Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 08/31/15 in all areas

  1. Tasza (Cyclopterus lumpus) - to zając morski(ryba) - no, to Taszka - morski zajączek(malusi) - czyż nie :) ? Imię oryginalne i ładne, jak......... skowronek borowy - Lullula arborea - czyli po polsku - Lerka ;).
    2 points
  2. Pies to chyba normalne że szczeka, a co ma miauczeć? Co za ludzie.... Pozdrowienia dla ślicznej Amy.
    1 point
  3. Smutne to wszystko. Ja już tracę nadzieję, że ona znajdzie dom. Czasem myślę, że gdybym wiedziała, jak to będzie i że nie biorę jej jedynie do jesieni, do swego wyjazdu, to chyba bym dała dt innemu. Ale natychmiast pojawia się myśl, że przecież ona raczej już by nie żyła. Chora, z guzkami, z zepsutymi, bolącymi zębami, wychudzona, przerażona...nie miałaby w schronie na dłuższą metę żadnych szans. Chyba, że zjawił by się jakiś anielski Człowiek i zabrał akurat ją - z litości, Jak widzę ile w niej jeszcze chęci życia, zabawy, jaka jest zadziorna i słodka, jaka mądra i posłuszna (zazwyczaj...) to jednak nie żałuję. Mało tego, wstyd mi, że mogę tak myśleć.
    1 point
  4. Jak to ujął mój TŻ : nieważne jakiego koloru jest pies, ważne, żeby był czarny :)
    1 point
  5. Aktualizacja: VAN GOGH - opuścił schronisko :)
    1 point
  6. Może mnie zbesztacie ale wydaje mi się, że trzeba zabrać psiaka, który w miarę szybko znajdzie dom aby było można znowu pomóc kolejnemu.
    1 point
  7. Ja na razie przetwory i susze przygotowuję. Pracuje równolegle nad: pomidorami, papryką, mirabelkami, jabłkami, gruszkami i krwawnikiem. Uff !! W kolejce czekają: gruszki w musie śliwkowym, dżem z dyni i śliwki w czekoladzie. Może jeszcze ketchup z dyni ? Z braku czasu o piklach mogę tylko pomarzyć :( Dlatego bazarek dopiero po powrocie do Warszawy.
    1 point
  8. ja moge takich plakatów trochę druknąć i wysłać. chcecie? w jakim formacie? Jesli aktualne, poprosze adres wysyłki na PW.
    1 point
  9. Całą drogę do domu Taszka spała mi na kolanach jak zabita. Po przyjeździe była oczywiście podenerwowana, powarkiwała na psiaki, ale w normie ;) Nie chciała spać, wolała iść zwiedzać dom, ale patrzyła czy idę za nią. Musiałam się zająć obiadem i kolejną warstwą lakieru na stole, więc siadała sobie koło mojej nogi i niestety często musiała zmieniać miejsce ;) Gdy tylko na chwilę siadałam, tryniła mi się na kolana i próbowała podsypiać, co nie było proste, bo bez przerwy coś się działo! A to psy wypadały na zewnątrz, a to pies sąsiadów zaszczekał, a to Sławek przechodził... Próbowała podgryzać fraczek, który po rozszarpaniu "firmowego" pani jej zrobiła z jakichś śpioszków dla lalek, ale dwukrotnie "nie" poskutkowało! Można z nią zrobić wszystko! Układałam ją sobie na rękach jak niemowlę, na pleckach i odpływała, mrużąc oczka. Wieczorem pojechałam z nią do lecznicy po drugi fraczek oraz po kołnierz - na wszelki wypadek, a także by Doktor zerknął na tylną nóżkę, na którą zdarza jej się utykać (a właściwie "omykać" kroki). Na mój widok Doktor się załamał, bo myślał, że przyjechałam zwrócić Taszkę. Szybko wyprowadziłam go z błędu, ale też powiedziałam, że pomimo obietnicy, nie mogę teraz wziąć tej drugiej suni na tymczas :( Dostałyśmy fraczek "na kota" - rozm. 2! :) Doktor, badając kolana i bioderka, zadał Taszce ból, a pomimo to, nawet nie próbowała się bronić - szarpać, czy użyć zębów! Gdy ją przebieraliśmy, łapała mnie ząbkami za ręce, ale tak, jak w zabawie - delikatnie i na niby. Po powrocie do domu, była tak wykończona, że zasnęła jak dziecko. Agresor w moich objęciach, na tle koszulki do prac malarskich ;) Wieczorem już w miarę swobodnie się przemieszczała po domu, na dworze zrobiła co do niej należy (jeszcze wczoraj na symczce). Próbują się z Imką przymierzyć do zabawy, ale jeszcze im nie wychodzi ;) A Imka przy niej wygląda jak mega baleroniasty bulterier! :D W nocy Taszka spała wtulona we mnie, potem na mojej głowie, potem na szyi. A gdy otworzyłam oczy, wyciągnęła łapkę i tak mnie szturchnęła w oko, że funkcjonuję dziś jako ten Cyklop (chyba ją jednak oddam, bo normalnie strach się bać! ;)) Rano radośnie wybiegła do ogrodu (już bez smyczy). Zostawiłam ją w sypialni razem z Gapcią...
    1 point
  10. Podobna jest ! Kochanego ciałka nigdy nie za wiele a Misia jak widać kompleksów z tego powodu nie ma to i demonstruje !
    1 point
  11. Śliczny ten Twój "kijek", Marysiu :D A ludźmi się nie przejmuj - sami zadka nie ruszą, a jak tylko sąsiadowi się "polepszy", to od razu pretensja, dlaczego nie im :( Przecież chyba też mogli wystąpić o dzierżawę, prawda?!?!!?
    1 point
  12. ej serio, ja mam mega, mega rozpuszczone psy, ktore bez zenady wala lapami w ludzi i jecza, gdy cos chca. robia to, bo sa na maxa slodkie i czesto udaje im sie cos tam wymusic - glownie glaskanie, wiadomo. moj najmlodszy pies, gdy nikt sie z nim nie bawi, potrafi wbic na upatrzonego sobie wczesniej czlowieka, przytulic go na misia i zaczac lizac, lizac i lizac przechodzac do podgryzania. nie ma opcji, zeby kogos to nie rozmieszylo-i juz troche zabawy jest. potrafi tez wbic z rozbiegu na psa, ktory akurat spi, bo wie, ze ja pogoni i bedzie mozna uciekac. robi generalnie mnostwo rzeczy, ktore swiadcza o tym, ze wszyscy w czworke (i my i nasze dorosle psy) rozpiescilismy ja na maxa. a nawet ona, gdy jej sie powie "nie, przestan!", to wie, ze trzeba sobie isc i trudno, rozumie to, ze nie zawsze mozna sie bawic.
    1 point
  13. Fajnie, że napisałaś za mnie, miałam ostatnio młyn w domu i znów zalegam z wpisami. Szczeniaczek na próbę w ds, po wtorkowej wizycie, która będzie bardzo szczegółowa, dam znać czy wszystko ok. Przy okazji niedaleko dsu szczeniaczka odkryłyśmy z Alą kocięta i dwie wolnożyjące kotki, na razie nie pomożemy, bo w lecznicach już pełno od naszych kociaków,ale sprawa jest do załatwienia. Suczka - Kami, którą pieszczotliwie nazywam Kamyczkiem, ma się bardzo dobrze, już chciałaby biegać swobodnie, ale utrudnia to ubranko pooperacyjne i zostało jeszcze 5 dni do zdjęcia szwów. Suczka jest przeurocza, nieduża chudziutka - waży zaledwie 6kg, bardzo żywiołowa i kochana, to też właściwie jeszcze szczeniak. Próbowałam zrobić jakieś sensowne zdjęcia, ale samej było mi bardzo trudno, muszę zatrudnić kogoś do pomocy, bo Kamyczek nie ustoi w miejscu..
    1 point
  14. Grafi otrzymał pomoc w kwocie 150 zł od skarpety im.Talcott, po wpłynięciu pieniążków proszę o potwierdzenie na wątku http://www.dogomania.com/forum/topic/73552-skarpeta-imtalcott-pomaga-psom-staruszkom/ :)
    1 point
  15. Ovka to szczylek do Aresa (kocham to imię :)) i naprawdę martwi mnie, czy wystarczy nam życiowego zapału i kondycji, by Suczydło bezproblemowo wyszło na spotkanie swojej starości, by nasza nie dopadła nas przedwcześnie ....
    1 point
  16. Saxon wędrownik - tutaj w trakcie 24-kilometrowego marszu, mały odpoczynek: A tutaj Ronnie gramoli się na kolana bo myśli że jest mały :)
    1 point
  17. Będę dziś u Bertusi. Możecie liczyć na nowe zdjęcia wieczorem :) Zawiozę jej od siebie ciasteczka watróbkowe, od Doroty "Impulsowej" preparat wzmacniający stawy i Denta Stick, od firmy Alsa pyszne puszeczki, a od Was - mnóstwo całusów :)
    1 point
  18. Rozpływam się nad Bertunią - jest naprawdę słodka i bardzo przypomina mi narzeczoną naszego Aresa (jamnika ;)) Allu, gratuluję ! a wstrząsające jest to, że musimy kwestować, bazarkować najczęściej w efekcie bezduszności ludzkiej .... Grosz do grosza, jak piszesz, pozwala na łatanie dziurawych psich skarpet i o to chodzi :)
    1 point
  19. Homerek otrzymał drugie imię "Klocuś" :) Tak mówi do niego mój mąż, który często go dżwiga po schodach :) A córeczka, która dopiero uczy się mówić, nie wymawia poprawnie jego imienia, tylko woła na niego: "Berek". Mój kochany piesek czuje się bardzo dobrze. Uwielbia późnowieczorne spacery, buszuje wtedy w trawie posuwając się takimi ruchami, jakie właściwe są bardziej jeżom niż psom. :) Bardzo wtedy uroczo wygląda. Gdy czasem podchodzi do niego jakiś psi kolega, nie wykazuje żadnego zainteresowania nim. Woli te swoje szeleszczące trawy, ciekawe zapachy. Taki z niego indywidualista. Nie muszę powtarzać, że rozpieszczam go niemożliwie. :) On to lubi i ja też. Ze względu na problemy zdrowotne pozostałych psów, (ostatnio potężne problemy Majuni) miałam mało czasu na obiecane zdjęcia, ale pod koniec tygodnia może się uda je zrobić.
    1 point
  20. Ja wiele lat temu kupiłam szczeniaka z wada zgryzu, miał 3 mce, o wadliwym zgryzie bylam poinformowana przez hodowcę, a koszt szczeniaka pokrywal tak dywaguje mniej więcej koszt szczepień i utrzymania do tego 3 mca, to była kwota mniej więcej 1/3 tego za ile sprzedawał szczeniaki. Nie znosze gdy bazując na niewiedzy nabywców hodowcy przedstawiają całe mioty jako przyszłe interchampiony itd. itp. Przeciez to niemożliwe, nawet bez wad ewidentnych.
    1 point
  21. [url=http://www.up.programosy.pl/foto/2a_28.jpg][/url] [url=http://www.up.programosy.pl/foto/2b_9.jpg][/url] [url=http://www.up.programosy.pl/foto/2c_5.jpg][/url] [url=http://www.up.programosy.pl/foto/2d_4.jpg][/url]
    1 point
  22. Twoje zdjęcie Aniu z córunią na rączkach jest najpiękniejsze! Lalunia jest doskonałą pięknością. Rozkosz patrzeć :)
    1 point
  23. dla mnie to jest korzystanie z przyslugujacych prawem srodkow. hodowca ktory stara sie obchodzic prawo lbo burzy sie bo mu ktos wyskakuje z przepisami dotyczacymi rekojmi przy sprzedazy zasluguje moim zdaniem na miano swietej krowy. jak ktos sie bawi w prowadzenie dzialalnosci gospodarczej to powinien miec ta minimalna znajomosc przepisow prawnych mam nadzieje ze nigdy ani ja ani zaden moj znajomy nie kupi psa u swietej krowy
    1 point
  24. Izuniu, obyś miała rację i oby los był dla nas łaskawy. Jak Perełka do nas trafiła udało mi się załatwić sprawę, na załatwienie której szanse były znikome. Jak pojechała wszystko zaczęło się "sypać". Może to tylko zbieg okoliczności. Rozmawiamy z Kasią kilka razy dziennie, nawet nie potrafię wszystkiego dokładnie tu opisać. Pewnie musiała bym napisać powieść. Cała rodzina, nie tylko chłopaki Kasi (syn i mąż) zachwycona Perełką. Maleńka w nocy rozpycha się w łóżku, w dzień podchodzi do wszystkich po mizianki, ale przede wszystkim pilnuje Kasi. Kochany, mądry aniołeczek!!! Lepszych ludzi dla Perełki nie mogłam sobie wymarzyć. Kasia mówi, że maleńka już się zaaklimatyzowała, wychwala Perełkę pod niebiosa. Fotki mam z wczorajszego spacerku. Później wstawię.
    1 point
  25. Proszę bardzo :) Przesyłam wszystkim promienie słońca :)
    1 point
  26. A ja mam niespodziankę: Malwinka nazywa się Misia i została Katowiczanką:) Jest cudownym , grzecznym psiakiem:) Przedwczoraj byłam z Jej Panią w schronie , który Malwinka bez żalu opuściła. Tyle czasu ją ogłaszałam , strasznie mnie to martwiło ale wreszcie zaświeciło słońce dla tej cudnej malizny. Powodzenia malutka:)
    1 point
  27. Weszła deklaracja od Bambino za 07/2015 , 08/2015 20 zł Śliczne dzięki ! Pozdrówka dla wszystkich ze słonecznej Grecji :)
    1 point
  28. Jejku no wiecie co brakło mi "Lubię to" jak to??? to są limity na lubienie??? Alla jest wspaniała!!!!
    1 point
  29. Dziękuję wszystkim za miłe słowa i pozytywną energię!!! Poznajecie??? [url=http://www.up.programosy.pl/foto/2_4701.jpg][/url]
    1 point
  30. Dziękujemy, dziękujemy. Baaardzo nam miło - wygrzewamy starsze i młodsze kości. Coponiektórzy ćwiczą kończyny przednie kopiąc dołki w poszukiwaniu nornic. Coponiektórzy zesiurali mi kołdrę z radości, że wreszcie przyjechałam. I wcale nie chcemy wracać do Krakowa !
    1 point
  31. Gabunia raczej już dzisiaj nie wejdzie, to ja napiszę co wiem. Nela - Perełka dojechała już do do domku. Psiaczek rezydent przyjął ją bardzo przyjaźnie. Gabunia na pewno jutro zda obszerną relację:):)
    1 point
  32. Myślę, że te upały wszystkim dały w kość. Ostatnie dni trochę lepsze, ale od pojutrza znowu ponad 30 st. Misiątko pewnie leży w cieniu i odpoczywa. Aby nie było jakiegoś "załamania" samopoczucia i zdrowia. Ściskam Misiątko i p. Irenę kochaną.
    1 point
  33. Adresówka zakupiona na wystawie w Sopocie:
    1 point
  34. Pisane dnia 15.08.2015. Do Tomaryn wybrałem się w Dzień Wniebowzięcia NMP, który to dzień pamiętający o nim obchodzą bardzo uroczyście, np. w uświęconym Gietrzwałdzie. Ale ponieważ to środek lata a z nieba emanuje istne piekło, podejrzewam, że co niektóre osobniki smażą w onym czasie swe grzeszne cielska gdzieś w pobliżu otwartych zbiorników wodnych. Jako właściciel cielska bardziej nobliwego, udałem się w ten gorący czas do zapoznanego niegdyś międzygminnego schroniska dla bezdomnych paszczaków. Przez szparę pod bramą szybko smyrgnęła do środka jakaś wystraszona, mało towarzyska sunia, i wtedy już oczywiście mogła mnie soczyście obszczekać. Nie zważając na takie dowody uznania, wtargnąłem do środka i powitałem Kierowniczkę tego przytułku, Monikę K. (nie mylić z bohaterem słynnej powieści Franza Kafki - Józefem K. - zbieżność inicjału przypadkowa!). A pierwsze i najważniejsze wrażenie (oczywiście po Monice K.), to 18-letni staruszek Rysio. Ten mały rachityczny piesek jawił mi się jako taka nieporadna, drżąca pchełka. Tak sobie wówczas pomyślałem: „Ileż to razy byłem świadkiem prężenia muskułów i rozgłaszania wszem i wobec autoreklamy przez osobniki nic nie znaczące (często „mniej niż zero”), gdzie jednak sam fakt dopuszczenia ich do publikatorów i rozpowszechniania ich wizerunku w opinii publicznej, powodował dla nich skutki pozytywne i oczywiste korzyści (tak jakby rzeczywiście na nie zasługiwali!). I w tym kontekście, gdy patrzyłem na tego wynędzniałego Rysia, który ostatkiem sił trzymał się życia, nic nikomu nie obiecując ani się nie afiszując, pomyślałem po raz drugi: „Ilu tych wymuskanych celebrytów potrzeba aby zrównoważyć wartość życia Rysia, które z pozoru niewiele warte, bo tak skromne, ale za to jakże proste i czyste, i tak bezinteresowne?” Rysio jest już u kresu swej drogi, już nawet niewiele kojarzy. Wkrótce odejdzie. Ale myślę, że zapamiętam Go dłużej, niż tych wszystkich speców od samozadowolenia. Bo Rysio jest autentyczny! On nic nie udaje. I w tym jest piękny! Tego dnia krótkie spacery wykonali ze mną trzej włochaci pacjenci o raczej sporych gabarytach: BLACK - czarny, gęstoowłosiony, spokojny i dobrze prowadzący się ryjek z przeoraną chrapą (ślady dawnej walki lub urazu). Od razu przychodzi mi do głowy ksywka: „Przeor”. TIMUR - żywy, „rączy” psiak, umaszczony ciemno z białym na przemian, miejscami liniejący. Rzecz charakterystyczna: boi się skubania wylinki z „pobocza” ogona. Ma wtedy odruch „paszczowy” (czytaj: odwetowy). A więc kolejna nasuwająca się ksywka to „Skubi”. KAPSEL - to takie duże „cielę”. Brązowo umaszczone, z niezbyt długim futerkiem. Problematyczny: co chwila zapiera się i nie chce dalej iść. Może to zapalony „domator”, a może po prostu mnie-obcego się obawia (czemu się specjalnie nie dziwię)? Dziś bym go przezwał: „Veto”. Na deser dnia pozostał jeszcze jeden weteran: DZIADEK - spory paszczak, „uprawiający turystykę” jedynie po obejściu schroniska. Ten właściciel smukłego („pociągłego”) ryjka zazwyczaj wyleguje się w otwartym boksie. Lubi łakocie i (jak to odkryłem) jest łasy na rozmaite masaże (policzkowe, uszne). Bardzo przyjemnie było spędzać czas w jego towarzystwie. Tu zaskoczenie! Po powrocie do domu, dzięki zachowanym notatkom, odkryłem, że rok wcześniej (19.06.2014) byłem tu z jakimś Dziadkiem na spacerze. Tego nie spamiętałem. A jeśli to ten sam? To dopiero niespodzianka! P.S. Dziś dopadła mnie wiadomość, że Rysio właśnie zakończył swą wędrówkę. A ja miałem już gotowy rękopis-sprawozdanie z pobytu w Tomarynach, aktualny na dwa dni wstecz. Postanowiłem nic nie zmieniać (mimo pewnych elementów humorystycznych). Niech ten „komputeropis” będzie wyrazem hołdu dla wszystkich skromnych piesków, które zawsze „za szybko odchodzą”.
    1 point
  35. Mnie tez... Jak dobrze, ze go zabralyscie z tego pobawionego bodzcow "pomieszczenia gospodarczego". Niko wyraznie ozyl, widac ze podoba mu sie w Dzikiej Kepie :)
    1 point
  36. Czupurek bawi się miśkiem http://pl.tinypic.com/r/1zlu1ac/8 Byliśmy z Czupurkiem umówieni na wizytę w sobotę na 15 , już w drodze dowiedziałam się , że wizyta przesunięta została na 17:30. Posiedziałam w hoteliku , wygłaskałam psiaki , wyczęstowałam przysmakami bo jak torebka zaszeleści to człowiek ma przy sobie od razu rząd mokrych, oczekujących nosków. Przywitałam się z naszymi chłopaczkami Czupurkiem i Dieselek , obydwaj się ucieszyli bardzo. Czupurek przymilała się ale jak go głaskałam to burczał po swojemu , przy zakładaniu szelek i kagańca również zawzięcie burczał ale mu powiedziałam , że i tak się go nie boję, że może sobie burczeć do woli. U doktora niestety czekaliśmy na wizytę jeszcze ponad 1,5 h , usiedliśmy sobie na trawkę a Czupek bawił się miśkiem , trzymał go w łapkach , obgryzywał , podrzucał a jak udawałam , że chce mu go zabrać to burczał po swojemu a tak pozwalał mi go zabierać i podrzucać a on chwytał pyszczkiem, bawił się tak , ze aż miło było popatrzeć . Czekaliśmy tak długo , ponieważ u P.doktora był 12 letni labrador z problemami skórnymi , żywieniowymi , pies spisany na straty , żadna metoda leczenia nie dawała rezultatów , jak zobaczyłam tego psiaka to aż mi łzy w oczach stanęły , pół ciała bez sierści, podobno przy pierwszej wizycie cały był prawie łysy i po leczeniu biorezonansem i wdrożeniu diety zaczyna wyglądać jak pies , psiak ma silną alergię , przygarnęła go taka fajna kobitka i szukała dla niego ratunku , trafiła do "naszego" doktora , przejeżdża aż z Bytomia . Wizyta u doktora przebiegła pomyślnie , spędziliśmy w gabinecie ponad 2 h , Czupurek tak się odprężył , że zasnął i aż zaczął chrapać , nie mogłam go później dobudzić . Wizyta taka kosztuje ok. 200 zł , doktor od nas bierze tylko 50 zł , powiedział , że to jego wkład w pomoc , następny biorezonans za ok 3 tygodnie , na ten czas Czupurek ma czip z nagranym programem przyklejony na wewnętrzną stronę obroży. Musimy łapki Czupurka utrzymać w dobrej formie aby jak najdłużej samodzielnie chodził bo nie jest on operacyjnym psiakiem niestety i dlatego sięgamy po niekonwencjonalne metody. W drodze powrotnej Czupurek usiadł sobie w samochodzie i wyglądał przez tylne okno aż się trochę zsunął (chociaż przypięty pasem bezpieczeństwa) bo taki ciekawy i znowu musiałam się zatrzymywać i lokować go wygodnie . :)
    1 point
  37. Nie spotkałam się z takim przypadkiem. Normalne to nie jest, widocznie jest to wada genetyczna i nie wiadomo czy jedyna, jeżeli szczeniak ma taką wadę można podejrzewać, że będzie to zespół wad czyli może być więcej ale oczywiście nie musi. Chyba nikt nie jest w stanie przewidzieć co z nim dalej będzie i jak się rozwinie. Psa na kolanka to ludzie owszem chcą ale z niewielką wadą czasem nawet niewidoczną dla niewprawnego oka ale jeżeli szczeniak będzie z taką ilością sierści w dorosłym życiu jak na zdjęciu to już nie będzie aż tak proste nawet dla pasjonata rasy, latem ochrona od promieniowania słonecznego, zimą od zimna, utrzymywanie skóry w prawidłowej kondycji, cało rocznie to wszystko to będą wydatki które ktoś będzie musiał i chciał ponieść. Chyba, że Wy zdecydujecie się, że szczeniaczek zostanie w domu i roztoczycie nad nim opiekę nad takim jaki się urodził. To byłoby najlepsze rozwiązanie. Najgorsze jakby ktoś go wziął, a potem wyrzucił ze względu na ponoszone koszty, psów bez domu i tak jest za dużo. Gdyby to był mój psiak został by ze mną.
    1 point
  38. [quote name='Cockerek']Tak, jak się zaglębić w daną rasę, bez trudu takie "modne perełki" można wyłapać. Reklama dźwignią handlu, jak powiadają. A wobec tego trzeba mieć głowę na karku, a nie powielać coś co inni robią, bo tak łatwiej i wygodniej. A co do reproduktorów to bywa tak, że te może nie najokazalsze dają piękne/świetne/zdrowe potomstwo. W ogarach był taki pies (nawet nie miał osiagnięć i sądząc ze zdjęć był jakiś taki ,,marny" i hehe nawet,,koślawawy") ale dawał dzieci...marzenie (dużo krył i własciwie wszystkie wystawowe ogary mają go w rodowodach ;) ).
    1 point
  39. [quote name='filbras']Odpowiedź jest prosta-jeśli wszystkie psy, które mają coś "na sumieniu" będą odsuwane od hodowli, to ZK z torbami pójdzie :angryy:[/quote] W innych krajach ( na zachód od nas i w Stanach itd) pojęcie tzw petsa (psa niehodowlanego) jest bardzo popularne i takie petsy stanowią duży procent miotów ( decyduje hodowca o zabezpiecza się to odpowiednimi umowami). Sterylizuje się i kastruje częstokroć całe mioty. Takie psy są tańsze i ...wszyscy zadowoleni :p Nikt tam jakoś nie idzie z torbami i wszystkim (głównie psom!) to idzie na zdrowie...
    1 point
×
×
  • Create New...