Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 02/04/21 in all areas

  1. U Amberka wszystko dobrze. Śpi spokojnie na swoim posłaniu w sypialni państwa, już nie popiskuje wcale, ma apetyt jak ta lala i bardzo lubi leżeć na dywaniku :) Na spacerach spokojny.
    15 points
  2. Ale tu nie chodzi o gryzienie domowników. Zarówno teść jak i zięć są osobami przychodzącymi do domu. Jak dla mnie sytuacja jest jasna, że Rabarabar jest terytorialistą, poczuł się pewnie, na wszystko mu pozwalali (zauważacie, że pani dała mu jogurt przy stole, żeby "nie przeszkadzał", czyli pewnie chodziło o żebractwo) i efekt jest jaki jest. Nikt nikomu nie ściemniał, pies został opisany taki jakby był u nas, a u nas nie pokazał ani jednego ząbka nawet u weta przy badaniu. Ostrzegałam Państwa, aby go nie rozpieszczali i od razu ustalili zasady, żeby się nie rozbisurmanił. Państwo chcieli psa łagodnego i ja to rozumiem, ale poprzedniego psa też oddali, bo ugryzł, więc coś jest na rzeczy. Obawiam się, że nawet jak wezmą szczeniaka to z czasem będą mieli z nim problemy...
    11 points
  3. A ja jednak będę broniła Rabarbara; pani chciała spokojnego psa i takiego adoptowała, przynajmniej w tamtej chwili takie zachowania wykazywał Rabarbar. Pani nie jest 12 letnią dziewczynką, tylko dojrzałą kobietą, miała wiele lat psa i chyba z tej ich wieloletniej relacji powinna mieć jakieś wnioski, spostrzeżenia, a mianowicie, że każdy pies może w pewnej chwili zachować się nieadekwatnie do sytuacji, nawet jak do tej pory jego zachowanie było w miarę przewidywalne, tym bardziej pies, który tyle lat spędził w ekstremalnych warunkach schroniskowych. Tutaj nie trzeba mieć nawet specjalistycznej wiedzy, ale odrobinę wyobraźni. My tutaj na forum, jak napisała Poker, być może jesteśmy fiśnięci, ale moim zdaniem oddawanie psów z tych wszystkich powodów, o których tutaj na forum nie raz słyszeliśmy, bez uprzedniej próby pomocy zwierzakowi, jest nadzwyczajniej wyrazem braku empatii, brakiem zrozumienia drugiej, żywej istoty i nie ważne, czy pies wraca z adopcji z powodu niszczenia czy z powodu ugryzienia.
    10 points
  4. Za pierwszym razem pies obawiał się o własne jedzenie, za drugim razem do domu wchodził ktoś, kogo pies się bał. Nakrzyczenie po fakcie dowodzi niezrozumienia psa. Niby do jakiej winy miał się poczuwać pies? Ugryzł nadchodzącego człowieka, którego się bardzo bał. Przynajmniej wiadomo, na co uczulić ew. następny dom. Po pierwsze - pies boi się o utratę jedzenia, nic dziwnego u azylowca, powinien uczyć się jedzenia bliżej opiekuna, ale nie można dawać mu jedzenia przy stole przy obcych dla niego ludziach. Pies pilnował i pani, i kubeczka z jogurtem. To było dla niego tak, jakby ktoś obcy podszedł do miski. W azylu też musiał jedzenia pilnować, żeby przeżyć. Po drugie - to co, już pisałam. Kiedy ktoś, kogo pies się obawia, wchodzi do mieszkania, pies ma być izolowany na czas wejścia. I tak samo, gdy nie darzony zaufaniem człowiek odchodzi.
    7 points
  5. Adopcja starszego psa po przejściach, to jak adopcja "ludzkiego" nastolatka, mającego traumatyczne przeżycia. Trzeba czasu i wiele ostrożności w poznawaniu się nawzajem, ustalania granic, tolerancji zachowań. Z tym, że o ile z "ludzkim" nastolatkiem można porozmawiać, coś wyjaśnić, uzasadnić i wyartykułować swoje oczekiwania, o tyle z psim staruszkiem z wiadomych przyczyn jest to niemożliwe. To na ludziach spoczywa odpowiedzialność za dotarcie do tego psiaka aby pomóc mu w odnalezieniu się w nowej (innej niż dotychczas) rzeczywistości. Nie wieszam psów na byłym już DS ale jestem po stronie Rabarbarka. Pozdrawiam
    6 points
  6. Często jak siedzę w poczekalni u weta i mówię, że piesek ze schroniska to słyszę, o to pewnie wdzięczny. I wtedy mówię " no k***a nie. "Normalni" ludzie nie mają pojęcia.
    4 points
  7. W domu Rabarbarka...ruch, jak na dworcu ;) zięć, teść, kto jeszcze? ....może nie czuł się bezpieczny, w pani upatrywał obrony przed "zagrożeniem". Taki psiak potrzebuje trochę spokoju na czas aklimatyzacji. Sporo ludzi uważa, że adoptowany ze schroniska pies z samej tylko wdzięczności będzie ideałem rozumiejącym i spełniającym wszystkie ich oczekiwania, to jakby nie "pies" a "biedaczek", któremu pomogli, a który winien jest im dozgonną wdzięczność.... zazwyczaj tak bywa, tylko nie dlatego, że pies rozumuje, jak człowiek, a po prostu jest uległy i spokojny, ale naprawdę wielu osobom trudno wytłumaczyć, że myślenie psa jest inne, niż człowieka ( klasyczne już - pogryzł np.buty na złość, bo go samego na długo zostawiłem... na złość to tylko człowiek potrafi robić!) A psiaki mają swoje traumy, dawno temu moja Pusia(*) była bita, kopana i wyrzucona przez "pana" ( los mu "oddał" - rodzina się go pozbyła i oddała do domu opieki, choć ma dopiero 60+, tylko jest po udarze). I ta Pusia była malutką rudą kupką strachu, mężczyzn się bała, ale nie gryzła, tylko szła z tyłu i tak blisko nogi kłapała zębami straszliwie marszcząc nos, śmiesznie to wyglądało ( mąż nawet nie zauważał;)), z czasem jej przeszło, choć brania na ręce bała się do końca życia, nigdy nie była przytulaśnym miziakiem, choć kochali ja wszyscy, łącznie z wetką, która płakała razem ze mną przy ostatnim zastrzyku. Dostosowaliśmy się do Pusi, nie ona do nas, choć była z tych "przepraszam, że żyję" a nie dominującym agresorem. Rozpisałam się, a chciałam tylko napisać, że Rabarbarek pierwszy miesiąc dostanie "w prezencie" od stowarzyszenia, jeśli u Murki, to może dopisać do rachunku za Argo :)
    4 points
  8. Chcialabym zadeklarować 20,- stalej na zawadiakę Rabarbarka. (Proszę o nr do przelewów) Ma świetną mordkę takiego wiejskiego rozrabiaki, odrazu się zakochałam. Może jeszcze szczęście sie do niego uśmiechnie.
    3 points
  9. Też tak uważam, oczywiście rozumiem że nikt nie chce gryzącego psa, ale Rabarbar to mały stary psiak chyba nie jest śmiertelnym zagrożeniem. Wystarczy popracować nad nim, dać mu trochę czasu i szansę na zmianę zachowania a nie od razu się go skreślić. To pies, nie wie sam z siebie jak powinien się zachowywać, to człowiek musi mu to pokazać, być dla niego stanowczym lecz spokojnym przewodnikiem a nie pozbywać się go przy pierwszej trudności. Przecież Rabarbar zdążył się już na pewno do pani przywiąząć i ją pokochać, zwrot bardzo przeżyje,. To pies który dość już przeszedł, pani adoptując go wiedziała że nie miał łatwego życia i może na początku być różnie, powinna się dobrze zastanowić przed wzięciem odpowiedzialności za stworzenie które czuje, kocha i teraz poczuje się jeszcze bardziej zagubione.
    3 points
  10. Jak to oddali poprzedniego psa??? Moim zdaniem już nigdy żadnego nie powinni dostać. Ja mam trzy psy po przejściach, trudne , ale i kochane. Są z nimi problemy, ale za żadne skarby bym nie oddała.
    3 points
  11. DS wyraźnie określił, że chcą łagodnego psa. Opieka nad psem z agresją lękową i dodatkowo z bronieniem zasobów wcale nie jest taka prosta i nie każdy podoła. I nie zawsze tak jest, że ta agresja minie z czasem. Byłabym ostrożna z wydaniem wyroku na DS...
    3 points
  12. No niestety, za często czyta się, że adopciak sam z siebie, bez naszej pracy, będzie tym najwspanialszym towarzyszem. Jeśli ktoś z Krakowa zdecyduje się dać dom temu staruszkowi, gwarantuję bezpłatną pomoc szkoleniową - od pierwszego dnia.
    3 points
  13. taaaa.....może nawet zagryzie! strach tak ogromny, że brak miejsca na jakiekolwiek refleksje, co się z tym biedakiem stanie?????
    3 points
  14. Czyli jak zwykle zawinili ludzie, a nie pies. I to jest ten dramat zwierząt i bezmyślność ludzi, a właściwie okrucieństwo. A dzieci uczymy, że zwierzę czuje i cierpi! Bardzo szkoda mi Rabarbarka, wydawało się, że po tylu latach szczęście się do niego uśmiechnęło, :(.
    2 points
  15. No dobrze, ale kto i kiedy wiedział, że poprzedniego ugryza oddali? Zwrócili gdzieś? Bo jeśli mimo to Rabuś tam pojechał, to jest błąd Wydającego. Możecie się poobrażać, ale mnie szkoda psa.
    2 points
  16. Oli to psiak, który cały czas jest gdzieś blisko, nawiązuje kontakt wzrokowy, zaczepi do głaskania, ale nie narzuca się bez przerwy, jest stonowany. Toleruje inne pieski, ale nie bierze udziału we wspólnych zabawach, na koty nie zwraca uwagi. Podczas gdy np. Belmondo skakał jak piłeczka w oczekiwaniu na smaczka, to Oli stoi, merda ogonem i czeka na swoją kolej. Utrzymuje 100 % czystość w domu, na zawołanie wychodzi na dwór i bez problemu wraca.
    2 points
  17. Limonko, miałam kiedyś pod opieką suczkę Suzi (pierwsze zdjęcie) "Nadzieja umiera ostatnia. Czekamy, a więc mamy nadzieję" . Suzi już w DS, Hana w DT w Warszawie wciąz czeka na DS - Psy do adopcji / znalezione - Dogomania Jak zobaczyłam na zdjęciach ze schroniska tego psiaka to od razu wiedziałam, że Muszę mu pomóc, przecież to Quatro!!
    2 points
  18. Quatro był dzisiaj u grooomera. Kolejna osoba zakochana po uszy w naszym psiaku!! Quatro mega grzeczny, spokojny, pozwolił sobie robić wszystko!!
    2 points
  19. W dużym stopniu w sensie ogólnym zgadzam się z rozi. Nie chodzi mi dokładnie o Rabarbara. Często wyrażana jest opinia, że piesio jest stary, potrzebuje tylko ciepły kącik , miseczkę jedzonka i miłość. A rzeczywistość bywa zupełnie inna. Stary pies ma swoje nawyki, sympatie i antypatie, jak starzy ludzi potrafi być zgryźliwy i gryzący, wymaga leczenia, co generuje koszty. W związku z wiekiem trudno zmienić zachowania psiego staruszka. Istnieje opinia, że starzy ludzie powinni adoptować stare psy. A ja wcale tak nie uważam , bo fatalnie się dzieje jak spotka się para staruszków i brakuje kasy i sił na opiekę nad starym psem , gdy samemu jest trudno zwlec się z łóżka. Najważniejsze teraz to ustalić przyczyny , z powodu których Rabarbarek pogryzł i jakie było zachowanie ludzi potem. Był kiedyś pomysł na dogo , żeby przygotować instrukcję obsługi psa po adopcji. Chyba Sowa deklarowała pomoc. Może wrócić do tego? I wysyłać taką instrukcję do adoptujących z prośbą o podpis, że się zapoznali. Słowo mówione często ulatuje , a nawet jest lekceważone. Wiem to z autopsji z czym się spotkałam na wizytach PA, a wykonałam ich na pewno grubo ponad 100. I nie można oczekiwać od wszystkich ludzi , by się dostosowali do psa. To my na dogo jesteśmy fiśnięci.
    2 points
  20. Nie no, naturalne jest, że ludzie nie chcą psów, które mogą gryźć domowników, tyle że tu łatwo było od początku zapobiegać takim zachowaniom - przez pierwszy, najważniejszy miesiąc nie narzucać się zwierzęciu, tylko spokojnie uczyć zasad obowiązujących w nowym domu. Bez krzyków.
    2 points
  21. Bardzo się cieszę, choć będziemy za nimi tęsknić:) rodzina będzie miała z nich pociechę:) Karmel nauczył się ostatnio wskakiwać na plecy przy każdej okazji (wystarczy, że kucnę do sprzątania kuwety) i ociera się o szyję i mruczy. Fantastyczny kotek:) Czy podać trochę karmy dla nich czy Państwo będą mieli? Bo dla nich potrzebna niestety jeszcze gastro. Ale już widać światełko w tunelu, bo wyraźnie jest mniej koopek w kuwecie i już się nawet trafiła jedna normalna:) Będę miała problem z kontenerkiem, bo sue przechwyciła mój kontenerek, który jechał do mnie busem, bez pytania i bez poinformowania mnie. Kontenerek podpisany. Obiecała wysłać paczkomatem, ale już dwa tygodnie czekam. Dodzwonić się nie mogę. Tak się nie robi!
    2 points
  22. Ja też nie wiedziałam o oddaniu poprzedniego psa. Czy była o tym mowa przed adopcją? Jeśli tak, to żaden pies nie powinien tam trafić.
    1 point
  23. 1 point
  24. Jak mówię, że jestem suką alfa w naszym stadzie i nie pozwalam na awantury, to się wszyscy ze mnie zlewają, ale od lat mam same suki kaukazki (4) i jest spokój, bo ja rządzę, a to nie spacyfikowanie jamnika. Tu średnio 50kg. Wszystko zależy od człowieka.
    1 point
  25. I tą wypowiedzią jeszcze raz pokazałaś , że my jesteśmy fiśnięci. Natomiast przeciętni ludzie nie. Jak dojdzie do pogryzienia i choć jeden członek rodziny boi się psa, to nie ma sensu ciągnąć związku dalej.
    1 point
  26. Należało jej się :D Ale na przykład nie startował do ekipy, remontującej łazienkę, bo wiedział, że jest potrzeba ich tolerować. Leżał na posłanku i warczał tylko, uprzedziłam ich, że będzie warczał, ale nic nie zrobi, nawet jak wyjdę do pracy. To cholernie mądry pies był.
    1 point
  27. Mokry śnieg przylepia się do opon i Roxi ciężko jeździć po bocznych drogach a na główną boję się teraz wyprowadzić (ślisko). Cuduje w domu ,)
    1 point
  28. Mówisz i masz:) Bardzo serdecznie dziękujemy Nesiowatej za wpłatę 10 zł dla Fidusia:)
    1 point
  29. Mari, traumy, czy nie traumy, to jest starszy piesek o wyrobionym już charakterze i - jak mówiłam - mnie od razu wyglądał na takiego, co potrafi dziabnąć. Poczuł się u siebie, pokazał, jaki jest. On nic złego nie robi, Pani by nie ugryzł (moim zdaniem), no ale nie spełnia oczekiwań kompletnie i trudno od ludzi wymagać, żeby się z nim męczyli kilka lat, w imię ratowania piesków.
    1 point
  30. Ale zobaczcie, co się ludziom mówi, starczy poczytać wątek. Że przekochany biduś, nieśmiały, rozczulający staruszek itd. No to decyduje się na adopcję ktoś, kto takiego pieska chce. A nie takiego, co ugryzie czasem, z sobie znanej przyczyny.
    1 point
  31. Ja wiem ze naturalne ze nie chca ale jak te psy juz sa to jedynym wyjsciem jest oddac ? Przeciez wiedzieli ze pies byl dlugo w schronisku wiec moim zdaniem mozna sie spodziewac roznych zachowan.
    1 point
  32. Czyli brykanie w śniegu jednak nie służy. Nie te lata, wiem po sobie : )
    1 point
  33. Zbiórka faktycznie idzie słabo, ale może dlatego, że jest bardzo dużo wpłat na konto fundacji... Marta S.B. Siemianowice - 100 zł Jolanta W. Katowice - 50 zł Maria B. Olsztyn - 50 zł Katarzyna SZ. Warszawa - 100 zł Karolina M. W. Walidrogi - 50 zł Beata K. Konstancin - 50 zł Agnieszka B. Częstochowa - 50 zł Marta K. S. Nowa Sól - 25 zł Małgorzata S. Kraków - 30 zł Irena W. Zielonka - ? (nie widać, muszę dzwonić do księgowej) Justyna b. Olsztyn - 500 zł Marzena L. Chorzów - 100 zł Ewa G. Rybni - 30 zł
    1 point
  34. Ślicznotka pojedzie chyba niedługo do lecznicy na szczepienie, dałam już Hani znać, bo tak jak pisałam wcześniej, najpierw dziewczynę zaszczepimy p/wirusówkom, potem dopiero wysterylizujemy.
    1 point
  35. Ja nie mam zaufania do ludzi, który oddali zwierzę i szukają zamiennika, ale to już ktoś inny musi zdecydować.
    1 point
  36. Dobra wiadomość: Donacik (ten psiaczek po amputacji prącia) zostaje na stałe w swoim domu tymczasowym u rodziców wolontariuszki Oli :* Do towarzystwa ma suczkę Mrówkę, wiec nie będzie się nudzil :) Zobaczcie jaki szczęśliwy :)
    1 point
×
×
  • Create New...