Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 04/21/21 in all areas
-
Serdecznie dziękuję, że jesteście na wątku i wspieracie sunię w tym trudnym dla mnie czasie. Wczoraj otrzymaliśmy negatywne wyniki testu na Covida. W związku z tym zmieniono nam lekarstwa i wprowadzono antybiotyk. Dziś już zdrowiejemy. Oczywiście złe samopoczucie pozostało, bo to tak szybko nie mija ale jednak poprawa jest znacząca. Przede wszystkim poprawiła się saturacja i już nie grozi nam szpital.5 points
-
Pikusia w doskonałej formie..., kilometry przejeżdża :) Dziś spacerek z sąsiadką ..., pod Kołodno nas zaniosło, 4 km w kołach a panienka do domu jeszcze nie chciała wracać ,) Oj, szkoda że nie ma sportowych wózeczków :( a może są? Ktoś coś wie?3 points
-
3 points
-
3 points
-
Całe życie miałam duże psy, tak ponad 40 kg, ostatnia odeszła dwa lata temu ale mając 80 lat przestawilam się na mniejsze czyli 20-25 kg, mieszkam na parterze, tę ostatnią wielką wspomagałam na paru schodach nosząc na pasach i jakoś dawałam radę i do dziś tęsknię za nimi ale jestem sama i musiałam się przestawić choć na chihuahua nie dałam się namówić.3 points
-
Eeeeee tam, do znudzenia. Dawaj Aresa ile wlezie :)2 points
-
Tyciunię odebrałam o 17.30 .Potem miałam pracę i dlatego dopiero teraz piszę. Chomiczek zniósł zabiegi bardzo dobrze. Na brzusiu 3 rozpuszczane szewki. Oczka wyglądają okrutnie, ogolone dookoła, łzawiące i opuchnięte powieki. Abażur ma nosić 2 tygodni i wtedy kontrola. Panie mówiły , że Tycia jest bardzo delikatna i starały się tak ją traktować. Jestem bardzo zadowolona z tej lecznicy. Pracują w niej stosunkowo młode lekarki , ale widać , że mają spore doświadczenie i dużą wrażliwość. Są bardzo dobrze zorganizowane. Ludzi masa. I jeszcze jeden plus, że mam do nich ok. 5 minut jazdy. Za całość zapłaciłam 1290 zł ,mniej niż się zapowiadało.2 points
-
2 points
-
Drugi dzień u Was, a już domownik i smakosz domowych specjałów :-)) Cudownie czytać takie wieści.2 points
-
Na wszystko co wywołuje złe skojarzenia u Marcelka,jego reakcja jest gwałtowna i nie radzi wtedy z emocjami:( Przez pierwsze 12 godz w domu on na prawdę zachowywał się nieźle jak na początki pieska w nowym miejscu.W nocy siedziałam wtedy przy klatce blisko,kładłam jedzonko,zabierałam rękę,a on wstawał i zjadał,siadał znów w kącik,..i tak wiele razy robił,wstawał i pił przy mnie.Na kota burknął,który zaczął długo wpatrywać się w niego.Widać było,że się boi,ale przerażenia nie było,ani na moją rękę,ani na nowe otoczenie. Na budowlańców zapewne późniejsza reakcja była po wyniesieniu klatki:(...w jednym czasie złożyły się początki Marcelka u mnie i trudno było wyczuć :(...Jak się krzątaliśmy w pobliżu,to pewnie strach dusił w sobie, a gdy wszyscy znikali próbował się rozładować:( Jego pierwsze szczekanie czy wycie sądziłam,że jest nowym miejscem spowodowane. Poprzednie kulki zadziałały dosłownie migiem,zachowanie zmieniło się diametralnie i aż dziwiłam jak szybko zmiana nastąpiła. Ręka później bałaganu mu w główce narobiła :( Oby tylko kuleczki znów zadziałały i łaskawszym okiem moją obecność przyjmował. Tak czy inaczej wierzę,że drogę jakąś się znajdzie i wtedy jego tempem będziemy iść.... aż pójdziemy na kilometrowy spacer:) A może ten "prąd" i bieg wsteczny był potrzebny,żeby ważniejszych rzeczy nie zepsuć.2 points
-
Jak się coś dzieje w schronie, ktoś przyjeżdża, kogoś zabierają to większość psów jest pobudzona, szczeka. Najbardziej przejmujące są te, które nie szczekają. Stoją i patrzą. Ten smutek i rezygnacja zostawiają mi gulę w gardle : (2 points
-
Chyba mamy dom dla Lolka... Państwo od razu do niego przylgnęli, a on do nich. Spodobało mi się, że niemal od razu przejęli inicjatywę i zaczęli go przywoływać dając za podejście smaczki. Lolek zachowywał się jakby był nakręcony. Rozkojarzenie maksymalne, skupianie się na psach dookoła, próby zaczepiania każdego z nich. W pewnym momencie musiałam ostro go przywołać do porządku. Położył się na pleckach i przepraszał. Cały czas mówiliśmy o pracy z nim. Pokazywaliśmy jak pięknie się nauczył podchodzenia, jeśli się odpowiednio wyda komendę i pochwali jak już idzie. Powiedzieli, że nie potrzebują czasu do namysłu, są absolutnie pewni, że chcą przyjąć Lolka do rodziny. Sami zaproponowali, że będą partycypować w kosztach kastracji. Ponieważ miesiąc temu pochowali swoją sunię, nie mogą pokryć całej kwoty, ale dorzucą się w przypadku zgody na adopcję. Mój mąż powiedział, że widać, że miłości Lolkowi tam nie zabraknie. Może tylko nie będzie miał tak długich spacerów jak u nas, ale zdaję sobie sprawę, że nie każdy ma możliwość jechania na spacer przed pracą na godzinę i potem jeszcze na dwa podobnej długości albo dłuższe. Najważniejsze, żeby pracowali z nim w domu i oczywiście chodzili na spacery jak najdłuższe. Powiedzieli, że bardzo chętnie skorzystaliby z podpowiedzi naszej behawiorystki (Sowo przekazałam Twoją propozycję). Rozmawiałam z Elunią i ona jest na tak. Mój mąż twierdzi, że też jest na tak. Ja w zasadzie też na tak z drobnymi korektami. Zaczekam do jutra, tak się umówiłam z Państwem, że jutro zadzwonię. Adopcja odbyłaby się w sobotę. Chcę mieć go na oku 3 doby po kastracji. Pani wzięłaby w przyszłym tygodniu urlop, żeby przyzwyczaić Lolka do zostawania i żeby przypilnować go przez kolejne dni po kastracji. Mam mieszane uczucia nie dlatego, że dom zły, ale dlatego, że Lolek jest taki super. Ponieważ jednak nie mogę go adoptować, trzeba pozwolić mu iść do tych Państwa... Z tego przejęcia nie zrobiłam żadnego zdjęcia:(2 points
-
2 points
-
Sciskam Tulam Calem Sercem Najcudowniejsze Heniutkowo Swiatunia1 point
-
Jak troskliwie opiekuje się maluszkiem Twój mąż Ewuniu. Masz super męża :)1 point
-
Jeszcze czekamy, bo Loluś senny. Za kastrację z moją zniżką zapłaciłam 450 zł. W cenie są też leki na 4 dni.1 point
-
Wasza szara kota, jest bardzo przyjazna i gościnna = przyjaźnie wita wszelkich gości :)).1 point
-
Wizyta Bonusika jest umówiona w pon.na 13,30. Bonusik absolutnie NIE jest ciamajdą, to spokojny, zrównoważony, naprawdę bystry piesek. Bardzo lubi człowieka i jest bardzo, bardzo słodki i miły. Daje wszystko przy sobie zrobić. Daje chętnie brzuszek do drapania. Idzie przy nodze jak się do niego mówi, ma dobry słuch. Toleruje tez wszystkie psy, nie zaczepia, nie reaguje histerycznie, natomiast zaatakowany ,potrącony nawet niechcący reaguje bardzo mocno i zdecydowanie. Nie szczeka, jeszcze nie słyszałam żeby szczeknął. Musi sam jeść, ponieważ kiedy kończy swoją porcję ma chęć odebrać jedzenie koledze. Jest taki madry, że jak mu niewygodnie jeść, przenosi sobie miskę z jedzeniem w inne miejsce. Jest dużym średniakiem więc stojąc na tylnych łapach sięga stołów i blatów w kuchni, z których ściąga wszystko co ma jakis ślad zapachu jedzenia. Jest moim zdaniem adopcyjny, ja uwielbiam takie bystrzaki i adoptowalym go bez mrugniecia okiem. :)1 point
-
Oj, tak! Jak się kocha duże psie rasy ( Ty, jak pamiętam, rottweilery, a ja ONki), to trudno się przestawić na coś mniejszego :). U nas, jest teraz oprócz starzejącej się ONki, mała kundelka z ulicy. Przyznam, że długo trwało, zanim przestaliśmy się o nią potykać, chociaż do tej pory, na spacerze dwupsowym, szukamy jej nie na tej wysokości, co trzeba. Bo bez psa w domu, nie ma życia. Też mieszkamy na parterze. Ze względu na psy.1 point
-
Jagódka nadal wystraszona, ale w nocy była w kuwecie i zrobiła wszystko ładnie. Koopka ok. Wczoraj wieczorem podałam jej tabletkę na odrobaczenie oraz Frontline od wetki. Kicia ma wyłysienia nie tylko na łebku, pod pyszczkiem jest cała szyja goła:( Na karku sierść przerzedzona, na boku ma przyschnięty stan zapalny skóry. Może to drapanie ze stresu? Mam nadzieję, że po zakropieniu jej przejdzie (wetka sugerowała, że to pchełki). Z innej beczki: dostałam wpłatę na konto hoteliku 100 zł od Beaty z Krakowa z tytułem przelewu "Mela" - czy ktoś coś wie, może to DS jakiegoś kotka?1 point
-
Dziś mija miesiąc od przyjazdu Tuptusia... Sympatyczny, pogodny szybko aklimatyzuje się w nowych warunkach :) Dziś była pierwsza kupka w ogrodzie, dobrze, bo jedzie do domu z ogrodem i z porannymi spacerami może być różnie.1 point
-
Doskonale Cię rozumiem. U nas jest podobnie. Mam jednak nadzieję, że Gajunia i tym razem zaskoczy nas pozytywnie. Jestem realistką i wiem, że idealnie nie będzie, ale najważniejsze, żeby jej się nie pogorszyły wyniki i nic innego jej się nie przyplątało. Trzymam kciuki o nią nieustannie i to się nie zmieni.1 point
-
1 point
-
Prześliczna <3 tak się zapatrzyła, chyba TV ogląda ;)1 point
-
Wrzucę Ci telefon do mnie, jak będzie ostateczna decyzja.1 point
-
Na spacerze bardzo podobała mu się trawa. Chodzi w swoim wolnym tempie, wącha wszystko. Kupę zrobił, gorzej z sikaniem. Nasikał tylko w domu, wkrótce po przyjeździe. Aha - indyk z ryżem był dobry. Wprawdzie na dwa razy, ale zjadł. Pasuje mu posłanie Ptysia, rozłożył się teraz i przysypia. Wydaje mi się, że on bardzo słabo widzi. Ale to nie problem.1 point
-
Wczoraj była fotka z wygrzewania na słońcu, a dziś udało mi się uchwycić Gajulca na chwilkę przed rozdarciem paszczy :) Paszczenie było spowodowane radością z popołudniowego spaceru.1 point
-
Mika - dużo zdrowia życzę, zdrowia i sił. Tymczasem wystawiłam zbiórkę, jak coś trzeba zmienić, to proszę o sugestie. Proszę o udostępnianie, bo tylko w ten sposób jest szansa na zebranie jakiegoś procenta kwoty, każda zebrana złotówka na pewno się przyda. łatwo nie będzie, bo tutaj tragedii nie ma... https://www.ratujemyzwierzaki.pl/pomocdlabialej1 point
-
Tycjana vel Krokiet/ Serdelek/Parówa w środę ma zabieg na powiekach i sterylkę. Była na USG serduszka i miała badania krwi. Jest zdrowa. Ale i tak zawsze jest obawa. Mam nadzieję, że w lecznicy będą mieć na jej wielką łepetynkę odpowiedni abażur, bo fartuszek to za mało przy pociętych powiekach. Drogie są te nasze zwierzaczki dosłownie i w przenośni. Ale miłość jest bezcenna.1 point
-
Też jestem i chociaż myślami wspieram. Moja cisza bierze się z bezsilności, ale i zmęczenia materiału trochę.1 point