Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 02/07/21 in all areas
-
Po długim czasie mojej nieobecności na dogo,dzisiaj wróciłam aby bardzo wszystkim podziękować za duchowe wsparcie i kondolencje.To był dla mnie bardzo ciężki,smutny okres i jeszcze niestety ale nie mogę się pozbierać... Dogo i jej forumowicze to moja druga rodzina,która nie tylko wspiera zwierzaki ale także siebie wzajemnie i to jest wspaniałe.Bardzo Wam kochani dziękuję za to,że jesteście i za to,że dzięki Wam znowu udało się uratować tak liczną gromadkę psiaków z zamojskiego schroniska.Pomału będę czytać i nadrabiać zaległości na wątkach ale to trochę potrwa bo mają już sporo stron do poczytania.7 points
-
4 points
-
3 points
-
Pani też bardzo lubi się z Amberkiem i jest nim zachwycona. Spędza z nim mniej czasu niż pan, bo pracuje poza domem, ale też bardzo chciała, żeby pies zamieszkał w ich domu i jest szczęśliwa, że trafił im się taki pies jak Amberek.3 points
-
3 points
-
Witaj Boguniu :) Dobrze, że znowu jesteś z nami. Dobrze jest dzielić radości, ale i smutki. Wspólnie przeżywane radości są większe, a smutki łatwiej znieść.2 points
-
Jestem za odebraniem psa od nieodpowiedzialnych ludzi bo mogą zrobić mu krzywdę. Zamiast myśleć, dlaczego pies reaguje tak a nie inaczej od razu teoria - agresywny. Ja też adoptowałam psa, którego chciano uśpić bo pogryzł z bólu, miał 5 lat teraz ma 12,5 i u mnie jeszcze nie warknął, nawet z bólu. Wyleczyłam i żyjemy - ja, on i pozostałe moje psy.2 points
-
2 points
-
Bardzo, bardzo bym chciał. Dzisiaj Gajulka spisała się na medal. Lepsza Połowa miała dzisiaj egzamin na instruktora Polskiej Ligi Nosework. Oczywiście przy egzaminie niezbędny jest pies! Iguś ma jeszcze za mały rozumek, więc na egzaminie była mała mordka:) Egzamin zdany. To już drugi egzamin Lepszej Połowy w tym roku, bo w styczniu był egzamin na behawiorystę COAPE, też zdany. Niezależnie od egzaminów kciuki dalej się przydadzą.2 points
-
Wszystko wskazuje na to, że TAK, jednak chcę aby Anecik wszystko sprawdziła osobiście!! Jeśli Quatro pojedzie do tego domku, mam obiecane filmiki, zdjęcia na bieżąco. Pan Damian wzruszony losem zamojskich psiaków poprosił o dane do Fundacji ZEA, chce przekazać 1%. Teraz czekamy do poniedziałku.....wizyta PA już umówiona.2 points
-
Ogonek sporo w ruchu, widać też, że Amberek ma sporo energii, lubi spacery, wczoraj byli na 2,5 godzinnym - i nie sprawiał wrażenia zmęczonego ;) Inne psy nie interesują go na razie za bardzo, owszem podejdzie, przywita się i leci dalej. Zabawa z nimi na razie go nie interesuje. Ale może przyjdzie i na to czas. No i to chyba na razie tyle. Jak sobie coś jeszcze ważnego przypomnę, to napiszę ;)2 points
-
A tu jeszcze skromna (bo łapy mi zamarzały bez rękawiczek) dokumentacja fotograficzna :)2 points
-
Mufka wita wszystkich obserwujących wątek :) Garść informacji z ostatniego miesiąca - tym razem nieco gorszych. Otóż - na dzień przed Wigilią, podczas wieczornego spaceru Mufka złamała sobie na spacerze jeden z palców. Prawdopodobnie wydarzyło się to na ścieżce wysypanej drobnymi kamykami - jeden z nich wszedł jej między paluchy - a w chwilę potem za ogrodzeniem mijanego domu do Mufki wyskoczył duży pies. Ta przestraszyła się - skoczyła gwałtownie w bok opierając się z całych sił właśnie na tej łapie - no i już dalej nie była w stanie iść. Tego samego dnia zdążyliśmy jeszcze dojechać do przychodni weterynaryjnej, gdzie Mufce zrobiono prześwietlenie (złamanie palca w 3 miejscach), założono opatrunek z szyną i na koniec podano leki przeciwbólowe. Oczywiście pacjentka nie była tym zachwycona - jako, że każdej przychodni i lekarzy bardzo nie lubi, ale koniec końców - pogodziła się ze swoim losem. Przez pierwsze dni Mufa praktycznie nie ruszała się ze swojego legowiska a na spacery była wynoszona na rękach. Na szczęście po tygodniu doszła do jakiej takiej sprawności - która pozwalała się jej przemieszczać w miarę swobodnie po mieszkaniu. Ostatecznie pogodziła się nawet (choć jest mega-panikarą) ze zmianami opatrunków i nie trzęsła się już na widok bandaży i nożyczek. Jakby nieszczęść było za mało - noszenie profilu aluminiowego i obcisłych opatrunków spowodował dodatkowy problem - pojawiły się otarcia łapy, które bardzo psa denerwowały i powodowały, że usiłował za wszelką cenę pozbyć się bandaża. Tutaj na szczęście pomogło psikanie jakimś specyfikiem odkażającym i jakąś maścią poleconą w klinice. W ostatni piątek pojechaliśmy już na finalną wizytę kontrolną do przychodni - po kolejnym zdjęciu RTG okazało się, że palec jest już praktycznie wyleczony - Mufa nie reaguje już w ogóle na dotykanie jej łapy - coraz częściej używa jej też do podpierania się podczas spacerów. Mamy więc nadzieję, że po uwolnieniu jej od opatrunków - co ma mieć miejsce jutro - wszystko wróci pomału do normy. A poniżej - fotka po powrocie z kliniki:2 points
-
Dziekuję serdecznie.1 point
-
Przekazujemy Pozdrowienie cieplutkie Sercem Calem Od Klarci kotunia z Iwonka z Mamą Iwonkową Klarcia uwielbia ubostwia maszerowac zwiedzac Moglaby tak calun czas, ma kolezancie kolejne psinunie zapoznane Specereczki nie sa dlugie boc wszedzie zimnisko mrozisko Klarunia uwielbia nowe osoby na spacerekach Nowe znajomosci psinunkowe Lapunki smaruje mamuncia czli Iwonka kremikami przed kazdem spacereczkiem W domu ukochala sobie blisko kaloryferka podunki I bardzo bardzo chce obserwowac co na dworku Nozki czasem ciutenke slabszetylne ale powolutenku na pierwsze pietro wchodza , mamunka pomaga z tylu lub niesie na raczkach1 point
-
Ciotki mające FB udostępniajcie proszę mój post : https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=1705369456299562&id=1000047957108241 point
-
Ale teraz warunki do jazdy wszędzie są trudne. W obecnym domu chyba nie jest mu gorzej niż w azylowej klatce? Ma szanse na zabieg na miejscu i fachową opiekę po zabiegu - to też jest moim zdaniem argument za wstrzymaniem się jeszcze z odebraniem psa... Ale czy to są ludzie, którzy zdolni są do skrzywdzenia psa, tego na odległość nie da się ocenić.1 point
-
Trzeba czymś wzmocnić oba brzegi pieluszki (te, które przychodzą na brzuszek i plecki dzieciątka), wyciąć w nich dziurki, przewlec tasiemki na tyle długie, żeby można było zawiązać je na szelkach/obroży. Ja wzmocniłam brzegi pieluszki prostokątami wyciętymi z plastikowych teczek na dokumenty. Na pleckach krótszy, pod brzuszkiem dłuższy prostokąt.1 point
-
1 point
-
1 point
-
No to może dalszy ciąg prognoz - śniegu brak (podobno jednak ma być i to nawet w nadmiarze), temperatura z i wiaterek nie zachęcają zbytnio do wyjścia z domu ale jest jak jest i musi być. A Grześ chyba faktycznie na dobre zakotwiczył u Murki. Nawet wróżki nie pomagają. Trzymaj się Grzesiu w zdrowiu, szalej z kumplami i nie zawracaj niczym łebka, od kłopotów masz ludzi.1 point
-
Niestety wydaje nam się, że znamy nasze psiaki na wylot, a tu ile razy okazuje się, że ich bogatego życia wewnętrznego, pomysłów i fantazji nie zgłębi nawet filozof! Dobrze, że się tak skończyło. Ja moją sucz dwa razy znajdowałam na Paluchu. Na zdjęciach z momentu przywiezienia drugi raz do schronu puszyła się jak gwiazda i roześmiana od ucha do ucha! Znajomi twierdzili potem, że traktowała to jak dobrą zabawę, bo przecież wiedziała, że po nią przyjadę.. :D1 point
-
Oczywiście, że Amber szuka wszystkiego, co jadalne, na spacerach. Tak sobie radził pewnie w czasie ucieczki.. Nawet dziś znalazł na chodniku kawałek drożdżówki. Ale! Ale zareagował na komendę, żeby wypuścić z pyska. W nagrodę dostał pochwałę i smaczka od p. Huberta. Także w sumie rewelacja. Mój piesior, który też długo głodował zanim do nas trafił, bardzo długo nie reagował na polecenia, aby wypuścić "zdobycz" z pyska.1 point
-
No i był fajny, choć zimny :D Najpierw byłam na chwilę u państwa w domu, Amberek przywitał mnie przy drzwiach oczywiście i od razu niuchał, czy nie przyniosłam czegoś do jedzenia. Oj głodomór.. Potem poszliśmy we troje z Amberkiem i panem Hubertem na spacer. Państwo Amberkiem zachwyceni. Że taki spokojny w domu i grzeczny. Ma swój ulubiony kącik, gdzie kładzie się i odpoczywa, albo lubi leżeć w salonie na dywanie (to już na zdjęciach powyżej było :) Kilka dni temu poradziłam panu Hubertowi, żeby starali się zadzierzgnąć jak największą więź z psiakiem od razu i prowokowali go do wspólnych zabaw, sporo do niego mówili. Więc pan Hubert, który ostatnio pracuje w domu i spędza cały czas z Amberkiem, bawi się z nim w poszukiwanie przysmaków, bo na to Amberek jest najbardziej chętny ;) I to, oraz wspólne spacery, sprawiły, że Amberek się już do niego przywiązał. Widać to było też na spacerze, Amberek nawet jak biegał, to oglądał się co chwilę sprawdzając gdzie jest pan. Przybiega tez już na zawołanie. Trochę jeszcze chaotycznie to wygląda, widać, że p. Hubert jeszcze nie ma wprawy i nie ogarnia jeszcze prowadzenia psa, zwłaszcza na lince, ale popróbowaliśmy kilku komend, uczenia Amberka, żeby na ulicy szedł bliżej pana, nie biegał gdzie mu się rzewnie podoba, tylko żeby to pan go prowadził a nie odwrotnie. Prosiłam też pana Huberta, żeby nauczył Amberka bezwzględnego zatrzymywania się na komendę stop, bo w okolicy są ulice, Amberek sam czasem wbiega na ulicę przy przechodzeniu na pasach, a tak nie powinno być. Generalnie on jeszcze zdezorientowany, musi poznać teren, sporo węszy, znaczy. Ale jak pozna lepiej okolicę i będzie trochę więcej jasnych sygnałów ze strony pana, wszystko będzie świetnie. Myślę, że na spokojnie się dotrą i ułożą dobrze swoje relacje. :) Widzę duży potencjał :) Pan Hubert sporo pytał, widać, że też mu zależy, żeby Amber z nimi dobrze się dogadał i żeby był szczęśliwy. A to bardzo dobry znak :)))1 point
-
Też bardzo mi się nie spodobało sformułowanie o dawaniu szansy Rabarbarowi. To zabrzmiało jakby tylko pies powinien "się poprawić" a ludzie w swoim zachowaniu nic nie muszą zmieniać. Psu nie dajemy szansy, psa adoptujemy (po namyśle oraz zgodzie wszystkich mieszkańców domu) a potem poznajemy się, uczymy się siebie, przyzwyczajamy do swoich nawyków, akceptujemy swoje wady ( zwłaszcza gdy psiak ma swoje lata i jest po przejściach). W razie potrzeby wspólnie cierpliwie pracujemy nad tym co jest nie tak. Pomysł z córką - pies zgłupieje, poza tym chyba ugryzł zięcia czyli męża tej córki więc chyba nie będzie się tam czuł dobrze.... Ci ludzie sami nie wiedzą czego chcą, wydaje mi się że Rabarbar nie będzie tam szczęśliwy, tam nie ma chemii, a są wielkie oczekiwania i napięcie które pies wyczuwa. Miałam w życiu cztery psy, wszystkie starsze, życiowe rozbitki - dwa gryzły konkretnie, jeden kłapał na postrach, nie było łatwo, ale nawet do głowy nam nie przyszło by któregoś oddać, jeśli tym ludziom nie tylko przyszło, ale powiadomili opiekuna psa o chęci zwrotu to dobrze nie będzie. Nawet nie wiem co gorsze - fakt że chcieli Rabarbara oddać, czy to, że za chwilę zmienili zdanie.1 point
-
1 point
-
1 point
-
Pamiętam, że na szkoleniu podkreślano żeby nie biegać za uciekającym psem ale zawołać (przyciągnąć uwagę - gdy patrzy w naszym kierunku to jeszcze raz zawołać jednocześnie przywołując ruchem ręki, potem odwracamy się i idziemy / biegniemy w wybranym przez siebie kierunku. Większość psów pobiegnie za nami. Jeżeli biegniemy za nim to tylko przyspieszy :(1 point
-
Dzisiaj powędrowała deklaracja za luty.1 point
-
Jak dla mnie to piesek nie ma normalnego domu,który nie zajmuje się nim,bo bieganie po wsi,czy za dziećmi to brak opieki nad psem.Nie ma książeczki,szczepień,obroży to już coś o tym świadczy.Pies pozostawiony sam sobie.1 point
-
Maluszka chętnie ogłoszę, jeśli będziesz potrzebowała pomocy. Cudny, dobrze że spotkał Was na swojej drodze...1 point
-
A u mnie też zmiany - przybyła nowa podopieczna , sunia przyjechała z Grudziądza, ma na imię Pusia. Jej Pani zmarła , a rodzina przekazała ją jakiemuś wujkowi z rodziny, który całe lato trzymał Pusię na działkach, nie byłoby to może złe ale razem z nią były tam dwa spore psy, które ja w końcu pogryzły. Z dziełek sunia trafiła do schroniska , a w końcu trafiła do mnie. Jest po zabiegu usunięcia listwy mlecznej, sterylce , a przy okazji usunięto jej tez śledzionę. Jak na swoje lata dobrze przeszła zabiegi. W kolejce czeka operacja drugiej listwy i zęby :(. Na razie sunia dochodzi do siebie potym wszystkim.1 point