Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 12/26/17 in all areas
-
2 points
-
Czuję wyrzuty sumienia, że nie jestem nigdy pierwsza;)2 points
-
26.12 pod kościołem moja koleżanka jadąc na dyżur do przytuliska spotkała psa- małego, cudnego kudłacza który biegł ciągnąć za sobą 2 metry ciężkiego łańcucha! Nie zastanawiając się zapakowała go do samochodu i przewiozła kilkadziesiąt metrów dalej do nas- na gminne kojce. Piesek cudowny, uroczy, przepiękny, mniejszy średniak, ale bardzo szczuplutki, drobny z tym że na wyższych łapkach. Zapchlony, głodny, ze starą raną przy uchu.... Jako, że przytulisko jest za blisko miejsca znalezienia psa, szybko obdzwoniłyśmy znajome i awaryjnie wywiozłyśmy psa 15 km dalej. Niestety- może tam zostać tylko kilka najbliższych dni! W samochodzie jechał grzeczniuteńko, położył się i zwiedzał, na smyczy chodzi bardzo dobrze- jak wszystkie psy połańcuchowe. Jest cichutki, ale uwielbia być blisko człowieka. Troche sie boi, ale jak już zaufa to macha ogonkiem, pięknie prosi stając na dwóch łapkach i cały sie wtula żeby tylko być bliżej. Dla kudłatka dzisiejszy dzień był dniem CUDU! Zyskał nowe życie! Ale teraz potrzebuje na cito bezpiecznego miejsca by zatrzymać się jeszcze na chwile, a potem powędrować do prawdziwie kochającego domu! Czy ktoś pomożę? Hotelik u Szafirki to najbliższe bezpieczne miejsce, które przychodzi mi do głowy. Ale potrzebuje na już deklaracje jakiekolwiek- chociaż jednorazowe! Piesek nie może wrócić do naszego przytuliska, bo stamtąd łatwo by wypatrzył go 'właściciel' A może ktoś podarowałby tymczas? PROSZE!!! POMÓŻCIE!!!1 point
-
Dziękuję :) Wiem to, pańcia też tak ciągle mi mówi. Czasem nawet trochę ich życiem steruję. Telepatycznie oczywiście1 point
-
Mogę podtrzymać stałą na Teo, 50 chyba1 point
-
Są np. dogtrekking http://aktywnizpsami.pl/category/adopcja/. Jeżeli Tola się zgodzi to napiszę do administratora i poszukam jeszcze innych stron. Może p. Leszek też podpowie gdzie się zwrócić. Szkoda Teo, bo to wspaniały pies tylko trzeba dotrzeć do tego właściwego człowieka. Tola, podeślij nr konta, Teo potrzebuje teraz pieniążki:(1 point
-
1 point
-
1 point
-
1 point
-
1 point
-
Dziś też szwędaliśmy się w okolicach Strzybogi z nadzieją wypatrzenia Zorki. Piękne miejsca do psio-ludzkiego wędrowania. Przerażająca tylko trasa Skierniewice - Rawa Mazowiecka. Nawet dziś ok. 16" leżał tam samochód na dachu. Martwił mnie też widok wielu wałęsających się małych psiaków w okolicach Żelaznej i Kwasowca. A już durna "tradycja" otwartej bramy, w której leży pies to po prostu zmora.1 point
-
Togusiu, musi być Ci bardzo smutno jak widzisz "swój" las w takim stanie, psitulamy ....... Ciekawe kiedy Loluś rozprawi się z metką :) Moje Małe Rude / już nie małe/ też dostało prezencik...1 point
-
A mnie od samego rana brakuje reputacji! Jak na złość.1 point
-
Ja też się przywitam. Jak widać - ne zawsze jestem pierwsza.1 point
-
Jestem, Grzesiu. :-) Jeszcze sobie świętujemy...1 point
-
1 point
-
1 point
-
Nie będzie takich rad,bo pazur jest do usunięcia,a moze to zrobić jedynie wet po zastosowaniu znieczulenia.Inne konkrety w wątku sie pojawiły - powtórzę: Octenisept,opatrunek gazowy,(ja zalozyłabym bandaż oklejony plastrem,a na dwór (ochronnie) ucięty palec rękawiczki np.lub zwykła folia - stretch.I nie zmieniać tego opatrunku częsciej niż co 8 godzin. Nie wierzę,że nie masz mozliwości znalezienia weta,nie musi byc klinika 24h,moze byc prywatny gabinet za extra cenę,np.Jakby sie cos stało komus z rodziny,to też - brak pomocy do srody?Naprawdę trudno w to uwierzyć. "Do weta dopiero w środę mogę podejść" (tzn.ze nie masz do niego daleko) - a zadzwonic I poprosic o pomoc,o wizyte,bo nagły wypadek? A może podjechać do innego?Myślę,że jest kilka wariantów. EOT.1 point
-
To i ja się dołączam do szczęśliwych z powodu szczęścia Foksika. Przed świętami dzwoniła mamcia Gucia czyli tatusia Foksia , Figi i Grafusia. Gucio też szczęściarz. Gucio w całej swej okazałości1 point
-
Jak nie ma Michała to go szuka takze chyba uznał go za swoje stado totalnie :)1 point
-
WSZYSTKIM przyjaciołom i sympatykom , Loluś życzy pięknych, zdrowych, radosnych Świąt ! A wczoraj, pod choinką, na Lolusia czekała ogromna paka różności, wysłana przez Mikołaja ( Oneczko03 dziękujemy) a doręczona przez Aniołka . Takie to regionalne komplikacje...;-) Świąteczny spacerek po łysym lesie ...:-(1 point
-
1 point
-
Rosa piękna:) wyrosła i widać że jest bardzo grzeczna i w Ciebie wpatrzona:) A Żelek- trudno- będzie ogłaszany z tymi zdjęciami które sa;) może akurat wystarczą:) Trzecia bohaterka tego wątku LOTKA prawdopodobnie na dniach pójdzie do adopcji. Jest chętny dom z Niemiec- małżeństwo 60-letnie, mają dom z ogródkiem, wcześniej mieli 14 lat jamniczke. Pomaga mi zaprzyjaźniona Fundacja z Niemiec (pośredniczą w wielu adopcjach, znany się dobrze od dawna). Rozmawiałam z Panem- opłaci rejestracje chipa, paszport i sami po Lotke przyjadą, z tym że jeszcze nie mam szczegółów odnośnie terminu. Zobaczymy jak to wyjdzie 'w praniu'.1 point
-
Mój najmilszy prezent od Mikołaja jestem nim zachwycona......... dziękuję Mikołaju......1 point
-
1 point
-
Jeszcze wiadomości z domeczku Elfika-Fafika i kolejne cudne zdjęcia :) Serdecznie witamy Pani Bogusiu :) Przesyłamy piękne i radosne życzenia świąteczne I aby nowy rok był dla Pani pełen radosnych chwil:) P.S. I oczywiście foteczki :) W przypadku Fafika, sprawy przybrały nieoczekiwany obrót, czegoś takiego się nie spodziewaliśmy, bo największą jego miłością z wszystkich zwierzaków okazała się Halinka :) Wspólne spacery, zabawy, spanie... widoki w przypadku których niekiedy brak po prostu slow. Wychodzimy na dłuższe spacery z psiakami i... kotkiem:) Pani Bogusiu, mieliśmy wiele szczęścia, ze Fafulek do nas trafił, on również codziennie okazuje nam swoją miłość... jest niesamowity. Całujemy mocno :) i będziemy się odzywali :)1 point
-
Dziękujemy ślicznie za życzenia. Oneczko,masz cudną Lolusiową choineczkę!....aż mi się zamarzyła taka oryginalna z Moriskami..hehe U nas za oknem ani grama śniegu,wczoraj deszczowo, dziś szaro i ponuro. Zaczęło się już strzelanie i Morisek od dwóch dni sam nie ma zamiaru łapki wystawić za próg domu na podwórko,żadne prośby nie pomagają by razem z psami wyszedł na siku. Wychodzi tylko ze mną,a i to długi spacer nie interesuje,załatwia potrzeby i zawraca szybkim krokiem do domu.Wybuchów bardzo się boi. Świątecznie pozdrawiamy wspominając letnie, przyjemne spacerki (filmów z wakacji mam dużo,chyba tego nie wstawiałam). Był okres,że Morisonek siadał mi na drodze nie ze zmęczenia,ale wiedział ,kiedy zawracamy i kierujemy się do samochodu....w ten sposób manifestował,że jeszcze nie czas i on chce iść w przeciwną stronę,bo przecież było za mało ... takie bunciki siać mi próbował.1 point
-
Kaśkę zawieźliśmy z TZem wspólnie w piątek, posiedzieliśmy w mieszkaniu i wyszliśmy też na spacer z p. Olafem, aby zwrócić uwagę na pewne rzeczy. P. Olaf radzi sobie bardzo dobrze z sunią na spacerach, nawet przy mijaniu małych szczekaczy. Kaśka miała opory, żeby wejść do klatki schodowej za pierwszym razem, ale za drugim już było lepiej. W mieszkaniu czuje się dobrze. Sunia nie będzie zostawać sama, bo p.Olaf pracuje w domu (jest programistą), mieszka też tam jego babcia, która na początku Kasieńki się obawiała (nigdy nie miała wcześniej psa), ale zgodziła się, by Kasia została, będzie się przełamywać. P.Olaf uprawia sporty, bieganie i ma nadzieję, że Kaśka będzie z czasem mu dotrzymywać towarzystwa. Jak przyjechaliśmy z Kaśką i weszliśmy do mieszkania, od razu przyszła sąsiadka zobaczyć nowego domownika. Sąsiadka jest wielbibicielką zwierzaków, ma koty i psy z odzysku. Była zachwycona Kasieńką:) Oby to był dom na zawsze!1 point
-
:) Kasia w domku. Chyba będzie wszytsko dobrze. Aklimatyzuje się dobrze. Spędzi Święta w doku własnym :) Pierwszą noc spędziła spokojnie. Nie było problemów z załatwianiem się po zmianie, Ma apetyt. Po schodach wchodzi ładnie. Mam nadzieję, że to domek już na zawsze!! A wszystkim sympatykom Kasi Zdrowych i Spokojnych Świąt.1 point
-
1 point
-
dzięki za odpowiedzi! W sumie zastanawiam się, czemu cięgle próbuję się upewnić, że moja decyzja jest słuszna, bo przecież wiem, ze i tak nikomu już nie oddam mojego dzieciaka ;)1 point
-
Ale jakie to ma znaczenie,czy "ktos tak miał"? Przywiązałas sie do malucha,on pokochał Ciebie,jeśli nie ma przeszkód,żebyście zostali razem,to w czym problem?A co ma do tego 'sceptycyzm' fundacji,tego juz zupełnie nie rozumiem.Jeśli wiesz,że bedziesz mogla dalej sie nim zajmować,być z nim,kochać,to chyba nie ma takiej siły,która przeszkodziłaby w tym. Powodzenia Wam! Pozdrowienia,M.1 point
-
Czara gotowa do adopcji. Ludzi mija na spacerze bez wypadania w panikę, czasami tylko trzeba się zatrzymać i poczekać, aż ludź nas minie. Dzieci też pomału przestają ją przerażać. Przestała się bać TZta, ale jeszcze z nim nie wychodzi, bo pierwsze wyjście powinno być jak jest widno, czyli w południe, a ostatnio TZ nie ma wtedy czasu. Czara jest coraz weselsza i coraz bardziej szczeniakowata. Wreszcie Lerka przestała się jej bać i bawią się razem. https://m.facebook.com/story.php?story_fbid=1950018635012837&id=100000141599126 Trzeba tylko uważać, bo jak Lerka warkolili, to Bliss pędzi jej na ratunek i odpędza Czarę. Na szczęście, Lerka zaczyna się bawić z Czarusią po cichu ;), bo widać, że jej się to podoba i nie chce, żeby Bliss się wtrącała. Zaczęłam dawać Czarze i Lerce Stress out po 1 tab dziennie, żeby ułatwić im opanowanie emocji i chyba pomaga. Na Święta, Czara pojedzie do Malagos, bo do nas przyjedzie Córka z rodziną i z Maxem i w dwóch małych pokojach czworo dorosłych, jedno dziecko i cztery psy (w tym dwa ONki), to trochę zbyt dużo. Co dalej zdecyduje Malagos. Ale uważam, że podwaliny zostały podwalone ;) i Czara może szukać domu. Bez dzieci i z jakimś łagodnym zwierzakiem, chociaż zwierzak nie jest aż tak konieczny. Dobry i mądry Człowiek, najważniejszy. Czara jest bardzo proludzka i cały czas zabiega o uwagę. Bardziej, niż Lerka, że o Bliss nawet nie wspomnę. To jeszcze szczeniorka, bardzo inteligentna i chętna do nauki i można z nią wiele osiągnąć poświęcając jej trochę czasu i serca. Czara jest lekka i skoczna i mocno zainteresowana pracą węchową. Pewnie by się w przyszłości sprawdziła w agility, czy nose-work, jak np Pokrzywka od MarysiO, która znalazła wspaniały domek u Marty. Takie szkolenie, pomogło by jej opanować emocje i zwiększyło pewność siebie. Bardzo mi się Czara spodobała.1 point
-
Dzień dobry, rano poleciał przelew dla Bandy 80% dochodu z bazarku O!Volumen = 795.00 zł Po zaksięgowaniu prosimy o potwierdzenie http://www.dogomania.com/forum/topic/340526-rozliczam-ovolumen-świąteczny-do-912-godz-2100/ Wesołych Świąt :)1 point
-
Zgadzam się jak najbardziej, że wszystko może pójść okej, ale warto też założyć, że może nie pójść okej, a wtedy lepiej mieć "zepsutego" cavaliera niż cane corso, zwłaszcza jak masz małe dzieci w domu. Duży pies może dziecku zrobić krzywdę nawet przez przypadek, i tutaj żadne szkolenie nie pomoże, bo się po prostu "zdarza". Pół biedy jeśli, jak mój Dante, "tylko" przypadkiem przewróci i nabije parę siniaków. Tak jak powiedziałeś/aś, masz psa rasy wymagającej, poświęcasz mnóstwo czasu- są ludzie, którzy ze względu na rasę którą wybrali naprawdę układają całe swoje życie pod kątem swoich psów (znam takiego właściciela wilczaków czechosłowackich. godne szacunku, ale i trochę przerażające jak zmienił się tryb jego życia... tylko on nie ma żony i dzieci.) Ja nie mam wymarzonego zwierzęcia, i też mi to łatwo pisać ;) Tak jak mówię, w twoim przypadku Wojna byłoby niezłym rozwiązaniem dać psu wymarzonej rasy dom tymczasowy, wtedy nie będziesz musiał wyczekiwać "kiedy zdechnie", tylko do adopcji, a to w przypadku takich ras jak cane corso- zazwyczaj kwestia kilku miesięcy, jak nie tygodni. A nic tak nie rewiduje pragnień i oczekiwań jak praktyka w rzeczywistości. No, prawie nic. Wiesz, co mi osobiście zrewidowało pogląd na moją diabelną chęć posiadania CAO? Szukałem sobie pieska do adopcji, a tam koleś, chyba o głowę wyższy ode mnie i dwa razy szerszy w barach, chciał oddać swojego dwuletniego azjatę bo nie mógł nad nim zapanować. Nie powiem, dało mi to do myślenia.... zwłaszcza, że byłem wtedy niepełnoletni i mieszkałem z rodzicami. I wiesz, ja bym sobie może nawet poradził (no, może nie konkretnie z tym niesfornym dwulatkiem), ale pomyślałem o domownikach (zwłaszcza mojej biednej matce która ważyła mniej więcej tyle, co i ten azjata....) i gościach którzy czasem wpadali i stwierdziłem, że chyba nie warto ryzykować. Teraz już mieszkam sam, ale w mieszkaniu, więc przepadło ;) Przy czym wspomniałeś o bokserach; według mojej wiedzy (co prawda niewielkiej, bo to nie moja sfera zainteresowań) i użytkowników znających się lepiej na molosach którzy tu napisali, to dużo łatwiejsza rasa niż te, które wymieniłeś na początku. @jan89 Z tym się zgodzić nie mogę. Głównie dlatego, że ludzie jakoś nigdy nie oceniają trzeźwo i poprawnie swoich możliwości. Mało widziałem tych z rodzaju "paaanie, mnie to każdy pies lubi, kto nie da rady, ja nie dam rady?", którym miękła rura jak już stanęli naprzeciwko jakiegoś uśmiechniętego staffika (albo jak się dowiedzieli, że wstawanie o czwartej rano żeby wybiegać haszczaka to nie fanaberia, to żelazna konieczność)? Poza tym, wiedza teoretyczna nigdy nie zastąpi praktycznej, owszem, stanowi doskonałe uzupełnienie i warto jej nabywać jak najwięcej, ale od czytania do praktyki jednak jest pewna droga do przebycia.1 point
-
Dziękujemy Nadziejko! Tak, zgarnęliśmy z ulicy psa, nie myśląc co dalej. Myśleliśmy, że może schronisko, ale uznaliśmy, że to najgorszy pomysł. Pies był bardzo wychudzony, przywędrował za mną licząc na jedzenie, jednocześnie był bardzo wystraszony. Nie dał się dotknąć, wszystkiego się bał, nie chciał wejść do domu, niczego nie znał, żadnych słów, obroży, smyczy - nic. Na jedzenie się rzucał. Po dwóch tygodniach wszystko jest lepiej, chociaż nie zwiedził jeszcze całego domu - nadal się boi, ale śpi w domu (wchodzi tylko do jednego pokoju, kuchni i łazienki, chociaż do kuchni się odważył wejść po tygodniu), został fanem głaskania, jest łagodny, przyjazny, szybko się uczy. Psy go ignorują, tylko najmłodszy Ronnie czasem się zlituje i pobawi albo pokaże zęby. Mam nadzieję, że uda się znaleźć dla niego dobry dom.1 point
-
Ewciu u Brunka wszystko dobrze, Pani Janina mi odpisała. "Witam Pani Elu.Bardzo przepraszam za tak długie milczenie.Mam od roku problem z mamą .Złamała nogę a od pół roku już całkowicie leży.Dziękujemy za życzenia. Życzymy samych wspaniałych i słonecznych dni ,spełnienia najskrytszych marzeń a wszystkim waszym podopiecznych wspaniałych i kochających domów. Bruno ma się dobrze .Obecnie jest na diecie odchudzającej. Przez dwa tygodnie zrzucił już kilogram.Jak wróci do formy prześlę jego zdjęcia . Teraz wygląda jak antałek. p.s. odpisałam Pani jak tylko dostałam wiadomość ale chyba źle wpisałam adres. Pozdrowienia z zimowego Międzygórza. Janka1 point
-
1 point