Jump to content
Dogomania

Łisper

Members
  • Content Count

    60
  • Joined

  • Last visited

About Łisper

  • Rank
    Advanced Member

Recent Profile Visitors

650 profile views
  1. Łisper

    Pierwszy pies

    Zgadzam się jak najbardziej, że wszystko może pójść okej, ale warto też założyć, że może nie pójść okej, a wtedy lepiej mieć "zepsutego" cavaliera niż cane corso, zwłaszcza jak masz małe dzieci w domu. Duży pies może dziecku zrobić krzywdę nawet przez przypadek, i tutaj żadne szkolenie nie pomoże, bo się po prostu "zdarza". Pół biedy jeśli, jak mój Dante, "tylko" przypadkiem przewróci i nabije parę siniaków. Tak jak powiedziałeś/aś, masz psa rasy wymagającej, poświęcasz mnóstwo czasu- są ludzie, którzy ze względu na rasę którą wybrali naprawdę układają całe swoje życie pod kątem swoich psów (znam takiego właściciela wilczaków czechosłowackich. godne szacunku, ale i trochę przerażające jak zmienił się tryb jego życia... tylko on nie ma żony i dzieci.) Ja nie mam wymarzonego zwierzęcia, i też mi to łatwo pisać ;) Tak jak mówię, w twoim przypadku Wojna byłoby niezłym rozwiązaniem dać psu wymarzonej rasy dom tymczasowy, wtedy nie będziesz musiał wyczekiwać "kiedy zdechnie", tylko do adopcji, a to w przypadku takich ras jak cane corso- zazwyczaj kwestia kilku miesięcy, jak nie tygodni. A nic tak nie rewiduje pragnień i oczekiwań jak praktyka w rzeczywistości. No, prawie nic. Wiesz, co mi osobiście zrewidowało pogląd na moją diabelną chęć posiadania CAO? Szukałem sobie pieska do adopcji, a tam koleś, chyba o głowę wyższy ode mnie i dwa razy szerszy w barach, chciał oddać swojego dwuletniego azjatę bo nie mógł nad nim zapanować. Nie powiem, dało mi to do myślenia.... zwłaszcza, że byłem wtedy niepełnoletni i mieszkałem z rodzicami. I wiesz, ja bym sobie może nawet poradził (no, może nie konkretnie z tym niesfornym dwulatkiem), ale pomyślałem o domownikach (zwłaszcza mojej biednej matce która ważyła mniej więcej tyle, co i ten azjata....) i gościach którzy czasem wpadali i stwierdziłem, że chyba nie warto ryzykować. Teraz już mieszkam sam, ale w mieszkaniu, więc przepadło ;) Przy czym wspomniałeś o bokserach; według mojej wiedzy (co prawda niewielkiej, bo to nie moja sfera zainteresowań) i użytkowników znających się lepiej na molosach którzy tu napisali, to dużo łatwiejsza rasa niż te, które wymieniłeś na początku. @jan89 Z tym się zgodzić nie mogę. Głównie dlatego, że ludzie jakoś nigdy nie oceniają trzeźwo i poprawnie swoich możliwości. Mało widziałem tych z rodzaju "paaanie, mnie to każdy pies lubi, kto nie da rady, ja nie dam rady?", którym miękła rura jak już stanęli naprzeciwko jakiegoś uśmiechniętego staffika (albo jak się dowiedzieli, że wstawanie o czwartej rano żeby wybiegać haszczaka to nie fanaberia, to żelazna konieczność)? Poza tym, wiedza teoretyczna nigdy nie zastąpi praktycznej, owszem, stanowi doskonałe uzupełnienie i warto jej nabywać jak najwięcej, ale od czytania do praktyki jednak jest pewna droga do przebycia.
  2. Łisper

    Pierwszy pies

    Ok napisałem wtedy delikatnie, żeby nie urazić i nie zaczynać niepotrzebnej dyskusji, ale jak na kogoś kto rzuca oskarżenia o brak umiejętności czytania ze zrozumieniem, sam niezbyt potrafisz czytać między wierszami, więc powiem wprost: porównywanie różnic temperamentu między ludzkimi dziećmi do olbrzymich różnic między psimi rasami "wymagającymi" to kretynizm w czystej postaci. Równie dobrze możesz zacząć mówić że w sumie nie ma znaczenia czy w terrarium masz zbożówkę czy żmiję zygzakowatą, na rękawicy kanarka czy sokoła,.... poczytasz książek i na pewno sobie poradzisz. A jak sobie jednak nie poradzisz? Cóż, schroniska są przepełnione, fundacje też.... ale nic to, niejeden już swojego roznerwicowanego malinoisa czy agresywnego amstaffa uwiązał do betonowych płyt i zrzucił z mostu do Wisły, bo problem go przerósł, chociaż myślał że jakoś to będzie. Nie będziesz pierwszy ani ostatni. edit: w żaden sposób nie sugeruję oczywiście, że autor wątku w wypadku nieporadzenia sobie z psem trudnej rasy zrobi mu jakąkolwiek krzywdę, stoję tylko przy swoim, że podejście typu "jakoś to będzie" za dużo krzywdy spowodowało- i ze strony ludzkiej, wystarczy popatrzeć na schroniska i na to, że w Wojtyszkach w każdym miesiącu jest kilka psów które przywożą już martwe- i również ze strony psiej, bo nieumiejętnie prowadzone psy potrafią nie tylko gryźć, ale i zabijać. A autor wątku ma małe dziecko i drugie w drodze.....
  3. Łisper

    Jaką karmę wybrać psa

    jak przewróciłem oczami to mało mi do wnętrza czaszki nie wpadły. Skąd na tym forum tyle kont, które mają jeden, dwa posty- każdy zachwalający jakąś maksymalnie trzygwiazdkową karmę jako tą najlepszą, ekskluzywną, z wysokiej półki? Czy moderatorów i administratorów już w ogóle nie ma, ani jednego, żeby te konta reklamowe zbanować?
  4. Słuszna uwaga. Szczerze mówiąc, ja też nie wiem; zawsze mi się kojarzyło, że na trzustkę unika się słodkiego, a nie tłustego, ale nie znam się zbytnio na medycynie, dlatego napisałem, że jeśli weterynarze pozwolą ;) w stanie choroby nie warto na własną rękę eksperymentować, bo się można przejechać....... no ale RC karmić?
  5. Łisper

    Poznajcie Promyka :)

    Hahaha to jest pies-architekt, ze Zmysłem Estetycznym, widać krzesła mają stać według jego wskazań bo inaczej sam sobie przestawi tak jak ma być ;DD cud chłopak, naprawdę.
  6. Łisper

    Poznajcie Promyka :)

    A to śliczny łobuz ;) A oczy takie maślane jak nie wiem co. Pozdrowienia i szczęścia życzę waszej dwójce, mam nadzieję, że promyczkowe "remonty" szybko się zakończą ;)
  7. Łisper

    Pies niszczyciel mnie chyba przerosnie

    Krytykę ignoruj, bo ludzie się wypowiadają a znają się jak ksiądz na ministrantach ;) zaraz ci jeszcze powiedzą, że w ogóle to suka powinna mieć chociaż raz młode, a karmienie psów surowym mięsem powoduje, że są agresywne, chyba że mają czarne podniebienie, to oczywiście będą agresywne choćby nie wiem co. Sam zresztą też kiedyś myślałem że klatka to praktycznie katowanie psa, jak tak można.... ale podobnie jak ze wszystkimi innymi narzędziami treningu, poprawnie użyta to po prostu... pomoc naukowa ;) a co do zabaw węchowych- ja ze swoim zaczynałem takie treningi biorąc po prostu bardzo miękkie smaczki i wtykając je w chropowatą korę powalonego drzewa w parku. Pies latał i skakał dookoła tego pniaka, niuchał, czasem się palcem wskazało jak nie mógł znaleźć- i dobrze się bawił. To tak na amatorskim poziomie, na wyższe szkoły jazdy możesz się zapisać na szkolenie albo trening, czasami są takie grupowe zajęcia z innymi psami uczące tropienia albo frisbee albo czegokolwiek- rozejrzyj się, naprawdę fajna zabawa ;)
  8. Łisper

    Pierwszy pies

    Jeśli tyle ludzi ci mówi: weź mniejszego, to może jednak coś jest na rzeczy? ;) Zrobisz jak zechcesz, jesteś dorosłym facetem, ale jak sobie wyobrażam kogoś, kto nigdy nie miał zwierzaka, z dorastającym (!!) molosem, z jednym małym dzieckiem i drugim które dopiero raczkuje, i jeszcze kotkiem............. to mi się trochę chłodno w okolicach karku robi. Musisz też trochę pomyśleć o swojej rodzinie i tym psie i tym nieszczęsnym kotku, nie co "ja chcę". Z doświadczenia ci powiem, że psa tej niewymarzonej rasy też pokochasz; mi się diabelnie marzył CAO na pierwszego psa, z wyglądu tak mi podchodził....- ale charakter, trudność prowadzenia.... no, ugiąłem się, skończyło się na owczarzycy- i, szczerze mówiąc, bardzo dobrze. Niestety są takie rasy, co do których "bo mi się podoba" to niewystarczający argument. Nie tylko psy "bojowe" ale też np. husky albo border collie. Psy, które mają dosyć specyficzne potrzeby i temperament. A potem wyje taki "haszczak" w ogrzewanym zimą mieszkaniu i wychodzi na spacer 3x15minut... bo się niebieskie oczy komuś spodobały. Albo molos siedzi w kojcu, bo strach przy dzieciach albo gościach wypuścić. Jako rozwiązanie pośrednie zaproponuję ci- daj dom tymczasowy jakiemuś molosowatemu. Fundacje cały czas szukają tymczasów, zwłaszcza w zimie, gdzie te psy o żałosnym podszerstku marzną i cierpią w boksach. Jeśli się okaże, że nie dasz rady zapanować nad 50-cioma (albo i 70-cioma, tyle, co dorosła kobieta) kilogramami mięśni, która ma często własne pomysły- nic to, oddasz i nie będziesz musiał się czuć winny, to nie twój pies, chciałeś pomóc- nie udało się. Jeśli się okaże, że jednak cudem masz "żyłkę" do tego i od pierwszego razu potrafisz prowadzić psa tak, żeby nie stwarzał zagrożenie dla ciebie, rodziny i postronnych- będziesz już mógł ze spokojem wziąć takiego "wymarzonego" szczeniaka jaki ci tylko podpasuje. Ewentualnie zapytaj na forum które podał/a bou, czy ktoś nie zrobiłby ci drobnej uprzejmości i pozwolił potowarzyszyć w spacerze. Idzie o to, żebyś zobaczył jak molos zachowuje się i wygląda na żywo, nie na zdjęciach, i jakie to uczucie mówić "siad" psu, który wygląda jakby miał ochotę ci powiedzieć "mogę wyrwać ci tchawicę jednym kłapnięciem zębów, więc to ty "siad", człowieku" ;) Nie zrozum mnie źle, wiem, że super psy, a w ogóle szkolenie takiego brytana to też wielka przyjemność, wręcz bym powiedział, proporcjonalna do rozmiaru ;) Tylko jak coś pójdzie źle, to konsekwencje też proporcjonalne do rozmiaru..... Jak sam powiedziałeś, dużo z żoną czytaliście- a wyczytaliście przy każdym opisie rasy molosowatej, że nadaje się tylko dla doświadczonych przewodników? ;) Jak już się uprzecie na molosa, to zdobędźcie jednak trochę praktyki najpierw, tak na wszelki wypadek. Może zapytajcie o poradę behawiorystę również, nie tylko na forach, bo na forach nigdy nie wiesz, czy dostajesz rady od zaklinacza psów, czy jakiegoś chłopka z jamniczkiem ;)
  9. Łisper

    Pies niszczyciel mnie chyba przerosnie

    Teraz się już czasu nie cofnie, ale trzeba było kupić/wypożyczyć klatkę, przełożyć do niej psu legowisko, w noc by spał, już by do tej pory był na tyle przyzwyczajony że pewnie by nie było większych problemów z zamykaniem go na dzień. Klatkę koniecznie załatw, przełóż mu tam legowisko, możesz mu tam nawet jeść dawać, a jak masz przysmak jakiś to też tam wrzucić i nie pozwolić mu wynieść- zje w klatce albo wcale, do tego komenda głosowa (np. "kojec" albo "do budy" albo co tylko tam chcesz), ćwicz stopniowo, najpierw kilka minut, potem np. pół godziny jak jesteś w domu wieczorem, potem na piętnaście minut do sklepu a psa w klatce zostawić, i tak w ciągu kilku dni małymi kroczkami powinno być coraz lepiej. No, ale o tym możesz poczytać dokładniej na internetach. Zamykanie na siłę to w ostatecznej ostateczności, żeby mu tej klatki zbytnio na początek nie obrzydzić ;) no ale jak trzeba....
  10. Łisper

    Pies niszczyciel mnie chyba przerosnie

    Kong na wyjście dobry sposób (ja bym jeszcze spróbował psa nie karmić przed wyjściem, a zostawić mu zapakowany kong albo pochowane w różnych miejscach mieszkania smakołyki, jest szansa, że się zajmie szukaniem, zamiast obgryzaniem dywanu), ale przede wszystkim jednak proponuję zacisnąć zęby i parę razy wstać o czwartej rano (no wiem, no wiem) i psa tak na dworze wylatać, żeby powłóczył z powrotem do mieszkania nogami a jęzor wisiał do samej ziemi. To powinno przynajmniej zmniejszyć ilość zniszczeń, nawet jeśli ich całkowicie nie wyeliminuje, a w tym czasie będzie czas na powolne wprowadzanie kennel-klatki. Przy tym brak pożegnań i przywitań, przy wyjściu i wejściu twardo psa olewaj, przy wyjściu możesz tylko dać komendę ("waruj" albo "pilnuj domu", żeby pies sobie skojarzył, że za każdym razem jak wychodzisz z komendą, to w końcu wracasz). Czy pies szczeka również jak cię nie ma, czy tylko cichutko niszczy? Popytaj sąsiadów, na pewno będą wiedzieli i nie omieszkają ci powiedzieć ;) Na pocieszenie dodam, że praca z problemowym psem, chociaż na początku jest katorżnicza jak jasna cholera, to jednak taką prawdziwą satysfakcję daje jak już do czegoś dojdziemy, i na naszych oczach dzikus zmieni się w cywilizowanego psiego dżentelmena. Naprawdę w większości przypadków warto zacisnąć du...- er, zęby, i walczyć. Zadzwoń do fundacji też koniecznie, niech wiedzą że masz problemy, żeby, gdybyś w ostateczności jednak zdecydował się psa oddać, to wiedzieli przed czasem że mogą się spodziewać w tym dosyć "zapchanym" okresie przedświątecznym jeszcze jednego lokatora, żebyś im tak nie zrzucił psa nagle na próg.
  11. Łisper

    Pies niszczyciel mnie chyba przerosnie

    Raczej wątpię żeby ci ktoś pojechał z hejtem, bo niszczący pies to naprawdę katorga, a samo to, że szukasz pomocy zamiast wystawiać psa za drzwi niech idzie w cholerę (a są też tacy) to już coś. Niewiele mam od siebie do dodania, więc tylko zgodzę się z przedmówczynią, że wszystko co powiedziała, jest szczerą prawdą; kennel tutaj świetnie działa, klatka to naprawdę nie jest jakieś narzędzie tortur, umiejętnie wprowadzona to dla psa wręcz ulubione miejsce i azyl. No i spacer rano powinien być dużo dłuższy, taki półgodzinny to właśnie "rozkręci" psa, ale nie zmęczy go na tyle, żeby w domu padł i odsypiał. Jakbyś miał możliwość to godzina-dwie, a jeśli nie, to w ciągu tych pół godziny co masz, trzeba wykonywać intensywne ćwiczenia/zabawy z psem (intensywne dla niego, nie dla ciebie ;) ) np. pracę węchową, frisbee/aport, bieg przy rowerze. Masz może możliwość wziąć chociaż na parę dni urlop żeby zacząć wdrażać kennel? A swoją drogą, skoro fundacja wydała ci psa niszczącego/z lękiem separacyjnym, to zadzwoń do nich, żeby ci cholera koszt behawiorysty pokryli. Co za fundacja wydaje mocno problemowe psy bez poinformowania przyszłego właściciela? Nawet w Wojtyszkach czy innych Radysach, jak pies rozwala boks jak zostaje sam, to ci powiedzą, myślałem, że fundacje mają mieć wyższy standard....
  12. Leć jak najszybciej do dobrej, dużej kliniki gdzie mają cały sprzęt na miejscu i nie będą nic odsyłać do innych laboratoriów i czekać, i może zasugeruj test coombsa. Nie chcę cię straszyć, ale mój pierwszy pies, też suka, miała podobne objawy- okazało się, że to niedokrwistość autohemolityczna (AIHA). Obmacaj psicę dobrze czy czasem nie schudła, nie straciła mięśni, zwłaszcza w okolicy karku- husky ma grube futro, można na oko nie zauważyć. Moja suka leżała szpitalnie w całodobowej klinice Lancet w Łodzi, ale nie wiem, czy mogę ci z czystym sumieniem polecić, bo, chociaż była leczona, przeżyła tylko miesiąc... no ale w jej przypadku przebieg choroby był bardzo ciężki. Ten wrocławski Skvet też brzmi okej. Jak psica jest spokojna, to albo silny mężczyzna ją może znieść na rękach, albo możecie zrobić zaimprowizowane "nosze" z koca i we dwójkę znosić. Ciężko z czwartego piętra się znosi, ciężko... Podczas drogi niech będzie otulona w koc, a w aucie grzanie puszczone, wiem że zazwyczaj haszczaki lubią mrozy, ale przy takiej anemii będzie ją trząść zimno. Jedną dobrą wiadomość ci powiem, że zazwyczaj AIHA się pojawia do ośmiu lat życia, więc skoro twoja psica dobiła tej dychy, to może nie to, i jeszcze będzie ok, to że nie ma biegunki ani wymiotów to też dobry znak.
  13. Łisper

    Nauka czystości - pytanie przed adopcją

    cóż, lepsze cztery dni, niż dwa, a w ogóle jeszcze lepszy cały tydzień albo nawet i miesiąc, ale wiadomo, mało kto może sobie na tyle czasu pozwolić. myślę, że jeśli stopniowo będziesz go przyzwyczajać do nieobecności swojej- pierwszego dnia a to na chwilę do sklepu wyskoczysz, a to drugiego dnia do kina na trochę dłużej, i pies się powinien stopniowo przyzwyczaić. Tak jak Sowa powiedziała, każdy pies trochę inaczej reaguje na takie rzeczy. Jak już psa masz upatrzonego, to jak dopytasz się o jego charakter i czemu trafił do schroniska, to trochę łatwiej ci może być przewidzieć jego reakcję. Jeśli np. ma nerwowy charakter i ktoś go oddał bo niszczył w domu, to już będziesz wiedzieć, że będzie ciężka przeprawa ;) a jeśli np. ktoś go oddał z powodu alergii u dziecka, a pies jest ogólnie spokojny, to z kolei będzie na pewno łatwiej.
  14. Łisper

    Kilka pytań zakochanego w rasie CHI :)

    niestety, ze względu na to, że przepisy są w tej kwestii mocno dziurawe, to można. sam nawet możesz sobie założyć związek hodowli dżdżownic i ogłaszać, że masz rasowe. ale tak naprawdę jedynym liczącym się związkiem hodowców jest FCI, międzynarodowy związek, który z kolei uznaje na zasadzie wzajemności związki z poszczególnych krajów- w polsce jest to ZkwP, i tylko psy z ZkwP są naprawdę "rasowe". niestety, dużo ludzi się na takie zabiegi marketingowe pseudohodowców nabiera.... sam się kiedyś nabrałem, nie polecam.
  15. Łisper

    Kilka pytań zakochanego w rasie CHI :)

    Powiem ci, że nie bardzo wiem ile powinien mieć pies przy odsadzaniu od matki, bo mój pies wzięty był ze schronu jako dorosły chłop ;) Dla bezpieczności nie brałbym pieska młodszego niż 3 miesiące. Ale jednak bardzo gorąco polecam przemyśleć czy naprawdę potrzebujesz szczeniaka. Szczeniak jest słodki przez może trzy-cztery miesiące. Czy warto dla tych kilku miesięcy słodyczy narażać psa na samotność i możliwość problemów behawioralnych w przyszłości, skoro można wziąć dorosłego pieska? Jeśli uważasz że warto to cóż, może ci się poszczęści i wszystko się ułoży, i tego ci będę szczerze życzył. Ale miej na uwadze że może się nie ułożyć. Pies może np. wykształcić lęk separacyjny. To jest, lekko mówiąc, bardzo niefajny problem do rozwiązania. Także- twoja decyzja, ale naprawdę zastanów się nad tym przez kilka dni chociaż zanim ją podejmiesz.
×