Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

boksiedwa napisał(a):
i tu sie chyba troche mylisz Arko bo pan J usiłuje zrobic z sdz regularną bezzębną armię. .


hm, okreslila bym to inaczej.....:razz:
W sumie, to jest mi zal tych mlodych ludzi,ze ich caly zapal do slusznej idei ratowania zwierzat, interwencji, moze byc zaprzepaszczony ale z drugiej strony...jak cos nie zabije to moze tylko wzmocnic.


Nie wykonanie rozkazu równa sie wyrzuceniem ze straży.


A to wielki ból? A co za problem zebrac sie i zalozyc nowe stowarzyszenie jak setki innych?

Warszawska Straz dla Zwierzat tez moze istniec w Warszawie:razz:
Krakowska w Krakowie itd. Nawet krotsza nazwa niz oni maja. Maja poplątanie z pomieszaniem niby TOZ niby SdZ niby RSPCA:razz:


A tak naprawde w świetle prawa to nie maja i nigdy nie będa mieli takich uprawnień ja RSPCA.


DOKLADNIE!!! Poki mamy takie prawo jakie mamy.


Do dzis nie wiem na jakiej podstawie oni działają? Bo sa tylko organizacja pozytku publicznego i to w dodatku nie załapali się na żadne dotacje.


No dzialaja jak setki organizacji o statutowym dzialaniu pomoc zwierzetom.

KAZDA oganizacja ma ustawowo takie same prawo przeprowadzania interwencji, w ramach ustawy o ochronie zwierzat.

Myslisz, ze oni sami sa przekonani ze moga wiecej niz inni? BZDURA!

  • Replies 598
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

oktawia6 napisał(a):
przepraszam:oops: :oops: :ices_bla: już myśłałam, że to komóreczka oprawcy-i jutro wiąchę byś dostała Aga niczego niewinna dziewczyna z Mazur:oops: i te ruf ann:oops: -jestem spalona:oops:

oktawia, wykasuj ten post. Jest pierwszy na stronie, wielkie litery i ludzie energie i jezyk straca dzwoniac do niewinnej niczemu Agi..

Posted

Aga_Mazury napisał(a):
straż nie miała już kasy, żeby leczyć tego psa, więc zawieziono psa do lecznicy ...

a co by było gdyby ten co zawiózł zabrał np. do domu... ...



Straż nie miała kasy ... no to może nie powinni w pierwszej kolejności kupować mundurków ... a na serio - każdy z nas ma zawsze coś w kieszeni ... poza tym są "talony na leczenie" (jeżeli w mojej okolicy panie zajmujące się bezdomnymi kotami mają takie na sterylki i leczenie to chyba i oni mają możliwośc takie mieć) ... poza tym istnieje coś takiego jak "termin płatności" - ja, Ty, My musimy płacić od razu w lecznicy, chociaż też nie zawsze (jakie tu ludzie mają długi w lecznicach za leczenie bezdomnych zwierząt ... ja też czasem jak usłyszę ile mam zapłacić to nie mam przy sobie tyle, jeżeli do mnie mówią "przyniesie pani jutro"... to oni nie mogli zapłacić ZA LECZENIE (czynność długotrwała) pod koniec leczenia ... to też się praktykuje)...
Zabrać do domu ... no z tego co zrozumiałam czytając wątek to ten pies nie pojechał z jednej lecznicy od razu do drugiej ... on k...a gdzieś był, przecież nie w bagażniku, nie przywiązany do płotu...

Wyście tym psem zajmowały się od początku...wystarczyło chyba Was tylko poinformować i zaraz by się zrobiło zbiórkę forsy, poszukałoby się domu choć na jedną noc ... i k...a byłby czas na załatwienie czegokolwiek ... i pies by żył ....
Tylko po co wyciągało sie go z tych bagien ... przy tym jak zadziałała SdZ to może powinni go od razu na miejscu utopić ... i też by było "po kłopocie" (bo nie mamy kasy, bo nie mamy domu, bo jest upał, bo on wygląda obleśnie)...

Ja nie wymagam cudów (bo nie mam takiego prawa) - ja proszę tylko żeby MYŚLEĆ - to naprawdę nic nie kosztuje (a codzienny trening szarych komórek tylko wychodzi na zdrowie)

Posted

ARKA napisał(a):
Od kogos kto sie nazywa Straznik dla Zwierzat wymaga sie chyba duzej samodzielnosci, pomyslowosci, szybkich reakcji i decyzji w RATOWANIU zwierzat.
Egzamin zdany na mniej niz zero!!


Kłania się eksperyment Zimbardo, Arko... No cóż. Tyle o samodzielności myślenia.
Ale może też jest tak, że oni nie wiedzieli, że jadą psa uśpić? Może było powiedziane, że jadą do wyznaczonej lecznicy, a tam weci podejmą decyzję? Przepraszam, ale już się pogubiłam.... Może właśnie problem polega na tym, że nikt nie miał poczucia, że podejmuje ostateczną decyzję i jest za nią odpowiedzialny? Bo jeśli tak, to trzeba właśnie uświadomić wszystkim (straży, wetom, urzędnikom z „Miasta”), że owszem podjęli konkretną decyzję i konkretnie za nią odpowiadają.
Popieram włączenie w to mediów. „Psi Los” dał pomoc z prywatnych pieniędzy, nie oglądając się na to, czy mu się to „opłaci”, a potem urzędasy na państwowym (=niczyim, a tak naprawdę naszym) wszystko to zmarnowały. Bezmyślnie, bezdusznie... A biedny psiak zapłacił za to najwyższą cenę :-(

Posted

ARKO jak rzadko tym razem nie do końca sie zgadzam za to popieram Kelko, nie wiem czy ludzie, którzy wieźli psa wiedzieli jak to sie skończy. Nie wiem czy wiedzieli, ze pies własnie został uratowany i podleczony przez dr Orzechowskiego .. tu jest dużo nie wiem.
Ale wiem na pewno, ze odpowiedzialny za to jest Janda , zdecydowanie lecznica, ktora wiedziała ( tak mysle ) , ze pies wlasnie wyszedl z kliniki a w dzisiejszych czasach telefony dzialaja i zawsze mozna sie skonsultowac i pan B. Moim zdaniem tych ludzi nalezy napietnowac .

Posted

Aktualnie mam urwanie głowy i nie mam czasu na prześledzenie dokładne wątku, ale musimy napisać nie tylko do urzędów i do prasy też musimy wysłać listy!! :mad: Niech napiszą w prasie!!!
Napisałam taki tekst, może Oliwka wykorzysta :lol:

Wklejam:
*****
W świetle wydarzeń zaistniałych, tylko w ostatnich dwóch tygodniach, okazało się, że Straż dla Zwierząt została powołana dla ludzi żądnych stanowisk i pieniędzy i wcale nie zainteresowanych ratowaniem życia i zdrowia zwierząt. Nie pracują tam miłośnicy zwierząt, którym dobro zwierzaka leży na sercu, tylko pracują tam ludzie starający się jak najprostszym sposobem „odwalić robotę i pozbyć niewygodnego problemu”!!! Dlatego uważamy za bezcelowe wyrzucanie naszych pieniędzy na działalność takiej komórki i przekazanie dotacji faktycznym miłośnikom zwierząt, którzy w każdej chwili mogą i chcą podjąć interwencję i ratować zwierzęta!!!
Straż nawet nie przyjeżdża na wezwanie do zwierzaka, a przekazane im uratowane zwierzęta morduje pozbywając się niewygodnego problemu – bo uśpienie uratowanego z bagien psa tylko dlatego, że był stary i wymagał leczenia choroby skóry, nie można nazwać inaczej!!!!!!
W uzasadnieniu przykład Ognika, 10-letni pies uratowany z bagien 3 lipca 2006r. O życie psa walczyli lekarze Pogotowia Ratunkowego dla Zwierząt „Psiego Los”, wolontariusze i miłośnicy zwierząt..
Kiedy walka została wygrana i pozostało leczenie grzybicy, przekazano Ognika Mundurowej Straży dla Zwierząt, ponieważ straż pierwsza otrzymała wezwanie do psa z bagien i jest „dysponentem”. Klinika Psi Los nie posiada hoteliku i nie może trzymać długo zwierząt. Klinika Psi Los przekazując Ognika poinformowała:
"... Obecnie pies nie wymaga już hospitalizacji, choć leczenie potrwa jeszcze kilka tygodni. W dniu 8 lipca br. o godz. 16.40 pieska przekazano pod opiekę wolontariuszom Straży dla Zwierząt."
A następnego dnia Ognika zamordowali pracownicy Straży dla Zwierząt. i tak napisali:
„……piesek bardzo się męczył, przewieźliśmy go
szybko do lecznicy dla zwierząt gdzie lekarze zajęli się nim, jednakże
ze względów humanitarnych dwóch z nich wspólnie uznało ze najwyższa
pora na pieska...trzy godziny temu pożegnaliśmy się ostatecznie z
Ognikiem...”.

Dlaczego nie wezwali lekarzy Psiego Losu (jeżeli gorzej poczuł się!!!) tylko „pozbyli się” pieska, który wygrał już walkę o życie i chciał żyć!!! Już szukaliśmy dla niego domu!!!! Ognik żyłby, gdyby nie trafił do Strażników dla Zwierząt!!!!!
Przeczytaj całą historię ratowania Ognika!!!
http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=27679
oraz adres do informacji Pogotowia „Psi Los”:
http://www.kundelpolski.pl/?strona=akcje

Inne przykłady odmowy działania przez Straż Miejską:
1. Wypadek kota (Piątek 23.06.2006 r).
W dniu dzisiejszym o godz. 9.58 Pogotowie Ratunkowe dla Zwierząt „Psi Los” otrzymało od Pani F. prośbę o interwencję do rannego kota, który został potrącony przez samochód przy ul. Towarowej. Poprosiliśmy o zawiadomienie Straży Miejskiej w celu podjęcia przez Straż Miejską akcji ratunkowej. O godzinie 10.45 Pogotowie „Psi Los” otrzymało ponownie prośbę o natychmiastową interwencję, ponieważ Straż Miejska nie zareagowała pomimo upływu 47 minut.
Natychmiast wysłano karetkę ratunkową „Psiego Losu”. Karetka dotarła do rannego kota po 17 minutach. Badanie przeprowadzone przez lekarza w karetce wykazało, że
Kot był już nieprzytomny…., nie reagował na żadne bodźce, wystąpiło migotanie komór, stan był już krytyczny……
Świadkowie zdarzenia (dane personalne w naszym posiadaniu) stwierdzili, że Straż Miejska przyjęła telefoniczne zgłoszenie i przysłała na miejsce patrol, który zaparkował w odległości 20 metrów od potracenia. W zaparkowanym radiowozie Straży Miejskiej siedziało dwóch funkcjonariuszy. Poproszono ich o pomoc. Odpowiedzieli, że nie są weterynarzami i pomóc nie mogą. Radiowóz stał obok rannego kota aż do momentu, kiedy pojawiło się Pogotowie „Psi Los”. Na widok naszej karetki radiowóz Straży Miejskiej natychmiast odjechał z miejsca wypadku.

2. Wypadek (Wtorek 04.07.2006 r. - godz. 17.02)
W dniu dzisiejszym o godz. 16.35 Pogotowie „Psi Los” otrzymało informację od Pani Małgorzaty W., że na tyłach budynku Millenium Plaza (al. Jerozolimskie 121/123) leży ranny i konający kot. Poprosiliśmy o zawiadomienie Straży Miejskiej m.st. Warszawy - tel. alarmowy 986 w celu podjęcia przez Straż Miejską akcji ratunkowej. O godz. 16.50 Pani Małgorzata W. ponownie zadzwoniła do Pogotowia "Psi Los" i poinformowała, że Straż Miejska przyjęła zgłoszenie i poinformowała, że przyjazd Patrolu nie nastąpi prędko, a właściwie, nie wiadomo kiedy patrol przyjedzie. Wobec takiej sytuacji do cierpiącego zwierzaka natychmiast wysłano karetkę ratunkową Psiego Losu. Karetka dotarła do rannego kota po 10 minutach. Kot miał konwulsje. Był w stanie agonalnym. Natychmiast został przewieziony do lecznicy Psi Los, gdzie podjęto próbę reanimacji. Niestety – bezskutecznie. O godzinie 17.26 kot odszedł za Tęczowy Most!


Na stronie z archiwum interwencji Pogotowia Psi Los znajdują się szczegółowe opisy i zdjęcia opisanych wyżej przykładów:
http://www.kundelpolski.pl/?strona=akcje

W świetle powyższych przykładów należy stwierdzić, że Straż dla Zwierząt nie spełnia założonych zadań. Nie jest zainteresowana ratowaniem zwierząt, nie podejmuje interwencji w przypadkach zagrożenia życia zwierzęcia. Nie pracują tam miłośnicy wszystkich zwierząt i tych starych, które też chcą żyć i nie chcą zostać uśpione przez Straż dla Zwierząt decyzją „…że najwyższa pora na pieska… ”!!! Również Straz Miejska nie ratuje zwierzat!!!


Domagamy się likwidacji Straży dla Zwierząt, która nie sprawdziła się w działaniu i uważamy za bezcelowe wyrzucanie naszych pieniędzy na działalność tej grupy.
Uważamy za celowe przekazanie dotacji na zapewnienie takiej całodobowej pomocy dla ratowania zwierząt i tak zorganizowanie całodobowej pomocy, aby żadne wezwanie nie pozostało zignorowane i pomoc nadeszła szybko. A pomoc taka mogą zapewnić ludzie kochający zwierzęta i posiadający odpowiednie zaplecze (karetka, lekarze i całodobowy dostęp do kliniki) oraz w każdej chwili mogą i chcą podjąć interwencję i ratować zwierzęta!!!

Z poważaniem
*****
Nie napisałam nagłówka, bo trzeba podać swoje dane i do kogo kierujemy no i jakaś modyfikacja wskazana :roll: cos dopisać, czy zmienić.

Posted

:shake: Jest zle. Polaczylas dwie niezalezne sobie instytucje i majace do realizacji rozne zadania. Jedna to Straz dla Zwierzat, stowarzyszenie-sprawa Ognika a druga to Straz Miejska, Patrol Ekologiczny -sprawy interwencyjne, ktorych podalas przyklady.

Posted

Arka poprawiłam, nie prześledziłam szczegółowo watku, bo w chwili obecnej brak mi czasu. Pisałam pod kątem koniecznosci powołania pomocy dla zwierząt z prawdziwego zdarzenia!!! Może czegoś nie doczytałam!! Moze fragmenty się przydadzą, moze bedziemy pisac kilka pism.... Oliwka może wykorzystać jeżeli jej przydadzą się jakieś fragmenty.

Posted

paros....zebrałaś wszystko "do kupy" i napewno nam się to przyda :Rose:

Oktawia6 Ty mi tu nie rób numerów z moim numerem telefonu bo...dopiero bym padła przy słuchawce :eviltong:

Oliwka działa i pisze....jeszcze chwilkę musimy uzbroić się w cierpliwość....

Posted

Beata_Dorobczyńska napisał(a):
ARKO jak rzadko tym razem nie do końca sie zgadzam za to popieram Kelko, nie wiem czy ludzie, którzy wieźli psa wiedzieli jak to sie skończy. Nie wiem czy wiedzieli, ze pies własnie został uratowany i podleczony przez dr Orzechowskiego .. tu jest dużo nie wiem.
Ale wiem na pewno, ze odpowiedzialny za to jest Janda , zdecydowanie lecznica, ktora wiedziała ( tak mysle ) , ze pies wlasnie wyszedl z kliniki a w dzisiejszych czasach telefony dzialaja i zawsze mozna sie skonsultowac i pan B. Moim zdaniem tych ludzi nalezy napietnowac .



Amen.......

Posted

Beata_Dorobczyńska napisał(a):
ARKO jak rzadko tym razem nie do końca sie zgadzam za to popieram Kelko, nie wiem czy ludzie, którzy wieźli psa wiedzieli jak to sie skończy. Nie wiem czy wiedzieli, ze pies własnie został uratowany i podleczony przez dr Orzechowskiego .. tu jest dużo nie wiem.
Ale wiem na pewno, ze odpowiedzialny za to jest Janda , zdecydowanie lecznica, ktora wiedziała ( tak mysle ) , ze pies wlasnie wyszedl z kliniki a w dzisiejszych czasach telefony dzialaja i zawsze mozna sie skonsultowac i pan B. Moim zdaniem tych ludzi nalezy napietnowac .

Zarowno jedni jak i drudzy mogli zobaczyc albo i nie...ze np. pies ma slad na lapie po wenflonie. A skad miala by wiedziec lecznica, ze pies wyszedl wlasnie z innej lecznicy, jesli ich nie poinformowano np?
Dlatego tez bedziemy wysylac pisma aby sprawe wyjasnic i aby przede wszystkim wiedzieli, ze zwierzeta bezdomne nie mozna traktowac inaczej!:angryy: :angryy: :angryy: Tak jak komus sie widzi..

Bezsprzeczne jest, ze gdyby nawet lecznica nie zauwazyla sladu to 'z marszu' NIE WOLNO zadnego zwierzaka usmiercac.
Masz generalnie racje, jak widac inaczej traktuje sie zwierzeta bezdomne a inaczej te, ktore maja opiekuna. I mysle sobie, ze w wielu przypadkach moze tez tak byc, ze jesli opiekun powie, ze nie ma pieniedzy na leczenie zwierzecia, to proponuje sie eutanazje....

Posted

No to wklejamy (tradycyjnie) ze strony kundla polskiego ....przepraszam za cynizm.....TYLKO SIĘ NIE POPŁACZCIE ZE WZRUSZENIA....

Sprawa wyjaśniowa?
Środa 12.07.2006 r. - godz. 12.10


Szanowni Państwo, w dniu wczorajszym otrzymałem pismo Pana Komendanta Głównego Straży dla Zwierząt, wyjaśniające sprawę Ognika z Bagien. Pozostawię to pismo bez jakiejkolwiek odpowiedzi i bez jakiegokolwiek komentarza!
Janusz Orzechowski
---------------------------------------------------------------

----- Original Message -----
From: <[email protected]>
To: <[email protected]>
Sent: Tuesday, July 11, 2006 8:03 AM
Subject: Ognik


Szanowny Panie Dyrektorze,

Poproszono mnie o wyja?nienie sprawy dotycz?cej Ognika- psa
uratowanego z bagien. Odpowiadaj?c zatem na Pana pro?b? przesy?am to
pismo.
Czytaj?c umieszczane przez Pana informacje, chocia?by na stronie
internetowej Pana lecznicy, odnosz? wra?enie, ?e nasz? wspóln?
decyzj?, tzn. Stra?y dla Zwierz?t i lekarzy weterynarzy, odbiera Pan
jako ch?? ?pozbycia? si? ci??aru, jakim mia?by sta? si? dla nas Ognik.
Obawiam si? te?, ?e wszelkie moje wyja?nienia skazane s? z góry na
niepowodzenie, gdy? wydaje si?, ?e i tak ju? ma Pan wyrobione na ten
temat zdanie.
Niemniej jednak postaram si? przedstawi? Panu nasz punkt widzenia,
bowiem podj?ta decyzja by?a g??boko przez nas rozwa?ona. By?a ona
bardzo ci??ka do podj?cia, lecz w tym przypadku nadal uwa?amy, ?e
s?uszna - pomimo licznych kontrowersji i ataków na nasze
Stowarzyszenie, na które zreszt? byli?my przygotowani. Nie ka?dy
bowiem jest w stanie zrozumie?, ?e s? przypadki, kiedy humanitarne
zachowanie wymaga podj?cia trudnych decyzji. Pa?stwo jako osoby maj?ce
cz?sto kontakty z bardzo chorymi zwierz?tami powinni najlepiej zdawa?
sobie z tego spraw?. Zaawansowana i przewlek?a choroba Ognika wraz z
jego ju? podesz?ym wiekiem, minimalizowa?y szanse na wyzdrowienie i
godne ?ycie. Pozostaje jeszcze pytanie czy uda?oby si? znale?? osob?,
która podj??aby si? opieki nad psem tak os?abionym przez chorob?, przy
za?o?eniu, ?e ktokolwiek wyrazi?by zgod? na przyj?cie do swojej
rodziny psa z tak? histori? choroby? Brali?my tak?e pod uwag? nie
tylko dobro psa, lecz tak?e bezpiecze?stwo i zdrowie jego
potencjalnego opiekuna, domowników i zwierz?t, z którymi mia?by kontakt.
Lekarze weterynarii bior? pod uwag? stan swojego pacjenta, za? my-
jako Stra?, musimy patrze? jeszcze dalej, dbaj?c zarówno o dobro
zwierz?t, jak i ludzi. Decyzja ta nie zosta?a podj?ta przez jedn? czy
dwie osoby. Opini? swoj? wyrazili oprócz weterynarzy równie?
zootechnicy, przedstawiciele ochrony ?rodowiska jak i osoby
reprezentuj?ce inne dziedziny wiedzy, a wi?c wszyscy ci, którzy
opiekowali si? Ognikiem po opuszczeniu przez niego Pana lecznicy.
Maj?c na uwadze ich zaanga?owanie i to, jak prze?yli oni utrat?
Ognika, prosi?bym Pana o uszanowanie tej bardzo dla nas ci??kiej
decyzji. Zarzuty, jakie s? nam stawiane osobi?cie godz? w uczucia tych
osób, które przecie? chc? ratowa? zwierz?ta i im pomaga?, a nie to co
Pan sugeruje tre?ciami zamieszczanymi na swojej stronie internetowej.
Pa?stwo sami jako lecznica czasami zmuszani jeste?cie do podejmowania
takich decyzji, których nikt potem publicznie nie kwestionuje.

Ognik by? tak osowia?y i apatyczny, ?e wolontariuszom serce kroi?o
si? na drobne kawa?eczki. Nast?pnego dnia wyprowadzenie go na spacer
wi?za?o si? niemal?e z cudem- czas nim stan?? na nogach wyd?u?a? si?
za ka?dym spacerem (w utrzymaniu równowagi ka?dorazowo pomagali mu
dwaj wolontariusze i pilnowali, aby zataczaj?c si? i upadaj?c nie
zrobi? sobie wi?kszej krzywdy). Mocz zacz?? oddawa? pod siebie, a
stolec z ?lu?nawego? przemieni? si? w zupe?nie p?ynny, zawieraj?cy
obfity ?luz i krew. Przygn?biaj?cy jest fakt, ?e zmuszeni jeste?my w
zaistnia?ej sytuacji zamieszcza? w tym pi?mie tego typu informacje z
przebiegu jego choroby, obrazuj?ce z?y stan zdrowia psa a tym samym
wykazuj?c, ?e to zwierz? naprawd? cierpia?o.
Rozumiemy w?tpliwo?ci Pana, jak i w?tpliwo?ci Pana wolontariuszy,
jednak?e raz jeszcze chcia?em podkre?li?, i? priorytetem dla nas by?
sam Ognik ? jego ci??ki stan, cierpienie, jakiego do?wiadcza? zapewne
ka?dego dnia oraz bardzo niepewna przysz?o??.
Ufam, ?e moje pismo pozwoli Panu ujrze? t? spraw? w innym ?wietle.
Wszyscy bowiem dzia?amy w jednym celu- chcemy pomaga? zwierz?tom,
uwzgl?dniaj?c tym samym podejmowanie czasem trudnych i bolesnych
rozstrzygni??.
Nie chodzi tu przecie? o nasze samopoczucie, ale o ICH dobro,
rozumiane równie? jako zaoszcz?dzenie im niepotrzebnego i
d?ugotrwa?ego cierpienia. Mimo szczerych ch?ci nie wolno nam ?y?
z?udzeniami, które mog? nam zaciera? prawdziwy obraz sytuacji.
Podejmuj?c si? tego typu pracy (i wolontariatu), zarówno Pan, osoby z
Panem zwi?zane, jak i ja oraz moi wolontariusze zdawali?my sobie
spraw? z tego, ?e trafia? si? b?d? dobre i z?e chwile, momenty rado?ci
i wielkiego smutku. Tym razem trafi? si? nam wielki smutek?
By?a to pierwsza taka powa?na i trudna dla nas decyzja od momentu
powstania Stra?y dla Zwierz?t, i mamy naprawd? szczer? nadziej?, ?e
nigdy wi?cej nie b?dziemy musieli wspólnie z weterynarzami bra? pod
uwag? takiego rozwi?zania.


Z wyrazami szacunku,

Mateusz Jakub Janda- Komendant G?ówny SdZ

Warszawa dnia, 11.07.2006r




...dla mnie ten podkreślony przeze mnie fragment to przyznanie się do zabójstwa.......

Posted

Och.... :placz:
Moi drodzy... :placz:
Podajcie mi chusteczkę :placz::placz::placz:

Doprawdy, dopiero teraz zobaczyłam to wszystko w innym świetle...
Biedny, biedy pan Janda... biedni wspaniali, oddani sprawie strażnicy... biedni weterynarze, zootechnicy, przedstawiciele ochrony środowiska... a najbiedniejsze... najbiedniejsze chyba te osoby reprezentujące inne dziedziny wiedzy...

A do tego cóż za talent literacki...

Posted

jestem w trakcie pisania.
chyba w tej sytuacji , kiedy przyszlo juz pismo od SDW nie ma sensu prosic ich o wyjasnienia.

zajme sie wiec pismem do Urzedu, tak jak wczoraj rozmawialysmy z Agnieszką.

bede chciala to pismo z kims jeszcze skonsultowac i mam nadzieje ze dzis bedzie ono gotowe.

tak wiec odezwe sie wieczorem , jakby co masz Aga do mnie tel- dzwon o kazdej porze

Posted

Ciekawe , tyle lat pracuje ze zwierzętami i jakoś nic mi nie dolega , szybciej od ludzi w tramwaju załapie grype .
A po drugie, to czy wogóle ktos ze strazy zaczal poszukiwania domku ? Nie sadze . No coz talent krasomówczy i pisarski ma ale argumentów brak.

Posted

Kur*** mać!!! Mnie zaraz szlag trafi na miejscu... Normalnie chyba pójdę komuś dać w mordę.
Nie no, to pismo to mnie jeszcze gorzej zdenerwowało niż fakt, że wcześniej się nie tłumaczyli.
Czy Ci ludzie w życiu chorego psa nie widzieli? Przecież chory i każdy pies ma prawo być apatyczny, ma prawo nie mieć ochoty na spacer, ma prawo źle się czuć. Po lekach może mieć sraczkę ( przepraszam za słowo ).
Fragment podkreślony czytałam w ratach, bo co moment musiałam zrobić rundkę po mieszkaniu tak mną rzucało.
Względy humanitarne....plejada naukowców... Dobrze, że sanepidu jeszcze nie wezwali...

Posted

Pozostaje jeszcze pytanie czy uda?oby si? znale?? osob?,
która podj??aby si? opieki nad psem tak os?abionym przez chorob?, przy
za?o?eniu, ?e ktokolwiek wyrazi?by zgod? na przyj?cie do swojej
rodziny psa z tak? histori? choroby? Brali?my tak?e pod uwag? nie
tylko dobro psa, lecz tak?e bezpiecze?stwo i zdrowie jego
potencjalnego opiekuna, domowników i zwierz?t, z którymi mia?by kontakt.

Parafrazując...pozostaje jeszcze pytanie, czy podjęto jakikolwiek trud byzznaleźć taką osobę?
Czy też pan Janda oprócz niewątpliwych talentów literackich posiada również talent jasnowidzenia i nie musiał pytać?
Otóż odpwiedź dla Pana Jandy jest taka: tak, jest taka osoba. Ja nią jetem. Ja bym go wzięła. I pewnie nie tylko ja, prawda? Ale zrobili to tak szybko i sprawnie (tu się wykazali, prawda?), że nie dali nam i Ognikowi cienia szansy, w czasie, kiedy Ognik umierał na zimnym stole wszyscy spaliśmy spokojnie nie mając pojęcia o tym, co się dzieje!
Poprosimy o inne argumenty Panie Janda, bo te które Pan podał może Pan sobie w d*** wsadzić, bo nie mają nic wspólnego z rzeczywistością, są to Pana subiektywne urojenia.
A na podstawie urojeń nie podejmuje się dezycji o życiu lub śmierci.:-(

Posted

shantara napisał(a):
Po lekach może mieć sraczkę ( przepraszam za słowo ).

Jak i po zmianie jedzienia, nie?:angryy: Pogoda jaka jest kazdy widzi i o zatrucia pokarmowe poprostu, nie jest ciezko.

p.Janda, szybciej niz pozniej, pan tez bedzie stary....

Posted

wczoraj weszłam na wątek i od wczoraj nie wiem...nic juz nie wiem....
komu można ufać powierzając psa pod opiekę?
czy w całej Polsce jest tylko jedna lecznica, która tak naprawdę i do końca walczy o życie zwierząt nie patrząc na to czy są one bezdomne czy mają pana?
myśląc o Ogniku...patrząć na Jego zdjęcia...łzy same lecą.

jest nas dużo, mamy siłę żeby działać - dobierzemy im się do dupy, prawda?

Posted

BOŻE co zo prosty fraj.. z tego JANDY!!!!!!!!!!! :snipersm: :chainsaw:
Czy znalazłby się ktoś kto chciałby mieć takiego psa???????!!!!!!!!! :crazyeye:
Odpowiedź- TAAAAAK!!!!!!!!!!!!!Kurw.... :angryy:
Nie każdy jest tak pojebani..wygodny jak ty POTWORZE!!!!! :2gunfire:
Ja bym chciała mieć TAKIEGO psa, mnóstwo ludzi by chciało!!!
co ty kurw...myślisz, że każdy jest tak PUSTY jak ty i pragnie tylko psa pięknego, zawsze młodego, rodowodowego, z 5 medalami i broń boże chorego!!!!!!!!!!!!! :pissed:
Ja wziełam podobnego psa z lecznicy Psi Los!!
to była moja najlepsza decyzja w życiu..nigdy nie będę jej żałować..choć mój pies jest nieuleczalnie chory, stary i brzydki...jeśli w ogóle jakiś pies brzydki może być!!!!

Choroba i starość jest straszna dla ludzi jak i dla zwierząt...a co ten pies w takim stanie miał biegać w skowronkach na spacerze?????!!!! :crazyeye:
Logicznym jest chyba, że po takich przejściach i chorobie pies był tak strasznie osłabiony..co nie oznacza, że nie miał szansy na wyzdrowienie..to WY mu ją odebraliście!!!!!!! :-(


I życzę Ci człowieku strasznej starości..z bólem, z cierpieniem..z chorobą..i żeby nikogo bliskiego obok ciebie nie było..wszystkim wam to życzę co zgotowali Ognikowi taki los.. :diabloti:

Mam nadzieję, że Bóg jest na tym świecie..i dosięgnie was kiedyś sprawiedliwość.. :shake:

Posted

martik b napisał(a):
BOŻE co zo prosty frajer z tego JANDY!!!!!!!!!!! :snipersm: :chainsaw:
Czy znalazłby się ktoś kto chciałby mieć takiego psa???????!!!!!!!!! :crazyeye:
Odpowiedź- TAAAAAK!!!!!!!!!!!!!Kurw.... :angryy:
Nie każdy jest tak pojebani..wygodny jak ty POTWORZE!!!!! :2gunfire:
Ja bym chciała mieć TAKIEGO psa, mnóstwo ludzi by chciało!!!
co ty kurw...myślisz, że każdy jest tak PUSTY jak ty i pragnie tylko psa pięknego, zawsze młodego, rodowodowego, z 5 medalami i broń boże chorego!!!!!!!!!!!!! :pissed:
Ja wziełam podobnego psa z lecznicy Psi Los!!
to była moja najlepsza decyzja w życiu..nigdy nie będę jej żałować..choć mój pies jest nieuleczalnie chory, stary i brzydki...jeśli w ogóle jakiś pies brzydki może być!!!!

Choroba i starość jest straszna dla ludzi jak i dla zwierząt...a co ten pies w takim stanie miał biegać w skowronkach na spacerze?????!!!! :crazyeye:
Logicznym jest chyba, że po takich przejściach i chorobie pies był tak strasznie osłabiony..co nie oznacza, że nie miał szansy na wyzdrowienie..to WY mu ją odebraliście!!!!!!! :-(


I życzę Ci człowieku strasznej starości..z bólem, z cierpieniem..żebyś robił pod siebie..i żeby nikogo bliskiego obok ciebie nie było..wszystkim wam to życzę co zgotowali Ognikowi taki los.. :diabloti:

Mam nadzieję, że Bóg jest na tym świecie..i dosięgnie was kiedyś sprawiedliwość.. :shake:




martik z tym, że Salomonek jest brzydki to już przesadziłas...:mad: on jest najpiękniejszy i najkochańszy i do tego jaki łobuz :evil_lol: ...tylko trzeba było dać mu szansę....i dzięki Tobie ją dostał a wcześniej dzięki wielu innym osobom....:loveu: Ognik nasz padł ofiarą i ja tak samo czuje się winna bo....cholera jasna trzeba było go zabierać jak najszybciej...chociaż...prędkość dokonania zabójstwa była zadziwiająco błyskawiczna:angryy:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...