panbazyl Posted October 30, 2012 Posted October 30, 2012 [quote name='evel'] Mnie zastanawia tylko, jak te jajcate samce są w stanie funkcjonować na wystawie, na zawodach sportowych, ba, nawet na szkoleniu, gdzie przychodzą co i rusz przecież obce psy :hmmmm: Jakoś nie wydaje mi się, że pełnojajeczny samiec jest [FONT=verdana]taaaaaakim potworem nie do ogarnięcia, bo widziałam wiele samców pod pełną kontrolą przewodnika niezależnie od sytuacji, nawet repów kryjących, no i teraz nie wiem... Wierzyć forumowej opowiastce, że samiec jajeczny to nowe wcielenie Cthulhu, czy uwierzyć ludziom, którzy od lat zajmują się szkoleniem na wysokim poziomie temperamentnych psów niezależnie od płci i zdolności rozrodczych? :hmmmm:[/FONT] sie wtrącę. Bo mam same samce pelnojajeczne :) aż 3 w jednym domu, czasem nawet 2 w jednej klatce :) Na wystawy jeździmy, w zawodach bierzemy udział, w szkoleniach też. I jest różnie. Bardzo. Jeden z chlopaków w wieku późnego gimnazjum - nadal trudny w kontaktach z innymi w podobnym wieku.... Ja to wiem i mam w dooopie teksty innych współtowarzyszy szkolenia czy nawet szkoleniowców (tak, sa tacy szkoleniowcy - a co tam - niech se piski pobiegają, najwyzej się pożrą) i nie puszczam go do innych testosteronów. Młody za to biega z innymi, ale pod warunkiem że nie ma wśród tych innych w chwilowego wroga późnego gimnazjalisty.... Najstarszy pies za to ma jakieś anse do ras pierwotnych.... (dzięki niemu poznałam wszystkich przedstawicieli tych ras i zaczynam się w tym specjalizować) oraz do swojego współplemieńca rasowego który go kiedyś zaatakował na wystawie.... tak - laby potrafią atakować. I świat moich wystaw to kluczenie i mijanie pierwotniaków, pana z konkretnej hodowli z konkretnym psem, oraz omijanie wszelkich suczek, bo kochamy przecież każdą i od razu. Ale spokojnie mozna to wypracować. I wiem że niedługo miejsce plemników w mózgu zastąpi coś innego, pierwotniaki nauczyłam się rozpoznawać a pan z labem jakos nie jeździ na wystawy. Tylko zostały problematyczne gluty ogara - ale za to nie odpowiadam. Jak ktoś ma ochotę się spoufalać z ogluconym ogrem - jego sprawa :) Quote
Soko Posted October 30, 2012 Posted October 30, 2012 Biegacze czasem mi dziękują. :smile: Doceniają "łapanie". Mają złe doświadczenia z małymi dziamgaczami i nie mogą się nadziwić, że moja nie próbuje ich zjeść. :cool3: :lol: Przypomniała mi się dość śmieszna sytuacja, jak szłam z mamą, Werą i Happy i nadbiegał właśnie jakiś chłopak i miał do wyboru, przejść po stronie Wery albo Happy ;) wybrał Happy, wiadomo, mniejszy pies, mniejsze zło, to jak się na niego rzuciła, to aż się zdziwił (strasznie blisko podbiegł, a myśmy go nie usłyszały). Gdy spotkałyśmy go podczas drugiego okrążenia, już przebiegł obok Wery :D Zgadzam się z Amber, że należy próbować jak najbardziej zachowywać się kulturalnie, czyli nie "on się nie odsuwa, to ja też nie". Np. w niedzielę byłam na zajęciach o międzygatunkowej komunikacji wśród psów na części praktycznej, każdy przyszedł ze swoim psem. Wera potrzebowała się pociągać, pobawić, ale jak zobaczyłam że inny pies na nią szczeka z tego powodu, to przestałam. Ona przeżyje, a inny pies nie będzie zwiększać i tak już dużego stresu. Na wystawie w Sopocie nikt się mną i Happy za bardzo nie przejmował, ale prócz dwóch incydentów, nikt nie podszedł. W miarę możliwości staram się ludziom usuwać, bo i ja się wtedy pewniej czuję. Oczywiście - nie zawsze się tak da. Ale jak się da, to należy tak robić, wg mnie. Quote
gops Posted October 30, 2012 Posted October 30, 2012 Soko napisał(a):Przypomniała mi się dość śmieszna sytuacja, jak szłam z mamą, Werą i Happy i nadbiegał właśnie jakiś chłopak i miał do wyboru, przejść po stronie Wery albo Happy ;) wybrał Happy, wiadomo, mniejszy pies, mniejsze zło, to jak się na niego rzuciła, to aż się zdziwił (strasznie blisko podbiegł, a myśmy go nie usłyszały). Gdy spotkałyśmy go podczas drugiego okrążenia, już przebiegł obok Wery :D . miałam identyczną sytuacje :lol: tylko z rowerzystą wolał minąć nas od strony suki kundelka niż psa ttb i suka do niego wypruła bo przejechał szybko i niespodziewanie , za drugim razem przejechał obok psa. Quote
filodendron Posted October 30, 2012 Posted October 30, 2012 No ale to mało śmieszne jest. Jak się ma psa, który reaguje na biegnące, jadące osoby, to lepiej mieć oczy dookoła głowy i złazić z drogi. Oni (rowerzyści i biegacze) też noszą gaz, też mają swoje fora, na których wymieniają się doświadczeniami, który skuteczniejszy, jak celować i co jeszcze można zrobić psu, który "wypruje". Quote
mikolajdrew Posted October 30, 2012 Posted October 30, 2012 Ja nad swoim psem panuję. Jak widzi, że jakiś psiak na niego szczeka to najpierw spogląda na mnie i jeżeli nie dostanie "pozwolenia" to zwyczajnie go olewa. Raz niestety dałem pozwolenie to ledwo go utrzymałem na smyczy. od tamtej pory juz tego nie robię. Quote
Tessi&Tola Posted October 30, 2012 Posted October 30, 2012 filodendron napisał(a): Oni (rowerzyści i biegacze) też noszą gaz, też mają swoje fora, na których wymieniają się doświadczeniami, który skuteczniejszy, jak celować i co jeszcze można zrobić psu, który "wypruje". I ja się IM wcale nie dziwię:evil_lol: Moje na szczęście mają totalny zlew na ludzi, obojętnie - pieszych, biegaczy czy rowerzystów. Psy, owszem, wzbudzają zainteresowanie, ale umiarkowane - nie żeby się zaraz zapoznawać... Ale z kotami masakra - w sekundę mam dwie maszynki do mielenia mięsa, zero tolerancji - spuszczam zawsze tylko jednego psa na raz. W przeciwnym razie, z każdego wypadu w "pole" wracałyby z trofeum. W mieście nie spuszczam - chodzą na krótkiej smyczy, czasem jedna na flexi 8 m jak jest gdzie popuścić cugli. Ale z drogi nie schodzę, chyba że chodnik wąski i nie ma się jak minąć, wtedy z grzeczności owszem... ustępuję niektórym:diabloti: Quote
motyleqq Posted October 30, 2012 Posted October 30, 2012 ja praktycznie zawsze sadzam koło siebie psa jak ktoś biegnie/jedzie na rowerze. wprawdzie mój pies nie interesuje się obcymi, ale nie jest dla biegacza komfortowe nawet jeśli tylko pies obok przebiega. nie wołam jej tylko jak sobie coś wącha, a ktoś się nagle pojawia, bo wtedy chcąc do mnie pobiec mogłaby właśnie wylądować pod rowerem. ja się dopiero dziś przekonałam o chamstwie 'psiarzy'(za duże słowo) na wsi. brama otwarta całkowicie, na podwórku dwa psy- malutki kundelek i na oko roczny ONek. szliśmy z psem do sklepu blisko domu. ONek wyszedł do nas, ale po chwili się cofnął. niestety jak wracaliśmy to z bramy wyszedł też ten mały i wyraźnie swoim szalonym szczekaniem sprowokował ONka do... ataku :shake: pies rzucił się na Etnę, mój TŻ jakoś odgonił je z powrotem na podwórko, doszliśmy do domu i się okazało, że mojej suce leci krew... na posadzce przed domem pełno krwi, okazało się ze z ogona i dość szybko po zabandażowaniu przestało lecieć. poszliśmy do tych ludzi, ale strach było wejść jak te psy tam stały, a przy bramie żadnego dzwonka :shake: pójdziemy jutro. Quote
rozi Posted October 31, 2012 Posted October 31, 2012 No psy podwórzowe to jest zmora, nigdy nie wiadomo co zrobią i na ogół nie ma w pobliżu nikogo, kto mógłby je odwołać. Zamknięta brama też nie daje gwarancji, wiele razy widziałam, jak piesek sobie świetnie radzi z ogrodzeniem, a najbardziej się boję, kiedy tak ujada, ujada, a nagle gdzieś odbiega, bo albo ma wyczajoną dziurę w płocie, albo z innej strony domu jest furtka otwarta. Quote
motyleqq Posted October 31, 2012 Posted October 31, 2012 większość takich psów, które dotychczas spotkałam, jak miały otwartą bramę albo umiały wyjść to zwiewały ile sił w łapach jak się Etna do nich odwróciła... pierwszy raz mnie coś takiego spotkało. nawet jeden z psów sąsiadów mojego TŻ jak z jakiś nieznanych nam powodów znalazł się poza bramą, to nagle nawet jednego szczeku nie wydał na nasz widok Quote
Kiłi Posted October 31, 2012 Posted October 31, 2012 A ja sie zgadzam z evel, jak cos podbiega to juz wlasciciela sprawa. U mnie na osiedlu wyjatkowo malo podbiegaczy ostatnio :)) Quote
evel Posted October 31, 2012 Posted October 31, 2012 Kiłi napisał(a):A ja sie zgadzam z evel, jak cos podbiega to juz wlasciciela sprawa. U mnie na osiedlu wyjatkowo malo podbiegaczy ostatnio :)) ... bo wszystkie już zjedzone? :evil_lol: Quote
Vailet Posted October 31, 2012 Posted October 31, 2012 Kiłi napisał(a):A ja sie zgadzam z evel, jak cos podbiega to juz wlasciciela sprawa. U mnie na osiedlu wyjatkowo malo podbiegaczy ostatnio :)) Wiesz że chyba mieszkamy na tym samym osiedlu, jakoś kojarzę twoje psy :lol: Quote
Kiłi Posted October 31, 2012 Posted October 31, 2012 evel napisał(a):... bo wszystkie już zjedzone? :evil_lol: Nie prawda :evil_lol: My bardzo grzeczni, psy z daleka zjadamy :evil_lol: Ale nie serio jakoś ostatnio żaden pies do nas nie podbiega :) Mi to się bardzo podoba :) Musze tylko to moje cholerstwo troche podszkolić bo się zewsiowała a i mały burek jej nie pomaga bo ją gnojek podjudza specjalnie na psy :mad: Vailet napisał(a):Wiesz że chyba mieszkamy na tym samym osiedlu, jakoś kojarzę twoje psy :lol: Wściekła niewychowana duża biała skacząca na metr po piłke plus walnięta właścicielka odgrażająca się małemu psu że go przywiąże do drzewa i zostawi to my :evil_lol: Quote
Vailet Posted October 31, 2012 Posted October 31, 2012 Kiłi napisał(a): Wściekła niewychowana duża biała skacząca na metr po piłke plus walnięta właścicielka odgrażająca się małemu psu że go przywiąże do drzewa i zostawi to my :evil_lol: Oj, zawsze jak przechodzę to widzę grzeczne pieski słuchające się pańci :p Quote
Kiłi Posted October 31, 2012 Posted October 31, 2012 Vailet napisał(a):Oj, zawsze jak przechodzę to widzę grzeczne pieski słuchające się pańci :p jesteś pewna że to my? :evil_lol: Małe białe kudłate i biały boks? hahaha bo opis grzecznych słuchających sie (!!) jakoś mi nie pasuje do moich hahaha :diabloti::evil_lol: Quote
Kiłi Posted October 31, 2012 Posted October 31, 2012 Vailet napisał(a):U nas na osiedlu jest facet który ma małego kundla tak z 10kg. Oczywiście zawsze puszczony. Gdy idę z moim 3 kilogramowym psem, i ten startuje do mnie z zębami pies jest brany na ręce a właściciel mówi mi że jakbym nie wzięła na ręce to by się nic nie stało. Zawsze tak mówi, jak raz mnie zaskoczył, był już przy mnie i prawie złapał mi psa w locie jak został podniesiony na szelkach.. Wtedy też oczywiście tekst "Jakby pani nie wzięła go na ręce to mój by się przywitał". Ręce opadają. Taki starszy koles z szarowato strzepatym czyms? :P Quote
Kiłi Posted October 31, 2012 Posted October 31, 2012 Heheh to go znam :P Pcha sie i nie patrzy, raz go przepuscilam zeby szybciej szedl to potem pies mu uciekl do Umy, ta oczywiscie wsiadla na niego, jak ja zdjelam to zrobil mi wyklad ze o tej porze to on zajmuje laki :P Troche jest uciazliwy to fakt Quote
Szura Posted October 31, 2012 Posted October 31, 2012 Ja naprawdę nie rozumiem, dlaczego 80% właścicieli z flexi ma gąbkę zamiast mózgu. Facet stoi na środku chodnika z psem na flexi, pies trochę zjeżony. Mój był luzem, więc go zawołałam, skupiłam na sobie i był tuż przy mojej nodze, wpatrzony we mnie, ok, mijamy. A tamten pies się rzuca na mojego - pan nie raczył zablokować smyczy. Cóż, pewnie jakby mojego pogryzł, to moja wina, bo Tonic luzem. :angryy: Quote
rozi Posted October 31, 2012 Posted October 31, 2012 Ludzie kupują flexi, bo prawo każe trzymać psa na smyczy. Oni nie nie rozumieją po co na smyczy, przypinają tylko żeby mandatu nie zapłacić. Quote
Sybel Posted November 1, 2012 Posted November 1, 2012 Sama mam psy na flexi i też mnie krew zalewa, ze ludzie nie potrafią korzystać z mechanizmu złożonego z dwóch guzików. Wiecznie mamy z tym problemy :| Quote
evel Posted November 1, 2012 Posted November 1, 2012 [FONT=verdana]A ja, po ściągnięciu kolejnego bullowatego, próbującego się wgryźć w mojego przerażonego psa, jakoś zaczynam tracić nadzieję, że Zu je kiedykolwiek zaakceptuje... Mijaliśmy się ze starszą spasioną suką coś a'la AST. Facet ją złapał na smycz, mijanka, każde idzie w swoją stronę. A po przejściu paurdziesięciu metrów widziałam tylko pręgowany pocisk i słyszałam przerażający wrzask Zu (jak na ironię, akurat na flexi i w kagańcu), ale nie takie zwykłe jamniczenie, jakie się zdarza małym pieskom, tylko potworny wrzask... Cóż, rageman mi się załączył i podniosłam suczynę za szelki do góry, musiałam uspokoić Zu, posadziłam obie panie na dupach, trzymając bullowatą za szelki i czekałam, aż pańcio kretyn zamiast wołać psa i szukać go po polach trafi do nas. Bullowata CSowała do mnie zawzięcie, nawet się posikała z tego wszystkiego. Zu czekała dzielnie obok napastnika, bo jest taka agresywna i niezrównoważona. Na szczęście skończyło się na oplutym i poszarpanym futrze (bogom dzięki, że jednak nie ostrzygłam Zu, bo bym musiała szyć dziurę w psiej szyi). Byłam TAK WŚCIEKŁA, że nawet nie krzyczałam, jak właściciele się zjawili - serio, nie pamiętam, żebym kiedyś osiągnęła taki stan wku*wienia. Pogadaliśmy chwilę, wydaje się, że zrozumieli, w czym rzecz, ja zapowiedziałam, że jakby coś to na przyszłość będę dzwonić na policję. Jeszcze faceta o*******iłam, bo psu przyłożył, a co to, psa wina, że facet mózgu nie ma? Niestety, podejrzewam, że przez jakiś czas mój pies na widok bullowatego będzie wpadał w histerię [/FONT]:-( I parę miesięcy pracy (od ostatniego ataku TTB na nas) psu w dupę, że tak to ujmę ładnie jak na obecny stan mojego umysłu. Quote
Sybel Posted November 1, 2012 Posted November 1, 2012 Kurde, idzie zawału dostać, szczególnie jak na takie małe g*winko, jak Zu, czy np. mój Fel się rzuci takie bydle rąbnięte. Ja sie coraz bardziej takich akcji boję, bo pojawiło się kilka młodych o mało co astów na osiedlu - biały w łaty, błękitny, pręgowany... Wszystkie wychodzą z młodymi laskami, czyli laski biegną za psami. Problem w tym, ze łacaity zawsze, jak nas widzi, zaczyna nas wystawiać, a lasencja w ogóle nad nim nie panuje. No i jak już się uspokoiło z suką mastifowatą, to teraz takie OMC TTB sobie latają, na razie na smyczach, ale gaz nadal w kieszeni :| Quote
ajeczka Posted November 1, 2012 Posted November 1, 2012 Mam ogromny żal do właścicieli bullowatych, którzy robią złą prasę tym psom. U nas jest ich kilka, w tym mój i wszystkie razem bawią się na psiej łące. Rino lubi małe psy, broni ich przed napastliwością innych. Mamy dwa nadpobudliwe owczarki niemieckie, sznaucera i labradora. Reszta bawi się razem. Właściciele ttb są odpowiedzialni i bardzo dbali o socjalizację swoich psów. Szkoda, że to wyjątek. Quote
zaginiona sara Posted November 1, 2012 Posted November 1, 2012 rozi napisał(a):Ludzie kupują flexi, bo prawo każe trzymać psa na smyczy. Oni nie nie rozumieją po co na smyczy, przypinają tylko żeby mandatu nie zapłacić. Moje na flexi chodzą jak psy a nie jak święte krowy, bo nam jest tak wygodniej. I to na wsi na smyczy ;) co dla niektórych jest niezrozumiałe. Chyba jako jedna z pierwszych chodziłam tam z psem na smyczy, od kilku lat nawet z dwoma. Teraz już więcej osób w większości z miasta, bo czasem ludzie na wsi mają z tym problem. Jedna osoba śmiała się ze mnie jak to z psem na smyczy po wsi?! Teraz pytam tej osoby to jak to z psem na smyczy po wsi chodzisz ;) :D. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.