Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 09/23/17 in all areas

  1. Zanim odpiszę na wszytko powiem tylko, że Grześ spi na posesji przy budzie i misce
    4 points
  2. Biedny psiak... nie widzę niczyjej winy,wypadki sie zdarzają - każdemu z nas,nie tylko 'innym','komuś' itp. Najważniejsze,zeby dał się znaleźć I złapać.
    3 points
  3. Niestety Tysiu,w telefonie głucha cisza...nikt więcej nie zadzwonił do Moriska. U Moriska wszystko w porządku,żyje sobie spokojnie,poznaje nas i nabiera powoli zaufania. Patrząc na wcześniejsze miesiące, ostatnie czasy malutko indywidualnie z nim ćwiczyliśmy.Z grubsza Morisek jest już trochę "ogarnięty" i z braku czasu odpuściliśmy intensywne nim zajmowanie,wielkie zmiany więc nie zaszły, ale drobne postępy robi,coraz lepiej odnajduje się w domu,chłopak się nie cofa, a my nauczyliśmy się z nim "obchodzić".W sierpniu miał "wakacje",ja byłam mocno zajęta, a przez dwa weekendy wyjeżdżałam i mąż zostawał po kilka dni sam z psami. Teraz była Wnusia z rodzicami i Morisek zdecydowanie wolał siedzieć u siebie na dole.Bardzo boi się dzieci,(nawet pomijając ich krzyk), na sam ich widok za wszelką cenę stara się być jak najdalej od dzieci.Wnusia będzie nas co jakiś czas jednak odwiedzać i trochę ćwiczyliśmy by to zmienić zaczynając od wspólnych spacerków ,w domu było również oswajanie,ale Morisek jak ze wszystkim, potrzebuje dużo treningów i masę powtórzeń zanim przekona się do czegoś nowego,do nowej sytuacji, a tego czasu brakowało,no i goście już pojechali.Pod koniec pobytu odważył się podejść kilka razy blisko do Ani po smaczki,ale na wyciągniętych łapkach jak kiedyś do mnie,ale to był już postęp. Morisek nie boi się pojedynczych nowych osób,ale dalej niepewnie się czuje gdy ma więcej osób w pobliżu,dookoła siebie.Będzie siedzieć razem w jednym pokoju,jednak nie jest to komfortowa sytuacja dla niego i lokuje się zaraz na kanapie/w posłaniu,w bezpiecznym sobie miejscu jak nie ma wyjścia.Owszem, zrobił niewielkie postępy przy gościach,zawołany przychodził z dołu ,wchodził do pokoju(bez dziecka),gdzie wszyscy siedzieli,brał smaki,pozwalał się pogłaskać,ale zawsze bardzo czujnie,rozglądał się czy ma drogę na wycofanie,sprawdzał czy ma bezpieczny powrót na dół.Z dorosłymi lepiej by mu szło,ale wiedział,że dziecko jest gdzieś w pobliżu i wolał trzymać dystans do wszystkich. Przy mnie i mężu dosyć swobodnie porusza się już po domu (oprócz samej góry,gdzie my też mało przebywamy),w różnych miejscach kładzie się odpoczywać,leci nawet z Amikiem poszczekać jak coś za oknem się dzieje.Ciągle jednak w jego obecności musimy w miarę spokojnie się zachowywać,bez gwałtownych /szybkich ruchów blisko niego,bez głośniejszej rozmowy ,inaczej woli usunąć się dalej.Wiele zachowań Moriska umiemy już przewidzieć i staramy się nie stwarzać mu niewygodnych sytuacji jak sami jesteśmy i wtedy jest całkiem fajny Morisek.
    3 points
  4. Dzisiaj dzwoniła do mnie jakaś miła Pani w sprawie Iryska/Reksia Bardzo się ucieszyła, że ma domek, próbowałam zainteresować Panią innymi psiakami, ale bezskutecznie Zadzwoniłam do p. Ani, zapytać, co u Reksia. Reksiulek szczęśliwy, zadowolony, uwielbia Państwa, z wzajemnością. Ogólnie sielanka i happy end
    3 points
  5. Jak wrócił sam i śpi w budzie, to bym mu po prostu dawała jeść i tyle na razie.
    2 points
  6. Cudownie, że się udało :) ale to większa zasługa Pani doktor Agnieszki - ona prowadziła negocjacje :) ja tylko "zmiękczyłam" Panią Doktor z Iddexu.
    2 points
  7. 1 point
  8. Może tak, a może nie. Różnie to może być, ale przecież nie wróci do przechowalni.
    1 point
  9. Fundacja dla Szczeniąt Judyta · 12 godz. · Kochani ! Kolejna zbiorka kocy, poscieli, poszewek, przescieradel, wszystkiego co potrzebne maluszkom aby przetrwac zime. Odśwież szafe, zbierze rzeczy od znajomych, mozna kupic artykuly dla maluszkow - wszystko to zbieramy 5 pazdziernika na Warszawskim Bemowie przy ośrodku WORD ( parking ) w godzinach 16-20 W razie pytan tel 501016996
    1 point
  10. Nie wiedzialam, które zdjęcia wybrać, wrzucam więc wszystkie;)
    1 point
  11. Dzisiaj rozmawiałam z Marzeną (to ona organizowała na FB pomoc dla drugiego owczarka z boksu Maxa bez ucha). Suri pojechał do Gorzowa, miał wielkie problemy z uszami, ale teraz jest już wszystko dobrze i chłopak ma wspaniały dom. Tak bardzo bym chciała, zeby i Maxa historia tak się zakończyła... Tutaj Suri
    1 point
  12. Mój laptop poważnie uszkodzony, więc nadal jestem tylko z doskoku na dogomanii, ale nie mogę nie zajrzeć do dziewczynek:) Rozmawiałam z anecik na początku tygodnia o ostatniej wizycie Hany u weta - jest nadzieja, ze to faktycznie ostatnia wizyta, bo ucho pięknie się goi, ale jednocześnie wet zasugerował, ze problemy z uszami Hana bęędzie jednak miała. Oby nie tak poważne, jak teraz. No i jeszcze jedna bardzo dobra informacja - jest wynik pobranego wycinka - wszystko dobrze!!!:):):)
    1 point
  13. Najnowsze wiadomości z hoteliku Okruszka. Sunia już przyzwyczaiła się do obróżki i bez problemów daje ją sobie założyć. Poprosiłam Panią Ewę, żeby zmierzyła sunię tu i ówdzie i podała wymiary ewu. Zadzwonię i poproszę, żeby kupiła suni szeleczki, zwrócę kasę. Sunia nadal posikuje, ale teraz już nie wygląda to jak na początku, na znaczenie terenu. Po prostu siusia w domu. Uzgodniłyśmy, że Pani Ewa złapie mocz i zaniesie do wetki. Trzeba ustalić powód. Być może coś suni dolega. Oby nie. Okazało się, że sunia w schronisku nie została zaszczepiona p/wściekliźnie. Po ustaleniu przyczyny posikiwania, zostanie zaszczepiona. Schronobiecał zwrócić kase. Sunia bardzo polubiła TZa Pani Ewy. Chodzi za nim po domu, a jak TZ wyjdzie, to czeka przy drzwiach. W Krakowie od kilku dni pada deszcz, prawie przez całe dnie z małymi przerwami. W ogródku Pani Ewy zamiast trawniczka jest staw :( W taką pogodę jak dzisiaj, łóżko, to najodpowiedniejsze miejsce :)
    1 point
  14. Proponuję kawałkiem kiełbasy przetrzeć ścieżkę po ziemi sprzed bramy do środka - nie same kawałki jedzenia. ale intensywny zapach powinien doprowadzić go do miski z jedzeniem za bramą. Na razie to on i tak zwieje przez nieszczelne ogrodzenie, ale nauczy się wchodzić do środka po obiad - a jak się tego nauczy, złapanie będzie łatwiejsze.
    1 point
  15. 1 point
  16. ojejku zeby tylko sie nie przestraszyl u nie uciekl:( dopiero dotarlam na watek a tu takie info :( trzymam kciuki wierze ze sie uda
    1 point
  17. 1 point
  18. Może dobrze byłoby otworzyć bramę i tak zostawić. Może sam wejdzie. Do bramy przywiązać sznur i w odpowiednim momencie zamknąć bramę. Wiem, może to nie być realne, ale podpowiadam, bo może akurat jest to możliwe.
    1 point
  19. Poker..trzymam kciuki z całych sił! Byłoby najlepiej dla nas wszystkich gdyby Beza zamieszkała u rodziny tej ostatecznej...Ja ze swojej strony zgadzam się na umowe na DT, mogę opłacic sterylizacje i kilka zajęć z jakimś szkoleniowcem/ behawiorystą, jeśli Państwo podejmą sie takiej pracy i zgodzą się na nią. Powiem Wam, że ja ostatnio miałam takie 'magiczne' spotkanie z pewną Panią. BYła to Pani, która przyjechała do nas adoptować Czarusia (o nim opowiadałam na watku Reksia). Ta Pani teraz ma 4 dzieci, ale opowiadała mi, że gdy była jeszcze sama, lata wcześniej, przygarnęła sunie, była to całkiem dzika psinka, która nawet nie dawała do siebie podejść, coś chyba na kształt Bezy. Pani uczyła ją wszystkiego od podstaw, a przede wszystkim kochała...i opowiadała mi, że po jakimś czasie ta sunia i ona były całkowicie nierozłączne, sunia akceptowała tylko ją, wszędzie z nią chodziła, zawsze jak gdzieś szły to ta sunia siedziała u niej na kolankach. Opowiadała jak ludzie reagowali- że to cud, niesamowite, nie mogli uwierzyć...Ta sunia zmarła. Potem Pani założyła rodzine.... no a teraz ma Czarusia:) Ale co mnie zastanowiło- ta Pani rzeczywiście miała ogromne serce do psów i podejście (poznałam ją i widziałam jej reakcje na Czarusia i inne psy u nas w przytulsiku), ale nie miała prawie kompletnie zadnej wiedzy teoretycznej o psach...przedziwne prawda? tzn. mam na myśli taką wiedzą jak my mamy- jak postępować itd....ona musiała mieć wyjątkową intuicje, że oswoiła tak dziką sunię. Psy to czują, Czaruś też to poczuł bo jak do niej przylgnął od pierwszej sekundy to świata nie widział innego... Może i na Beze czeka gdzieś taka osoba? ktoś kto pokocha i zaakceptuje taką jaka jest? a wtedy może i Beza się otworzy? No chciałabym...ale życie pokaże co się wykluje... Dziękuje Poker za kontakt z Panią i czekamy na relacje z jutra. ps. przykro mi, że Beza obszczekała małą wnusie:( co za diabołek:(
    1 point
  20. Można jeszcze spróbować w gabinetach wet. w Waszych okolicach. Zdarza się, że ktoś,komu umarł piesek adoptuje pieska, który jest ogłaszany w tym gabinecie, w którym leczył swojego przyjaciela.
    1 point
  21. Nowe ogłoszenia, nowy początek poszukiwań. Może się uda :) Mam taką nadzieję :)
    1 point
  22. Bidulinek kochany nadal nie ma swojego ludzia :( A czy próbowałyście ogłaszać go w papierowej wersji jakiejś gazety ?
    1 point
  23. Asienko kochana zrobimy z yolanovi nowe ogloszenia na olx. Po weekendzie Jolcia wstawi kilka nowych zdjęć.
    1 point
  24. Też zaglądam i jestem bardzo ciekawa. Serdeczności :) zasyłam :)
    1 point
  25. a to kot Pawła, i zagadka: znajdź kota wśród psów:)
    1 point
  26. Marticzko, nie bij, ale nie mogę wytrzymać :( Czy jest już decyzja w sprawie domku ?
    1 point
  27. Beza może być psem, który - jeśli kiedykolwiek się otworzy - to na jednego opiekuna/jedną rodzinę, nie na cały świat. Jeśli relacje miedzy nią a suką zainteresowanych adopcją będą prawidłowe, jeśli ewentualni nowi opiekunowie zaakceptują Bezę taką, jaka jest teraz, to chyba lepiej, żeby zaufała domowi, gdzie ma zostać na stałe. No niestety, od tysięcy lat udomowiony pies, jeśli w pierwszych miesiącach życia nie ma żadnego kontaktu z ludźmi, wymaga oswajania, jak dzikie zwierzątko.
    1 point
  28. Ja nie widzę tam żadnego psa, a Hiltona w szczególności:(
    1 point
  29. Trzymajcie się, musi być dobrze. Kiyoshi ma rację, że chyba lepiej tak, niż gdyby miał umierać w Radysach. A może dobry los pozwoli jednak na odnalezienie biedaka.
    1 point
  30. 1 point
  31. Krótkie info :Toni ma się bardzo dobrze i nie odstępuje Pani na krok,tak bardzo do niej przylgnął.Pana Jerzego traktuje jak drugoplanowca ale chętnie i z nim przebywa.Jest cudownym,kochanym i nadzwyczajnym pieskiem i już jest ich na zawsze! :) Jak będą zdjęcia to wstawię
    1 point
  32. pewnie na 'kwarantanne' zakładam, że nowe psy ze schroniska nie są wprost dołączane do stada...To by było dla mnie rozsądne. Olena i ZPP nie możecie się obwiniać, a wolontariuszki z Kozienic są niepoważne:( skoro tak im zależało na psie i sądzą że coś źle zrobiłycie, to czemu nie założyły psu chociaż obroży? Byłyście poinformowane, że pies jest (jak dla mnie) dziki? Wybaczcie, że to napisze, ale dla mnie on i tak jest uratowany...w Radysach przeżyłby piekło! Takie psy są tam upchane na szare końce, nikt o nich nigdy sie nie dowiaduje, żyją lub są zagryzane...(tak czuje)... on chyba żył kiedyś wolno i sądze, że poradzi sobie na wolności. Zakładam, że nie oddali się daleko od hoteliku. Pomysł z wystawieniem jedzenia jest dobry. A przede wszystkim absolutnie sie nie obwiniajcie! Zrobiłyscie wszystko najlepiej jak potrafiłyście... WIerze, że Grzesiu się znajdzie.
    1 point
  33. Ale fajnie :)) Wspaniałe dzieci masz Malagosie :)
    1 point
  34. A to cwana bestia z Huzia :) Ale może doszły go słuchy, że masło drożeje i nachapać się chciał, bo potem tylko margaryna, bleee...:) A swoją drogą, Huzar mądrala jest, może by więc pańciostwu poradzić, żeby jakoś lodówkę zabezpieczali? Mądrala po nocach będzie podjadał, no!! Kłódkę jakąś, albo zamek na szyfr? A poważnie, tak sobie pomyślałam, że w gruncie rzeczy to nowi Państwo Huzia mieli szczęście. Takiego super psiura naprawdę trudno znaleźć, A Huzar to ideał na czterech łapiskach jest :)
    1 point
  35. Okrutnie zajęta jestem, co prawda przyjemnymi sprawami, nie mniej czasu wolnego brakuje... ALE do Huzarka nie zapomniałam zadzwonić, nie, nie, nie. I tak, czytajcie panie i panowie, sobie do woli, ku ogromnej uciesze serca mego (heh :D): Wczoraj minął tydzień, odkąd Huzar jest w swoim Domku Stałym. Huzarek coraz częściej zostaje sam w domku bo Państwo opiekują się niepełnosprawną starszą sąsiadką i do pielęgnacji pani potrzebne są czasami dwie osoby. Huzio jest grzeczny, nie szczeka nadmiernie, bawi się swoimi piłeczkami i leżąc w przedpokoju, czeka na powrót Państwa. Wczoraj zabawa i oczekiwanie zostały lekko urozmaicone, gdyż Huzarek połakomił się na masło stojące na stole i wsunął ponad pół kostki, po czym sobie grzecznie zasnął...Państwo, jako starzy psiarze, nie byli specjalnie zdziwieni wyparowaniem masła na stole, nie mniej Huzio wydał się sam, gdy wieczorem zażądał nadliczbowego spacerku bo go zwyczajnie przeczyściło. Na co Pan Andrzej zareagował mówiąc "no widzisz Huzar, sam siebie ukarałeś, a to tylko chwilka radości była..." Jak widać, Huzio zadomowił się już na dobre, a Państwo nauczyli się... chować masło do lodówki :D
    1 point
  36. Suuuuper, cieszę się i trzymam kciuki za pozytywną decyzję.
    1 point
  37. Kochani, myślę, ze Majusia znajdzie swoich ludzi :) Ostateczna decyzja jeszcze nie podjęta, ale wszystko wskazuje na to, ze Majuś zostanie w rodzinie, czyli adoptują ją Michał i Marzenka :)
    1 point
  38. 1 point
  39. Elu bardzo dziękuje Tobie i Twojej koleżance ;) że pomyślałyście o Reksiu...jestem ogromnie wdzięczna! Trzymam tez kciuki ogromniaste za aklimatyzacje Huzara. Już śle co potrzeba:)
    1 point
  40. Zaglądam z życzeniami pięknej złotej jesieni :)
    1 point
  41. Melduję się w imieniu Skarpety Owczarkowej. Czego Ramziowi potrzeba ? Karmy, suplementów, leków ??? Zosiu, daj znać, jak Skarpeta mogłaby pomóc ?
    1 point
  42. Oprócz osłuchania zrobiłabym rentgen płuc i górnych dróg oddechowych. Nie chcę straszyć, mówię że jestem przewrażliwiona ;). U jednej kotki po jakimś czasie wyszła białaczka + chłoniak, kocurowi wyszła kardiomiopatia przerostowa. Kotki z nami nie ma (rok od pierwszych objawów), a kocurowi też wróżą niewiele czasu (rok temu miał postawioną diagnozę)... Dlatego reagują panicznie na zły oddech, szybkie męczenie się, oddychanie brzuchem, a nie płucami, inną częstotliwość oddechu na minutę niż być powinna itp. Kikuni pewnie nic poważnego nie jest, ale przebadać to bardzo dobry pomysł.
    1 point
  43. Aż wstyd, że dopiero teraz zaglądam na wątek Zulci a tu tyle pięknych zdjeć ! Faktycznie, to taki mały RAJ na ziemi. Psiaki są szczęśliwe a i Wy macie swój azyl, do którego na pewno chętnie wracacie.
    1 point
×
×
  • Create New...