Beata_Dorobczyńska Posted July 12, 2006 Posted July 12, 2006 Hmmm, ja rozumiem emocje ale nie dajmy sie im ponieść. To od nas zależy poziom dyskusji. Co nie zmienia faktu , ze moje oburzenie jest równie wielkie. Dot. Martik b Quote
martik b Posted July 12, 2006 Posted July 12, 2006 Ach dziewczyny, bo mnie szlag trafia!!!! Wiem, że to jest nie na poziomie ale... :angryy: Jak tu spokój zachować???!!! chyba nie będę się wypowiadć, bo inaczej nie umiem...może to moja wada.. ale z prostymi ludzmi postępuję w prosty sposób... A Aguś Salomonek jest najpiękniejszy.. :) ale dla Nas..napisałam tak, bo ten P.Janda pewnie by uważał inaczej.. Quote
basiaap Posted July 12, 2006 Posted July 12, 2006 martik b napisał(a):BOŻE co zo prosty fraj.. z tego JANDY!!!!!!!!!!! :snipersm: :chainsaw: Czy znalazłby się ktoś kto chciałby mieć takiego psa???????!!!!!!!!! :crazyeye: Odpowiedź- TAAAAAK!!!!!!!!!!!!!Kurw.... :angryy: Nie każdy jest tak pojebani..wygodny jak ty POTWORZE!!!!! :2gunfire: Ja bym chciała mieć TAKIEGO psa, mnóstwo ludzi by chciało!!! co ty kurw...myślisz, że każdy jest tak PUSTY jak ty i pragnie tylko psa pięknego, zawsze młodego, rodowodowego, z 5 medalami i broń boże chorego!!!!!!!!!!!!! :pissed: Ja wziełam podobnego psa z lecznicy Psi Los!! to była moja najlepsza decyzja w życiu..nigdy nie będę jej żałować..choć mój pies jest nieuleczalnie chory, stary i brzydki...jeśli w ogóle jakiś pies brzydki może być!!!! I życzę Ci człowieku strasznej starości..z bólem, z cierpieniem..z chorobą..i żeby nikogo bliskiego obok ciebie nie było..wszystkim wam to życzę co zgotowali Ognikowi taki los.. :diabloti: Przyłączam się do życzeń dla tego... pana. Ratować umierającego psa... po to żeby gdy niebezpieczeństwo minęło, odebrać mu życie... Tylko wyć... Quote
supergoga Posted July 12, 2006 Posted July 12, 2006 Ja tylko nie rozumiem w tym ich tłumaczeniu w sprawie nagłego pogorszenia stanu zdrowia Ognika dlaczego nie zrobili tego, co zrobiłby każdy, nawet taki,komu umysł z upału nieco szwankuje. Dlaczego nie skontaktowali się z Psim Losem, gdzie lekarze walczyli i życie psa i gdzie zanli jego organizm, jego dolegliwości, jego stan ogólny. Jesli wypisali psa z okresleniem stabilności stanu zdrowia - to my mamy uwierzyć, jak banda tepych matołów, że nagle tak straszne pogorszenie nastapiło, że "przyszedł czas na pieska". I jeszcze to słodziutkie zdrobnienie - PIESKA. Szczyt dla mnie ostateczny. Nie maja do czynienia z bandą rozhisteryzowanych idotek - my niestety dla nich posiadamy wiedzę, doświadczenie w psich sprawach. Do nas takie teksty nie przemawiają. I ich wielki smutek po stracie pieska. Ognik miał wole życia i wbrew temu co mówią, czasem prędzej znajdzie się dom dla takiego psa niż dla młodego zdrowego pieknisia. Wierzę, że Ognik mógł żyć. Dostał taką szansę i została mu odebrana. Na zawsze i nieodwracalnie. Ktoś zabawił się w opatrzność i zadecydował. Szkoda że zapomnieli i Psim Losie i ich walce o Ognika. A wystarczyło może zadzwonić. Ale rozumiem - szkoda było na telefon. Choć myśle, że ten śmiertelny zastrzyk, którym uraczyli biednego Ognika był droższy od rozmowy. Myslę, że nie możemy tego tak zostawić. Przyłączę się i podpiszę pisma w tej sprawie, jak tylko je sformułujecie. Może uratujemy życie innego psiaka, kota - w podobnej sytuacji. ['] ['] ['] Jeszcze raz Ogniku dla ciebie - nie udało nam się ciebie uratować, nie wiedzieliśmy, przed kim trzeba było cię strzec. Teraz już wiemy - dla ciebie za późno. Niestety! Quote
Beata_Dorobczyńska Posted July 12, 2006 Posted July 12, 2006 Supergoga, myslę, że tu nikt nie rozumie dlaczego pies nie wrócił do Psiego Losu , nawet gdyby był upal 70 st to takie rozwiązanie nasuwa sie samo ale jak widać tylko nam , niestety :( A tlumaczenie, ze pies slaby to oznacza, ze Ci ludzie kompletnie sie nie znaja na tym do czego teoretycznie się powołali - przy tej pogodzie nawet mlode i zdrowe zwierzęta nie chca ani chodzić ani tym bardziej biegać . Moje wyrażaja chęć wyjscia na spacer po 22. To takie proste a jednak za trudne. Niestety przez to nie ma juz Ognika [*] Quote
paros Posted July 12, 2006 Posted July 12, 2006 Dołączam się do życzeń martik b skierowanych dla tych, :angryy: którzy taki los zgotowali Ognikowi:-( Życzę jeszcze gorzej ............ i marzę aby spełniły się te życzenia, bo jestem spod znaku Skorpiona!! :mad: I nawet nie spojrzałabym w ich stronę gdyby wymagali pomocy!!! Quote
Dabrowka Posted July 12, 2006 Posted July 12, 2006 supergoga napisał(a):Ja tylko nie rozumiem w tym ich tłumaczeniu w sprawie nagłego pogorszenia stanu zdrowia Ognika dlaczego nie zrobili tego, co zrobiłby każdy, nawet taki,komu umysł z upału nieco szwankuje. Dlaczego nie skontaktowali się z Psim Losem, gdzie lekarze walczyli i życie psa i gdzie zanli jego organizm, jego dolegliwości, jego stan ogólny. Jesli wypisali psa z okresleniem stabilności stanu zdrowia - to my mamy uwierzyć, jak banda tepych matołów, że nagle tak straszne pogorszenie nastapiło, że "przyszedł czas na pieska". I jeszcze to słodziutkie zdrobnienie - PIESKA. Szczyt dla mnie ostateczny. Napisałam to już wcześniej, ale powtórzę - wg mnie musieli być bardzo rozczarowani, że Psi Los ratował psa. Tylko tak jestem to w stanie zrozumieć. A co do tego gładkiego, oślizłego wręcz stylu pisania - jest po prostu obraźliwy. Pod ulizaną grzecznością widać cynizm, pogardę i najprościej, bez żadnej przenośni rozumiane chamstwo. I jeszcze te tanie chwyty, świadczące o tym, że ktoś chyba oglądał za dużo amerykańskich seriali o prawnikach: przecież żaden weterynarz nie będzie mógł zaprzeczyć "pytaniu", czy nie zdarzyło się mu podjąć takiej decyzji. I nikt nie jest w stanie zaprzeczyć temu, że tak bardzo im żal, że to była najcięższa decyzja w ich życiu. Pierwsza???? Bardzo wątpię... Quote
ARKA Posted July 12, 2006 Posted July 12, 2006 supergoga napisał(a):Ktoś zabawił się w opatrzność i zadecydował. Szkoda że zapomnieli i Psim Losie i ich walce o Ognika. A wystarczyło może zadzwonić. Ale rozumiem - szkoda było na telefon. Choć myśle, że ten śmiertelny zastrzyk, którym uraczyli biednego Ognika był droższy od rozmowy. Widzisz caly tragizm polega tez na tym, ze ten zastrzyk NIC ich nie kosztowal. Po to byl wyjazd, do tej a nie innej lecznicy, lecznicy z 'listy UM" aby z NASZYCH tak naprawde podatkow, za 'ta usługe' bylo zapłacone. Czyli kuriozalnie, to my, a nie nikt inny, zaplacilismy za zabicie Ognika:angryy: :angryy: :angryy: Oczywiscie trzeba byloby sprawdzic, jakie podali zgloszenie, skad jest pies. Wczoraj w UM mi powiedzieli, ze oni NIC nie wiedzieli,ze pies byl z Marek( to juz nie jest teren W-wy) i w ogole ze byl gdzies, wczesniej, leczony. Czyli Ognik, jesli wierzyc urzednikowi, byl zgloszony jako pies WŁASNIE znaleziony/z interwencji z terenu W-wy. Quote
boksiedwa Posted July 12, 2006 Posted July 12, 2006 ARKA napisał(a): Oczywiscie trzeba byloby sprawdzic, jakie podali zgloszenie, skad jest pies. Wczoraj w UM mi powiedzieli, ze oni NIC nie wiedzieli,ze pies byl z Marek( to juz nie jest teren W-wy) i w ogole ze byl gdzies, wczesniej, leczony. Czyli Ognik, jesli wierzyc urzednikowi, byl zgloszony jako pies WŁASNIE znaleziony/z interwencji z terenu W-wy. miejmy nadzieję, że jak ta sprawa wyszła na jaw to UM dobierze im się do dooopy. Może trzeba by było pomyslec nad stworzeniem stronki internetyowej, na której lecznice mogły by sprawdzić czy zwierzak przyworzony do nich przez SM czy SdZ nie był gdzieś leczony? Quote
ARKA Posted July 12, 2006 Posted July 12, 2006 supergoga napisał(a):Ja tylko nie rozumiem w tym ich tłumaczeniu w sprawie nagłego pogorszenia stanu zdrowia Ognika dlaczego nie zrobili tego, co zrobiłby każdy, nawet taki,komu umysł z upału nieco szwankuje. Dlaczego nie skontaktowali się z Psim Losem, gdzie lekarze walczyli i życie psa i gdzie zanli jego organizm, jego dolegliwości, jego stan ogólny. A po co?? Sa 'przewidujacy inaczej' moze p. Orzechowski-czyli lek. wet. z jego kliniki zalecili by podanie tylko smecty i musieli by sie dalej zajmowac psem a gorzej jakby zalecili przywiezienie psa na kroplowke np!! Moze by zalecili, skoro pies mial problemy z chodzeniem, zamowienie wozeczka??. Wiec po co, zawracac sobie glowe i chodzic tylko kolo jednego, starego, schorowanego psa?? Lisek lepiej wychodzi na zdjeciach i siedzi w malutkiej klatce!:angryy: :angryy: Quote
shantara Posted July 12, 2006 Posted July 12, 2006 Supergoga, tak jak napisała Dabrowka, widocznie byli niezadowoleni z usług Psiego Losu. Powodów tego niezadowolenia można się domyślać... Arka ma racje, ratowanie psa jest mniej medialne niż liska, droższe i w dodatku psa się nie da potem wypuścić do lasu, jak już wszyscy chętni go wytarmoszą w łapskach. No i potem można olać czy sobie lisek poradzi czy nie. Dla mnie nie pojęte jest to, że w tej klinice, do której SdZ zabrała Ognika nikt nie zauważył, że piesek był leczony. Nawet jakby strażnicy stwierdzili, że jest z interwencji świeżo to ślady leczenia mogłyby oznaczać, że gdzieś jest właściciel, który psa leczy i może szukać... A co by było, gdyby teraz znalazł się właściciel Ognika? Pan Janda powiedziałby mu to samo co p. Januszowi? Quote
Aga_Mazury Posted July 12, 2006 Posted July 12, 2006 Był telefon w sparwie Ognika do straży dla zwierząt ...dzwoniła osoba mocno zaangażowana w obronę zwierząt ..itd.... nosi mnie....to co usłyszała ...poprostu nie jestem w stanie nawet w sposób spokojny przekazać...także przepraszam jesli będzie nieskładnie lub nie do końca logicznie :) Pan Janda (tu cisną mi się same epitety) oczywiście naopowiadał jak to on z poświęceniem sam tego psa wyciągał z tych bagien...jak on by wszystko dla niego zrobił...ect... O kryzysie nie było żadnym mowy, tylko, że pies w wieku 11 lat i 6 miesięcy (godne podziwu wiadomości...chyba, że to pies pana Jandy, którego on sam osobiście wyrzucił, że ma takie dokładne dane)....miał nuzycę...jest to choroba nieuleczalna zagrażająca zdrowiu zwierząt i ludzi i trzeba było natychmiast psa uspić............że w lecznicy (tej w której zabili) do której trafił pies są tak wybitni lekarze, że jeden to nawet jakiś tam doktor....(blebleble), że poprostu nie ma lepszych i ....taka była diagnoza i decyzja........TO BARDZO Z GRUBSZA....może OLiwka coś dopisze, może ja...potem...bo od rana nawet...nie ruszyłam się od kompa i tel. w tej sprawie...więc muszę troszkę ochłonąć Quote
ARKA Posted July 12, 2006 Posted July 12, 2006 shantara napisał(a): A co by było, gdyby teraz znalazł się właściciel Ognika? Pan Janda powiedziałby mu to samo co p. Januszowi? Pisalam juz o tym wlasnie, czy byl wlasciel szukany! To ,ze przypuszczamy,ze psa ktos porzucil wcale nie oznacza,ze pies sam sie tam nie doczlapal. Mozna sobie teoretycznie wyobrazic, ze pies mial wlasciela, jakiego mial takiego mial, nie leczyl go, bo nie mial kasy albo uznal,ze juz nie warto:-( Bylo garco, pies instynktownie szukal miejsca aby zalagodzic swoje problemy skorne, swedzialo go okropnie, pieklo, no nie wiem co.Wlazl do bagna aby zlagodzic dolegliwosci skorne i potem nie mogl wydostac sie z niego! Moglo tak byc? Moglo. Niedawno dostalam zgloszenie z prosba o pilna interwencje, ze ludzie maja owczarka collaka w straaaaaszny stanie!! Z opisu jak nic- łobuzom psa trzeba odebrac, bo nie wiadomo co temu psu robia, nie lecza conajmniej! Rany otwarte na ciele, skoltuniony, oko strasznie zaropiale. Pojechalam i co sie okazuje. Jakies kretyny:angryy: :angryy: :angryy: , wrzucil petarde im do ogrodu a wlasciwie w psa!! PIS byl poparzony, oko uszkodzone!! takie rany poparzeniowe goja sie dlugo, juz i tak wiekszosc ran mial zagojonych ale czesc jeszcze byla otwartych, saczacych.Trudno bylo psa meczyc wiec tez czesaniem... Pies jest ciagle w trakcie leczenia... Gdyby teraz ten collak sam sobie biegal,wydostal sie z terenu posesji, to jak nic ktos by pomyslał..no tak, porzucili, starego, schorowanego psa, pies mial 10 lat!! Quote
shantara Posted July 12, 2006 Posted July 12, 2006 Mogło tak być... Z tymi psami Arka masz racje. Ludzie często wyciągają wnioski przedwcześnie. Na mnie samą już z 10 osób "napadało", że czemu ja psu nic z łapą nie robię skoro go boli. Musiałam łopatologicznie tłumaczyć, że od kiedy psa mam to widziało go już 10 wetów różnych i z tą łapą nic zrobić się nie da, bo się kości dwie na łokciu zrosły, staw zanikł itd i że go nie boli tylko nie jest w stanie jej inaczej trzymać. Nie mówiąc już, że kilku debili mówiło, że powinnam go uśpić :angryy: Ale widać SdZ nie przyszła do głowy taka możliwość... Quote
Dorothy Posted July 12, 2006 Posted July 12, 2006 Ja tez podpisze sie obiema rekami pod kazdym pismem poslanym gdziekolwiek , do kogokolwiek pan Janda jak wynika z opisu rozmowy z nim wg Agi to kawal niezlego klamcy oszusta i kombinatora, takich s...synow naprawde, do lasu zawiezc i kazac mu kopac lozeczko pol metra wglab:angryy: dobierzmy mu sie straszliwie do dupy, zeby do konca zycia zapamietal ze nie jest bogiem:angryy: Quote
joaaa Posted July 12, 2006 Posted July 12, 2006 Brak mi słów.... Myślę, że warto jednak wysłać tez pismo do SdZ, żeby odpowiedzieli na pytanie dlaczego nie skonsultowali stanu psa z lekarzem, który dotychczas go leczył. A to co napisała Aga w swoim ostanim poście!!!!! :angryy: Z tego wynika wyraźnie, że pan Janda nie ma żadnej wiedzy na temat chorób zwierząt, a w szczególności psów. Albo ma ją sprzed lat 30-tu. Informacje na temat nużycy są rzeczywiście bardzo "prawdziwe inaczej"!!! Czyli nie jest człowiekiem kompetentnym na tym staniowisku jakie ma!!! I ciekawe, że lekarze z "Psiego Losu" nie rozpoznali, że to nużyca, a lekarz z Książęcej poznał od razu! A, że to lecznica na Książęcej, to mnie jakoś nie dziwi. Parę lat temu pan doktor powiedział do mnie na powitanie, kiedy przywiozłam moją bernardynkę ze skrętem żołądka: "I tak zaraz zdechnie, one tak mają!" Dalej też sie nie popisali, ale to już inna sprawa. Ja też się podpiszę wszędzie, gdzie będzie trzeba!!! Quote
Aga_Mazury Posted July 12, 2006 Posted July 12, 2006 Ten punkt ze swojego statutu straż wypełnia jak widać wzorcowo... "... Prowadzenie działań zmierzających do zmniejszenia populacji bezdomnych zwierząt. " Quote
paros Posted July 12, 2006 Posted July 12, 2006 Ciekawe skąd p.Janda miał takie informacje dot. nużycy, jeżeli od lekarzy z Książęcej to powinni tym wybitnym specjalistom :mad: należy cofnąć prawo wykonywania zawodu lekarza, bo nie mają pojęcia o chorobach i leczeniu zwierząt. A wracając do nużycy to przykładem jest Nero - wyleczony :lol: , jakoś nikogo nie zaraził (chyba nikomu nic się nie stało). Quote
ulvhedinn Posted July 12, 2006 Posted July 12, 2006 joaaa napisał(a):Brak mi słów.... A, że to lecznica na Książęcej, to mnie jakoś nie dziwi. Parę lat temu pan doktor powiedział do mnie na powitanie, kiedy przywiozłam moją bernardynkę ze skrętem żołądka: "I tak zaraz zdechnie, one tak mają!" Dalej też sie nie popisali, ale to już inna sprawa. Gdyby mi coś takiego wet powiedział to obawiam się, że musiałby sie potem sam leczyć:angryy: Nie pisałam tu nic ostatnio, coby mnie mod nie zbanował za słownictwo... Bo mi się cisną wyłącznie baaardzo niecenzuralne słowa na temat tych[.......] :zly7: Nie odpuścimy im, prawda...?:diabloti: Quote
Oliwka Posted July 12, 2006 Posted July 12, 2006 tak jak napisala Agnieszka: p. Janda naopowiadal na jaka to straszna nuzyce w zaawansowanym stadium ognik byl chory i ze nie bylo innego wyjscia jak tylko pienie zanim zarazi mase innych zwierzat i ludzi. w rozmowie z inspektorem TOZ Animals Jerzym Harłaczem(podaje publicznie dane bo zostalam do tego upowazniona) o zadnym kryzysie juz nie wspominal tylko podał, iz decyzja zostala podjeta dlatego ze pies mial nuzyce i byl stary, co dodatkowo bylo duzym uniemozliwieniem w leczeniu. J.Harłacz uwaza, ze Straz zachowala sie karygodnie, nie uzgadniajac decyzji z psiem losem, z lekarzami ktorzy podjeli sie ratowania jego zycia. uwaza tez ze psa jesli sie mialo uspic to trzeba bylo to zrobic zanim rozpoczeto leczenie a nie wtedy kiedy prawdziwy kryzys juz minal i kiedy pies w pelnej swiadomosci szedł na smierc. wtedy, kiedy zostal oddany pod opieke SdZ powinni oni zrobic wszytsko aby zakonczyc z powodzeniem jego leczenie. a nie zrobili nic. od razu skazali go na smierc. Pan Inspektor dodał jeszcze ze gdyby wczesniej wiedzial o calej sprawie i gdyby SDZ poinformowała, ze np, nie podejmuje sie dalszego leczenie - bylaby mozliwosc aby to on przygaral tgo biedaka na leczenie do swojego schroniska- z oddzielnym kojcem, wybiegiem. Ale co z tego skoro Ognik zostal juz zabity i to z rak ludzi, ktorych celem powinna byc pomoc i opieka a nade wszystko strzezenie zycia w szczegolnosci tych najbardziej biednych i sponiewieranych zwierzat Quote
Oliwka Posted July 12, 2006 Posted July 12, 2006 ze dopiero wczoraj dowiedzialam sie o calej sprawie, dzis polowe dnia spedzilam na telefonach w sprawie ognika. jak najwiecej ludzi musi sie o tym dowiedziec i wlaczyc sie w ta sprawe. co do pisma: pokopiowalam sobie wasze niektore wypowiedzi i czesc z nich bede chciala wykorzystac( mam nadzieje, ze nie macie przeciewko:) pismo mam wstepnie na brudno napisane. musze je jeszcze skonsultowac z kims ,,przepisac , cos tam poprawic i jutro mam nadzieje juz je wam wyslac. niestety nie zdazylam zrobic tego w ciagu 1 dnia ale ta sprawa przeciez nie ucieknie, wazne jest aby to pismo bylo dobrze, mocno ale i madrze napisane Quote
joaaa Posted July 12, 2006 Posted July 12, 2006 Tak, teraz już nie ma się do czego śpieszyć. :shake: Lepiej wszystko przygotować dokładnie i sprawdzić. Quote
sarenzir Posted July 12, 2006 Posted July 12, 2006 Witam! zal mi Ognika - tak jak tysiaca , jesli nie wiecej psow umierajacych w schroniskach, dla ktorych nie ma nawet pieniedzy na usypiajacy zastrzyk by mogly godnie odejsc.... chialabym uprzejmie zapytac czy zanim zostala podjeta taka a nie inna decyzja - ktos z Was zaproponowal Ognikowi dom i pokrycie kosztow jego leczenia? czy ktos z Was jako weterynarz chcial zbadac Ognika i charytatywnie sie nim zajac? z tego co sie orientuje tak dziala RSPCA- oraz podobne organizacje na swiecie- - utrzymuja sie z datkow i podejmuja sie ratowania zwierzat majacych szanse na wyleczenie i adopcje... rzeczywiscie to straszna zbrodnia uspic psa w stanie krytycznym gdy nie ma pieniedzy na jego leczenie ani mozliwosci zapewnienia mu odpowiedniej opieki... :roll: chyba ze tutaj wszyscy potepiaja dzialania RSPCA filmowane na kanale AnimalPlanet.... oczywiscie najlatwiej jest krytykowac i buchac swietym oburzeniem niz zrobic cos konstruktywnego -typowe polskie piekielko ... ciesze sie ze SOZ i Policja dla zwierzat powastaly w Polsce i ze wzorem RSPCA beda sie rozwijaly za Ognika - dobrze ze juz nie cierpisz malenki , biegaj sobie radosny za teczowym mostem - [*] Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.