Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 08/08/18 in all areas

  1. Przybiegłam tu z bazarku .Mogę zadeklarować skromne 15 zl miesięcznie dla Mimi.Numer konta mam od Tysi .Teraz wysłałam 25 .15 ode mnie za sierpień i 10 jednorazowo od mojego syna.Mimi strasznie przypomina suczkę moich sąsiadów na wsi której pomagamy.
    4 points
  2. I jeszcze Jeżynka tez u siebie w DS w Warszawie - pierwsze chwile I po 2 dniach pobytu;)
    3 points
  3. Oczywiście wszystkie ciotunie są przekochane, ale ciocia Nesiowata wiernie Mimisi kibicuje, często odwiedza wirtualnie, codziennie a nawet i częściej, ale szurnięta Mimisia kocha wszystkie ciotule. O tak!
    3 points
  4. Miałyśmy z Tolą ustalone, że koteczka przyjedzie do mnie na DT, bo to wręcz niemożliwe, żeby tyle w przychodni czekała, ale odezwała się p.Ela, że takiej właśnie psiolubnej kotki szuka. Też bardzo się cieszę, że Olliemu i Sabie, w schronisku całkowicie nieadopcyjnym, udało się szybko znaleźć dobre domy. Nawet się z tym nie liczyłam. Saba ustanowiła chyba rekord, pojechała do domu po dwóch dniach ogłaszania. Jak będa zdjecia, to prześlę Toli.
    3 points
  5. Wszystkie relacje z DS Funcika wskazują na to, że psiulek radzi sobie nieżle;) Pierwsze godziny to był spory stres, ale jest coraz lepiej - Funt zostaje sam w domu, nic nie niszczy, nie szczeka, załatwia się na spacerkach. Tylko te odgłosy na zewnątrz trochę go jeszcze starszą;) Funt u siebie - pierwsze zdjęcia:) Dzwonek do drzwi - Funt nasłuchuje...
    2 points
  6. Dzwoniła do mnie Ewa Marta. Założy Maksiowi wątek w niedzielę. Jest na wakacjach i nie ma możliwości napisania postu na dogo. Źle działa tam internet. Poda też konto do wpłat.
    2 points
  7. A ja się pochwalę, ze nasz tymczasowicz Reksio pojedzie za 3 tygodnie do Wrocławia :) Super rodzinka go wypatrzyła na OLX, byli u nas na Kurpiach poznać Reksia i przyjadą ponownie po urlopie w Grecji :)
    2 points
  8. Wieści szybko się rozchodzą. Czekam, żeby zadzwonić, jak z kotami daje radę i dopiero później chciałam napisać. Historia wygląda tak: jako pierwsze w ogłoszeniu dałam zdjęcie Saby z moim męzem i to zdjęcie wypatrzyły jego koleżanki. Rozpoznały Andrzeja. Dzwonił do mnie syn jednej z nich. chcieli zrobić niespodziankę, więc się nie przyznali. Przyjechali i już nie chcieli wyjechać bez Saby. Skontaktowałam się więc z Tolą, wydrukowałam umowę i po dwóch godzinach Saba pojechała. W drodze kompromisu ustaliłyśmy, że ktoś w imieniu fundacji zrobi wizytę poadopcyjną. Saba była jak zwykle bardzo towarzyska do czasu, kiedy załozyłam jej szelki. Zauważyła, że coś się święci i nie chciała jechać. Żal mi jej było, bo ona uznała nas za swoją pierwszą prawdziwą rodzinę i nie rozumiała, dlaczego ma z nimi jechać, ale wiem, że będzie mieć super dom. Saba jest ich drugim naszym zwierzakiem, mają już od nas szczurka, oczywiście Andrzejka ;) Dam znać, jak będę wiedzieć, jak się aklimatyzuje dziewczyna.
    2 points
  9. Dziękuję serdecznie AM :) jak będziesz potrzebowała wsparcia w ud to zrobię z przyjemnością :) zawsze ich parę więcej,tylko słowo.
    1 point
  10. Wiem co o tym..Mój Koko miał jechać do cudownego, sprawdzonego domku i...pan zadzwonił, ze jednak nie.. O tyle dobrze, że zadzwonił... To czekam cierpliwie na sygnał..Jak coś, to napiszę ogłoszenie malutkiej Malince i wstawię na swój olx.
    1 point
  11. Cudaczki śliczne, ten ze sznurówkami podobny do mojego :) Nawet misiowa murzynka jest :) A kotki z różowymi noskami......cudne
    1 point
  12. No to som i to fajowe :) Z opowieści Pni Niny wywnioskować można, że wszyscy bez wyjątku kochają Kikunię, a ona kocha ich, również bez wyjątku :) Jak tylko ktoś usiądzie gdziekolwiek, to Kikunia szybciutko usadawia się obok i kładzie łebek na kolana o tak, jak właśnie teraz w trakcie naszej rozmowy. Pani NIna usiadła na tarasie, a Kikunia od razu wskoczyła jej na kolana i za chwilę już kimała :) Zwróćcie proszę uwagę jak bardzo sypie się z Kikuni sierść. Pani Nina pytała, co może zrobić, żeby Kikunia nie gubiła tak sierści. A tak Kikunia lubi leżeć na tarasie i nie przeszkadza jej gorące słońce :) Leży na grzbiecie z wszystkimi łapeczkami w górze. Nie widziałam jeszcze, żeby tak psiak wypoczywał :)
    1 point
  13. Można puścić. Decyzja podjęta. Auraa zrobiła wizytę pa we Włochach, która wypadła bardzo pozytywnie. Napisze osobiście na wątku co i jak. Pani przyjedzie po Frygę jutro rano razem z córką. Głupio mi było odmawiać Pani z która byłam umówiona na sobotę. Na szczęście przyjęła odmowę ze zrozumieniem. Powiedziała, że zależy im na małym psie, bo mają małe mieszkanie . No i podróże z psem do Ełku do rodziny. Wzięłam od Pani adres mejlowy, aby podesłać jej propozycje. Jeśli macie coś na oku to dajcie znać. Może być pies, może być suczka. Nie muszą być kudłate.
    1 point
  14. Roma dostała pieniązki 10 zł deklaracji od dorota1 100 zł od Moniki F. Bardzo Wam kochane dziękuje. Jeszcze nie mam od Kasi rachunku za ostatnią wizyte u weta, ale póki co finanse są na dobrym poziomie. Mam poza tym wielką nadzieje, że pod koniec sierpnia, jak juz będzie i po wakacjach i po sterylizacji suni, to wreszcie zadzwoni TEN dom...bardzo bym chciała.
    1 point
  15. Pozbyłyśmy się łojotoku...sierść odrosła w miseczce psie jedzonko...odnalazła się w grupie, zaakceptowała mnie ,) Wszystko razem wpływa na wygląd panienki :)
    1 point
  16. Kluseczek (?), to raczej byłby taki gluś. Karat wygląda mi raczej na umięśnionego, ubitego BYCZKA :) Uwielbiam takie sprężynki do wyściskania, wyklepania po dupince, wyczochrania po grzbieciku.
    1 point
  17. Mimi to niezła agentka :)) Skoro w nocy harcuje... to może chociaż w dzień odsypia? Szkoda, że człowiek pozbawił jej socjalizacji, to ta agentka jest teraz takiej specjalnej troski. Wysyłam wszystkim serdeczne pozdrowienia, dobrze że zaglądacie do lisiczki. Patrycja96 zaoferowała, że będzie pamiętać o Mimi i ją wspierać w miarę swoich możliwości - już za tę deklarację bardzo dziękuję!
    1 point
  18. Po krótkiej przerwie, spowodowanej głównie moim życiem zawodowym, które ma charakter pływowy (raz na kilka miesięcy wszystko zaczyna płonąć i wtedy nie wiem, jak się nazywam), wracamy zameldować, co u nas. :) Pokryliśmy złe wspomnienia z Krakowa wystawą w Częstochowie. :P Mieliśmy okazję spotkać inne chodaczki (nareszcie!) z hodowli z Coyoacan. Notabene spotkanie bardzo miłe, a dla mnie wartościowe też dlatego, że o mało co nie wzięłam pieska z miotu, z którego pochodzi najmłodsza suczka w hodowli. :) Dostaliśmy doskonałą, Zw. Młodzieży i zaszczytną lokatę I/1. :P Poza tym na początku lipca byliśmy pod Baranią Górą, na szkoleniu z technik poszukiwawczych z GOPR. Byłam fotografem, więc oczywiście nie mam zdjęć swojego psa z treningu. :P A w ramach naszych własnych wakacji, na początku sierpnia, pojechaliśmy w Tatry. Nie wszyscy ludzcy członkowie załogi dawali radę, więc jeden dzień zrobiliśmy sobie luźniejszy - w Słowackim Raju. Poza tym, ponieważ Asioka skończył rok, poszliśmy na prześwietlenie stawów biodrowych i czekamy jeszcze aż rodowód wróci ze swojej wycieczki do dr Siembiedy. :) Dr Gierek, który robił zdjęcie, zapewnił nas, że nie widzi nic niepokojącego, co bardzo cieszy, zwłaszcza że lato się kończy, więc nadchodzi czas by wyciągnąć z piwnicy rower i zacząć budować u mojego chudego szczura jakieś mięśnie. :P
    1 point
  19. Przywitam środę w FK i dołączę się do życzeń dla Nesiowatej! ...żadnych darów! trochę to chyba... dziwne? że słoneczko tak pali a w niektórych regionach takie zbiory?
    1 point
  20. Życzę Ci tego z całego serca :) Dziwne, co? Życzyć komuś z dobroci serca, żeby Go nikt niczym nie obdarował? No ale wedle życzenia :) A dla Nas Wszystkich
    1 point
  21. Dobrej, spokojnej środy Kodisiu - nie zapominaj o cienistych miejscach.
    1 point
  22. Złoty Karaciku - pokręć się wokół młodszych.
    1 point
  23. To: było dla podtrzymania dyskusji :) No i udało się lepiej, niż się tego spodziewałam :)
    1 point
  24. Wróciliśmy z wakacji cali i zdrowi, mniej więcej. Franio znaczy dale w tubie na głowie, bo wrzodzik rogówki mieliśmy. Dzisiaj byliśmy na kontroli i jest lepiej. Reksio bardzo dobrze czuł się u mamy. Biegał. Podgryzał jej Felkę, wynosił z domu wszystkie kapcie, klapki i co tam znalazł.Oczywiście mama go ciut podkarmiła "przekąskami". Jest jak mały czarny błyszczący krecik.
    1 point
  25. Poczekajmy do jutra, dziś jeszcze zadzwonimy. Mam też dobrą wiadomość odnosnie adopcji koteczki Tequilki. Własnie dzwoniła do mnie moja znajoma z Warszawy, że jest zdecydowana na jej adopcję i już rozmawiała z Tolą. Odeszła na raka przyjaciółka mopsi Buby, którą p. Ela ma ode mnie. Super pańcia i warunki dla tej konkretnej koteczki odpowiednie- pies i zero kotów.
    1 point
  26. Madziu kciuki mocno mocno za lapenki i chlodzik niechaj juz nadejdzie choc maly dla tych wszytkich .... Madziu pozdrawiam caluje Towjego psinunia domeczkowego ukochanego boc chyba niunia nie pozdrawialam jeszcze oczenka i lapenki i uszka ucalowac prosze od nas
    1 point
  27. zgadza sie, ludzie maja inne wyobrazenie o adopcji niz my, zajmujacy sie psami, moja kota przyzwyczajala sie wogole do nas 3 lata, a teraz spaceruje po domu i patrzy na psy a od czasu do czasu postraszy je i jest pelna harmonia
    1 point
  28. Taki upał, że aż Zulka wylewa się z legowiska;) Przypomina mi Grumpy Cat'a:D Żebyście jej nie zapomnieli:) I to się nazywa stróżowanie;) Ale zazdroszczę, że Twoje koty potrafią tak razem spać... Oczywiście wszystkie fotki super i takie klimatyczne:) Zwierzaki, natura i czego tu chcieć więcej...:)
    1 point
  29. Domyślam się co przeżywa Puszek:( Dziękujemy i również pozdrawiamy:) Nie wiem jak to skomentować Mamy chwilowo bardzo ciepło zamiast upalnie i psy znajdują odrobinę chłodu w wykopanych przez siebie dziurach, w krzakach lub na kostce brukowej;) To akurat fotka za raz po spacerze. Od jutra wracają upały, a po jutrze niby 36*C :/
    1 point
  30. Cudne to tipi :) Specjalnie wytłuściłam czas szycia, i może ktoś uszyje w ciągu 4-5 godz. ale prace mamuśki_Alficzkowej są tak dopieszczone, jak dla mnie arcydzieła, mam ich parę sztuk /oczywiście nie tipi/ i zamówiłabym chętnie coś jeszcze, mamusiu będzie kiedyś zamówieniowy bazarek ? Z cudnymi michami ? Zdolne te dziewczyny z Krakowa. Nowe michy masz cudne w awatarku, dawaj dużą fotkę sobie popatrzymy :)
    1 point
  31. Mufcia całą noc przespała ładnie na swoim posłanku, jak zgasły światła w nocy to zaszczekała tylko kilka razy ale na dźwięk głosu uspokoiła się w nocy troszkę sobie coś mruczała :). Na spacerkach grzeczna i bardzo ciekawa, załatwia swoje potrzeby od razu, spotkała już sarnę ale była spokojna no bo ma smyczy. Dzisiaj dużo spała, odsypiała wczorajsze wrażenia i stresy. I zdjęcie ze spacerku :D.
    1 point
  32. Samba na smyczy zachowuje się coraz lepiej. Czuje się już swobodnie, je trawkę, załatwia potrzeby. Tylko kiedy smycz się napina to jest problem:) Sunia nie przywykła do tego typu ograniczeń. Bardzo chce wychodzić z boksu i na pewno by do niego sama wróciła gdyby biegała swobodnie (ciągnię ją tam), ale zależy mi aby ją do smyczy przyzwyczaić, bo to jest bardzo potrzebne. Samba wyraźnie przyzwyczajona jest do załatwiania potrzeb poza boksem, bardzo trzyma. Lubi towarzystwo psów, pewniej się czuje kiedy coś się plącze koło niej. Namolnym psiakom pokazuje ząbki:) Jutro postaram się jakieś fotki zrobić, już dam radę utrzymać Sambę na smyczy i aparat jednocześnie:)
    1 point
  33. Witamy domek klonika mojej Lali. Nawet charakterki podobne, ale widać, że obydwie jednakowo kochane. Będzie dobrze.
    1 point
  34. Super, że podjęliście się nauki komend. Pozwoli to uspokoić psa w chwilach nadmiernej ekscytacji. Wykluczając u psa zachowanie niepożądane, korzystnie jest dać mu coś w zamian, np. komendą. A lizanie łapek mogło być natręctwem po ciąży urojonej ale... zwróciłabym uwagę, czy nie dzieje się to po użyciu określonych środków do mycia podłogi, itp. Psy chodzą boso po chemii, której używamy do sprzątanie.
    1 point
  35. Witam serdecznie, nazywam się Maciek, jestem obecnym opiekunem Pysi. Przepraszam, że tak późno zaglądam na forum, ciągła praca i inne życiowe wydarzenia trochę zawracały głowę bardziej, ale już śpieszę z opisem obecnej sytuacji. Pysia jest z nami od początku Maja tego roku, odebraliśmy ją wraz z Żoną z domu tymczasowego Psi Arek, gdzie Pysia spędzała czas po pobycie w schronisku. Mamy obecnie odrobinę problemów wychowawczych, ale nie są na tyle poważne, żeby były nie do przeskoczenia, więc absolutnie tutaj psiaka nie chcę demonizować. Zacznę zatem od początku: Pysia najpierw była trochę przestraszona, ostrożnie do wszystkiego podchodziła, ale była niezwykle spragniona uwagi i towarzystwa. Ogólnie rzecz biorąc szybko się zadomowiła, dostała legowisko własne, zabawki i różne gryzaki więc po dwóch miesiącach około była już śmielsza i bardziej otwarta. Urojona ciąża: W ciągu pierwszego miesiąca zauważyliśmy coś co nas zaniepokoiło. Dwa sutki Pysi wyraźnie się powiększyły i zgrubiały. Pierwsze co pomyśleliśmy to, że to mogą być guzy albo inne paskudztwo. Ale kiedy głaskana była po brzuszku, to nie piszczała z bólu ani nic takiego. Zanieśliśmy ja do weterynarza, która powiedziała, że to urojona ciąża. Byliśmy ogromnie zdziwieni, bo Pysia jest wysterylizowana. Pani weterynarz powiedziała, że to nic nie szkodzi i ciąża urojona może się i tak czy siak pojawić. Co więcej, ścisnęła lekko nabrzmiałe sutki Pysi i ku naszemu zdziwieniu zaczęło płynąc mleko! To się człowiek uczy całe życie. Pysia dostała tabletki ziołowe i po tygodniu wszystko wróciło do normy. Nerwowość: Pysia ogólnie jest potulnym i niezwykle przytulaśnym pieskiem, ale ma problem z nerwowością, a dokładnie z ekscytacją. Reaguje niezwykle żywiołowo na perspektywę spaceru, jedzenia czy też innym psów. Na ich widok zaczyna głośno piszczeć, skakać i szczekać, wręcz tak rozpaczliwie. Jednakże jak już drugi pies podejdzie to zazwyczaj daje się obwąchać i niekiedy zaczyna się bawić. Najgorzej jest z dużymi psami, na te reaguje już agresywnie i trzeba ją trzymać. Oczywiście nie oczekuję, że Pysia będzie niemową, która się nie odezwie żadnym dźwiękiem, jednakże fajnie by było pomóc jej w spokojniejszym reagowaniu na inne czworonogi. Byłoby to sądzę łatwiejsze nie tylko dla nas, ale i dla niej, bo inne pieski może łatwiej by z nią nawiązywały relacje. Gryzienie: Pysia ostatnio zaczęła reagować tak jak jej próbujemy czegoś zabronić. Np. gryzie niestrudzenie kanapę i dywan, żona zwróciła jej uwagę „Nie Pysia nie wolno” z wystawionym palcem wskazującym (jak do niesfornego ucznia) ale bez krzyczenia, tylko takim niższym stanowczym tonem. Pysia podskoczyła i ugryzła ją w kolano. Nie było to co prawda do krwi, ale ślad został. Pysia ma bardzo ładne, białe i mocne ząbki i sądzę, że jakby naprawdę chciała zrobić krzywdę któremukolwiek z nas to by to zrobiła, tutaj to raczej takie przekomarzanie się było o dominacje jak sądzę. Mnie też parę razy zdarzyło się, że mnie uszczypnęła, ale zauważyliśmy, że jak jej się stanowczo na coś zwróci uwagę, pokazując, że się „nie damy zastraszyć” to odpuszcza i się słucha, więc obecnie jest z tym teraz o wiele lepiej więc żadnego rozlewu krwi nie ma :D Lizanie Łapek: Przyłapujemy czasami Pysię jak liże i miętosi swoje łapki. Nie robi tego co prawda do krwi, ale mimo wszystko trochę nas to niepokoiło. Jak tylko widzimy, że to robi to zajmujemy ją zabawą jak rzucanie piłeczki czy siłowanie się ze sznurkiem czy innym gryzakiem. Częstotliwość tego zachowania się zdecydowanie obniżyła ale czasami to jeszcze robi. Spacery: Minimum dwa razy dziennie, ale zazwyczaj trzy razy- rano i wieczorem takie krótsze na kupkę i siku, ale po południu na taki dłuższy 40 minutowy bądź godzinny. Ogólnie Pysia ma ogrom energii i uwielbia biegać, skakać, gonić się i tarzać. Ale w gruncie rzeczy szybko się męczy i po takim godzinnym spacerze to pada na pyszczek i już tylko głaskać ją po brzuchu i dać jej spać :) Tutaj się domyślam, że może nerwowa taka jest jak za mało z nią wychodzimy? Przy tych upałach jakie panują ostatnio to raczej na dłuższe spacery wychodzimy wieczorem wczesnym jak jest chłodniej a tak to w domu rzucamy jej piłeczkę. Ogólnie to Pysia pomimo pewnych problemów to jest cudowny przyjaciel i nie zamienilibyśmy ją na nikogo innego, jest to też nasz pierwszy pies i też się uczymy go. A i w tym miesiącu nauczyła się siad, leżeć i podawać łapkę :)
    1 point
  36. Dzisiaj 4 sierpnia. Kolejna rocznica przybycia kochanej Saruśki do nas. Zawsze w ten dzień małpiszonek miał urodziny. Saruśki nie ma już z nami, ale cały czas pamiętam o kochanym małpiszonku.
    1 point
×
×
  • Create New...