Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted
7 godzin temu, elik napisał:

To konował! Powinny dostawać surowicę codziennie, co najmniej przez 5 dni. Tak dostawała moja Tina i teraz cieszymy się jej zdrowiem. Kroplówki nie walczą z chorobą one TYLKO uzupełniają płyny.  Biedactwa są pozostawione same sobie :( Bardzo się o nie boję. Szkoda, że  nie było mnie na tym wątku. Apelowałabym o podawanie surowicy przez 5 dni.  One NIE SĄ LECZONE :(

Tylko że z tego co wiem, to one dostały surowicę odwirowaną z krwi ozdrowieńca. To podaje się raz. Wy piszecie o gotowej surowicy przeciw parwo. Taką podaje się co dzień, dokładnie jak piszecie. Tylko to są dwa różne sposoby. I niestety przy parwo po kilku dniach leczenia szczeniak może odejść z powodu infekcji bakteryjnej. Szczególnie, ze one były tak osłabione pasozytami, no i samymi warunkami w schronisku. 

Posted
1 godzinę temu, Jaaga napisał:

Tylko że z tego co wiem, to one dostały surowicę odwirowaną z krwi ozdrowieńca. To podaje się raz. Wy piszecie o gotowej surowicy przeciw parwo. Taką podaje się co dzień, dokładnie jak piszecie. Tylko to są dwa różne sposoby. I niestety przy parwo po kilku dniach leczenia szczeniak może odejść z powodu infekcji bakteryjnej. Szczególnie, ze one były tak osłabione pasozytami, no i samymi warunkami w schronisku. 

Moja Tinka miała podawaną surowicę od ozdrowieńca przez dwa lub trzy dni, a potem Basia załatwiła surowicę syntetyczną i miała podaną jeszcze przez 2 dni.

Posted
12 godzin temu, elik napisał:

To konował! Powinny dostawać surowicę codziennie, co najmniej przez 5 dni. Tak dostawała moja Tina i teraz cieszymy się jej zdrowiem. Kroplówki nie walczą z chorobą one TYLKO uzupełniają płyny.  Biedactwa są pozostawione same sobie :( Bardzo się o nie boję. Szkoda, że  nie było mnie na tym wątku. Apelowałabym o podawanie surowicy przez 5 dni.  One NIE SĄ LECZONE :(

 

10 godzin temu, Poker napisał:

One są leczone ,ale źle.

 

8 godzin temu, elik napisał:

Kroplówka i lek przeciwbólowy to nie jest leczenie,. to tylko przeciwdziałanie skutkom choroby.

Wszyscy przeżywamy chorobę maluchów, a teraz odejście Meliski, ale proponuję ostudzić trochę emocje.

Parwo to bardzo ciężka i bardzo podstępna choroba, a chore psy umierają nie tylko u nas:(.

Wszystkim nam jest bardzo ciężko:(

Pisanie, że szczeniaki są pozostawione same sobie jest trochę krzywdzące;  mają najlepszą opiekę, jaką jesteśmy w stanie zapewnić im tutaj na miejscu - są pod opieką weta i dostają nie tylko leki przeciwbólowe i kroplówki, ale  antybiotyk i leki przeciwkrwotoczne.

Mają też  DT Karmelki, a tam wspaniałą opiekę.

  • Like 4
Posted
3 godziny temu, elik napisał:

Moja Tinka miała podawaną surowicę od ozdrowieńca przez dwa lub trzy dni, a potem Basia załatwiła surowicę syntetyczną i miała podaną jeszcze przez 2 dni.

Nie mogę dyskutować z wetami, bo nie mam wiedzy na temat leczenia parwo; jesteśmy w kontakcie z wszystkimi 6 gabinetami w Zamościu i stosujemy się do ich zaleceń.

Nawet przy najlepiej prowadzonym leczeniu szczeniaki odchodzą na parwo:(

  • Like 2
Posted
1 minutę temu, Tola napisał:

Nie mogę dyskutować z wetami, bo nie mam wiedzy na temat leczenia parwo; jesteśmy w kontakcie z wszystkimi 6 gabinetami w Zamościu i stosujemy się do ich zaleceń.

Nawet przy najlepiej prowadzonym leczeniu szczeniaki odchodzą na parwo:(

Tolu, i nie tylko w Zamościu...

Dzwonimy gdzie tylko możemy...dopytujemy...Nie piszemy tego na wątku, ale proszę nam wierzyć, telefonybywają  rozgrzane do czerwonści...

Posted
2 minuty temu, Alaskan malamutte napisał:

Tolu, i nie tylko w Zamościu...

Dzwonimy gdzie tylko możemy...dopytujemy...Nie piszemy tego na wątku, ale proszę nam wierzyć, telefonybywają  rozgrzane do czerwonści...

Dlatego wspominałam na wątku szczeniaków  tego Twojego znajomego weta z innego regionu...

Posted
1 godzinę temu, Tola napisał:

Nie mogę dyskutować z wetami, bo nie mam wiedzy na temat leczenia parwo; jesteśmy w kontakcie z wszystkimi 6 gabinetami w Zamościu i stosujemy się do ich zaleceń.

Nawet przy najlepiej prowadzonym leczeniu szczeniaki odchodzą na parwo:(

Trzeba się oprzeć na kimś,a więc wiedzy wetów bo to jest ich zawód.To ciężka choroba i dobrze wiemy,że trzeba też się liczyć z tym,że walka się nie uda....:(

1 godzinę temu, Alaskan malamutte napisał:

Tolu, i nie tylko w Zamościu...

Dzwonimy gdzie tylko możemy...dopytujemy...Nie piszemy tego na wątku, ale proszę nam wierzyć, telefonybywają  rozgrzane do czerwonści...

Asiu trzeba pisać! My do nie dawna nic nie wiedziałyśmy o Waszych działaniach i też od zmysłów odchodzimy....:(

  • Like 1
Posted

Wiadomo ,że robicie co  Waszej mocy. I WIELKI DZIĘKI ZA TO .

Czasem można zadać niewinne pytanie wetowi .Jak jest mądry i niezarozumiały , to pomyśli , zastanowi się i może podejmie temat. Przecież nikt nie posiada wiedzy o każdej chorobie, lekach i itd.

Posted
8 godzin temu, Poker napisał:

Wiadomo ,że robicie co  Waszej mocy. I WIELKI DZIĘKI ZA TO .

Czasem można zadać niewinne pytanie wetowi .Jak jest mądry i niezarozumiały , to pomyśli , zastanowi się i może podejmie temat. Przecież nikt nie posiada wiedzy o każdej chorobie, lekach i itd.

Oczywiście, dlatego jak wczoraj zadzwoniła elik , to TZ od razu obdzwonił wszystkie gabinety,  czy aby  nie popełniamy jakiegoś błędu.

Podobnie było z Caglob P...

Wszystkie Wasze rady, sugestie są dla nas bardzo ważne, bardzo dziękujemy, wszystkie są bardzo cenne,  bo nigdy nie mieliśmy parwo tak blisko...

Ale czasami jedno słowo za dużo trochę boli.

 

Posted
24 minuty temu, Tola napisał:

Oczywiście, dlatego jak wczoraj zadzwoniła elik , to TZ od razu obdzwonił wszystkie gabinety,  czy aby  nie popełniamy jakiegoś błędu.

Podobnie było z Caglob P...

Wszystkie Wasze rady, sugestie są dla nas bardzo ważne, bardzo dziękujemy, wszystkie są bardzo cenne,  bo nigdy nie mieliśmy parwo tak blisko...

Ale czasami jedno słowo za dużo trochę boli.

 

Martusiu, może było na wątku nieco niepokoju, mogło się jakieś słowo pojawić, ale spowodowane to było wielką troską, wielkim strachem o los tych maleństw, przy   całkowitym braku jakichkolwiek informacji w sytuacji, gdy każda chwila znaczyła wiele.

Myślę, że nikt nie obwinia Was o małe zaangażowanie i nie było tu żadnych złych intencji tylko strach, niepokój i brak wiedzy na temat sytuacji zdrowotnej maluszków.

Znając Wasze zaangażowanie wyobrażam sobie, co przeżywacie. Ja bałam się o jedno życie, a Wy troszczycie się o kilka.  Dość masz trosk i zmartwień z powodów zwierzęcych.

Posted
10 minut temu, elik napisał:

Martusiu, może było na wątku nieco niepokoju, mogło się jakieś słowo pojawić, ale spowodowane to było wielką troską, wielkim strachem o los tych maleństw, przy   całkowitym braku jakichkolwiek informacji w sytuacji, gdy każda chwila znaczyła wiele.

Myślę, że nikt nie obwinia Was o małe zaangażowanie i nie było tu żadnych złych intencji tylko strach, niepokój i brak wiedzy na temat sytuacji zdrowotnej maluszków.

Znając Wasze zaangażowanie wyobrażam sobie, co przeżywacie. Ja bałam się o jedno życie, a Wy troszczycie się o kilka.  Dość masz trosk i zmartwień z powodów zwierzęcych.

Wiem Elu, wiem, jestescie wszyscy bardzo pomocni, musimy wspierać się nawzajem, w ciężkich chwilach mamy tylko siebie.

Posted
Przed chwilą, Tola napisał:

Wiem Elu, wiem, jestescie wszyscy bardzo pomocni, musimy wspierać się nawzajem, w ciężkich chwilach mamy tylko siebie.

Dokładnie tak Martusiu :) I myślę, że po latach wirtualnej znajomości naszych "poczynań" możemy sobie ufać i jeśli nawet czasem pojawi się jakieś słowo "nie takie"  :) to zapewne wynika ono wyłącznie z troski, strachu, niepewności o los tych biedactw, które tak przecież kochamy.

  • Upvote 1
Posted
5 minut temu, elik napisał:

Dokładnie tak Martusiu :) I myślę, że po latach wirtualnej znajomości naszych "poczynań" możemy sobie ufać i jeśli nawet czasem pojawi się jakieś słowo "nie takie"  :) to zapewne wynika ono wyłącznie z troski, strachu, niepewności o los tych biedactw, które tak przecież kochamy.

Zgadzam się.

Wszystkiemu winna ta nasza kobieca emocjonalność;).

Troskę odczuwam od wielu lat, dziekuję;)

Posted
2 minuty temu, Tola napisał:

Zgadzam się.

Wszystkiemu winna ta nasza kobieca emocjonalność;)

akurat mialam to samo napisac...emocje,za duzo emocji ale podyktowane dobrem tylko i wylacznie, troska

Posted
1 minutę temu, Tola napisał:

Zgadzam się.

Wszystkiemu winna ta nasza kobieca emocjonalność;)

Bardzo trafnie to ujęłaś :)  Lajki już mi wyszły :) za to dam Ci serduszko  :)      serduszko.gif.be5efd19e26ee2008548492461a5ebe8.gif

Posted

Tola, nikt tutaj nie jest wrogiem. Każdy tak samo się martwi. Pięknie ujęła to elik - rady może niektóre są zbyt emocjonalnie napisane, ale nikt nie chciał z pewnością nikogo urazić. Mogę się tylko domyślać, jak wiele kosztuje Was walka o tyle psich żyć. Niezmiennie podziwiam, że od tylu lat odwiedzasz też schronisko... ja zawsze odchoruję pobyt w naszym małym przytulisku - a przecież wiem, że psy mają czysto i są zadbane na miarę możliwości przytuliskowych, i tych psów jest maksymalnie 7 (na więcej nie ma miejsc)... A co dopiero odwiedzać miejsca, o których wiadomo, że lepiej by było, aby psy czy koty się tam nie znalazły :(
 

Posted

Ja od dawna nie mogę w pełni cieszyć się życiem, bo ciągle mam gdzieś z tyłu głowy świadomość ogromu cierpień zwierząt w schroniskach, przy budach, w pseudohodowlach, u okrutnych opiekunów....  I od lat zastanawiam się co można i jak byłoby zrobić, żeby zmienić los tych cierpiących zwierząt. Usiłuję pomagać, ale mam świadomość, że do kropla w oceanie potrzeb, że nie tędy droga. Ale nie mogę nie pomóc choćby tej jednej istotce.

Ciągle mam nadzieję, że znajdzie się grupka osób, do której natychmiast przystąpię, a która podejmie się walki o zmianę ustawy, o nowe przepisy o ochronie zwierząt, uniemożliwiające komercyjne prowadzenie schronisk, wprowadzi całkowity zakaz trzymania psów przy budach, wprowadzi obowiązek sterylizacji zwierząt domowych....

Na dogo jest sporo osób z różnych dziedzin. Może znajdzie się grupka pasjonatów, którzy podejmą się tego zadania.

  • Upvote 3
Posted
Dnia ‎13‎.‎02‎.‎2019 o 11:14, elik napisał:

Ja od dawna nie mogę w pełni cieszyć się życiem, bo ciągle mam gdzieś z tyłu głowy świadomość ogromu cierpień zwierząt w schroniskach, przy budach, w pseudohodowlach, u okrutnych opiekunów....  I od lat zastanawiam się co można i jak byłoby zrobić, żeby zmienić los tych cierpiących zwierząt. Usiłuję pomagać, ale mam świadomość, że do kropla w oceanie potrzeb, że nie tędy droga. Ale nie mogę nie pomóc choćby tej jednej istotce.

Ciągle mam nadzieję, że znajdzie się grupka osób, do której natychmiast przystąpię, a która podejmie się walki o zmianę ustawy, o nowe przepisy o ochronie zwierząt, uniemożliwiające komercyjne prowadzenie schronisk, wprowadzi całkowity zakaz trzymania psów przy budach, wprowadzi obowiązek sterylizacji zwierząt domowych....

Na dogo jest sporo osób z różnych dziedzin. Może znajdzie się grupka pasjonatów, którzy podejmą się tego zadania.

Jeszcze obowiązkowy czip.

  • Like 1
Posted

Pięknie wyglądają. Bardzo się cieszę że doszło do tej adopcji, bo Pani bardzo kociolubna i robiła wrażenie już zakochanej w Alutce :)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...