zrobić za jakiś czas bazarek, właśnie dla nich, teraz będę chciała dotrzymać słowa i zrobić z Elik kolejny dla Aureliuszka, kolejny będzie na nasze staruszki, uważam zresztą że to naprawdę piękna idea, żeby zadbać też czasem właśnie o nie, nasze ,najbliższe sercu i lokalnie :) .. nie chciałabym obiecywać ale ... ponieważ zalogowałam się na FB / wyjaśnię dlaczego , chociaż nie do końca podoba mi się FB / a wiem że tam się robi ... zrzutki czy jakoś tak? jeśli nasza kochana Cancer lub Elik nauczą mnie jak to robić ,to pierwsza jaką zrobię to będzie właśnie na nasze , wrocławskie staruszki.
    1 point
  19. Jak na złość - lajki znikły. Ale wieści super! Oby tylko pani na miejscu nie postanowiła "zarządzić" po swojemu.
    1 point
  20. Bardzo mi przykro z powodu Pelikanka :( :( :(, to był taki kochany poczciwy psiaczek.
    1 point
  21. Z mojego bazarku link do bazarku 1/4 będzie dla Maksia , proszę o numer konta i potwierdzenie na wątku bazarkowym :). Gdyby ktoś robił bazarek dla Maksia to mam kilka fantów i mogłabym wysłać, żeby dołączyć do bazarku, to proszę o pw.
    1 point
  22. Dziewczyny, ja bym sobie dała spokój z tym rejonem. Ja sie wychowałam w "tym rejonie" i mało gdzie tam psiaki mieszkają w domu. Ja nie wiem czy w mojej rodzinnej wiosce chociaż z jeden mieszka w domu. Tam psy mają pilnować obejścia. Ja bym ewentualnie przeszukała ogłoszenia i jesli ktoś ogłaszał zaginięcie psa to znaczy że szukał i mu zależało. Jeśli nie, to odpuśccie. A co będzie jeśli znajdzie się właściciel ,odbierze go i zamknie w kojcu. Zawsze jest takie ryzyko. I co wtedy zrobicie? Nic! Bo przecież nie jest zabronione trzymanie psów w kojcu. A psa będziecie musiały oddać. Czy nie lepiej poszkać mu domu z prawdziwego zdarzenia, takim gdzie będzie mógł mieszkać w domu i będzie pełnoprawnym członkiem rodziny ?
    1 point
  23. Jestem za takim rozdysponowaniem jaki proponuje Monika. Ponieważ Aruś i Sara są na wspólnym garnuszku więc myślę, że nie będzie przeszkód by wspólnie skorzystali z darowizny ?
    1 point
  24. W dużych miastach jest bardzo, bardzo dużo bezdomnych zwierząt, codziennie sie je mija -wystarczy się rozejrzeć, albo po prostu popatrzeć pod nogi ale większość ludzi się nie rozgląda po prostu. Kazdy sie spotyka bezpośrednio z tym nieszczęściem, tylko większość ludzi tych zwierząt nie widzi -są dla nich przezroczyste - i w ten sposób nie czują się zobowiązani do bezpośredniej pomocy.
    1 point
  25. Pan, który zawiózł Fido do Kasi przesłał nam paragony za benzynę, policzył bramki, które musial opłacić i tylko to wziął od nas za transport. Wyszło 280 zł. Taka długa trasa i taki piękny prezent od kogoś, komu zależy na lepszym losie takiego maluszka. Bardzo dziękujemy!!! Nadal na koncie fundacji mamy 190 zl na rozliczenie faktur od weta. Pewnie będą wyższe i trzeba będzie coś dopłacić. U mnie z pieniędzy zebranych został minus 210 zł. Muszę znaleźć czas na jakiś bazarek, bo cienko z finansami Fidusia:( Jutro mam nadzieję na jakieś wiadomości o Fido. Nie chciałam dzisiaj męczyć kikou. Trzeba też jej dać czas na to, żeby zorientowała się co i jak z Fidusiem. Kikou, nie podziękowałyśmy Ci jeszcze za przyjęcie Fido do siebie. Bardzo pięknie dziękuję w imieniu swoim i Ellig!!!
    1 point
  26. Bidulek. U nas w rodzinie psiak dużo siusiał. Po wizycie u weta , badaniu krwi i moczu , po usg okazało się ,ze wątroba i trzustka nie bardzo .Ale do wyleczenia. A przecież tylko więcej siusiał.
    1 point
  27. Zryczałam się jak bóbr chociaż też się tego spodziewałam . Ta trzustka też prawie zabiła mojego Maksia ale udało mu się z tego wyjść chociaż 2 lata póżniej pokonał go rak. Pożegnania są takie smutne i trudne. Najważniejsze , że Pelikanek miał szczęśliwe ostatnie lata życia dzięki Tobie Moniko i dobrym ludziom.
    1 point
  28. Lolusiu, nie wygłupiaj się. Ty masz być zdrowy ZAWSZE , do końca świata i i jeszcze dłużej. Pisz togusiu co z nim.
    1 point
  29. Moniko ,podziękuj Pani Ewie za tak wspaniałą opiekę na Pelikankiem [*] za Jej serce i miłość. Obie byłyście jego aniołami tutaj na ziemi, teraz Peliś [*] z Waszych opiekuńczych ramion trafił w objęcia św.Franciszka i aniołów. Wrócił do domu.
    1 point
  30. Będzie mi brakowało częstych smsów, telefonów od Pani Ewy i codziennych komentarzy Nesiowatej. Będzie mi brakowało nowych zdjęć Pelikana - do tej pory nazbierało się 957 Pelikanowych fotek. Będzie mi brakowało tego wątku... Bardzo. Bardzo. Byliśmy tu wspólnie i działaliśmy w szlachetnej sprawie. DZIĘKUJĘ! DZIĘKUJĘ! Nasz "brat młodszy" Pelikanek po ciężkim życiu miał, dzięki nam, spokojną, godną i dobrą starość. Doświadczył wspaniałej opieki Pani Ewy w krakowskim domu tymczasowym. I dzięki temu, żyjąc pięknie, dowiedział się, że człowiek może być dobry i troskliwy... A dzisiaj, kiedy odchodził, też nie był sam - Pani Ewa trzymała Go do końca za łapkę. Odszedł godnie, szczerze opłakiwany. I będzie zapamiętany. Bo biały, skromny Pelikanek ma "miejscówkę" w naszych sercach na zawsze.
    1 point
  31. Mam na swoim utrzymaniu 11 kotów, psy i inne zwierzaki. Moim sposobem na ogarniecie wszystkiego finansowo jest robienie zakupów przez internet na promocjach, wyprzedazach czy w wiekszej ilości. Nawet u lekarza, jeśli zamówię opakowanie tabletek na odrobaczenie, to mam połowe taniej, niz na sztuki. Szczepionki tez taniej liczone, jesli nie wykonuje szczepien pojedynczo. Ceny zabiegów równiez probuję negocjować. W zooplusie mam rabat 10 %, to naprawde daje oszczędność. Jesli sie płaci gotowką, to mozna poprosic jakąś zaprzyjaźnioną organizację, żeby na nią robic zakupy z tym właśnie rabatem. Często duzo taniej są karmy z krótszym terminem, a przy wiekszej ilości zwierzaków i tak sie je wykorzysta. Czasem są uszkodzone opakowania. Znacznie taniej wychodzą dwupaki suchych karm czy puszki w wiekszej ilości , mrozonego barfa zamawiam tanio przez internet. No i wiekszosć sklepów na zachętę stale sprzedaje coś w promcyjnych cenach. Moze zajmuje to więcej czasu, ale naprawdę udaje sie sporo zaoszczędzić. Legowiska kupuje plastikowe, do srodka daje kołderki lub poduszki ze szmateksu, na to poszewki. niektóre rzeczy zamawiam w Chinach, kiedy są obnizone ceny. Zagadnełam panią w szmateksie, że mam psy, które stale wszystko niszczą, czy nie ma możliwości kupic taniej dla nich rzeczy. i tym sposobem chyba juz 3 lata ta pani w hurtowni przygotowuje dla mnie kilka razy w roku worki polarów, kocy, kołder, poszewek i sprzedaje mi to po znacznie niższej cenie. Nawet zabawki dla niemowląt dla psów kupuję w takim sklepie z uzywanymi rzeczami w dzień, kiedy wszystko wyprzedaja. Wczoraj np na psich zakupach zaoszczędziłam 230 zł., bo jedne karmy kupiłam w promocji, a inne w hurtowni na paragon, nie fakturę. Mysle, że żeby zwiekszyć skuteczność pomocy tutaj, to przydałaby sie jedna osoba od własnie zajmowania sie zakupami, a jeszcze jedna od robienia ogoszeń i udostępniania zwierzaków np na grupach fb.
    1 point
  32. Popieram. Ostatnio właśnie rozmawiałam na temat wychodzących, ponieważ: 1. W moim bloku mieszka łaciaty Adek, który jest wypuszczany i sobie łazi (wcześniej łaził też Rudy, który umarł, ale nie od wypadku). Łazi daleko, czasem zbierze bęcki od innego kota, ale żyje normalnie, nie gapi się na ściany i telewizor. Wszyscy go lubią, cieszą się jego obecnością na podwórzu, on to wie. 2. Niedaleko mieszka czarny kociuch, na pierwszym piętrze, z tego piętra złazi po milinie amerykańskim. I włazi. Często go widzę, on złazi żeby się spotkać z ludźmi, siedzi na chodniku, albo spaceruje, jak go ktoś zagadnie, to się wita, porozmawia. I teraz - zabezpieczyć balkon i zamknąć go w mieszkaniu? Obydwa w mieście.
    1 point
  33. Ja tez wątpię, zresztą to nie jedyny przekaz od p. Ani, w którego prawdziwość teraz wątpię. Tez od razu tak pomyślałam, dlatego moim zdaniem zapoznanie odbyło się bez udziały behawiorysty po pierwszej nocy spędzonej w nowym domu, a nie po paru dniach, jak sugerowałam i jak pani obiecała. Powrót Kenzo nie będzie dla nas ani dla psa łatwy, wraca do kojca, a robi się coraz zimniej; codzienna opieka nad psiakiem też będzie trudniejsza z powodu coraz niższych temperatur. Myślę jednak, że w tym domu nie byłby szczęśliwy i niech wraca jak najszybciej, bo tam go po prostu nie chcą. Zawsze w takich chwilach jest mi ciężko, zaczynam widzieć świat w ciemniejszych barwach, ale jakoś musimy dać radę. Dostałam od Sowy wspaniałe wskazówki, za które bardzo dziękuję, będziemy w kontakcie - mam nadzieję, że już niedługo będziemy mogły pochwalić się postępami Kenzo.
    1 point
  34. Zapraszam na bazarek na zamojskie psiaki i pomoc w spłacie faktury za leczenie kotów https://www.dogomania.com/forum/topic/350665-różności-na-rzecz-trzech-zadłużonych-psiaków-i-pomoc-w-spłacie-faktury-za-leczenie-kotów-do-071119-do-2100/
    1 point
  35. To nie jest mój dzień... na zdjęcia :(
    1 point
  36. To moja córka po tym jak tłumacze jej wybrany temat z matematyki :D :D :D Dokładnie też tak uważam. Mój pies właśnie w sytuacji zakłócania odpoczynku warczy. Choć akurat w misce można mu spokojnie grzebać. Zwykle wtedy wącha czy czegoś mu nie dołożyłam ;) ale córkom nie pozwalam na to, na wszelki wypadek. No to o mnie. Ja nigdy wcześniej nie miałam ŻADNEGO psa. Ani nikt w najbliższej rodzinie. Wiedza nawet nie 0 tylko minus 100... i to o zwykłych psach, a nie psach po przejściach. Więc pełen spontan i poszłam do schronu i wzięłam psa z agresją lękową.... bo taki ładny :/ tak, wiem. Debilizm. Na usprawiedliwienie - małżonek nie zgadzał się na psa wcześniej, a w tym się zakochał. Bałam się, że na innego się nie zdecyduje. Behawioralna masakra plus ciężka choroba psa. Ale oddanie nigdy nie wchodziło w grę, więc zrozumienia dla tych ludzi nie mam. Poszli na łatwizne. Ja bym spać w nocy nie mogła, mam sumienie.
    1 point
  37. Na RTG bardzo wyraźnie było widać, że ona już okropnie ponadryzana i od góry i z boków. Jego to musi boleć. Jak będzie tak oszczędzał łapkę, to mu mięśnie zanikną w łapce i kręgosłup się skrzywi. A przecież Reksio młodziutki, dopiero ma ze 3 latka. Jeszcze przynajmniej 15 przed nim. Podjęłam decyzję o operacji. Myślę, że słuszną.
    1 point
  38. "Zobaczyłam " Cię mari23 na wątku Argo, zajrzałam z nadzieję, że czujesz się lepiej i tu dalas o tym znać ... serdecznie pozdrawiam
    1 point
  39. Mari, kochana życzę Ci jak najszybciej tej diagnozy i oby była trafna! dużo Zdrówka, Zdróweczka
    1 point
×
×
  • Create New...