Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='evel']

Mnie zastanawia tylko, jak te jajcate samce są w stanie funkcjonować na wystawie, na zawodach sportowych, ba, nawet na szkoleniu, gdzie przychodzą co i rusz przecież obce psy :hmmmm: Jakoś nie wydaje mi się, że pełnojajeczny samiec jest [FONT=verdana]taaaaaakim potworem nie do ogarnięcia, bo widziałam wiele samców pod pełną kontrolą przewodnika niezależnie od sytuacji, nawet repów kryjących, no i teraz nie wiem... Wierzyć forumowej opowiastce, że samiec jajeczny to nowe wcielenie Cthulhu, czy uwierzyć ludziom, którzy od lat zajmują się szkoleniem na wysokim poziomie temperamentnych psów niezależnie od płci i zdolności rozrodczych? :hmmmm:[/FONT]
sie wtrącę. Bo mam same samce pelnojajeczne :) aż 3 w jednym domu, czasem nawet 2 w jednej klatce :) Na wystawy jeździmy, w zawodach bierzemy udział, w szkoleniach też. I jest różnie. Bardzo. Jeden z chlopaków w wieku późnego gimnazjum - nadal trudny w kontaktach z innymi w podobnym wieku.... Ja to wiem i mam w dooopie teksty innych współtowarzyszy szkolenia czy nawet szkoleniowców (tak, sa tacy szkoleniowcy - a co tam - niech se piski pobiegają, najwyzej się pożrą) i nie puszczam go do innych testosteronów. Młody za to biega z innymi, ale pod warunkiem że nie ma wśród tych innych w chwilowego wroga późnego gimnazjalisty.... Najstarszy pies za to ma jakieś anse do ras pierwotnych.... (dzięki niemu poznałam wszystkich przedstawicieli tych ras i zaczynam się w tym specjalizować) oraz do swojego współplemieńca rasowego który go kiedyś zaatakował na wystawie.... tak - laby potrafią atakować. I świat moich wystaw to kluczenie i mijanie pierwotniaków, pana z konkretnej hodowli z konkretnym psem, oraz omijanie wszelkich suczek, bo kochamy przecież każdą i od razu. Ale spokojnie mozna to wypracować. I wiem że niedługo miejsce plemników w mózgu zastąpi coś innego, pierwotniaki nauczyłam się rozpoznawać a pan z labem jakos nie jeździ na wystawy. Tylko zostały problematyczne gluty ogara - ale za to nie odpowiadam. Jak ktoś ma ochotę się spoufalać z ogluconym ogrem - jego sprawa :)

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Biegacze czasem mi dziękują. :smile: Doceniają "łapanie". Mają złe doświadczenia z małymi dziamgaczami i nie mogą się nadziwić, że moja nie próbuje ich zjeść. :cool3: :lol:


Przypomniała mi się dość śmieszna sytuacja, jak szłam z mamą, Werą i Happy i nadbiegał właśnie jakiś chłopak i miał do wyboru, przejść po stronie Wery albo Happy ;) wybrał Happy, wiadomo, mniejszy pies, mniejsze zło, to jak się na niego rzuciła, to aż się zdziwił (strasznie blisko podbiegł, a myśmy go nie usłyszały). Gdy spotkałyśmy go podczas drugiego okrążenia, już przebiegł obok Wery :D

Zgadzam się z Amber, że należy próbować jak najbardziej zachowywać się kulturalnie, czyli nie "on się nie odsuwa, to ja też nie". Np. w niedzielę byłam na zajęciach o międzygatunkowej komunikacji wśród psów na części praktycznej, każdy przyszedł ze swoim psem. Wera potrzebowała się pociągać, pobawić, ale jak zobaczyłam że inny pies na nią szczeka z tego powodu, to przestałam. Ona przeżyje, a inny pies nie będzie zwiększać i tak już dużego stresu.

Na wystawie w Sopocie nikt się mną i Happy za bardzo nie przejmował, ale prócz dwóch incydentów, nikt nie podszedł. W miarę możliwości staram się ludziom usuwać, bo i ja się wtedy pewniej czuję. Oczywiście - nie zawsze się tak da. Ale jak się da, to należy tak robić, wg mnie.

Posted

Soko napisał(a):
Przypomniała mi się dość śmieszna sytuacja, jak szłam z mamą, Werą i Happy i nadbiegał właśnie jakiś chłopak i miał do wyboru, przejść po stronie Wery albo Happy ;) wybrał Happy, wiadomo, mniejszy pies, mniejsze zło, to jak się na niego rzuciła, to aż się zdziwił (strasznie blisko podbiegł, a myśmy go nie usłyszały). Gdy spotkałyśmy go podczas drugiego okrążenia, już przebiegł obok Wery :D
.

miałam identyczną sytuacje :lol:
tylko z rowerzystą wolał minąć nas od strony suki kundelka niż psa ttb i suka do niego wypruła bo przejechał szybko i niespodziewanie , za drugim razem przejechał obok psa.

Posted

No ale to mało śmieszne jest. Jak się ma psa, który reaguje na biegnące, jadące osoby, to lepiej mieć oczy dookoła głowy i złazić z drogi.
Oni (rowerzyści i biegacze) też noszą gaz, też mają swoje fora, na których wymieniają się doświadczeniami, który skuteczniejszy, jak celować i co jeszcze można zrobić psu, który "wypruje".

Posted

Ja nad swoim psem panuję. Jak widzi, że jakiś psiak na niego szczeka to najpierw spogląda na mnie i jeżeli nie dostanie "pozwolenia" to zwyczajnie go olewa. Raz niestety dałem pozwolenie to ledwo go utrzymałem na smyczy. od tamtej pory juz tego nie robię.

Posted

filodendron napisał(a):

Oni (rowerzyści i biegacze) też noszą gaz, też mają swoje fora, na których wymieniają się doświadczeniami, który skuteczniejszy, jak celować i co jeszcze można zrobić psu, który "wypruje".


I ja się IM wcale nie dziwię:evil_lol: Moje na szczęście mają totalny zlew na ludzi, obojętnie - pieszych, biegaczy czy rowerzystów. Psy, owszem, wzbudzają zainteresowanie, ale umiarkowane - nie żeby się zaraz zapoznawać... Ale z kotami masakra - w sekundę mam dwie maszynki do mielenia mięsa, zero tolerancji - spuszczam zawsze tylko jednego psa na raz. W przeciwnym razie, z każdego wypadu w "pole" wracałyby z trofeum. W mieście nie spuszczam - chodzą na krótkiej smyczy, czasem jedna na flexi 8 m jak jest gdzie popuścić cugli. Ale z drogi nie schodzę, chyba że chodnik wąski i nie ma się jak minąć, wtedy z grzeczności owszem... ustępuję niektórym:diabloti:

Posted

ja praktycznie zawsze sadzam koło siebie psa jak ktoś biegnie/jedzie na rowerze. wprawdzie mój pies nie interesuje się obcymi, ale nie jest dla biegacza komfortowe nawet jeśli tylko pies obok przebiega. nie wołam jej tylko jak sobie coś wącha, a ktoś się nagle pojawia, bo wtedy chcąc do mnie pobiec mogłaby właśnie wylądować pod rowerem.

ja się dopiero dziś przekonałam o chamstwie 'psiarzy'(za duże słowo) na wsi. brama otwarta całkowicie, na podwórku dwa psy- malutki kundelek i na oko roczny ONek. szliśmy z psem do sklepu blisko domu. ONek wyszedł do nas, ale po chwili się cofnął. niestety jak wracaliśmy to z bramy wyszedł też ten mały i wyraźnie swoim szalonym szczekaniem sprowokował ONka do... ataku :shake: pies rzucił się na Etnę, mój TŻ jakoś odgonił je z powrotem na podwórko, doszliśmy do domu i się okazało, że mojej suce leci krew... na posadzce przed domem pełno krwi, okazało się ze z ogona i dość szybko po zabandażowaniu przestało lecieć. poszliśmy do tych ludzi, ale strach było wejść jak te psy tam stały, a przy bramie żadnego dzwonka :shake: pójdziemy jutro.

Posted

No psy podwórzowe to jest zmora, nigdy nie wiadomo co zrobią i na ogół nie ma w pobliżu nikogo, kto mógłby je odwołać. Zamknięta brama też nie daje gwarancji, wiele razy widziałam, jak piesek sobie świetnie radzi z ogrodzeniem, a najbardziej się boję, kiedy tak ujada, ujada, a nagle gdzieś odbiega, bo albo ma wyczajoną dziurę w płocie, albo z innej strony domu jest furtka otwarta.

Posted

większość takich psów, które dotychczas spotkałam, jak miały otwartą bramę albo umiały wyjść to zwiewały ile sił w łapach jak się Etna do nich odwróciła... pierwszy raz mnie coś takiego spotkało. nawet jeden z psów sąsiadów mojego TŻ jak z jakiś nieznanych nam powodów znalazł się poza bramą, to nagle nawet jednego szczeku nie wydał na nasz widok

Posted

Kiłi napisał(a):
A ja sie zgadzam z evel, jak cos podbiega to juz wlasciciela sprawa. U mnie na osiedlu wyjatkowo malo podbiegaczy ostatnio :))


... bo wszystkie już zjedzone? :evil_lol:

Posted

Kiłi napisał(a):
A ja sie zgadzam z evel, jak cos podbiega to juz wlasciciela sprawa. U mnie na osiedlu wyjatkowo malo podbiegaczy ostatnio :))


Wiesz że chyba mieszkamy na tym samym osiedlu, jakoś kojarzę twoje psy :lol:

Posted

evel napisał(a):
... bo wszystkie już zjedzone? :evil_lol:

Nie prawda :evil_lol: My bardzo grzeczni, psy z daleka zjadamy :evil_lol: Ale nie serio jakoś ostatnio żaden pies do nas nie podbiega :) Mi to się bardzo podoba :) Musze tylko to moje cholerstwo troche podszkolić bo się zewsiowała a i mały burek jej nie pomaga bo ją gnojek podjudza specjalnie na psy :mad:

Vailet napisał(a):
Wiesz że chyba mieszkamy na tym samym osiedlu, jakoś kojarzę twoje psy :lol:

Wściekła niewychowana duża biała skacząca na metr po piłke plus walnięta właścicielka odgrażająca się małemu psu że go przywiąże do drzewa i zostawi to my :evil_lol:

Posted

Kiłi napisał(a):

Wściekła niewychowana duża biała skacząca na metr po piłke plus walnięta właścicielka odgrażająca się małemu psu że go przywiąże do drzewa i zostawi to my :evil_lol:


Oj, zawsze jak przechodzę to widzę grzeczne pieski słuchające się pańci :p

Posted

Vailet napisał(a):
Oj, zawsze jak przechodzę to widzę grzeczne pieski słuchające się pańci :p

jesteś pewna że to my? :evil_lol: Małe białe kudłate i biały boks? hahaha bo opis grzecznych słuchających sie (!!) jakoś mi nie pasuje do moich hahaha :diabloti::evil_lol:

Posted

Vailet napisał(a):
U nas na osiedlu jest facet który ma małego kundla tak z 10kg. Oczywiście zawsze puszczony. Gdy idę z moim 3 kilogramowym psem, i ten startuje do mnie z zębami pies jest brany na ręce a właściciel mówi mi że jakbym nie wzięła na ręce to by się nic nie stało. Zawsze tak mówi, jak raz mnie zaskoczył, był już przy mnie i prawie złapał mi psa w locie jak został podniesiony na szelkach.. Wtedy też oczywiście tekst "Jakby pani nie wzięła go na ręce to mój by się przywitał". Ręce opadają.

Taki starszy koles z szarowato strzepatym czyms? :P

Posted

Heheh to go znam :P Pcha sie i nie patrzy, raz go przepuscilam zeby szybciej szedl to potem pies mu uciekl do Umy, ta oczywiscie wsiadla na niego, jak ja zdjelam to zrobil mi wyklad ze o tej porze to on zajmuje laki :P Troche jest uciazliwy to fakt

Posted

Ja naprawdę nie rozumiem, dlaczego 80% właścicieli z flexi ma gąbkę zamiast mózgu. Facet stoi na środku chodnika z psem na flexi, pies trochę zjeżony. Mój był luzem, więc go zawołałam, skupiłam na sobie i był tuż przy mojej nodze, wpatrzony we mnie, ok, mijamy. A tamten pies się rzuca na mojego - pan nie raczył zablokować smyczy. Cóż, pewnie jakby mojego pogryzł, to moja wina, bo Tonic luzem. :angryy:

Posted

Sama mam psy na flexi i też mnie krew zalewa, ze ludzie nie potrafią korzystać z mechanizmu złożonego z dwóch guzików. Wiecznie mamy z tym problemy :|

Posted

[FONT=verdana]A ja, po ściągnięciu kolejnego bullowatego, próbującego się wgryźć w mojego przerażonego psa, jakoś zaczynam tracić nadzieję, że Zu je kiedykolwiek zaakceptuje...

Mijaliśmy się ze starszą spasioną suką coś a'la AST. Facet ją złapał na smycz, mijanka, każde idzie w swoją stronę. A po przejściu paurdziesięciu metrów widziałam tylko pręgowany pocisk i słyszałam przerażający wrzask Zu (jak na ironię, akurat na flexi i w kagańcu), ale nie takie zwykłe jamniczenie, jakie się zdarza małym pieskom, tylko potworny wrzask...

Cóż, rageman mi się załączył i podniosłam suczynę za szelki do góry, musiałam uspokoić Zu, posadziłam obie panie na dupach, trzymając bullowatą za szelki i czekałam, aż pańcio kretyn zamiast wołać psa i szukać go po polach trafi do nas. Bullowata CSowała do mnie zawzięcie, nawet się posikała z tego wszystkiego. Zu czekała dzielnie obok napastnika, bo jest taka agresywna i niezrównoważona.

Na szczęście skończyło się na oplutym i poszarpanym futrze (bogom dzięki, że jednak nie ostrzygłam Zu, bo bym musiała szyć dziurę w psiej szyi). Byłam TAK WŚCIEKŁA, że nawet nie krzyczałam, jak właściciele się zjawili - serio, nie pamiętam, żebym kiedyś osiągnęła taki stan wku*wienia. Pogadaliśmy chwilę, wydaje się, że zrozumieli, w czym rzecz, ja zapowiedziałam, że jakby coś to na przyszłość będę dzwonić na policję. Jeszcze faceta o*******iłam, bo psu przyłożył, a co to, psa wina, że facet mózgu nie ma?

Niestety, podejrzewam, że przez jakiś czas mój pies na widok bullowatego będzie wpadał w histerię
[/FONT]:-( I parę miesięcy pracy (od ostatniego ataku TTB na nas) psu w dupę, że tak to ujmę ładnie jak na obecny stan mojego umysłu.

Posted

Kurde, idzie zawału dostać, szczególnie jak na takie małe g*winko, jak Zu, czy np. mój Fel się rzuci takie bydle rąbnięte. Ja sie coraz bardziej takich akcji boję, bo pojawiło się kilka młodych o mało co astów na osiedlu - biały w łaty, błękitny, pręgowany... Wszystkie wychodzą z młodymi laskami, czyli laski biegną za psami. Problem w tym, ze łacaity zawsze, jak nas widzi, zaczyna nas wystawiać, a lasencja w ogóle nad nim nie panuje. No i jak już się uspokoiło z suką mastifowatą, to teraz takie OMC TTB sobie latają, na razie na smyczach, ale gaz nadal w kieszeni :|

Posted

Mam ogromny żal do właścicieli bullowatych, którzy robią złą prasę tym psom. U nas jest ich kilka, w tym mój i wszystkie razem bawią się na psiej łące. Rino lubi małe psy, broni ich przed napastliwością innych. Mamy dwa nadpobudliwe owczarki niemieckie, sznaucera i labradora. Reszta bawi się razem. Właściciele ttb są odpowiedzialni i bardzo dbali o socjalizację swoich psów. Szkoda, że to wyjątek.

Posted

rozi napisał(a):
Ludzie kupują flexi, bo prawo każe trzymać psa na smyczy. Oni nie nie rozumieją po co na smyczy, przypinają tylko żeby mandatu nie zapłacić.

Moje na flexi chodzą jak psy a nie jak święte krowy, bo nam jest tak wygodniej.
I to na wsi na smyczy ;) co dla niektórych jest niezrozumiałe.
Chyba jako jedna z pierwszych chodziłam tam z psem na smyczy, od kilku lat nawet z dwoma. Teraz już więcej osób w większości z miasta, bo czasem ludzie na wsi mają z tym problem.
Jedna osoba śmiała się ze mnie jak to z psem na smyczy po wsi?! Teraz pytam tej osoby to jak to z psem na smyczy po wsi chodzisz ;) :D.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...