Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 12/03/16 in all areas
-
Tyś(ka) nie siedź na szpilkach , bo do jutra Twoja pupencja w sitko się zamieni . Zaraz idę do pani z umowa adopcyjną.3 points
-
Koleżanka zgodziła się przyjąć Nikusia dopóki nie zwolni się u mnie miejsce po Sisi.3 points
-
Dzisiaj rozmawiałam z bardzo fajnymi młodymi ludźmi zainteresowanymi adopcją Poli, mówiłam o jej problemach zdrowotnych (zapaść tchawicy i serce), o nużeńcu zapomniałam, ale to w tej sytuacji najmniej istotne... w każdym razie wysłałam Państwu filmiki i odpisali mi, że są zdecydowani na adopcję suni i jeśli przejdą pozytywnie wizytę PA to będą się starali, aby Święta spędziła już z nimi:) Są z Bydgoszczy... ale nie przeraża ich odległość, są gotowi np. do połowy drogi wyjechać po sunię.2 points
-
Mortes trzymam kciuki za Jędrusia - oby się złapał. Tylko pytanie - co z nim zrobicie jak się już złapie? Pytam nie bez powodów - bo jeśli po złapaniu by się okazało, że Jędruś jednak nie taki dzikus i mógłby zamieszkać w dość spokojnej dzielnicy Katowic, to mogę go zabrać na prawie bezpłatny DT....(mówię prawie - bo będziemy potrzebowali funduszy na weta i ewentualnie karmę) ale fundusze jakoś się zawsze znajdą...można też ratować się bazarkami. No i psiak musiałby się dogadać z moim stadem - ale moje sunie tolerancyjne więc wielkich kłopotów nie powinno być....chyba żeby Jędruś wykazywał wielką awersję do suczek. Mam niewielki ogródek na którym Jędruś mógłby korzystać z namiastki wolności pod naszym okiem, a tak to by się uczył chodzenia na smyczy - do spokojnej łąki mamy jakieś 800 metrów, tam to by mógł pohasać na lince ;)2 points
-
W tym roku w kwietniu przed wyjazdem na całe 6 miesięcy na działkę nie pomyślałam o kupnie, jak zwykle na allegro, obróżek przeciw robactwu dla moich psiaków. Wstąpiłam do sklepu i awaryjnie kupiłam obróżki jakie mieli, a mieli tanie jak barszcz, po około 10,00 zł. Z opisu wynikało, że działają odstraszająco na kleszcze przez 3 miesiące, a na inne szkaradztwo przez 0,5 roku. Kupiłam z myślą, że jak się rozpakuję na działce, kupię jak zwykle w internecie te renomowane. No i zgodnie z zasadą, że prowizorki trwają najdłużej, zaspokoiłam potrzebę kupna obróżek i już o obróżkach nie pomyślałam, Na tych obróżkach dotrwały do połowy roku bez kleszczy (choć w tym roku było ich sporo) i bez żadnych ujemnych skutków ubocznych. Skoro tak dobrze było przez 3 miesiące, to nie myśląc dłużej, kupiłam takie same i dotrwały w nich do końca pobytu na działce. Nie twierdzę, że są to super obroże dla wszystkich psiaków, bo zapewne, jak i u ludzi, są różne reakcje na dane substancje. Myślę jednak, że przy takiej ilości psiaków można zaryzykować i kupić takie właśnie obroże w zwykłym większym sklepie (nie zoologicznym, bo tam wsio drogie), który ma artykuły dla zwierząt. Zapewne będą działać odstraszająco na robale, ale należy obserwować, czy któryś psiak nie ma przypadkiem uczulenia. Z pewnością nie będą miały wszystkie, a jeśli jeden, czy dwa, to i tak warto wypróbować, bo reszta będzie zabezpieczona i to tanio. Obróżki mają różne długości. Takie obróżki są tez dla kotów.2 points
-
Bazarek książkowy rozliczony w ekspresowym tempie :) Przelałam dla Ergo 60 złotych. AgaG proszę, potwierdź tutaj jak pieniążki dotrą:).2 points
-
Nikuś jest naprawdę maleńki... chyba tak małego dorosłego pieska nie było jeszcze u nas:) Jest troszkę zastrachany, ale szybciutko się rozkręca. Bardzo lubi kontakt z człowiekiem, przytulanki, głaski, nie boi się brania na ręce. Na smyczy trochę opornie chodzi, chyba to dla niego nowość. Jedyne dobre fotki udało mi się zrobić jak mu założyłam szelki (przymierzałam) - stał jak sparaliżowany, wiec to perfidnie wykorzystałam;) Bo normalnie to taka wiercidoopka, że aparat nie nadążał:) Na razie nie załatwił mi się od przyjazdu od weta, choć chodziłam z nim dwa razy po ogrodzie dość długo. Pewnie stres go trzyma jeszcze. U weta jak go zabierałam to się pożądnie wysiurał z wrażenia, więc nie ma się co martwić, że się coś mu zaczopowało;) Psiak jest zdrowy, wet go tylko odrobaczył injekcyjnie.1 point
-
Parę fotek ze spotkania Państwa z Axelkiem:) Państwo Axelkiem zachwyceni, bo jakże by inaczej:) nawet jego ADHD ich nie przeraża:) Pan się śmieje, że choinkę trzeba będzie przywiązać:) Axelka rano wykąpałam, był bardzo grzeczny:) W domu ma miejscówkę w łazience - przezornie pozabieraliśmy stamtąd wszystkie rzeczy, które mógłby strącić, nadgryźć itd. Ale ku naszemu zaskoczeniu jest bardzo grzeczny i na razie wszystkie potrzeby załatwił na ogrodzie. I w ogóle nie szczeka:) Jutro Państwo ok. 8.30 przyjeżdżają i się pakujemy:)1 point
-
Idziemy w przyszłym tygodniu na usg brzucha. Za to serce jak dzwon. Byliśmy u kardiologa po roku. Jest bardzo dobrze. Bakuś ma niedomykalność zastawki lecz nie brał nigdy leków.1 point
-
Podpisuję się pod tym postem! Nie będzie to prosta sprawa,ale zrobić poruszenie na dogo można, żeby całej trójce dać szansę. Tinusi zrobić sterylkę i znów wypuścić?..,też serce będzie bolało temu kto będzie to robił. Psy zabierane są ze schronisk ,gdzie mają jakieś jedzenie i kawałek dachu nad głową i udaje się zebrać na hoteliki... TE biedaki mają czyste niebo i wiatr z każdej strony,,niebezpieczne ulice i są przeganiane przez ludzi..... chwała dziewczynom,że dokarmiają je chociaż. Pytałam wcześniej gdzie są pieski,ale to dosyć daleko ode mnie... Jeśli zostanie ustalone,że pomagamy całej trójce....to koszty za odłowienie,które zostały podane powyżej postaramy się z córką zorganizować na pokrycie. Kto może rozesłać wątek i błagalne prośby o pomoc?.....psiaki nie poproszą same...bądźmy ich głosem! Dziewczyny robią co mogą na miejscu,ale wspólnie możemy więcej. Kolejną zimę czekać i walczyć o przetrwanie na ulicy,...pomóżmy wszystkim pieskom!....pomóżmy My wszyscy razem! Zróbcie listę na razie teoretyczną,na papierze (wpłaty jakby już były konkrety)...,kto, ile i dla którego pieska może pomóc. LISEK... - TINUSIA... - RUDY... - 20zł stałej ode mnie Rudzikowi1 point
-
Nadal upieram się przy opcji sklonowania domku Nesi :) Ileż by psiaków byłoby uszczęśliwionych... :)1 point
-
1 point
-
z całych sił :) i oby w końcu się udało !!! :)1 point
-
Poker...chyba juz to wiesz, ale jesteś niesamowita! Przyłaczam się do podziękowań dla koleżanki:) MOże postaramy się szybciutko dobrze go wyadoptować, skoro taki słodziak...w dodatku malutki...same plusy;)1 point
-
1 point
-
Cieszę się ,że mały jest słodki. Już naszykowałam 2 legowiska do wyboru, ręcznik w razie kąpieli. Kupię jedzonko i jutro odwiozę do koleżanki razem z psiuniem.1 point
-
O matko!!!! Toż to wspaniała wiadomośc :) :) :) Istar ... aż mi się oczy spociły :) Bardzo Ci dziękuję za taką propozycję :) Teraz to już choćbym go miała wepchnąc na siłę do tej klatki to nie odpuszczę ;) Oczywiście że nie miam co zrobić z Jędrkiem ale na razie o tym nie mysałam . Priorytetem jest uratowanie mu życia .... nie przesadzam ! Po tej trasie auta pędzą często ponad setką :( Sama mam problem żeby przejść na druga stronę jezdni :( Jeśli chodzi o pieniążki na weta i jedzonko to będziemy coś organizować :) O rany!!! Jak się cieszę :) Oby tylko juz wlazł do tej klatki ...1 point
-
Nikuś już u Murki. Murka napisała mi SMS-em, że mały jest przesłodki :).1 point
-
Myśle,ze tak,choć jeszcze mocniejsze jest pilnowanie mnie.Spi i chrapie jak siedze obok.Rusze sie,nawet do wc, moment spadnie,bo czuje ze zniknęłam.Jestem,wywróci sie nie wiosłuje,czeka ,bo wie ,ze podniose.Wyjade na pól godz/niby spi mocno/ .... wracam...rozpacz,lezy jak żaba,wiosłuje,wyje,a serduszko wali jak oszalałe.1 point
-
1 point
-
Etunia jest nieustającą zagadką.Czasem nie chce jeśc,a w miare dobrze chodzi.Czasem zle chodzi,zatacza sie,a je w miare dobrze.Teraz krótki okres ze w miare je i chodzi wolniutko,ale sie nie zatacza/tak juz 3 dni/Jedzenie trwa długo,ale je.Musze trzymac miseczke,przechylac,ona jakby drzemała z nosem w misce....nagle "napadowo"je łapczywie,ze musze silnie trzymac miseczke .I tak to sie zmienia podczas jednego posiłku.Śpi ładnie ,wciśnieta pod pache,na poduszce,albo zakłada pysio na szyje panci i ją lekko "przydusza" .Jak ma okresy złoszczenia sie,podrzucania,to biore na rece i nosze albo przytulam,tak ze pupa na kolanach a pysio z łapkami na ramieniu/tak w pionie/.Mysle ze tez brakuje jej ruchu,bo stabilna jest na zewnatrz,ale tam zimno i mokro,na podłodze nie daje rady/czasem chwileczke po rozruchu na zewnątrz/Dywan .chodnik nic nie daje, bo szuka dziwnych zakamarków,gdzie sie wywraca,skąd trzeba ją wyciągac/np między doniczki,za sofe której nie ma mozliwosci dosunąć bardziej,między nogi krzeseł,za TV./Każdy dzien jest zagadką.Ogólnie wieczorami jest jakby silniejsza.Jedno sie nie zmienia,ze bardzo kocham cudaka.1 point
-
Na prosbe Dory zrobilismy fotki Kajtka na rekach, ale wyszly tak sobie, bo psiak byl wystraszony (co od niego chca??):1 point
-
Mam wolne cztery płyty styropianu grubości 9,5 cm o wymiarach 48x97 cm. Są sklejone po 2 sztuki. Można by je rozciąć i docieplić nimi budy, albo takie sklejone wykorzystać jako izolator od podłoża - postawić na nich budy. Jeśli mogłyby się Wam przydać do czegokolwiek przy wykonaniu budy, wyślę na swój koszt.1 point
-
mam dwa króciutkie filmiki ale muszę poczekać na syna bo nie umiem wstawić. Powiem Wam - jest szczęśliwy. Wiadomości z FB : " Devonik śmielszy, podejdzie po kurza łapkę i pozwoli na głaski. Obaj z Pyłkiem upajaja się przestrzenią, biegają. Non stop biegają. Ogony już mają w górze. Pięknie się dogaduja z innymi psami "1 point
-
1 point
-
silna, umięśniona Stefania...przesunąć komodę...nie ma problemu ,) Łatka ćwicząca na śniegu ,)1 point
-
Ja pamiętam z dzieciństwa, kiedy jeździliśmy w czasie wakacji na wieś na Ziemie Odzyskane, że psy były na długich łańcuchach, przyczepionych do drutu rozciągniętego wysoko w poprzek podwórka. Pies będąc uwiązany, biegał po sporej części podwórka, mógł się położyć, wejść do budy, bo łańcuch swobodnie przesuwał się po drucie. To był podobno obyczaj niemiecki. Na noc, psy były spuszczane. Po krowy, konie, na pastwiska szło się z psem. Psy były duże - nie było maluchów na łańcuchach. Pies był groźny na swoim podwórku. Ten sam pies spotkany na wsi, był przyjazny dla ludzi, w tym i dzieci. Nie widziałam na tej wsi zagłodzonych psów, a w misce lub garnku, zawsze była woda dla psa. Może idealizujemy wspomnienia z dzieciństwa, ale ja taką wieś pamiętam z wakacji w latach 50.1 point
-
Dziękuję bardzo za rady. Ja czytałam instrukcję kociarzy z miau, tam jest sporo mądrych rad, myślę że wyciągniemy to, co najlepsze. Słoma odpada, bo jak psiaki rozniosą, to obawiam się, że właściciel terenu nie będzie zachwycony. Myślę też, że jeśliby udało się uzbierać więcej styropianu to warto może zrobić jedną małą budkę dla Tinusi i Liska, a drugą większą. Tę mniejszą będzie łatwiej nam schować. Tak btw. ludzie dopytują o zbiórkę styropianiu i polarów - ja będę dopiero po 20. grudnia, ale jeśli potrzebujecie tego wcześniej, to ew. mogłabym podać namiary do którejś z Was osobom, które chcą pomóc. Oczywiście, na razie nie podaję, bo i ta macie sporo do zrobienia... a i tak się Wami wyręczam, jak mogę. Bardzo ucieszyła mnie wiadomość, że p. Ania widziała Tinusię w budzie - więc może faktycznie warto ją posprzątać? W jakim jest stanie? Bo jeśli jest w tragicznym to nie wiem czy jest sens... Zastanawiam się jeszcze, czy czasem nie udałoby się spróbować złapać Tinusi teraz na sterylkę. Tzn. czy dałybyście radę (Wy: shoto, elficzkowa) oraz Pani Ania. Tak, by wypuścić ją jeszcze przed moim przyjazdem. Bo ciągle boję się, że jak zaczniemy łapać Liska i Tinusię, to albo nam się nie powiedzie w tak krótkim czasie złapać oboje, albo Rudy nagle jak straci stado, to sobie gdzieś pójdzie... a tak - gdyby wróciła, to Tinusia byłaby już po zdjęciu szwów i moglibyśmy brać się za Liska - zawsze któryś ze stada byłby z Rudym. Oczywiście głośno myślę, absolutnie nie odsuwam się od odpowiedzialności, sama chciałąbym być na miejscu i działać, ale myślę też, na ile byłoby realne rozdzielić te dwie łapanki, które wcale nie muszą być szybką akcją... a ja będę jedynie 10dni w lubelskim, w tym święta i parę spraw (m.in. jeżdzenie po weterynarzach z kotami oraz sama sobie musze porobić różne badania). Oby nie okazało się, że jest to za mało, by złapać dwa psy. Nie chcę narzucać własnego zdania, bo wiem że to wszystko jest trudne organizacyjnie, głupio mi że się wymądrzam za klawiaturą, ale jedynie myślę o wszystkich możliwych opcjach i szukam najwłaściwszej... nie miejcie mi tego za złe. Z innych spraw, ale również okołodzikuskowych, przynoszę wieści Czesiowe. Czesio niedługo skończy 4msc, na chwilę obecną waży 4,1kg. Od paru dni zaczyna podnosić łapę. Charakter, jak opisuje moja Znajoma, , ma nie tylko "taki, jaki sobie wymarzyła" oraz bardzo złożony, ale dużo w nim jest cech dzikuskowych. Jest bardzo niezależny, a nieufnośc już teraz widać. Bardzo lubi towarzyszyć Mamie we wszystkim czynnościach, zawsze wtedy leży na kolanach albo na notatkach. A jednak tak samo, jak bliskość swojej Mamy, ceni też sobie rytuały (brak ich, zachwianie powodują wycofanie Czesia) - np. nauczył się, że jak gasi się światło, to śpi się na legowisku. I nieważne, jak mocno śpi na łóżku, to jak zgasi się światło, to Czesio od razu się rpzebudza i radośnie kładzie się do siebie :). Znajoma nie może wyjśc z podziwu, jak ten pies jest mądry i ma w sobie cechy wręcz sprzeczne. Wie, że jak Mama wychodzi z domu, to trzeba spać, a jak wraca to odbijają sobie brak ruchu na spacerze i wspólnych wariactwach. A no i sygnalizuje swoje potrzeby od ok 5tyg. życia - nie załatwia się w domu. To bardzo mądry, wrażliwy i czuły pies - bardzo zrównoważony mimo swojej żywiołowiści i kreatywności. I ładnie operuje swoją niezależnością a wpatrzeniem w przewodnika - umie się zając sobą, ale dzięki pracy nad tym, wie też kiedy ma "prosić o pozwolenie", "zgłaszać się o pomoc" do swojej Mamy. Mama Czesia jest bardzo mądrą, cierpliwą i spokojną osobą, świetnie się sprawdza w roli przewodnika i sobie spokojnie pracują nad pewnymi cechami, bez nacisku i przesady w żadną stronę ;). Świetnie do siebie pasują, Czesio cudownie wbił się w rytm tej rodziny. Po prostu: trafił swój na swojego :).1 point
-
Pani dzwonila, jesteśmy umówione na ok. 13.00 w niedzielę gdzieś koło Opola1 point
-
Oczywiście, że psiak może być zdrowy i tego mu życzę jak najbardziej. Natomiast w przeciągu ostatnich paru tygodni mieliśmy 6 psów z Zamościa i 3 z nich miały świerzba usznego, a czwarta sunia miała świerzba drążącego. Kontenerka z psiakiem nie zostawimy przecież na całą dobę - musimy wyprowadzić, napoić, nakarmić, być może sprzątnąć coś po podróży itd. U nas w domu jest 10 psów i 3 wszędobylskie koty. Będzie dodatkowo Axelek, którego chcę wykąpać. Naprawdę ciężko zmieścić kolejnego psiaka, o całkowitym izolowaniu nie ma mowy. Zaoferowałam pomoc. Mamy takie, a nie inne zasady dla bezpieczeństwa innych zwierzaków. Jeśli jest to jakiś problem, to może przecież ktoś inny odebrać psiaka ze schroniska i przekazać Państwu. My do Zamościa mamy 60 km.1 point
-
Widziałam się z Czetoliną! :) Zmężniała, wyładniała - prawdziwa z niej dama, Europejka :D Przywitała mnie dość chłodno, ale potem przełamałyśmy lody (nie ukrywam, że smaczki pomogły ;)) i były nawet przytulanki! W grudniu Kasia i Czetka wyjeżdżają na egzotyczne wakacje!!! Czetulec jeździ z Kasą wszędzie - nawet na służbowe sympozja. Mieszka w hotelach, zwiedza i jest psem IDEALNYM. Serce rośnie!!!!!!! :)1 point
-
Gigunia, zrob Mega Niespodzianke i zaskocz wszystkich - dasz rade!!!!1 point
-
Na konto Ergusiowego skarbnika przelałam dochód z bazarku 210 zł. AgaG proszę, potwierdź na bazarku, jak pieniążki dotrą :)1 point
-
Togusiu, bardzo Ci współczuję i przytulam. To straszne przeżycie. Ja też przepraszam, bo obiecywałam zrobienie bazarku na pomoc kociakom, ale aktualnie nie jestem w stanie tego zrobić, bo moje dwa koty cieżko zachorowały na nerki. Kacperek jest w bardzo złym stanie, a rokowania są ......ech :( Filemonek jest w trochę lepszej kondycji i dlatego zdecydowaliśmy się na zastosowanie nowatorskiej metody przeszczepu komórek macierzystych. Tylko to może przedłużyć mu życie, bo płukać codziennie w nieskończoność nie można, niestety :( Na dodatek moja mała sunia Milusia ma jakiś stan zapalny trzustki i jest na lekach i ścisłej diecie. Jednym słowem mam szpital w domu. Krążę między nimi podając leki, szykując i namawiając do jedzenia a resztę czasu codziennie spędzamy w lecznicy. Już nie mam siły, ani fizycznej ani psychicznej :(1 point
-
Nic ująć i nic dodać w sprawie zdiagnozowania Aury.Dołączam z życzeniami całym sercem,dla Aurisi i jej wspaniałej Rodziny :)1 point
-
A ja chciałam tylko napisać, że nasz gagatek to już olbrzym. Jutro skończy dokładnie 3msc, a waży już, o bagatela! 3kg. Jest bardzo duży, już w dłoni się nie mieści :). Na widok pierwszego śniegu dostał szału, łapie płatki śniegu, bawi się i szaleje. Tylko najgorzej to jest mu robić koo i siku w tym zimnym cukrze pudrze. Tyle dobrego, że zaraz po spacerze zawsze może się wygrzać na łóżku, obok swojej Mamusi. Może i niedługo Lisek będzie doceniał ciepło domowego ogniska?1 point