Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 12/06/17 in all areas

  1. Maluch Oluś chce przekazać,że czuje się dobrze :) na Mikołajki dostał od Skarpety Plaskatych 200 zł . 12 grudnia ma konsultację kardiologiczną,czeka na okulistę,może uda się wbić szybciej. Ogólnie nie jest najgorzej,na to drugie oczko widzi :) Jest przekochany,jest zainteresowanie adopcją ,co wcale mnie nie dziwi :) dom oczywiście jak wszystkie,będzie dobrany do psa :) i porządnie zlustrowany :)
    4 points
  2. 3 points
  3. Pani Tinki mocno kibicuje odnalezieniu Liki. Pytała się mnie, na jakim etapie poszukiwania jesteśmy... A u Tinki wszystko dobrze. Pani mówi o niej "moja kochana Tinulka". Sunia śpi z Panią i jest bardzo w Nią wpatrzona. Kiedy Pani jest poza domem, to mała śpi, ale jak Pani wraca to jest szał-ciał, całe ciałko lata na boki, Pani musi zostać obcałowana i dokładnie przywitana :). Pani mówi, że to nie ten sam pies. Strachów właściwie nie ma, ew. niepokój na nieznane. Z suczką sąsiadki Sonią są już kumpelkami :). Pani jest oczarowana małą, nie może ją nachwalić. Jedyne, co Ją martwi - to wybredność Tinki. Nic nie chce jeść. Pani kombinuje, więc a to da chrząstki z indyka, a to czasem jakiś smaczek ze stołu. Jednak i tak mała franca najchętniej chce jeść surowiznę... czyli to, co jadła w Tomaszowie. Z piątek idę odwiedzić Mała, więc postaram się o zdjęcia :). Z kolei Murzynek-Gucio to dalej król osiedla. Rodzina opowiada o nim z miłością i zachwytem. To już drugie święta Gucia w DS. :) Czesio z kolei przygotowuje się już do świąt:) I choć telepie się z zimna, to ubranka założyć sobie nie da, a po śniegu lata jak szalony. Likuś, spójrz... Ty też możesz dołączyć do szczęściarzy... wracaj do domku, mała!
    3 points
  4. Aby nie sprawiać kłopotu Marcie,TZ-owi i Asi,zakupiłyśmy obróżki,szelki,smycze dla naszych psiaków,które mam nadzieję,że trafią pod naszą opiekę. Martuniu,paczuszka będzie wysłana w tym tygodniu,jeżeli wyrazisz zgodę na przechowanie tych akcesoriów. W paczuszce: 5szt. szelki+smycz;5szt.szelki;4szt.obroża+smycz;16szt.obroże;8szt.smycze.
    2 points
  5. Jak dobrze,że Czester ma tyle dbających cioć :) dziękuję :) Jesteśmy po kontroli u dr Kocota w Rudzie Śląskiej.Kontynuacja leczenia,Koszt wizyty 5 zł ,koszt transportu 100 zł ,koszt Nivalinu,igieł i strzykawek,Vit B complex 61 zł ,opłacony ze Skarpety Plaskatych.Kontrola za 10 dni. Maluch dostał na Mikołajki od moich dziewczyn Hańci i Zytki ubranko,model na zdjęciach w załączeniu :)
    2 points
  6. Maluszki zdrowe, zostały odrobaczone i odpchlone (jeszcze spadają z nich pchły...). Wet ocenił je na jakieś 7 tygodni. Jest 3 suczki i 3 pieski:) Jedzą jak smoki, siusiają też jak smoki;) koopki póki co ładne. Za tydzień będzie szczepienie. Maluszki będą jeszcze przez dwa dni dostawać tabletki na odrobaczenie (dostałam od weta). Mamusia ma ok. 2 lata. Jest bardzo łagodna i bardzo opiekuńcza. Jak postawiłam miskę z karmą, to nie ruszyła się z miejsca kiedy maluchy jadły. A jak jej dawałam z ręki suchej karmy to wsuwała do ostatniego okruszka. Suczka jest bardzo miła, już mnie zaszczyciła machaniem ogonka i przymilaniem się. Normalna sunia. Suczkę wyprowadziłam wieczorem na ogród, ale nie bardzo chciała spacerować, wciąż spoglądała z utęsknieniem na drzwi wejściowe domu. Jak jej w końcu uległam to sama weszła do domu i momentalnie odnalazła drogę do dzieci. Szelki chyba jej zdejmę, bo maluszkom się bardzo podobają... szkoda ich:) Jutro postaram się porobić szczeniakom fotki indywidualne, myślę, że warto je ogłaszać. Czas nieciekawy, prezentowy, ale może trafi się jakiś normalny domek. Koszty weterynaryjne wyniosły 148 zł (na rachunku jest 188 zł, ale 40 zł to karma dla maluchów i to odliczyć trzeba): https://www.fotosik.pl/zdjecie/pelne/92abf4c6f7e6dc13 Głodomory:)
    2 points
  7. Zakładam wątek psiej rodzince, która została znaleziona dzisiaj w okolicy Zamościa. Tak sytuację opisała Tola, która widziała dzisiaj sunię i jej sześcioro dzieci: Nie wiem czy pamiętacie suczkę, którą pokazywałam na zamojskim - błąkała się na obrzeżach Zamościa, potem zniknęła. Dzisiaj okazało się, że jest, ale nie sama... Maluchów jest 6 - u nas już śnieg, zimno, psiątka skulone, trzęsące się z zimna. Zabezpieczyliśmy je tymczasowo w osłoniętej budce, a co dalej... Rozmawiałam z Małgosią z DT JuDYta, może zabrać szczeniorki, ale dopiero za ok 14 dni... No i bez suczki....
    1 point
  8. I to najlepszy z możliwych po tym co przeszedł.Nie ma innej opcji.
    1 point
  9. Ten stary bardziej mi się podobał i wrócę chyba do niego, ale dopiero za miesiąc - bo nick można aktualizować raz na miesiąc. Bo już po zmianie nicku dowiedziałam się, że jakbym po janka zrobiła spację i dopiero @ to nie byłoby problemu z wyświetlaniem. Teraz cały miesiąc robię za małpę :).
    1 point
  10. Czytałam ten wątek czasami i podziwiałam Was za organizowanie pomocy dla Rexa i pana Mariana. Lubiłam tu zaglądać. Jest mi bardzo przykro, że p.Marian zmarł :( biedny Rex, co on czuje.... :( Dokładam do zbiórki 10 zł miesięcznie dla Rexa tak długo jak będzie trzeba, nawet do końca jego dni.
    1 point
  11. To ja jeszcze raz o finansach żeby wszystko uściślić. Mimo wszystko proponuje przeznaczyć np.100 zł z pieniążków Mini na transport a kwotę po Tinusi przeznaczyć właśnie dla Fanty na sterylkę, chipa, szczepienia. Jeśli macie inne propozycje to piszcie.
    1 point
  12. Finanse są bardzo ważne i nie przepraszaj, że o nich mówisz. Darczyńcy Tinusi na pewno się zgodzą, więc pieniądze przeznaczymy na sterylkę, chipa i szczepienia dla Fanty.
    1 point
  13. Ja przepraszam, że tak wypominam te finanse, ale boje się troche, że zostanę z Fantą sama, a na 6 psa mnie po prostu nie stać :( mój zwierzyniec to miesięczny wydatek 400-500 zł (nie skarżę się, sama sobie tyle zwierzaków do domu sprowadziłam..albo same przyszły ;) ..), a do tego dochodzą szczepienia itp. Wiadomo że jedzenie Fancie zapewnie bez problemu :) ale sterylka, chip,szczepienia przeciw chorobą - to już ponad moje zdolności finansowe ;)
    1 point
  14. Albo przeznaczyć fundusze Tinusi. Na jej koncie jest ponad 300zl, w piątek robię wizytę poadopcyjna ale juz wiem, że Tinusia nigdzie się nie wybiera. Oczywiście jak darczyńcy nic nie będą mieć przeciwko. ;) Ja Istar po świętach z własnej kieszeni też wpłacę dla Fanty;)
    1 point
  15. O...nie jest identyczna, ale jakoś mi się skojarzyła od razu Fanta z tą "moją" Myszą...Mysza po ponad 2 latach w schronisku znalazła super dom aż nad morzem! Więc i Fancie uda się znaleźć super dom ;) Swoją drogą...to już tyle lat minęło ^^ człowiek był piękny i młody :D
    1 point
  16. Na koncie Mini jest trochę pieniędzy. Mam propozycję aby na transport przeznaczyć np.100 zł. Myślę, że Mini zostanie już w domku. Jeśli do Świąt wszystko będzie ok. to zaraz po Świętach można resztę przeznaczyć dla Fanty. To oczywiście propozycja. Wiem, że może już teraz można wszystkie pieniądze po Mini przeznaczyć dla Fanty ale proszę odczekajmy jeszcze troszkę. Po ucieczce Liki mam jakiś ogromny strach w sercu jak psiaki jadą do swoich domków. Niech się Mini zadomowi na dobre.
    1 point
  17. trochę Draga z dziś :) był u fryzjera , bez kąpania bo za zimno ale ma powycinane dredy i jest wyczesany koszt wizyty 50 zł
    1 point
  18. Nie tak prosto zaadoptować psa z Plaskatego Azylu ;) młody,piękny,zresztą czy ja znam brzydkie psy ,nieee :)
    1 point
  19. A to dziękuję Malagos i elik. Właściwie powinnam być w szpitalu ale przesuwam,proszę lekarza, żeby może nie ze względu na zwierzaki m.in i leżę w domu. A te dwie zazdrosnice - kotka i suczka cały czas ze mną. Żeby nie było, że tak się poświęcam dla zwierząt, szpital to bezpieczeństwo ale i więcej zarazków a ja strasznie szybko wszystko łapie, wiec lekarz się zgadza.
    1 point
  20. Zdjęcia śniadaniowe rzeczywiście pokazują, że Suzi czuje się w tym domku super!! Po prostu, "Trafił swój na swego"
    1 point
  21. Staruszek terrorysta :)? Chyba jak (prawie) każdy ludzki staruszek ;) Maluchy dłużej żyją. Moja skończyła 11 lat a śmiga jak szczeniak. O Szafranka, pytano, ale trzeba powiedzieć prawdę że chłopak nie da sobie założyć nawet obróżki i o spacerze mowy nie ma. Na posesję nikt nie pytał.
    1 point
  22. I jeszcze tylko do pełni szczęścia... domku swojego nam trzeba!
    1 point
  23. Przepraszam, że zaśmiecam wątek, ale dużo ludzi tu zagląda, a ja chce poinformować że: zmieniłam nick janka@ na jankamałpa. Mam nadzieję, że towarzystwo z Dogo się domyśli, że janka@=jankamałpa, a jak nie to będę prostować, ważne żeby nie było już problemów z wyświetlaniem :).
    1 point
  24. Nie Małgosiu. Już sobie poradziłam i wybrałam jeszcze dwa z fb. Na razie dołożyłam tylko na OLX. Później dorobię jeszcze trochę.
    1 point
  25. Te zdjęcia to dla mnie najpiękniejszy prezent mikołajkowy:) Strasznie mi ta sunia leżała na sercu. Jest prześliczna,a kluchy przesłodkie,do zacałowania:) Poproszę nr konta,w piątek prześlę pieniążki.
    1 point
  26. Tak,tak wiem to wszystko. Alergolog powiedział ze to głupota mieć zwierzęta w moim przypadku. Każde kolejne zwiększa alergię. No,ale co zrobić jak potrzebowały domu.
    1 point
  27. Badania krwi Pani Kot ok. Niestety kroplówa była jeszcze konieczna, a na szczęście - wenflon zadziałał po raz trzeci. Od jutra już antybiotyk w tabletkach. Biegunka ustała. Kiciula zaczyna trochę jeść.
    1 point
  28. Nela, Hela drobna różnica :) Kochane suczydło :) Dzisiaj na konto suni wpłynęła kwota 200,00 zł od Skarpety im. Talkott. Bardzo serdecznie dziękujemy
    1 point
  29. Mama to superbohaterka, taka Merida Waleczna... jak ona dała radę uratować tyle żyć... trzymam kciuki, by były zdrowe, by żadne parwo się nie przyplątało :(
    1 point
  30. Zgodnie z zaleceniem pani weterynarz Plamka od dzisiaj na antybiotyku, bo musimy zwalczyć infekcję (aplikacja przez 6 dni, rano i wieczorem). Co do zabawek - to Kropeczka przezornie schowała głęboko w pościeli gumową kostkę, piłkę i żabkę, ale jej nowa koleżanka nie jest nimi zainteresowana. Śmiem twierdzić, że gumowej żaby to nawet się boi... Plamkę interesuje zupełnie inna dziedzina. Geologiczna... Wyglada na to, że uwielbia kopanie w jakimś miękkim środowisku. Na przykład - po południu próbowała przekopać się (głową!!!) przez koce i kocyki. Głową się nie dało, wiec poszły w ruch małe, krótkie łapki... To był widok za milion! Obecnie obie "psie dziewczynki" już śpią, więc dobrej nocy od Plameczki i Kropeczki. A jutro życzymy Wam wielu wspaniałych prezentów od Świętego Mikołaja!!!! I dziękujemy, dziękujemy, dziękujemy za Wasze dobre serca, za bezinteresowną pomoc bezdomnym zwierzakom, za - często trudną i niewdzięczną - walkę o godność porzuconych zwierząt i w końcu za to, co dla mnie najważniejsze, że daliście szansę, a tym samym uratowaliście życie takiej jednej małej, zalęknionej psiej biedzie, która bardzo chce żyć, cieszy się całą sobą z tego - na nowo podarowanego - życia...
    1 point
  31. Niech Grześ nie fika, bo na razie trafia na pierdoły, a jak trafi na macho to bęcki dostanie, niestety ...
    1 point
  32. Maluszki ok. 16.00 były już w gabinecie; trasę Zamość - Janów psia rodzinka ma w prezencie od mojego TZ. A Zea pomoże w opłaceniu kosztów weterynaryjnych.
    1 point
  33. Zgadzam się jak najbardziej, że wszystko może pójść okej, ale warto też założyć, że może nie pójść okej, a wtedy lepiej mieć "zepsutego" cavaliera niż cane corso, zwłaszcza jak masz małe dzieci w domu. Duży pies może dziecku zrobić krzywdę nawet przez przypadek, i tutaj żadne szkolenie nie pomoże, bo się po prostu "zdarza". Pół biedy jeśli, jak mój Dante, "tylko" przypadkiem przewróci i nabije parę siniaków. Tak jak powiedziałeś/aś, masz psa rasy wymagającej, poświęcasz mnóstwo czasu- są ludzie, którzy ze względu na rasę którą wybrali naprawdę układają całe swoje życie pod kątem swoich psów (znam takiego właściciela wilczaków czechosłowackich. godne szacunku, ale i trochę przerażające jak zmienił się tryb jego życia... tylko on nie ma żony i dzieci.) Ja nie mam wymarzonego zwierzęcia, i też mi to łatwo pisać ;) Tak jak mówię, w twoim przypadku Wojna byłoby niezłym rozwiązaniem dać psu wymarzonej rasy dom tymczasowy, wtedy nie będziesz musiał wyczekiwać "kiedy zdechnie", tylko do adopcji, a to w przypadku takich ras jak cane corso- zazwyczaj kwestia kilku miesięcy, jak nie tygodni. A nic tak nie rewiduje pragnień i oczekiwań jak praktyka w rzeczywistości. No, prawie nic. Wiesz, co mi osobiście zrewidowało pogląd na moją diabelną chęć posiadania CAO? Szukałem sobie pieska do adopcji, a tam koleś, chyba o głowę wyższy ode mnie i dwa razy szerszy w barach, chciał oddać swojego dwuletniego azjatę bo nie mógł nad nim zapanować. Nie powiem, dało mi to do myślenia.... zwłaszcza, że byłem wtedy niepełnoletni i mieszkałem z rodzicami. I wiesz, ja bym sobie może nawet poradził (no, może nie konkretnie z tym niesfornym dwulatkiem), ale pomyślałem o domownikach (zwłaszcza mojej biednej matce która ważyła mniej więcej tyle, co i ten azjata....) i gościach którzy czasem wpadali i stwierdziłem, że chyba nie warto ryzykować. Teraz już mieszkam sam, ale w mieszkaniu, więc przepadło ;) Przy czym wspomniałeś o bokserach; według mojej wiedzy (co prawda niewielkiej, bo to nie moja sfera zainteresowań) i użytkowników znających się lepiej na molosach którzy tu napisali, to dużo łatwiejsza rasa niż te, które wymieniłeś na początku. @jan89 Z tym się zgodzić nie mogę. Głównie dlatego, że ludzie jakoś nigdy nie oceniają trzeźwo i poprawnie swoich możliwości. Mało widziałem tych z rodzaju "paaanie, mnie to każdy pies lubi, kto nie da rady, ja nie dam rady?", którym miękła rura jak już stanęli naprzeciwko jakiegoś uśmiechniętego staffika (albo jak się dowiedzieli, że wstawanie o czwartej rano żeby wybiegać haszczaka to nie fanaberia, to żelazna konieczność)? Poza tym, wiedza teoretyczna nigdy nie zastąpi praktycznej, owszem, stanowi doskonałe uzupełnienie i warto jej nabywać jak najwięcej, ale od czytania do praktyki jednak jest pewna droga do przebycia.
    1 point
  34. Za;eży od człowieka w tym sensie, że odpowiedziaslny hodowca zwraca uwagę na zdrowie i psychikę psów uzywanych do rozrodu, socjalizuje odpowiednio szczenięta, dba o ich zdrowie fizyczne i psychiczne. Nie hoduje w klatkach bez dostępu człowieka na codzień, nie mysli wyłącznie o tym jak najwięcej zarobić a się nie narobić i nie wyłożyć najpierw niemałe pieniądze. Bo tylko pies z takiej hodowli daje dużą gwarancję, że będzie normalny, oczywiście przy dalszym wlaściwym wychowywaniu przez nowego właściciela. Ja kiedy hodowałam nie patrzyłam wyłącznie na cenę, cxzęsto wolałam sprzedać szczeniaka za mniejsze pieniądze ale wiedziałam, że szczeniak trafia do kochającego domu i potrafiłam odmpowic bogatemu chętnemu bo bałam się, że uwiąże szczxeniaka do drzewa w sadzie, żeby mu go pilnował. A tobie nie odradzam brania psa molosa tylko po prostu proszę o poczekanie aż nowe dziecko będzie nieco odchowane bo inaczej nie dacie rady jednocześnie opiekować się malutkimi dziećmi i malutkim psim dzieckiem, kiedy też wymaga większego zainteresowania.
    1 point
  35. Zgadzam się z Cerro. Wszystko zależy od indywidualnych predyspozycji właściciela, jego chęci i możliwości. W moim przypadku wątpliwości mam co do tego ostatniego. Tzn. warunki do trzymania pieska będą, finansowo też ok. Tylko kwestia możliwości czasowych. Dlatego napisałem, że czekam do narodzin dziecka i dopiero wtedy będę oceniał swoje możliwości. To nie jest dla mnie sprawa życia i śmierci. Mogę poczekać. Czekam 32 lata na pieska, poczekam jeszcze z rok. Dlatego pytam/czytam już teraz bo chcę podjąć świadomą i odpowiedzialną decyzję, a do tego czasu nabrać potrzebnej wiedzy. Tylko nie piszcie mi proszę tekstów w stylu : to weź sobie innego. Łatwo to pisać komuś, kto ma w domu wymarzone zwierzę. Poczekać mogę rok, dwa, ale nie 12 lat. Mam wziąć innego psa i co? Uczyć się na nim? Testować swoje umiejętności? I co jeszcze? Może tylko wyczekiwać kiedy zdechnie żeby kupić tego, którego naprawdę chcę mieć? Nie bardzo mi to brzmi. Oczywiście zgadzam się: pies psu nierówny i porównanie do węży jest jak najbardziej trafne. Każda rasa ma swój bagaż genetyczny, który jest wynikiem odpowiedniej selekcji osobników przeznaczonych do dalszego rozrodu i ma bezpośredni wpływ na "osobowość" zwierzęcia. - docelowo zgodnie z wzorcem danej rasy. Mówienie, że charakter psa zależy wyłącznie od człowieka to uproszczenie.
    1 point
  36. sada,jeżeli rodzice mogą niech gotują suni chudy kurczak,indyk bez skóry iżył tłuszczowych, obrane z kości do tego sporo jarzyn i koniecznie ryż osobno ugotowany.Ryż ugotowany wymieszany z chudym mięsem gotowanym,jarzynami posiekanymi widelcem(marchew,pietruszka,seler mogą być także buraki czerwone) i zalany wywarem z tym,że wywar może mieć minimalną ilość tłuszczu,najlepiej ściągnąć oczka.I tym tylko karm.Do tego tabletki Lipancrea 8000 1xdz.do 10kg wagi.Można podawać także hepatil,syrimalor. Moi znajomi mają owczarka z chorą trzustką,wyniki dobre,żyje już ponad 3 lata.Karmią go tylko gotowanym o którym napisałam wyżej.Pies ma się świetnie. Życzę dużo zdrówka dla suni a także pozdrawiam Was.Musi być dobrze.
    1 point
  37. Niestety to zmora wielu ras, psów i właścicieli - wyobrażenie tworzone w filmach, reklamach itp. Kiedyś ogromną krzywdę zrobiono labradorom.Do tej pory żyje mit, że to piesek do głaskania, dla dzieci i rodzin wielopokoleniowych z kotkiem i chomiczkiem (siedzących przy choince, otulonych aromatem kawy...). Labek jest silnym, dużym psem. Ma zęby, psi charakter, może nie lubić dzieci i notorycznie wyciągniętych do głaskania rąk. Wymaga szkolenia, długo dojrzewa i bywa nadaktywny. A ubraną choinkę mój labek osikał jak przystało na psa myśliwskiego. Tak więc nigdy nie wolno opierać się np. na filmikach. Każdy chętnie pochwali się osiągnięciami szkoleniowymi i rzadko problemami wychowawczymi. Wojna, przemyśl jeszcze wybrane przez siebie rasy. To wyższa psia półka jeśli chodzi o potrzeby wychowawcze, socjalizację, zachowania niepożądane no i ewentualne zagrożenie.
    1 point
  38. Wiem, że CHI ma rację. Wiem o tym doskonale. Ja o tym wszystkim wiem i dziękuję za wszystkie porady. Przeprowadzę się dopiero jak skończę wykończeniówkę, czyli pewnie koło marca. Dziecko urodzi się w czerwcu. Dopiero jak już wszyscy będziemy w komplecie to będę miał wiedzę czy siebie damy radę czy nie. Nie jestem wariat na hurra nie ide. póki co zwyczajnie zbieram informacje i korzystam z cudzego doswiadczenia. Na pierwszy ogień pójdzie na pewno kotek. Córka jest już na tyle duża, że może zacząć się uczyć odpowiedzialności za zwierzę. Poza tym to bedzie dla niej rekompensata za mniejszą uwagę, poświęconą jej przez żonę. Łatwiej zniesie ten okres.
    1 point
  39. Z pewnymi rasami psów jest trochę jak z rekinami, które do tej pory pokutują za "Szczęki" Spielberga, który obudził w swoim czasie prawdziwą masową histerię. Czy rekiny to krwiożercze bestie, które tylko czyhają na człowieka? Nie. W zasadzie to nawet nie lubią ludzkiego mięsa, często tylko "skubną" na spróbkę i wyplują, chyba że są naprawdę zdesperowane i głodne. Ale to nie znaczy, że powinieneś im od razu rękę w pysk wkładać, a takie "skubnięcie" może się skończyć śmiercią "skubniętego". Czasami ludzie, zarówno ci którzy chcą zmazać piętno z rekinów jak i z "psów morderców", idą troszeczkę za daleko w drugą stronę, zachwalając że z rekiny to przyjacielskie stworzenia, a, powiedzmy, pit bulle to "psie niańki". I owszem, jak wiesz, co robisz, to możesz pływać z rekinami bez klatki, a twoje dzieci będą całkowicie bezpieczne z twoim doskonale wychowanym TTB czy molosem- ale to naprawdę nie jest coś co powinien robić człowiek, który nie ma w ogóle żadnego doświadczenia. Aczkolwiek wiem co masz na myśli, że niektórzy miłośnicy pewnych ras zachowują się, jakby sami nigdy swojego pierwszego [tu wstaw rasę] nie mieli ;) ale musisz zrozumieć, że to trochę taki instynkt obronny; raz, że znają swoje psy i wiedzą, do czego są zdolne kiedy są nieumiejętnie prowadzone, a dwa- w niektórych krajach na świecie pewne rasy uznawane za niebezpieczne są wręcz rządowo zakazane (co jest totalną głupotą, a liczba ugryzień wcale nie spada, no ale....-). Każda osoba, która weźmie psa wymagającej rasy i nie zdzierży go, dodatkowo zepsuje reputację wszystkich posiadaczy, która już jest, lekko mówiąc, "słaba". Więc częściowo martwią się o ciebie, (a szczególnie twoje dzieci, jakby nie te młode, to jeszcze, jeszcze....)- a częściowo o siebie, swoje psy, swoje hodowle. Zapewniam cię, że w większości przypadków nie ma to nic wspólnego z elityzmem ani poczuciem wyższości. (wiadomo, zawsze się jakiś sk-----l trafi z nosem zadartym do samego nieba, jak wszędzie.) I czasami są takie ciężkie przypadki że nawet "znawcy rasy" nie mogą sobie poradzić, i muszą szukać pomocy u bardziej znawczego "znawcy rasy". Jakby ci się nie daj borze szumiący taki pies trafił..... Bokser myślę, że jest dużo bezpieczniejszym i bardzo wdzięcznym pieskiem na pierwszego podpiecznego ;) Jeszcze jedna rzecz o której nie wiem, czy doczytałeś, ale na wszelki wypadek wspomnę- czasami pieskom w okresie dojrzewania "odbija", hormony idą na mózg, zaczyna się nastoletni bunt, wszystkie błędy popełnione za szczęnięctwa wracają, aby się zemścić....- dlatego ja bym na twoim miejscu w zasadzie się zastanowił nad wzięciem dorosłego psa. Nie naciskam, tylko taka sugestia. A jeśli nie, to zachęcam się upewnić, że szczeniak, którego będziesz brał, ma rodowód ZKwP/FCI. psy to nie dzieci, nie ważne ile "pańć" będzie o swoim futrzaku mówić "mój synek". Psy to zwierzęta, i, jak większość zwierząt, zazwyczaj są dużo szczęśliwsze kiedy ich ludzki przewodnik o tym pamięta i ten fakt szanuje. No chyba, że z brzucha wychodzi dziecko zdolne przegryźć kota na pół i złamać kark kolegom z piaskownicy jednym uderzeniem łapy,.... w takim wypadku polecam położyć na małżeńskim łóżu wianek z tojadu, bo twoja żona może być wilkołaczycą ;)
    1 point
  40. O bokser może być, to też molos ale dużo łatweiejszy w prowadzeniu dla kogoś kto ma molosa pierwszy raz. Ja nie straszę molosami, mam rottweilery ponad 35 lat i robię wszystko, żeby ludzie przekonali się, że nie są to krwiożercze bestie tylko kochające misiaczki ale po prostu one wymagają właściwego wychowywania i socjalizacji od szczeniaka ale każdy popełniony błąd może to utrudnić. Poza tym nie jestem zwolenniczką brania psa dużej rasy i to szczeniaka, ktory jest psim dzieckiem do malutkich dzieci bo po pierwsze trudno przy małych dzieciach poświęcić szczeniakowi wystarczająco dużo czasu i uwagi a po drugie trudno jest upilnować, żeby szczeniak bez złej woli, niechcący nie zrobił krzywdy dziecku -może przewrócić, może ugryźć w zabawie, mleczaki są ostre a skóra dziecka delikatna. I wtedy zaczynają się problemy, mało ludzi potrafi sobie z tym radzić. Dlatego radzę psa jak dzieci będą nieco większe.
    1 point
  41. Łisper - cholernie mądrze prawisz,respect. Wojna: Tu jest jeszcze jedna rzecz,która Ci grozi...jak cos z molosem pójdzie nie tak - żona postawi Ci warunek,pies albo ona.(Bo duzy,bo dzieci,bo kotekitp) Wiesz...nigdy tego nie napisałam na tym forum,ale teraz powiem: moja (wówczas niespełnia dwuletnia,50 kilowa -tylko) bernardynka,chcąc przywitać mnie radośnie,biegła do mnie,ale obrała kiepski azymut,ja jej nie zauwazyłam i...skończyło się ,zerwaniem więzadeł,złamaniem,operacją,śrubami w kości piszczelowej... i 3-miesięcznym siedzeniem na wózku inwalidzkim. Rozważ to.Molos jest fantastyczny,ale to troszkę odbezpieczony granat.Nawet najbardziej ułożony molos jest ZAWSZE silniejszy od Ciebie,po prostu - tak ma.I nawet jak zademonstruje to raz ,czy dwa w życiu - skutki moga być...(jak wyżej). Masz zone i maleńkie dzieci...Także wiesz....przemysl wszystko.
    1 point
  42. Jeśli tyle ludzi ci mówi: weź mniejszego, to może jednak coś jest na rzeczy? ;) Zrobisz jak zechcesz, jesteś dorosłym facetem, ale jak sobie wyobrażam kogoś, kto nigdy nie miał zwierzaka, z dorastającym (!!) molosem, z jednym małym dzieckiem i drugim które dopiero raczkuje, i jeszcze kotkiem............. to mi się trochę chłodno w okolicach karku robi. Musisz też trochę pomyśleć o swojej rodzinie i tym psie i tym nieszczęsnym kotku, nie co "ja chcę". Z doświadczenia ci powiem, że psa tej niewymarzonej rasy też pokochasz; mi się diabelnie marzył CAO na pierwszego psa, z wyglądu tak mi podchodził....- ale charakter, trudność prowadzenia.... no, ugiąłem się, skończyło się na owczarzycy- i, szczerze mówiąc, bardzo dobrze. Niestety są takie rasy, co do których "bo mi się podoba" to niewystarczający argument. Nie tylko psy "bojowe" ale też np. husky albo border collie. Psy, które mają dosyć specyficzne potrzeby i temperament. A potem wyje taki "haszczak" w ogrzewanym zimą mieszkaniu i wychodzi na spacer 3x15minut... bo się niebieskie oczy komuś spodobały. Albo molos siedzi w kojcu, bo strach przy dzieciach albo gościach wypuścić. Jako rozwiązanie pośrednie zaproponuję ci- daj dom tymczasowy jakiemuś molosowatemu. Fundacje cały czas szukają tymczasów, zwłaszcza w zimie, gdzie te psy o żałosnym podszerstku marzną i cierpią w boksach. Jeśli się okaże, że nie dasz rady zapanować nad 50-cioma (albo i 70-cioma, tyle, co dorosła kobieta) kilogramami mięśni, która ma często własne pomysły- nic to, oddasz i nie będziesz musiał się czuć winny, to nie twój pies, chciałeś pomóc- nie udało się. Jeśli się okaże, że jednak cudem masz "żyłkę" do tego i od pierwszego razu potrafisz prowadzić psa tak, żeby nie stwarzał zagrożenie dla ciebie, rodziny i postronnych- będziesz już mógł ze spokojem wziąć takiego "wymarzonego" szczeniaka jaki ci tylko podpasuje. Ewentualnie zapytaj na forum które podał/a bou, czy ktoś nie zrobiłby ci drobnej uprzejmości i pozwolił potowarzyszyć w spacerze. Idzie o to, żebyś zobaczył jak molos zachowuje się i wygląda na żywo, nie na zdjęciach, i jakie to uczucie mówić "siad" psu, który wygląda jakby miał ochotę ci powiedzieć "mogę wyrwać ci tchawicę jednym kłapnięciem zębów, więc to ty "siad", człowieku" ;) Nie zrozum mnie źle, wiem, że super psy, a w ogóle szkolenie takiego brytana to też wielka przyjemność, wręcz bym powiedział, proporcjonalna do rozmiaru ;) Tylko jak coś pójdzie źle, to konsekwencje też proporcjonalne do rozmiaru..... Jak sam powiedziałeś, dużo z żoną czytaliście- a wyczytaliście przy każdym opisie rasy molosowatej, że nadaje się tylko dla doświadczonych przewodników? ;) Jak już się uprzecie na molosa, to zdobędźcie jednak trochę praktyki najpierw, tak na wszelki wypadek. Może zapytajcie o poradę behawiorystę również, nie tylko na forach, bo na forach nigdy nie wiesz, czy dostajesz rady od zaklinacza psów, czy jakiegoś chłopka z jamniczkiem ;)
    1 point
  43. O rety,chłopie...:)cięzki kawałek chleba...o sorry,psa,wybierasz na początek.To psy wymagające bardzo doświadczonych opiekunów,o mocnych charakterach, wymagające szkolenia etc. Sama mam bernardyna - duże toto,wygląda groźnie,jest bardzo proludzkie,choc tez - z racji wielkości wymaga dobrego szkolenia.Dobry,oddany przyjaciel,wroga na podwórko wpuści,ale...wyjśc nie pozwoli (mowię o swoim Maleństwie). Zaraz mnie tu pewnie ludzie ustawią do pionu,ze "każdy pies wymaga szkolenia".A pewnie,że tak,tyle,że niektóre...troche bardziej.Bo podgryzający z milości I skaczący na Ciebie york,jest mniej niebezpieczny,niz molos 50+. Jeszcze jedno - posiadanie molosa generuje spore koszty,biorąc po uwagę np.leczenie,gdzie lekarstwa wet liczy za 1 kg wagi psa,a i żarełko nie może być z dolnej półki. No,to tyle ode mnie,pozdrawiam,M.
    1 point
×
×
  • Create New...