Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 07/02/21 in all areas
-
Długo wahałam się, czy to napisać, nie jestem nawet deklarowiczem, ale chyba nie rozumiem tego, co stało się u Marcelka. Też uważam, że Marcelek to farciarz... Dwa razy otrzymał nowe życie (kiedy Livka go wypatrzyła i kiedy WiosnaA uratowała go od wegetacji w "hoteliku"). Tylko jakoś nie mogę oprzeć się wrażeniu, że w decyzji WiosnaA jest wiele goryczy... Moim pierwszym odruchem było oprotestowanie tutaj decyzji WiosnaA, bo to nie jest moment na samotne rozwiązywanie problemów Marcelka, tylko jeszcze większe zwarcie sił i możliwości wielu osób zainteresowanych losem psa i odpowiedzialnych za niego. Przecież ostatnie wpisy (od s.59) WiosnaA dotyczyły choroby Marcelka, przeprowadzki, nerwowych wydarzeń z niedzieli, własnych kłopotów ze zdrowiem, zniszczeniem klatki – jedynego sposobu transportowania psa. I to wszystko miało spowodować przełomową radosną decyzję WiosnA?? Od 40 stron wątku WiosnaA opowiada o Marcelku, o jego stanach, lękach. Robi to bardzo dokładnie, niemal tłumaczy każdą sytuację zdjęciem lub filmikiem, żeby wszyscy mieli jasność, że pies z wywalonym językiem akurat się nie uśmiecha, tylko zieje ze strachu, że pies biega w obłędzie, a nie podskakuje z radości. Że nie ma sielanki. I co?? Dowiaduje się, że po co robi tyle filmików, to przecież strata czasu. WiosnaA tłumaczy też od 40 stron to, co było wiadome od początku, czyli od schroniska i „hotelu”, że nie dla Marcelka smycz, wiele przeżyć kosztowało przypięcie obroży. Ostatnie posty to relacja z niedzieli, kiedy było b.ciężko i kolejny dramatyczny post, w którym pisze (być może to jeden z wielu momentów wyczerpania emocjonalnego i fizycznego), że trudno tak dalej funkcjonować, ale nie wycofuje się, tylko prosi tylko o wsparcie w kwestii transportowania nieobsługiwalnego psiaka. I co?? Dowiaduje się, że Ona tu znowu o tej klatce, a można po prostu przypiąć smycz. Tak sobie myślę, że decyzja WiosnaA nie wynika z nagłego przypływu miłości do psiaka - Ona tę miłość miała dla niego już w chwili, gdy brała go "w ciemno", ratowała z "hoteliku". To raczej próba honorowego wyjścia z sytuacji, w której brakuje zrozumienia lub wsparcia. Warto prześledzić jaki był odzew, jakie rady otrzymała WiosnA po swoim poście, w którym prosi o pomoc (s.59). I dlatego jakoś nie podzielam radości, ani nie czuję tej ulgi, że Marcel ma dom. Bo wszystkie problemy pozostały, i wydatki pozostały, tyle że już w DS u WiosnaA (zniszczona prywatna klatka, zniszczone prywatne posłania, pewnie i inne domowe wyposażenie czy szkody, o których, przez delikatność, WiosnA nie pisze, ciągłe pranie i sprzątanie po brudzącym psie, karmienie, leczenie, behawiorysta, o dostosowaniu życia rodziny nie wspomnę) W DS sielanki raczej jeszcze dłuuuugo nie będzie, ale na wątku już jest, darczyńcy ekspresowo zawiadomieni, podziękowania, gratulacje, jakby problemy zniknęły, jakby Marcel nadstawił głowę do obroży, zamerdał ogonkiem… To nie jest moment na samotne rozwiązywanie problemów 'problemowego' Marcelka.8 points
-
A dziękuję :) choc pogoda się zapowiada taka sobie, a my na Mazurach będziemy na spływie kajakowym... Ale najważniejsze, że woooolne! A sunia Newa jest na razie trochę lękliwa, ale cała w uśmiechach, ogonek pod brzuszkiem, i nie chce wejść do budki :( dałyśmy z Anią jej posłanie w kącie kojca, zaraz je zajęła :) Waży to-to moze z 6 - 7 kg, szczuplutkie, długonogie, urocze! Jesteśmy nią oczarowane :)4 points
-
Jestem... Gdybym była potrzebna...4 points
-
3 points
-
3 points
-
Może się powtórzę ale uważam, że Wiosna nie powinna adoptować Marcelka. Wierzę, że przygotuje go do adopcji i Marcelek znajdzie domek. Natomiast następny piesek będzie miał szansę skorzystać, po adopcji Marcelka, na zamieszkanie u Wiosny i uzyskanie nowego życia. Dlatego proszę Aniu zastanów się jeszcze nad swoją decyzją.2 points
-
Biłam się z myślami, czy to napisać i w końcu nie napisałam, bo bałam się, że Ania nie przyzna się do tego i zostanę zakrzyczana. Zamierzałam napisać, że podejrzewam, co kryje się za decyzją Ani, a myślałam dokładnie to, co tak świetnie ujęła lipsik. Jestem przekonana, że zdecydowana większość obecnych na wątku Marcelka doskonale zdaje sobie sprawę z ogromu pracy i serca, jakie Ania wkłada w Marcelka i pomimo szczerych chęci, nie ma pomysłu na "uzdrowienie" Marcelka, dlatego nie odważyłaby się kwestionować któregokolwiek z działań Ani. Bardzo mi przykro Aniu z powodu tego, co spowodowało tak nagłą decyzję o adopcji. Może jednak jest jeszcze szansa do powrotu do poprzedniej opcji tj. DT?2 points
-
Jasne,.. dlatego m.in. swoje spostrzeżenia jak również rady jakie dostaję od behawiorystów,szkoleniowców zawsze opisuję.Co nie znaczy,że przy innym psie się sprawdzą,że będą odpowiednie, ale może komuś na coś się przyda,może pomoże obrać choć jakiś kierunek,..każdy wg. uznania może sobie ocenić. Tak miałam przy Morisie i wiem jak trudno było znaleźć podobny przypadek,ale trafiłam i właśnie kilka filmików pewnej Pani zoopsycholog (był wątek na dogo) pomogły mi znaleźć właściwą drogę do pracy z Moriskiem. Opis sobotniego spotkania obecnie innym raczej nic nie wniesie,ma być dla mnie i dla behawiorystki do oceny zmian jakie w "całości" zachodzą w Marcelu będąc na lekach, a o tym pisałam tu na bieżąco. O zaleceniach i sposobie pracy z przypadkiem Marcelka też pisałam wcześniej na wątku i tu nic się nie zmieni,może jakieś drobne korekty wejdą jak spotkamy osobiście.Oczywiście poinformuję na wątku gdyby zaszły istotne zmiany. Wiesz Sowo,sprawy leczenia farmakologicznego sądzę,że dla każdego psiaka raczej muszą być indywidualnie konsultowane wg. stanu konkretnego psa ,a info z netu /z wątku nie koniecznie może być dobrym wzorem,bo nie dotyczy zdrowych piesków. Spotkania na żywo powinny mieć miejsce co jakiś czas z pieskiem problemowym do oceny doświadczonego specjalisty,nie tylko przedstawiany z opisu czy filmu (apropo,.nie dla relaxu nagrywam ),..tak uważam i tak będę robić.2 points
-
2 points
-
2 points
-
Za pobyt Bemolka w hotelu i szczepienie w wysokości 255zł opłaci mój syn Paweł, za co mu z całego serca dziękuję!1 point
-
Może i tak było,i pewnie jest...ale wiesz rozi, jak nie masz żadnego pw, czy telefonu od początku praktycznie, zwłaszcza w trudniejszych sprawach gdy człowiek finansowo zależny.., a na wątku tylko ta smycz...to w pewnym momencie myślisz,że jesteś sama ze wszystkim i rodzina tylko zostaje, żeby nie komplikować życia Marcelkowi,..bo On tu chyba Najważniejszy.1 point
-
I to porozumiewanie jest super. Np Tobi kiedy chce zwrócić na siebie uwagę bierze zabawkę na sznurku (takie jo-jo) i macha nim. Wie że lubię na to patrzeć i sprawia mi radość. Gania i cieszy się kiedy ja się cieszę. Albo kiedy chce się dobrze poczuć/dostać pochwałę jaki jest genialny to robi też takie coś ...szuka papierka, bierze go w pyszczek i przybiega do mnie - wypluwa lub czeka na moje "fuj" . Jest dumny z siebie. Sam to sobie wydedukował poobserwował , bawimy się też w bramkarza (ale nie piłką)- sam tę zabawę wymyślił. Może dziwnie to brzmi ale uważam że dedukcję, wyciąganie wniosków psiaki mają tak samo jak ludzie opanowaną . Psy może na poziomie kilku latka ale to wcale im tej roli nie umniejsza. O rybach i ich zabawach (odróżniam gody,walki itp) też mogłabym się rozpisać ale to nie ten dział sory za off ale o psiakach to mozna mówić i mówić. A Suvi jest super. Jest taka jaka jest jest chyba taka jak mój Feluś. Z boku na dystans. Bez zbędnych emocji. Sympatie pokazuje porcjami, nienachalnie. OT taki jest.1 point
-
PS uczyłam innego psa zaprzestania rzygania w samochodzie, chwaląc go gdy zaczynał nerwowo połykać ślinę. Pies nie odbierał tego, jako pochwały za rzyganie, choć mówiłam czule "rzygaj, skarbie, dobrze, jaki dobry pies", ale jako zapewnienie, że nic mu nie grozi w aucie, nie ma złych emocji. Po jednej takiej lekcji przestał rzygać - po prostu po pierwszym rzyganiu właściciele byli zdenerwowani i pies w aucie (znana sytuacja) bał się ich zdenerwowania i z emocji tym bardziej rzygał.1 point
-
Rozliczony 83 zl poslalam i juz dzis beda na koncie1 point
-
i to cudo mnie pozdrawia, aha1 point
-
Nowi własciciele wołaja od razu po imieniu, a maluchy reagują na "ciuciający" ton. Przywoływanie na zewnątrz nie jest potrzebne, bo małe jeszcze u nich nie wychodzą ze względu na kwarantannę poszczepienną. Wychodzą min. tydzień po 3 szczepieniu. Obserwowałam Suvi z tarasu i reagowała na każdy dzwięk i tak jak mąż wcześniej dał mi znac, na dzwiek kroków też czmycha. Jasne, zrobię mu zdjecia. Jest u nas, mimo że cały czas ma wyróżnione ogłoszenie. Chyba ludzi jego głuchota odstrasza lub to, że nie może chodzić na smyczy. Niestety nie trafił się litościwy człowiek z domem z ogródkiem.1 point
-
Moje psiaki doskonale wiedzą o co mi chodzi przy długim zwrocie "Do widzenia prosze pana" cały text bez gestów i emocji bo też to testowałam. To sygnał, że mają zejść z kanapy. Działa doskonale. Bez oporów wyskakują jak strzała z sofy. Rozpoznają melodię. Inny prostszy sygnał : "z drugiej strony" .To informacja, że ma się cofnąć bo się zaplątał wokół słupka. Każdego psa tego uczyłam. Albo "pokaż co chcesz" To prośba kiedy siedzi przy mnie i się patrzy. Wtedy Tobi (np) waruje. Wtedy sygnalizuje mi że chce się bawić. Jeśli zapytam się "zabawa?" szczeknie na potwierdzenie. Drugą odpowiedzią na pytanie "co chcesz ?" jest bieg do kuchni -czyli jest głody albo biegnie do drzwi -czyli chce iść na spacer. Z lalalala moja koleżanka na treningach tego używa. Ja też kiedy widzę że Tobi rozprasza się. Działa. Z gwizdka zrezygnowałam bo ciągle je gubię. Wole cmokać i lalować lub pstrykać palcami( tu w przypadku niewidomego psa i troszkę głuchego). Proste słowa działają ta polu treningowym - jest dużo bodźców itp itd. W domu i na relaksacyjnym spacerze zazwyczaj rozmawiamy całymi zdaniami psio-ludzkimi. A czasami gestami. Być może też dlatego że akurat Tobi ma bogatą wokalizę.1 point
-
1 point
-
Witajcie. Mam dla Bazyla prezent na Dzień Psa. Jako stały deklarowicz Skarpety im. Talcott złożyłam wniosek o wsparcie Bazyla w kwocie 200 złotych. To oczywiście pomoc bezzwrotna. Poproszę o przesłanie do mnie konta bazylkowego skarbnika.1 point
-
Zglosila się dzisiaj osoba do przeprowadzenia wizyty. Już z nią rozmawialam i przekazalam swoje oczekiwania co do domku. Poker dziękuję, szkoda ze nie wcześniej...nie chcę juz teraz mieszać.1 point
-
1 point
-
Natka znakomicie zareagowała na nowy lek. To co było, a co jest to wielka zmiana na lepsze. Udaje się ją poprowadzić na smyczy, co widać na filmikach. Chętniej podchodzi do Anety. Nie jest to może jeszcze stan do adopcji, ale zmiana ogromna. Dlatego podawanie leku zostało przedłużone o 2 miesiące. Nie miałam już nadziei na jej adopcję, a teraz zaświeciło małe światełko w tunelu:)1 point
-
Podpisuję się pod tym! Moja skromna deklaracja pójdzie na początku lipca, niech zwiększy Marcelkowy posag. Podziwiam od początku to poświęcenie i wielkie serce Wiosny, decyzja o adopcji to dla Marcela ogromne szczęście !!! Szóstka w totka to przy tym drobnostka ;) A w razie "W" to myślę, że wszystkie chętnie pospieszymy na pomoc, oby potrzebna nie była, jednak niech to będzie taka "polisa na wszelki wypadek" :)1 point
-
Nesia melduje, że rozpoczęła leczenie i choć łykanie tabletek to nie jest jej ulubione zajęcie to jednak jakoś musi to przetrawić.1 point
-
1 point