Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 08/11/19 in all areas

  1. Jeśli nic nie stanie na przeszkodzie,to we wtorek pieski wyjadą do DT. Toyota załatwiła bezpośredni transport z Grudziądza do Białegostoku.Asiu, ogromnie Ci dziękujemy! Przyjadą do mnie ,a później Moli odbierze i dowiezie dalej do siebie. Koszt do Białego wyniesie w okolicach 250zł.Tak jak pisałam, pokryje p.Irenka. Toyota pojedzie do p.Irenki i weźmie zrzeczenie psów na piśmie na moje nazwisko. Trzymajcie kciuki za szczęśliwą podróż!
    7 points
  2. Dzien dobry. Kolejny dobry tydzien. Rano radosne powitanie i zwiad w ogrodzie./slady jeza i kota/. Ogon Nadii juz wysoko w gorze i radosnie merda. Przywolywana udaje ze to nie do niej, ale podchodzi juz do reki ale za chwile Odskakuje. Obydwie radosnie biegaja po calym ogrodzie i wokolo domu. Jakis gwaltowny halas w sasiedztwie nadal powoduje panike ale przywolane obie wracaja. Madre Kochane psiaki /troche cwaniaki Mysle ze juz nas polubily. Pozdrawiamy Ps. Nadia na 3 lapach biega znakomicie.
    4 points
  3. Cieszymy się i również dziękujemy za tak owocną współpracę. Życzymy Gratce, aby jak najszybciej ogarnęła załatwianie swoich potrzeb jak Morelka, która zapomniała już o stanie przejściowym. Kochani, następny wątek, w którym bezdomniaki pojadą do Nowej Soli powstanie dopiero w listopadzie. Chcemy odświeżyć trochę hotelik, może uda się nam odpocząć pierwszy raz od kilku lat i wtedy z nowymi siłami zaprosimy do siebie pieski.
    3 points
  4. Biegnę donieść, że chłopaki dostali zapomogę ze staruszkowej skarpety, każdy po 200 zł, także poproszę żeby napisać nr konta skarbnika do asikowskiej
    2 points
  5. Napoleonka vel Carla i jej koci raj w DS Sosnowcu:)
    2 points
  6. Przedstawiam Azję - jej poprzednia właścicielka przyprowadziła sunię do lecznicy w Zamościu do uśpienia. Dostaliśmy od razu informację z lecznicy; okazało się, suczka miała niezwykle ciężkie życie, w chwili przekazania miała pociętą nożem łapkę; pomimo takich traumatycznych przeżyć nadal ufa człowiekowi. Suczka ma ok. 3, 5 lat, jest wysterylizowana, zaszczepiona, łapka już wygojona. Azja trafiła do nas w chwili, kiedy przejęliśmy 4 szczeniaki i ich matkę, a w kojcu wciąż przebywał Edzio... Z pomocą przyszła grupa Adopcje Zamość i Azja trafiła do DT do jednej działających tam osób. Chciałam pomóc, zrobiłam OLx, z pomocą jak zawsze przyszła Havanka - pięknie Elu dziękuję Wysłałam tez sunię do koleżanki, aby umieściła na profilu na Fb. No i wczoraj zadzwonił pan z okolic Zamościa, który stracił niedawno suczkę (komplikacje po sterylce), bardzo podobną do Azji. W rozmowie tel. pan wypadł bardzo dobrze, wydaje się, że to empatyczna, psiolubna rodzina. Jest już umówiona wizyta (na wtorek), prosimy o kciuki!!! Azja
    2 points
  7. rewelacyjne wieści, bo i właściciele są super. Do sklonowania.
    2 points
  8. Kochani możemy już mocno zaciskać, Azalia zgodziła się przeprowadzić wizytę p/adopcyjną , jutro będzie dzwonić do pani Katarzyny ,żeby się umówić , MikAga jest na urlopie, wracają w przyszłym tygodniu, jest mi bardzo miło że poznałam dzisiaj obydwie Panie.... czasem wydaje mi się że dogomania to taka inna planeta... planeta wspaniałych ludzi :)
    2 points
  9. "Zrobimy wszystko, aby był szczęśliwy. Postaramy się z całego serca, żeby mu niczego nie zabrakło. Czytając jego historie łzy same lecą po twarzy. On jest taki kochany pieszczoch!" Zdjęcie podpisane jako: "Jest i On , Laki.Nowy członek rodziny z dalekiego wschodu." Mam mokre oczy... półtora roku czekał! ----------------- I jeszcze jedno, a co! "małymi krokami uczymy się siebie nawzajem . Idzie nam całkiem niezle i skradł serca wszystkich." "Dzisiaj zauważyliśmy, Że już nie ma takich smutnych oczu i w końcu szczeknął. Po schodach z płytek zasuwa jak szalony , panele tez nie stanowią większej przeszkody "
    1 point
  10. Posłałam... oby się udało. To najlepszy dom pod słońcem.
    1 point
  11. Pani Monika od Puńka [*] szuka dla siebie psiego dziadka... nadal. Pokażę Czestera, może akurat...
    1 point
  12. anica, wiadomo ,że najlepiej jest , gdy pies mieszka z ludźmi w domu. Ale są psy ze strasznych warunków, dla których pełna micha , trzeźwy i nie bijący właściciel i kojec , to raj na ziemi.
    1 point
  13. Wizyta odbędzie się we wtorek o godź 11, jestem mocno 'nakręcona' ale jakoś trzeba będzie przeżyć do tego wtorku ;) musi być najlepszy domek na świecie dla najlepszego psa! ;) Niestety wczoraj nie mogłam znaleźć sobie miejsca po rozmowie z tym panem, niestety wiem że w końcu znajdzie jakiegoś biednego psa którego uwięzi w tym swoim kojcu, nie wytrzymałam i zadzwoniłam do niego powtórnie i podstępem wyciągnęłam adres i imię i nazwisko, będę chciała szukać kogoś do sprawdzenia warunków jakie ten pan zapewnia swoim psom, jestem niespokojna bo bardzo, bardzo nalegał na podanie adresu gdzie jest pies i że musi ,koniecznie musi pies być! nie może być bez psa!... a co to znaczy pytam? a bo on nie może wytrzymać bez psa! jak powiedziałam że Laki to jest pies po przejściach i musimy dobrze sprawdzić warunki, ponieważ ludzie źle traktują swoje zwierzęta a Lakuś to jest pies ,który potrzebuje kontaktu z człowiekiem, odpowiedział .... to wezmę go na parę dni do domu?! co jeszcze bardziej wzbudziło moje lęki, chciałam nawet dzwonić do scchroniska i podać dane pana ale , pomyślałam że skoro on tak desperacko poszukuje psa to trzeba go sprawdzić w domu bo i tak znajdzie:( jutro będę do niego dzwonić czy znalazł dzisiaj psa? bo upierał się że jedzie na Wrocław to chce od razu wrócić z psem :( Aniu nawet do Ciebie nie zadzwoniłam, ponieważ pan zrobił na mnie tak złe wrażenie, że o adopcji nie ma mowy! /jest więcej rzeczy tylko że znowu ,wychodzi tasiemiec/ ja się bardzo martwię o inne ,biedne psy które wpadną w jego łapy, proszę doradźcie co można jeszcze zrobić? Bardzo ,bardzo ... wypada! ja też nie puszczam ... rozmawialiśmy o problemach z wchodzeniem na schody, pierwsze pytanie jakie zadałam to gdzie państwo mieszkają? jak usłyszałam blok ,to powiedziałam że to problem! pani zaraz dodała ,że to parter z tarasem, powiedziałam też że jeszcze nie zdążyliśmy Lakiego ,wykastrować a to jest warunek adopcji, pani powiedziała że jeśli się zgodzimy to biorą kastrację na siebie, Łatek państwa jest wykastrowany, jak go zabierali ze schroniska to już był po zabiegu Ja też mam nadzieję ,że Ulv miała rację i że Laki, był po prostu ,bez kondycji, jeśli bez leków jest taka poprawa w poruszaniu :) Będziemy bardzo wdzięczni! szkoda ,że teraz nie możesz! a może polecisz kogoś kto mógł by zawieźć Lakusia, w razie gdyby wizyta wypadła pozytywnie? Dokładnie Tak! i jeśli chodzi o kastracje to pani sama zaproponowała ale jeśli chodzi o wizyty p/adopcyjne to ja już mam przykre doświadczenia i tyle rozmawialiśmy z Azalią i zapomniałam będę musiała jutro ,znowu zadzwonić, tak nam się mile rozmawia ,że mam nadzieję ,że jeszcze nie starci cierpliwości ;) ... nie spytałam czy mieszkanie jest wynajmowane, punkt drugi do omówienia, Dziękuję Anulka :) .. i nie puszczaj :) i też nie puszczaj :)
    1 point
  14. Lakuś w piątek wieczorem dojechał do siebie. Ola i Ania ruszyły świtem do hotelu i o 8 rano już wpakowane z Lakim zaczęły podróż do Łodzi. Rafałowi i Natalce, czyli właścicielom hotelu oczy się zaszkliły... W międzyczasie Dziewczyny zatrzymywały się kilka razy, Laki czuł się dość swobodnie w szelkach i był zaciekawiony wszystkim w czasie postojów, a tuż przed spotkaniem ze Swoją Rodziną przygotował się solidnie... kąpiąc się w rzece, oczywiście razem z Anią, która była na drugim końcu smyczy ;). O 16:30 po zapoznaniu się z Rodziną (która przyjechała niemal w komplecie! w domu został jedynie najmłodszy chłopczyk), zachęcony smaczkami wszedł za swoją młodą Panią do samochodu i ruszył dalej... Ania i Ola z kolei w drogę powrotną, tym samym robiąc ponad 800km w jeden dzień i docierając do swoich mieszkań koło północy. Laki w domu jest onieśmielony i na razie uczy się chodzić po panelach, ale Państwo są ciepli i serdeczni. Młoda Pani daje mu oparcie, wychodzi na dwór, spędza z nim czas. Pierwszego dnia psiaki się ze sobą nie zapoznały, Rodzina przełożyła to na czas, kiedy z Lakiego trochę zejdzie stres. Weścik jest rodziców, którzy mieszkają na parterze domu, toteż izolowanie odbywa się bezkolizyjnie. To naprawdę BARDZO DOBRY dom. A jeżeli ktoś jest ciekawy dłuższych relacji, to tak podsumowałam to na FB: "Po cichutku, chociaż jeszcze nieśmiało i zapartym tchem chcemy podzielić się z Wami radością. Bowiem po ponad SIEDMIU miesiącach na ulicy, gdzie trzeba było bronić psią siostrę, odbierać ciosy w łebek od złych ludzi, szukać pokarmu i spać niezależnie od pogody na ulicy... I po DZIEWIĘCIU miesiącach w hotelu, długich miesięcy ogłaszania i ZEROWEGO odzewu nasz kochany Lakuś znalazł Swoją Rodzinę. Miłość nie zna przeszkód, toteż dla Rodziny spod Poznania nie było problemem przyjechać po psinka aż do Łodzi i wrócić już z Lakim do siebie. Tak, LAKUŚ ZNALAZŁ DOM! Lakuś ma sporo rąk do głaskania, własną młodą Panią na dobre i na złe, i psiego kolegę do zabaw. Miłości w tym domu nie zabraknie! Laki jeszcze jest onieśmielony, ale co się dziwić skoro tyle czasu nie miał domu? Jeszcze dziwią go panele i nie zna życia w domu, ale wiemy, że będzie miał jak pączek w maśle i że to na TEN Dom Lakuś czekał tak długo. Bardzo dziękujemy: - Justynie, która przez cały pobyt Lakusia na ulicy dokarmiała go, - naszym wolontariuszom: Tomaszowi, Ani, Gosi za łapanie Lakusia z ulicy, - darczyńcom, którzy kupując na naszych bazarkach opłacali pobyt Lakusia w hotelu (i naszej Karolinie, która wytrwale tworzy bazarki nie mając kompletnie czasu na to), - Rafałowi i Natalce z Hotel dla zwierząt "Apartamenty u Liska Urana" za serca włożone w opiekę nad Lakusiem przez ten czas oraz nauczenie Lakusia, że człowiek nie jest zły.. (widzieliśmy, że łzy Wam popłynęły, gdy odbieraliśmy Lakusia z hotelu), - wolontariuszce Mirze, która z marszu zgodziła się zrobić wizytę przedadopcyjną, więc tym samym poświadczyła, że Laki trafia do wspaniałego domu, - naszym dwóm szalonym wolontariuszkom, Oli i Ani, które niewiele myśląc poświęciły cały piątek na transport Lakusia do Łodzi, tym samym robiąc w jeden dzień ponad 800km (!!!), - Rodzinie, która postanowiła dać szansę zwykłemu kundelkowi. Zwłaszcza nastolatce, młodej opiekunce Lakusia, która ma cudowne serce otworzone na psiaka z adopcji i uparła się na naszego rudzielca, bo pokochała go od pierwszego wejrzenia Lakuś w swoim życiu spotkał wiele złego, ale potem wspaniałych ludzi, którzy pomogli mu bezinteresownie, więc mamy nadzieję, że już jego tułaczka zakończyła się na zawsze, że szybko otworzy swoje serce na Rodzinę i przed nim wiele lat szczęśliwego życia. Trzymamy kciuki!" Zdjęć mam sporo (i filmiki z kąpieli Lakiego w Łodzi w czasie oczekiwania na rodzinę), Państwo też są w stałym kontakcie z Anią i wysyłają jej zdjęcia, ale pokażę Wam te, co są na FB. Lakuś szykuje się do drogi:) Godzina 8:00 I oto przyjechała po niego Rodzina o godz. 16:20... tylko jeszcze rodzinne zdjęcie i wio! do DOMKU! Pierwsze chwile w DS, ojjj te panele są straszne dla łapek ;) I pierwszy spacer po ogrodzie :)
    1 point
  15. Mija trzeci dzień w papierowym opatrunku na łapce...chyba cudem ,)
    1 point
  16. Zrobione. Dzisiaj, jak co niedzielę byłam u rodziców. Kaję puściłam przed blokiem i sobie biegała, a Gacunio, mimo, że był tam trzeci raz doskonale wiedział, gdzie iść. Po obiedzie mój tato chciał wziąć Gacunia na spacer. Kaja z moim tatą, wychodzi z prędkością światła, załatwia się i zaraz wraca, w obawie, abym jej gdzieś nie zniknęła. Gacunio okazał się jeszcze "lepszy", bo jedynie zszedł ze schodów i od razu ciągnął z powrotem. No cóż, dwa OKAZY mi się trafiły, nie ma co. A i jeszcze jedno. Moi rodzice dokarmiają koty, wszystkie one mają domy, ale sobie przychodzą na wyżerkę. Jeden kicio wszedł przez balkon i sobie leżał. Gdy się przewrócił na drugi bok Gacunio się przestraszył i w wrzaskiem wybiegł z pokoju. Wiem, że nie powinnam się z tego śmiać, ale to było mega komiczne. Takich to właśnie atrakcji dostarcza mi Gacunio.
    1 point
  17. Piątkowa wizyta się odbyła. To co zobaczyłam i usłyszałam przekazałam telefonicznie zaraz po wizycie osobie, do której numer jest w ogłoszeniu. Chyba szanse na adopcje są dość spore, ale to nie ja podejmuję decyzję. Jeśli Muszka zamieszka w tym domu to będzie miała do towarzystwa wielkiego kota brytyjczyka i małego, aczkolwiek dorosłego już yorka :) Edit: dziś koteczka miała jechać do tego, nowego domu, ale ponieważ została wczoraj po raz drugi zaszczepiona to pojedzie do domu za tydzień :)
    1 point
  18. Uzupełniłam ogłoszenie Eski o te dwa, piekne zdjęcia i powysyłałam informację do potencjalnych zainteresowanych domów, że kicia nadal szuka domu. Zobaczymy, co z tego wyniknie.
    1 point
  19. Tak na pewno zrobimy. To priorytety. W tej chwili i tak jest to, jak dla mnie, jeszcze mało realne, nic o ludziach nie wiemy, jacy są, jakie mają podejście do zwierząt, zasady, itd. Czekamy na wizytę pa, bo wtedy będziemy wiedzieć więcej.
    1 point
  20. Co za "biedne" koty? W pudełku muszą leżeć? Czyżby Mimi już wszystko zaanektowała na własny użytek?
    1 point
  21. Co do chwytania za ręce/ubranie przechodzących ludzi - najpierw nauka siadania na hasło - pochwała zawsze, nagroda okazjonalnie. Najpierw wymaga się siadu, gdy człek stoi nieruchomo, potem przedłuża się polecenie siedzenia, chociaż w ręce dziecka/dorosłego jest zabawka - zabawka podrzucana, zbliżana do psiego nosa. a pies ma siedzieć i dostanie zabawkę tylko jak siedzi spokojnie. Potem to samo w marszu, biegu i w podskokach. Najpierw pracuje z psem właściciel, potem wymaga się i nagradza okazjonalnie, gdy obok przechodzą, przebiegają machając rekami znajomi, wreszcie obcy. Nie mam jak wysłać filmiku z takiego treningu, mój stary komputer nie wyśle. Uwaga - wymagasz siadu - chwalisz "dobrze" gdy pies siedzi, jeśli się ruszy z siadu - spokojne "nie" i ponowne naprowadzenie w siad ręką/zabawką/smakolem i pochwała. Nie powtarzasz hasła "siad", gdy pies zmienia pozycję, bo zrozumie, ze może ją zmieniać. Tylko jedno "siad" i pochwała zawsze, nagroda nieregularna. Potem w taki sam sposób uczysz, że sunia ma siedzieć, chociaż masz w ręce o metr przed psim nosem najlepsze smakole - ma siedzieć, dopóki na inne hasło (u mnie to AMCIU) nie pozwolisz podejść do ręki z jedzeniem, zachęcając naprowadzaniem drugą ręką do ręki ze smakolem. A potem uczysz delikatności do rąk. Pies siedzi, w spomiędzy palców zaciśniętej w pięść ręki wystają np skórki od chleba - hasło "AMCIU" - pies może jeść, stopniowo skórki wystają coraz mniej, aż pies zacznie delikatnie językiem wybierać maleńkie kawałeczki. Przyślij do mnie starszą córkę, to pokażę jak to robić:-) Acha, na koniec ćwiczenia zwalniasz z siadu innym hasłem -OK, biegaj, czy jakim tylko chcesz.
    1 point
  22. Jeżeli domek będzie okey to warto w umowie zrobić wpis np.zobowiązanie kastracji do .....dnia i wysłanie albo zrobienie zdjęcia z karty informacyjnej o kastracji. Jeżeli mieszkanie jest wynajmowane to także wpis zgody właściciela mieszkania na przebywanie w nim drugiego psa.
    1 point
  23. W tym małym ciałku skrywa się twarda zawodniczka Radku i da sobie radę - zobaczysz. Współczuję Wam tej nerwówki.
    1 point
  24. Z pa nie pomoge bo akurat urlop mam, ale gdyby ds wypalił to może zapewnić częste po adopcyjne wizyty, bez zapowiedzi, co by była pewność że Lakus ma dobrze :)
    1 point
  25. Pelikanek chodzi sobie powolutku (lek na nóżki dostaje), ale znacznie ożywia się na jedzonko - hihihihi. Wspaniale zadbany, wypieszczony, otoczony troską i miłością. Tradycyjnie - dostojny, spokojny, zgadza się z innymi psiakami.
    1 point
  26. Pilnie poszukuję osoby do przeprowadzenia wizyty P/adopcyjnej w Jeleniej Górze! Zadzwonił kolejny telefon, młoda para, mieszkanie w bloku 80m, na obrzeżach miasta na parterze z tarasem, blisko do lasu, młodzi mają już psa ze schroniska Łatka i chcą mieć dwa psy, Łatek jest średniej wielkości do kolan, na pewno ,trzeba sprawdzić czy pieski się zaakceptują, zaproponowała ,żeby się spotkać u nich ,najpierw jakiś wspólny spacer , ale jak to zorganizować? kto mógł by zawieźć Lakiego na to spotkanie? ... dzwoniłam do Marudki, niestety już nie mieszka w Złotoryi, zaproponowała Rubik, napisałam PW i zobaczymy? jakieś rady?
    1 point
  27. Po wizycie w Krakowie (dnia 31.07.2019) mam sporo Pelikankowych fotek... Ostatnio bardzo trudno wkleja się zdjęcia na Dogomanię.
    1 point
  28. Wieczorne wyjście..., Miś po godzinie 19 nie lubi wychodzić z domu... musi się nagadać, nawyrzekać ,)
    1 point
  29. Właśnie zrobiłam przelew. Proszę o potwierdzenie na wątku Reksa i tutaj - gdy dojdą. Nie ma za co dziękować, niech te pieniądze dobrze się przysłużą Lackiemu. Na "naszym" wątku dobro krążyło i cieszę się, że możemy przekazać je dalej.
    1 point
  30. Nowe ogłoszenie https://www.olx.pl/oferta/arus-prawie-jak-lew-CID103-IDB4GNu.html :)
    1 point
  31. Witam wszystkich zaglądających do malucha :-) Dziś zakończyliśmy leczenie jesteśmy z tego powodu bardzo szczęśliwi! Ostatnią kroplówkę Figo dostał w czwartek a od piątku już je to kroplówki nie potrzebne. Fakt, że jest bardzo wybredny i np. puszki Animonda Integra na biegunki i chore jelita to są bardzo beee i tego nie jemy. Ale gotowany indyk to tak, jak najbardziej i to jemy bardzo chętnie :-). Dla mnie najważniejsze, że zajada bo biedny dodatkowo wychudł przez tą chorobę i musimy popracować trochę nad przybraniem na wadze. Puszki Rocco już mu kupiłam, dziś zamówiłam mu w zooart Fitmin suchy dla psów starszych o witaminy dla seniora. Ostatnie wizyty u weta w czwartek, piątek i dziś to 90 zł. Wpłynęło 50 zł dla Figo od Anuli. Bardzo dziękujemy! Zestawienia wydatków to mi się nie chce dziś robić ale fotki bohatera wątku jak ambitnie pracował ze mną w czwartek i piątek to muszę wstawić :-). W czwartek tak pracowałem... A w piątek to już byłem całkiem zarobiony... Drobne wyjaśnienie, Figo był ze mną w pracy w te dwa dni bo akurat pracowałam nieopodal naszego gabinetu wet. I nie miało sensu jechać przez cały Szczecin po pracy po to żeby zabrać psiaka i wracać z nim dosłownie w to samo miejsce do lekarza. A on był bardzo dzielny i - jak widać - pracowity :-).
    1 point
  32. Nadia jest odwazniejsza i smielsza. Ale ciagle zachowuje dystans ok. 1-1.5 Jak sie zapomni podejdzie blizej lub przebiegnie. Reaguje na pochwaly i mile slowa. Gdy wracam z pracy ciesza sie obydwie i przybiegaja. Pozytywnie zareagowaly na pierwszych gosci/w tym mezczyzn/. Nadia reaguje na cmokanie i moje wolanie. Ale silne charaktery to maja obydwie. Spacer wokol domu. Tu reakcja na glos sąsiada. Trzeba troche poszczekac a potem przyglądać sie. Odkryły już istnienie bramy i bramki - okno na świat. Pierwsze przyjaznie ze spacerujacymi sąsiadami zawarte.
    1 point
×
×
  • Create New...