Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 07/01/20 in all areas
-
Hopi już trochę lepiej ze smyczą, jak idzie gdzie chce to jest ok, gorzej jak chcę iść w innym kierunku:) Dziś mi się już wysiusiała na smyczy, koopki jeszcze nie było. Zadziwia mnie natomiast mała Holka, bo póki co wszystko załatwia na trawce:) Jak tylko poczuje pod łapkami trawkę to robi co trzeba:) Przejadę dla pewności Hopi czytnikiem jutro. I tak: sunia nie ma ogonka, tzn. ma taki kikutek tylko. Nadal mam zgłoszenia w sprawie Mukiego... nawet było pytanie czy piesek do Anglii może pojechać:) Dzisiaj przesłałam zdjęcia Hopi i Holki jednej pani, która wydała mi się w porządku.6 points
-
Nie każdy psiak lubi dotyk. Znałam parę psiaków niedotykalskich (kotów jeszcze więcej), z reguły były to psy z zaprzepaszczoną socjalizacją z człowiekiem... lubiły towarzystwo ludzi, ale na odległość. I tak im zostało. Lilek (być może) powinien szukać domu wśród kociarzy, oni są bardziej wyrozumiali na humory pupilowe i ich królowanie w domu :) Czyli można go ogłaszać jako kotka w ciele psa, który sam decyduje, kiedy jest czas na pieszczoty. Ale to też ma plusy: pies nie jest nachalny, taki królewicz, który rządzi się w cichości, ręce zostają wolne na pracę i obowiązki, a psiak zachwycony że może nam towarzyszyć w czymś :). Dobrze, że Lilek nie ma długiej sierści to nie ma kłopotu z pielęgnacją... a jeszcze bardziej cieszy to, że robi postępy - dyskretnie, ale robi :) Miał szczęście, że spotkał Mazowszankę na swojej drodze :) Mazowszanko, wielki szacun dla Was :)4 points
-
Z okazji Dnia Psa, Heniek składa wszystkim kolegom życzenia miłości, spokojnego życia i wygodnego posłanka.2 points
-
Dzięki za podpowiedzi, Szanta ma dobre mocne szelki. W nich przyjechała. W tej chwili nosi obrożę, bo idealnie się pilnuje i nie ma co jej męczyć tymi szelkami, ale oczywiście na spacery państwo będą jej zakładać szelki. Wszystko im przekażemy i powiemy. Nie wchodziłam długo na konto, na które Kiyoshi przelała 20 zł na Szantę, przepraszam, że nie zauważyłam wcześniej. Dzięki Ci Kiyoshi bardzo!2 points
-
2 points
-
Nie dał się dotknąć, to prawda. Chyba ma jakąś obsesję na tym tle. Ale podszedł do Tomka powąchać jego wyciągnietą dłoń. No i nie schował się do mysiej dziury na Wasz widok :)2 points
-
Na dniach zrobię nowy bazarek, w tej chwili mamy pod opieką osiem kotów w domach tymczasowych, jeden jest w lecznicy, do zabrania są dwie rodzinki których na razie nie ma gdzie umieścić (mama i cztery kociaki, druga mama i trzy kociaki). Bazarek będzie na spłatę zadłużenia w lecznicy i bieżące koszty wet. Karmy nie wliczam, ale też będzie potrzebna :( Małe kociaki, te do zabrania, dostają tam gdzie są bardzo badziewne jedzenie.2 points
-
Wczoraj Tola zapytała czy nie mogłybyśmy pomóc małej suni i jej córeczce.W ich sprawie dzwoniła Pani spod zamojskiej wsi,że psiaki się błąkają i je dokarmia, ale zatrzymać u siebie na dłużej nie może.Oczywiście po ustaleniu chcemy im pomóc tym bardziej,że nasz podopieczny Muki za kilka dni jedzie do DS.Bogusik zadzwoniła do Murki i zapytała czy mogłaby już przyjąć sunie, ponieważ za kilka dni może być za późno. Psiaki mogą zniknąć.Kasia się zgodziła i w poniedziałek ok południa pojedzie po obie sunie.Jutro Pani,która dokarmia ma je u siebie przechować do czasu odbioru.Mamy nadzieję,że wszystko pójdzie dobrze i zgodnie z planem. Oto mama Hopi. I szczeniaczek sunia Holka.Matką chrzestną maleństwa jest Tola. Jak zwykle bardzo prosimy o wsparcie, o grosik dla sunieczek bo wydatków będzie sporo.Są to psiaki praktycznie zabrane z pola. Holka pojechała do swojego domku 17.07.20 do Warszawy. Hopi pojechała do swojego domku 18.07.20 do Zamościa.1 point
-
1 point
-
Oooo Nesiu, o moją pogodę ducha zadbało wiejskie buractwo. Mimisia ustąpi miejsca na wątku malutkiej bidzie, bo to przy moim zakoceniu sprawa pilna. Elunia serce anielskie zgodziła się na ogłoszenie na jej region, Tysię będę prosić o ogłoszenie, ja wyróżnię i może się uda, bo u mnie z wiadomych względów maluch zostać nie może. Sam troszkę je, ale się dławi, smoka jeszcze ciągnie, kuweta na razie kojarzy się z zabawą. Jemu tak bardzo potrzeba jeszcze mamy, że aż serce się ściska z żalu i z wściekłości na ludzkie kretyństwo. Nie dam rady dzisiaj więcej napisać, jutro pojadę z maluchem do weta.1 point
-
Tak, Kaj jako jedyny ustawia mlodego, jednak nie interweniuję, bo trzeba przyznac, że Boston miał przerost ego i dobrze mu zrobił pobyt z innymi większymi, dorosłymi psami. Jest najmłodszy, więc musi się dostosować. Jak jest ok, to Kaj bawi się z nim, obłapiają sę obaj, delikatnie pogryzają. Kaj zachowuje się jak starszy brat. Boston w schronisku miał w kojcu jeszcze drugiego szczeniaka swojej wielkosci, reszta to taka wypłoszona drobnica. Musiały byc przy nim biedne. Boston to takie moje psie niespełnione marzenie. Te, które adoptowałam, to psy, które potrzebowały mnie i stąd są u nas. Każdy z problemami, poraniony przez zycie, z bagażem doświadczeń. Boston jako jedyny przyjął mnie tak otwarcie. Kładę się z nim, obejmuje mnie łapą, przytula się, wkłada głowę pod pachę i rozkosznie posapuje. Potrafimy tak leżeć długo, bardzo mnie wzrusza to jego zaufanie i oddanie. Pierwszy raz mam takiego psa. Małe, rasowe mają całkiem inne charaktery, takie bardziej kocie i starają się być panami ludzi. Boston jednak jest taki tylko do mnie. Kiedy wyczuwa, że ktos się do nas zbliza, to staje się czujny, przestaje mruczeć i sapać. Na zewnątrz wołany nie wejdzie, w domu nie wyjdzie. Kiedy wchodze np do sypialni, to potrafi po chwili jojczeć i zawodzić pod drzwiami. Muszę wychodzić i go uspokajać. Jak wyjeżdzałam do sklepu, to wył za drzwiami, mimo że w domu zostały córki i psy, więc nie był sam. Nie wiem, jak sobie radzić z takim lękiem separacyjnym. Co do Barytona, to na pewno nie jestem jego ulubionym człowiekiem, bo staram się pomalutku wyczesać tony martwej sierści. Co jakis czas zapłacze przy tym z bólu, domyślam się, że kiedy dotknę jakiegoś miesca po urazie lub gdzie jest pocisk. Chcę go prześwietlić i usunąć ołów, bo wiem z doświadczenia, jakie może miec negatywne sutki , ale do tego musi mieć narkozę, a na razie jej podanie jest ryzykowne. Ciagle śpi, jest naprawdę całkiem głuchy. Miejsce skaleczenia jest bardzo zgrubiałe, już ziarninowało. Tez mi od razu wyglądało na stare. Tylko to rozcięcie na środku sączyło się i lekarka zakłada, że co jakiś czas jeszcze może. Skoro to nie jest nowa rana, powstała w podrózy, to chyba jego zabranie ze schroniska było naprawdę ostatnią szansą. Widocznie z czasem na tyle osłabł, że zaatakował go inny pies. Jutro dam znać, jak wynik z badania krwi.1 point
-
1 point
-
Rozmawiałam o Biniu z Sowa, która jest bardzo doświadczonym szkoleniowcem i znawcą psich zachowań. Przekażę pokrótce treść naszej rozmowy. Binio jest psem młodym i prawdopodobnie nikt go dotychczas niczego nie uczył. Warunkiem nauczenia psa, że nie wolno polować jest nauczenie go podstawowych zachowań, głównie posłuszeństwa. Z uwagi na to, że Benio był psem bezdomnym adoptowanym poprzez dogomanię, Sowa wyraziła gotowość udzielenia kilku bezpłatnych lekcji Biniowi, a także jego Opiekunom :) Trzeba byłoby tylko zapewnić Jej transport do Was i z powrotem. Mieszka w Krakowie. Z całego serca polecam. Sowa jest znanym, cenionym szkoleniowcem, autorką kilku książek o tematyce behawioralnej. Na Jej wykłady przyjeżdżają opiekunowie psów także z poza Krakowa. Ja z głębi serca dziękuję Sowa za tą propozycję.1 point
-
Mama to faktycznie cudny rozczochraniec:) A Holcia wygląda na rozrabiake, te iskierki w oczach ;) Boska!1 point
-
Od samego rana nie mam lajków! Skandal! I to dla takich piękności zabrakło..1 point
-
Kupiłam u weta karmę dla szczeniaków, ponieważ normalnie nie mam je na stanie. Wychudzone nie są. Pani dokarmiała je od marca. Wys. w kłębie muszę zmierzyć. Póki co trochę fotek (Hopi udało mi się całkowicie rozczesać:))1 point
-
Kosmo miał mieć założony wątek, ale ewu nie działa komputer. Prosiła, aby przekazać, że znaleźli się sponsorzy dla Kosmo i psiak w piątek jedzie na rezonans, a później do kikou.1 point
-
Fajny ten Lilek :) Widziałam, ciumkałam, ale nie podszedł. Obszczekał nas z Tomkiem, i wycofał się na posłanie. Niewielki, rudy - fajny :)1 point
-
Dziękuję Poker za przeniesienie 120zł z Mukiego na sunie a także P.Agnieszce od elik za wpłatę 40,00zł.1 point
-
Dlaczego niektórzyludzie są tak debilni i nieodpowiedzialni i po co im psy skoro nie mają do nich serca. Przecież ta sunia jest cudowna tylko potrzebuje prawdziwego człowieka a nie imitację. A co do głaskania po głowie to faktycznie nie wszystkie psy to lubią zwłaszcza, jeżeli wcześniej nie spotkało ich nic dobrego od człowieka ale moje psy a mam je ponad 50 wszystkie uwielbiały głaskanie po głowie, moja ostatnia parka sama podstawia łebki pod rękę, lubią też przytulanie za głowę i same sie pchają ale u mnie nigdy żadnego psa nie spotkała jakakolwiek krzywda.1 point
-
Mogę wysłać kurierem na mój koszt . Chodniczki potnij i wywalaj. A może uda się przekazać przez kolegę.1 point
-
Garść wieści od Szanty. Wszystko jest SUPEROWO! Pies zachowuje się zupełnie normalnie, biega, szaleje z innymi psami, z dziećmi ma normalny kontakt, bez żadnych problemów. Oczywiście najbardziej uwielbia TZ Agi i za nim stara się wszędzie chodzić. Ostatnio śpi już w domu, jest cichutka, niczego nie zasikuje, nie niszczy. Najchętniej śpi pod drzwiami sypialni, bo tam jest "pańcio". Pies ideał po prostu. Nie wiem jak bardzo musiało być coś nie w porządku w relacjach w poprzednich rodzinach Szanty, że ona biedna tak źle reagowała na wszystko. Być może relacje międzyludzkie były super, nie chcę absolutnie niczego sugerować, ale relacje ludzi z Szantą musiały być bardzo nieudane. Państwo z Poznania chcą Szantę adoptować. Są zdecydowani przyjechać znowu na 2 tygodnie, spędzić z nią trochę czasu w sobotę, jeśli Szanta w miarę dobrze na nich zareaguje, to przenocować gdzieś w okolicy hotelu, w niedzielę wrócić do hotelu, spotkać się tam ze mną, podpisać umowę adopcyjną, i zabrać sunię do siebie. Rozmawiałam z panią znowu dość długo. Pani jest bardzo przejęta całą sytuacją. Bardzo chce stworzyć Szancie dobry dom. Trochę biję się z myślami, ale z drugiej strony im dłużej bidula jest w hotelu, tym bardziej przyzwyczaja się do Agi, a zwłaszcza jej TZta. A państwo z Poznania wykazują naprawdę dużo dobrej woli i zainteresowania. I pani bardzo chce mieć znowu psa w domu. Ona pracuje głównie w domu, więc Szanta nie byłaby sama.1 point
-
Jeszcze ciemno za oknem, ale Grzesia przywitam - bez budzenia. Mokro u nas nadal po wczorajszej ulewie choć teraz nie pada. Ale to nic straconego, dzień długi przed nami.1 point
-
I udało się pozyskać zdjęcia z tropków:) A na deser dwa zdjęcia z sobotniego wypadu Gajulca do lasu (bez smyczy!) Jak mi nie wypadnie z głowy to jutro dorzucę jeszcze filmik.1 point
-
Może to zaczyna być nudne, ale może są osoby, które wątek Binia jeszcze śledzą z zainteresowaniem :) Dzisiejszy wątek dotyczy relacji Binia z innymi zwierzętami. Nie wszyscy o tym wiedzą, ale mamy jeszcze trzy koty dochodzące. Bardzo się martwiliśmy jak obecność nowego członka rodziny na nie wpłynie. Po czterech tygodniach sytuacja wygląda tak, że Binio jest królem podwórka, jakikolwiek kot chodzący po podwórku zostanie pogoniony, ale jeśli uda mu się dostać do domu lub na parapet to Binio już go "nie widzi" i pozwala mu żyć. Trochę inaczej wygląda sytuacja z dzikimi zwierzętami, mieszkamy w miejscu gdzie podczas spacerów spotykamy sarny, zające, bażanty i na szczęście rzadko, ale można trafić na dzika. Oczywistą sytuacją jest mocne zainteresowanie Binia innymi przedstawicielami fauny. W tym momencie mam do Was pytanie, jak nauczyć go ignorowania tych zwierząt abyśmy mogli go spokojnie puszczać luzem.1 point
-
https://wspolczesna.pl/pieklo-tysiecy-zwierzat-w-radysach-los-schroniska-stanal-pod-znakiem-zapytania-zdjecia/ar/c1-15047914 O Gminie Gródek na Podlasiu ani słowa :( _ rozwiązała umowę z Radysami - odebrała psy z Radys - podpisała umowę ze schroniskiem na Podlasiu - współpracuje z Fundacjami i mieszkańcami gminy - opłaca kastrację psów i kotów - opłaca czipowanie psów + wpis do międzynarodowej bazy Każda rodzina zameldowana na terenie gminy może w ciągu roku wykastrować + zaczipować 2 psy i wykastrować 2 koty. Wystarczy wystąpić z prośbą do gminy, (około 30 minut zajmują formalności w urzędzie lub internetowo). Odbywa się to bezgotówkowo.1 point